Gość: Ewa
IP: *.chello.pl
29.04.05, 20:18
Kilka miesięcy temu odważyłam się skrytykować apteki, które oszukują
klientów, podałam konkretne przykłady. Posypały się na mnie gromy, bo w
aptekach pracują przecież SAMI UCZCIWI LUDZIE.
Co więc powiecie Drodzy Obrońcy Aptekarzy na następującą sytuację. Mój
ojciec - inwalida wojenny miał do zrealizowania kilka recept. Na jednej z
nich był trudnodostępny lecz niedrogi lek. Wzięlam więc receptę- bez
legitymacji - i znalazłam aptekę, w której mogłam ją zrealizować. Legitymację
miał ojciec, aby odebrać z apteki pozostałe leki. Pani farmaceutka poprosiła
o legitymację, ja zaś porosiłam o zaznaczenie na recepcie, że płacę za lek.
Mocno się zdziwiłam, i niestety, utwierdziłam w przekonaniu, że w aptekach
pracują nie zawsze uczciwi farmaceuci, gdy tego nie uczyniła.
Teoretycznie mogłam przepisać receptę na pełnopłatną - uniemożliwiłabym
naduzycie, ale skoro tylu forumowiczów krzyczało, że aptekarze są chodzącymi
uczciwościami, a w aptece nie ma sposobu oszukiwać.
Kilka złotych - rzecz niby mała, ale jednak pokazuje, że z uczciwością bywa
różnie. Jak chcecie wierzcie aptekarzom, ja im nie ufam!