Dodaj do ulubionych

lekarz odmowil mi pomocy

IP: *.elpos.net / *.elpos.net 15.07.05, 20:42
Lekarz odmowil mi badania.Prywatny lekarz zdiagnozowal u mnie grzybice,
przerost candidy, a lekarka w przychodni odmowila mi pomocy.Powiedziala,ze
skoro prywatny lekarz (dodam ,ze przypadkiem -to lek. ginekolog)to
zdiagnozowal to niech on to leczy i odmowila mi pomocy. Na pytanie do kogo
mam sie zwrocic-powiedziala, ze ona tego nie leczy i niech leczy ten kto to
zdiagnozowal!
Bylam w szoku, wyszlam z gabinetu i nie wiem czy smiac sie czy plakac?
Obserwuj wątek
    • Gość: Swan Ganz Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 21:05
      jak już szok Ci przejdzie to Ty się przejdź do oddziału NFZ i tam możesz
      zgłosić tą sprawę. O ile oczywiście;
      - jesteś ubezpieczona czyli masz uprawnienia
      - rzeczywiście lekarz odmówił Ci prawa do leczenia(nic nie pokręciłaś?)
      • Gość: monikaa Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.elpos.net / *.elpos.net 15.07.05, 21:24
        nic nie pokrecilam-odmowil mi leczenia
        • baba_ze_wsi Re: lekarz odmowil mi pomocy 15.07.05, 21:34
          No ale to Ty poszłaś do tej lekarki z diagnozą od innego lekarza i zażądałaś
          leczenia? A ona Cię w ogóle nie miała szansy zbadać? Czy jej diagnoza była inna?

          Baba ze znakiem zapytania
        • Gość: jh Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: 80.48.189.* 18.07.05, 23:30
          lekarz ma prawa odmówić leczenia pod warunkiem ze wskaze gdzie dana osoba może
          taka pomoc otrzymac i nie jest oczywiscie w stanie zagrożenia zycia, a jeżeli
          grzybice diagnnozował ginekolog to uważam ze on powinien leczyć a nie lekarz
          rejonowy....
          • Gość: Swan Ganz dlaczego lekarz rejonowy miałby tego nie leczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 23:39
    • maszar Re: lekarz odmowil mi pomocy 15.07.05, 22:33
      ciekaw mnie, dlaczego ów pierwszy lekarz nie rozpoczął leczenia, skoro już
      postawił rozpoznanie, to powinien być konsekwentny (Ty również) i przepisać
      odpowiednie leki;
      • vacia Re: lekarz odmowil mi pomocy 16.07.05, 08:03
        maszar napisał:

        > ciekaw mnie, dlaczego ów pierwszy lekarz nie rozpoczął leczenia, skoro już
        > postawił rozpoznanie, to powinien być konsekwentny (Ty również) i przepisać
        > odpowiednie leki;

        Oboje z tych lekarzy mogli to zrobić, nie powinien jeden spychać leczenie na
        drugiego, a wogóle czy ta choroba jest ogólna i czy lekarz internista się nią
        tylko zajmuje czy też tylko ginekolog.Może to nie domena ginekologa?
        Pozatym czy Wy lekarze nie zdajecie sobie sprawy ,że ktoś może ze swoich
        dochodów pozwolić sobie tylko wyjątkowo na prywatną wizytę czy żyjecie w jakimś
        innym świecie ?
        A tak nawiasem mówiąc to albo choroba jest albo jej nie ma. To czy ona jest nie
        zalezy od osoby lekarza który postawił rozpoznanie ,to śmieszne jest spychanie
        leczenia na tego kto postawił rozpoznanie, chyba czegoś takiego nie ma w
        przepisach o opiece zdrowotnej bo byłby to jeden z bardziej bezsensownych
        przepisów.



    • slav_ Re: lekarz odmowil mi pomocy 16.07.05, 00:14
      Lekarka zachowała sie racjonalnie.
      Leczy ten co zdiagnozował poniwaz ponosi odpowiedzialnośc za postawioną diagnozę
      i zaordynowane leczenie. Nie ma tak - ja rozpoznałem a teraz kolega niech leczy
      - niech "przepisze" takie leki. KTO poniesie odpowiedzialnośc jesli sugerowane
      leczenie wywoła skutki uboczne lub diagnoza była nietrafna ?
      • basia-kasia Re: lekarz odmowil mi pomocy 16.07.05, 00:33
        Tu jest kwestia: prywatny , ubezpieczony.Kazdy ma prawo do drugiej
        opinii(pierwszej w tym przypadku chyba nie bylo).
      • pimpek_sadelko Re: lekarz odmowil mi pomocy 18.07.05, 09:46
        slav_ napisał:

        > Lekarka zachowała sie racjonalnie.
        > Leczy ten co zdiagnozował poniwaz ponosi odpowiedzialnośc za postawioną
        diagnoz
        > ę
        > i zaordynowane leczenie. Nie ma tak - ja rozpoznałem a teraz kolega niech
        leczy
        > - niech "przepisze" takie leki. KTO poniesie odpowiedzialnośc jesli sugerowane
        > leczenie wywoła skutki uboczne lub diagnoza była nietrafna ?

        no pewnie ze tak. z drugiej strony powinna byla dziewczyna SAMA zbadac i swoja
        diagnoze postawic a nie wygonic za drzwi!
        nie znosze kobiet ginekolozek! jedna tylko normalna spotkalam. reszta to byly
        wredne i nieprzyjemne baby!
        • pimpek_sadelko zle zrozumialam 18.07.05, 09:50
          myslalam ze to byla ginekolozka a grzybica na dolnych partiach ciala:)
    • gusia40 Re: lekarz odmowil mi pomocy 16.07.05, 03:58
      Zazwyczaj lekarz diagnozuje i leczy chorobę.Ty przyszłaś z gotowym rozpoznaniem
      i potraktowałaś go jak maszynkę do wypisywania recept.Wcale mu się nie dziwię.
      • Gość: mirex Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: 66.222.215.* 16.07.05, 09:26
        Nie bardzo rozumie. Dlaczego prywatny lekarz nie moze recepty wypisac? Po co
        wysyla pacjentke do przychodni?
    • Gość: monikaa Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.elpos.net / *.elpos.net 16.07.05, 11:32
      Moi drodzy-bo choroba zwana grzybica uklady pokarmowego nie ma nic wspolnego z
      ginekologia!!Lekarz ginek. jako wysmienity fachowiec zwrocil mi na to uwage!
      Ja poprosilam lekarke w przychodni o pomoc w zdiagnozowaniu tej choroby, o
      wykonanie badania np.kalu, ktore by potwierdzilo lub wykluczylo(raczej to
      pierwsze)
      Lekarz nie chcial nawet ze mna raozmawiac...Co wiecej byl arogancji traktujac
      mnie jak intruza ,ktory wysmusza badania bezpodstawnie
      • Gość: Swan Ganz Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 13:06
        Zadaj sobie odrobinę trudu i zgłoś sprawę do NFZ-u. Po prostu lekarz
        reprezentujący przychodnię chce sobie oszczędności finansowe poczynić. I stąd
        pewnie niechęć do skierowania Cię na badania za które musi zapłacić jego
        przychodnia.... Dopiero później dostaną zwrot środków z NFZ-u.
        No właśnie Slav. A co wtedy gdy pacjent dostanie skierowanie, wykona stosowne
        badania i okaże się, że zdrów jak ryba... Nie ma więc dalszych etapów leczenia.
        Zgodnie z tym co tu kiedyś pisałeś - nie ma więc zwrotu poniesionych nakładów
        na badania? Tak?
      • Gość: czeresniowa_panna Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.chello.pl 16.07.05, 15:17
        monikaa---> skąd ja to znam...Miałam bardzo podobne perypetie. Naprawdę Ci
        współczuję, ponieważ z autopsji wiem jak okropne są dolegliwości przy różnych
        grzybicach czy innych infekcjach. A zwłaszcza jeśli zrobi się z nich coś
        naprawdę paskudnego i przewlekłego. Niestety taki stan niekiedy fundują nam
        sami lekarze.

        O ile na luskus prywatnego gabinetu ginekologicznego w przypadku profilaktykki
        i rutynowych badań przeciętna pracująca pacjentka powiedzmy, że jest w stanie
        sobie pozwolić i zdarza się, że z tego luksusu korzysta (wizyta przeciętnie 2-3
        razy w roku) - to jednak w przypadku konieczności bardziej intensywnego
        leczenia, a co za tym idzie częstszych wizyt, niestety zmuszona jest przeprosić
        się z NFZ. Zwłaszcza, kiedy okazuje się, że prywatny ginekolog zaleca zestaw
        badań różnego typu, które słono kosztują. Wtedy zdesperowana kobieta przypomina
        sobie, że jest przecież ubezpieczona i w dobrej wierze idzie do najbliżeszj
        przychodni, przedstawia problem lekarzowi i......tu proszę Państwa zaczynają
        się schody :(

        Jakie badania? O czym pani mówi? Ja tu nic nie widzę! Chyba ma pani za dużo
        czasu i wymyśla! Nie ma potrzeby wykonywania żadnych badań! Pani jest za młoda
        na to, by odczuwać takie dolegliwości! Wydaje się pani! Konsultowała to pani z
        innym lekarzem? Tak? To niech pani teraz u niego się leczy! Jeśli chce się pani
        leczyć prywatnie to prosze bardzo...Co pani mówi? Euthyrox? To przez to, że
        bierze pani za dużo leków. Leczy się pani u endokrynologa? Aaaa takie
        dolegliwości to zapewne od tarczycy - nie no - to nie moja sprawa. Proszę pani
        z czym tu pani przychodzi? Błahostka jakaś! Ludzie mają poważne problemy,
        cieżkie choroby, a pani mi tu z jakimś zapaleniem! Jakie leki? Najlepszym
        lekarstwem jest celibat. Recepta dla pratnera? Niech sobie partner pójdzie do
        urologa. (Bez komentarza) I tak dalej - przykłady można by mnożyć...W dodatku z
        reguły lekarz jest nieprzyjemny, arogancki lub całkiem olewający i
        niezainteresowany problemem.

        Moje rady - wprost z własnego doświadczenia:
        1. Zgromadź duuuuuży zapas cierpliwości
        2. Nie wściekaj się, nie denerwuj, nie lataj od lekarza do lekarza, bo wszędzie
        będzie podobnie. (to był mój błąd) Stracony czas. Pamiętaj, że tylko spokój
        może Cię uratować. Nerwy i skargi nic tu nie pomogą. Twoim celem jest przecież
        pełne wyleczenie, a nie pisanie zażaleń, których pewnie i tak nikt nie
        przeczyta. System trzeba poznać i nauczyć się w nim jak najlepiej funkcjonować,
        a walczyć z nim to tak jakby porywać się z motyką na słońce.
        3. Postaraj się "gnębić" i "zadręczać" ciągle tego samego lekarza. No chyba, że
        po pierwszej wizycie uznałaś, że z całą pewnością nie da się z nim dogadać.
        Jeżeli tak, to popytaj znajomych - może polecą Ci kogoś sensownego. Jeśli ten
        sam lekarz będzie Cię widział raz w tygodniu w swoim gabinecie, to po jakimś
        czasie wymięknie, zacznie kojarzyć Cię z twarzy i nazwiska, a może nawet
        zobaczy w Tobie człowieka. (U mnie ta metoda zaczęła się sprawdzać, szkoda
        tylko, że tak późno na to wpadłam:) Jeśli do tego nie bedziesz zaczepna, a złe
        humorki pana doktora lub pani doktor będziesz kwitować uśmiechem lub miłym
        słowem to może nawet Cię polubi i trochę inaczej spojrzy na Twój kłopot.
        4. Bądź grzeczna, ale asertywna. Nie pozwól sobą manipulować i nie pozwól na
        siebie krzyczeć.
        5. Staraj się jak najwięcej dowiedzieć o tym, co Ci dolega i delikatnie
        konsultuj z lekarzem info, które Cię zainteresuje. Jednak uprzedzam, że
        dzialanie to jest ryzykowne oraz wymaga dużego wyczucia, aby przypadkiem doktor
        nie poczuł się urażony lub nawet obrażony (to się często niestety zdarza)
        6. Nie pozwól sobie wcisnąć żadnych truizmów albo pospolitego kitu w stylu -
        "dziecko nie potrafisz się podmywać". Wprawdze to lekarz i pewnie zna się na
        leczeniu lepiej od ciebie, (tak mi się wydaje:), ale to Ty wiesz najlepiej co i
        gdzie Ci dolega, jak to się zaczęło i co przynosi Ci najwięszką ulgę.
        7. Byłoby fajnie, gdybyś znalazła sobie w miarę bezproblemowego lekarza, którzy
        nie obraża się za to, że konsultujesz swój problem jeszcze u innego
        specjalisty. Lekarza, który ma dość nowoczesne poglądy, ale nie neguje
        zawzięcie tak zwanych metod naturalnych, skłonnego do kompromisu i nastawionego
        na sukces w terapii oraz przywrócenie Ci dobrego samopoczucia.

        Tego Ci życzę z całego serca - Czereśniowa (już prawie zdrowa i w formie)
        • maga_luisa Re: lekarz odmowil mi pomocy 16.07.05, 19:28

          > 7. Byłoby fajnie, gdybyś znalazła sobie w miarę bezproblemowego lekarza,
          którzy
          >
          > nie obraża się za to, że konsultujesz swój problem jeszcze u innego
          > specjalisty. Lekarza, który ma dość nowoczesne poglądy, ale nie neguje
          > zawzięcie tak zwanych metod naturalnych, skłonnego do kompromisu i
          nastawionego
          >
          > na sukces w terapii oraz przywrócenie Ci dobrego samopoczucia.
          >
          > Tego Ci życzę z całego serca - Czereśniowa (już prawie zdrowa i w formie)

          Czyli: ma mieć własne koncepcje i diagnozować, ale grzecznie przepisywać
          skierowania od lekarzy z prywatnych gabinetów. Ma leczyć według najnowszych
          wskazań wiedzy medycznej (EBM), ale "być otwarty" na urynoterapię i homeopatię.
          Ma nie udzielać "trywialnych porad", nawet jeśli niejeden jego pacjent
          wcześniej próbował przyjąć czopki doustnie. Czasem wydaje mi się, że jestem
          jakimś wielofunkcyjnym urządzeniem do przybijania pieczątek, usmiechania się we
          własciwym momencie, utrafienia w upodobania mamuś - która woli syropki dla
          dziecka, a która od razu zastrzyki, a jak nie dostanie, natychmiast pdzi z
          dzieckiem "prywatnie"...
          A tak by the way, to ja lubię swoich pacjentów... czasem nawet chyba udaje mi
          się im pomóc...
          Chociaż o jeszcze jednym opowiem - mama mojego przyjaciela ma chyba właśnie
          takiego "bezproblemowego" lekarza, gorzej że ci bezproblemowi bywają czasem na
          bakier z wiedzą - otóż owszem, dał jej skierowanie na wszystkie badania, jakich
          po obejrzeniu pewnego programu w tv sobie zażyczyła, tylko później zaczęły się
          schody - za diabła jej tego nie umiał zinterpretować, więc wykonano mnóstwo
          telefonów, w tym do mnie. Dodam jeszcze, że badanie było bez sensu.
          • Gość: gosc Do monikaa IP: *.ias.bredband.telia.com 16.07.05, 19:46
            A w jaki sposob ginekolog ZDIAGNOTYZOWAL grzybice zoladka?
            Robil jakies proby, badania?

            A moze na Twoj opis objawow, powiedzial : "To wyglada na grzybice zoladka"?
            Jak to bylo?
          • Gość: czeresniowa_panna Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.chello.pl 16.07.05, 23:51
            maga_luisa --->Wydaje mi się, że jednak nie tak wiele osób znajduje upodobanie
            w tym, by dla przyjemności chodzić sobie od jednego lekarza do drugiego,
            trzeciego i czwartego...Choć nie przeczę - znajdą się tacy pacjenci, a raczej
            pacjentki (mówimy o ginekologach), które czują się wtedy w swoim żywiole. Nawet
            niezależnie od tego czy są to gabinety prywatne czy zwyczajne przychodnie.
            Niektóre kobiety po prostu lubią ten dreszczyk emocji pod gabinetem oraz
            konspiracyjną wymianę doświadczeń pań w poczekalni. Trochę nerwowe przeglądanie
            ulotek o antykoncepcji lub kobiecych magazynów i ta natrętna myśl, którą trudno
            zagłuszyć: "za chwilę będę musiała się rozebrać" :))) Cóż za urocza atmosfera,
            zmysły się wyostrzają i jak wyobraźnia zaczyna pracować...W końcu taka wizyta u
            ginekologa to jak...hmm...namiastka seksu z nieznajomym (?)Podnosi adrenalinę,
            prawda? Niektóre dziewczyny bardzo to lubią niezależnie od tego jak bardzo
            zarzekałyby się, że to nieprawda. A jestem skłonna podejrzewać, że największymi
            fetyszystkami tego rytualiku będą kobietki, które najbardziej zaciekle zaczną
            mnie zaraz atakować :))) Pozdrawiam Was serdecznie :)

            Ale to tylko taka dygresyjka. Wracając do tematu:
            1. Mało kto czerpie przyjemność ze zrywania się z łóżka bladym świtem, po to by
            zaklepać sobie w przychodni wizytę u gina, a już zwłaszcza kiedy leczy się
            gdzieś prywatnie w bardziej cywilizowanych warunkach. Robi to po prostu z
            konieczności, czyli oszczędności i własciwie tylko wtedy, gdy dolegliwości są
            naprawdę uciążliwe.
            2. W przypadku przewlekłych i jakże uciążliwych dolegliwości nie chodzi
            przecież tylko o wypisanie skierowania na badanie, do którego pacjentka
            przecież ma pełne prawo, ale często o dodatkową konsultację i jakiś nowatorski
            pomysł na leczenie. Nie rozumiem dlaczego prawie zawsze są o te badania
            awantury. Kobieta lecząc się prywatnie i tak odciąża przecież służbę zdrowia,
            więc o co się obrażać? Poza tym tutaj nie chodzi o to czy lekarz z państwowej
            przychodni jest "be" a z prywatnego gabinetu "cacy", ani odwrotnie. Chodzi po
            prostu o szybkie rozwiązanie problemu i przywrócenie pacjentce dobrego
            samopoczucia, a nie udowadnianie za wszelką cenę, że "moja prawda jest
            najmojsza". Niestety spotkałam się już osobistymi wycieczkami lekarzy pod
            adresem kolegów po fachu i negacją zaleceń poprzedników, ale bez
            konstruktywnych propozycji kontynuowania leczenia. Uważam to za wyjątkowo
            niesmaczne.
            3. A nowoczesne podejście do leczenia versus medycyna alternatywna... Cóż
            ortodoksja w żadnym wydaniu nie jest chyba dobra. Tak mi się wydaje...
            4. Trywialne porady w stylu: "podmywać należy się od przodu do tyłu", "bielizna
            powinna być bawełniana" na n-tej wizycie jednak wyprowadzają mnie trochę z
            równowagi i chyba nie tylko mnie.
            5. Swoją drogą ciekawe dlaczego niektórzy lekarze uważają, że takie to a takie
            badania powinny być niezwłocznie wykonane, natomiast inni twierdzą, że nie ma
            potrzeby wykonywania takich badań. Niektórzy widzą, że pacjentka ma poważny
            kłopot, inni widzą tylko lekkie zapalenie lub uczulenie na proszek do prania,
            inni w ogóle nic nie widzą poza tym, że kobieta histeryzuje etc. Dlaczego więc
            miałoby kogoś dziwić, że chora kobieta poszukuje jak najlepszego specjalisty,
            który potrafiłby jej pomóc. I zapewniam, że nie ma znaczenia czy będzie to
            lekarz prywatny czy z państwowej przychodni. A sama przecież przyznajesz, że
            lekarz lekarzowi nierówny.
            6. Naprawdę nie chodzi o moje osobiste preferencje w zakresie metod leczenia -
            czy wolę syropek czy czopek czy inne paskudztwo. Nie chcę też być jajkiem
            mądrzejszym od kury, ale jak przy kolejnej wizycie po raz drugi mówię
            doktorkowi, że irygacje z kwasy mlekowego mi nie służą i że jest mi po nich
            gorzej niż lepiej, a on nadal upiera się, żebym je robiła to krew mnie zalewa i
            mam ochotę powiedzieć mu, żeby sam sobie wlewał ten kwas mlekowy w jakieś sobie
            wiadome miejsce i zobaczył jak to miło.
            7. Wiadomo jak kiepsko jest z dostępnością usług ginekologicznych. W wielu
            przychodniach zapisy są nawet na kilka miesięcy naprzód. Oczywiście w nagłych
            przypadkach niby można się jakoś "wcisnąć" na krzywy ryj w kolejkę, ale wtedy
            jesteśmy właściwie zmuszane do niemal dziękczynnych peanów dla uprzejmego
            lekarza, humorzastej pielęgniarki, oczekujących pod gabinetem niezadowolonych
            kobiet, bo przecież wszyscy oni robią nam ogromną łaskę. Dlatego między innymi
            zarówno dla dobra swojego zdrowia jak i psyche - w miarę możliwości finansowych
            leczę się jednak prywatnie. Jakoś nie uśmiecha mi się hodowanie grzybicy czy
            innego śledzia (sorry za dosadność) do najbliższej wyznaczonej wizyty. A
            zresztą - zrozumie to tylko ten, kto kiedyś sam przez to przeszedł. Aha -
            możliwość kontaktu telefonicznego z lekarzem to naprawdę wielki komfort. I
            wcale nie gloryfikuję tutaj lekarzy z prywatną praktyką, bo wiem, że niestety
            prywatnie też można bardzo źle trafić.

            Bardzo bardzo proszę wszystkich lekarzy o więcej zaufania do swoich pacjentów.
            To oni najlepiej i najdokładniej wiedzą co, jak i gdzie ich boli. Żaden lekarz
            mimo najlepszych chęci nie postawi się na ich miejscu i w ten sposób nie
            zweryfikuje swoich podejrzeń. Naprawdę, czasem lepiej jest posłuchać, wspólnie
            się zastanowić, znaleźć jakiś kompromis i złoty środek, a nie zaczynać od
            zachowania w stylu "ja tu jestem lekarz i ja na pewno wiem lepiej". A na to
            zaufanie obie strony muszą pracować - zarówno lekarz jak i pacjent. Choc szerze
            mówiąć uważam, że pacjent i tak jest uprzywilejowany z racji swojego
            cierpienia, więc jednak może sobie czasem na więcej pozwolić (co nie oznacza,
            że wszystko mu wolno). Rozumiem, że czasem czujesz się rozgoryczona ludźmi z
            którymi pracujesz. Masz do tego pełne prawo. Życzę Ci jednak jak najwięcej
            radości oraz zadowolonych i wdzięcznych pacjentów, którzy potrafią docenić to,
            co dla nich robisz. Tacy chyba też się zdarzają, prawda? :)
            • Gość: kobieta pracująca Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 08:41
              Czereśniowa Panno, masz całkowitą rację, a poza tym wykazłaś ogrom
              cierpliwości do Mega-luisy. Przyjmij wyrazy uznania.

              Maga-luisie życzę więcej pokory (i ty będziesz kiedyś pacjentką).
              • maga_luisa Re: lekarz odmowil mi pomocy 18.07.05, 11:15
                Kobieto pracująca, Czereśniowa Panna napisała obszerny post wyjaśniający jej
                zdanie, przeczytałam, przyjęłam do wiadomości. Nie polemizuję bo po pierwsze
                nie jestem ginekologiem i nie znam tak dokładnie specyfiki systemu rejestracji
                itd., aby się wypowiadać (do mnie pacjenci nie muszą stać w kilkometrowych
                kolejkach); po drugie wiele jej uwag to zupełnie jak moje własne opinie, po
                trzecie ona jako pacjent niektórych moich opinii zrozumieć nie może, ponieważ
                lekarzem nie jest.
                Natomiast nie sądzę, żeby wymagało to jakiegoś ogromu cierpliwości do mojej
                skromnej osoby. Co więcej, pacjentką bywam, a pokora jest cechą, którą staram
                się bardzo w sobie pielęgnować - co nie znaczy, że Ty musisz ją widzieć w
                każdej mojej wypowiedzi.
            • Gość: med Re: lekarz odmowil mi pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 08:54
              To już drugi wykład (po mało udanym wejściu z kochanką-ginekolog) po którym
              nasuwa mi się pytanie: No i co z tego?

              No?
              • Gość: Lekarz z Arizony Co z tego? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.07.05, 11:53
                NIC, po prostu nic. Sztuka dla sztuki.
                Cwiczenia na klawiaturze. Palcowki. Trening.
                TYLE.
      • draconessa Re: lekarz odmowil mi pomocy 18.07.05, 13:25
        Xglos do NFZ-u. Prosta sprawa. Z drugiej strony - lekarz ginek nie zdiagnozowal
        u Cibie choroby, tylko pewnie zasugerowal, ze pewne Twoje dolegliwosci moga byc
        z nia zwiazane. jesli potem poszlas ( zreszta w dobrej wierze) do sowjej
        przychodni i powiedzialas, ze chorobe masz juz zdiagnozowana to faktycznie
        lekarz mogl odmowic dalszego postepowania. tak, jak juz wspomniano - leczy ten,
        kto zdiagnozowal. Zdiagnozowanie zas nie oznacza powiedzenie'sadze, ze cierpi
        pani na chorobe taka-a-taka@ tylko na:zebraniu wywiadu, zbadaniu fizykalnym
        pacjenta, wykonaniu odpowiednich badan, przeprowadzeniu diagnostyki roznicowej
        w oparciu o wyniki badan dodatkowych i obraz choroby i dopiero potem
        postawieniu diagnozy. Dopiero wtedy mozna powiedziec, ze choroba zostala
        zdiagnozowana. NAtomiast tutaj, jak sadze, lekarz uznal, ze leczysz sie na dana
        chorobe prywatnie, a badania chcesz wykonac panstwowo - czego lekarz POZ nie
        moze zrobic ( zreszta zgodnie z przepisami - przeprowadza badania tylko te,
        ktore dotycza leczenia przez niego prowadzonego, a nie przez innych
        specjalistow, lub lekarzy prywatnych) I faktycznie mogl uznac, ze chcesz dostac
        skierowanie na badania, z ktorymi potem nie wrocisz do neigo, tylko pojdziesz
        do lekarza prywatnego.
    • coitusik fryzjer mnie nie ostrzygl :((( 18.07.05, 16:06
      co za chamstwo !!!
      kazal mi nastepnym razem przyjsc z pieniedzmi,
      • pimpek_sadelko Re: fryzjer mnie nie ostrzygl :((( 18.07.05, 16:56
        coitusik napisał:

        > co za chamstwo !!!
        > kazal mi nastepnym razem przyjsc z pieniedzmi,

        euro czy dolce?:)
        • persistens Re: fryzjer mnie nie ostrzygl :((( 18.07.05, 17:07
          ruble...;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka