pupo-nos5
16.08.07, 18:28
Slyszeliscie kiedys o tym ? Wlasnie przysluchiiwalem sie dyskusji
zainteresowanych na ten temat. Chodzi o pozyczke na mieszkanie dla
nie-rezydenta, np. Polaka zamieszkalego i pracujacego w USA,
zaciagnieta w polskim banku.
Kiedys o malo sam takowa calkiem zreszta legalnie zaciagnalem,
pozniej znalazlem inne rozwiazanie i zrezygnowalem (niestety).
Oczywiscie, bankowi nalezy przedstawic zestaw dokumentow od
zagranicznego pracodawcy, kopie karty Social Security, W-2 , kopie
paszportu/ zielonej karty, etc. Trick polega na tym ,ze polski
bank nie bardzo ma moznosc zweryfikowac prawdziwosc tych papierow.
Tutaj wchodzi do akcji przyslowiowy klartofel. Takiego terminu
luzno uzywali romzwiajacy. Pozniej sie wyjasnilo. Ladnych mam
kolegow, co?
Ludzie zaciagajacy te pozyczki to czesto roznej masci
kombinatorzy , byli handlarze uzywanych samochodow, wlasciciele
marnie prosperujacych biznesikow, bujajacy sie miedzy Ojczyzna i
tym drugim krajem.
Zestaw papierow do polskiego banku normalnie falszuja, oczywiscie
technika troche lepsza niz "na kartofel" i skladaja w polskim
banku. I co? Ano, dostaja w wiekszosci pozyczki bez problemow.
Kupuja mieszkanie na handel, splacaja co nieco i gonia naiwniakom
gdy cena skoczy w gore. A gdy cena pojdzie w dol i zostana z tym
ostatnim nabytkiem? Hej, szukajcie mnie, piszczie na Berdyczow.
Ciekawi mnie jaka moze byc skala tego zjawiska ?