sylvi25
25.10.06, 20:47
Po 6 miesiącach walki z candidą przegrałam ... jestem kompletnie załamana...
moje poważne problemy ze zdrowiem zaczęły się 7 lat temu. Objawów całe
spektrum: stan podgorączkowy, flegma w ustach, ciągłe przejmujące uczucie
zimna, lodowato zimne dłonie i stopy, wzmożona potliwość, mrowienie w
kończynach, rozwolnienie i biegunki, pieczenie oczu, bóle stawów, zmęczenie,
problemy z pamięcią, koncentracją; fatalne samopoczucie. Wizyty u kolejnych
lekarzy, nawet pobyt w szpitalu nie nie wnosiły. Wyniki wszystkich badań były
w
normie. Przez dwa lata fatalnie się męczyłam, a lekarze rozkładali ręce
wskazując na moją psychikę...
Wtedy mama podsunela mi książke Tombaka... Za jego radami, chwytając się jak
tonący brzytwy, zaczęłam odżywiać się racjonalnie, robić lewatywy, no i mama
codziennie robiła mi sok z marchewki i buraków... Po kilku miesiącach
wszystkie objawy ustąpiły.... Potem wyszłam za mąż no i niestety nie dałam
rady
stosować się do wszystkiego tak jak wcześniej: praca, dom... część objawów
wróciła. zaszłam w ciąże, którą straciałam po 3 miesiącach. Potem właściwie
wróciły wszytkie objawy, więc znów zaczęliśmy wędrówki do lekarzy.
I tak za którymś razem okazał się że mam wirusowe zapalenie wątroby typu C.
Szok, rozpacz... Biopsja wątroby wykazała jej stan zapalny i uszkodzenie, na
szczeście nie wielkie. Siłą rzeczy zaczęłam wszystko wiązać z wirusem...
Podjęłam terapię interferonem, 11-miesięczną, w czasie której męczące mnie
objawy ustąpiły. Jakież było moje zdziwienie, gdy w zaledwie tydzień po
terapii
wróciły wszystkie... byłam przerażona i przekonanan ze terapie okazała się
nie
skuteczna i wirus wrócił....jednak lekarz stwierdział, że moje objawy nie
pasują do wirusa... okazało się ze wyniki były ok. skuteczność terapii
określa
się 6 miesięcy po jej zakończeniu i w moim przepadku okazała sie skuteczna.
udało się wyeliminować wirusa. badania przprowadzono w 3 niezależnych lab. w
tym jedno za granicą. nie jestem już w stanie opisywać swojego stanu
psychicznego... z jeden strony się ogromnie cieszyłam z drugie cały czast te
fatalne objawy i samopoczucie... Zostałam skierowana kliniki na badania.
Zrobiono mi ich naprawdę dużo i nic niw znaleziono. Potem druga klinika -
lekarz prowadzący zrobił mi koleną serię badań w kierunki różnych chorób
(autoimmunologicznych), tompgrafię jamy brzusznej, usg, badania serca,
kolonoskopię z pobraniem wycinków. Nie wyszło nic. Tyle, ze mam podrażnione
jelita. w sumie nic dziwnego - mając od kilku miesięcy biegunkę i
rozwolnienia.
O candia dowiedziałam się przypadkiem - zrobiłam badania i wyszło: wzrost
bardzo obfity. nawet pani z laboratorium zadzwoniła zaniepokojona tym co
rosło.
Zaczełam leczenie naturalnymi preparatmi ze względu na uszkodzoną wątrobę ...
i
po 1,5 miesiąca poprawa nastąpiła o 80%, potem naewt 90%. Żadnych gąrączek,
zapalenia czeriweni wargowej, pieczenia spojówek, lodowatych kończyc, itp.
dolegliwości jakie mi zsoatły to ze strony jelit - jedak dużo mniejsze...
I wszytko było dobrze do ubiegłego piątku... mimo iż przestrzegałam diety II
etapu i brałam część leków (już rotacyjnie - nie wszystkie bo kosztują nie
mało) objawy powróciły wszytskie... choć uszeę przyznać ze zaczęło się
pogarczaś trochę wcześnie - głównie w jelitach - powróciły gazy
rozwoolnienia,
potem zimne kończyny; nie mam już siły i szczerze mówiąc nie chce mi się
żyć...
Przpraszam za nieład, ale nie mam się najlepiej