Gość: odo Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 09:17 A czy w domu pracuje sie tylko w dni robocze? Rozumiem, ze w weeekendy żyje sie poza domem. Chyba jesteś singlem i nie masz pojecia o prowadzeniu domu w rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 89.108.240.* 06.03.09, 09:31 Zapomina się w tym artykule o tym, że jak kobieta nie ma mężą, ani dzieci, to musi również zrobic zakupy, prawnie, ugotowac, posprzatać, itd. Kto takim kobietom będzie płacił za zrobienie porządku koło siebie??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lejla81 Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.ip.netia.com.pl 06.03.09, 09:49 Co?? Ale się ubawiłam! Proszę spróbowac ugotowac obiad, zrobic dziecku kolację, wykąpac dziecko i położyc spac, pozmywac, wykonac szereg innych prac porządkowych w godzinę! Oczywiście jeśli ktoś obsługuje siebie sam to może się uda, ale jak ma się rodzinę to jest absolutnie awykonalne. Ja przychodzę z pracy ok. 18, zanim się ze wszystkim uporam jest 22. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goguś Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.centertel.pl 06.03.09, 10:04 no i nic się nie zmieniło- pracy domowej mężczyżni nie cenią i dlatego kobiety powinny też ją olać, robić po łebkach-najważniejsza jest praca zawodowa i tylko ona daje niezależność i własne pieniądze; nie sądzę by w patrialchalnym społeczeństwie ktoś nagle zaczął szanować pracę domową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nieprofesjonalna Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.agora.pl 06.03.09, 10:17 Jedna godzina dziennie? Czy Ty masz pojęcie, o czym mówisz? Sprzątanie, gotowanie, ubieranie dziecka, karmienie, odprowadzanie do złobka czy przedszkola, przyprowadzanie go, rozbieranie, karmienie, pranie, zabawa, kąpiel, karmienie, usypianie, wstawanie do dziecka w nocy... i tak w kółko. Chętnie zapiszę się do Ciebie na kurs, jak profesjonalnie zrobić to wszystko w godzinę. Zapłacę znacznie więcej, niż 440 zł, bo oprócz tego pracuję na etacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JacekP Dodatkowa kasa IP: *.prokom.pl 06.03.09, 10:17 W pracy robię sobie kawę, cherbatę i przygotowuje kanapki. O dłubaniu w nosie nie wspomnę. Po pracy czeka mnie przygotowanie obiadu, kolacji, może trzeba będzie coś wyprać i wyprasować. Wszystko na własne potrzeby, ale to nie szkodzi, bo PKB od tego rośnie. Oczekiwałbym, że będą z tego jakieś dodatkowe pieniądze. I tak powinno być i jeszcze jakiś dodatek do przyszłej emerytury. Od tego wszystkiego zapłaci się podatek dochodowy i pewnie VAT, bo to są usługi. I ZUS, koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 62.233.149.* 06.03.09, 10:17 wszystko kwestią wzajemnego szacunku i dobrego planowania: ja robię obiad - ona zmywa, ja odkurzam - ona robi pranie a je je potem składam, ja trzepię dywany - ona myje okna, ona odrabia lekcje z córką - ja z synem, nigdy nie mieliśmy problemów z podziałem domowych obowiązków, oboje pracujemy zawodowo: ja jestem handlowcem w firmie IT, żona nauczycielką, jeśli ktoś nie potrafi się dogadać to coż, jego problem :), pozdrawiam wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona A co z kobietami, których mężowie odeszli, a one IP: 195.12.34.* 06.03.09, 10:18 zostały z mizerną emeryturą? Mojej koleżanki mama wychowywała ich - trójka dzieciaków - a ojciec robił wtedy "Karierę". Mama między macierzyńskimi/wychowawczymi pracowała po kilka lat. On w tym czasie pracował na swoją karierę (czytaj coraz wiekszą pensję). No w końcu i odszedł z jakąś lalunią, która teraz korzysta z tego, co on wypracował dzięki pomocy żony. Jej mama ma na utrzymaniu dzieci (ze swojej emerytury). Ciężko mi się pogodzić z takim podziałem "obowiązków" w życiu. Gdyby ten facet wstawał w nocy do małych dzieciaków, kosztem swojej kariery, pozwolił piąć się żonie po szczeblach w pracy zawodowej, to pewnie teraz nie miałby tyle kasy, aby jakaś 20-stka za nim poleciała (nie czarujmy się, iż skusił ją wygląd ;/ ). A więc drogie panie, pracujmy w domu dla swoich mężów, aby się nie przemęczali i mogli spokojnie awansować zawodowo. W końcu za niedługi czas będą musieli mieć czym szpanować przed 20-stkami. Moje rozwiązanie: emerytury męża/żony dzielić na pół. Jeśli wcześniej się rozwiedli, to do podziału tylko ta część kiedy byli wspólnie, czyli z 15-tu, 20-stu wspólnych lat. Panom nie opłacałoby się odchodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: A co z kobietami, których mężowie odeszli, a 06.03.09, 10:41 Cały ten artykuł to wielka, kosmiczna bzdura :) Ale zgadzam się z Tobą, że kobiety i tak częśto zostają na lodzie, bo panowie sobie układają życie. Sama wywodzę się z bardzo tradycyjnej, patriarchalnej rodziny. Mój ojciec nie raczył po sobie nawet naczyń wynieść do zlewu, nie mówiąc o umyciu czy posprzątaniu czegokolwiek. Od tego była najpierw zona (nieważne, że mama w tym czasie pracowała), a potem dwie córki - obie z siostrą byłyśmy wychowywane na podległe, ciche, pokorne kurki domowe i od dziecka zaczęłyśmy zasuwać w domu, bo taka "nasza rola". Obie w pewnym momencie powiedziałyśmy dziękuję takiemu modelowi rodziny i w naszych związkach panują partnerskie układy w kwestii prac domowych. Natomiast u moich rodziców nic się nie zmieniło, aż do chwili gdy "pan i władca" znalazł sobie lepszy model i matkę zostawił. Mama miała przepracowane tylko 12 lat, potem zaczęła mieć kłopoty ze zdrowiem i przestała pracować została w domu. w penym momencie prawie straciła wzrok, ale w układach domowych nie zmieniło się nic. Tatuś po dwóch miesiącach wróził na łono rodziny z podkulonym ogonkiem, bo nie takie życie sobie wyobrażał - pani miała taie podejście do życia jak ja i siostra. Robotą dzielimy się po równo. A mama - cóż została bez środków do życia, więc ojcu wybaczyła i dalej dorabia za służącą. Takie życie robaczki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Re: A co z kobietami, których mężowie odeszli, a IP: *.chello.pl 06.03.09, 15:02 o to wlasnie chodzi o zapewnienie godnego zycia za ciezka prace przez cale zycie (dzielenie jednej emerytury na dwoje to juz i tak bardzo uboga egzystencja moze powinien byc jakis dodatek w zaleznosci od ilosci wychowanych dzieci a wiec od ilosci wykonanej pracy)a nowa ustawa ustawa mowi ze np w przypadku smierci malzonka nie pracujaca zona dziedziczyc bedzie w zaleznosci od czasu przejscia meza na emeryture jakies marne 50 lub 30%swiadczenia to jest kradziez i skazywanie takich kobiet na wegetacje (nie zycie)i to za to ze cale zycie pracowaly Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FuFu Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 10:30 Wszystko tak naprawdę zależy od ustalenia podziału obowiązków pomiędzy partnerami. Konstruktywne podejście do problemu jakim jest wspólne zajmowanie powierzchni życiowej np. domu, mieszkania, itp. Inaczej jest w przypadku gdy mężczyzna z góry zakłada, że zajmowanie się domem, dziećmi, zakupami itp. jest tylko i wyłącznie w gestii kobiety. Takie stanowisko jest uwłaczające. Dlatego też pełnoetatowe zajmowanie się domem i rodziną powinno być chociaż SZANOWANE, niezależnie czy wypełnianie go zajmuje cały dzień czy tylko godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klops Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.chello.pl 06.03.09, 11:06 Gość portalu: FuFu napisał(a): > Wszystko tak naprawdę zależy od ustalenia podziału obowiązków pomiędzy > partnerami. Konstruktywne podejście do problemu jakim jest wspólne zajmowanie > powierzchni życiowej np. domu, mieszkania, itp. Inaczej jest w przypadku gdy > mężczyzna z góry zakłada, że zajmowanie się domem, dziećmi, zakupami itp. jest > tylko i wyłącznie w gestii kobiety. Takie stanowisko jest uwłaczające. Dlatego > też pełnoetatowe zajmowanie się domem i rodziną powinno być chociaż SZANOWANE, > niezależnie czy wypełnianie go zajmuje cały dzień czy tylko godzinę. Tak. Napiszmy ustawę, która będzie nakazywać SZANOWANIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 213.17.144.* 06.03.09, 10:36 dlaczego jeszcze nie birą za tą pracę podatku ?wstyd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.izacom.pl 06.03.09, 12:15 Ja mam partnera wychowanego w domu w którym mama nawet ze stołu talerz odnosiła i pod nos podstawiała następny. Nie ma pojęcia ile zajmują prace domowe i wygłasza podobne herezje. Ja studiuje dziennie chemie i pracuje po 200 godz w miesiącu żeby się utrzymać, on studiuje historie, i rodzice łożą na jego studia. Czyli - kiedy ja lecę z zajęć do pracy i odwrotnie, nie mając nawet czasu połknąć śniadania on śpi, kiedy ja wracam wieczorem, albo nad ranem po nocce, on jest zmęczony, bo kazałam mu zmyć naczynia po wczorajszym obiedzie, a on się strasznie napracował, bo nie rozumie dlaczego mi do ugotowania obiadu potrzebny jest więcej niż jeden garnuszek i mikrofala. Burzy się gdy prosiłam abym po pracy miała ciepły obiad gotowy. I tak wracałam po 14, 16 albo i więcej godzinach zapie...nia i musiałam sobie ugotować, posprzątać i jeszcze robić to szybko bo Pan jest głodny, cały dzień czekał na mnie i teraz chce się przytulić. Kobiety- nie dajmy się. Postawmy sprawę jasno - dbanie o dom gdy oboje pracują, spoczywa na barkach obydwojga. Ja poradziłam sobie tak: 1) zrobiłam smakowity obiadek w pięciu garnkach TYLKO DLA SIEBIE - Pan dostał z mikrofali; 2) uprałam tylko swoje ubrania, Pan zaczął wyciągać moje skarpetki jak się jego skończyły, więc nabyłam różowe - nauczył się obsługiwać pralkę; 3) zamiotłam i umyłam podłogę tylko w moim "kącie", Pan pewnego dnia przykleił się do podłogi - zaczął zamiatać i myć; 4) wynosiłam tylko swoje śmieci, po tygodniu Pan nie mógł znieść smrodu swoich puszek po rybach - nauczył się że śmieci same nie wychodzą; 5) zaczęłam kupować smakołyki tylko dla siebie - Pan patrzył a ja się objadałam - Pan nauczył się że wspólne gospodarstwo to także wspólny budżet na podstawowe produkty - teraz sam kupuje proszek do prania z własnych pieniędzy; Metoda trudna do wytrzymania (zwłaszcza to ze śmieciami) , ale skuteczna. Jak Pan przestał to wykonywać - postawiłam sprawę ostro - chce mieć służącą, czy partnerkę, bo jak służąca to niech poszuka sobie innej. Pan zrozumiał, ale widzę ile trudu go to kosztuje, i nie chodzi tu o to że jest facetem, tylko że NIKT GO NIE NAUCZYŁ ŻE DOM SAM SIĘ NIE PROWADZI. Jak mu to pokazałam, to zaczął swoja matkę doceniać, także często wina leży po stronie rodziców, nie nauczyli synka, w moim przypadku, jest reformowalny, ale ode mnie to wymaga naprawdę wiele wyrozumiałości i cierpliwości, gdy patrzę jak 20 letni facet nie umie obsługiwać mopa ;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona Niestety to jest prawda, rodzice krzywdzą swoje IP: 195.12.34.* 06.03.09, 12:39 dzieci - głównie to nadopiekuńcze mamy wobec synków.Przekonałam się o tym mieszkając w akademiku. Dla takiego gościa to wstyd (chociaż czasem tego nawet nie widzi), a dla otoczenia powód do śmiechu i komentarzy. Mamy! Synowie maja rączki i nóżki. Trzeba nauczuć ich jak z nich korzystać, bo synowe kiedyś Was przeklną - w najlepszym wypadku. W tej gorszej wersji, to po prostu zostawią Waszego synka w tym syfie i się zwiną.. Odpowiedz Link Zgłoś
xxxjoa gratuluję 06.03.09, 12:59 U mnie ten sposób skończył się "trwałym rozpadem pożycia". Pan stwierdził,że nie jestem mu zatem do niczego potrzebna. Jak zaczęłam pracować to uznał również, że nie musi się do domu oraz naszego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 to jest bezczelność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 12:18 Wmawiać ludziom - kobietom - , że praca w domu to drugi etat za który nalezy się zapłata . Przecież to są normalne życiowe obowiązki i wykonywane nie tylko przez kobietę . Za takie obowiązki nikt nie płaci ani nie zapłaci . Nie chcesz to nie zakładaj rodziny . To babsztyle feministyczne tylko taką ciemnotę próbują wcisnąć kobietom . Mężczyźni też w tych obowiązkach mają swój udział - z reguły . Wyjątki , patologia zawsze się zdarza , zdarza się i w drugą stronę - tzn , że to kobieta pije i bawi się a nie dba o dom . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amber do angrusz IP: 82.160.71.* 06.03.09, 13:26 a w którym fragmencie jest napisane, że należy sie za to płaca. Ty masz człowieku jakiś problem z czytaniem. artykuł pod względem merytorycznym przewyższa niestety możliwości większości czytających. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alina Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 12:30 bez przesady, a policzcie ile czasu te gospodynie ogladają tv albo biegają po sklepach Odpowiedz Link Zgłoś
xxxjoa Podpisujcie umowy 06.03.09, 12:39 Małżeństwo (rodzina) to również umowa cywilno prawna. Prawo mówi, że małżonkowie mają wspólnie,solidarnie i sprawiedliwie dzielić się obowiązkami wynikającymi z faktu założenia rodziny. Dyskusja ile trwa umycie talerzy po obiedzie jest bezzasadna. Wytłumaczcie mi różnicę pomiędzy facetem, który ma w miarę popłatną pracę, a nie jest zbieraczem puszek po piwie, upija się w szacownym gronie dobrą whisky, a nie pod sklepem tanim bełtem, jego dzieci mają na nogach nowe buty, a nie używane ze szmateksu, żona przyrządza mu polędwiczki wołowe, a nie gulasz z płucek, i tak nie poczuwa się do jakiegokolwiek obowiązku dokładnie tak samo jak jego kolega spod sklepu nocnego. Różnica jest jedynie estetyczna. Oczywiście panowie skuteczniejsi finansowo zadbają również o skuteczniejszą żonę. Są rodziny w których nikt nie sprząta ani mamusia ani tatuś, dzieci chodzą brudne i zaniedbane, oglądamy takie obrazki w TV...wtedy to jet patologia.Jeżeli tylko jedno z małżonków nic w domu nie robi,a drugie robi co może, żeby rodzina funkcjonowała na miarę oczekiwań tego drugiego, to wtedy jest OK. Pracownikowi przedstawia się zakres jego obowiązków i jeżeli tego nie robi, to się go zwalnia i zastępuje innym. Ale jeżeli wspólnik się obija i de facto działa na szkodę wspólnego przedsięwzięcia, to pociągnięcie go do odpowiedzialności już nie jest takie proste. Ten odpowiedzialniejszy ma więcej roboty i ponosi większe straty. To jest oczywiste. Rodzina to też spółka. Może przydałoby się prawo nakazujące małżonkom przygotowanie szczegółowego statutu, z wyraźnym określeniem zakresu wzajemnych obowiązków oraz sankcji za ich niedopełnienie. Byłoby mniej nieszczęść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Albin Siwak Re: Podpisujcie umowy IP: 62.29.174.* 06.03.09, 15:16 Przestań zmywać naczynia i idź do pracy a twoje problemy znikną. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Wystarczy starannie dobrać męża, a jeżeli zrobiłaś 09.03.09, 10:37 to zbyt pochopnie zwróć się do kobiety z dłuższym stażem małżeńskim. Otrzymasz stosowny zestaw sztuczek jak zdyscyplinować męża. Alkoholika i "synka mamusi" jednak nie przerobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra_81 Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 06.03.09, 12:45 Zgadzam sie, ze praca kobiet w domu powinna byc szanowana, jednak uwazam, ze jesli malzenstwo / para decyduje sie na prace poza domem tylko jednej osoby, to jest to tylko ich wybor. A stala obecnosc jednego z rodzicow w domu z dzieckiem to luksus (bo przeciez mnostwo par pracuje poza domem a obowiazki domowe i tak musza wykonac) na ktory nie kazdego stac. Dlaczego doplacac tylko tym, ktorych stac na utrzymanie sie z jednej pensji? A co z parami w ktorych oboje musza pracowac a swoje obowiazki domowe wykonywac po pracy? Zreszta - roznica wartosci pracy domowej wykonywanej przez caly dzien i tej wykonywanej po pracy to według artykulu 1330 - 1158 = 172 PLN. Osobiscie nie wyobrażam sobie ze z wlasnych podatkow mam placic im ta (chocby malutka) roznice. Dodatkowo - jest obecnie sporo ofert funduszy emerytalnych gdzie mozna oszczedzac na emeryture danej osoby wplacajac np. 200 PLN miesiecznie wiec to kwestia odpowiedzialnosci za przyszlosc takiej pary (mozna dla osoby zostajacej w domu oplacac taki fundusz i dostanie pewnie wiecej niz my z ZUSu po latach pracy poza domem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: była kura domowa Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 13:32 czytam, czytam...wielu z Was mnie smieszy, szczególnie z tym "1 godz. dziennie",za "miłosć się nie płaci" itp. Przez kilkanaście lat byłam domową kurą.Mąż robił karierę.Oprocz rzeczy oczywistych-wychowywanie dzieci(to akurat "nakaz" miłości),zajmowałam się czynną i kompleksową obsługą Jaśnie Pana,którego podzial obowiązkow był jasny-ja zarabiam, Ty resztę, bo gdyby nie moje pieniądze, to nie mialabyś tak dobrze. Oczywiscie, moja praca-ta domowa,nie była warta uwagi, wszak nie można jej porównać z ciężką pracą w firmie. Te setki kilometry wyprasowanych koszul, tony wniesionych zakupów, kilogramy wytartych kurzy, opary srodków chemicznych, zwolnienie ze wszelkich obowiązkow opiekunczych wobec dzieci,lekarze, wycieranie dupek i gili, gotowanie itp. itd, to było wielkie NIC. Drobny przerywnik w NICNIEROBIENIU.Ale dzieci podrosły,wychowane-przez mnie w duchu samodzielności nie wymagały obsługi,już nie musiałam ich opierać, gotować,za to pomagać bardziej emocjonalnie, duchowo,rozwiązywać nastoletnie dylematy, szkolne,towarzyskie.... Do obsługi pozostał jedynie Jaśnie Pan.Potrafiący jedynie pracować w firmie-w domu kaleka.Poszlam do pracy,moja pensja jest niziutka,emerytura będzie jeszcze niższa....rozwiodłam się.Wyprowadzilam. Z domu 100m. mieszkam w klitce 27m.Jest mi dobrze.Jasnie Pan w międzyczasie znalazł młodszy model,potem kolejny....niestety, nie spełniły kryteriow-ani zelazko w ręku, ani garnek czy ścierka do kurzu. Jaśnie Pan wynajął gosposię-przy dobrej pensji-no problem,choć pewne zadziwienie było, ze za takie duperele-prasowanie,pranie,sprzątanie, gotowanie-trzeba tyle płacić.Zadziwienie się okresowo zwiększało, gdy za umycie okien np. trzeba doplacić ekstra, a sprzątanie po drobnym remonciku to już niezłe koszty. No,i te ceny srodkow chemicznych.Za moich czasów kasę wydawałam chyba na fanaberie....Wycena prac domowych kobiet wzrasta systematycznie w pojęciu Jaśnie Pana,stosownie do redukcji etatów w firmie i spadku na giełdzie. Wymiana kolejnych gospoś jest bolesna - tańsza,oznacza gorsze uslugi i ich mniej....mało tego,gosposia, gotując nie kieruje się zasadą ekonomii w kuchni.Ostatnio pojawiają propozycje powrotu , jednak zostałam doceniona.Z nikim nie było mu tak dobrze - a może tak tanio? A mnie nigdy nie było tak dobrze, jak teraz-ze studiującymi dziećmi kontakty świetne i nie tracę energii na działania nieprzynoszące zysku, jedynie satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.ing.nl 06.03.09, 12:48 Zastanawia mnie co tez zostalo wlaczone do tej godziny? Zamowienie pizzy przez telefon i zaplacenie gospodyni domowej? Bo z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie da sie w ciagu 1 godziny dziennie: - wyprawic dzieci do szkoly - zrobic zakupow - ugotowac obiadiu - zrobic prania, prasowania, - posprzatac mieszkania itd.. Proponuje aby autor tego wpisu sprobowal popracowac na pelnym etacie i poprowadzic dom przez jakis kwartal, to moze bedzie mial lepszy poglad na to, ile czasu srednio zajmuje jego prowadzenie... i przestanie truc o feministycznych halucynacjach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MINISTER FINANSÓW Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 13:15 Jeśli to 30% PKB to opodatkujmy ja to nawet bezrobotni będą płacić podatki, i taka nagła kontrola w domu jak masz posprzątane to płacisz podatek a jak nie to znaczy ze nie praca nie została wykonana nie płacisz. hehe jak szybko polska stał by się bogatym państwem a poza tym to podziwiam wszystkich którzy pracują w domu i chyba nie należy tu wyliczać ile jest warta praca bo w każdym gospodarstwie domowym jest to inaczej, to tak jak by wyliczać ile więcej jest wart obiad przygotowany przez żonę ( smaczniejsze ;) ) nie w restauracji.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta o co w tym wszystkim chodzi... IP: *.botany.gu.se 06.03.09, 13:17 Troche nie rozumiem tego sposobu myslenia: Kiedys przygotowanie posilku, utrzymanie higieny, opieka nad dziecmi byla jednym z oczywistych czynnosci wykonywanych w celu zaspokojenia potrzeb i przezycia, na rowni ze zdobywaniem pozywienia (mysliwstwem, uprawa roli, rybolostwem), obrobka narzedzi, budowa domu, obrona i nazwijmy to praktykami religijno-lekarskimi. Poniewaz jednej osobie trudno zrobic to wszystko na raz, nastepowala specjalizacja: najpierw ta naturalna: kibiety ze wzgledu na biologie zajmowaly sie dziecmi i tym co nie wymaga zostawienia ich samych (czyli wlasciwie wszystkim poza obrona i polowaniem) ale ten podzial byl rozny zaleznie od danej kultury. Pozniej nastepowala rowniez dalsza specjalizacja: niektore osoby byly w czyms lepsze, wiec nadwyzki swojej produkcji mogly zaoferowac komus innemu, najpierw na zasadzie wymiany, pozniej wprowadzajac cos co bylo "wartoscia zastepcza" czyli pieniadz. I wlasciwie w tym miejscu jestesmy my dzisiaj. Dalej cala ta mase obowiazkow i czynnosci wykonujemy aby zapewnic sobie i swojej rodzinie przezycie i w miare wygodny byt. To co mozemy wykonujemy sami, dzielac sie obowiazkami, to co mozemy zamieniamy (za pieniadze). System stal sie bardzo skaplikowany oczywiscie. Mam wrazenie, ze na tyle skaplikowany, ze niektorzy sie pogubili i usilnie twierdza, ze chodzi o pieniadze, a nie o to aby potrzeby ich najblizszych i ich samych zostaly zaspokojone. I teraz mozna podzielic sie w obrebie rodziny po rowno, praca wykonywana na zamiane i ta "okolodomowa", mozna sie wyspecjalizowac. Jak kto woli, obydwa modele sa dobre, byle by nikt nie czul sie pokrzywdzony. Oczywiscie jesli sa male dzieci, to jasnym jest, ze jedno z rodzicow (najczesciej kobieta, choc nie zawsze) prawie caly swoj czas poswieca domowi. Co w rzadnym aspekcie nie czyni tej osoby gorsza. Odpowiedz Link Zgłoś
giulianov Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 06.03.09, 13:18 co za bzdura. każdy musi się zajmować swoimi sprawami jak gotowanie, pranie, sprzątanie etc. ale nie rozumiem dlaczego z naszych podatków miałyby być opłacane kobiety na tyle głupie że pracy zawodowej same zajmują się sprawami domowymi i nie potrafią stworzyć partnerskiego związku. niby co pranie własnych gaci ma do produktu narodowego brutto?! Odpowiedz Link Zgłoś
frodolin Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie 06.03.09, 13:29 ludzie którzy sadzą że zajmowanie się dziećmi i domem zajmuje około godz dziennie śmieszą mnie bardzo, mieszkam pod dużym miastem i samo rozwiezienie dzieci do szkół i przedszkoli zajmuje mi ok 1 h godz. więc przywiezienie ich z powrotem to druga godz. nie wspomnę już o wyszykowniu ich, zrobieniu śniadania itp, dalej zrobienie po drodze zakupów ok 1godz, posprzątanie, ugotowanie obiadu, pranie , niektórzy posiadają jeszcze małe ogródki w których też co nieco trzeba zrobić, uzbiera się ok 6 -7 godz, wiem też że wszysto zależy od tego kto jak ma poukładane życie,jeśli ktoś mieszka na osiedlu i szkołę i przedszkole ma pod nosem nie bierze pod uwagę tego, że ktoś musi dowozić dzieci parę km., więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, ja za moją pracę pieniedzy nie chcę dostawać od państwa ale chcę mieć możliwość dostawania emerytury po moim mężu , nie uważam też że się poświęcam bo tak nie jest, poprostu ustaliliśmy z mężem że on zarabia a ja wychowuję dzieci i jest mi z tym dobrze, gdybym mogła znaleźć pracę na 1/2 etatu to bardzo chętnie bym do niej poszła ale w naszych polskich warunkach to graniczy z cudem, na cały etat nie mogę się zdecydować bo nie mam tyle czasu mąż nie może mi pomóc bo on sam pracuje poza miejscem zamieszkania i do domu wraca późno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nie wypełniono pol Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 212.244.179.* 06.03.09, 13:47 musisz mieszkac w strasznym syfie i masz nadwage albo obsluguja ciebie roboty i mieszkasz na 9m2. siedze z dzieciakiem, gotuje, sprzatam (podlogi, wanna, dywany odkurzacz itp )- to nie jest godzina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Szkoda czasu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 14:17 Drogie panie, naprawdę szkoda czasu na tłumaczenie temu człowiekowi, ile czasu wymaga zajmowanie się domem i rodzinom. Bo i po co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bada62 Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: 82.160.150.* 06.03.09, 16:32 1 godzina dziennie??? Jak to sobie wyobrazasz? W ciągu 60 minut odkurzenie mebli, umycie podłóg, posprzatanie kuchni wraz z myciem naczyń, przygotowanie obiadu i kolacji, posprzątanie łazienki, załadowanie pralki, powieszenie tego prania, poprasowanie ze dwa razy w tygodniu, a to wszystko poprzedzone robieniem zakupów - i to wszystko w jedną godzinę? Nie wspomnę o czasie, który trzeba poświęcić dzieciom, ich problemom i odrabianiu lekcji. Spróbuj sam ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kka Matki samodzielne wychowujące dzieci IP: *.aster.pl 06.03.09, 16:35 więcej poświęcają czasu na opiekę i wychowywanie oraz prace domowe niż te, których dzieci żyją w pełnych rodzinach, pominąwszy fakt, iż sa zmuszone być w stanie gotowości 24 godziny na dobę, a nieobecność drugiego rodzica, starają się zrekompensować dziecku osobistymi staraniami z pełniejszym zaangażowaniem niż mamy mające ojca dziecka i wsparcie rodzinne na podorędziu. Tym bardziej, że ich budżet domowy jest nieporównywalnie uboższy i najczęściej wymaga szukania oszczędności w wydatkach na rzeczy ułatwiające życie i skracających czas na prace domowe. Ponadto, często pracują również w całodobowym wymiarze w soboty i niedziele, kiedy stawka dobrej niani czy gosposi jest dwukrotnie wyższa (tym bardziej, że mama z miejszymi możliwościami finansowymi musi sie dużo bardziej pogimnastykować, by zapewnic dziecku atrakcyjne i twórcze spędzenie czasu niz mam a, która stac na kino, rozrywki i dodatkowe zajęcia). Profesjonalnie wykonana praca w domu pracującej samodzielnej mamy wynosi nie jedną a przynajmniej 4 godziny dziennie , nie 5 razy w tygodniu, a 7, w soboty i w niedziele - w pełnym wymiarze i z nadgodzinami (ok. 10 godz X dwukrotna stawka). Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania, praca w domu jest warta: 22x 800 zł (pn-pt)+ 8 x 400 zł (so-nd) a to daje kwotę duuużo wyższę niż Twoje 440 zł miesięcznie. Przy czym koszt na prawdę profesjonalnej gosposio/niani w np. w Warszawie jest troche wyższy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piter77 Re: Matki samodzielne wychowujące dzieci IP: 206.182.164.* 06.03.09, 16:54 No wiec tak, Mieszkam sam i jakos moj dom nie zarasta brudem, pracuje po 10 godzin dziennie i jakos nie potrzebuje ani kobiety ani gosposi zeby mi sprzatala, gotowala i pie...la glupoty jak to musi ciezko pracowac. jesli chodzi o dzieci i zone to jest to tak jak z luksusowym sportowym samochodem: jesli ktos chce miec to trzeba za to placic i sie o to martwic. jesli ktos nie chce miec problemow to najlepiej nie miec i klopot z glowy. naprawde panowie najlepiej jest nie miec kobiet w domu bo nie dosc ze wykonuja prace ktorej my nie potrzebujemy - sprzatanie, marudzenie to praca ta jest potrzebna tylko dlatego ze one (dzieci i kobiety) sa w domu...Moj dom sie jakos sam nie brudzi. Na prawde bycie kawalerem jest tansze i mniej stresujace, kobiety i alkohol w malych dawkach we weekendy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dd Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.chello.pl 06.03.09, 20:28 w takim razie madralo sprobuj w godzine zrobic zakupy, odebrac dziecko z przedszkola, wejsc z dzieckiem do domu, rozebrac je, zabawic czyms na czas gdy sam bedziesz musial pozmywac naczynia po sniadaniu, nastawic pranie, przygotowac obiad, nakarmic dziecko (ew. siebie tez), pozmywac po obiedzie, odkurzyc mieszkanie, wyjac pranie z pralki, przygotowac kolacje, poslac lozka, umyc dziecko, dac dziecku kolacje, umyc mu zeby, posprzatac po kolacji... nie wspominajac juz o zwyklej opiece, rozmowie z dzieckiem...rachunkach do oplacenia, podlaniu kwiatkow, prasowaniu. Gosposia, ktora wykona taka prace dobrze w 1h powinna zarabiac duzo wiecej niz 20zl/h. Ale nawet jesli Cie na nia stac, to i tak takiej nie znajdziesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie IP: *.gemini.net.pl 06.03.09, 23:17 Rozumiem, że w ciągu godziny dziennie "profesjonalna gosposia" posprząta (łącznie z np. cyklicznym myciem okien), ugotuje obiad, zrobi dzieciakom kanapki do szkoły, kolacje i śniadanie, ponadto pomoże w odrabianiu lekcji, zrobi zakupy i pranie, nie mówiąc o prasowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś