tricolour
11.06.05, 14:09
W przemysle, produkcji, usługach powstały normy, dzieki którym można
monitorować pracę. Wydajność, jakość produktów są rzeczami, którę łatwo
poddają się standaryzacji i dla poprawienia wskaźników wymyślono normy np. ISO.
Bardziej zaawansowane normy minotorują również procedury związane z wykonywaną
pracą. Dają odpowiedź, czy stanowisko pracy jest optymalnie wykorzystane, czy
nie generuje błędów (np. bubli, przestojów), nie absorbuje zbyt wielu zasobów...
Czy środowisko lekarskie (szczególnie polskie) dałoby ZGODĘ na taki
zewnętrzny, często automatyczny, stały audyt, który - poza oczywistymi
profitami - doprowadziłby RÓWNIEŻ do:
- zwolnienia części personelu ze względu na spóźnienia do pracy, nietrzeźwość,
robienie "fuch",
- "zainteresowanie" się pracownikiem, który odbiega od "średniej" w firmie
(zbyt często choruje, za dużo pracuje, nie bierze urlopów, itp)
- jest nieodpowiedni do wykonywania obowiązków na obecnym stanowisku (awans,
degradacja lub likwidacja etatu w ogóle).
Celowo wymieniłem takie "koszmarne" negatywy, we właściwej kolejności, bo są
one najczęstsze w polskich realiach.
Dajecie, szanowni lekarze, zgodę na taki mechanizm kontrolny?