Dodaj do ulubionych

Poszukiwane pielegniarki w Warszawie

12.09.04, 14:49
Placa 1 500 zl na reke, do tego dochodza dyzury. Szpital zalatwia hotel,
dalsze ksztalcenie sie itd
A chetnych brakuje...
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2280107.html
Ukrainki na pewno sie uciesza.
A moze wroca niektore pielegniarki z zagranicy kiedy dojda do wniosku, ze
podcieranie pup w domach starcow nie jest tym, o czym marzyly cale zycie...
Obserwuj wątek
    • pia.ed Re: Poszukiwane pielegniarki 12.09.04, 15:26
      Zalaczam fragment wywiadu z prezesem Kongresu Polakow w Szwecji na temat
      zatrudniania ludzi z Polski po wejsciu do Unii.
      Jesli ktos chce przeczytac caly wywiad, do czego zachecam, to podaje link do
      strony;
      www.polskakongressen.se

      "... Są branże, w których brak siły roboczej stwarza możliwości otrzymania
      zatrudnienia także dla Polaków.
      Nadal potrzeba lekarzy i pielęgniarek. Trzeba jednak pamiętać, że praca
      pielęgniarki w Szwecji wymaga ukończenia wyższych
      studiów w tym kierunku, dochodzi tez problem języka.
      Oferowane przez Szwedów miejsca pracy dla pielęgniarek z Polski odpowiadają
      raczej temu, czym w kraju
      zajmuje się szpitalna salowa.

      Niepokojem napawa pojawienie się w Polsce w
      ostatnich czasach prywatnych polsko-szwedzkich biur pośrednictwa pracy. Za sumę
      300 zł obiecują one próbę załatwienia zatrudnienia (bez gwarancji) i naukę
      języka szwedzkiego w krótkim czasie - pierwsze podejrzane, drugie niemożliwe.
      Ostrzegamy przed takimi kontaktami.

      Mówiąc o możliwościach zatrudnienia, warto powiedzieć o czynnikach te
      możliwości ograniczających.
      - Nieznajomość języka. Nawet opanowanie angielskiego "w stopniu komunikatywnym"
      niewiele pomoże pielęgniarce w kontakcie ze starszym pacjentem, który tylko po
      szwedzku umie powiedzieć "siostro, basen". Podobnie w innych zawodach.
      W Szwecji mówi się po szwedzku.

      - Wykształcenie. Nawet, jeśli wysokie, to niestety bardzo rzadko kompatybilne
      ze szwedzkim. Dyplomy wyższej uczelni muszą być nostryfikowane i bardzo
      często "mgr.inż." z Polski okazuje się jedynie ingenjör czyli technik
      specjalista, a nie civilingenjör czyli magister inżynier. Tu obowiązują także
      inne normy - w przemyśle, produkcji, nawet ochronie środowiska. Nie lepsze, nie
      gorsze, tylko po prostu inne.

      Wszystko to powoduje, że dla ewentualnego pracodawcy najważniejsze okazują się
      nagle szwedzkie referencje, bo bez nich zatrudnienie kogoś z Polski staje się
      zbyt ryzykowne, a tym samym nieopłacalne..."
      • pia.ed Sorry, bledny adres.... 12.09.04, 15:28
        www.polskakongressen.org
        • pia.ed Teraz jest wlasciwy adres!.... 12.09.04, 15:31
          www.polskakongressen.org/
    • vecka Chwilami, to jestes bezczelna normalnie. 12.09.04, 16:37
      Witaj,

      ciekawe pia.ed czemu Ty tak chetnie siedzisz w Szwecji i do kraju nie wracasz?,
      co?
      Wiesz, chwilami to jestes bezczelna wrecz.
      Co widzisz zlego w podcieraniu pup sratuszkom w domach straców? to pierwsza
      sprawa, a druga sprawa, to tak jak dawanie zastrzykow czy podlaczanie cewnika,
      to takze i podcieranie pup chorym i straym ludziom lezy w zakresie zadan
      wykonywanych przez pielegniarke.
      Nie odnos sie tak cynicznie i kpiaco do ludzi, ktorzy podcieraja starym i
      schorowanym ludziom pupy, bo ty juz tez masz zarezerwowane w takim domu stracow
      na pewno miejsce dla siebie i tez ktos ci Twoja pupe bedzie musial podcierac,
      prawda?
      Osobiscie nie widze nic hańbiącego w podcierniu pup staruszkom.

      Poza tym co ci sie wydaje, ze 1,5 tys,. na OIOMIe to tak duzo?, a wiesz ile
      średnio pielegniarka zarabia? i jak ciezka jest praca pielegniarki?

      Napisz moze ile zarabia pielegniarka w Szwecji? Napisz ile w Szwecji takiej
      pielegniarce jak ma dzieci da kasy na nie social i ile jej doplaci do
      mieszaknia social jak jej nie bedzie starczalo...Czemu o tym nic nie piszesz?
      Czemu nie wspominisz o tym, ze zycie w Szwecji to nie tylko goła pensja, ktora
      i tak jest duzo wyzsza niz w POlsce( biorac pod uwage nawet ceny utrzymania w
      Szwecji), ale i duze zaplecze opieki socialnej, ktora ludziom w szeroko
      rozumianym pojeciu pomaga.
      Wydaje ci sie, ze polskie pielgniarki gradza praca?, bo nie chca isc pracowac
      za nawet 1,5 zl na OIOM? Ja tez bym nie poszla tam pracowac, gdybym mogla
      wyjechac za granice, bo w POlsce sobie i swoim dzieciom za 1,5 zl nie zapewnisz
      takiego zycia jak w SZwecji czy innym bardziej cywilizowanym kraju.
      Zapewnie gdybys miala do wyboru ta sama prace w Szwecji i w Polsce za nawet 1,5
      tys zł, to bys zostala w Szwecji, wiec nie badz obludna i nie kpij sie z tych
      co z POlski uciekaja, zeby podcierac pupy staruszkom, bo nie widze w tym
      zajeciu nic hanbiacego.
      Jak trzeba, to i lekarz pupe staruszkom podetrze i nie bedzie z tego robil
      rabanu, bo na tym polega praca personelu medycznego, na niesieniu min. pomocy i
      nie jest wazne, czy pomoc jest w postaci podcierania pupy, czy w postaci
      operowania smierdzacych jelit.Jedno jest praca bardziej odpowiedzialna, drugie
      mniej odpowiedzialna, ale obie sa "smierdzace" jesli to mialas na mysli.
      Pozdr.
      • beciulka1 do vecka 17.09.04, 11:52
        Popieram Cie ,sama jestem pielęgniarką pracowałam na sali intensywnego nadzoru
        kardilogicznego z nockami i świętami na reke brałam 670-720 zł.Niestety
        musiałam sie zwolnić i przeniosłam się do ciut lepiej płatnej pracy,ale
        dojeżdżam 25km dalej.Teraz pracuję na kardiochirurgii i jest ciężko ,tylki też
        myję jak trzeba i się tego nie wstydzę.A na rączkę wezmę około 1000zł,czy to
        tak dużo ??Porównać wcześniejsze zarobki może..Właśnie dzisiaj zeszłam z nocki
        jestem zakręcona jak baranie rogi,ale nie zasnę bo dzieci na to nie pozwolą a
        ma trójeczkę najmłodsza ma tylko 11 mies.Także co ta dziewuszka może wiedzieć..
        Może lody tam kręci?:))A i lekarze też pomogą jak trzeba
    • vecka I jeszcze jedno. 12.09.04, 19:05

      • vecka Re: I jeszcze jedno. 12.09.04, 19:17

        Nie wiem skad przekonanie, ze pielegniarki , ktore przyjezdzaja z Polski
        sa "tania siła robocza" i pracuja jako salowe, bo z tego co wiem, to aby
        podciearc pupy staruszkom w domu stracow, to nie trzeba miec zadnego
        wyksztalcenia. Przechodzi sie 4-dniowy kurs i sie idzie podcierac strauszkom
        pupy, a pielegnirka jest od tego aby zalozyc cewnik, podlaczyc kroplowke czy
        rozdac leki potrzebujacym i narodowosc nie ma tutaj znaczenia.Powinnas pia.ed
        dobrze sobie zdawac z tego sprawe mieszkajac w Malmo, gdzie obcokrajowcy
        stanowia praktycznie połowe mieszkancow miasta.
        Jezeli masz taki sam dyplom jak pielegniarka szwedzka, to na pewno nie bedziesz
        na tym samym oddziale wykonywac gorszej roboty niz Szwedka tylko ze wzgledu na
        narodowsc.
        Poza tym gydby Szwecja potrzebowala takich pielegniarek co by tylko mialy pupy
        podcierac, to by ich do takowych czynnosci nie sciagala az z Polski i innych
        krajow, prawda?
        • Gość: Patryk Re: I jeszcze jedno. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 12.09.04, 19:39
          Nasz system ksztalcenia pielegniarek,to szkola srednia (5-lat Liceum
          Medycznego) lub tzw. studum pielegniarskie (2 lata po szkole sredniej,np.po
          LO).Zadne z nich nie spelnia kryterium minimum 3-letnich studiow
          licencjackich,by w krajach unii starac sie o pozycje "nurse".Dlatego
          pielegniarki nie spelniajace tego kryterium (od niedawna sa organizowane studia
          licencjackie w Polsce,wczesniej piecioletnie magisterskie),ktore nie zdobyly
          np.zaocznie lub na dziennych studiach tytulu magistra pielegniarstwa-nie moga
          myslec o wykonywaniu tego zawodu w UE.Co nie znaczy,ze kwestionuje sie ich
          kwalifikacje,czy doswiadczenie-po prostu "papierki sie nie zgadzaja".Na pewno
          wiele z nich i tak chetnie zatrudniloby sie w domach opieki,na stanowiskach
          nazwijmy to "pomocy pielegniarskich",gdzie do ich obowiazkow nalezalyby
          m.in.proste czynnosci pielegnacyjne,ale juz nie pobieranie mat. do
          badan,wydawanie lekow,itd.Nic nie stoi na przeszkodzie (nawet w trakcie pracy)
          uzupelnienia formalnego wyksztalcenia do unijnych wymagan.
          Tak juz jest-kraje,chcace zatrudnic pielegniarki czy lekarzy z Polski maja
          swoje wymagania.Albo trzeba je spelnic,albo zostac w kraju (jesli praca w innym
          charakterze jest "ponizej naszych kwalifikacji" albo"godnosci").
          • dradam1 Re: I jeszcze jedno. 12.09.04, 19:53
            Gość portalu: Patryk napisał(a):

            > (...)Nic nie stoi na przeszkodzie (nawet w trakcie pracy)
            > uzupelnienia formalnego wyksztalcenia do unijnych wymagan.
            > Tak juz jest-kraje,chcace zatrudnic pielegniarki czy lekarzy z Polski maja
            > swoje wymagania.Albo trzeba je spelnic,albo zostac w kraju
            > (jesli praca w innym
            >
            > charakterze jest "ponizej naszych kwalifikacji" albo"godnosci").

            Absolutna prawda. Jest to zreszta kwestia dorobienia ( z reguly) kilkuset
            godzin szkolenia , co powinno trwac nie wiecej niz 6 miesiecy.

            A tak jako ciekawostke : kiedys pisalem do Polski (bylo to mniej wiecej 6 lat
            temu) zapytanie, dlaczego szkolenie polskich pielegniarek nie
            odpowiada "swiatowym" standartom.

            Odpowuedziano mi, ze "nie po to placimy za szkolenie pielegniarek, aby one
            pracowaly w innych krajach". Odpowiedz byla z bardzo autorytatywnego zrodla.

            Widac, ze czasy sie zmieniaja. Szkoda jednak, ze te zmiany sa tak bolesne.

            Pozdrawiam


            dradam1
          • Gość: ona Re: I jeszcze jedno. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 21:31
            i tu sie mylisz mowiac ze nic nie stoi na przeszkodzie zeby sie doksztaucac
            PIENIADZE moj drogi ,studia pomostowe oraz magisterka to kosztujt kupe
            kasy,kazda osoba jaka znam i sie uczy to otrzymoje pomoc od rodzicow,ja takiej
            mozliwosci nie mam.to jest kosz zedu 4000 rocnie ,samo czesne a gdzie reszta
            potrzebnych zeczy,niestety nie kazda stac na tki rarytas zeby isc sie uczyc
            dalej
    • vecka Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 12.09.04, 20:01
      Witaj Patryk,

      papierki papierkami , ok, wszytko sie zgadza, ze trzeba miec mgr. albo chociaz
      licencjat, ale na pewno nie jest tak, ze jak juz cie z tym dyplomem na
      stanowisko pielegniarki w Szwecji przyjma, to twoje głowne zajecie bedzie
      poelgalo tylko na podcieraniu pupy.To jest totalna bzdura po prostu.
      Tak jak napisalam, pupy w Szwecji sie podciera po 4-dniowym przeszkoleniu, a
      nie po studiach pielegniarkich czy po licencjacie.
      A tak jak napisałam, to jak trzeba to i lekarz pupe staruszkowi podetrze i nie
      bedzie robil z tego problemu,bo czlowiek na poziomie nie bedzie uwazal za
      hanbiaca prace niesienie pomocy innym w jakiej kolwiek postaci.
      Pozdr.
      • dradam1 Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 12.09.04, 20:04
        vecka napisała:

        >
        > A tak jak napisałam, to jak trzeba to i lekarz pupe staruszkowi podetrze i
        nie
        > bedzie robil z tego problemu,bo czlowiek na poziomie nie bedzie uwazal za
        > hanbiaca prace niesienie pomocy innym w jakiej kolwiek postaci.
        >

        Przed II wojna swiatowa szkolilo sie mlode pielegniarki mowiac :

        "jak wyciagnac basen spod pacjenta ?"
        "A no jedna reka sie trzyma korone na swojej glowie, a druga sie wyciaga
        basen ".

        Co mysle dobrze ilustruje sedno zagadnienia.

        Pozdrawiam

        dradam1

        PS. Lekarz ktory nigdy pupy pacjentowi nie wycieral nie powinien robic
        proktoskopii czy colonoskopii.


        >
      • Gość: Patryk Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 12.09.04, 20:14
        Wyobraz sobie np.instrumentariuszke operacyjna z renomowanej kliniki.Albo
        pielegniarki z OIOM-u.Jada dziewczyny do Szwecji i zamieniaja swoje
        dotychczasowe prace na "podcieranie pup staruszkom".Moze im czegos w nowej
        pracy brakowac?Moze.Ale nie pieniedzy (jak w Polsce),tylko tego "czegos". Byc
        moze pia.ed chodzi wlasnie o to,a nie o dyskredytowanie wartosci pracy,czy
        kwalifikacji.Pozdr.
        • pia.ed do Patryka 12.09.04, 21:13
          Doslownie o to mi chodzilo. Teraz jest ped do wyjazdu za granice, ale po
          pewnym czasie pielegniarki (i inne osoby) zobacza ze pieniadze pieniedzmi, ale
          jest tez cos co nazywa sie "status", a ten niewielu osobom za granica da sie
          osiagnac, szcegolnie jesli wyjazdy sa takie spontaniczne i nieplanowane jak
          teraz.
          Wtedy pozostaje decyzja: wracac do kraju i byc znow kims choc za cene
          niewysokiej pensji, miec przyjaciol, zyc normalnym zyciem - lub zostac na
          obczyznie, krytykowac kraj w ktorym sie zamieszkalo, narzekac na wszystko i na
          wszystkich, czasem topic zale w alkoholu, zwalac wine na dzieci ze nie chca
          wracac...
          Moge o tym duzo napisac, znam wypadki kiedy Polki ktora naprawde byly kims w
          Polsce, po kilku latach w Szwecji zalamaly sie psychicznie stwierdziwszy, ze
          nawet po dziesieciu - pietnastu latach nie maja szans zeby dojsc do polowy
          tego co mialy.
          • vecka Re: do Patryka 12.09.04, 21:34
            Ciekawe pia.ed czemu Ty sie tak kuroczowo trzymasz tej Szwecji? i nie wracasz
            do kraju?, chyba, ze masz posade konsula RP i nie czujesz sie gorsza tam...

            Czy wszytkie Polki, ktore swoje smutki na obczyznie topily w lakoholu byly
            pielegniarkami z mgr, ktore Szwecja przyjela z polclowaniem w reke, dala im
            mieszaknie, zapewnila social i dala dobrze platna prace? Z tego powodu tak sie
            załamywały? i piły?
            A wiesz jak sie mozna załamac w Polsce jak sie ma przyjaciól i nie ma sie na
            podstawowe rzeczy kasy? Jak nie masz co polozyc na chleb albo za co wyksztalcic
            dzieci. Wtedy status mozna sobie schowac w kieszen, bo zapewne na nic sie nie
            zda.
            Poza tym tak jak juz pisalam, pupy sie podciera po 4-dniowym przeszkoleniu, a
            nie po studiach pielegniarskich. Gdyby potrzebowali w Szwecji do podcierania
            pup, to by im nie byl potrzebny personel medyczny z wyksztalceniem.
            Bedac w Szwecji spotykam duzo polskich pielgniarek i lekarzy, min. tez
            Afrykanczykow, ktorzy studiowali w Polsce i Szwecja ich przyjela z otawartymi
            rekoma, dajac im mieszkanie, prawo pobytu, wszelkie prawa itd. i nie slyszlam
            aby ktorys z tych ludzi chcial wracac do Polski albo zeby czul sie
            dyskryminowany czy ponizany. Akurat SZwecja jest takim krajem gdzie panuje
            zasada:" Wszyscy jestesmy rowni" i widac , ze Szwedzi sie tej zasady trzymaja w
            wielu sytuacjach zyciowych.

            Pamietaj, ze mowimy tutaj o konkretnej grupie ludzi, a nie o ogole Polakow
            bedacych czy wyjezdzajacych do Szwecji.Nie mieszaj grupy pielegniarek i lekarzy
            do ogolnej grupy Polakow wyjezdzajcych do Szwecji.
            POzdr.
            • pia.ed To nie takie proste... 13.09.04, 00:30
              A dlaczego mam wracac do Polski, skoro w Szwecji jest moj dom i moja rodzina?
              Poza tym czuje sie tutaj cudownie.

              Wlasnie o to chodzi, ze nie spotkalam zadnej polskiej pielegniarki ktorej
              udaloby sie otrzymac prace w swoim zawodzie bez potrzeby ukonczenia na nowo
              studiow w Szwecji.
              Dawne panie oddzialowe, ktore wyjechaly juz w starszym wieku, musialy
              zadowolic sie w najlepszym razie posada mlodszej pielegniarki, oczywiscie po
              dlugiej nauce jezyka i zrobieniu odpowiedniej szkoly.
              Mam znajoma, ktora w Polsce byla polozna, a po przyjezdzie do Szwecji przez
              23 lata sprzatala w szpitalu, az w koncu poszla na rente, bo krzyz nie
              wytrzymal.
              Sama przyznaje, ze powinna pojsc do szkoly kiedy byl jeszcze czas, ale wtedy
              nie myslala o tym bo miala male dzieci, a potem bylo juz za pozno.

              Niedawno gazety opisywaly przypadek polskiej pielegniarki (tez bylej
              oddzialowej, czy tylko takie wyjezdzaja?), ktora po czterech latach
              w Szwecji pracowala jako pomoc chodzaca po domach do starszych i
              niepelnosprawnych aby im posprzatac, ugotowac i przypilnowac aby wzieli
              lekarstwo.
              Masz racje, do tego wystarczy pare dni przeszkolenia.

              Pani ta, juz po czterdziestce, protestowala przeciwko marnowaniu jej wysokich
              kompetencji, kiedy podobno brak pielegniarek.
              Protestowala, ze kazano jej uzupelnic /w gimnazjum dla doroslych/ jezyk
              szwedzki i angielski, ktore sa niezbedne aby miec prawo ubiegac sie o
              przyjecie do wyzszej szkoly pielegniarskiej.

              Poniewaz pani ta nigdy nie uczyla sie j.angielskiego, wiec zmuszona bylaby
              zaczac od szkoly podstawowej.
              Szwedzki na poziomie gimnazjalnym tez raczej byl dla niej nie do osiagniecia.

              Podaje tylko autentyczne fakty i nie rozumiem dlaczego vecka reaguje tak
              histerycznie.
              Przeciez to nie ja udzielalam wywiadu na temat realiow zatrudnienia w
              Szwecji, tylko pan prezes...

              Lekarze sa przyjmowani do pracy w szwecji na zupelnie innych zasadach i o nich
              sie nigdy nie wypowiadalam.
              • vecka Re: To nie takie proste... 13.09.04, 14:54
                Teraz nie podajesz faktow( autentycznych?), tylko podajesz to co gdzies kiedys
                słyszałas...

                pia.ed:
                Wlasnie o to chodzi, ze nie spotkalam zadnej polskiej pielegniarki ktorej
                > udaloby sie otrzymac prace w swoim zawodzie bez potrzeby ukonczenia na nowo
                > studiow w Szwecji.

                Musialy uczyc sie od zera? i konczyc 5-letnie studia w Szwecji?
                Jak tak, to rozumiem, ze młodziez szwedzka nie chce po prostu studiowac tego
                kierunku, wiec po co brac z Polski wyksztalcone pielegniarki? Mysle, ze lepiej
                by bylo brac polska mlodziez po liceum, skoro wszytko i tak trzeba zaczynac na
                nowo? Mlodziez by sie tez szybciej nauczyla jezyka obcego...Same korzysci...Nie
                rozumiem wiec po co bierze sie wyksztalcone w POlsce pielegniarki?
                Mozesz mi wytlumaczyc po co wladzom szwedzkim potrzebne jest to wyksztalcenie
                pielegniarkie ukonczone w POlsce wiec? Czemu nie biora na pielegniarki wiec
                krawcowych albo ludzi z mgr. z innych kierunkow, tylko akurat trzeba miec
                skonczone to pielegniarstwo? Co za roznica co sie ma skonczone jak sie i tak
                zaczyna od zera?Brakuje logiki troche.

                pia.ed:
                > Mam znajoma, ktora w Polsce byla polozna, a po przyjezdzie do Szwecji przez
                > 23 lata sprzatala w szpitalu, az w koncu poszla na rente, bo krzyz nie
                > wytrzymal.
                > Sama przyznaje, ze powinna pojsc do szkoly kiedy byl jeszcze czas, ale wtedy
                > nie myslala o tym bo miala male dzieci, a potem bylo juz za pozno.


                Trzeba bylo isc do szkoly dla obcokarjowcow i cos z soba zrobic, jak jej
                wystarczalo sprzatanie, to widocznie taki typ czlowieka i tyle.
                Samo nic do nikogo nie przyjdzie, nawet w POlsce.


                pia,ed:
                > Niedawno gazety opisywaly przypadek polskiej pielegniarki (tez bylej
                > oddzialowej, czy tylko takie wyjezdzaja?), ktora po czterech latach
                > w Szwecji pracowala jako pomoc chodzaca po domach do starszych i
                > niepelnosprawnych aby im posprzatac, ugotowac i przypilnowac aby wzieli
                > lekarstwo.
                > Masz racje, do tego wystarczy pare dni przeszkolenia.
                >
                > Pani ta, juz po czterdziestce, protestowala przeciwko marnowaniu jej wysokich
                >
                > kompetencji, kiedy podobno brak pielegniarek.
                > Protestowala, ze kazano jej uzupelnic /w gimnazjum dla doroslych/ jezyk
                > szwedzki i angielski, ktore sa niezbedne aby miec prawo ubiegac sie o
                > przyjecie do wyzszej szkoly pielegniarskiej.
                >

                Jak ta pani pracowała ze starszymi osobami jak nie znala jezyka szwedzkiego?
                Nawet do sprzatania jezyk szwedzki jest wymagany i nie wierze, ze pracowala tak
                4 lata nie znajac jezyka, bo nikt by jej do staruszkow nie zatrudni bez
                szwedzkiego, a zatrudnia komuna, ktora ma scisłe wymagania w tym momencie,
                zwlaszcza jesli chodzi o znajmosc szwedzkiego.
                Aby isc do wyzszej szkoly pielegniarskiej nie trzeba znac angielskiego,
                przynajniej w tej czesci Szwecji gdzie jestem, a raczej zasady sa jednakowe
                wszedzie, bo na kazdej uczelni moze studiowac dowolna osoba.Nie dlugo to
                napiszesz, ze zeby studiowac pielegniarstwo, to trzeba znac wietnamski, bo duza
                czesc spoleczenstwa stanowia Wietnamczycy...

                Nie histeryzuje, tylko weryfikuje Twoje (autentyczne) fakty.

                Pozdr.
          • Gość: Patryk Re: do Patryka IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 12.09.04, 21:44
            O.K.,tak tez to odebralem.Cos za cos.
            By nie obnizac swego poczucia wartosci,nie tracic "statusu" czasami trzeba po
            prostu zrobic cos w tym kierunku.Skonczyc z postawami "przeciez jestem co
            najmniej tak dobra pielegniarka-lekarzem jak Szwedzi-Anglicy-Niemcy-Amerykanie-
            Kanadyjczycy.Moze i jestem-tylko co z tego?Na slowo nikt nie uwierzy-potrzebny
            jest odpowiedni "papier".Dokonczyc edukacje,uzupelnic,zdac egzamin licencyjny-
            jesli jestem przeciez taki dobry,to w czym problem?Pozdr.
            • wladek47 Re: do Patryka 13.09.04, 09:45
              W trakcie kolejnych pobytów w Szwecjii z radością dostrzegam w szpitalach panie
              o wyraźnie polskich imionach z tabliczkami leg ssk, leg barmorska czy nawet leg
              intensivvard ssk. Pytam je ile czasu im to zajęło. Odpowiadają czasem 3, czasem
              i 5 lat ale było warto. Najlepszym przykładem była Wanda z dużego szpitala w
              Sthm. Jako mgr rusycystyki zaczynała karierę od sprzątaczki na bloku
              operacyjnym. Po 2 latach mimo protestów rodziny (z olsztyńskiego) poszła do
              szkoły pielęgniarskiej. Pracodawca finansował jej naukę, zniknęła na 3 lata i
              powróciła jako leg ssk. Studiuje nadal bo chce pracować na anestezji. W tym
              samym szpitalu spotkałem byłą oddziałową elitarnej kliniki kardiochirurgicznej
              z Pragi (czeskiej) mimo, że była tu od 1968 zabrakło jej widać sił i nadal jest
              usk (młodszą, chociaż starszą) pielęgniarką na OIOMie. Słuchajcie Patryka,
              liczcie tylko na siebie. Do zobaczenia w Szwecji. Władek.
              • pia.ed Do Wladka 13.09.04, 12:52
                Wszystko sie zgadza, jest wiele Polek pracujacych w sluzbie zdrowia. Tylko ze
                to sa mlode osoby, ktore latwo nauczyly sie jezyka.
                Te pielegniarki ktore znam ukonczyly najpierw dwuletnia srednia szkole
                vardbitrade (cos posredniego miedzy salowa i mlodsza pielegniarka).
                Potem poszly do pracy aby zdobyc praktyke, i po kilku latach kontynuowaly ´
                na trzyletniej wyzszej szkole pielegniarskiej.
                Same studia zajely im 5 lat, plus praktyka, a ile lat zajela im nauka jezyka w
                tym stopniu aby mogly studiowac?

                To co napisalam to byl STARY system. Jak to funkcjonuje w tej chwili nie
                interesowalam sie.

                Wytezona praca mozna do wszystkiego dojsc.
                Trzeba jednak miec predyspozycje i najchetniej byc mlodym...

                Prezes Polonii podwaza mit, ze tylko przyjechac do Szwecji, a praca jako
                pielegniarka juz czeka.

                Dobrze ze zostalo to jasno i wyraznie powiedziane, a poza tym wyszlo z ust
                tak kompetentnej osoby.

                Wielu z nas mieszkajacyh tu od lat spotyka sie nawet z zarzutami klamstwa,
                bo przeciez WSZYSCY czlonkowie Unii maja prawo mieszkac i pracowac w Szwecji
                ktora przeciez nie wprowadzila ZADNYCH ograniczen!
                • vecka Re: Do Wladka 13.09.04, 14:31
                  Witam,

                  teraz pia.ed troche inaczej ci zawiało niz na poczatku Twojej wypowiedzi.
                  Nie uwzglednilas faktu, ze jak tos chce, to jednak cos moze osiagnac, a samo
                  to nawet i w POlsce do nikogo nic nie przyjdzie.
                  To co piszesz o vardbitrade i dalej o 3 latach nauki jest informacja
                  prawdziwa,tyczaca sie jednak Szwedow, a nie tych co do Szwecji przyjezdzaja po
                  studiach magisterskich pielegniarstwa ukonczonych w Polsce.
                  Nie napiszesz mi chyba, ze polskie pielegniarki z mgr. pielegniarstwa zaczynaja
                  w Szwecji od zera studia pielegniarskie i ucza sie znowu 5 lat, bo to by byla
                  totalna bzdura. Tak po prostu nie jest, bo to by sie calkowicie mijalo z
                  celem.Wtedy mogliby ludzie po liceum do Szwecji wyjezdzac i sie uczyc tam
                  zawodu od zera, a nie ludzie po AM z mgr.
                  Z jezykiem to tez nie przesadzaj, bo kazda pielegniarka lub lekarz, ktory w
                  Szwecji podpisuje umowe o prace, to juz jest po kursie w POlsce i zdal egzamin
                  z jezyka szwedzkiego, nikt nie jedzie tam bedac analfabeta, zdanie egzaminu z
                  jezyka jest podstawowym warunkiem wyjazdu, wiec nie opowiadaj glupot ile to
                  czasu komus zajmuje nauczenie sie jezyka.Zapewnim Cie, ze jak ktos juz zdal
                  egzamin z jezyka i wejdzie w srodowisko, gdzie sie mowi tym jezykiem, to w
                  ciagu pol roku opanuje jezyk na odpowiednim poziomie.
                  Zobacz ilu jest Afrykanczykow studiujacych medycyne w Polsce? Oni nie
                  przechodza kursow jezyka polskiego w swoim kraju niestety, bo nie ma tam
                  takiej mozliwosci, ale jak przyjada do Polski, to chodza przez rok do szkoly i
                  ucza sie polskiego , a po roku zaczynaja normalnie studia medyczne i jakos
                  sobie radza ze wszytkim. Biorac pod uwage, ze jezyk szwedzki nie jest jezykiem
                  skompikowanym i jest duzo latwiejszy niz polski oraz fakt, ze polski personel
                  zna juz szwedzki przed wyjazdem w jakims stopniu, to pol roku zapewne wystaczy
                  na nauczenie sie jezyka w odpowiednim stopniu.
                  Poza tym w Szwecji az mnozy sie od szkol dla invandrare, gdzie obcokarjowcy
                  ucza sie przez rok szwedzkiego i po roku zdaja egzamin z jezyka, dostajac potem
                  papier, ze umiejaja sie tym jezykiem poslugiwac w pismie i mowie.
                  Wiec nauczenie sie jezyka nie zajmuje przecietnej osobie az tyle czasu ile
                  Tobie sie wydaje.
                  • pia.ed Re: Do Wladka 13.09.04, 16:04
                    Nie pisalam o pielegniarkach i lekarzach, ktorzy wyjezdzaja na wyrazne
                    zaproszenie, najczesciej wojewodzkich wydzialow zdrowia, bo te osoby sa od
                    poczatku otoczone specjalna opieka.
                    Jesli jednak sadzisz, ze po roku nauki jezyka szwedzkiego w Polsce osoby te
                    zaczynaja samodzielnie pracowac w Szwecji, to sie bardzo mylisz.
                    Jezyka szwedzkiego, w tym terminologii medycznej, nie nauczysz sie w ciagu roku
                    Aparatura nie musi byc tez taka sama jak w Polsce i trzeba ja poznac, sposob
                    pracy takze.
                    To co pisalam to o pielegniarkach ktore przyjechaly z jakis powodow do Szwecji
                    i chcialy wrocic do swego zawodu. Niewielu z nich sie udalo.

                    A kiedys nie bylo to takie trudne.
                    Aby znostryfikowac dyplom, lekarze i pielegniarki mogli wyjechac do Uppsali na
                    10-miesieczny kurs slownictwa medycznego, ktory konczyl sie egzaminem.
                    Zdany egzamin oznaczal ze byli juz jedna noga w zawodzie, bo potem oczywiscie
                    nastepowala jeszcze dluga praktyka, po kolei na kazdym oddziale szpitala.

                    Polskiej pielegniarki po studiach magisterskich jak dotad nie udalo mi sie
                    spotkac.
                    Ile pielegniarek wg twojej informacji zostalo zatrudnionych w Szwecji po
                    wejsciu Polski do Unii?

                    Co do kursow svenska for invandrare to wybacz, ale nie masz o nich zielonego
                    pojecia.
                    Wiesz jaki jest na nich poziom, jesli na tym samym kursie umieszcza sie
                    Afganke, Polke, Albanke , Iranczyka, Kurda i kilku
                    niepismiennych Somalijczykow?
                    Albo jeszcze gorzej, Polke i dziewiec Bosniaczek pochodzacyh z malych
                    miasteczek i wsi, nie majacych wprawy w trzymmaniu olowka w reku...
                    Ciagle rozmowy na lekcji w ich jezyku, potrzeba tlumaczenia podstawowych
                    rzeczy, takich jak co to jest rzeczownik i czasownik.
                    A Polka w tym czasie siedzi i sie nudzi, bo nauczycielka zajeta Bosniaczkami.

                    Jak sadzisz, dlaczego wsrod Somalijczykow jest 99% bezrobocia, choc otrzymali
                    tak "swietne" podstawy jezyka szwedzkiego?
                    Sa cudzoziemcy z wyzszym wyksztalceniem : ekonomisci, prawnicy, lekarze,
                    filolodzy ktorzy po wielu latach w Szwecji nie majac dalej pracy pootwierali
                    firmy sprzataczy, prowadza taksowki albo sprzedaja warzywa na rynku.
                    Fakty autentyczne z gazet i telewizji.
                    Czy sadzisz ze ci ludzie nie mieli ambicji zeby cos zrobic ze swoim zyciem i
                    wrocic do pozycji ktora mieli przed uzyskaniem azylu w Szwecji?
                    Niestety JEZYK stanal na przeszkodzie, chociaz pokonczyli nie tylko "szwedzki
                    dla cudzoziemcow", ale takze wieczorowo szkole podstawowa i srednia.
                    Dalej jednak przepadali w konkurencji ze Szwedami z tym samym zawodem.

                    Znam osobiscie Czeszke prawniczke. Zaraz po studiach w Pradze wyszla za maz za
                    Szweda, tez prawnika. Po kilku latach pobytu w Szwecji poszla na studia
                    prawnicze i zrobila je w dosc szybkim tempie.
                    Zalozyla biuro prawnicze dla cudzoziemcow. I co sie okazalo, nikt nie
                    potrzebowal jej uslug, Szwedzi zreszta tez nie...
                    Teraz, 15 lat po przyjezdzie do Szwecji, kobieta ta osiagnela dosc wysoka
                    pozycje w partii, z jej ramienia zostala wybrana do zarzadu miasta,
                    kandydowala do parlamentu jako przedstawicielka cudzoziemcow o ktorych prawa
                    wciaz walczy.
                    Kariere prawnicza musiala niestety zlozyc do lamusa.

                    Nie mow wiec, ze po kursie dla invandrare ZNA SIE SZWEDZKI i droga do
                    przyszlosci otwarta!


                    • vecka Re: Do Wladka 13.09.04, 16:41
                      Witam,

                      wiec zapewnie skoro piszesz o tych Somalijczykach, to pewnie sama tam
                      chodzilas...kilkanscie lat temu...
                      Jestem neofilogiem i metodykiem z wyksztalcenia i powiem ci, ze nie ma
                      znaczenia przy nauce obecgo jezyka od zera skad sie pochodzi i jaki jest twoj
                      jezyk ojczysty.Jezyka w tej chwili w szkolach dla obcokarjowcow ucza Szwedzi,
                      ktorzy nie maja pojecia o jezyku szwedzkim czy bosniackim i to daje efekty
                      koniec koncow wlasnie. Zajrzyj do najnowszych kasizek dla invandrare i zobacz
                      ich strukture, sa opracowywane wedlug najnowszych technik metodyki nauczania
                      jezyjkow obcych i nie ma tam mowy o tym co to jest rzeczownik czy czasownik. Ci
                      ludzie maja sie uczyc jezyka w biegu, takie jest zalozenie i ucza sie go w
                      biegu, bo bo sa z kazdej strony oblozeni szwedzkim kazdego dnia.
                      Zanm duzo obcokarjowcow mieszkajacych w Szwecji od nie tak dawna i wszyscy
                      mowia po szwedzku plynnie, wedlug Szwedow bez wiekszych bledow jezykowych, bo
                      garamatyka szwedzka jest stosunkowo prosta i jak ktos ma troche zdolnosci i
                      zapalu, to szybko sie nauczy.Pamietaj tez, ze mowimy o grupie ludzi
                      wyksztalconych, lekarzy i pilegniarek, ktorzy nie pochodza z wioski zabitej
                      dechami z Afryki.

                      No i jeszcze jedno, nie wiem jak z tym uznawaniem papierow, ale skladalam do
                      kilku szkol papiery na nauczyciela jezyka obcego i papiery moje przyjeto razem
                      z dyplomem w jez. angielskim. Nikt mi nie powiedzial, ze musze skonczyc studia
                      w SZwecji.Moze cos sie w tej kwestii od czasu wejscia do UNi zmienilo wiec?
                      Nie wiem jak bylo wczesniej.
                      Pozdr.
                      • pia.ed Re: Do vecka 19.09.04, 02:55
                        Wyobraz sobie, ze nigdy nie uczeszczalam na kurs szwedzkiego dla cudzoziemcow!
                        Zdziwiona, prawda?
                        Kiedys jednak na kursach mozna sie bylo duzo wiecej nauczyc, bo byli na nich
                        wylacznie Europejczycy, a wsrod nich bardzo wiele wyksztalconych Polek, w
                        zwiazku z tym poziom byl zupelnie inny.
                        Teraz wobec niesamowitego naplywu azylowcow spoza Europy, ludzi ktorzy czesto
                        ledwo pisza i czytaja, do tego tylko swoim alfabetem, ktorzy nie maja
                        zupelnie ochoty na nauke, a sa do tego zmuszani grozba odebrania zasilku
                        socjalnego, sytuacja na kursach jest tragiczna.
                        Mlodziency siedza rozwaleni przy stolikach, nie interesuja sie tym co
                        nauczycielka mowi, odsiedza swoje i ida do domu.
                        Do skonczenia wiecej niz kursu podstawowego nikt ich nie moze zmusic, a taki
                        trwa tylko 3 miesiace.
                        "Uczyc sie jezyka w biegu"??? Gdzie, w dzielnicach gdzie nie ma Szwedow, gdzie
                        patrzy sie wylacznie na programy we wlasnym jezyku?
                        Czy wiesz ze w szkole w dzielnicy Rosengård w Malmö na 960 uczniow jest tylko
                        2 rodowitych Szwedow? Od kogo maja sie te dzieci uczyc szwedzkiego?
                        Ogladalam serie programow z Tensta pod Sztokholmem, gdzie mlodziez urodzona w
                        Szwecji i wychowana w dzielnicy gdzie mieszkaja tylko cudzoziemcy nie potrafila
                        prawidlowo budowac zdan po szwedzku!
                        Co trzeci uczen konczacy dziewiata klase nie ma mozliwosci starac sie do
                        liceum, bo nie zaliczyl szwedzkiego, angielskiego i matematyki w zakresie
                        szkoly podstawowej.
                        Ich matki i ojcowie korzystaja z pomocy tlumacza po 20 latach pobytu w Szwecji.

                        Dlaczego Somalijczycy nie sa chetni do nauki szwedzkiego i mozliwosci
                        ewentualnej pracy, tego nie wiem. Te grupe narodowosciowa znam tylko z
                        programow telewizyjnych.
                        Czesc z nich twierdzi ze nie potrzebuje sie uczyc, poniewaz planuja powrot do
                        Somalii kiedy sie skonczy wojna...
                        Niektorzy czekaja juz 10-15 lat.

                        To ze sa swietne podreczniki do nauki szwedzkiego dla cudzoziemcow nie ma nic
                        wspolnego z tym, jaki jest rzeczywisty poziom jezyka.

                        Papiery do pracy oczywiscie przyjma bez wzgledu na to jak wygladaja.
                        Znam kilka osob ktore wyslaly swoje cv do szwedzkich instytucji, tylko ze na
                        wyslaniu sie skonczylo...

                        Jesli jestes zainteresowana jaka jest RZECZYWISTA szansa dostania pracy w
                        Szwecji, to przeczytaj sobie wywiad z prezesem Polonii szwedzkiej na
                        tegorocznym kongresie polonijnym.

                        • vecka Re: Do vecka 19.09.04, 14:32
                          Pia.ed napisała:
                          Wyobraz sobie, ze nigdy nie uczeszczalam na kurs szwedzkiego dla cudzoziemcow!
                          > Zdziwiona, prawda?


                          No jestem bardzo zdiwiona, ze jestes az tak zdolna, bo inni sie ucza
                          szwedzkiego 20 lat i jakos sie nauczyc nie moga..., a tak serio, to wiadc, ze
                          nie masz pojecia o szkole.

                          pia.ed na[pisała:
                          wsrod nich bardzo wiele wyksztalconych Polek, w
                          > zwiazku z tym poziom byl zupelnie inny


                          A wiesz pia.ed, ze teraz to te kursy sa tez "poziomowane"?, tzn, ze jak nawet
                          wczesniej do szkoly sie nie chodzilo, to jak juz umiesz troche jezyka, to cie
                          przenosza np. na IV lub III stopien ,zebys sie nie nudzila na lekcji z tymi z
                          Somalii , co dlugopisu w rece trzymac nie potrafia? tego pewnie nie wiesz, bo i
                          skad?


                          pia.ed napisała:
                          Uczyc sie jezyka w biegu"??? Gdzie, w dzielnicach gdzie nie ma Szwedow, gdzie
                          >
                          > patrzy sie wylacznie na programy we wlasnym jezyku?


                          Jest tak jak piszesz, ale tylko u Ciebie w Malmo, bo mieszkasz w "koczowniczym"
                          miescie, ktore bardzo odstaje od ogółu SZwecji po prostu. Byc moze nie
                          wychylasz glowy dalej niz Malmo i nie wiesz jak sytuacja sie klaruje w innych
                          miastach, ale zapewniam cie, ze w innych miastach nie ma takiego natłoku tych z
                          Somalii,co nie umieja trzymac długopisu w ręce.Oczywiscie jest duzo
                          obcokrajowcow z Rumunii, Iranu, Iraku, Wietnamu, ale ci jakos, ktorych
                          widzialam i znam, to juz zeszli dawno z drzew:-)


                          pia.ed napisała:
                          Co trzeci uczen konczacy dziewiata klase nie ma mozliwosci starac sie do
                          > liceum, bo nie zaliczyl szwedzkiego, angielskiego i matematyki w zakresie
                          > szkoly podstawowej.


                          Tutaj pia.es gubi cie w twioch wywodach brak wiedzy na temat procesu
                          lateralizacji. Rozumiem, ze sa ludzi w Szwecji, ktorzy po 20 latach pobytu w
                          Szwecji korzystja z usług tłumacza, a ich dzieci rodzac sie i wychowujac w
                          Szwecji nie nauczyly sie od malego przez 15 lat jezyka szwedzkiego?
                          Niezalenie od tego jakim jezykiem mowia rodzice, to dzieci sie automatycznie
                          ucza jezyka szwedzkiego jako jezyka "ojczystego"- to znaczy, ze nawet jak sa
                          Irakijczykami, to mowia po szwedzku duzo lepiej od Ciebie i zawsze beda mowily
                          lepiej od Ciebie, bo do 12 roku zycia opanuja ten jezyk jak jezyk ojczysty bez
                          nalecialosci akcentowych itd..., a mimo wszytko jezyk rodzicow bedzie dla nich
                          jezykiem zawsze drugim.Piszesz tez o osiedlach oddzielonych od swiata, gdzie
                          nie ma niby kontaktu z jezykiem szwedzkim-kontakt jest zawsze, a dziecko tak
                          szybko lapie jezyk, ze duzo mu nie potrzeba. Nawet gdyby dziecko nie umialo
                          jezyka szwedzkiego do momentu pojscia do szkoly, to do 12 roku zycia nauczy sie
                          go bezblednie i bedzie sie nim poslugiwalo jak rodowity SZwed.
                          Powinnas udac sie do innych miast i nie oceniac wszytkiego na podstawie
                          sytuacji w Malmo, bo tak jak mowie, to miasto bardzo odstaje od ogólu Szwecji.


                          pia.ed napisała:
                          Dlaczego Somalijczycy nie sa chetni do nauki szwedzkiego i mozliwosci
                          > ewentualnej pracy, tego nie wiem. Te grupe narodowosciowa znam tylko z
                          > programow telewizyjnych.

                          Skoro tych Somalijczykow nie znasz , to czemu ich podajesz za przyklad, na
                          ktorym sie opierasz?


                          pia.ed napisała:
                          Jesli jestes zainteresowana jaka jest RZECZYWISTA szansa dostania pracy w
                          > Szwecji, to przeczytaj sobie wywiad z prezesem Polonii szwedzkiej na
                          > tegorocznym kongresie polonijnym.
                          >


                          Wiem jaka jest szansa rzeczywista, wiec mysle, ze zadne szansy nie sa rowne, to
                          jakie kto ma szansy zalezy tylko od danego czlowieka i tyle.
                          Widac, ze bardzo ci sie podobala wypowiedz prezesa, bo prezes mowi, ze jest
                          ciężko..., a Tobie sie to podoba, bo po co inni POlacy maja miec lepiej?
                          Niech siedza w Polsce i sie mecza, a nie by chcieli zyc jak ludzie?, nie?
                          Mowie, przetestuj to co piszesz na sobie, zabierz 2/10 swojej pensji albo
                          emerytury i wyzyj za to caly miesiac w Warszawie, placac wszytkie rachunki,
                          kupujac jedzenie takie, zeby Tobie i Twoim dzieciom zeby nie wypadly
                          itd....Jakos sie do tego nie palisz..., ale innych to latwo ci oceniac, prawda?

                          POzdr.
    • Gość: ona Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 21:18
      Czy Ty tez jestes pielegniarka?? Ja podcieram tylki za 800zl,a nawet te co maja
      magistra to robia,zreszta wybierajac ten zawod liczylam sie z tym,a 1500 zl w
      warszawie to proporcjonalnie to samo co tutaj zarabiam.Wiec sie nie dziw ze nie
      ma chetnych.A uwierz mi ze chetnie bym wyjechla popodcierac zagraniczne
      tylki....
      • vecka Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 16.09.04, 22:50
        Witam,

        pia.ed mysli, ze 1500 zł w Warszawie to kupa kasy...Powinna zrobić test na
        sobie, zabarc do Polski 3/10 swojej pensji szwedzkiej albo 3/10 swojej
        emerytury i sprobowac za to wyzywic rodzine w Warszawie,mąż by nie płacił
        alimentów , a Fundusz Alimetacyjny juz nie istnieje,ale na pewno by tez nie
        dostala tego 170 zł na jedno dziecko z opieki zamiast alimentow, bo 1500 zł
        pensja by ja dyskwalifikowala na samym poczatku do tych 170 zł na dziecko,
        zaplacic za mieszaknie, kupic leki, ksiazki dzieciom do szkoly, zaplacic po
        drodze za prywatne USG i kilka innych badan, itd...
        Pewnie gdyby miala dokonac tego cudu, to tez by wolala podcierac zagraniczne
        tylki niz polskie, bo jak widac nie tylko szwedzkie pielegniarki w Szwecji
        tylki podcieraja, ale polskie pielegniraki tez je w Polsce podcieraja, bo taka
        po prostu praca pielegniarek.
        Pozdr.
        • wladek47 Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 17.09.04, 09:09
          Hej "Tygodniówko". Czyżbyś przestała wreszcie bać się pająków i odłożyła plany
          podróży na księżyc. Ale do tematu. Pracuję w jednym z warszawskich szpitali,
          gdzie nastąpił kryzys z powodu braku pielęgniarek w strategicznie ważnym
          odcinku jakim jest blok operacyjny i anestezja. Dyrekcja dziwi się, że nikt nie
          zgłasza się do pracy a jeśli już ktoś przyjdzie, to po uzyskaniu informacji o
          wynagrodzeniu (poniżej 1000) wybiega ze szpitala by nigdy już do niego nie
          powrócić. Te, które zostały, zabrały się ostro do nauki języków (włoski,
          angielski). Co do "podcierania tyłka" to jeśli znasz warunki szwedzkie nie
          zajmują się tym pielęgniarki tylko tzw. młodsze pielęgniarki (USK). Myślę, że
          kryzys kadrowy w polskiej ochronie zdrowia będzie tym większy, że wyjadą przede
          wszystkim pielęgniarki specjalistki (anestezja, instrumentacja, intensywna
          opieka) dla których od lat bezskutecznie walczono o poprawę statusu. Ale, jak
          widać wszystko w Polsce jest postawione na głowie. Ja sam przeżywam kryzys
          wyborów bo moja specjalność nie liczy się w kraju a za morzem (np. Bałtyckim)
          należy do elity (zarobkowej również). Pakuję walizki, bilet już wykupiony. Lisa
          Ekdahl nagrała nowa płytę. Za dwa miesiące znowu będę się gryzł, czy wracać.
          Nie jestem już młody więc czy muszę resztę moich lat w zawodzie przeżywać wśród
          konfliktów i szarpaniny? A przecież wiadomo, że "livet är hart, sen dör man".
          Władek.
          • vecka Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 17.09.04, 09:45
            Hej Władek,

            piszesz, ze wyjezdzasz za Bałtyk,cytujesz co szwedzku, więc wniskuje, ze
            jedziesz do Szwecji.
            Jak dlugo wczesniej uczyles sie szwedzkiego zanim udalo ci dostac prace w
            Szwecji? Mozesz napisac cos blizej?Wiem tylko z polskiej telewizji, ze ok. pol
            roku sie lekarze i pielegniarki ucza, bo pia.ed to sie wydaje, ze jak ktos tam
            jedzie jako personel medyczny, to nie umie powiedziec "witam" i " do widzenia".
            Czy zdawales jakies testy i na jakim poziomie mniej wiecej?, a moze jezyka
            uczyles sie jakos w biegu w Szwecji?
            Jeszcze małe wyjasnienie dla pia.ed, bo pia.ed nie wie czemu tylko oddzialowe
            wyjezdzaja do Szwecji...Wiec odpowiadajac na Toje pytanie, to przewaznie
            oddziałowe maja mgr.:)
            Pozdr.
            • wladek47 Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 18.09.04, 23:02
              Hej Vecka.
              Mój pierwszy kontakt ze Szwecją i szwedzkim to rok 80-ty. Już na pierwszym
              dyżurze dowiedziałem się, że dyżurna pielęgniarka nie będzie tłumaczką. Jakoś
              sobie poradziłem a fascynacja tym krajem tylko sie wzmogła. Później nie było
              paszportów ale dało się załatwić (po 5 latach) wyjazd "służbowy" dalej jakoś to
              poszło, do dziś przepracowałem w Sv łącznie ponad 5 lat. Jestem zarejestrowany
              w Socialstyrelsen i "bez bicia" za każdym razem dostaję dispens (ograniczone
              prawo wykonywania zawodu lekarza specjalisty). Szwedzkiego uczyłem się sam. W
              Polsce przy 8-12 dyżurach miesięcznie żadne kursy nie wchodziły w rachubę. I tu
              ciekawostka - nie zostałem zakwalifikowany do tych wyjazdów zorganizowanych
              przez Medena bo jestem za stary, nie chciałem uczestniczyć w kursie językowym
              ale chciałem zdawać egzamin, nie chciałem brać kredytu. Zupełnie mi to nie
              przeszkadza pracuje jako Öl na vikariatach w dużym wojewodzkim szpitalu. O
              szczegółach wolałbym na "privie". mvh (jak Oni piszą) Władek.
            • pia.ed Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 19.09.04, 03:24
              Gdyby te oddzialowe o ktorych pisalam mialy tytul magistra, to by pracowaly w
              swoim zawodzie, a nie pracuja!
              Vecka, czytaj uwazniej, pisalam o pielegniarkach ktore przyjechaly do Szwecji
              przed iles tam laty, kiedy trzeba bylo nostryfikowac dyplom, a im sie to nie
              udalo, bo wymagania byly za wysokie.

              Pielegniarka, ktorej przypadek opisywano niedawno w prasie, cztery lata temu
              wyszla za maz za Szweda i dotad nie pracuje w swoim zawodzie, mimo ze w Polsce
              byla odzialowa!
              Nie chciano uznac jej dyplomu z Polski, tylko kazano pojsc na studia w Szwecji.

              Po wejsciu Polski do Unii oczywiscie kazdy ma prawo starac sie o prace w
              Szwecji, jesli tylko spelnia warunki podane w ogloszeniu.
              • vecka Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 19.09.04, 08:38
                Pia. napisała:
                Gdyby te oddzialowe o ktorych pisalam mialy tytul magistra, to by pracowaly w
                > swoim zawodzie, a nie pracuja!


                Pia., zastanów sie gdzie jest logika w Twoich wypowiedziach?, przeciez tylko
                te , które maja mgr. moga jechac do szwecji!!!, prawda? i cały czas mówimy o
                pielegniarkach z mgr.
                Ciezo sie doszukac logiki w tym co piszesz.
                pOdzr.
                • Gość: judym Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 09:45

                  Wystarczą studia licencjackie bez magisterium, aby nasze pielęgniarki mogły
                  pracować w krajach Unii ( i chyba także w USA ). Myślę, że takich będzie coraz
                  więcej, gdyż studia licencjackie ( w tym zaoczne ) trwają jedynie 3 lata. Żadna
                  z nich nie zagrzeje miejsca w Polsce mając dużo lepsze propozycje pracy za
                  granicą. Zostaną jedynie te, które dobrze wyszły za mąż, ale one nie muszą
                  pracować za 800 zł.
                  Starsze bez studiów wyższych idą chętnie na wcześniejsze emerytury, bo
                  najniższa emerytura, to prawie tyle, co ich obecna pensja. ;(
                  Przykro patrzeć, jaką politycy fundują nam zapaść w systemie ochrony zdrowia.
                  Będzie tylko gorzej.
                  Pacjenci jeszcze zatęsknią do tego, co mają teraz.
                • pia.ed Re: Poszukiwane pielegniarki w Warszawie 19.09.04, 09:48
                  Zastanawiam sie, dlaczego wszystko interpretujesz na swoj sposob, zamiast po
                  prostu czytac to co napisalam?
                  To NIE SA OSOBY sprowadzone tu przez przychodnie czy szpitale, tylko takie
                  ktore przyjechaly jako uchodzcy czy w ramach polaczenia rodzin!
                  Do tego miejsca chyba zrozumialas?

                  Przeczytaj wiec moj tekst jescze raz, szczegolnie o tej oddzialowej ktora od
                  4 lat nie moze dostac pracy w swoim zawodzie, bo nie uznaja jej dyplomu.

                  ..."Vecka, czytaj uwazniej, pisalam o pielegniarkach ktore przyjechaly do
                  Szwecji
                  przed iles tam laty, kiedy trzeba bylo nostryfikowac dyplom, a im sie to nie
                  udalo, bo wymagania byly za wysokie.

                  Pielegniarka, ktorej przypadek opisywano niedawno w prasie, cztery lata temu
                  wyszla za maz za Szweda i dotad nie pracuje w swoim zawodzie, mimo ze w Polsce
                  byla odzialowa!
                  Nie chciano uznac jej dyplomu z Polski, tylko kazano pojsc na studia
                  w Szwecji."

                  Vecka!
                  Czy pisalam gdzies ze panie te mialy tytul magistra? Czy w czasach kiedy tu
                  przyjechaly istnial w ogole tytul magistra?
                  Zastanow sie.
                  • vecka Od kiedy nadają uniwersytety tytuł magistra? 19.09.04, 14:07
                    Witam,

                    pia. napisała:
                    > To NIE SA OSOBY sprowadzone tu przez przychodnie czy szpitale, tylko takie
                    > ktore przyjechaly jako uchodzcy czy w ramach polaczenia rodzin!
                    > Do tego miejsca chyba zrozumialas?
                    >


                    pia. ed zrozum, ze nie rozmawiamy o uchodzacach ani azylantach, tylko o
                    polskich pielegniarkach, ktore nie z powodu wojny w Polsce chca wyjechac do
                    Szwecji i tam uzyskac azyl, a to, ze sa pielegniarkami, to jest obok, wiec
                    szukaja tej pracy w swoim zawodzie, tylko mowmy o grupie zawodowej, ktora
                    wyjezdza do Szwecji, bo tam sa im oferowane lepsze warunki bytowe.
                    Odrozniasz pielegniarke azylanta od pielegniarki, ktora nie musi uciekac z
                    kraju, ale chce z niego uckieac , bo w nim przymiera glodem?
                    W artkule bazowym, jaki przytoczylas o braku pielegniarek w szpitalu za pensje
                    wynoszaca 1500 zł nie ma mowy o azylantach. Te kobiety prawdopodobnie nie
                    przyjda tam pracowac, co juz wiadc, bo w Szwecji czy za granica dostana lepsza
                    płace i nie sa one uchodzcami wcale.
                    Przytaczasz jakies pojedyncze wyimaginowane przyklady, a najczesciej ze swojego
                    Malmo, gdzie zyja ludzie z kazdego zakatka swiata , ktore jest wlasciwie
                    miastem duzo odstajcym pod wieloma wzgeldami od ogolnej Szwecji.To, ze Ty nie
                    znasz polskiego lekarza czy polskiej pielegniarki, ktora by to i tamto..., to
                    nic nie znaczy, a ilosc lat ktore tam mieszaksz tez sie nie przekładaja na ogól
                    sytuacji w kraju.

                    pia.ed napisała:

                    ..."Vecka, czytaj uwazniej, pisalam o pielegniarkach ktore przyjechaly do
                    > Szwecji
                    > przed iles tam laty, kiedy trzeba bylo nostryfikowac dyplom, a im sie to nie
                    > udalo, bo wymagania byly za wysokie.


                    Nie rozmawiamy o tym jak bylo iles tam lat temu, tylko o sytuacji
                    terazniejszej, wiec twoje przyklady nie maja nic do tematu.


                    pia.ed napisała:
                    Vecka!
                    > Czy pisalam gdzies ze panie te mialy tytul magistra? Czy w czasach kiedy tu
                    > przyjechaly istnial w ogole tytul magistra?
                    > Zastanow sie.

                    Nie ublizajac Ci, to mi szczęka spada jak czasem czytam co piszesz.Poczytaj
                    sobie pia.ed nieco o historii i początkach uniwersytetów i dowiedz sie od kiedy
                    jest nadawny na uniwersytetach tytuł magistra..., bo az wstyd takie rzeczy
                    wypisywać pia.ed.Chyba, ze te kobiety przyjechaly do Szwecji za czasów
                    Chrystusa...:-)
                    Pozdr.
                    • Gość: pia.ed do vecka IP: *.ip-pluggen.com 19.09.04, 20:01
                      Tak, one przyjechaly w tych zamierzchlych czasach... i to wlasnie kilkakrotnie
                      podkreslalam, szkoda ze zauwazylas to tak pozno!.
                      Pisalam o czasach, nie tak wcale odleglych, kiedy warunkiem przyjecia lekarza
                      i pielegniarki byla nostryfilacja dyplomu, a ostatnio koniecznosc robienia na
                      nowo studiow.
                      Pisalam tez ze nie znam zadnej PIELEGNIARKI ktora dostala sie do Szwecji na
                      nowych warunkach.

                      Skad wiec takie przypuszczenie, ze nie znam polskiego lekarza?
                      Znam i to bardzo wielu, w Malmö i Lund.
                      I znow Cie musze zmartwic. To NIE sa lekarze z ostatniego naboru, tych
                      ktorych sie SPROWADZA do Szwecji.
                      Lekarze ktorych znam, przyjechali do Szwecji wczesniej i w roznych
                      okolicznosciach.
                      Czesc z nich skonczyla medycyne juz w Szwecji.

                      Skåne ma nadmiar lekarzy, szczegolnie w szpitalach.
                      Planuje sie zmniejszyc ilosc etatow w lecznictwie zamknietym, aby wykorzystac
                      tych lekarzy w lecznictwie otwartym.
                      W koncu dostaja pensje od tego samego pracodawcy, czyli nas, podatnikow.

                      Skåne nie potrzebuje importowac lekarzy i pielegniarek, i tym rozni sie od
                      terenow na polnocy, gdzie zatrudnia sie lekarzy z Danii, Niemiec i Hiszpanii.

                      Podaje link do wywiadu z prezesem Polonii szwedzkiej, przeprowadzony byl w tym
                      roku. Tematem sa warunki zamieszkania i zarobkowania w Szwecji dla wszystkich
                      grup zawodowych
                      www.polskakongressen.org/
                      • vecka Re: do vecka 19.09.04, 22:31
                        Ciekawe czemu pia.ed nie eksportuja tego nadmiarowego personelu medycznego na
                        polnoc, gdzie sa wieksze potrzeby, tylko tam sciagaja personel medyczny z
                        innych panstw, a bezrobotnym lekarzom w Malmo placa zasilki?Bardzo logiczne,
                        prawda?
                        Pozdr.
                        • pia.ed Re: do vecka 20.09.04, 12:52
                          Vecka, skonczylas studia, a nie nauczylas sie CZYTAC ZE ZROZUMIENIEM?
                          Wprawdzie (wg Ciebie oczywiscie!) brakuje mi wyksztalcenia, ale Ty jako
                          metodyczka powinnas umiec zrozumiec prosty tekst, choc moze za duzo od
                          Ciebie wymagam?
                          Ten brak przejawia sie na kazdym kroku i nie mam sily prostowac wszystkich
                          blednych informacji, ktorymi to forum zasypujesz.

                          Z drugiej strony mam dla Ciebie wyrozumienie. Co mozesz wiedziec o Szwecji,
                          skoro w niej nie mieszkasz?

                          Informacje ktore posiadasz, sa typu "jedna pani drugiej pani...", nic wiecej.
                          Jesli jednak sa przekazywane z Twoja pewnoscia siebie, to na pewno ktos w nie
                          uwierzy.

                          Zaciekawila mnie jedna rzecz. Wiedzialas od razu co to jest Rosengård, a nie
                          wiedzilas co to Tensta z ktorej dawalam przyklad?
                          Czyzbys w czasie Twoich pobytow w Szwecji jako turystka, zatrzymala sie u
                          znajomych na Rosengårdzie i od nich czerpala swoje cenne informacje???

                          A teraz wracam do tego o czym pisalam na poczatku.
                          GDZIE napisalam o bezrobociu i placeniu zasilku dla BEZROBOTNYCH
                          LEKARZY w Malmo?

                          vecka napisała:

                          > "Ciekawe czemu pia.ed nie eksportuja tego nadmiarowego personelu medycznego
                          na
                          > polnoc, gdzie sa wieksze potrzeby, tylko tam sciagaja personel medyczny z
                          > innych panstw, a bezrobotnym lekarzom w Malmo placa zasilki?Bardzo logiczne,
                          > prawda?
                          > Pozdr."
                          Radzilabym przeczytac jeszcze raz.

                          • vecka Re: do vecka 20.09.04, 17:01
                            Dobra, jestes serio beznadziejna, nie che mi sie z Toba prowadzic jałowej
                            dyskusji. Ludzie juz CI tez na innych forach wrzucaja ,a ty dalej swoje.
                            Chodzi pia.ed o to, ze jeszcze nigdy sie o Polakach w Szwecji dobrze nie
                            wypowiedzialas, ze zawsze jak piszesz komus jakies informacje, to w taki
                            sposob, ze sie odchciewa tego czytac. Nikomu sie do Szwecji na pewno nie uda
                            zaczepic, bo prezes taki i taki to mowi tak,a na tej i na tej stronie to jest
                            napisane tak i tak...itd., a poza tym to nawet jak sie komus uda, to i tak na
                            pewno zejdzie na psy, zostanie alkoholkiem z teskonty za krajem i bedzie
                            podcieral pupy staruszkom..., tylko, ze Tobie tam dobrze i jakos do kraju nie
                            wrcasz i jakos ci sie udalo, zapewnie po najnizszej lini oporu wychodzac za maz
                            za kogos ze szwedzkim obywatelstem, ale o tym nie piszesz przeciez..., a ci co
                            nie maja zamiaru wyniesc sie do Szwecji za pomoca malzenstwa, to na pewno nie
                            maja wedlug ciebie szansy, a nawet jak wyjda za obywatela Szwecji, to i tak
                            beda cale lata zamiatac albo podcierac pupy...., wiec wionsek z twoich postów
                            wynika prosty:"...Polacy, spier...ze Szwecji, bo nie ma tutaj dla was
                            miejsca..."- to denerwuje nie tylko mnie, ale tez innych ludzi, ktorzy w
                            Szwecji jakis czas siedza i tez wiedza jak wyglada rzeczywistosc i czesto ci
                            wrzucaja aluzjami, ktoruch nie łapiesz niestety i wydaje ci sie, ze jestes
                            madra.

                            Nie wiem co to jest Rasengar. i Tensta, nie mam pojecia co to jest i nie
                            pamietam gdzie o tym pisalas ,a ja w swoim poscie juz na pewno do jakiegos
                            Rosengr.na pewno nie nawiazalm, bo w zyciu o tym nie slyszalam.
                            Twoja niechec w stosunku do rodakow kapie z kazdego słowa i dlatego twoje posty
                            sa tak malo przekonywujace i tak malo wzbudzajace sympatii takze wsrod innych,
                            bo sa ososby na forum, ktore mieszkaja w Szwecji juz latami, ale jak dadza
                            jakies informacje, to sa one zawsze pomocne w szukaniu pracy czy zalatwianu
                            innych formalnosci, a Twoja "pomoc" ogranicza sie do udowadniania kolejnymi
                            linkami, ze Polacy nie maja czego w Szwecji szukac.To ty jestes pewna siebie i
                            zapomonasz sie w swoich postach,w ktorych na dodatek walisz czasem takie
                            kwiatki, ze szczeka spada.Nie wiesz np. kim sa CYganie, ale wrzucasz jak leci.

                            pia.ed napisła:
                            choc moze za duzo od
                            > Ciebie wymagam?


                            Nie, nie wymagsz duzo, normalnie, tylko, ze jak walisz co chwila jakies bzdury
                            i sie kompromitujesz, to najlatwiej jest kogos skyrykowac takstem typu "choc
                            moze za duzo od
                            > Ciebie wymagam?..", jezeli sie palnalo bzdure i nie ma sie jak wyjsc z
                            sytaucji, to najlepij komus wrzucic bez argumentu.


                            pia.ed napisała:
                            Wprawdzie (wg Ciebie oczywiscie!) brakuje mi wyksztalcenia, ale Ty jako
                            > metodyczka powinnas umiec zrozumiec prosty tekst, choc moze za duzo od
                            > Ciebie wymagam?


                            Metodyka nauczania jezykla obcego nie polega na umiejetnosci rozumienia
                            tekstu, kolejna rzecz o ktorej piszesz i o ktorej nie masz pojecia, tak samo
                            jak nie masz pojecia o prosesie lateralizacji i probujesz wciskac komus kity,
                            ze dziecko ktore urodzilo sie w krajku obcojezycznym i od urodzenia tam mieszka
                            nie opanowalo przez 15 lat jezyka szwedzkiego albo, ze nauczyciele jezyla
                            obcego musza znac najmniej 4 jezyki obce, zeby dostac prace w szkole- niestety
                            znowu nie wiesz, ze istnieja owszem lingwistyki stosowane, ale na pewno nie
                            ciagnie sie na nich 4 filogii jednoczesnie. Coz, brak Twojej wiedzy z zakresu
                            niektorych tematow wyraznie demskuje Twoje kłamstwa.
                            Nie twierdze, ze nie masz wykształcenia uniwersyteckiego, bo moze jestes
                            chemikiem i wtedy nie muisz sie znac na procesie lateralizacji czy metodyce
                            nauczania jezyka.A tak przy okazji, to jeszcze nie wyjawilas nam swojej
                            profesji, bo nikt z nas tutaj przebywajacych "na stałe" na forum nie wstydzi
                            sie napisac w jakim zawodzie pracuje.
                            Pozdr.
                    • pia.ed Re: Od kiedy nadają uniwersytety tytuł magistra? 19.09.04, 20:54
                      Znow mnie zle zrozumialas!
                      Pisalam o PIELEGNIARKACH Z TYTULEM MAGISTRA, bo chyba dyskutujemy
                      pielegniarki???
                      Zeby nie powtarzac slowa pielegniarki w nieskonczonosc, uzylam zastepczo
                      slowa "panie", konczylas filologie wiec ten sposob pisania nie powinien Ci byc
                      obcy...
                      Nie rob mi wiec wykladu na temat historii uniwersytetow, bo sama taki
                      skonczylam.
                      • vecka Re: Od kiedy nadają uniwersytety tytuł magistra? 19.09.04, 22:29
                        Pia.ed, mam ciocię, która kończyła dokładnie 51 lat temu na AM pilęgniarstwo z
                        tytułem mgr., wiec przestan juz pisac te "banialuki", bo z tego co piszesz to
                        by wynikało, ze tytul mgr.pielęgniarstwa to sie nadaje od nie wiem ilu lat do
                        tylu, ale od nie tak dawna, wiec ci pisze, ze na pewno od 51 lat najmniej, a to
                        juz nie czasy Chrystusa:-)

                        Pozdr.
                        • pia.ed Re: Od kiedy nadają uniwersytety tytuł magistra? 20.09.04, 11:36
                          To WSZYSTKIE pielegniarki konczyly AM? Ciekawa informacja!
                          A te, ktore NIE konczyly AM, czyzby nie mialy tytulu pielegniarki i nie mialy
                          prawa zostac oddzialowymi?
                          Oczekuje odpowiedzi na to pytanie.
                          • vecka Re: Od kiedy nadają uniwersytety tytuł magistra? 20.09.04, 16:33
                            Wiesz pia.ed, ty kobieto kompletnie nie rozumiesz co sie do Ciebie pisze i o
                            czym jest dyskusja...Oczywiscie, ze jak ktos nie ma mgr. pielęgniarstwa, to nie
                            oznacza, ze nie moze zostac oddzialowa, ale nie o tym mowa, tylko o tym, ze
                            napisałas, ze w czasach kiedy te Twoje oddzialowe przyjezdzaly do Szwecji, to
                            nie mogly miec tytulu mgr., bo takowe tytuły mgr. pielęgniarstwa WTEDY nie
                            istnialy wedlug Ciebie.Powtarzam Ci raz jeszcze wiec, ze WTEDY( a nie byly to
                            czasy Chrystusa) istnialy juz tytuly mgr. pielegniarstwa.
                            Uzupełnij jednak swoja wiedze uniwersytecka, bo duzo ci ucieklo przewz te lata
                            chyba.
                            POzdr.
    • vecka I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 20.09.04, 17:19
      Pamietasz Pia.ed jak sie pytalam o autobus KOpenhaga-Malmo? Odpisalas pierwsza,
      ze na pewno nie uda mi sie tym autobusem dojechac do Malmo z Danii, bo....i
      tysiac jakis wyimaginowanych agrumentow, po czym nastepny post kogos innego,
      gdzie ktros udziela zaskakaujaco prostych inforamcji na temat kupna biletu,
      ceny oraz miejsca przystankowego...Nie wiem czy jestes az tak wredna czy robisz
      z ludzi po prostu idiotów na kazdym kroku?
      • Gość: agul77 Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed IP: *.chello.pl 20.09.04, 18:44
        czytam i nie wiem czy oczom wierzyć..jestem z zawodu pielęgniarką ,
        przepracowałam w zawodzie "aż" rok.. tyle tylko wytrzymałam w realiach polskich
        szpitali. gdybym mogła wyjechac gdziekolwiek niewazne czy do Szwecji czy gdzie
        indziej pojechałabym bez wahania. nawet podcierac tyłki. byle za godziwe
        pieniadze. nawet do podcierania tyłków sa potzrebni ludzie. i chyba nie ma sie
        czego wstydzić . bardziej wstydziłam sie przed swoim dzieckiem któremu musiałam
        wiele odmawiać zarabiajac 670 zł. przekwalifikowałam sie -zarabiam dobrze i
        jest mi po prostu lepiej. mnie i mojemu choremu dziecku. jest mi tylko
        strasznie przykro ze nie pracuje w zawodzie wyuczonym bo zawsze tego bardzo
        chciałam ale mama troche szacunku do siebie- nie za głodowa pensje..
        • vecka Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 20.09.04, 19:45
          No wlasnie.
          Pozdr.
        • aga_rn Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 21.09.04, 17:11
          Gość portalu: agul77 napisał(a):

          > czytam i nie wiem czy oczom wierzyć..jestem z zawodu pielęgniarką ,
          > przepracowałam w zawodzie "aż" rok.. tyle tylko wytrzymałam w realiach
          polskich
          >
          > szpitali. gdybym mogła wyjechac gdziekolwiek niewazne czy do Szwecji czy
          gdzie
          > indziej pojechałabym bez wahania. nawet podcierac tyłki. byle za godziwe
          > pieniadze. nawet do podcierania tyłków sa potzrebni ludzie. i chyba nie ma
          sie
          > czego wstydzić . bardziej wstydziłam sie przed swoim dzieckiem któremu
          musiałam
          >
          > wiele odmawiać zarabiajac 670 zł. przekwalifikowałam sie -zarabiam dobrze i
          > jest mi po prostu lepiej. mnie i mojemu choremu dziecku. jest mi tylko
          > strasznie przykro ze nie pracuje w zawodzie wyuczonym bo zawsze tego bardzo
          > chciałam ale mama troche szacunku do siebie- nie za głodowa pensje..

          Wiesz Agul, ja przepracowalam w Polsce ponad 5 lat jako pielegniarka - wiem
          dobrze o czym piszesz. Potem pojechalam do Kanady - nie tyle "podcierac tylki"
          za godziwe pieniadze ;) co z powodow osobistych itd. No i tam, na poczatek,
          pracowalam opiekujac sie starszymi ludzmi, nie w domu starcow ale w ich
          prywatnych domach, przez agencje. Cos w rodzaju opiekunki PCK. Po paru
          miesiacach szykowalam papiery i obmyslalam strategie jak zdobyc licencje
          kanadyjska - bo na dluzsza mete nie chcialam robic tego co robilam. Nawet
          za "godziwe" pieniadze, ktore do zycia tam nie sa w ogole godziwe. Mialam pod
          opieka starszego pana ktory mial gastrostomie do odzywiania - nie mialam prawa
          tej rurki dotknac bo nie mialam licencji (mimo ze w Polsce opiekowalam sie
          chorymi z najrozniejszymi rodzajami rurek ;) )
          Juz jako pelnoprawna pielegniarka dyplomowana (RN) pracowalam przez jakis czas
          w domu starcow. Gdybym nie miala licencji i pracowala tam tylko jako asystenka
          (Health Care Aid) to bym dlugo nie wytrzymala. Moze krotkoterminowo, na
          zasadzie szybkiego zarobku i powrotu do Polski. Nie na stale.
          Teraz tez "podcieram tylki" ;) Ale robie to z licencja RN, z certyfikatem
          specjalizacyjnym w intensywnej opiece - w ICU pracuja tylko RN wiec musimy to
          robic ;). Oprocz oczywiscie calej gamy innych, o wiele bardziej ciekawych
          czynnosci.
          Pozdrowienia,
          AgaRN
      • pia.ed Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 08.10.04, 14:32
        Wylaczylam sie z tej dyskusji, bo uznalam ze to ponizej mojej godnosci
        dyskutowac z kobieta z wysoko rozwinieta mania przesladowcza, nie potrafiaca
        czytac tekstu ze zrozumieniem.
        Teraz weszlam przypadkowo na to forum i znow widze pelno BZDUR NA MOJ TEMAT!

        KIEDY pisalam , ze nie ma autobusow miedzy MALMO a KOPENHAGA???
        Jest ich 4, a jeden z nich staje 300 m od mego domu!
        Nastepny staje ca 1000 m ode mnie.
        Kobieto, znajdz dobrego psychiatre i lecz sie!
        I nie udawaj ze jestes w Szwecji kiedy siedzisz w Polsce...
        W Polsce na Tobie sie juz poznali, teraz szukasz tu pracy? Zapomnij o tym.
        Tu przyjmuja tylko normalnych...

        vecka napisała:

        > Pamietasz Pia.ed jak sie pytalam o autobus KOpenhaga-Malmo? Odpisalas
        pierwsza,
        >
        > ze na pewno nie uda mi sie tym autobusem dojechac do Malmo z Danii, bo....i
        > tysiac jakis wyimaginowanych agrumentow, po czym nastepny post kogos innego,
        > gdzie ktros udziela zaskakaujaco prostych inforamcji na temat kupna biletu,
        > ceny oraz miejsca przystankowego...Nie wiem czy jestes az tak wredna czy
        robisz
        >
        > z ludzi po prostu idiotów na kazdym kroku?
        >
        >
        • vecka Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 08.10.04, 21:55
          Nie denerwuj sie tak pia...:-) Nerwy szkodza bardzo urodzie....

          Twoje słowa:
          Nie ma znizek dla studentow. Autobus kosztuje 50 skr, choc ceny moga sie
          zmienic z dnia na dzien, bo to prywatna linia. Jedzie sie nim bardzo dlugo,
          okolo godziny, przez rozlegle przedmiescia Kopenhagi i tak samo rozlegle
          przedmniescia Malmo.
          Nie wiem jednak jak ten autobus znajdziesz, bo nie ma oznaczonego przystanku.
          Staje przy bocznej ulicy, przy malym wejsciu do Tiwoli.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10245&w=13913937&a=13915996

          Wszytko jest tak daleko, jest takie zagmatwane i nie do osiągniecia,prawda?
          Nie ma oznaczonych przystanków, autobus sobie staje gdzies na poboczu albo w
          polu prawie ...:-)
          I Twoje wielkie zdziwienie jak ktos za chwile pisze cos bardziej
          osiagalnego...:-0

          Pozdrawiam serdecznie:-)
          • pia.ed Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 08.10.04, 23:53
            Znow wszystko przekrecasz w niesamowity sposob!
            Ten autobus ktorym akurat jechalam i ktory moglam polecic, staje przy Tiwoli.

            Czy lepiej zebym NIE napisala o trudnosciach w znalezieniu przystanku
            lezacego OCZYWISCIE w centrum , blisko dworca, i zebys go szukala?

            Co piszesz za bzdury o "polu"?
            Czy nie napisalam wyraznie "...staje przy malym wejsciu do Tiwoli", co oznacza
            ze nie staje przy GLOWNYM wejsciu.
            Dokladniej juz nie moglam okreslic.
            Chyba ze nie wiesz co to jest Tiwoli w Kopenhadze...

            A przystanek rzeczywiscie nie jest oznaczony, na przestrzeni 100 metrow stalo
            tam wiele innych autobusow i czekajacy pasazerowie podbiegali do kazdego zeby
            sprawdzic czy to nie ich autobus, bo byly tam inne z napisem Malmo, ale
            specjalnie wynajete na wycieczke.

            A to ze autobus jedzie przez rozlegle przedmiescia Malmo i Kopenhagi, to tylko
            zwykla INFORMACJA, do ktorej sie jak zwykle przyczepilas i zinterpretowalas po
            swojemu.
            Autobus jedzie przez przedmiescia, wiec w zwiazku z tym bardzo dlugo,
            w przeciwienstwie do szybkiego, ale za to drozszego Oresundstaget.

            Ciekawe co twoja "analityczna" glowka znow wymysli!
            Skoro autobus jedzie tak dlugo to po co nim jechalam?
            Pewnie dlatego ze nie mialam pieniedzy i nie stac mnie bylo na niemal
            2 razy drozszy pociag?

            A prawda byla taka, ze mialam gosci z Polski ktorzy CHCIELI zobaczyc
            przedmiescia Malmo i Kopenhagi, choc w drodze powrotnej mieli juz dosc tych
            przedmiesc.
            • vecka Re: I jeszcze cos mi sie przypomnialo...pia.ed 09.10.04, 14:45
              Nie tlumacz sie:-)
              Pozdrawiam
              • Gość: Patryk Moje drogie panie IP: *.oc.oc.cox.net 09.10.04, 17:25
                Swiat jest piękny.Życie jest piękne.Szkoda tracić czas i nerwy na
                drobnostki.Serdecznie pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka