Dodaj do ulubionych

Spada liczba debiutów na giełdzie

IP: *.xdsl.centertel.pl 07.07.08, 21:32
jeśli indeks wig 40 spadł o 50%
przy takim wzroście gosp
to znaczy że idzie wojna
albo koniec świata (koniec paliw)
Obserwuj wątek
    • Gość: D Spada liczba debiutów na giełdzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 22:37
      He he Enea, niby przedłużono, bo inwestorzy nie mogą zapoznać się z
      prospektami emisyjnymi, he he akurat. Im dłużej babrają się z tą
      śmieszną emisją tym dla nich lepiej, bo jak przyjdzie niemiecka
      miotła, to wykurzy całe to towarzystwo krawaciarzy. O 13 nie da się
      maila wysłać, bo śmietanka znajomków zatrudnionych "po linii i na
      bazie" siedzi na naszej klasie he he. Przed budynkiem aż kapie od
      chromu na służbowych brykach. A ile "fachofców" spoza Poznania
      naprzyjmowali, zgroza. A ty kliencie za to płacisz. Oj skończy się,
      skończy.
    • Gość: tit Jak Roman Kluska budował ITI IP: *.chello.pl 08.07.08, 01:21
      Jak Roman Kluska budował ITI
      10.04.2008, 14:18:13, Leszek Misiak
      Dlaczego Roman Kluska u szczytu kariery biznesowej sprzedał
      kontrolny pakiet akcji swojej firmy Optimus SA BRE Bankowi, i to aż
      o 30 procent taniej od ceny rynkowej? Akcje ostatecznie przejął ITI.
      W otoczeniu Kluski byli szpicle i agenci specsłużb. Jego doradca,
      Janusz Luks, były szef zarządu wywiadu UOP, okazał się znajomym
      Petera V., który chciał założyć Klusce konto w Coutts Banku. Czy
      mieli oni wpływ na represje wobec szefa Optimusa, co doprowadziło do
      jego wycofania się z biznesu?


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      W 2000 r. BRE zapłacił Romanowi Klusce żywą gotówką 170,2 mln zł,
      podzielił Optimusa na dwie spółki i cenniejszą z nich – Onet.pl
      odstąpił ITI. W zamian za 50 mln zł i obligacje holdingu medialnego.
      To było dla ITI wyjątkowo korzystne.

      – Sprzedaż Optimusa przez Kluskę to operacja, którą finansiście
      trudno zrozumieć. W pakietowych transakcjach uzyskuje się zazwyczaj
      ceny znacznie wyższe niż giełdowe. Tu było odwrotnie, nie było
      premii, lecz dyskonto w stosunku do cen rynkowych. Analitycy
      giełdowi zachodzili w głowę, dlaczego twórca i szef Optimusa,
      menadżer o świetnej znajomości rynku, sprzedaje papiery swojej
      spółki po 142 zł, podczas gdy jeszcze niedawno ich notowania
      zbliżały się do 300 zł, po czym rzuca biznes i zaczyna hodować owce?
      Zmęczenie biznesem czy może inne powody? – zastanawia się nasz
      informator, ekspert giełdowy. – Nigdy nie zostało wyjaśnione, czy
      to, co spotkało Kluskę, było dziełem przypadku, a jeśli nie, to kto
      za tym stał – dodaje.

      W otoczeniu Romana Kluski byli szpicle i agenci specsłużb. Po
      głośnym ostatnio aresztowaniu szwajcarskiego bankiera Petera V.
      okazało się, że bliskie relacje z bankowcem utrzymywał były szef
      zarządu wywiadu UOP, Janusz Luks, doradca Kluski. Luks przyznał, że
      spotykał się z V. – Przedstawił mi ofertę Coutts Banku dla mojego
      pryncypała Romana Kluski, prezesa Optimusa –
      powiedział „Rzeczpospolitej”.

      W bliskim otoczeniu Kluski było też dwoje współpracowników
      biznesmena, którym ufał. Potem okazało się, że są na liście tajnych
      współpracowników służb w IPN. Czy mieli wpływ na decyzje właściciela
      Optimusa?

      – Niestety, zdarza się, że do właściciela spółki giełdowej
      przychodzą ludzie z giełdy rynku kapitałowego, a de facto ze służb
      specjalnych, i mówią: chcemy twoją firmę. Dają do zrozumienia, że
      albo odda się ją dobrowolnie i zarobi, co prawda mniej, niż mogłoby
      się normalnie dostać, albo oni zrobią mu piekło z życia. Tak było z
      właścicielem spółki giełdowej z branży informatycznej, który dziś
      zajmuje się inwestycjami kapitałowymi. Nawet do Edwarda Mazura, gdy
      Bakoma weszła na giełdę i jej akcje szły w górę, podobno przyszło w
      1996 r. dwóch „smutnych panów” i powiedzieli: za dobrze wam idzie
      [akcje Bakomy kosztowały wówczas 62 zł – LM], cena papierów musi
      spaść o 10 zł, bo inni też chcą zarobić. Może ktoś zniechęcił Kluskę
      do biznesu, a BRE Bank przypadkowo trafił na zdeterminowanego do
      sprzedaży spółki właściciela Optimusa – zastanawia się ekspert
      bankowy, znający realia rynku giełdowego.

      A być może Kluska okazał się geniuszem, który przewidział koniec
      hossy internetowej i spadek cen akcji swojej spółki?

      Roman Kluska już po sprzedaży Optimusa powiedział w
      wywiadzie: „Jakiś czas potem [po transakcji] byłem na bankiecie w
      Urzędzie Ochrony Państwa. Podchodzi do mnie z lampką szampana jeden
      z wyższych oficerów UOP i mówi: »Panie prezesie, myśmy obserwowali
      metodami operacyjnymi, jak pan i pana firma mieliście być
      zniszczeni«. Wnioskuję, że wtedy już musiała się rozwijać jakaś
      organizacja o charakterze przestępczym, mająca wpływ na niektórych
      urzędników państwowych. Tylko nie rozumiem, dlaczego UOP nic wtedy
      nie zrobił, nie przerwał tego bezprawia?”. Czy wpływ na to mógł mieć
      fakt, że członkiem Rady Nadzorczej BRE Banku był były szef UOP, gen.
      Gromosław Czempiński?

      Zapłacili gotówką, oddali za obligacje

      Do sprzedaży Optimusa doszło w kwietniu 2000 r., tuż przed szczytem
      hossy internetowej. BRE Bank i współpracujący z nim Zbigniew Jakubas
      odkupili od Kluski wiodący pakiet akcji Optimusa, firmy produkującej
      komputery i będącej właścicielem portalu internetowego Onet. Interes
      dla banku wydawał się doskonały: za akcje, których giełdowy kurs
      wynosił ponad 250 zł, nabywcy zapłacili po 142 zł. W sumie BRE Bank
      wydał prawie 170,2 mln zł, a Jakubas ponad 91 mln zł. Tymczasem w
      ciągu kilkunastu dni cena akcji Optimusa spadła do poziomu tej z
      umowy z bankiem i spadała dalej. Koniec hossy internetowej i
      tendencje recesyjne w gospodarce spowodowały, że BRE Bank na kupnie
      Optimusa nie zarobił, jak się spodziewał. Okazało się nawet, że mogą
      być kłopoty ze sprzedażą spółki.

      Jednak Wojciech Kostrzewa, wówczas prezes BRE Banku, zapytany
      przez „Rzeczpospolitą”, twierdził, że bank zrobił dobry interes: –
      Jeżeli zarobiłem w ciągu roku 50 procent, to niewątpliwie był to
      dobry interes – powiedział.

      Prezesem Optimusa z rekomendacji BRE Banku został Jacek Krawczyk,
      były wiceminister przemysłu w rządzie Jana K. Bieleckiego oraz były
      zastępca Wojciecha Kostrzewy w zarządzie Polskiego Banku Rozwoju
      SA. – Dokonał on operacji nietypowej na polskim rynku – podzielił
      Optimusa na dwie spółki giełdowe (zwykle się łączy, by wzmocnić
      wartość spółek), na spółkę komputerową i na Onet.pl., który był
      największym aktywem Optimusa. Taka była umowa, jaką BRE podpisał z
      koncernem ITI, który odkupił od banku akcje Optimusa, przy czym
      zainteresowany był tylko przejęciem Onet.pl – mówi „GP” ekspert
      giełdowy.

      ITI miał zapłacić BRE 220 zł za każdą akcję Optimusa. Ale bank
      dostał w gotówce zaledwie 50 mln zł, resztę w obligacjach zamiennych
      na akcje medialnej spółki. Ich zamiana na papiery ITI miała nastąpić
      po cenie emisyjnej, jaką uzyskają akcje koncernu w ofercie
      publicznej. Jednak długo przygotowywana (przez JP Morgan pod
      kierownictwem Pawła Gricuka, dziś członka Rady Nadzorczej TVN SA)
      oferta akcji ITI zakończyła się fiaskiem. Wbrew prawu została
      odwołana już po rozpoczęciu zapisów na te akcje. Komisja Papierów
      Wartościowych i Giełd pod wodzą Jacka Sochy nie wyciągnęła w
      stosunku do ITI żadnych konsekwencji. W tej sytuacji BRE Bank zawarł
      ze spółką umowę, w której strony zrezygnowały z zamiany wszystkich
      posiadanych przez bank obligacji ITI, o wartości ok. 340 mln zł, na
      akcje tego koncernu. BRE był głównym kredytodawcą dla ITI w czasie,
      gdy koncern medialny nie był jeszcze tak mocny finansowo jak
      obecnie.

      – Prezes BRE Banku, Wojciech Kostrzewa, z jednej strony był szefem
      banku, który był głównym kredytodawcą ITI, z drugiej, zasiadał w
      radzie dyrektorów ITI. Teraz jest prezesem ITI – mówi „GP” były
      pracownik BRE Banku.

      Prokuratura w Luksemburgu (ITI jest notowana na giełdzie
      luksemburskiej) prowadzi śledztwo z zawiadomienia Stanisława
      Balceraca, byłego udziałowca ITI, który, jak twierdzi, musiał pod
      presją ludzi związanych z ITI pozbyć się swoich akcji. W
      zawiadomieniu do prokuratury luksemburskiej z 14 lipca 2006 r.
      oprócz podejrzeń o fałszerstwo, nadużycia i oszustwa finansowe
      koncernu medialnego jest też wątek transakcji pomiędzy BRE Bankiem,
      Wojciechem Kostrzewą i ITI. – Prokuratora z Luksemburga bardzo
      interesuje wpływ Kostrzewy jako prezesa na decyzje banku, dotyczące
      inwestycji i przyznawania kredytów ITI lub TVN, oraz okoliczności
      jego odejścia z BRE Banku – mówi „GP” Stanisław Balcerac.

      Zmuszony do wycofania się z biznesu

      Po sprzedaży Optimusa Kluska powiedział: „Dziś mogę powiedzieć, że
      dlatego [z powodu nękania przez różne instytucje p

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka