Dodaj do ulubionych

W trosce o dobro pacjenta

14.08.10, 17:41
Co się stanie, jeśli w konkursie na ordynatora zostanie wyłoniony kandydat niezgodny z oczekiwaniami dyrektora? Konkurs konkursem, ale na stanowisku ma się
znaleźć protegowany dyrektora. Bez względu na koszty. Tego wymaga dobro pacjentów.

5 lutego 2009 r. w Białymstoku, w siedzibie Okręgowej Izby Lekarskiej,
doszło do posiedzenia komisji z udziałem trzech profesorów zwyczajnych, dwóch
doktorów, przedstawicielki pielęgniarek i położnych oraz dyrektora. Obaj
kandydaci zostali przesłuchani, obaj mieli wystawione pozytywne opinie przez
swojego zwierzchnika. Przewagą jednego głosu zwyciężył dr Sławomir Sosnowski.

I wtedy wybuchła afera. Dyrektor odmówił powołania go na stanowisko, bo - jak
twierdził - w czasie trwania konkursu nie została zachowana tajność głosowania
- siedmioro członków komisji siedziało przy jednym stole i w związku z tym
miało możliwość wglądu w notatki reszty. Sosnowski poszedł do sądu. Sąd
nakazał dyrektorowi przywrócenie go do pracy. Wyrok się już uprawomocnił.
Jednak dyrektor zamiast go wykonać, wyjął ze szpitalnej kasy wartość rocznych
poborów ordynatorskich (dokładnie 92 169 zł) i - delikatnie mówiąc -
podziękował Sosnowskiemu za współpracę, motywując to oficjalnie utratą
zaufania.


Co się stanie, jeśli dyrektor nie lubi któregoś z lekarzy? Pozbędzie się go
bez względu na interes placówki, której dyrektoruje. Dla dobra... No, chyba
jednak nie pacjentów. Tym razem ważniejsze stało się rozbuchane ego dyrektora
nie potrafiącego zarządzać podległymi sobie ludźmi.

Pod koniec marca dyrektor głogowskiego szpitala Tadeusz Tofel zwolnił z
pracy ordynatorkę oddziału anestezjologii i intensywnej terapii dr Wiesławę
Dec. Merytorycznych zastrzeżeń nie miał, ale - jak tłumaczył - nie mógł dłużej
tolerować "łamania przez lekarkę regulaminu, jej wielkiego ego i destrukcyjnej
roli". Chodzi m.in. o samowolny - zdaniem dyrektora - wyjazd lekarki na
szkolenie, jakie poprowadziła we Wrocławiu na zlecenie Dolnośląskiej Izby
Lekarskiej, awanturę na bloku operacyjnym, podczas której dr Dec skrytykowała
decyzję chirurga, oraz upominanie się o zwiększenie obsady pielęgniarskiej.

Za zwolnioną ordynatorką murem stanęli anestezjolodzy z jej oddziału. Najpierw
nie przedłużyli kontraktów z dyrekcją, a potem poszli na zwolnienia lekarskie.
Konflikt bezskutecznie próbowała łagodzić izba lekarska.


W rezultacie tych działań szpital został ukarany przez NFZ.

W maju Fundusz rozpoczął kontrolę w głogowskiej placówce. Stwierdził szereg
nieprawidłowości i nałożył na szpital karę w wysokości 290 427 zł (jeden
procent wartości rocznej umowy NFZ ze szpitalem). - Szpital udzielał świadczeń
medycznych niezgodnie z umową i przepisami. Z dokumentów, jakie dostarczono
naszym kontrolerom wynika, że zaangażował wprawdzie odpowiednią liczbę
lekarzy, ale na dyżurach ich brakowało. Poza tym nie powiadomił nas o swoich
problemach i zmianach przy zatrudnieniu personelu - wyjaśnia Joanna
Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego NFZ.


System swoją drogą, brak pieniędzy swoją, a kunktatorska, zawistna i po prostu
żałosna kadra kierownicza dopełnia obrazu całości służby zdrowia.

Ile złego potrafią wyrządzić idioci na stanowiskach nie trzeba chyba opowiadać.
Obserwuj wątek
    • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 14.08.10, 18:19
      > Ile złego potrafią wyrządzić idioci na stanowiskach nie trzeba
      chyba opowiadać.

      Ale najwięcej szkód wyrządzają idioci, którzy desygnują idiotów na
      stanowiska.

      A właściwie to o co Ci chodzi?
      • loraphenus Re: W trosce o dobro pacjenta 14.08.10, 18:25
        gamdan napisał:

        > Ale najwięcej szkód wyrządzają idioci, którzy desygnują idiotów na
        > stanowiska.

        > siedziałem kiedyś na drugim piętrze klatki schodowej pewnej izby lekarskiej w
        Polsce. Oczekiwałem własnie na wydanie dokumentów do wyjazdu. Przypadkiem
        zupełnie na dole, na pierwszym piętrze trzech włodarzy Okręgowej Izby Lekarskiej
        ucieło sobie krótką rozmowę -

        ..ale Zdzisiu, on nie ma szans, zrobimy tak, że przepadnie w konkursie, a ta
        druga, , ma co prawda najlepsze kwalifikacje na to stanowisko, ale nie uzyska
        zgody izby lekarskiej, więc się nie martw, będzie dobrze.



      • igor14141 Re: W trosce o dobro pacjenta 14.08.10, 18:40
        gamdan napisał:

        > > Ile złego potrafią wyrządzić idioci na stanowiskach nie trzeba
        > chyba opowiadać.
        >
        > Ale najwięcej szkód wyrządzają idioci, którzy desygnują idiotów na
        > stanowiska.
        >Moze chodzi o to!

        wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8250732,Glogowski_szpital_ukarany_za_brak_anestezjologow.html
        • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 14.08.10, 19:17
          Dziękuję Igor za podanie adresu. Spieszyłem się i zapomniałem. Działający link

          Tak, gamdan. Mniej więcej to miałem na myśli. W prywatnym szpitalu też da się
          umieścić na stanowisku swojego człowieka. Ale bardziej się trzeba
          nagimnastykować. A wuc nie może dopuścić, żeby po dojściu do władzy pozostać bez
          synekur do obsadzenia. Liberałowie też się zresztą nie kwapią do prywatyzacji.
          • igor14141 Re: W trosce o dobro pacjenta 14.08.10, 19:30
            Ponad 290 tys. zł ma zapłacić głogowski szpital za brak lekarzy na oddziale
            anestezjologii i intensywnej terapii. To najwyższa kara, jaką dolnośląski
            oddział Narodowego Funduszu Zdrowia nałożył na placówkę zdrowia. Szpital odwołał
            się już od tej decyzji.
            Tadeusz Tofel, dyrektor głogowskiego szpitala
            Fot. Łukasz Giza / AG
            Tadeusz Tofel, dyrektor głogowskiego szpitala
            ZOBACZ TAKŻE

            * Komu w Głogowie bije dzwon? (14-05-10, 11:39)
            * Anestezjolodzy wracają do pracy w głogowskim szpitalu (14-05-10, 08:00)
            * Konflikt dyrektora z ordynatorką. Odwołano operacje (29-04-10, 07:00)

            Pod koniec marca dyrektor głogowskiego szpitala Tadeusz Tofel zwolnił z pracy
            ordynatorkę oddziału anestezjologii i intensywnej terapii dr Wiesławę Dec.
            Merytorycznych zastrzeżeń nie miał, ale - jak tłumaczył wtedy "Gazecie" - nie
            mógł dłużej tolerować "łamania przez lekarkę regulaminu, jej wielkiego ego i
            destrukcyjnej roli". Chodzi m.in. o samowolny - zdaniem dyrektora - wyjazd
            lekarki na szkolenie, jakie poprowadziła we Wrocławiu na zlecenie Dolnośląskiej
            Izby Lekarskiej, awanturę na bloku operacyjnym, podczas której dr Dec
            skrytykowała decyzję chirurga, oraz upominanie się o zwiększenie obsady
            pielęgniarskiej.

            Za zwolnioną ordynatorką murem stanęli anestezjolodzy z jej oddziału. Najpierw
            nie przedłużyli kontraktów z dyrekcją, a potem poszli na zwolnienia lekarskie.
            Konflikt bezskutecznie próbowała łagodzić izba lekarska. W obronie dr Dec
            emocjonalny list napisał prof. Andrzej Kuebler, były konsultant krajowy w
            dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

            Pod koniec kwietnia dyrektor zarządził ewakuację pacjentów z oddziału, bo oprócz
            dr Dec nie miał kto ich leczyć. Ciężko chorych ludzi przewieziono do pobliskich
            szpitali, a sparaliżowana głogowska placówka na pięć tygodni zawiesiła planowe
            operacje. Nie przyjmowano też rodzących w obawie, że brak anestezjologów
            uniemożliwi wykonywanie cesarskich cięć. Do tego wbrew przepisom dyrekcja z
            opóźnieniem zawiadomiła o sytuacji dolnośląski oddział NFZ oraz wojewodę.

            W maju Fundusz rozpoczął kontrolę w głogowskiej placówce. Stwierdził szereg
            nieprawidłowości i nałożył na szpital karę w wysokości 290 427 zł (jeden procent
            wartości rocznej umowy NFZ ze szpitalem). - Szpital udzielał świadczeń
            medycznych niezgodnie z umową i przepisami. Z dokumentów, jakie dostarczono
            naszym kontrolerom, wynika, że zaangażował wprawdzie odpowiednią liczbę lekarzy,
            ale na dyżurach ich brakowało. Poza tym nie powiadomił nas o swoich problemach i
            zmianach przy zatrudnieniu personelu - wyjaśnia Joanna Mierzwińska, rzeczniczka
            dolnośląskiego NFZ.

            Kara, jaką szpital ma zapłacić, jest najwyższą z nałożonych dotąd przez nasz
            oddział Funduszu. Dla przykładu: w ubiegłym roku suma wszystkich sankcji
            finansowych nie przekroczyła 120 tys. zł. - Kara jest wysoka, ale adekwatna do
            rażących uchybień. Sytuacja w szpitalu mogła przełożyć się na bezpieczeństwo
            zdrowotne pacjentów - komentuje Mierzwińska.

            Dyrektor Tofel odwołał się od decyzji o karze. - Gdy kierowcy, który jedzie z
            prędkością 40 km na godzinę, policjant wmawia, że pędził sześćdziesiątką, to on
            nie może się z tym zgodzić. NFZ nie wziął pod uwagę wielu istotnych informacji i
            napisałem o tym w odwołaniu. Poza tym wiele szpitali nie spełnia wszystkich
            warunków umowy z NFZ, ale nie jest karanych tak jak my - mówi szef głogowskiego
            szpitala.

            Dyrektor ma wsparcie organu założycielskiego. Grzegorz Aryż, członek zarządu
            głogowskiego powiatu: - Fundusz postępuje nielogicznie. Nie chce płacić za
            leczenie chorych ponad ustalony limit, a z drugiej strony karze szpital, gdy ten
            zwalnia tempo.

            W piątek NFZ odrzucił odwołanie dyrekcji szpitala i podtrzymał wysokość kary. -
            Będę interweniował u prezesa NFZ, a jeśli i to nie poskutkuje, pójdę do sądu -
            zapowiada Tofel.

            Zwolniona ordynatorka w sądzie pracy walczy z dyrektorem Tofelem. W piątek minął
            termin, jaki sędzia wyznaczył na zawarcie ewentualnej ugody. Zgodnie z nią dr
            Dec miała wrócić do głogowskiego szpitala jako starszy asystent, a nie
            ordynator. Dyrektor Tofel: - Nie widzę takiej potrzeby. Mamy pełną obsadę, a
            oddział pracuje lepiej niż poprzednio.

            Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na listopad.

            Komentuje Marzena Kasperska: Zapłacą pacjenci

            Konflikt między dyrektorem a ordynatorką, tlący się przecież od dłuższego czasu,
            na finiszu przybrał niesłychane rozmiary. Wygląda na to, że współpraca Tadeusza
            Tofela i Wiesławy Dec faktycznie nie była już możliwa. Ale o klasie menedżera
            najlepiej świadczy umiejętność rozwiązywania problemów w taki sposób, by nie
            narazić na szwank przedsiębiorstwa, którym zarządza. Tymczasem spektakularne
            zwolnienie lekarki i konflikt z częścią załogi może szpital słono kosztować. W
            konsekwencji będzie mniej pieniędzy na operacje, leczenie, badania. Za swary
            lekarza i dyrektora zapłacą pacjenci.


            jak zwykle za rozgrywki personalne zapłaci pacjent..
            • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 15.08.10, 12:05
              > W konsekwencji będzie mniej pieniędzy na operacje, leczenie, badania. Za swary
              > lekarza i dyrektora zapłacą pacjenci.

              No ale kto jest winny? Lekarz czy dyrektor?
              Ktoś wie?

              NFZ nie zapłaci temu szpitalowi, to będzie miał więcej kasy dla innych placówek. Tu pacjenci stracą, gdzieś indziej - zyskają.

              > jak zwykle za rozgrywki personalne zapłaci pacjent..

              A kto płaci za rozgrywki personalne np. w jakimś pubie, gdzie dwóch kolesi do sobie po gębie, a potem obaj lądują w pogotowiu, gdzie jednemu trzeba zakładać szwy, a drugiemu gips.
              Kto wtedy traci, a kto zyskuje?
              Kto za to płaci?
              • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 15.08.10, 12:17
                Logiczne. Jeśli za górami, za lasami pobiło się dwóch górali ciupagami, to
                idiotyczne decyzje personalne lub biznesowe dyrektora szpitala są jak
                najbardziej uzasadnione. Hej.
                • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 00:37
                  Jeśli to ma być odpowiedzią na zadane przeze mnie pytania to egzamin oblałeś.
                  Dlaczego Ty tak zawsze na okrągło a nie wprost?
                  • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 10:37
                    Przykro mi. Na demagogiczne pytania demagogiczna odpowiedź. Co innego jest
                    płacenie za leczenie, a co innego chybione decyzje biznesowe dyrektora szpitala
                    narażające placówkę na straty. Szkoda, że tego nie rozumiesz.
                    • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 11:42
                      Rozumiem to tak:
                      - wg Ciebie winny jest dyrektor, bo jego decyzje są chybione,
                      - lekarka jest niewinna.
                      Jakie to proste, prawda?
                      • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 12:13
                        Właśnie. Jakie to proste. Dlatego należy to skomplikować. I przyjąć, że winni są
                        lekarze, bo jest ich więcej, a nie dyrektor, bo jest jeden.
                        • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 22:00
                          > winni są lekarze, bo jest ich więcej, a nie dyrektor, bo jest jeden.

                          Kolejna oczywista oczywistość.
                          Brawo.
                          • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 16.08.10, 22:16
                            Kolejny merytoryczny głos w dyskusji. Owacja na stojąco. Koledzy w pracy mogą
                            być pewni - w razie czego szef na Ciebie może zawsze liczyć, prawda?
                            • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 17.08.10, 16:45
                              Jeśli za górami, za lasami pobiło się dwóch górali ciupagami, to
                              idiotyczne decyzje personalne lub biznesowe dyrektora szpitala są jak
                              najbardziej uzasadnione.


                              Ta wypowiedź jest bardziej merytoryczna, prawda?

                              Jeśli nie rozumiesz sensu jakiegoś postu to zapytaj. Wydaje Ci się, że pytania są demagogiczne, a one przecież takimi nie są.
                              Stoisz w kolejce po zasiłek, a ktoś się wciska bez kolejki.
                              Albo wsiadasz do tramwaju, a tu tylko jedno wolne miejsce i ktoś Cię uprzedza.
                              To też są rozgrywki personalne.
                              • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta 17.08.10, 17:11
                                gamdan napisał:

                                > Ta wypowiedź jest bardziej merytoryczna, prawda?

                                Może nie do końca jestem obiektywny, ale tak. Prawda.

                                > Jeśli nie rozumiesz sensu jakiegoś postu to zapytaj.

                                Dobrze. Bardzo chętnie. Nie rozumiem sensu tegopostu:

                                > Kolejna oczywista oczywistość.
                                > Brawo.

                                Tego
                                też nie rozumiem:

                                > ???? Zaraz,zaraz!
                                > Ja piszę post o 22.20. Ty odpisujesz o 22.40.
                                > I życzysz mi miłego dnia? Po ciężkiej nocy?
                                > Oby. zapamiętaj: tylko jedna tabletka.
                                > Wtedy rozmowa znowu będzie Ci sprawiała przyjemność.

                                Tu z kolei nie rozumiem związku ani z działaniami dyrektora, ani z działaniami
                                lizusów.

                                > Stoisz w kolejce po zasiłek, a ktoś się wciska bez kolejki.
                                > Albo wsiadasz do tramwaju, a tu tylko jedno wolne miejsce i ktoś Cię uprzedza.
                                > To też są rozgrywki personalne.
                                • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta 17.08.10, 23:44
                                  Ja nie powiedziałem, żebyś pytał mnie. Nie czuję się obecnie na siłach, aby odpowiadać na Twoje, niewątpliwie trudne, pytania.
                                  Najlepiej spytaj ludzi swojego pokroju i autoramentu (niezłe, co nie?). Może oni wykażą się nieco większa dawką logiki i obiektywizmu?
                                  Jeśli oni też nie będą rozumieli sensu to może wtedy ja spróbuję.
                                  Dzień dobry!
    • loraphenus Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 14.08.10, 18:23
      musi się mieć poparcie góry, czyli lokalnych politruków i kacyków z wydziałów
      zdrowia urzędu wojewódzkiego, bo jeśli się go nie ma i poparcia z odpowiedniej
      kurii, to dyrektor "traci zaufanie" organu założycielskiego i jest po karierze
      fornala dyrektorskiego.

      Widocznie urzędnicze kontrolę stwierdziły, że wszystko w porządku -i dyrehtor na
      urzędniczej posadzie równy wojewodzie.
      • igor14141 Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 14.08.10, 20:18
        Konflikt dyrektora z ordynatorką-powód do odwołania planowanych
        operacji,ewakuacji chorych z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii.
        Nie z braku środków finansowych,a tylko dlatego ,że pan dyrektor poczuł się
        urażony? Co na to prokurator MZ,NFZ.Nałożoną karę na szpital powinien zapłacić
        pan dyrektor z własnych środków razem z samorządem!

        Trójce protestujących lekarzy przypomniał się KOL.
        Szkoda że dyrektor o nim zapomniał.
        Jak wam się podoba postawa Tych lekarzy?



        Anestezjolodzy z jej oddziału w geście poparcia dla swojej szefowej nie
        podpisali umów na pracę ponad obowiązujący limit i pod koniec kwietnia nie
        przyszli do szpitala. Później część z nich poszła na zwolnienia lekarskie. Dr
        Dec zawiadomiła prokuraturę, że z powodu braku kadry mogło dojść do narażenia
        zdrowia i życia pacjentów. Dyrektor Tadeusz Tofel zdecydował o ewakuacji chorych
        z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii, rodzące kierowano do innych
        szpitali, odwołano wszystkie planowe operacje. Jednocześnie zapewniał, że
        pacjenci są bezpieczni.

        W ubiegłym tygodniu troje anestezjologów napisało w oświadczeniu, że wycofują
        się z akcji protestacyjnej prowadzonej w obronie szefowej. „Wiemy, że w opinii
        naszych kolegów postrzegani jesteśmy jako »łamistrajki « i ludzie, którzy
        wyrównują jakieś osobiste porachunki z panią doktor, ale to nieprawda”. Dodali,
        że protest doprowadził do całkowitej destrukcji szpitala. „Kto będzie odpowiadał
        przed prawem, kiedy z powodu braku personelu lekarskiego dojdzie do tragedii?
        Kto odpowie, kiedy ktoś umrze? My, jako lekarze, czy dyrekcja szpitala. Co na to
        kodeks etyki lekarskiej?” Na koniec poparli nowego kierownika oddziału i
        zaapelowali do kolegów i mediów, żeby pozwolono im spokojnie pracować.

        Pomyłka chodzi oczywiscie o KEL.

        Ciekawy jestem jakie cieżkie przypadki chorobowe wpisali sobie lekarze którzy
        poszli na zwolnienia.
        Nawet gdy bedziemy płacic 20% składki zdrowotnej przy takim bezrefleksyjnym
        wydawaniu pieniędzy jak cznia to obaj dyrektorzy ,dla pacjentów zawsze bedzie
        brakowac.
        • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 14.08.10, 20:36
          Godna podziwu i odpowiedzialna jest postawa kolegów lekarzy. Bronic kolegi
          hochsztaplera będą do upadłego. W trosce o godziwe zarobki nie cofną się przed
          niczym. Ale gdy trzeba stanąć w obronie wyrzuconej koleżanki, to nagle stają się
          "odpowiedzialni". Bo okazało się, że szpital mogą zamknąć i koryto wyschnie?

          To się nazywa solidarność. I etos. Niech żyje socjalizm. Niech żyje towarzysz
          dyrektor. Towarzysz dyrektor zawsze na kolektyw może liczyć. Precz z warchołami
          i ekstremą!
          • gamdan Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 15.08.10, 12:09
            > Precz z warchołami i ekstremą!

            To dobre hasło. Dla tego forum także.
            Czego czepiasz się lekarzy? Czy oni postępują jakoś diametralnie inaczej niż
            każda inna grupa zawodowa?
            • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 15.08.10, 12:23
              gamdan napisał:

              > Czego czepiasz się lekarzy? Czy oni postępują jakoś diametralnie inaczej niż
              > każda inna grupa zawodowa?

              Każda? Znasz lekarza działającego w opozycji demokratycznej? Strajkującego w
              obronie praw robotników? Za komuny lekarzom płacono gorzej niż sprzątaczce. Ale
              pozwolono "dorabiać" na boku. Komuny już nie ma, a oni chcą tylko dwóch rzeczy:
              godziwie zarabiać i mieć prawo przyjmowania "dowodów wdzięczności". Oczywiście
              tylko na państwowych posadkach. Bo tylko tam pracodawca "da", skoro im się "należy".

              Dlatego właśnie czepiam się lekarzy. Ponieważ nie uczy się dzieci "postępuj w
              życiu jak lekarz - nie bierz!"
              • gamdan Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 00:49
                > Znasz lekarza działającego w opozycji demokratycznej?

                Znam kilku. Jednego nawet znałem osobiście. Zmarł niedawno.

                Kiedy do Twojej świadomości dotrze fakt, że nie jest prawdą, iż jeśli czegoś nie widzisz to znaczy, że tego nie ma?
                Albo taki fakt, że jeśli coś Ci się wydaje, to znaczy, że tylko Ci się wydaje?
                > ...a oni chcą tylko dwóch rzeczy:
                > godziwie zarabiać i mieć prawo przyjmowania "dowodów wdzięczności".

                > Ponieważ nie uczy się dzieci "postępuj w życiu jak lekarz - nie
                > bierz!"

                A znasz powiedzenie o rybie i o braniu?
                • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 10:50
                  Masz rację. Kaczyński też walczył. Nawet medal za walkę w latach 1945-54 dostał.
                  Powiedzenie o rybie słyszałem. Ryba psuje się od głowy. Ale co z tej ichtiologii
                  wynika? Że lekarz powinien brać?
                  • gamdan Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 11:45
                    > Powiedzenie o rybie słyszałem. Ryba psuje się od głowy.

                    Mówiłem o rybie i braniu.
                    To nie jest ichtiologia tylko wędkarstwo.
                    • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 12:19
                      Aha. Dziękuję za objaśnienie. Bo ja myślałem, że chodzi o lekarza, który biorąc
                      czuje się jak ryba w wodzie. Bo ryba w wodzie nie utonie.
                      • claratrueba Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 12:30
                        O korupcji to juz niemało w innych watkach.
                        Ja zadam inne pytanie: co ma zrobic dyrektor, którego pracownicy sa nieustannie
                        skonfliktowani ze sobą, tworzą się koalicje za kimś i przeciwko komuś.
                        Odmawianie współpracy jednego pracownika z drugim. Czasem sprawy dochodza do
                        takiego etapu zawziętości, że nie da się juz uspokoić bez zwolnienia
                        kontrowersyjnej osoby. Nie zawsze wielkie umiejętności zawodowe ida w parze z
                        umiejętnościa wpółpracy.
                        • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 12:38
                          Skoro za lekarką stanęli murem jej koledzy, to skonfliktowany był dyrektor, a
                          nie lekarze. Poza tym nędzny menadżer potrafi skonfliktować i rozbić najbardziej
                          zgrany i sprawny zespół.

                          Czasem geniusz objawia się nieznośnym charakterem. Dlatego z kilku takimi
                          użerają się Niemieccy, czy ogólnie - obcy bossowie, a polscy dyrektorzy mają
                          święty spokój. Przecież kasa nie zależy od jakości świadczonych usług. Nie na
                          tym polega fenomen kontraktacji.

                          Więc jak pan z zawodu dyrektor kogoś nie lubi, bo na przykład kontestuje głupie
                          decyzje, to go bez ceregieli wywali. I nie musi się nikomu tłumaczyć. Prawda?
                          • marcinoit Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 15:22
                            coz za latwosc ferowania wyrokow. i to jedynie na podstawie
                            doniesien prasowych.
                            3 niegodnych zdradzajacych etos dla kasy?? a moze cala reszta
                            bronica do upadlego skompromitowanej kolezanki po fachu?? skad
                            pewnosc ktore z tych twierdzen sjest prawdziwe?? oswiec mnie
                            obywatelu
                            • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 15:32
                              Wszyscy skompromitowanej bronili. Trzej kompromitację dostrzegli, więc wrócili.
                              Ale woleli zasłaniać się dobrem pacjentów, niż podać tak prozaiczny powód.
                              Oświeconyś wystarczająco?
                              • claratrueba Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 16:28
                                Może marcinoit tak, ja nie. Większość przeciwko zwierzchnikow, nie oznacza
                                "słuszność", często solidarność pracowniczą jedynie. Często przyłaczanie się na
                                zasadzie "jak wygra i on zostanie moim zwierzchnikiem to skorzystam (nierzadko
                                taka zacheta pada."
                                • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 16:40
                                  Masz rację. Od lekarzy nie można wymagać solidarności i altruizmu. Nie przyszło
                                  mi to do głowy.
                                  • claratrueba Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 20:09
                                    Od nikogo nie można gdy walka toczy sie władzę. Tu grają zachowania stadne. Na
                                    własnych uszach przeżyłam walke o władzę w miejscowej orkiestrze kameralnej, nie
                                    wyobrażasz sobie jak zawzieta może byc sekcja smyczków :)Widziałam jak drużyna,
                                    której jestem kibicem poświęciła medal by wygryźć trenera. Jak zasłuzone liceum,
                                    do którego dawno temu chodziłam szło na dno a rankingach szarpane walkami "kto z
                                    dyrektorem kto przeciw". Jak najlepsza prokurator w okregu przegrała walke o
                                    szefostwo- i Bogu dzieki. Chyba nie ma zdolności dogadywania się a ludźmi osoba
                                    dwukrotnie rozwiedziona nim skończyła 35 lat (wróble ćwirkaja o tzrecim).
                                    Ot, ludzka natura- niezmienna od czasów walk plemiennych.
                                    • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 16.08.10, 20:45
                                      Tak. W zasadzie racja. Tyle, że w tym wypadku chodzi o szybki powrót do koryta i
                                      pod skrzydełka dyrektora ludzi, którzy najpierw poklepywali koleżankę po plecach
                                      zapewniając, że nie zostawią jej samej, że może na nich liczyć. Lojalność nie
                                      przynosi profitów. Prywatnie pracować, to ryzyko. A dyrektor w końcu swój chłop.
                                      Oko przymknie, dorobić pozwoli na boku, kopertą nie każe się dzielić...

                                      Koryto ergo sum.
                                      • claratrueba Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 17.08.10, 06:14
                                        > Tak. W zasadzie racja. Tyle, że w tym wypadku chodzi o szybki powrót do koryta
                                        > i
                                        > pod skrzydełka dyrektora ludzi, którzy najpierw poklepywali koleżankę po plecac
                                        > h
                                        > zapewniając, że nie zostawią jej samej, że może na nich liczyć.

                                        W każdym moim przykładzie też (i paru innych, których nie chciało mi sie
                                        przytaczać) tak samo było.
                                        W każdej walce o tron tak samo było.
                                        Takie zachowanie jest typowe dla wszystkich ssaków naczelnych. Reguły społeczne
                                        rządzące stadem sa niestety stałe jak prawa fizyki.
                                        • marcinoit Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 17.08.10, 11:02
                                          nie czuje sie oswiecony. jak zwykle po prostu wiesz i tyle. nic co nie pasuje do twojej wizji nie moze byc prawda. tak sie skalada ze znam sprawe jasli nie z 1 to napewno z 2 reki a mimo to daleki jestym od wyglaszanai jednosnacznych ocen . Tobie , nie pierwszy zreszta raz, przychodzi z latwoscia wydawac jedynie sluszne opienie li tylko na podstawie doniesien prasowych.
                      • gamdan Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 19.08.10, 00:40
                        oby.watel napisał:
                        > Bo ja myślałem, że chodzi o lekarza, który biorąc
                        > czuje się jak ryba w wodzie.

                        Z tym myślałem to raczej spora przesada.
                        Nic innego tylko plucie, plucie, plucie... Biedny, chory człowieku.
                        Mimo wszystko - dzień dobry.
                        • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 19.08.10, 01:03
                          Wiesz. Coraz mniejszą odczuwam przyjemność z tego rodzaju polemik. Poza
                          nielicznymi wyjątkami panowie po studiach i z językami nie są w stanie nawiązać
                          dyskusji, wypowiadać się na temat. Nie są w stanie pojąć ironii, wyrwaną z
                          kontekstu odpowiedź na post rozumieją dosłownie.

                          Nie mam ani czasu, ani ochoty robić dla nich za panią od polskiego w zerówce. W
                          końcu to nie mój problem i nie moje zmartwienie. Najwyżej kiedyś tak zrozumieją
                          instrukcję obsługi jak post na forum i doprowadzą do wybuchu lub pożaru. W tej
                          sytuacji nie pozostaje nic innego jak tylko - wzorując się na karawanie idącej
                          dalej mimo przeciwności - po prostu wyrazić opinię i nie wdawać się w polemiki.

                          Życzę wielu sukcesów w domu i zagrodzie jak i w pracy. Powodzenia.
                          • gamdan Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 19.08.10, 12:03
                            Kolejny męczennik, niczym Konrad z Dziadów Mickiewicza, bezpodstawnie przekonany o własnej wyjątkowości, cierpiący za miliony, nierozumiany przez współczesnych, wszystko lepiej wiedzący.

                            W sygnaturce napisz sobie: Nazywam się Milion - bo za miliony kocham i cierpię katusze.

                            Bywaj zdrów.
                            • oby.watel Re: W trosce o dyrehtorski stołek... 19.08.10, 12:28
                              W styczniu premier Donald Tusk zobowiązał szefa NFZ Jacka Paszkiewicza, aby ten
                              w ciągu 2 tygodni uregulował sprawy związane z rozporządzeniem dotyczącym
                              leczenia tzw. chemioterapią niestandardową - poinformował w czwartek rzecznik
                              rządu Paweł Graś. Jak dodał, od uregulowania tej kwestii uzależniona jest
                              ewentualna dymisja szefa NFZ.

                              W sierpniu pacjenci oddziału hematologicznego w szpitalu im. Józefa Strusia w
                              Poznaniu mogą mieć wstrzymane leczenie. Dyrekcja nie ma już pieniędzy na
                              chemioterapię, którą leczonych jest kilkadziesiąt osób.
                              • igor14141 Re: W tresce o dobro pacjenta........... 19.08.10, 15:49
                                Gamdan zamiast rozczulać sie nad 0by-watelem może skomentował byś to.Jak taka
                                sprawa wygląda z punktu widzenia lekarza.
                                Dyr.Szpitala zwolnił p .ordynator ,bo po swojemu interpretował pewne zdarzenia.
                                Los oddziału i pacjentów stał sie ofiarom interpretacji p .dyrektora.


                                >Dr Wiesława Dec zwróciła się 24 stycznia 2010 r. do dolnośląskiego oddziału
                                Narodowego Funduszu Zdrowia z prośbą o podanie interpretacji przez Fundusz
                                warunków zatrudniania pielęgniarek w oddziałach intensywnej terapii. Problem ten
                                jest niezwykle istotny dla zapewnienia właściwej jakości usług w tych
                                oddziałach, gdyż niewystarczająca liczba pielęgniarek powoduje zwiększenie
                                ilości powikłań, zakażeń i - co za tym - idzie wzrost śmiertelności leczonych
                                pacjentów. Oddział dolnośląski NFZ przesłał dr Dec jasną i jednoznaczną
                                interpretację zapisu dotyczącego zatrudnienia pielęgniarek. Ten wiążący dokument
                                okazał się bardzo istotny dla innych ordynatorów oddziałów anestezjologii i
                                intensywnej terapii na Dolnym Śląsku, a także wzbudził zainteresowanie lekarzy w
                                skali ogólnokrajowej. Można to interpretować jako uzyskanie znacznego
                                osiągnięcia organizacyjnego przez dr Dec. Ale można też inaczej.

                                15 marca 2010 r. dr Wiesława Dec pojechała wygłosić umówiony wykład szkoleniowy
                                we Wrocławiu. Dr Dec pełniła przez kilka lat funkcję przewodniczącej Komisji
                                Etyki Dolnośląskiej Rady Lekarskiej. Dała się poznać jako zdolny organizator i
                                wykładowca. Dlatego zapraszana była na wykłady szkoleniowe do Wrocławia, co było
                                w jej szpitalu sprawą ogólnie znaną, o której dyrektor był o tym informowany.
                                Można to zdarzenie interpretować jako uzyskanie znacznego osiągnięcia
                                prestiżowego przez dr Dec, ważnego dla swojego środowiska. Nie wydaje się
                                bowiem, żeby zaproszenia na wykłady do ośrodka uniwersyteckiego, jakim jest
                                Wrocław, były chlebem powszednim dla dyrektorów i ordynatorów szpitala w
                                Głogowie.<<<<<<


                                Czy p ordynator działała w trosce o dobro pacjenta?

                                Czy robił to pan dyrektor?

                                Jesli wstrzymanie działania oddziału intensywnej terapii nie stanowi zagrozenia
                                dla pacjentów,to widocznie taki oddział był niepotrzebny.
                                Wynika z tego ,że dotychczasowa jego działalnosc to był kosztowny spektakl bez
                                leczniczego znaczenia,a nie ratowaniem życia tysiacom pacjentów.
                                • oby.watel Re: W tresce o dobro pacjenta........... 19.08.10, 16:23
                                  Ludzie mikrzy (jak powiem mali to się może skojarzyć, a nie o to chodzi) nie
                                  tolerują w swoim otoczeniu ludzi mądrzejszych od siebie, nie wspominając o
                                  wybitnych. Najlepszym przykładem jest pewna partia opozycyjna, której prezes
                                  pozbywa się wszystkich o inteligencji przewyższającej małża i na tyle głupich,
                                  żeby mieć własne zdanie.
                                  • gamdan Re: W tresce o dobro pacjenta........... 19.08.10, 23:43
                                    > pozbywa się wszystkich o inteligencji przewyższającej małża i na
                                    > tyle głupich, żeby mieć własne zdanie.

                                    oby.
                                    kogo masz na myśli?
                                    • oby.watel Re: W tresce o dobro pacjenta........... 20.08.10, 00:27
                                      Naprawdę nie wiesz? Odpowiedź znajduje się w pierwszej części zacytowanego
                                      zdania. Spróbuj przeczytać całe zdanie. Albo poproś dorosłego.
                                      • gamdan Re: W tresce o dobro pacjenta........... 20.08.10, 16:34
                                        oby.
                                        odpręż się nieco.
                                        Wytykasz mi, że nie czytam, a sam to co?
                                        Cytowałem: pozbywa się wszystkich o inteligencji przewyższającej małża
                                        i pytam o tych "wszystkich", nie o "niego".
                                        Czy czujesz się zaszczuty?
                                        Bezpodstawnie.
                                        • oby.watel Re: W tresce o dobro pacjenta........... 20.08.10, 16:48
                                          Rozumiem. Nie ważne jest pierwsze zdanie. Ważne jest kogo, personalnie, pozbył
                                          się ten, który się pozbywał. Poważnie wydaje Ci się, że mógłbym czuć się
                                          zaszczuty? A przez kogo jeśli wolno spytać?
                                          • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta. 20.08.10, 18:03
                                            > kogo, personalnie, pozbył się ten, który się pozbywał.

                                            No o to właśnie pytałem. Ciekawi mnie kto z nich, wg Ciebie, cechuje się wyższą inteligencją.
                                            Dowiem się?

                                            > Poważnie wydaje Ci się, że mógłbym czuć się
                                            > zaszczuty? A przez kogo jeśli wolno spytać?

                                            Piszesz z taką agresją, że tak pomyślałem.
                                            Przez kogo? Przez adwersarzy. Jest ich kilku, nieprawdaż?
                                            • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta. 20.08.10, 18:33
                                              gamdan napisał:

                                              > No o to właśnie pytałem. Ciekawi mnie kto z nich, wg Ciebie, cechuje się wyższą
                                              > inteligencją.
                                              > Dowiem się?

                                              Mnie pytasz? Jak zechcesz, to zapewne się dowiesz. Gazety o tym pisały. Nie
                                              rozumiem dlaczego akurat ja miałbym zaspokajać Twoją ciekawość?

                                              > Piszesz z taką agresją, że tak pomyślałem.

                                              Ja piszę z agresją? Zapomniałeś w takim razie dodać, że z niebywałą.

                                              > Przez kogo? Przez adwersarzy. Jest ich kilku, nieprawdaż?

                                              Ano jest. Ci adwersarze, co widać gołym okiem, piszą wielce merytoryczne posty,
                                              trzymają się tematu. A tematem zawsze jest jest oby.watel, prawda? Stąd agresja
                                              nie jest atak, jeno obrona.

                                              Malutenieczka próbeczka merytorycznego posteczka.

                                              gamdan napisał:

                                              > Z tym myślałem to raczej spora przesada.
                                              > Nic innego tylko plucie, plucie, plucie... Biedny, chory człowieku.

                                              i cytat-riposteczka

                                              > Myślę, że każdy ma prawo umieścić swój post na tym forum.
                                              > Masz wybór - możesz czytać, ale nie musisz.
                                              • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta. 20.08.10, 20:10
                                                oby.watel napisał:
                                                > Mnie pytasz? Gazety o tym pisały. Nie rozumiem dlaczego akurat ja
                                                > miałbym zaspokajać Twoją ciekawość?

                                                Zawsze uważałem, że w swoich postach umieszczasz opinie bezpodstawne, zmyślone, podszyte niewiedzą lub oparte na wiedzy z bulwarówek, czasem wręcz infantylne.
                                                Takim wpisem dokładnie to potwierdzasz.

                                                > Malutenieczka próbeczka merytorycznego posteczka.
                                                >
                                                > gamdan napisał:
                                                >
                                                > > Z tym myślałem to raczej spora przesada.
                                                > > Nic innego tylko plucie, plucie, plucie... Biedny, chory człowieku.

                                                A "dzień dobry" nie skomentujesz?
                                                • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta. 20.08.10, 21:05
                                                  gamdan napisał:

                                                  > Zawsze uważałem, że w swoich postach umieszczasz opinie bezpodstawne,
                                                  > zmyślone,podszyte niewiedzą lub oparte na wiedzy z bulwarówek, czasem wręcz
                                                  > infantylne. Takim wpisem dokładnie to potwierdzasz.

                                                  Właśnie dlatego, że zawsze uważasz, nie wymieniam nazwisk. Ale są to nazwiska
                                                  powszechnie znane, więc możesz spokojnie pogawędzić na temat ich inteligencji
                                                  lub jej braku.

                                                  Muszę Cię niestety zmartwić. W swoich postach opieram się na informacjach z
                                                  prasy, ale opinie prezentuję własne. Po to, żeby je skonfrontować z innymi, i
                                                  albo utwierdzić się w przekonaniu, albo zweryfikować poglądy. Co sam masz mi to
                                                  tu, to tam za złe sugerując, że jestem beton i że nie rozumiem. Tyle, że nie
                                                  można doszukać się Twoich opinii podstawnych, przemyślanych, podszytych wiedzą
                                                  lub opartych na wiedzy z miejsca zdarzenia lub epicentrum. A taki wpis dokładnie
                                                  to potwierdza.
                                                  • gamdan Re: W trosce o dobro pacjenta. 22.08.10, 01:21
                                                    oby.
                                                    Co z tego, że konfrontujesz swoje poglądy z innymi, skoro ich nie weryfikujesz?
                                                    Napisz w czyich opiniach znajdujesz podstawy do zmiany swoich poglądów.
                                                    Napisz jakie to swoje poglądy, po dyskusjach na tym forum, zmieniłeś.
                                                    Jeśli tego nie zrobisz to zaprzeczysz sam sobie.
                                                    Nie odpowiadaj mnie, bo i tak nie liczę na merytoryczną odpowiedź.
                                                    Odpowiedz tym innym, którzy okazali się mądrzejsi od Ciebie (i ode mnie).
                                                    Zrobisz im przyjemność.
                                                    I zaraz Tobie też zrobi się miło.
                                                  • oby.watel Re: W trosce o dobro pacjenta. 22.08.10, 01:51
                                                    gamdan napisał:

                                                    > Nie odpowiadaj mnie, bo i tak nie liczę na merytoryczną odpowiedź.

                                                    Dobrze. Nie odpowiadam. Mam prośbę. Mógłbyś mi podrzucić linki do postów, w
                                                    których prezentowane są opinie? Chętnie się z nimi zaznajomię w celu
                                                    dostosowania poglądów. A prośbę swą motywuję tym, że nie mogę się doszukać
                                                    żadnych poglądów. Najwidoczniej coś mi umknęło. Z góry dziękuję.
                                        • igor14141 Re: W tresce o dobro pacjenta........... 20.08.10, 17:08
                                          gamdan napisał:

                                          > oby.
                                          > odpręż się nieco.
                                          > Wytykasz mi, że nie czytam, a sam to co?
                                          > Cytowałem: pozbywa się wszystkich o inteligencji przewyższającej małża
                                          > i pytam o tych "wszystkich", nie o "niego".
                                          > Czy czujesz się zaszczuty?
                                          > Bezpodstawnie.


                                          gamdan to na moj post odpowiedział oby.Dotyczył on zwolnienia p .ordynator ze
                                          szpitala w Głogowie.


                                          Ludzie mikrzy (jak powiem mali to się może skojarzyć, a nie o to chodzi) nie
                                          tolerują w swoim otoczeniu ludzi mądrzejszych od siebie, nie wspominając o
                                          wybitnych. Najlepszym przykładem jest pewna partia opozycyjna, której prezes
                                          pozbywa się wszystkich o inteligencji przewyższającej małża i na tyle głupich,
                                          żeby mieć własne zdanie.


                                          Ja w tej w tym wpisie nie widze niczego co by sugerowało ,że oby moze czuć sie
                                          zaszczuty. Dobre pytanie Ci zadał ;przez kogo"
                                          Skierowałem podobny post do Ciebie,W którym pytałem Cie jako lekarza czy
                                          postepowanie dyrektora ,które doprowadziło do degradacji szpitala,zagroziło
                                          życiu pacjentów,było właściwe.
                                          Ale jak zwykle na tym forum fajniej jest kogos osmieszyć niz udzielic konkretnej
                                          odpowiedzi.
                                          Łatwo o to gdy cytuje sie wyrwane z kontekstu zdanie.
                                          • gamdan Re: W tresce o dobro pacjenta........... 20.08.10, 18:14
                                            igor14141 napisał:
                                            > gamdan to na moj post odpowiedział oby.Dotyczył on zwolnienia p .ordynator ze szpitala w Głogowie.

                                            Czyżby?
                                            To dlaczego pisze: Najlepszym przykładem jest pewna partia opozycyjna,
                                            ?

                                            > Ale jak zwykle na tym forum fajniej jest kogos osmieszyć niz udzielic konkretnej odpowiedzi.

                                            igor
                                            Odpisując na Twój post napisałem:
                                            zanim odpowiem na Twoje pytania, chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o treści owej "jasnej i jednoznacznej interpretacji zapisu dotyczącego zatrudnienia pielęgniarek".
                                            Albowiem nie mam nic wspólnego ani z Dolnośląskim Oddziałem NFZ, ani z panią dr Dec, ani z dyrektorem szpitala.
                                            Nie chcę też domyślać się dlaczego dyrektor zwolnił panią ordynator, bo ważne są motywy i fakty, a nie domysły.
                                            Zbyt często domysły lub tzw. swobodna interpretacja faktów, bywają podłożem nieporozumień i kłótni.

                                            Czytałeś?
                                            Udziel "konkretnej odpowiedzi".
                                • gamdan Re: W tresce o dobro pacjenta........... 19.08.10, 23:40
                                  igorze,
                                  zanim odpowiem na Twoje pytania, chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o treści owej "jasnej i jednoznacznej interpretacji zapisu dotyczącego zatrudnienia pielęgniarek".
                                  Albowiem nie mam nic wspólnego ani z Dolnośląskim Oddziałem NFZ, ani z panią dr Dec, ani z dyrektorem szpitala.
                                  Nie chcę też domyślać się dlaczego dyrektor zwolnił panią ordynator, bo ważne są motywy i fakty, a nie domysły.
                                  Zbyt często domysły lub tzw. swobodna interpretacja faktów, bywają podłożem nieporozumień i kłótni.

                                  Napomykam jeszcze, że daleki jestem od rozczulania się nad oby.watelem czy innymi jemu podobnymi "błędnymi rycerzami".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka