awanturka
02.02.10, 18:51
Szukam dla ojca w dość poważnym stanie (depresja) lekarza, który przyszedłby do domu.
Za poprzednią wizytę zapłaciliśmy 260 zł prywatnie i na następną najnormalniej w świecie nie mamy pieniędzy.
Obdzwoniłam wszystkich psychiatrów, którzy mają kotrakt z NFZ - pierwsza wersja - wizyt domowych w ramach NFZ w ogóle nie ma (po takiej informacji właśnie zdecydowaliśmy się na prywatnego lekarza),
ale dzisiaj przypomniałam sobie, że był dodatek do gazety wyborczej na temat tego co należy się w ramach NFZ, znalazłam go - i tam jako żywo stoi napisane, że w uzasadnionych przypadkach psychiatra przychodzi do domu.
No to znowu obdzwaniam wszystkie psychiatrów z kontraktem - powołuję się na odpowiedni zapis rozporządzenia - i tu wersja się zmienia - wizyta się wprawdzie należy ale z tym konkretnym lekarzem z jakim rozmawiam NFZ nie podpisał kontraktu na takie wizyty
no to ja znowu telefon do NFZ - niech wskażą lekarza, który podpisał kontrakt na wizyty domowe. No i okazuje się, że każdy psychiatra z kontraktem NFZ ma wizyty domowe w obowiązkach i nie wymagają one osobnego kontraktowania.. podali numer rozporządzenia prezesa NFZ, przedyktowali cały fragment rozporzadzenia - zapisałam
no to ja znowu po tych przychodniach. Trochę inna rozmowa,
ale kwestionowanie zasadności wezwania,
czy to naprawdę konieczne?, starsi ludzie bywają smutni, to napewno nie depresja, to normalne - no to ja, że ojciec leczył się psychiatrycznie od lat 50 i choruje na CHAD
no to on, że na pewno jest ojciec jest w stanie dojść do przychodni, a już na pewno możemy go dowieść samochodem -
no to ja na to, że ojciec ma 88 lat, nie jest w stanie dojść do sam do łazienki, mieszka na 3 piętrze bez windy - niech psychiatra wypisze skierowanie na transport sanitarny - niech przyjadą z noszami i go zawiozą do przychodni..
I takie przegadywanie się..
W końcu ja - poinstruowana przez panią z NFZ wypaliłam z grubej rury - "obok stoi siostra, ktora jest świadkiem rozmowy, jestem w kontakcie z NFZ i składam oficjalną skargę".
Poskutkowało.
Tylko, że teraz nie wiem czy dobrze jest żeby taki lekarz leczył ojca (na końcu zrobił się bardzo grzeczny, ale co sobie o mnie w środku myśli ...)
Dobrze, że ja umiałam się koło sprawy zakręcić i skończyło się tak jak się skończyło. Ale ile jest osób mniej zaradnych, które po informacji, że "wizyta się w ramach NFZ" nie należy uwierzą i z braku pieniędzy osoba starsza i niedołężna pozostaje bez pomocy, albo płaci z głodowej emerytury ogromne pieniądze za przyjście do domu !!!