oby.watel
09.09.11, 10:07
Zrobiła wszystko, co należy, poszła na badanie USG i na mammografię. Takie skierowanie dała jej lekarka z Gdyni, która po badaniach napisała, że zdecydowanie wyklucza jakąkolwiek zmianę nowotworową. Pacjentka zapytała, czy pani doktor mogłaby zrobić biopsję. Usłyszała, że lekarka nie widzi takiej potrzeby.
Na onkologii powiedzieli jej, że to był od razu nowotwór i prawdopodobnie biopsja by to wykryła. Straciła całą pierś, bo nie było już czego ratować. Po pierwszej chemii czuła się w miarę. Druga chemia to już była tragedia, a po trzeciej wysiadł jej cały organizm. Miała mieć dziesięć chemii, po trzeciej zrezygnowała. Podpisała oświadczenie, że na własną odpowiedzialność.
Lekarze z onkologii poradzili jej, żeby podała lekarkę z Gdyni do sądu. Oglądali zdjęcia mammograficzne i zdjęcia z USG. Zgodnie twierdzili, że nawet na zdjęciach widać zmianę nowotworową: - Dlaczego nie zrobiła biopsji? Niech pani ją poda do sądu. Teraz pani życie jest zagrożone.
W 2006 r. wytoczyła sprawę. Lekarze zaniemówili. Nie zeznawali. Dzwoniła do szpitala by ktoś jej pomógł. Powiedzieli, że nie mogą. W końcu lekarz prowadząca wyjaśniła, że nie może zrobić czegoś takiego innemu lekarzowi, ponieważ inny lekarz nie mógłby wtedy pomagać innym pacjentom pozbywać się zbędnych organów, a niewykluczone, że nie tylko. Ponieważ dla lekarza priorytetem jest primum non nocere kamratom.
Sama napisała pozew. Adwokat z urzędu, która nie radziła sobie ze sprawami medycznymi, zaczęła kiedyś na nią krzyczeć: co pani sobie myśli, ja nic nie mogę zrobić, niech pani kupi sobie książkę medyczną i poczyta o tych rakach albo niech pani kogoś znajdzie.
Sąd okręgowy, a potem apelacyjny w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej oddalił powództwo uznając, że lekarka błędu nie popełniła. Lekarz bowiem, a zwłaszcza pierwszego kontaktu, nie musi znać się na medycynie i nie musi zlecać badań, ponieważ nie ma znaczenia czy pacjent ma czyraka czy raka, a badania są drogie. Zasądził więc od okaleczonej kobiety zwrot kosztów adwokatów wynajętych przez pozwaną lekarkę - prawie 10.000 zł.
Z Polityki nr 2824