Dodaj do ulubionych

Jeszcze o aptekach

IP: *.chello.pl 29.04.05, 20:18
Kilka miesięcy temu odważyłam się skrytykować apteki, które oszukują
klientów, podałam konkretne przykłady. Posypały się na mnie gromy, bo w
aptekach pracują przecież SAMI UCZCIWI LUDZIE.
Co więc powiecie Drodzy Obrońcy Aptekarzy na następującą sytuację. Mój
ojciec - inwalida wojenny miał do zrealizowania kilka recept. Na jednej z
nich był trudnodostępny lecz niedrogi lek. Wzięlam więc receptę- bez
legitymacji - i znalazłam aptekę, w której mogłam ją zrealizować. Legitymację
miał ojciec, aby odebrać z apteki pozostałe leki. Pani farmaceutka poprosiła
o legitymację, ja zaś porosiłam o zaznaczenie na recepcie, że płacę za lek.
Mocno się zdziwiłam, i niestety, utwierdziłam w przekonaniu, że w aptekach
pracują nie zawsze uczciwi farmaceuci, gdy tego nie uczyniła.
Teoretycznie mogłam przepisać receptę na pełnopłatną - uniemożliwiłabym
naduzycie, ale skoro tylu forumowiczów krzyczało, że aptekarze są chodzącymi
uczciwościami, a w aptece nie ma sposobu oszukiwać.
Kilka złotych - rzecz niby mała, ale jednak pokazuje, że z uczciwością bywa
różnie. Jak chcecie wierzcie aptekarzom, ja im nie ufam!
Obserwuj wątek
    • slav_ Re: Jeszcze o aptekach 29.04.05, 20:46
      Nie widzę "haczyka"? Kupiłas lek, zapłaciłaś mimo że był na refundowaną receptę,
      o ile zrozymiałem. Gdzie kruczek i możliwość nadużycia ?
      Nie żebym chciał kogoś bronić czy oskarżać, po prostu nie rozumiem.
      • Gość: ewag35 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.leon.com.pl 29.04.05, 22:53
        tez nie rozumiem. Nie chciano wydac ci paragonu czy co?
        • Gość: Swan Ganz Re: Jeszcze o aptekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 08:38
          chyba chodzi o "podwójną" zapłatę dla Aptekarza. Raz Ewa zapłaciła za lek a
          następnie farmaceuta dostaje refundację za ten sam lek ???. W tym problem
          Ewo ???.
          • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 30.04.05, 19:14
            Dokładnie w tym! Kupowałam 2 leki - jeden pełnopłatny i nie na receptę, drugi
            na receptę refundowaną - w tym przypadku bezpłatną. Paragon otrzymałam tylko na
            1 lek i na niższą sumę niż zapłaciłam. Gdybym spojrzała na to od razu pewnie
            powiedziałabym farmaceutce co myslę o oszustwach, tym nie mniej nie umniejsza
            to winy aptekarki.
            Powtarzam, nie chodzi tu o duże pieniądze, cały zakup oscylował w granicach 15
            PLN, ale farmaceutka zarobiła na leki 2 krotnie - raz z mojej kieszeni, dwa z
            NFZ-u.
            Jesli oszukano mnie to dlaczego nie oszukuje się innych? Starszych ludzi
            jeszcze łatwiej niż lekarza. Mechanizmy jak widac istnieją.
            Nie mam czasu, zeby sprawę drążyć, ale opisuję abyśmy wiedzieli, że i w
            aptekach trzeba patrzęć na ręce.
            P.S. Nie dziwmy się, że NFZ płaci bajońskie sumy na leki refundowane a
            farmaceuci zbijają majątki.
            • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 14:14
              nie rozumiem.

              > Kupowałam 2 leki - jeden pełnopłatny i nie na receptę, drugi
              > na receptę refundowaną - w tym przypadku bezpłatną. Paragon otrzymałam tylko
              > na 1 lek
              tylko na lek OTC, za który zapłaciłaś, tak?
              być może była np. kolejka i aptekarka odłożyła receptę do zaksięgowania później
              w olenej chwilo, bo to się jednak schodzi żeby wklepać wszystkie dane łacznie z
              długim peselem


              > ale farmaceutka zarobiła na leki 2 krotnie - raz z mojej kieszeni, dwa z
              > NFZ-u.
              jak? zapłaciłaś tylko za lek pełnopłatny. za bezpłatny zapłaci NFZ (z naszej
              kieszeni)

              • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 01.05.05, 15:04
                Raz jeszcze wyjaśniam: realizowałam 2 recepty - jedna, wypisaną przez siebie na
                siebie - pełnopłatną i drugą wypisaną przez innego lekarza na ojca - inwalidę
                wojennego. Ponieważ lek był niedostępny w aptece blisko rodziców zabrałam
                receptę, aby zrealizować ją w innej aptece. Legitymację ojciec pozostawił w
                domu, by zrealizować 2 inne recepty.
                W aptece zapłaciłam za leki 2 recept - i nie mam o to pretensji, bo nie miałam
                legitymacji ojca,MAM JEDNAK PRETENSJĘ, PONIEWAŻ APTEKA ZA RECEPTĘ NA INWALIDĘ
                WOJENNEGO OTRZYMAŁA 2 RAZY PIENIĄDZE - raz z mojej kieszeni - i nie dostałam na
                to paragonu, na kwicie była wybita tylko cena drugiej recepty ( tej mojego
                autorstwa) i z NFZ-u.
                Kolejki nie było i pani magister, gdyby była osobą uczciwą wystukałaby na
                paragonie w kasie fiskalnej pełna kwotę, która zainkasowała. Koniec kropka.
                Wszelkie tłumaczenia są wybielaniem kradzieży. Tak, jest to kradzież w tym
                przypadku niewielkiej kwoty, ale nie ma to znaczenia.
                Tak jak jajeczko nie może być częściowo nieświeże, tak człowiek nie może byc
                częściowo uczciwy.
                Niech nikogo nie dziwi, że pacjent dostaje zamiast 28 tabletek 7 lub 14, część
                leków się nie wydaje, nie robi odpisów recept itp, itd.
                Aptekarstwem się nie zajmę, gdyż ukończyłam Wydział Lekarski AM a nie Farmację.
                Nikomu nie zazdroszczę uczciwie zarobionych pieniędzy natomiast oburza mnie
                zwykłe złodziejstwo. A ponieważ mam dowód w postaci paragonu mam zamiar
                poinformować o tym Okręgową Izbę Farmaceutyczną. Niech wiedzą, że mają wśród
                swoich członków złodziejkę.
                • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 18:58
                  czyli (szkoda, ze od razu nie napisałaś preceyzyjnie): miałaś wystawioną
                  receptę na IB, ale nie mmiałaś legitymacji, więc potraktowano ja jako
                  pełnopłatną i zapłaciłaś za lek 100% ceny. ale nie dostałaś na ten lek
                  paragonu? tak?
                  jeśli tak, to faktycznie było tu pewne pole do nadużycia.


                  wiadomo, wszędzie mogą sie trafić czarne owce i należy to tępić (zrobiłaś cos
                  więcej niż wylewanie zali na forum?).
                  ale to juz któryś post tego typu- czyżby jakiś uraz do aptek- na tle np. łowców
                  skór
                  • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 02.05.05, 08:10
                    Nie mam urazu do aptek, mam uraz do ZŁODZIEI- a to różnica. Niestety, bardzo
                    często zdarza się, że w aptekach popełnia się nadużycia. Sama zostałam kilka
                    razy oszukana przez watpliwej uczciwości aptekarzy. Mam bardzo często sygnały
                    od pacjentów, że wydano im mniejsze opakowanie leków, że jakiegoś specyfiku nie
                    wydano, albo zamieniono na bardzo drogi.
                    1. Mam zwyczaj wypisywania recept czytelnie ( bazgroląc mogę sama na siebie
                    kręcić bicz), często ilość tabletek piszę słownie.
                    2. Wypisując recepty na inwalidów wojennych jestem szczególnie wyczulona na
                    prawidłowość recepty ( pesel, ilość tabletek itp), ale zwtkle właśnie tak grupa
                    ludzi jest okradana
                    3. Nie piszę "nie zamieniać", bo wiem, że mogą zdarzyć się braki. Farmaceuci
                    zaś wydają często droższe leki ( współpraca z repami?).
                    4. Zdarzyło sie, że oświadczono jednemu z moich pacjentów, że lek X nie jest
                    refundowany i musi zapłacić. Starszy człowiek nie dyskutował, wyjął z kieszeni
                    30 PLN. Recepta pozostała w aptece. Gdy mi to oświadczył w jego obecności
                    zatelefonowałam do apteki, gdzie dowiedziałam sie, że lek był i rest objęty
                    refundacją. Uczciwe?
                    5. Ktoś kiedyś napisała, że to co w komputerze musi się zgadzać z tym co na
                    półce - zapomniał jednak, że jest jeszcze torebka, w której mieszczą sie
                    nadwyżki.
                    Jak już wspomniałam zamierzam poinformować Okręgową Izbę Aptekarską o
                    nadużyciu. Nadużyciu nieduzym, więc pewnie zbagatelizują, ale niech wiedzą.
                    Dlaczego poruszam ten temat na forum? Dlatego, żeby uświadomić ludziom, żeby
                    nie ufać farmaceutom. Recepta jest w pewnym sensie czekiem a więc polem do
                    naduzyć. A tam gdzie pojawiają się takie mozliwości czasem zapomina się o
                    uczciwości.
                    Klientami aptek są najczęściej ludzie starsi, niedowidzący, niesprawni
                    fizycznie, poddenerwowani, nie znający wymiennych nazw leków i przepisów -
                    stanowią oni łatwy łup. Znacznie łatwiejszy niż ja - osoba w średnim wieku,
                    sprawna, dobrze widząca i z racji wykonywanego zawodu znająca nazwy leków i
                    przepisy. A jednak dla kilkunastu złotych i mnie oszukano.
                    Niestety wiem równiez, że internet rzadko dociera do wspomnianej przeze mnie
                    grupy odbiorców, więc będę ostrzegała każdego pacjenta indywidualnie.
                    P.S. A co mają do tego łowcy skór? Opisałam przypadek fałszerstw w aptece.
                    Łowcy skór to inny temat.
                    • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 02.05.05, 09:41
                      podajesz przykłady, których sama bym nie wymyśliła.
                      mam nadzieję, że to tylko nieporozumienia (ale niei wygląda na to)- a jeśłi
                      nie, to cóż- złodzieji trzeba tępić. zresztą jest za duzo aptek- po usunięciu
                      czarnych owiec wszystkim bedzie sie żyło lepiej.
                      • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 02.05.05, 16:50
                        I tu się zgadzamy. Marzy mi się taka współpraca z farmaceutami, aby nam
                        wszystkim było i lepiej i lżej - w szerokim rozumieniu tego słowa.
                        Życzyłabym farmaceutom, aby nie musieli rozszyfrowywać naszych bazgrołów, nam
                        lekarzom, aby aptekarz był partnerem , a pacjentom, żeby nie wydawali ostatnich
                        pieniędzy na drogie leki, gdy na półce leży znacznie tańszy a równie skuteczny
                        generyk.
                        Czy to możliwe- moim zdaniem tak, ale musi runąć źle rozumiana solidarność
                        zawodowa.
                        P.S. Znam jedną(!) aptekę, w której farmaceutce lezy na sercu dobro chorych.
                        Jakiś czas temu zatelefonowala do mnie ( zadała sobie sporo trudu identyfikując
                        mnie po adresie na pieczątce- kiedyś obowiązkowym) i poinformowała, że pani X
                        nie stać na wykupienie leków, że może mamy jakieś dary, próbki..........
                        Pacjentka nie przyznała mi się , że jest w tragicznej sytuacji finansowej, nie
                        powiedziała także o tym aptekarce, po prostu wychodziła z jednym lekiem.
                        Ta farmaceutka działała wbrew własnym interesom finansowym, straciła sporo
                        czasu. Podaję ten przykłąd, żebym nie była posądzona, że wszystkich kolegów po
                        farmacji wrzucam do jednego worka.
            • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 14:18
              > a
              > farmaceuci zbijają majątki.

              to zajmij się aptekarstwem...

              ale najpierw zajrzyj do danych za zeszły rok: najwięcej bankructw jest w branży
              budowlanej i wśrod aptek.
              • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 01.05.05, 15:05
                Nie interesuja mnie dane i statystyki, wchodząc do apteki mam prawo wymagać
                rzetelnej i uczciwej obsługi.
                • Gość: Magda1 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.3vnet.pl 01.05.05, 17:53
                  Moze ja podam przyklad ,ide do apteki ,miedzy innymi,na recepcie jest lek
                  diphergan-2op,a dostaje jedno opakowanie.Grzecznie pytam sie dlaczego tylko
                  jeden,skoro lekarz zapisal dwa?.Aptekarz ,przeprasza ,ze nie zauwazyl ,ze , ta
                  2 ,wygladala jako 1.Tym bardziej ze lek ten jest tylko na recepte.
                  Druga sprawa ,kiedys realizujac kolejna recepte ,mojej babci ,lekarz zapisal
                  lek Adavin,pytam o "odpowiedniki " tansze, farmaceuta na to , ze nie
                  moze ,poniewaz to lekarz decyduje ,co dla pacjenta jest lepsze
                  itp.Ok ,zrozumialabym, jak pisaloby nz. Druga apteka bez problemu wydala tanszy
                  • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 01.05.05, 18:10
                    Jeżeli lekarz nie napisał na recepcie "nie zamieniać" i pacjent prosi o tańszy
                    odpowiednik farmaceuta MA OBOWIĄZEK wydać mu tańszy specyfik. Widać aptekarz
                    jest na repskim garnuszku. Piszmy o tym we własnym interesie.
                    • yorik NIe masz racji 01.06.05, 19:13
                      NIe masz racji
                      wedle onbowiązujących przepisów aptekarz nie może sprzedać leku tańszego dla
                      pacjenta, jeżeli wiąże się to z wyższą refundację przez NFZ
                      • Gość: elle Re: NIe masz racji IP: 213.241.34.* 01.06.05, 21:35
                        > wedle onbowiązujących przepisów
                        ciekawe. podaj podstawę prawną.
                  • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 18:52
                    > Moze ja podam przyklad ,ide do apteki ,miedzy innymi,na recepcie jest lek
                    > diphergan-2op,a dostaje jedno opakowanie.Grzecznie pytam sie dlaczego tylko
                    > jeden,skoro lekarz zapisal dwa?.Aptekarz ,przeprasza ,ze nie zauwazyl ,ze ,
                    ta
                    > 2 ,wygladala jako 1

                    skoro zrobił to celowo, to jak na tym zarobił? nie sprzedając drugiego
                    opakowania.
                    serio nie widziałaś nieczytelnych recept?
                    • Gość: barnaba Re: Jeszcze o aptekach IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 01.05.05, 19:11
                      Bardzo prosto- wystąpił do NFZ o refundację dwu opakowań.
                      Do tego sprzedał nadwyżkowe opakowanie za pełną cenę na lewo- tzn. bez recepty.
                      • slav_ Re: Jeszcze o aptekach 01.05.05, 19:19
                        Czy NFZ wystarczy zapis na recepcie żeby wypłacić refundację ? Nieprawdopodobne.
                        Znając nieufność tej instytucji i ogrom dokumentcji jaką trzeba przesyłać
                        dokumentując leczenie wydaje mi sie to nieprawdopodobne. Apteka chyba musi jakoś
                        udowodnic fakt sprzedania (paragon czy inny dokument kasowy) refundowanego leku
                        a nie tylko przedstawic receptę.
                        Może wypowie sie jakiś farmaceuta ?
                      • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 22:18
                        diphergan jest pełnopłatny. nie zarobisz na refundacji.
                        strzlaj dalej- jak to jest z tym zyskiem.
                        • Gość: barnaba Re: Jeszcze o aptekach IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 02.05.05, 18:27
                          Diphergan tak- ale podobny mechanizm można zastosować do wielu leków,
                          nieprawdaż?

                          Poza tym- opakowanie bez recepty zawsze można sprzedać drozej- np za 10 zł.
                          Klient i tak będzie szczęśliwy, że sprzedano mu je bez recepty, wyższą cenę
                          zrzuci właśnie na brak refundacji.

                          Myśleć, ludzie, myśleć, bo będą Was wszyscy robić "w konia"
                      • Gość: farmaceutka Re: Jeszcze o aptekach IP: 80.50.161.* 21.05.05, 20:59
                        DIPHERGAN JEST LEKIEM 100% !!! NFZ tego nie refunduje. Farmaceuta wydając jedno
                        opakowanie tylko traci czystą gotówkę. Notabene - ten lek kosztuje ok 2zł.
                      • samosia75 Diphergan 24.05.05, 00:40
                        Bzdura! Diphergan jest na 100% i nie jest objęty refundacja! I jaką korzyść
                        miał w tym przypadku farmaceuta? Nie rozumiem. Sama jestem farmaceutka-
                        potrzebuje lek na pełnopłatny -biorę z półki i zabieram do domu, płącacąc
                        wcześniej za niego.Takie mam prawo- mogę sama sobie wystawić pełnopłatną
                        recepte farmaceutyczną. A pismo lekarzy jest często SKANDALICZNE!
                        • Gość: Ewa Re: Diphergan IP: *.chello.pl 24.05.05, 08:17
                          O pełnopłatnych receptach farmaceutycznych nie słyszałam, ani ja ani mój mąż-
                          tez lekarz, ale za chwile popytam kolegów- może oni cos na ten temat wiedzą.
                          Mój ojciec ( grubo ponad 80 lat) był przez 4 lata w "sanatorium" w Oświęcimiu.
                          Wychodząc ważył 46 kg. Cudem uniknął komory gazowej. Większość z Jego rodziny
                          opuściła obóz przez komin. Jemu ze wzgledu na wiek, stan zdrowia prze wojną
                          jakoś się udało. Do dziś ma na ręku numer obozowy.
                          Inwalidą wojennym jest od bardzo wielu lat, został nim w czasie gdy ja
                          chodziłam do podstawówki.
                          Dziś jedynym uprawnieniem inwalidów jest prawo do części bezpłatnych leków.
                          Innych korzyści raczej nie widzę. Inwalidów wojennych jest bardzo niewielu. W
                          moim środowisku ( lekarskim) może 3-4 osoby mają rodzicow z takimi
                          uprawnieniami.
                          Niektórzy farmaceuci widząc recepty na inwalidów wojennych dostają białej
                          gorączki gdyż w szufladzie jest czek a nie zywa gotówka za leki. I potrafia nie
                          chcieć zrealizować recepty, a jeśli już to robia to czemu nie skorzystać? Wydać
                          1 opakowanie zamiast dwóch, oświadczyć, że zmieniły sie przepisy i lek X jest
                          juz odpłatny itp.
                          Nie mam obsesji na punkcie farmaceutów. Za czasów moich studiów na farmację
                          przyjmowany byl "gorszy" sort tzn. ci, którzy nie mieli szans na lekarski ani
                          na stomatologię. Dziś, ze wzgledu na apteki jest tam wielu chętnych, ale
                          ciagnie Was do leczenia oj ciągnie. I próbujecie leczyć. W mysl
                          zasady "aptekarz też lekarz" ordynujecie( nie badając i na podstawie 2
                          minutowego wywiadu) leki. Niedawno trafił do mnie człowiek, któremu taka
                          farmaceutka z zacięciem lekarskim zdrowo zaszkodziła. Pozwólcie nam leczyć, a
                          sami zajmijcie się uczciwym sprzedawaniem leków. Tylko tyle a może az tyle.
                          • samosia75 Re: Diphergan 24.05.05, 11:28
                            Droga Ewo. Dożyłaś czasów kiedy to na lekarski dostaje sie gorszy sort, bo
                            wiadomo jak potem jest z pracą i możliwościa robienia specjalizacji. Na
                            farmacje jest dwa razy wiecej kandydatów niż na lakarski- i to chyba Ciebie tak
                            boli. Jako grupa zawodowa zaczynamy być w końcu szanowani i udało nam się
                            odnieść jakiś sukces w tym kraju. Poczytaj sobie może jak to było przed wojna z
                            zawodem farmaceuty - komuna sprowadziła nas do poziomu niskiego personelu
                            medycznego. Dowiedz się rowniez na czym polega rola farmaceuty w krajach unii
                            jezeli chodzi o współleczenie pacjenta i nie wypisuj bzdur. Zgadzam się ze
                            wielu farmaceutów ma braki w wiedzy i na dzien dzisiejszy nie powinnismy sie za
                            to brac. Kształcimy sie jednak tak samo jak wy i płacimy za to duze pieniadze.
                            Weszła ustawa jakiś czas temu i ustawicznym kształceniu farmaceutów i musimy
                            zdobyc w ciągu 5 lat 100punktów na roznego rodzaju wykładach, szkoleniach,
                            kursach. Wiem ze lekarze od niedawna rózwniez sa zobligowani do tego. Sa
                            równiez specjalizacje. Droga Ewo- chce jeszcze zauwazyc ,że w aptece większość
                            sprzedających w okienku to niestety technicy farmacji- Ci wiedze maja
                            rzeczywiście niewielka. Ale ich utrzymanie kosztuje mniej pracodawce finansowo.
                            Recepty farmaceutyczne są- nie pytaj się znajomych lekarzy bo oni nie będą mieć
                            o tym zapewne zielonego pojęcia tylko poczytaj dziennik ustaw.
                            Nie "bierzemy się za leczenie", ale ludzie przychodzą bezpośrednio niestety do
                            nas po porade chcąc uniknąc kolejek u lekarzy. Po prostu traktują apteki jak
                            miejsce darmowych i bezkolejkowych konsultacji i porad medycznych. My staramy
                            się wysyłać do lekarzy- jednak. A jak widzimy rp na IB od nieznajomego lekarza
                            to relizujemy bardzo niechętnie, bo jest wiele wyłudzeń i oszustw a
                            odpowiedzialność finansową ponosi apteka. Dzwonimy wtedy do lekarza czy
                            rzeczywiście na taką osobe były wypisywane recepty. Legitymacje też można
                            podrobić.
                            Co do Twojego Ojca- przykro mi. Wiem jednak, że jest na tym gruncie wiele
                            nadużyć.
                            Pochodzę z rodziny lekarzy, moj brat i bratowa rownież są lekarzami, ale nie
                            zieją jadem w naszą strone i nie mają obsesji.Nikt ze znajomych mi lekarzy nie
                            ma takiej alergii na naszą grupe zawodowa.Nie rozumiem Ciebie-widocznie musisz
                            miec jakieś powody o ktorych nie wspomniałas.Zazdrość?
                            • Gość: Ewa Re: Diphergan IP: *.chello.pl 24.05.05, 14:30
                              Nie, nie zazdrość. Gdybym chciała być farmaceutką, ukończyłabym stuadia na tym
                              kierunku, wybrałam inny zawód.
                              Nie zieję jadem, ale walczę o to, aby m.in. moi pacjenci nie wracali z aptek z
                              połową leków, żeby nie wciskano im zamiast generykow leków znacznie droższych,
                              no i także o to, aby recepty IB ( inwalidów - bezpłatne) nie były realizowane
                              niechętnie. Bo jesli człowiek, który ma zagwarantowane prawo do bezpłatnych
                              lekow jest bezprawnie odsyłany z apteki do apteki ( bo farmaceuta podejrzewa
                              starszego i schorowanego człowieka o podrabianie legitymacji), to moze się to
                              dla niego skończyć źle. Ale farmaceuta nie będzie miał wyrzutów sumienia, bo
                              przecież wszystko można podrobić......................
                              Twoja koleżanka po fachu dokładnie sprawdzała receptę, która wypisałam ojcu,
                              było tam i IB i pro familiae. Ojciec miał legitymację ( z aktualnym w miarę
                              zdjęciem), ale pani zza lady zażądała dowodu osobistego. Ojciec dał, ale
                              zapytal dlaczego. Pani magister z cynicznym usmieszkiem na ustach powiedziała,
                              że musi sprawdzic, czy on oby żyje, bo w tym wieku bywa różnie. Wmieszala się
                              inna klientka (sąsiadka), od której znam wersję wydarzeń.
                              I jest to jeden z powodów, dla których mam taki a nie inny stosunek do
                              farmaceutów.
                              A za leczenie sie nie bierzcie, porad nie udzielajcie, bo nie jesteście
                              lekarzami. Niedawno kolejna farmaceutka wcisnęła pacjentowi z choroba wrzodową
                              lek przeciwbólowy, którego absolutnie brać nie powinien ( z wiadomych względów
                              pomijam nazwę). Z zaostrzona chorobą wrzodową trafił do szpitala. Ale, co tam -
                              lek został sprzedany, jest w sprzedaży odręcznej, a pacjent jest dorosły. Po co
                              odsyłać do lekarza, lepiej sprzedać i zarobić. Zdrowie i zycie pacjenta jest tu
                              drugorzędne. Czyżbym sie myliła?
                              W innej aptece farmaceutka bez recepty sprzedaje silny lek uspakajający.Sama to
                              sprawdziłam. Poprosiła tylko, abym przyniosła receptę na cokolwiek.
                              • samosia75 Re: Diphergan 24.05.05, 14:50
                                Leczyc będziemy na miare naszych praw, bo niejeden lekarz już wykończył
                                zdrowotnie i finansowo pacjenta.A dostęp do was w naszym kraju jest tragiczny.
                                W krajach UE większość leków jest OTC-nasze zadanie to pomóc przy doborze bo
                                pacjent i tak ma prawo kupić co mu się podoba jeżeli lek jest bez recepty.
                                Swoja frustracje radziłabym przenieść na inny grunt- to nie nasza wina że
                                jesteście tak kiepsko opłacani. I pewnie o to się wszystko rozbija- prawda pani
                                doktor? Trzeba było wtedy jednak iść na farmacje, ale kto przypuszczał że
                                koniunktura na rynku tak się zmieni...
                                Sama sobie pani przeczy- raz pisze, że dla farmaceutow recepta IB to łakomy
                                kąsek i jak już trafi do ich lepkich łapek to nie przepuszczą a za chwile
                                przyznaje mi racje, że są niechętnie i ostrożnie realizowane.
                                Pozdrawiam kolegów po fachów i lekarzy też- tych niesfrustrowanych, na poziomie
                                i pozytywnie nastawionych..
                                • Gość: Ewa Re: Diphergan IP: *.chello.pl 24.05.05, 20:19
                                  Na farmację nie poszłam, bo po pierwsze nie chcialam być sprzedawcą leków ani
                                  laborantką tylko leczyć ludzi. Lubię robić to co robię. W latach kiedy ja
                                  studiowałam na farmacji przeważały "spady" tzn. tacy, którzy nie dostali się na
                                  lekarski, a na farmacji były miejsca.
                                  A sfrustrowana nie jestem, próbuję tylko walczyć dla moich pacjentów z
                                  farmaceutyczną mafią.
                                  P.S. Moje zarobki może nie są oszałamiające, ale wystarczające do życia i
                                  pozyskiwane uczciwie.
                                  • samosia75 Re: Diphergan 24.05.05, 21:41
                                    Czasy kiedy na famacje szły tzw spady odeszły do przeszłości. Tak samo czasy
                                    kiedy sprowadzano nas do roli sprzedawców. Świat się zmienia i również nasz
                                    kraj dopasowuje swoje podejscie do wielu spraw na wzór innych krajów UE.
                                    Farmaceutyczna mafia- to śmieszne. Nasze zarobki ROWNIEZ pozyskiwane są
                                    uczciwie.Sprzedaż w aptece to nie tylko leki na recepte, ale głównie
                                    OTC,dermokosmetyki, opatrunki - mamy na tym taką samą marże jakie mają sklepy-
                                    nie ma w tym nic nieuczicwego.
                                    Mam zbyt wielu dobrych znajomych wśrod lekarzy, których szanuję , oraz tych w
                                    rodzinie, wiec nie będę bezsensownie obrzucać tego zawodu błotem i ogólniać tak
                                    jak to robi autorka tego wątku. Wam też można nawrzucać dużo kamyczków do
                                    waszego ogródka. Pacjenci też opowiadają o was rózne szokujące historie i
                                    ogolnie wypowiadaja sie często niechętnie i wrogo (co tu daleka szukać-a
                                    afera "handlarzy skór"?).Tylko jakoś nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby
                                    zakładać z uporem maniaka wątki na forum jacy to z was oszuści i krętacze. To
                                    jakaś obsesja a te zarzuty nie trzymają się kupy. Niech sobie pani w koncu da
                                    spokój...
                        • mmagda12 Re: Diphergan 24.05.05, 23:36
                          samosia75 napisała:

                          > Bzdura! Diphergan jest na 100% i nie jest objęty refundacja! I jaką korzyść
                          > miał w tym przypadku farmaceuta? Nie rozumiem. Sama jestem farmaceutka-
                          > potrzebuje lek na pełnopłatny -biorę z półki i zabieram do domu, płącacąc
                          > wcześniej za niego.Takie mam prawo- mogę sama sobie wystawić pełnopłatną
                          > recepte farmaceutyczną. A pismo lekarzy jest często SKANDALICZNE!

                          Wiem ,ze jest 100% platny ,ale nie mozna go dostac bez recepty.Moze tu "jest
                          pies pogrzebany"?
                    • Gość: Maria Re: Jeszcze o aptekach IP: *.inpoland.pl 01.05.05, 19:39
                      Czytam te posty i oczom własnym nie wierzę. Co miesiąc w aptekach zostawiam ok.
                      400-500,- zł. [na dwie osoby] i nie zdarzyło mi się nigdy, powtarzam nigdy abym
                      została w aptece oszukana. Na każdej kasie jest czytnik, na którym jest
                      wymieniona kwota jaką mam zapłacić i na taką kwotę otrzymuję paragon kasowy.
                      Jeśli chodzi o leki pakowane w różnych ilościach [7, 14 lub 28 szt.] lekarz ma
                      obowiązek napisać na recepcie ilość tabl., inaczej farmaceuta wyda tę
                      najmniejszą porcję [bo inaczej nie może]. Tak mi się zdarzyło i zapłaciłam za
                      tę najmniejszą porcję.
                      Maria
                      • draconessa Re: Jeszcze o aptekach 01.05.05, 19:49
                        tez mi sie to wydaje niemozliwe, chociaz... nie raz zetknelam sie z sytuacja,
                        ze pacjent przychodzil do mnie po recepte na...antybiotyk, bo pani w aptece mu
                        doradzila, jakie leczenia ma sobie zastosowa, ba, juz nawet ten antybiotyk
                        zaordynowala (!!!) i powiedziala pacjentowi, zeby poszedl do przychodni, to mu
                        tam recepte napisza, i zeby ja potem przyniosl(!!!) Szuja jestem, bo nie
                        pisalam takich recept "na zyczenie aptekarza".:))) Ale byly to przypadki
                        zdarzajaca sie w jednej tylko aptece, gdzie chyba byl jakis magister, a moze
                        technik z zapedami terapeutycznymi:))) Aha, jeszcze pare razy zdarzyla sie
                        zamiana leku - wcale nie na odpowiednik, tylko lep z zupelnie innej grupy:))) A
                        jak to sie robi? Nawet, jesli na recepcie jest NZ, aptekarz pisze adnotacje,
                        ze "zamiane ustalono telefonicznie z lekarzem dyzurujacym w przychodni" -
                        oczywiscie niczego z nikim nie uzgadnia. Pomyslowosc ludzka nie zna granic.
                        • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 01.05.05, 22:25
                          zazwyczaj jest tak, że pacjent domaga sie polecenia jakiegoś konkretnego leku
                          i nie dociera do niego, że to lekarz najlepiej mu wybierze lek. pyta co jest
                          lepsze, co jest nowocześniejsze itd. i czasem dostaje jakąś nazwę na odczepnego
                          (tzn. sam lek jest dobry, ale wogóle nie powinna paść propozycja preparatu
                          leczniczego). ale oczywiście pewnie zdarza sie, ze aptekarz mówi pacjentowi, ze
                          najodpowiedniejszy byłby srodkek X i niech lekarz wystawi receptę.

                          natomiast w kwestii NZ: nie ma juz czegoś takiego jak NZ. przepisy mówią
                          wyłącznie o adnotacji "nie zamieniać", a nie o jakichś skrótach. więc
                          teoretycznie można "NZ" zignorować. praktycznie sie tego nie robi.
                          • draconessa Re: Jeszcze o aptekach 02.05.05, 09:44
                            wiesz, ja to napisalam tutaj skrotowo. Zawsze zas przystawialam pieczatke"nie
                            zamieniac'. A co do doradzania - pacjenci ow antybiotyk - wcale nie zalecony
                            przez lekarza, ba nawet nieodbywszy wczesniej zadnej w przychodni wizyty, -
                            dostawali i zazywali !!! A po kilku dniach dopiero zjawiali sie w przychodni ,
                            bo w aptece dostali np Augmentin ( na katar!!!) i pani w aptece poprosila ich,
                            aby poszli do lekarza i "doniesli jej" recepte. I nei byly to w danej aptece
                            przypadki jednostkowe.
                            • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 02.05.05, 12:27
                              > Zawsze zas przystawialam pieczatke"nie
                              > zamieniac'

                              dlaczego?
                              zakładam, że znasz sutuację finansową danego pacjenta oraz dostepność danego
                              leku na rynku.

                              > dostawali i zazywali !!! A po kilku dniach dopiero zjawiali sie w
                              przychodni ,
                              > bo w aptece dostali np Augmentin ( na katar!!!) i pani w aptece poprosila
                              ich,
                              > aby poszli do lekarza i "doniesli jej" recepte. I nei byly to w danej aptece
                              > przypadki jednostkowe.

                              paranoja i zajęcie dla inspektora farmaceutycznego
                              • draconessa Re: Jeszcze o aptekach 02.05.05, 12:59
                                Jezeli uwazalam, ze dany pacjent powinien wziac okreslony lek, a nie miec
                                zamieniony przez apteke na jakis zupelnie inny - zamienialam. Zazwyczaj tez
                                ustalalam z pacjentem, czy bedzie go stac na dany lek i tlumaczylam, czemu
                                akurat uwazam, ze ten jest wskazany. Wiedzialam tez, ze na pewno dany lek
                                dostanie. Oczywiscie, przypadki z owa pieczatka to byly pojedyncze sytuacje, i
                                bron Panie Boze nie stemplowalam tak recept z zasady, bo to by bylo idiotyczne
                                co najmniej:)))

                                A co do przypadkow z antybiotykami - owszem, inspekcja juz sie tym zajela. Mam
                                nadzieje, ze owa apteke doprowadza do opamietania.
                                • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 02.05.05, 13:47
                                  mogę tylko pogratulować podejścia do pacjenta.

                                  szkoda tylko, że znacznie częściej zdarzają się lekarze z całym bloczkiem
                                  ostemplowanym "nie zamieniać" i wypisują na nich np. super ważny lek
                                  rutinoscrobin czy preparaty nie majace swoich dokładnych odpowiedników. lub
                                  wypisują leki, na które nie stać pacjenta- chociażby fosamax emerytce, która
                                  odchodzi z pustymi rękami- (przykład emerytki niestety pojawia się bardzo
                                  często w praktyce; zreszta dane o nierealizowaniu recept są smutnie wysokie-
                                  ztym że to nie tylko wina "NZ")
                                  • draconessa Re: Jeszcze o aptekach 02.05.05, 16:15
                                    Zgadzam sie, dlatego nie wciskam ludziom na sile lekow, ktore akurat ktos mi
                                    zareklamowal. Dlatego wlasnie owa pieczatka byla u mnie w uzyciu tylko wtedy,
                                    kiedy naprawde byla konieczna. Ale faktem jest, ze czasem niektorzy Koledzy
                                    przesadzaja z owym "nie zamieniac":))) Tak samo nie sadz, ze ja uwazam
                                    wszystkich aptekarzy za lobuzow:))) W wiekszosci wspolpraca z aptekami ukladala
                                    mi sie dobrze, a tylko jedna apteka dziala w sposob...hmmm...dziwny:)))
                                • Gość: farmaceutka Re: Jeszcze o aptekach IP: 80.50.161.* 21.05.05, 21:21
                                  Tłumaczysz pacjentowi, że ma wziąć ten lek, a nie np. tańszy odpowiednik, ale
                                  chyba zapominasz dodać, że często lekarze piszą lek X i muszą przedstawić swoje
                                  wyniki przedstawicielowi, bo od tego zależy ich "szkolenie" na Kanarach, czy
                                  innych jeszcze wyspach. I tak dziesięciu pacjentów wychodzi od lekarza z
                                  receptami kalkowymi(po co się męczyć, trzeba od razu podłożyć kalki). Proszę
                                  nie pisać o nieuczciwości farmaceutów skoro Wy lekarze pozostawiacie wiele do
                                  życzenia, skoro przepisuje się coś na ilość, a nie jakość...
                                  • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 22.05.05, 09:22
                                    Pewnie widzisz więcej recept niż ja, ale mnie się jakoś nie zdarzyło widziec
                                    recepty "kalkowej".
                                    A repy jesli coś wogóle dają to: karteczki papieru ( notesiki), długopisy z
                                    logo firmy czy podkładki pod mysz. Większość z nas pokazuje repom drzwi.
                                    Nie twierdzę, że wszyscy aptekarze są ludźmi nieuczciwymi, ale naprawdę bardzo
                                    często zdarza się, że działają na niekorzyść pacjentów.
                                    Tam gdzie przepisy są zagmatwane, a w przypadku refundacji leków sa - i nie
                                    jest to ani nasza ani Wasza wina- łatwiej "skręcić".
                                    Dlaczego tak często zdarza się, że przy PRAWIDŁOWO wypisanej recepcie pacjent
                                    dostaje połowę ordynowanego leku?
                                    Niedawno jeden z moich pacjentów dostał tak właśnie "okrojoną" receptę, a
                                    argument, że nie było go stać jest śmieszny, bowiem mamy do czynienia z
                                    człowiekiem, który za noszone w kieszeni pieniądze mógłby wykupić pół apteki,
                                    zaś pozostałe pół za to co ma w torebce jego zona.
                                    • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 22.05.05, 18:22
                                      > Pewnie widzisz więcej recept niż ja, ale mnie się jakoś nie zdarzyło widziec
                                      > recepty "kalkowej".

                                      u mnie też nie ma recept "kalkowanych". za to zdarza sie, ze lekarz stawia
                                      pieczątkę z nazwą leku (najbardziej zapamiętałam Ostenil, bo było tego b.dużo),
                                      ilością opakowań i dawkowaniem. ciekawe czy sam ja sobie zrobił, czy też życie
                                      ułatwiła mu firma farmaceutyczna?
                      • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 24.05.05, 00:47
                        A mnie się wydaje że dr Ewa ma straszną obsesje na punkcie farmaceutów. Byc
                        moze frustracja zawodowa, zazdrość. Ja nie rozumiem już nawet tych zarzutów -
                        dla mnie to bzdura. A moze pani doktor wyjasni mi dlaczego większość lekarzy
                        ktorych znam ma rodziców lub dziadków inwalidów wojennych.Czyli takich ktorym
                        przysługują leki bezpłatnie. Jakoś wśród szarych obywateli to rzadkość a
                        lekarze zazwyczaj mają w rodzinie kogoś poszkodowanego na wojnie... Łatwo jest
                        z kogoś zrobić inwalide wojennego kto przeżył wojne... zwłaszcza jak się wie
                        jakie korzyści z tego tytuły płyną...
                        • draconessa Re: Jeszcze o aptekach 25.05.05, 10:15
                          JA!!! Ja nie mam w rodzinie zadnego inwalidy wojennego, co wiecej moi znajomi
                          lekarze jakos rowniez...
                    • Gość: Magda1 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.3vnet.pl 01.05.05, 20:47
                      widzialam ,ell, ale ta recepta byla czytelna!!!!!!!!!!!!!!1
            • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 24.05.05, 22:24

              "Nie dziwmy się, że NFZ płaci bajońskie sumy na leki refundowane a
              > farmaceuci zbijają majątki"

              Jest bardzo wielu przypadków wśrod lekarzy, którzy wypisują na własne potrzeby
              leki na konto swoich pacjentów- inwalidów. Drogie leki. Synvisc, duspatalin,
              detralex,esseniale - a wszystko pokrywa wlasnie NFZ. Tu jest grube nadużycie i
              nieuczciwość.
    • Gość: l79 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.crowley.pl 03.05.05, 01:44
      Droga Ewo.
      Twoje uogolnienia sa - sama przyznaj - krzywdzace. Pewnie ze sa nieuczciwi
      aptekarze, podobnie jak lesnicy, gornicy i lekarze. Czemu jednak z Twojego
      postu zieje az taka nienawiscia?

      Sposob na ograniczenie mozliwosci oszust to wziecie paragonu - co zrobilas.
      Jasne ze sprawe nalezy wyjasnic, nie zdziw sie tylko jesli na przyklad okaze
      sie ze suma zaplaty na paragonie jest napisana drobnym drukiem (tak robia
      niektore stare drukarki fiskalne iglowe).

      Jesli chodzi o pozostale Twoje zarzuty:

      1.owszem starsi ludzie bardzo czesto skarza sie ze sa oszukiwani, czesto
      wracaja z tym do apteki, najczesciej okazuje sie ze "pomylka" istnieje tylko w
      ich wyobrazni albo wynika z przepisow dot. realizacji recept.

      2.Czasem wydaje sie pacjentowi mniej leku niz ma zapisane, najczesciej wynika
      to z tego ze na recepcie nie ma dawkowania (a musi ono byc jesli na recepcie
      jest wiecej niz 2 najmniejsze refundowane opakowania) albo przekroczona jest
      ilosc na 3 mies terapii; czasem nie ma takiej ilosci leku w aptece - wtedy
      jesli pacjent sie zgadza wydaje ile jest; czasem sam chory wykupuje tylko tyle
      na ile go stac

      3.Co do zamiany na drozsze - nie kazdy lek najtanszy ze spisu lekow jest
      dostepny w hurtowniach.

      4.Co do wizyt repow - jak zyje nie widzialam repa od lekow na recepte w aptece;
      zamienianie na okreslony preparat jest zapewne spowodowane tym ze tego akurat
      jest w aptece duzy zapas. A poza tyn to lekarze musza byc jednak bardziej
      podatni na korupcje bo ostatnio nawet przedstawiciele otc zagladaja wylacznie
      do pobliskich gabinetow, co zaowocowalo duza iloscia pewnego preparatu
      witaminowego przepisywanego na receptach...
      • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 03.05.05, 09:51
        Droga 179,
        Na paragonie kasy fiskalnej była czytelnie(!) wybita suma, niestety,
        pomniejszona o sporną kwotę.
        Dziwi mnie uwaga o drobnym druku- czyżbyś uważała, że jest to sposób na ....now
        własnie na co?
        Jak oszukuje się ludzi starszych i źle widzących, skoro udało się oszukać osobę
        w średnim wieku, dobrze widzącą i wyczuloną na ewentualną nieuczciwość, a także
        dobrze poruszającą się "w temacie" leki.
        Nie pałam nienawiścią - vide mój post o uczciwej aptekarce, ale z przykrością
        stwierdzam, że nieuczucwe praktyki są znacznie częściej spotykane.
        Po raz kolejny informuję, że recepty- także we własnym interesie piszę BARDZO
        CZYTELNIE I STARANNIE, tam gdzie jest choćby najmniejsza poprawa stawiam
        pieczątkę. ZAWSZE nawet gdy kuracja jest na 2 tygodnie piszę dawkowanie, zawsze
        na recepcie jest forma leku i jego ilość, bardzo często piszę ilość tabletek
        słownie.
        Czym w związku z tym tłumaczyc, że pacjentka na recpcie ( przykład pierwszy z
        brzegu) napisanej w sposób następujący:
        Gascec 20 mg in caps.
        ( dwadzieścia osiem kapsułek)
        D.S- 1x dziennie rano
        #
        otrzymuje 14 kapsułek leku? Wytłumacz proszę, bo ja nie potrafię.
        Z hurtowni można sprowadzić w krótkim czasie praktycznie każdy lek. Dlaczego
        wydaje sie Losec ( pozwól, że zostanę przy tej grupie), skoro są ZNACZNIE
        TAŃSZE odpowiedniki i ogólnie dostępne?
        I nie wmawiaj tylko, że lekarz napisał na recepcie "nie zamieniać ", ja w życiu
        tego nie zrobiłam.
        A wizyty repów w aptekach są na równi z wizytami w szpitalach i przychodniach.
        Skąd to wiem? Od samych repów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Starszy człowiek jest łatwym obiektem oszustwa.
        • Gość: l79 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.crowley.pl 03.05.05, 11:32
          No ja sie wlasnie nie moge zgodzic z tym ze latwo oszukac starszych ludzi.
          Uwierz - nikt nie jest bardziej drobiazgowy i podejrzliwi niz "bezbronni"
          staruszkowie. Oni tez najczesciej robia karczemne awantury i wracaja z
          reklamacjami. Oraz spedzaja popoludnia na wedrowkach i porownywaniu cen w
          aptekach. A w zmanach cen sa nieraz bardziej zorientowani niz ja!

          Jesli chodzi o czytelne i staranne recepty - to jestes wyjatkiem.

          Przyklad z Gasekiem tajemniczy - owszem. Nie wiem tylko czemu nie przyjmujesz
          za mozliwe istnienia pomylek a posadzasz wszystkich o zla wole? Moze to nie
          byla pomylka w apece tylko np Ty zapomnialas napisac dawkowania? Albo pacjent
          zrezygnowal z wykupienia calosci ze wzgledow finansowych a przed Toba wstydzil
          sie przyznac? Czy tez aptekarz nie byl nadczlowiekiem i zdarzylo mu sie
          popelnic pomylke? Uwierz - w aptekach unika sie wycofywania zafiskalizowanych
          sprzedarzy. A nie ma innej mozliwosci zeby np sprzedac drugie 14 tabl. Gaseku.
          Jedna recepte mozna wprowadzic tylko raz. I nie jest to kwestia dobrej woli czy
          przepisow, ale po prostu NFZ nie zrefunduje recepty o powtorzonym numerze.

          I naprawde - nie pracuje dlugo ale zaden rep nigdy nie zalecal mi zamiany leku
          na produkt jego firmy.
          • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 03.05.05, 20:50
            Pisanie dawkowania na recepcie mam we krwi, tak samo jak imienia i nazwiska
            pacjenta.
            Starsi ludzie mający groszowe renty mają prawo porównywać ceny leków w
            aptekach. Mają też prawo walczyć o swoje i nie powinno Cię to dziwić.
            Podałam jeden z wielu przykładów. Pacjenci często opowiadają, ba nawet pokazują
            paragony z kas fiskalnych i .......braki wydanych leków.
            Jeżeli wiem, że pacjent ma problemy finansowe- wypisuję mu leki na kilku
            receptach.
            A tak gwoli ciekawości - człowiek jest istotą omylna- jednak dlaczego w
            aptekach tak często mylią się na niekorzysć chorego?
            Skoro nie widziałaś repow w aptece to chyba pracujesz bardzo krótko. Jeden z
            repów zaproponował mi, abym nie tylko wypisywała lek "jego" firmy, ale także
            namawiała chorych do realizowania recept w określonej aptece. Nie zrobił tego z
            miłości do chorych- czyżbym się myliła?
            • Gość: l79 Re: Jeszcze o aptekach IP: *.crowley.pl 03.05.05, 21:45
              Przyznaj prosze ze kazdy lekarz ma pisanie imienia i nazwiska na recepcie we
              krwi. A jednak raz na jakis czas przychodzi ktos kto na recepcie nie ma
              wypelnionego pola pacjent, brak jest pieczatki lekarza czy innych, wydaloby sie
              podstawowych danych.

              Nie dziwi mnie walka o oszczedzanie. Niemniej dziwia mnie pretensje o to ze
              aptece sieciowej w hipermarkecie jest taniej, dziwia mnie dzikie awantury ze w
              zeszlym roku cos bylo tansze i dziwia mnie zalozenia - takie jak Twoje - ze ja
              chce kogos oszukac. Dla przykladu: 2 stycznia tego roku doczekalam sie miana
              zlodziejki i oszuski oraz skargi do Nadzoru ze wzgedu na to ze "Heminervin
              zawsze kosztowal 3,20 a ja chce za niego az 40 zl". I "bezbronna staruszka" za
              nic nie chciala uwierzyc ze istnieje cos takiego jak spis lekow refundowanych i
              zmiany w tymze spisie. Bo przeciez ja "zniknelam w magazynie i dlugo nie
              wracalam i to jest znak ze popelniam oszustwo". Nie moge oprzec sie wrazeniu ze
              pani ta goscila w Twoim, droga Ewo, lub podobnym gabinecie i dowiedziala sie ze
              farmaceuci to oszusci i zlodzieje, ktorzy dorabiaja sie na krzywdzie emerytow.

              Czemu farmaceuci myla sie tylko na niekorzysc pacjentow? A skad ten wniosek? W
              kazdym miesiacu zdarza mi sie wedrowac po gabinetach w celu poprawiania ilosci,
              dopisywania dawkowania badz po prostu zwracam pieniadze za nadmiarowe wydane
              pacjentowi opakowania. Inna sprawa ze czasem wychodzi na jaw (kiedy recepty
              sprawdza druga osoba) ze zamiast dwoch opakowan przeczytalam jedno - ale raczej
              mojego interesu w tym nie ma. Ktos w tym watku wyrazil idiotyczne
              przypuszczenie ze mozemy sprzedawac leki na recepte bez recepty biorac wiecej
              pieniedzy. To idiotyczne - przede wszystkim dlatego ze gdybym chciala tak robic
              to zadne recepty nie sa mi do tego potrzebne.

              Rzeczywiscie nie pracuje dlugo. Ale fakt ze przez 2 lata nie odwiedzal mnie rep
              od lekow na recepte chyba juz o czyms swiadczy? Bo do gabinetow lekarskich
              zagladaja kilka razy tygodniowo.
              • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 03.05.05, 22:22
                hmm, dyskusja jest bezcelowa. zbyt osobiście traktujemy ten wątek.
                uczciwi farmaceuci nie pojmują jak można oszukiwać pacjentów i narzekają
                na "większość lekarzy", porządni lekarze nie widzą problemu nieprawidłowych
                recept i widzą "nagminne oszustwa w aptekach" itd.

                myślę, że w ramach wniosków należy przyjąć, że w każdym zawodzie trafiaja sie
                czarne owce.
                i ze niestety trzeba mieć się na baczności (zarówno w aptece jak i w "zwykłym
                sklepie")- pytać, jak cos wydaje się niejasne, lub dawać znać, gdzie trzeba-
                gdy łamanie prawa jest ewidentne.
      • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 03.05.05, 10:45
        4.Co do wizyt repow - jak zyje nie widzialam repa od lekow na recepte w aptece;
        >
        > zamienianie na okreslony preparat jest zapewne spowodowane tym ze tego akurat
        > jest w aptece duzy zapas.

        przychodza, przychodzą. wprawdzie najczęściej po to, zeby zapytać, jak się
        sprzedaje jakiś preparat (często z podtekstem: czy lekarz wypisuje dużo recept
        na praparat X, tak, jak się umówili).
        jednak trafiają się też "niemoralne propozycje" (właściwie, to cudzysłów jest
        niepotrzebny)- najbardziej utkwiła mi w pamięci pani z Lek-Amu, która
        zaproponowała po 5 zł za każdą receptę na której alendroniat będzie zamieniony
        na ich Ostolek.... zakładam, że tego typu pomysły mogą kusić niektórych
        farmaceutów- walczących o utrzymanie się na rynku (jest za dużo aptek) i/lub
        zwyczajnie zachłannych i nieuczciwych
        • tricolour Co to znaczy... 03.05.05, 22:10
          ... za duzo aptek?
          Aptek jest tyle, ile zaakceptuje RYNEK.
          • Gość: elle Re: Co to znaczy... IP: 213.241.34.* 03.05.05, 22:17
            rynek sie nasycił. dlatego bankrutują- było juz o tym w wątku
    • Gość: apap Re: Jeszcze o aptekach IP: *.aster.pl 20.05.05, 23:38
      witam
      pracuję w aptece od dwóch lat i ograniczę się do opisania tylko kilku wątków
      poruszanych wcześniej:
      1.kilka razy przyszły do mnie osoby z paragonem, domagając się wydania jeszcze
      innych rzekomo wypisanych na recepcie leków i jak dotąd odszukując recepty
      okazało się, że wszystko jest w porządku. Starsi ludzie często myślą, że
      powinni dostać więcej leków, bo więcej było niby na recepcie, albo lekarz mówił
      że coś wypisał, a jednak tego nie zrobił.
      2.ludzie czasami rezygnują z leków bo ich na nie nie stać, a wielu lekarzy
      przepisuje drogie leki (które mają tańsze odpowiedniki) ludziom, którzy nie
      mają pieniędzy, wtedy oni kalkulują co mają wykupić. Często nie chcą
      odpowiednika, bo uważają, że lekarz wie najlepiej i zostają przy drogim leku.
      3.starsi ludzie a okazuje się, że i lekarze nie znają zasad wydawania leków.
      Wtedy taki dziadek oczywiście, może przyjść do Pani gabinetu mówiąc, że dostał
      mniej tabletek niż było na recepcie, ale drogi lekarzu jeśli nie ma dawkowania
      na recepcie to pacjentowi wydaję najmniejsze zarejestrowane opakowanie (ale
      wytłumacz to pacjentowi, który myśli, że go ktoś chce oszukać)
      4.sama wędruję po gabinetach i tłumaczę lekarzowi np. że Bemecor to wykaz A i
      musi dopisać dawkowanie (a lekarz robi duże oczy)
      5.niestety kontrole NFZ sprawdzają wszystko na recepcie i takie rzeczy jak
      ilośc leku maxymalnie na 90 dni itp muszą się zgadzać i dlatego pacjeni czasem
      myślą, że ich oszukuję, jak mówię, że lek tylko na 90 dni a oni mówią , że
      pierwsze słyszą, żę gdzie indziej nie ma problemu. A ja pytam czy wie pani jak
      wyglądała poprzednia recepta, jakie było dawkowanie itp. a oni oczywiście, że
      nie mają pewności, ale często są nastawieni negatywnie od razu.
      to na tyle na razie
      dobranoc
      • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 21.05.05, 16:41
        Znam zasady wypisywania recept. Dawkowanie piszę z a w s z e , awet wówczas,
        gdy wypisuję najmniejsze opakowanie. Szczególnie(!) dokładnie i starannie
        wypisuję recepty dla osób starszych, wiem, że lepiej dać im lek tańszy niz
        droższy, bo mogą go po prostu nie wykupić.
        Opisane przeze mnie przypadki zdumiały nawet farmaceutów. Kilka dni temu byłam
        po raz kolejny świadkiem próby oszukania pacjentki - znowu w ten sam sposób -
        wydania MIMO PRAWIDŁOWO WYPISANEJ RECEPTY mniejszego opakowania.
        Co możemy zrobić? Chyba tylko informować nadzór, ale farmaceuta, który chce
        oszukać i tak oszuka, winny będzie lekarz, pacjent, a w najgorszym razie
        oświadczy, że się pomylił.
        • Gość: farmaceutka Re: Jeszcze o aptekach IP: 80.50.161.* 21.05.05, 21:56
          Jak ktoś nie dowierza i wszędzie węszy oszustwo to powinien bezwarunkowo domagać
          się paragonu.Ja niemal wciskam ludziom paragony, bo często nie chcą. Ale pacjent
          potrafi przyjść z paragonem i stwierdzić, że źle mu policzyłam, bo odpłatność
          leku jest np. 50%, a on płaci więcej i nie rozumie co to są limity i że nie ja i
          nikt w aptekach tego nie ustala, tylko ministerstwo. Wyliczałam przy nim na
          kartce i kalkulatorze cenę leku z limitem, musiałam pokazać Dz.Ustaw, to dopiero
          przeniósł swoje pretensje na ministrów, rząd itd...
          • Gość: mmagda12 firma farmaceutyczna IP: *.3vnet.pl 25.05.05, 10:11
            Moze sponsorowac specjaliste kardiologa ,ktory przyjezdza do przychodni i
            przyjmuje pacjentow bezplatnie?
            U mnie w miescie nie ma poradni kardiologicznej.W drugim miescie jest tylko
            jedna .Terminy do pol roku.Poniewaz maz jest po zawalach ,a terminy dlugie,jest
            pod 'opieka' lekarza pierwszego kont.2m-ce temu bedac w przychodni , rozmawialy
            dwie ,ktore mowily o kardiologu ,ze dzisiaj przyjezdza do przychodni.Zapytalam
            o szczegoly ,i dowiedzialam sie ,ze faktycznie tak jest.Starsza pani prosila
            mnie ,zebym nie mowila lekarz ,ze to ona powiedziala.Wiec w czasie wizyty,
            zapytalam lekarz ,czy slyszala,ze u Nas w miescie gdzies przyjmuje
            kardiolog ? ,chodza takie pogloski.I tu wielkie zmieszanie lekarz ,purpura na
            twarzy,zaczela sie jakac ,tak odparla ,ze u nas w przychodni ,ze tego
            kardiologa sponsoruje firma farmauceutyczna i wlasnie dzisiaj przyjezdza.Ale
            byly zapisy i nie ma juz miejsc.Zmieszanie bylo olbrzymie.Maz poszedl i
            czekal ,az kardiolog przyjmie wszystkich pacjentow.wszedl zapytac sie i jakie
            bylo zdziwienie kardiOloga ,ze lekarz nie wciagnela ,go na liste ,kazal
            przyniesc pielegniarce karte inform.i gdy zobaczyl ,ze maz po 3 zawalach tak
            sie wkurzyl ,i powiedzial ,ze bedzie za dwa tygodnie ,tylko maz ma kontaktowac
            sie ,bo termin moze sie zmienic.Final byl taki ,ze pielegniarki tak krecily z
            tym terminem ,[prosze zadzwonic za dwa dni itp] ,ze lekarz byl,nastepna wizyta
            przeszla kolo nosa.Pozniej o nastepnym terminie ,ze nie bedzie w czerwcu ,bo
            duzo pacjentow wyjezdza na urlop itp ,ze dopiero we wrzesniu.O co tu chodzi?Aha
            najwazniejsze ,lekarz pierwszego kontaktu byla rzecznikiem praw
            pacjenta.Przestalam sie dopytywac ,bo szkoda nerwow
      • Gość: Etno Re: Jeszcze o aptekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 23:24
        Zaskoczony jestem postawą Ewy.

        Co Ci dziewczyno zrobili ci aptekarze,że tak węszysz z przekonaniem w aptekach
        złodzieji? Rzucił Cię jakiś przystojny farmaceuta czy co? -:)))
        Nie jestem aptekarzem ale 15 lat z zoną prowadzę aptekę. Ona sprawy fachowe,ja
        wszystko reszte.

        Znam bardzo dobrze to srodowisko i jego problemy. Jak wszędzie-pewno i w nim są
        też nieuczciwi. Ale 99 % aptekarzy to ludzie przejeci swą pracą i naprawdę jej
        oraz pacjentom oddani. I dalecy od kombinowania. A nie jest łatwo.

        Dlaczego jest tak żle ?

        1- Bo strasznie głupie, nieczytelne i ciagle zmieniane są przepisy.
        2- Bo apteka jest ostatnim ogniwem bilansujacym wszystkie zdarzenia do niej
        prowadzace: choroba i niecierpliwośc (oby tylko) pacjenta, nieudolność lekarza
        a w tym błedy w dysponowaniu lekiem oraz bylejakość w wypisywaniu recepty.
        3- Wprowadzanie pacjenta przez lekarza w bład,że lek ileś tam kosztuje lub jest
        bezpłatny a stan faktyczny jest zupełnie inny (przepisy szczegółowe).
        4. Za duzo aptek w stosunku do potrzeb ludności.

        Apteka to nie warzywniak lub sklepik osiedlowy. Przeciętnie Polak jest w aptece
        raz na dwa miesiące. Nie moze być na każdym rogu ulicy bo sie nie utrzyma
        ekonomicznie.
        Widok 20 pacjentów w Przychodni to tłok. Obecność tych samych pacjentów w
        aptece to tragedia dla niej. Żeby apteka egzystowała, przynajmniej na godzinę
        lub pół powinna byc taka ich ilość w aptece.

        BO ŻYJEMY TYLKO Z MARZY. A średnia marża w aptece to 18 %. Jeśli masz dzienny
        utarg rzędu 2 tyś. zł to spróbuj pokryć wszystkie koszty związane z
        działalnośćią apteki.Tym gorzej, że pieniadze z refundacji wpłyną do apteki
        dopiero za miesiąc (średnio 3 tygodnie od momentu wydania leków) Nie ma cudów-
        brakuje nie mówiąc już o jakimś zysku.

        I mój głos bezposrednia do Ewy!

        Refundacja za leki nie jest dobrocią państwa dla apteki. To pacjent dostaje te
        pieniądze. Apteka musi je wydać duzo wcześniej w hurtowni bez żadnej znizki(bo
        lek refundowany). Odpłatność wpłacona w aptece przez pacjenta jest tylko
        minimalnym zwrotem poniesionych wcześniej wydatków uzupełnionych pózniej przez
        refundację.


        3- Wolna amerykanka w ilosciach aptek.
        • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 30.05.05, 12:47
          Już miało nie być ( z mojej strony) o aptekach, ale przed chwilą miałam
          kolejny "kwiatek".Wypisałam na recepcie lek X ( z oczywistych powodów nie
          podaję nazwy)- krople do oczu, drogie i objęte refundacją.
          Pacjent wrócił z niezrealizowaną receptą, gdyż Pani Magister oświadczyła, że
          może mu ją zrealizować ze 100% odpłatnością, gdyż.........nie jestem okulistą.
          Nie znam przepisu, który ograniczałby lekarzowi, mającemu aktualne prawo
          wykonywania zawodu wypisywanie recept tego typu ( pomijam leki psychotropowe).
          Dla pacjenta wydatek równy 100% odpłatności był niemożliwy.
          P.S. Od 23 lat mam męża, więc nie rzucił mnie żaden przystojny farmaceuta, za
          to wielu skutecznie utrudniło życie moich pacjentów.
          Zgadzam się natomiast ze zbyt dużą ilością aptek.
          • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 30.05.05, 21:35
            Zapewne dr Ewa nie zaznaczyła na rp "P" -choroby przewlekłej (zakładam że
            refundacja należy się w chorobie przewlekłej -przy kroplach ocznych tak
            zazwyczaj jest). Specjalista na podstawie dokumentacji choroby stwierdza czy
            jest to choroba przewlekła (czyli w tym przypadku okulista).
            Proponuje pani dr przestudiowanie przepisów - ignorancja lekarzy pod tym
            wzgledem jest czasami powalająca na kolana. A cierpi na tym pacjent.
            • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 30.05.05, 21:58
              Z przykrością informuję, że na recepcie była literka P w stosownym okienku.
              • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 30.05.05, 22:19
                Być może pacjent coś przekręcił- bierzę się za słuchawke i wyjaśnia
                sprawe.Pacjenci też potrafią opowiadać dziwne historie.
                Z postow Ewy wnioskuje że jest wielką fanką Gasecu. Dlaczego nie dba pani o
                kieszen pacjenta? Sa odpowiedniki tańsze.A jak się do tego przystempluje "nie
                zamieniać" blokuje się pacjentowi możliwośc wyboru tańszego leku. Czyżby jakaś
                bliska zażyłość z Mepha?
                • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 31.05.05, 10:59
                  Właśnie dlatego, że dbam o kieszeń pacjenta wypisuję Gasec ( ok. 15 PLN za 28
                  kapsułek) a nie Losec ( firmy AstraZeneca, która proponowała mi już to i owo)
                  za .hm 30-40 PLN za tę samą ilość kapsułek. 18% marża od Gasecu jest mniejsza
                  niż analogiczna od Losecu.
                  Nie mam nawet pieczątki" nie zamieniać", a ręcznie nie piszę. Skąd te
                  podejrzenia?
                  P.S. Moja recepta ta "zła" została zrealizowana w innej aptece. Dlaczego?
                  Czyżby farmaceuta nr 2 był dobrym wujkiem? A może ten pierwszy chciał "zarobić"
                  na refundacji?
                  Moim zdaniem jedyna metodą ukrócenia nieuczciwosci byłyby rozliczenia nie z
                  apteką a z ubezpieczycielem. Pacjent w aptece płaci 100% i dostaje paragon (
                  rachunek, fakturę), którą refunduje ubezpieczyciel.
                  • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 31.05.05, 16:58
                    W miejscu gdzie pracuje nie ma Losec na stanie. Lek odszedł w zapomnienie ze
                    względu na swoją horrendalną cenę. Jest dużo preparatów omeprazolu tanich.
                    Gasec wcale nie jest najtańszym z nich- zawsze pacjent może oszczedzic złotówke
                    na opakowaniu kupując inny odpowiednik. Przykłady- (20 mg i opakowanie 28
                    tabletek, ceny urzędowe): Gasec 15,38 ; Helicid 14,35 ; Omar (30 kapsuek w
                    opakowaniu!) 14,41. Dla emerytów złotówka to czasem dużo...
                    Reszta oscyluje w granicach 16 zł a firmy aby być konkurencyjne obniżają cene
                    swoich preparatów (np Polprazol -cena urz. koło 21 zł, po obniżce wychodzi
                    około 15 )
                    Nie wiem dlaczego recepta nie była zrealizowana w aptece nr 1.Jest przepis
                    który mowi ze recepty na choroby przewlekłe powinien wystawiać specjalista, ale
                    w praktyce wyglada to zupelnie inaczej. W tym konkretnym przypadku lekarzy
                    wystawiajacy rp ponosi pełna odpowiedzialnosc ze ten dokument.Prawną i
                    finansową. Jeżeli zaznaczy uprawnienie P w odpowiednim okienku zasadność tego
                    postępowania powinien udokumentować w razie kontroli, ale apteki to powiedzmy
                    nie interesuje. Sprawa lekarza i jego ryzyko.
                    Pomysł, żeby refundacja była załatwiana poza apteką jest genialny- nareszcie
                    apteki nie musiałyby kredytować na ogromne pieniądze NFZ.Refundacja jest
                    zwracana aptece po jakims czasie dopiero. Niestety myśle, ze jest to nierealne.
                    • Gość: Ewa Re: Jeszcze o aptekach IP: *.chello.pl 31.05.05, 21:00
                      No to niech lobby aptekarskie zacznie walczyć - każdy dobrze na tym wyjdzie, a
                      i oszustw będzie znacznie mniej. Preparaty omeprazolu są mniej więcej w tej
                      samej cenie - oscylują między 14,40 a 15.50 PLN. Ostatnio widzialam paragon na
                      Omar na prawie 16.00 PLN - więc wszystko zależy od marzy apteki . Tak więc w
                      jednym przypadku kapsułka kosztuje 55 a w drugim 53 grosze!
                      • samosia75 Re: Jeszcze o aptekach 31.05.05, 21:36
                        NIEMOŻLIWE. Lek nie moze byc sprzedany w cenie przekraczającej urzędową. Moze
                        to było dawno temu, przed zmianami list. A lobby aptekarskie jest słabe,
                        niestety. Zbyt dużo nie-farmaceutów jest w środowisku.
                        Oszustw nadal twierdzę, żę nie ma ,albo pojedyncze przypadki (jak wszędzie).
                        Apteki muszą być konkurencyjne względem siebie i nikt nie pozwoliłby sobie na
                        tego typu praktyki.
                      • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 31.05.05, 22:11
                        lek refundowany nie moze być sprzedany drożej niz wynosi ustalona na niego cena
                        urzędowa (oczywiście mowa o prawidłowej recepcie dla osoby ubezpieczonej).
                        w kwesti ceny omaru: obecnie większość omeprazoli ma ceny w różnym stopniu
                        obniżone przez gł. producentów w stosunku do cen urzędowych. w zależności od
                        hurtowni w której zaopatruje sie apteka cena leku może się wahać. nie
                        przekroczy ustalonej maksymalnej ceny urzędowej, ale może być w różnym stopniu
                        od niej niższa.
                      • Gość: Etno Re: Jeszcze o aptekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 23:17
                        Ha,ha,ha.....
                        A kto w Polsce widział lobby aptekarskie? Siedzę w tym (pożal się
                        Boże) "biznesie" piętnascie lat i jedyne co moge stwierdzić,to fakt kompletnej
                        dezorganizacji srodowiska. Każdemu co innego jest lepsze i tylko on ma patent
                        na mądre rozwiązania.
                        A z ceną leku,szanowna Pani Ewo, to nie tak prosta sprawa,jak sie Pani wydaje!
                        Zawsze cena detaliczna zależy od ceny zakupu w hurtowni!!! Czasami kurs dolara
                        ma wpływ na cenę sprzedazy w hurtowni.
                        Czesto marża apteczna jest taka sama w róznych aptekach, a cena detaliczna -
                        rózna.Srednio w aptekach stosowane są marże na poziomie 20%.(moim zdaniem i
                        praktyką europejską absurdalnie niskie).
                        Proszę sobie przeliczyć,za ile setek złotych trzeba sprzedać leków w
                        aptece,żeby uzyskać kwotę równą cenie wizyty w Pani prywatnym gabinecie? Marża
                        w aptece to jedyny element pokrycia kosztów (zuzyta energia,koszty dzierzawy
                        lokalu,amortyzacja na wyposażeniu apteki. płace dla pracowników i narzuty na
                        nie)Czesto nie starcza na "płace" właściciela.
                        Proszę sobie dać spokój z tymi marzami i róznicami cen leków o 20 groszy.To
                        jest nie do opanowania przy najlepszej woli aptekarzy! Szkoda Pani energi i
                        osmieszyc się mozna......
              • Gość: elle Re: Jeszcze o aptekach IP: 213.241.34.* 31.05.05, 22:17
                > Z przykrością informuję, że na recepcie była literka P w stosownym okienku.

                w takim razie albo chodzi o niedoinformowanie farmaceutki, albo o
                nieporozumienie na lini lekarz-pacjent-apteka (przekręcony sens, głuchy
                telefon), albo trafiło na farmaceutę, któremu np. po kontroli NFZ cofnięto
                refundację z powodu użycia przez lekarza skrótu Wa-wa zamiast Warszawa lub
                innej bzdury i teraz dmucha na zimne czyli sie czepia bez podstaw.
                • dr_kregarz Tak, tak, chodzi tu o nieporozumienie 04.06.05, 13:11
                  tinyurl.com/9pbkn
                  na linii pacjent-lekarz gdyz pani doktor pomylila sie przez pomylke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka