Dodaj do ulubionych

Przypadek na neurochirurgii w Krakowie

08.05.10, 19:30
Niestety, ryzyko niedobrej, a jednoczesnie tragicznej w skutkach,
decyzji jest wpisane w zawod lekarza. Dlatego najlepiej jest, jesli
podejmowanie decyzji jest wspomagane istnieniem scislych procedur, i
jesli odbywa sie zespolowo. Moze to w przypadku smierci czy kalectwa
pacjenta dac przynajmniej poczucie, ze nie mozna bylo postapic
wlasciwiej. Krakowska neurochirurgia nie ma najlepszej opinii, ale w
tym przypadku chyba rzeczywiscie trudno bylo podjac dobra decyzje.
Zalezy zreszta jak ten krwiak wewnatrzczaszkowy wygladal...
Ordynator twierdzi, ze podjecie takiej decyzji sugerowalo mu wlasne
doswiadczenie.

'W stycznia 2008 roku Marta, była w siódmym miesiącu ciąży. 17
stycznia nagle źle się poczuła - bolała ją głowa, wymiotowała,
traciła przytomność. Karetka pogotowia zabrała ją do szpitala w
Wadowicach, a stamtąd od razu do Szpitala Uniwersyteckiego na
neurochirurgię. Tego samego dnia po południu badanie tomografem
komputerowym wykazało, że ma krwiaka mózgu. Zdaniem prokuratora był
to już stan zagrażający życiu kobiety, a w konsekwencji także
dziecku.

Martę umieszczono na sali tzw. wzmożonego nadzoru pielęgniarskiego,
podano leki. Według prokuratora ordynator i jego
zastępca "zaniechali natychmiastowego podjęcia leczenia
operacyjnego, ograniczając się jedynie do terapii zachowawczej".

To była krytyczna decyzja i krytyczny moment leczenia. 19 stycznia
tuż przed północą stan kobiety gwałtownie się pogorszył. Doszło do
zatrzymania krążenia i wstrzymania oddechu. Dopiero wtedy
neurochirurdzy przystąpili do operacji. Najpierw było cesarskie
cięcie - żeby ratować dziecko, potem operacja krwiaka.

Nie udało się uratować ani matki, ani dziecka. Kobieta zmarła dwa
dni po operacji, jej syn dwa miesiące później.'

krakow.gazeta.pl/krakow/1,39245,7856779,Znani_lekarze_krakowscy_stana_przed_sadem.html

Obserwuj wątek
    • st.lucas I pomyslec, 08.05.10, 21:48
      ze za to samo - czyli agresywne operowanie terminalnych przypadkow - zostal
      oskarzony dr G. ("Ten czlowiek juz nikogo zycia nie pozbawi."),
      bo on mial smialosc operowac.

      Tak wiec lekarz (niewolnik) w Polsce trafia przed sad i za decyzje o operacji, i
      za decyzje o nieoperowaniu.
      Taki kraj.
      Takie chamstwo, podlosc, niewdziecznosc i ciemnota.
      • imponeross Re: I pomyslec, 08.05.10, 22:57
        st.lucas napisał:

        > ze za to samo - czyli agresywne operowanie terminalnych
        przypadkow - zostal
        > oskarzony dr G. ("Ten czlowiek juz nikogo zycia nie pozbawi."),
        > bo on mial smialosc operowac.

        Nie orientuje sie w sprawie dra G. Natomiast tu, w omawianym
        przypadku, nie ma mowy o 'agresywnym operowaniu terminalnych
        przypadkow' czy nieoperowaniu tychze. Po prostu, gdyby nie ciaza
        przypadek bylby prawdopodobnie standardowy - krwiak
        wewnatrzczaszkowy odpowiedniej wielkosci i odpowiedniego typu, ktory
        zoperowano by prawdopodobnie od razu, gdyby kobieta nie byla w
        ciazy. Krwiaki wewnatrzczaszkowe to chleb powszedni neurochirurgow.

        > Tak wiec lekarz (niewolnik) w Polsce trafia przed sad i za decyzje
        o operacji,
        > i
        > za decyzje o nieoperowaniu.
        > Taki kraj.
        > Takie chamstwo, podlosc, niewdziecznosc i ciemnota.

        I za decyzje o operacji i za decyzje o nieoperowaniu mona pojsc pod
        sad w kazdym kraju bez wyjatku. Zarowno dzialanie jak i zaniechanie
        dzialania nieie skutki.
        • aelithe Re: I pomyslec, 08.05.10, 23:10
          impeneros , w USA prawie nie ma procesów karnych przeciwko lekarzom
          pojedyncze za praktykowanie bez licencji lub wystawianie fałszywych dokumentów ubezpieczeniowych
          prokuratura zajmuje się ściganiem przestępców, a nie gnębieniem lekarzy.

          artykuł jednoznacznie mówi, że pacjentka zmarła z powodu zatoru tętnicy płucnej.
          więc fakt zoperowania bądź nie ma najmniejszego znaczenia dla szansy przeżycia pacjentki.

          wiesz ja nie słyszałem, aby na świecie sądzono lekarza za nieskonsultowania pacjenta z wróżką.
          • imponeross Re: I pomyslec, 09.05.10, 00:16
            aelithe napisał:

            > impeneros , w USA prawie nie ma procesów karnych przeciwko lekarzom
            > pojedyncze za praktykowanie bez licencji lub wystawianie
            fałszywych dokumentów
            > ubezpieczeniowych
            > prokuratura zajmuje się ściganiem przestępców, a nie gnębieniem
            lekarzy.

            W USA przeciez powszechne sa praktyki adwokackie przy praktykach
            lekarskich. Procesy sa pewnie glownie o odszkodowanie. No chyba, ze
            lekarz okazuje sie przestepca, jedno drugiemu przeciez nie przeczy...

            > artykuł jednoznacznie mówi, że pacjentka zmarła z powodu zatoru
            tętnicy płucnej
            > .
            > więc fakt zoperowania bądź nie ma najmniejszego znaczenia dla
            szansy przeżycia
            > pacjentki.
            >
            > wiesz ja nie słyszałem, aby na świecie sądzono lekarza za
            nieskonsultowania pac
            > jenta z wróżką.

            To, ze przyczyna smierci byla zatorowosc plucna to informacja od
            oskarzonego ordynatora. Biegli z Wroclawia wydali jednak opinie
            taka, ze byly podstawy do postawienia zarzutu. W wydanej opinii
            podkreslono, ze byly szanse, choc niewielkie, na przezycie, gdyby
            pacjetnke zoperowano natychmiast, a przeciez musieli miec oni
            rowniez informacje o zatorze.
            • aelithe Re: I pomyslec, 09.05.10, 09:21
              1. w usa większość spraw odbywa się w sądach cywilnych lub lekarskich
              nie zajmuje się tym prokuratura
              różnica polega na tym, że w sądzie cywilnym musisz przedstawić dowody, że zachodzi podejrzenie popełnienia błędów
              2. nie mam wglądu w akta sprawy , ani w opinię biegłych
              jeśli przyczyną zgonu był zator tętnicy płucnej - pacjentka nie miała szansy przeżyć operacji.
              • imponeross Re: I pomyslec, 09.05.10, 12:09
                aelithe napisał:

                > 1. w usa większość spraw odbywa się w sądach cywilnych lub
                lekarskich
                > nie zajmuje się tym prokuratura
                > różnica polega na tym, że w sądzie cywilnym musisz przedstawić
                dowody, że zacho
                > dzi podejrzenie popełnienia błędów

                To szczegoly techniczne. Prokuratura tez bez dowodow, ze zachodzi
                podejrzenie popelnienia przestepstwa, nie zacznie sie zajmowa
                sprawa. Przeciez oni sa zawaleni robota. Generalnie spraw przeciwko
                lekarzom w USA jest o wiele wiecej niz w Europie.

                > 2. nie mam wglądu w akta sprawy , ani w opinię biegłych
                > jeśli przyczyną zgonu był zator tętnicy płucnej - pacjentka nie
                miała szansy pr
                > zeżyć operacji.

                Masz taki sam wglad w artykul, do ktorego podalem link, jak ja.
                Swoja droga ciekawe i troche dziwne, ze u pacjentki wystepuje
                jednoczesnie krawienie srodczaszkowe i zatorowosc plucna... Moze
                zatorowosc spowodowano leczeniem zachowawczym? W artykule pisza, ze
                zamiast operacji krwiaka zdecydowano sie nsa leczenie zachowacze.
                Jakie moze byc leczenie zachowawcze krwiaka wewnatrzczaszkowego?
                Probowano zwiekszac krzepliwosc?...

                Ja nie uwazam, ze ordynator popelnil tu specjalny blad,
                doswiadczenie i obawa o stan dziecka, jak mial powiedziec,
                podpowiedzialy mu podjecie decyzji o nieoperowaniu. Podczas gdy
                prawdopodobnie jedyna sluszna decyzja bylo operowac bez zwloki -
                zycie matki jest zawsze wazniejsze od zycia plodu.
                • st.lucas Re: I pomyslec, 09.05.10, 12:25
                  imponeross napisał:

                  > Swoja droga ciekawe i troche dziwne, ze u pacjentki wystepuje
                  > jednoczesnie krawienie srodczaszkowe i zatorowosc plucna... Moze
                  > zatorowosc spowodowano leczeniem zachowawczym? W artykule pisza, ze
                  > zamiast operacji krwiaka zdecydowano sie nsa leczenie zachowacze.
                  > Jakie moze byc leczenie zachowawcze krwiaka wewnatrzczaszkowego?
                  > Probowano zwiekszac krzepliwosc?...

                  Dobrze, ze nauczyl sie Pan juz poslugiwac znakiem zapytania.
                  "Medycyna uczy pokory."

                  Nie ma nic dziwnego w jednoczesnym krwawieniu i zatorze!
                  I nie ma nic dziwnego w zwloce operacyjnej, przygotowaniu sterydowym!
                  W zaburzeniach krzepliwosci objawami zatorowosci czesto bywaja krwawienia - DIC
                  chociazby.

                  Pacjentka najpewniej umarlaby, pomimo operacji, a "kompetentni" (jak zwykle)
                  dziennikarze i prokurator stawialiby inny zarzut: operowania nieoperacyjnego
                  przypadku.
                  • imponeross Re: I pomyslec, 12.05.10, 00:48
                    st.lucas napisał:

                    > imponeross napisał:
                    >
                    > > Swoja droga ciekawe i troche dziwne, ze u pacjentki wystepuje
                    > > jednoczesnie krawienie srodczaszkowe i zatorowosc plucna... Moze
                    > > zatorowosc spowodowano leczeniem zachowawczym? W artykule pisza,
                    ze
                    > > zamiast operacji krwiaka zdecydowano sie nsa leczenie
                    zachowacze.
                    > > Jakie moze byc leczenie zachowawcze krwiaka wewnatrzczaszkowego?
                    > > Probowano zwiekszac krzepliwosc?...
                    >
                    > Dobrze, ze nauczyl sie Pan juz poslugiwac znakiem zapytania.
                    > "Medycyna uczy pokory."
                    >
                    > Nie ma nic dziwnego w jednoczesnym krwawieniu i zatorze!
                    > I nie ma nic dziwnego w zwloce operacyjnej, przygotowaniu
                    sterydowym!

                    To zalezy od rodzaju, wielkosci i umiejscowienia krwiaka. Moze nie
                    byc czasu na wczesniejsze leczenie przeciwobrzekowe ('przygotowanie
                    sterydowe'), moze byc tak, ze krwiak nalezy ewakuowac natychmiast.
                    Prawdopodobnie byla to jedyna rozsadna decyzja w tym przypadku.

                    > W zaburzeniach krzepliwosci objawami zatorowosci czesto bywaja
                    krwawienia - DIC
                    > chociazby.

                    Ok. Tu chyba o DIC nie chodzilo. Owszem, przyczyna wystapienia
                    krwiaka nie jest znana, przynajmniej z artykulu nie wynika. Tak czy
                    inaczej, pacjentke przyjeto z objawami neurologicznymi i rozpoznano
                    od razu krwiaka wewnatrzczaszkowego. Leczenie powinno byc wlasciwe
                    dla tego typu rozpoznania, i tu sa wlasnie watpliwosci, czy bylo
                    wlasciwe.

                    > Pacjentka najpewniej umarlaby, pomimo operacji, a "kompetentni"
                    (jak zwykle)
                    > dziennikarze i prokurator stawialiby inny zarzut: operowania
                    nieoperacyjnego
                    > przypadku.

                    To nie ma znaczenia. Znaczenie ma, czy podjeta diagnostyka i
                    leczenie byly wlasciwe.
                • aelithe Re: I pomyslec, 09.05.10, 22:56
                  imponeross napisał:


                  > To szczegoly techniczne. Prokuratura tez bez dowodow, ze zachodzi
                  > podejrzenie popelnienia przestepstwa, nie zacznie sie zajmowa
                  > sprawa. Przeciez oni sa zawaleni robota. Generalnie spraw przeciwko
                  > lekarzom w USA jest o wiele wiecej niz w Europie.
                  1. z tym, że w usa prokuratura nie ściga za błędy medyczne
                  2. po drugie z tym się głęboko mylisz; najwyższy odsetek pozwów lekarzy jest w Danii
                  w usa złote czasy pozwów były na początku lat 80-tych; kiedy prawnicy zachłysnęli się możliwością pozywania lekarzy
                  bardzo szybko jednak władze stanowe zaczęły ograniczać wysokości odszkodowań i zakres odpowiedzialności lekarzy ; jak opustoszały z lekarzy całe regiony usa i jak zaanalizowano wysokość wynagrodzeń medycznych.

                  > Masz taki sam wglad w artykul, do ktorego podalem link, jak ja.
                  > Swoja droga ciekawe i troche dziwne, ze u pacjentki wystepuje
                  > jednoczesnie krawienie srodczaszkowe i zatorowosc plucna... Moze
                  > zatorowosc spowodowano leczeniem zachowawczym? W artykule pisza, ze
                  > zamiast operacji krwiaka zdecydowano sie nsa leczenie zachowacze.
                  > Jakie moze byc leczenie zachowawcze krwiaka wewnatrzczaszkowego?
                  > Probowano zwiekszac krzepliwosc?...
                  >
                  > Ja nie uwazam, ze ordynator popelnil tu specjalny blad,
                  > doswiadczenie i obawa o stan dziecka, jak mial powiedziec,
                  > podpowiedzialy mu podjecie decyzji o nieoperowaniu. Podczas gdy
                  > prawdopodobnie jedyna sluszna decyzja bylo operowac bez zwloki -
                  > zycie matki jest zawsze wazniejsze od zycia plodu.
                  1. problem w tym, że podanie streptokinazy, spowoduje nawrót krwawienia śródmózgowego i zgon pacjentki
                  2. poniżej jest dobry post
                  nie jestem neurochirurgiem, ale uraz czy krwawienia może spowodować wzrost ciśnienia śródczaszkowego, które może doprowadzić do zespołu dekompresyjnego przy próbie otwarcia czaszki
                  myślę, że gdyby był tu neurochirurg lub neurotraumatolog łatwiej by to wytłumaczył
                  czasem bezpieczne wykonanie zabiegu wymaga przygotowania pacjenta
                  poza tym pamiętaj, że jeśli zabieg nie jest urgensem to więcej się zyskuje na wypoczętym zespole dziennym i porządnym przygotowaniu pacjenta do zabiegu.
                  generalnie zator tętnicy płucnej; jeśli w rzeczywiście był przyczyną zgonu w praktyce wyklucza jakąkolwiek odpowiedzialność cywilną lub karną lekarza.
                  chyba, że nie podjął reanimacji.
                  • imponeross Re: I pomyslec, 12.05.10, 00:58
                    aelithe napisał:

                    > imponeross napisał:
                    >
                    >
                    > > To szczegoly techniczne. Prokuratura tez bez dowodow, ze
                    zachodzi
                    > > podejrzenie popelnienia przestepstwa, nie zacznie sie zajmowa
                    > > sprawa. Przeciez oni sa zawaleni robota. Generalnie spraw
                    przeciwko
                    > > lekarzom w USA jest o wiele wiecej niz w Europie.

                    > 1. z tym, że w usa prokuratura nie ściga za błędy medyczne

                    To nie ma znaczenia, ktory organ zajmuje sie wyjasnianiem takich
                    bledow.

                    > 2. po drugie z tym się głęboko mylisz; najwyższy odsetek pozwów
                    lekarzy jest w
                    > Danii
                    > w usa złote czasy pozwów były na początku lat 80-tych; kiedy
                    prawnicy zachłysnę
                    > li się możliwością pozywania lekarzy
                    > bardzo szybko jednak władze stanowe zaczęły ograniczać wysokości
                    odszkodowań i
                    > zakres odpowiedzialności lekarzy ; jak opustoszały z lekarzy całe
                    regiony usa i
                    > jak zaanalizowano wysokość wynagrodzeń medycznych.

                    Ok.

                    > > Masz taki sam wglad w artykul, do ktorego podalem link, jak ja.
                    > > Swoja droga ciekawe i troche dziwne, ze u pacjentki wystepuje
                    > > jednoczesnie krawienie srodczaszkowe i zatorowosc plucna... Moze
                    > > zatorowosc spowodowano leczeniem zachowawczym? W artykule pisza,
                    ze
                    > > zamiast operacji krwiaka zdecydowano sie nsa leczenie
                    zachowacze.
                    > > Jakie moze byc leczenie zachowawcze krwiaka wewnatrzczaszkowego?
                    > > Probowano zwiekszac krzepliwosc?...
                    > >
                    > > Ja nie uwazam, ze ordynator popelnil tu specjalny blad,
                    > > doswiadczenie i obawa o stan dziecka, jak mial powiedziec,
                    > > podpowiedzialy mu podjecie decyzji o nieoperowaniu. Podczas gdy
                    > > prawdopodobnie jedyna sluszna decyzja bylo operowac bez zwloki -
                    > > zycie matki jest zawsze wazniejsze od zycia plodu.
                    > 1. problem w tym, że podanie streptokinazy, spowoduje nawrót
                    krwawienia śródmóz
                    > gowego i zgon pacjentki

                    No wlasnie, ale przeciez o zatorowosci nie wiedziano. Rozpoznano
                    krwawienie wewnatrzczaszkowe, problem, czy wlasciwie je leczono. Sa
                    wlasnie watpliwosci.

                    > 2. poniżej jest dobry post
                    > nie jestem neurochirurgiem, ale uraz czy krwawienia może
                    spowodować wzrost ciśn
                    > ienia śródczaszkowego, które może doprowadzić do zespołu
                    dekompresyjnego przy p
                    > róbie otwarcia czaszki

                    Czasem robi sie trepanacje w celu wywolania dekompresji wlasnie.
                    Podwyzszone cisnienie srodczaszkowe moze byc smiertelnym
                    zagrozeniem, grozi przeciez wglobieniem.

                    > myślę, że gdyby był tu neurochirurg lub neurotraumatolog łatwiej
                    by to wytłumac
                    > zył
                    > czasem bezpieczne wykonanie zabiegu wymaga przygotowania pacjenta
                    > poza tym pamiętaj, że jeśli zabieg nie jest urgensem to więcej się
                    zyskuje na w
                    > ypoczętym zespole dziennym i porządnym przygotowaniu pacjenta do
                    zabiegu.

                    To prawda. O ile sie orientuje postepowanie przy krwawieniu
                    wewnatrzczaszkowyn jest dosc scisle okreslone - w zaleznosci od
                    rodzaju, wielkosci i umiejscowienia krwawienia.

                    > generalnie zator tętnicy płucnej; jeśli w rzeczywiście był
                    przyczyną zgonu w pr
                    > aktyce wyklucza jakąkolwiek odpowiedzialność cywilną lub karną
                    lekarza.
                    > chyba, że nie podjął reanimacji.

                    To zalezy kiedy do tego zatoru doszlo. W omawianym przypadku
                    problemem nie jest zator t. plucnej lecz niewlasciwe leczenie
                    krwawienia wewnatrzczaszkowego.
                    • marcinoit Re: I pomyslec, 12.05.10, 22:22
                      imponeross ty jestes lekarzem??
                      mam nadzieje ze nie bo twoja"wiedza medyczna" jest co nieco nieswierza.
                    • aelithe Re: I pomyslec, 13.05.10, 00:20
                      imperos

                      jeśli w omawianym przypadku doszło do zatoru tętnicy płucnej to fakt nawet rażącego błędu w postępowaniu neurochirurgicznym nie miałby najmniejszego znaczenia dla przeżycia pacjentki

                      czy ty wiesz co to jest zator tętnicy płucnej ?
                      1. zatok musi powstać w trakcie życia pacjentki ; nie tworzy się po śmierci
                      2. masywny zator, żargonowo jeździec powoduje natychmiastowe zatrzymania krążenia ; jak zapchasz zwężającą się rurkę, to nie przepuści krwi.

                      słyszałeś kiedy o zespole dekompresji, albo zespołach kompartmentowych ??
      • gaba58 Re: I pomyslec, 09.05.10, 14:43
        A może by ktoś zobaczył belkę we własnym oku, we wszystkich głośnych
        sprawach przeciwko lekarzom (również w przypadku dr G - któremu ja
        bardzo współczuję)zawsze był zamieszany jakiś "Kolega", więc zamiast
        winić pacjentów, system i cyklistów spójrzcie na siebie, środowisko nie
        ma żadnych mechanizmów oczyszczających, a ciągłe ataki na pacjentów nie
        uzdrowią atmosfery, nikt nie da więcej pieniędzy po tym jak 50 % wzrost
        nakładów poszedł tylko na fundusz płac.
        • pct3 Re: I pomyslec, 09.05.10, 16:19
          a ciągłe ataki na pacjentów nie uzdrowią atmosfery,

          zgadzam się, z jednym zastrzeżeniem. Ciągłe to są ataki
          pacjentów na lekarzy, lekarze owszem odpowiadają na to (a istnieje
          koncepcja że dowolna ilość dowolnych ataków na lekarzy powinna się
          spotkać ze spokojnym przyjęciem przez lekarzy).
          Ataki lekarzy na pacjentów są wtórne do trwającej dzień i noc przez
          całe lata bezlitosnej nagonki wymierzonej w lekarzy.

          nikt nie da więcej pieniędzy po tym jak 50 % wzrost nakładów
          poszedł tylko na fundusz płac.


          Twoje zamiłowanie do określeń skrajnych ("ciągłe", "nikt") nie musi
          mieć przełożenia na rzeczywistość. Otóż nikt nie da dopóki ma go kto
          leczyć. Otóż prawdą jest zapewne wzrost nakładów na wynagrodzenia
          lekarskie, tylko szkoda że za tym nie idzie wzrost samych
          wynagrodzeń! Jak wiesz, można szpitalowi czy przychodni dać więcej
          pieniędzy "na wynagrodzenia", i można równocześnie lekarzowi płacić
          tyle samo. To właśnie się dzieje. Nie neguję wzrostu wynagrodzeń,
          jest on faktem, ale po pierwsze startowaliśmy z nieprawdopodobnej
          nędzy (stawki 7 czy 10 zł za godzinę brutto jeszcze parę lat temu),
          a po drugie, obecny pułap wynagrodzeń nie lokuje lekarzy w Polsce na
          analogicznej pozycji jak w innych krajach (już nie mówię, by zarobki
          były analogiczne, choć ceny w Polsce są np. wyższe niż w Stanach).
          Jeszcze inaczej: rekordowe stawki dochodów lekarskich podawane są u
          nas jako średnia i stąd cała atmosfera wokół lekarskich dochodów. A
          wystarczy popatrzeć na lekarskie mieszkania i samochody, na miejsca
          gdzie lekarze spędzają wakacje (o ile w ogóle).
          • gaba58 Re: I pomyslec, 09.05.10, 22:57
            a do pierwszej części mojego postu nie ma komentarza? A ja staram się pisać posty o problemie, nie oceniając (z wyjątkiem znanego wszystkim st.lucas'a)autorów. Nie liczę nikomu zarobionych pieniędzy, ale nie można za to co się dzieje karać pacjentów - a sfrustrowany lekarz tak robi - nie postawi się dyrektorowi szpitala czy przychodni (to lekarze), nie nabluzga członkom komisji zdrowia w sejmie (prawie sami lekarze), nie skrytykuje dyrektora NFZ(lekarz)czy Min. Zdrowia (lekarz)Od kilkudziesięciu lat w Polsce wszystkie strategiczne decyzje dotyczące systemu zdrowia podejmują lekarze i lekarze są zarówno beneficjentami jak i ofiarami tego systemu
            • r.urzowa Re: I pomyslec, 09.05.10, 23:15
              gaba58 napisała:

              >lekarze są zarówno beneficjentami jak i o
              > fiarami tego systemu

              Gaba, okreslilas to perfect.
              • pct3 Re: I pomyslec, 10.05.10, 08:57
                Gaba, okreslilas to perfect.

                w jakim języku jest powyższe zdanie?
    • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 08.05.10, 22:53
      "wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że przyczyną zgonu był zator tętnicy płucnej,"

      bez względu na postępowanie medyczne pacjentka by zmarła

      nagonka prawdopodobnie związana z próbą zrobienia kariery w prokuraturze
      • st.lucas Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 08.05.10, 23:25
        aelithe napisał:

        > "wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że przyczyną zgonu był zator tętnicy płucnej
        > ,"
        >
        > bez względu na postępowanie medyczne pacjentka by zmarła
        >
        > nagonka prawdopodobnie związana z próbą zrobienia kariery w prokuraturze

        Tez mi sie tak zdaje, jest to calkiem prawdopodobne, bo latwiej oskarzyc lekarza
        niz dobrac sie do skory prawdziwemu bandycie.
      • imponeross Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 09.05.10, 00:18
        aelithe napisał:

        > "wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że przyczyną zgonu był zator
        tętnicy płucnej
        > ,"

        To zostalo przedstawione jako informacja od oskarzonego ordynatora.

        > bez względu na postępowanie medyczne pacjentka by zmarła

        Jednak biegli dysponujacy pelna dokumentacja stwierdzili co innego.

        > nagonka prawdopodobnie związana z próbą zrobienia kariery w
        prokuraturze

        To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
        szpitalach?
        • st.lucas Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 09.05.10, 09:10
          imponeross napisał:

          > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
          > szpitalach?

          Zaden czlowiek, a wiec i zaden lekarz, nie jest Panem Bogiem.
          • imponeross Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 00:26
            st.lucas napisał:

            > imponeross napisał:
            >
            > > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
            > > szpitalach?
            >
            > Zaden czlowiek, a wiec i zaden lekarz, nie jest Panem Bogiem.

            To nic niewyjasniajacy truzim. Bledy lekarskie jak najbardziej
            mozna, i trzeba, ograniczac. Wyjasnianie nieoczekiwanych zgonow w
            szpitalach m. in. temu sluzy. Nie ulega watpliwosci, ze krwiaki
            wewnatrzczaszkowe, spelniajace okreslone kryteria (rodzaj krwiaka,
            wielkosc, polozenie), powinny byc od razu operowane.
            • st.lucas Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 00:41
              imponeross napisał:

              > st.lucas napisał:
              >
              > > imponeross napisał:
              > >
              > > > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci
              w
              > > > szpitalach?
              > >
              > > Zaden czlowiek, a wiec i zaden lekarz, nie jest Panem Bogiem.
              >
              > To nic niewyjasniajacy truzim. Bledy lekarskie jak najbardziej
              > mozna, i trzeba, ograniczac. Wyjasnianie nieoczekiwanych zgonow w
              > szpitalach m. in. temu sluzy. Nie ulega watpliwosci, ze krwiaki
              > wewnatrzczaszkowe, spelniajace okreslone kryteria (rodzaj krwiaka,
              > wielkosc, polozenie), powinny byc od razu operowane.

              Piszac, ze zaden czlowiek i lekarz nie jest Bogiem, mialem na mysli
              to, ze nikt z nas, nawet lekarze, nie moze zapewnic niesmiertelnosci.
        • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 09.05.10, 09:23
          w cywilizowanym kraju prokuratura nie zajmuje się zgonami w szpitalach ; chyba, że jest podejrzenie mordowania pacjentów
          • imponeross Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 00:30
            aelithe napisał:

            > w cywilizowanym kraju prokuratura nie zajmuje się zgonami w
            szpitalach ; chyba,
            > że jest podejrzenie mordowania pacjentów

            Niewazne jaki organ sie tym zajmuje, wazne, ze ktos sie zajmuje.
            Podzial kompetencji organow sądowo-dochodzeniowych wyglada w roznych
            krajach bardzo roznie. W niektorych krajach spraw rozwodowych ani
            rejestracji spolek nie prowadzi sie w sądzie. Poruszasz sprawe
            calkowicie drugorzedna.
            • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 14:45
              mój złociutki
              jest ogromna różnica -
              w USA, W UK, w Irlandii musisz sam zgromadzić materiał dowodowy zanim wystąpisz na drogę sądową
              w Polsce tylko składasz zawiadomienie do prokuratury, która w odpowiedzi na idiotyczny zarzut musi zatrudnić za pieniądze podatników 3-4 ekspertów.
        • pct3 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 09.05.10, 16:26
          To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
          szpitalach?


          A co rozumiesz przez śmierć nieoczekiwaną?
          W takim np. ICD 10, nie istnieje pojęcie "śmierci oczekiwanej".
          Jest za to "śmierć natychmiastowa" i właśnie "śmierć nieoczekiwana".
          Zatem śmierć o ile nie jest natychmiastowa, to jest właśnie
          nieoczekiwana i z czysto zdroworozsądkowego i semantycznego
          podejścia, oczywiście że każda śmierć jest nieoczekiwana.
          Oczywiście, zgon 96 letniej pacjentki z zapaleniem płuc i 10
          przewlekłymi chorobami jest mniej nieoczekiwany niż zgon zdrowej 20
          latki na fotelu stomatologicznym, to jasne, ale jednak pomiędzy tymi
          przypadkami jest cały ogromny obszar w którym trudno tak naprawdę
          powiedzieć "na ile nieoczekiwana" była śmierć.
          • imponeross Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 00:34
            pct3 napisał:

            > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
            > szpitalach?

            >
            > A co rozumiesz przez śmierć nieoczekiwaną?

            Np. nagla smierc wczesniej niechorujacej mlodej osoby.

            > W takim np. ICD 10, nie istnieje pojęcie "śmierci oczekiwanej".

            No i?

            > Jest za to "śmierć natychmiastowa" i właśnie "śmierć
            nieoczekiwana".
            > Zatem śmierć o ile nie jest natychmiastowa, to jest właśnie
            > nieoczekiwana i z czysto zdroworozsądkowego i semantycznego
            > podejścia, oczywiście że każda śmierć jest nieoczekiwana.
            > Oczywiście, zgon 96 letniej pacjentki z zapaleniem płuc i 10
            > przewlekłymi chorobami jest mniej nieoczekiwany niż zgon zdrowej
            20
            > latki na fotelu stomatologicznym, to jasne,

            No wlasnie.

            > ale jednak pomiędzy tymi
            > przypadkami jest cały ogromny obszar w którym trudno tak naprawdę
            > powiedzieć "na ile nieoczekiwana" była śmierć.

            Oczywiscie.
            • pct3 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 16:47
              No i?

              I każda śmierć jest "nieoczekiwana" (ewentualnie "natychmiastowa") więc szafowanie określeniem "śmierć nieoczekiwana" jest nieuprawnione.
        • slav_ Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 09.05.10, 17:49
          > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
          > szpitalach?

          Akurat w tym przypadku kobieta cierpiała na schorzenie którego naturalny przebieg jest śmiertelny więc mówienie o "nieoczekiwanej" śmierci jest bez sensu.
          Fakt przyjęcia do szpitala (jak również leczenie) nie gwarantuje nieśmiertelności o czym radzę nie zapominać.
          • imponeross Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 00:36
            slav_ napisał:

            > > To jak proponujesz wyjasniac przypadki nieoczekiwanej smierci w
            > > szpitalach?
            >
            > Akurat w tym przypadku kobieta cierpiała na schorzenie którego
            naturalny przebi
            > eg jest śmiertelny więc mówienie o "nieoczekiwanej" śmierci jest
            bez sensu.

            Krwiak wewnatrzczaszkowy nie jest a priori schorzeniem smiertelnym w
            obecnych czasach.

            > Fakt przyjęcia do szpitala (jak również leczenie) nie gwarantuje
            nieśmiertelnoś
            > ci o czym radzę nie zapominać.

            To tez nikt nie wymaga i nie oczekuje niesmiertelnosci.
            • loraphenus no coz, nasz mistrzunio od kesonow 12.05.10, 22:32
              powinien czytac cos wiecej niz wikipedie.
              -------------------------------------------
              imponeross napisał:
              > Krwiak wewnatrzczaszkowy nie jest a priori schorzeniem smiertelnym
              w
              > obecnych czasach.

              ---------------------

              Na stos wiec wszystkich, ktorym umarli pacjenci z masywnym krwiakiem
              w obrebie srodmozgowia. Jak wiadomo z tworczosci naszego eksperta,
              leczenie krwiakow jest proste niczym leczenie kaca.

              Kara smierci dla konowalow, w imie sprawiedliwosci ludowej!
      • snajper55 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 10.05.10, 01:04
        aelithe napisał:

        > "wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że przyczyną zgonu był zator tętnicy płucnej"
        >
        > bez względu na postępowanie medyczne pacjentka by zmarła

        No nie żartuj. Skąd pewność, że gdyby była operowana doszłoby do zatoru ? Czyżby
        leczenie zachowawcze nie mogło być powodem powstania zatoru ?

        S.
        • cccykoria Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 10.05.10, 10:26
          mozna tez wziąść pod uwagę to ,czy przy przyjęciu dr
          nie "rozpoznali zatoru" ,oprócz krwiaka? A jakie badania to
          potwierdzają? Bardzo dużo ludzi umiera na zator.Pytanie może
          glupie ,ale u mnie w mieście był taki "przypadek" ,kobieta
          wypisana ze szpitala ,ktora PR odwiozło do domu ,zmarła na
          klatce schodowej...
        • claratrueba Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 10.05.10, 11:27
          Skąd pewność, że gdyby była operowana doszłoby do zatoru ? Czyżb
          > y
          > leczenie zachowawcze nie mogło być powodem powstania zatoru ?

          Ten fragment jest odpowiedzią:
          Biegli co prawda przyznali, że nie ma związku pomiędzy bezpośrednią przyczyną
          śmierci kobiety a postępowaniem oskarżonych lekarzy, ale nie mieli wątpliwości,
          że brak operacji zniweczył nawet te znikome szanse na uratowanie życia matki i
          płodu.

          Czyli zator (przyczyna bezpośrednia) był niezależny od post. lekarzy a zatem
          leczenia zachowawczego.
          Sąd ma zadanie niełatwe- ocenić czy z medycznego punktu widzenia niepodjęcie
          operacji wcześniej było uzasadnione. I tu nie chodzi o ocenienie "zmarłaby czy
          nie"- bo nie wiadomo i żaden ekspert tego nie stwierdzi. Nie wolno sądzic
          lekarza (a i nielekarza często też) po skutkach decyzji. Istotna jest przyczyna
          decyzji- czy była ona zgodna z wiedzą i praktyką medyczna. Jesli tak- lekarze
          niewinni, natomiast jesli prokuraturze uda sie wykazać, że jedyną prawidłowa i
          zalecana procedura medyczna w takiej syt. to operacja natychmiastowa- wyrok
          skazujący.
          • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 14.05.10, 14:58
            1. zależy co sąd będzie oceniał
            jeśli ma ocenić fachowość postępowania - to może wziąć pod uwagę opinię biegłych
            - ale tym akurat się sąd nie zajmuje
            2. jeśli ma ocenić wpływ postępowania na zgon pacjentki; to opinię musi odrzucić
            - czyli właściwie prokuratura z góry się skazuje na przegranie sprawy
            -0czywiście jeśli zostanie poprowadzona profesjonalnie obrona .
            3. zator tętnicy płucnej
            jest zatkanie tętnicy płucnej materiałem zatorowym oderwanym najczęściej z żył
            kończyn dolnych, czasem z zakrzepu w sercu prawym.
            objawy zależą od masywności zatoru
            w najcięższych przypadkach tgw. jeźdźca zator zamyka wejście do obu tętnic
            płucnych na poziomie rozwidlenia i powoduje natychmiastowy zgony
            najczęstsza przyczyna nagłych zgonów na ulicy.
        • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 10.05.10, 14:32
          nie ma związku przyczynowego między krwawieniem , a zatorem tętnicy płucnej
          • igor14141 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 11.05.10, 20:40
            Czy znowu kłania się klauzula sumienia?bo lekarz sam przyznaje,ze niepodjęcie
            decyzji o operacji kierował sie dobrem nienarodzonego dziecka.A gdzie dobro
            narodzonej już kobiety?Czy prawodawstwo polskie nie daje żadnych praw kobiecie
            kiedy jej zycie jest zagrożone ,a ciąża rzutuje na decyzję o postepowaniu
            medycznym!;Dopiero kiedy doszło do zatrzymania krążenia i wstrzymania
            oddechu,neurochirurg przystapił do operacji.Najpierw cesarskie cięcie-żeby
            ratować dziecko ,potem operacja krwiaka.
            A może rodzina nie zadbała o należyte honorarium dla lekarzy?/
            • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 14:40
              ale chrzanisz

              słyszałeś kiedykolwiek o przygotowaniu pacjenta do operacji ??

              nie wykonuje się w nocy operacji wysokiego ryzyka , a takim niewątpliwie jest operacja ciężarnej z wyjątkiem stanów bezpośredniego życia

              a co ma polskie prawo do zatoru tętnic płucnej

              zator się odrywa i zatyka tętnicę płucną
              szanse na odratowanie przy masywnym zatorze niewielkie

              ty chyba masz urojenia - wszędzie widzisz klauzulę sumienia, szczególnie w przypadkach gdy jej nie ma

              zawsze w stanie nagłym u ciężarnej wykonuje się cesarskie cięcie
              to jest życie
              cesarkę można wykonać w 10 minut , zator wodami płodowymi obumarłego płodu może zabić natychmiastowo , logika człowieka

              na prawdę, jeśli nie rozumiesz jakiegoś postępowania to nie pisz głupot.

              nikt nie będzie czekał na zakończenie czasem kilkugodzinnej operacji aby wydobyć zagrożone dziecko

              zator tętnicy płucnej broni lekarza - przynajmniej z punktu widzenia wiedzy logicznej
              bo dla prymitywnych psychopatów, który by mordowali doktorów dla przyjemności, żaden logiczny argument nie przemówi do rozum.
              • igor14141 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 18:24
                Pani Marta trafiła być moze w dobre rece,ale inaczej leczy się znanego skoczka,a
                inaczej zwykłego śmiertelnika i tu jest ta różnica.Jeden jak i drugi przypadek
                przyniósł lekarzom rozgłos!
                :po dwóch latach śledztwa prokurator uznał,ze neurochiryrdzy powinni stanąć
                przed sądem.Decydująca okazała się opinia biegłych z Wrocławia,którzy uznali że
                zasadniczym błędem w postępowaniu medycznym było zaniechanie neurochirurgicznego
                operacyjnego leczenia krwiaka""'.
                To dopiero psychopaci!! prawda aelithe??
                • pct3 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 19:23
                  ale inaczej leczy się znanego skoczka, a inaczej zwykłego śmiertelnika i tu jest ta różnica

                  SKĄD WIESZ?
                  • igor14141 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 20:53
                    pct3 napisał:

                    > ale inaczej leczy się znanego skoczka, a inaczej zwykłego śmiertelnika i tu
                    > jest ta różnica

                    >
                    > SKĄD WIESZ?
                    OD CIEBIE!!!NIE PAMIĘTASZ??/ SMOCZA JAMA!
                    • pct3 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 20:57
                      rozmowa z Tobą przerasta mnie intelektualnie.
                      W sumie - nie nowość i nie dziwię się, większość zjawisk tego świata
                      mnie przerasta. Ale rozmowa z Tobą - zwłaszcza.
                      Pokornie pozdrawiam.
                      • igor14141 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 21:48
                        Nie ja tę rozmowę zaczynałem!!!
                        Tak Twój intelekt wzbija się ponad możliwości tego forum (o czym świadczą Twoje
                        posty z innych wątków brrrrrr).
                        • pct3 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 22:26
                          Tak Twój intelekt wzbija się ponad możliwości tego forum

                          napisałem coś wręcz przeciwnego.
                          Jeśli piszesz ironicznie, kiepska ironia.
                          Jeśli piszesz serio, poćwicz czytanie ze zrozumieniem.
                          Jeszcze pokorniej pozdrawiam.
                          • marcinoit Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 22:39
                            no i jak nalezalo sie spodziewac idiota sprowadzil cie do swojego poziomu drogi pct3 a nastepnie bez problemu pokonal doswiadczeniem.
                            byles juz w odwiedzinach u prezydenta?? :)
                • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 13.05.10, 00:29
                  Biegli co prawda przyznali, że nie ma związku pomiędzy bezpośrednią przyczyną śmierci kobiety a postępowaniem oskarżonych lekarzy, ale nie mieli wątpliwości, że brak operacji zniweczył nawet te znikome szanse na uratowanie życia matki i płodu.

                  jeśli w takiej formie napisano
                  to są brednie

                  jeśli nie ma związku przyczyny zgonu z postępowaniem medycznym, to jego wykonanie lub zaniechanie nie jest przyczyną zgonu

                  logika
                  zgodnie z logiką
                  jeśli działanie A nie jest przyczyną B
                  to A lub nie A nie ma wpływu na B

                  trzeba trochę logiki , a nie tępego uporu
                  • igor14141 Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 13.05.10, 10:28
                    Z opinii ginekologa wynikało ,że taka operacja nie zaszkodziłaby dziecku.
                    Brakuje mi w artykułach tego typu odpowiedzi oskarżonych lekarzy-tak mogliśmy
                    zrobić to lepiej,inaczej,podjąć inną diagnostykę medyczną.Ale w tamtej chwili
                    podjęliśmy taką ,która według naszej wiedzy była dobra!
                    Neurochirurg to bardzo odpowiedzialna dziedzina medycyny,zostaja nimi wielcy
                    pasjonaci a nie miernoty!media.wp.pl/kat,1022943,wid,12257169,wiadomosc.html
                    • aelithe Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 13.05.10, 17:20
                      równie dobrze możesz powiedzieć, że dziewczyna zmarła ; bo Pan Ohara przygotował niesmaczne sushi dla premiera Japonii

                      wypowiedź ginekologa pozostaje bez związku przyczynowego-skutkowego z zatorem tętnicy płucnej, który w świetle przytoczonych w artykule faktów miał być przyczyną zgonu.
                    • cccykoria Re:I zaczynają się rozbieżności w 13.05.10, 19:05
                      wypowiedziach dr ,jedni odsyłają na neurochirurgię(chyba
                      prawidłowo ) ,a tam zapewniają ,że wszystko oki(olewają).
                      SKĄD JA TO ZNAM


                      Teraz zaczyna się zwalanie jeden na drugiego ...i znów
                      tu klania się te cholerne zaufanie do dr
                      -relacja
                      męża,a pózniej z człowieka robią psychicznego ,bo nie
                      przyznają się do slów ,które zapewniały ,że wszystko jest
                      oki..

                      Nie mogę sobie tego wyobrazić jaki dramat przechodzi
                      mąż ,bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji.Może ktoś z dr
                      wypowie się na ten temat co by zrobił ?
                      • pct3 Re:I zaczynają się rozbieżności w 13.05.10, 20:57
                        Może ktoś z dr wypowie się na ten temat co by zrobił ?

                        Pogodził się z losem.
                        Ludzie umierają. Moje dziecko umarło przy porodzie. Nic na to nie wskazywało do ostatnich minut. Pogodziłem się z losem.
            • marcinoit Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 12.05.10, 22:33
              > A może rodzina nie zadbała o należyte honorarium dla lekarzy?/
              ze ktos jeszcze traktuje takiego "dyskutanta" powaznie
              • dr_pitcher Re: Przypadek na neurochirurgii w Krakowie 14.05.10, 21:46
                Autorem tego watku poruszyl istotny problem procedur. Nie pracuje w szpitalu w
                Polsce, a zagranica, ale przez ostatnie pare lat dojsc czesto odwiedzalem w
                szpitalach polskich moja szwankujaca na zdrowiu rodzine. I odnosze wrazenie, byc
                moze mylne, ze spora czesc lekarzy (a przynajmniej ci, z ktorymi sie spotkalem)
                podejmuje czesto decyzje wg. wlasnego uznania, widzimisie etc. Nie mowie o tym,
                by lekarze byli "automatami", ale wlasnie by uniknac spraw karnych czy
                rozszczeniowych, pewne ustalone procedury postepowania sa wskazane. W wyzej
                opisanym przypadku, takie procedury ochroniliby lekarza przed sadem, a czasem
                przed nim samym. Lekarze sa tylko ludzmi i pomylki czy zle decyzje zdarzaja sie
                najlepszym. Jedyna droga ich ograniczenia jest w pelni zdefiniowana droga
                postepowania - diagnoza - rozwazenie "za i przeciw" - decyzja - interwencja. Dla
                lekarzy wybitnych jest pole do popisu w kazdym z tych krokow. U nas w szpitalu -
                nie wyobrazam sobie opisanej sytuacji bez konsultacji z conajmniej piecioma
                specjalistami - neurologiem, neurochirurgiem, radiologiem, kardiologiem i
                obloznikiem. Owszem decyzja podejmowana jest przez jednego lekarza, ale wobec
                rozwazenia opinii innych, pelniejsza. Nie znaczy to wszakze, ze uratowala by
                pacjentowi zycie. Ale w wiekszosci wypadkow wykluczylaby mozliwe pomylki w
                diagnozie i w decyzji o zaniechaniu interwencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka