Gość: hydy
IP: *.kwbturow.com.pl
20.11.03, 12:50
"przede wszystkim konkurencja";ok, ale dlaczego artykuł nie
uwzględnia dwóch waznych kwestii?:
1. "dostosowywanie" ustawy do prawa wspólnotowego poskutkowało
wprowadzeniem z dn. 01.01.2003 r. po art. 4 precyzującego
podmioty zobligowane do stosowania ustawy
(głównie "budżetówka"), art 4a, w którym "dołożono" cały
przemysł górniczy, energetyczny, telekominukacjny,
transportowy, itd. (zainteresowanych odsyłam do ustawy); tym
samym stosując kryterium podmiotowe (tzw. "zamówienia
sektorowe") a nie przedmiotowe (od strony środków publicznych)
zwiększono (ogromnie) "rynek zamówień publicznych" (proszę
sobie wyobrazić ile wydają łącznie te podmioty), o czym P. John
O'Rourke ani słowem nie wspomina, rozwodząc się za to na temat
wydawania środków z funduszy wspólnotowych; owszem - tu nie ma
żadnego "ale": przecież to redystrybucja środków publicznych
(każdy wie, że składka do UE idzie z budżetu) i wszyscy
chcielibyśmy aby była nad tym rzetelna kontrola; ale wrzucenie
w zamówienia publiczne dużej części polskiego przemysłu rodzi
pewne obawy, bo:
2. w ramach przyspieszenia koherencji naszego systemu prawnego
z systemem wspólnotowym Urząd Zamówień Publicznych, który
przygotowuje juz nastepną nowelizację tej ustawy - mającą wejść
w zycie najpóźniej 01.05.2004 - chce przyspieszyć zniesienie
tzw. "preferencji krajowych", które dawały do tej pory pewną
przewagę przedsięboiorcom, którzy zobowiązywali się w ofertach
użyć do realizacji zamówienia nie mniej niż 50% surowców i
produktów krajowych (bez względu na to gdzie mieliby siedzibę);
to jakoś wspierało nasz rynek;
jednak najprawdopodobniej już 01.02.2004 ten przepis zniknie, a
zastapi go identyczny w brzmienu, z tym że będą to "preferencje
unijne"; a więc stawiające w gorszej sytuacji dostawców
oferujących wyroby np. z USA czy Chin.
Teraz pointa: proszę zestawić sobie skutki p. 1 i p. 2;
W gre wchodzą oczywiście olbrzymie pieniadze;
Obawiam się, że niestety wielu naszych oferentów nie da sobie
rady w konkurowaniu z wielkimi korporacjami z krajów
wspólnotowych; oczywiście będą wyjatki; np. KFK może śmiało
równać się z Alcatelem, każdy znajdzie kilka takich przykładów;
jednak firmy unijne mają wiekszy potencjał - np. co do
obniżenia kosztów, a granica pomiędzy dumpingiem jako czynem
nieuczciwej konkurencji a nastawiona na minimalny zysk oferta
jest bardzo płynna;
nie chcę tutaj sugerować żadbych teorii spiskowych, ale można
było wynegocjować, choćby w zakresie podmiotów wskazanych w
art. 4a ustawy np. dwuletni okres przejściowy co do preferencji
krajowych;
czy ktoś o tym w ogóle pomyślał?
przecież musiano zlecić analizę skutków nowelizacji dla rynku...
pozdrawiam wszystkich czytelników GW.