lubie_czaka
16.01.09, 22:01
Forumowe opinie na temat biedny/bogaty to uproszczony standard
opisany najczęściej jako :
Biedny - wyzyskiwany przez bogatego za ochłapy, za które ciężko
przetrwać miesiąc. Biedny niema dostępu do kasy,kumpli z bezpieki
ani możliwości w Polsce.
Bogaty - pracodawca prywatny ( posiadacze, artyści i sportowcy są
rozgrzeszeni :) Kasę na rozpoczęcie bycia bogatym najczęściej
otrzymuje od kumpli z byłej SB. Chcąc pozostać bogatym wyzyskuje
wszystkich i nie płaci podatku bez przymusu.
Nie jest jasne jaka kwota czyni biednym lub bogatym. Wg uśrednionej
forumowej opinii biedny ma do 1500 zł na miesiąc a bogaty „miliony”.
Pytanie :
Czy roczny podatek w wys. 50 tys. jest daniną za którą należy się
szacunek ?
Wydaje się że zasilenie budżetu kwotą 50 tys. w skali roku daje
prawo do dumy.
Niestety, zgodnie z przeciętną forumową opinią miesięczny zysk dla
właściciela firmy na poziomie ok. 20 tys. robi z każdego „zdzierską
szmatę” która powinna zapłacić dodatkowo co najmniej z 10 tys. mc
podatku.
Gdyby tak było podatek wyniósłby 170 tys. zaś zysk właściciela 120
tys.
Czy wówczas mielibyśmy do czynienia ze sprawiedliwością czy z
niesprawiedliwością ?
Może jednak skoro chwalimy bogaty zachód warto byłoby zastosować
podejście jak w krajach bogatych czyli im ktoś więcej płaci podatku
tym na większy szacunek zasługuje ?
Wydaje mi się że wg tzw. opinii publicznej jest odwrotnie, tzn. im
kto więcej zarabia, tym zasługuje na większe potępienie. Wysokość
podatku jest wartością nie mającą żadnego znaczenia ( szczególnie
odczuwane jest to w placówkach publicznej opieki zdrowotnej gdzie
panuje pełna równośc :). No chyba że "anonimowy sprawiedliwy" ma
wpływ na to aby "sprawiedliwy" podatek był znacznie wyższy dzięki
poinformowaniu US że bogaty na pewno płaci znacznie za mało.
Czy mam rację czując że tak jest czy to tylko złudzenie ?