Paradoks...

02.09.05, 13:32
Nurtuje mnie to od wczoraj , więc zakładam nowy watek
Wczoraj w tvn jakies dantejskie sceny pokazywali
z zapisami do endokrynologa ... na przyszly rok...
Tlumy mam wrażenie przypominając sobie dawne czasy staly w ogonkach ,
zapisywano na ...rok przyszly...
Pomijam paranoje ( juz dawno sytsem jest niewydolny) ,ale jesli wizyta u
specjalisty jest za rok , a wizyta w prywatnej przychodni u konsultanta
krajowego kosztuje 150 zl( rozumiem ,ze u mniej utytulowanych mniej) , a
tegoz
specjaliste nie odwiedza się co tydzien w końcu, to nie rozumiem chęci
zapisow 'za darmo" ,ale za odlegly okres czasu zamiast wczesniej komercyjnie
w cenie przeciętnego fryzjera
Wiem ,wiem zostane zakrzyczana , obrzucona,ale mam wrażenie ,że spoleczenstwo
narzeka , bluzga, ale w jakims sensie się na paranoje godzi i jakąs radośc
perwersyjna z tych kolejek odczuwa...
Bo manifestacji protestacyjnych pacjentow pod NFZ tudziez innym urzedem
wladzy
nie widzialam.
I spoleczeństwo nie protestuje jak zostaje jeden lekarz na gminę , jak jest
codziennie 80 osób..
Mam wrazenie ,że społeczeństwo lubi te kolejki!
A my tez kupimy zaraz kalendarz na przyszly rok..D
I prosze mnie dzis nie linczowac bo mam swięto...D
Po 24.00 jak najbardziej
    • vacia Re: Paradoks... 02.09.05, 14:42
      connie1 napisała:
      to nie rozumiem chęci
      > zapisow 'za darmo" ,ale za odlegly okres czasu zamiast wczesniej komercyjnie
      > w cenie przeciętnego fryzjera

      droga connie skoro masz dziś święto to życzę Ci wszystkiego najlepszego.
      Masz też wielkie szczęście, że nie znasz biedy, tego jakie wielkie rozmiary
      może ta bieda przybrać i dlatego się dziwisz temu, że ludzie stoją w kolejkach
      Biedni ludzie nie maja co dać dzieciom do jedzenia ( a co dopiero mówić o
      fryzjerze) jakże więc mają płacić za wizyty u lekarzy.
      Gdybyś miała środki tylko na podstawowe opłaty i skromne wyżywienie czy też
      byś nie stanęła w takiej kolejce?
      Czy tak trudno sobie wyobrazić biedę, że nie ma innej drogi jak osobiste jej
      doświadczenie?
      Tego Ci nie życzę.
      • Gość: Doki Re: Paradoks... IP: *.169-201-80.adsl.skynet.be 02.09.05, 15:06
        > Czy tak trudno sobie wyobrazić biedę, że nie ma innej drogi jak osobiste jej
        > doświadczenie?

        vacia,

        Wszyscy wiemy jaki jest poziom zyciaz w Polsce. Otoz NIE WIERZE i nie uwierze,
        ze z takich skrajnych biedakow, ktorych nie stac na wizyte u endokrynologa, dalo
        sie uzbierac przepychajacy sie tlum.
        Tak wiec ostroznie z ta bieda, bo w wiekszosci jest to bieda pozorna, tzn nie
        stac mnie na wizyte, ale stac mnie na paczke papierosow dziennie.

        Sorry, nie da sie tego zwalic na biede.
        • connie1 Re: Paradoks... 02.09.05, 16:11
          Doki czytasz w moich myslach ...
          Jesli zapisy sa raz na pół roku to chyba wg. tych zapisow wizyty nie czestsze...
          Nie raz oacjent mi mowi ,ze nie stac go na leki 9co szaniuje i kombinuje jak
          pomoc) , ale czasem pachnie papierosami i na to go stać , bo w końcu cos mu się
          od zycia nalezy...
          • draconessa Re: Paradoks... 02.09.05, 19:03
            Connie, wsiewo charoszewo z okazji twego Swieta:)))
            I popieram - jesli ktos pali dziekie ilosci papierochow, a potem przychodzi i
            mowi, ze nie stac go na leczenie i ze gloduje, to...dla mnie to co najmmiej
            niewiarygodne... I tez nie wierze, aby te tlumy pacjentow zapisujacych sie w
            tasiemcowe kolejki naprawde skladaly sie tylko i wylacznie z ludzi, ktorych nie
            stac by bylo na wizyte nawet prywatna, gdyby im na zdrowiu i leczeniu naprawde
            zalezalo...
            • pszczolaasia Re: Paradoks... 03.09.05, 01:26
              siędołączam do życzeń..bym zaspiewała, ale mam pierwszy stopień wtajemniczenia
              i chcialam tylko zauważyć, ze Draco się znowu do fajek
              przyczepiła...Draco..nosz daj spokój:DDDDDD przeca jest tyle fajnych
              nałogów...:DDDDD
        • vacia Re: Paradoks... 02.09.05, 20:13
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          Otoz NIE WIERZE i nie uwierze,
          > ze z takich skrajnych biedakow, ktorych nie stac na wizyte u endokrynologa,
          dalo sie uzbierac przepychajacy sie tlum.

          > Sorry, nie da sie tego zwalic na biede.

          Czy sądzisz, że dobrze sytuowany człowiek stałby parę godzin w kolejce, aby się
          zapisać na wizytę do endokrynologa za rok???
          Przecież to bardzo odległy termin.
          W to bym nie uwierzyła. Zbyt optymistycznie widzisz zasobność naszych portfeli.
          • Gość: Doki Re: Paradoks... IP: *.169-201-80.adsl.skynet.be 03.09.05, 07:52
            > Czy sądzisz, że dobrze sytuowany człowiek stałby parę godzin w kolejce, aby się
            > zapisać na wizytę do endokrynologa za rok???

            W Polsce jest to mozliwe. Motywy:
            - przeciez mi sie nalezy
            - za lekarza mam placic? Jeszcze czego! To ma byc za darmo.
            - itp, itd

            Powtorze jednak: nie potrzeba byc zamoznym, zeby pojsc do lekarza prywatnie. Nie
            twierdze, ze czasem byc moze trzeba bedzie sobie czegos odmowic, ale rzadko jest
            tak, ze dla lekarza trzeba zrezygnowac z czegos niezbednego. Te przykladowe
            papierosy nie sa niezbedne, malo, sa kompletnie niepotrzebne.
            • vacia Re: Paradoks... 03.09.05, 10:50
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > W Polsce jest to mozliwe. Motywy:
              > - przeciez mi sie nalezy
              > - za lekarza mam placic? Jeszcze czego! To ma byc za darmo.
              > - itp, itd

              Też przypuszczam, że przynajmniej część osób z tego tłumu mogałaby pójść
              prywatnie ale głęboko zakorzenione stereotypy myślenia i przyzwyczjenie do
              bezpłatnej służby zdrowia blokują taką decyzję ale to tylko część osób.
              >
              > Powtorze jednak: nie potrzeba byc zamoznym, zeby pojsc do lekarza prywatnie.
              Nie> twierdze, ze czasem byc moze trzeba bedzie sobie czegos odmowic, ale
              rzadko jest tak, ze dla lekarza trzeba zrezygnowac z czegos niezbednego. Te
              przykladowe> papierosy nie sa niezbedne, malo, sa kompletnie niepotrzebne.

              Tutaj bym się z Tobą nie zgodziła, już dużo lat mieszkasz poza Polską a
              przyjazdy na krótko nie pozwolą Ci dostrzec rozmiaru biedy, wielu ludzi nie
              stać na prywatną wizytę u lekarza mimo ,że nie palą i nie piją.
              Są robione jednak badania poziomu życia w Polsce i zdajsie 40 % społeczeństwa
              żyje poniżej poziomu minimum socjalnego, jest wysoka stopa bezrobocia( powyzej
              20%) a płaca minimalna wynosi netto 600 zł.
              Tak więc same liczby są wymowne.
              • Gość: stom Re: Paradoks... IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 03.09.05, 11:08
                jakos dziwnym trafem jednak ta najwieksza -twoim zdaniem-biedota zwykle
                przychodzi do gabinetu roztaczajac wokol siebie watpliwej przyjemnosci aromat
                wypalonych papierosow. Ta sama biedota siada na fotelu dentystycznym
                najczesciej z nieumytymi zebami. Pytani, czemu nie umyli zebow odpowiadaja, ze
                bieda, ze nie ma pieniedzy na szczoteczke i takie tam bzdury. Zwykle dziewczyny
                to mowiace maja farbowane wlosy, lakier na paznokciach (moze najtanszy na
                rynku, ale jednak), jakis tam makijaz. Za cene jednej szminki moglaby sobie
                taka dziewoja kupic szczoteczke i paste do zebow (najtansza), ktore by jej
                starczyly na co najmniej miesiac. Nie mow o biedzie, jak ludzie w glowach maja
                poukladane nie w tej kolejnosci, co nalezy.
              • Gość: Doki Re: Paradoks... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.09.05, 12:39
                > Tutaj bym się z Tobą nie zgodziła, już dużo lat mieszkasz poza Polską a
                > przyjazdy na krótko nie pozwolą Ci dostrzec rozmiaru biedy

                Vacia, z ta bieda to mit, jakze chetnie rozpowszechniany. Czescia mojej pracy
                jest czytanie i interpretowanie statystyk, stad jestem zawsze sceptyczny, gdy
                widze znaczek %.

                > Są robione jednak badania poziomu życia w Polsce i zdajsie 40 % społeczeństwa
                > żyje poniżej poziomu minimum socjalnego

                To kwestia definicji minimum socjalnego oraz nieujawniania rzeczywistych dochodow.

                > jest wysoka stopa bezrobocia( powyzej 20%)

                Tez nieprawda. W Polsce rzeczywiste bezrobocie jest bardzo niskie. Sprobuj
                znalezc chetnego do pracy!

                > Tak więc same liczby są wymowne.

                Te liczby sa jak stringi: pokazuja wiele, ale nie to, co najwazniejsze.

                Polska nie jest biednym krajem. To widac, wystarczy wpasc nawet na kilka godzin
                i porownac co widac teraz vs. pare lat temu. Tylko ze po prostu niektorzy nie
                nauczyli sie jeszcze, ze dorosly czlowiek jest za siebie odpowiedzialny. Nie
                panstwo ani nikt inny- on sam.
                • vacia Re: Paradoks... 03.09.05, 17:42
                  Gość portalu: Doki napisał(a):


                  > Vacia, z ta bieda to mit, jakze chetnie rozpowszechniany.

                  Raczej mitem jest rozpowszechniony pogląd ,że w Polsce jest ogólny dobrobyt,
                  taki pogląd lansują media ale to tylko propaganda sukcesu. Prawda jest raczej w
                  kolorze republik za wschodnią granicą.


                  > To kwestia definicji minimum socjalnego.

                  Gdyby oszczaowano prawidłowo minmum socjalne w Polsce to w obszarze biedy
                  wylądowałoby znacznie więcej osób.


                  > Polska nie jest biednym krajem. To widac, wystarczy wpasc nawet na kilka godzin

                  ( aha ,po paru godzinach już się orientujesz...ale to bardzo powierchowna
                  wiedza. To tak jakby lekarzowi zbędny był roentgen lub endoskopia do postawienia
                  diagnozy))


                  > nauczyli sie jeszcze, ze dorosly czlowiek jest za siebie odpowiedzialny. Nie
                  > panstwo ani nikt inny- on sam.

                  (No tak ale przepisy państwowe moga hamować ludzką przedsiębiorczość i tak jest
                  w Polsce)
                  Co może zdziałać sam człowiek naprzeciw polityki państwa ( jeśli oczywiście chce
                  być uczciwy)?
                  • Gość: Doki Re: Paradoks... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.09.05, 19:59
                    > Raczej mitem jest rozpowszechniony pogląd ,że w Polsce jest ogólny dobrobyt,
                    > taki pogląd lansują media ale to tylko propaganda sukcesu. Prawda jest raczej w
                    > kolorze republik za wschodnią granicą.

                    No cos, nie bede sie z Toba przekomarzal, zauwaz jednak, ze to zza wschodniej
                    granicy przyjezdzaja do Polski ludzie, zeby pracowac na czarno.

                    Dyskusja o tym "ile jest biedy w Polsce" jest jednak tylko na obrzezach tematu
                    poruszanego w tym watku. Connie zwrocila uwage na pewien paradoks. Bieda
                    wytlumaczyc go nie sposob i tyle.

                    Biedni sa zawsze i wszedzie, ale (i tu zaczyna sie zupelnie inny temat do
                    dyskusji) dla mnie nie wynika z tego, ze cale spoleczenstwo powinno byc
                    urzadzone pod katem tych, ktorzy akurat sa biedni. Dlaczego? Bo wszedzie na
                    swiecie takie urzadzenie po prostu konserwuje obszary biedy.

                    > ( aha ,po paru godzinach już się orientujesz...ale to bardzo powierchowna
                    > wiedza. To tak jakby lekarzowi zbędny był roentgen lub endoskopia do
                    postawienia diagnozy))

                    Demagogia. Poziom materialny jest wlasnie taki- materialny, to znaczy, ze go
                    widac. Jak w tej typowej sytuacji, ktora zaobserwowalem osobiscie w miescie
                    "dotknietym kleska bezrobocia"- oficjalnie ponad 30%- podchodzi do mnie na ulicy
                    dziecko i prosi o pare zl na chleb. OK, mowie, chodzmy do sklepu, kupie ci tyle
                    chleba i czegos do chleba. A nieee, na to petak odwraca sie na piecie, bo nie o
                    glod chodzi, ale o kase. Albo chodza po domach i mowia, ze sa glodni, a jak dasz
                    im jedzenie, to nawet nie chce im sie go wywalic do smieci- zostanie 2 m od
                    twojego progu. Albo odprowadzacze wozkow przed supermarketami, tylko pech chce
                    czasem, ze taki odprowadzacz w tymze supermarkecie stal przede mna w kolejce do
                    stoiska monopolowego. No sorry, vacia...

                    Tak wiec:
                    1. nie ma w Polsce az tyle biedy, by wytlumaczyc "paradoks connie"
                    2. no to co, ze jest bieda?
      • Gość: aga Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 15:14
        Też uwazam, ze komentarze z fryzjerem czy na tipsy maja a na lekarza nie, jest dosyć krzywdzące. Ale biedy czy choroby nie zrozumie się dopoki tego nie doswiadczy-jak z milościa... Oczywiście jest czesc , ktora wydaje na pety a potem sie pulta ze na lekarza nie ma.Ale duza czesc tych ludzi rzeczywiscie nie ma, zyje bardzo skoromnie, ciagle sie zapozycza zeby miec na oplaty. I prosze nie uogolniaj autorko tego wątku, że do specjalisty chodzi się raz na rok, bo są przypadki że trzeba 2 razy na tydzien chodzic do specjalisty-oczywiscie są lekarze, ktorzy sa w stanie pojac powage sytuacji, nie zdzieraja ost zlotowki z chorego i cierpliwie przyjmuja podczas dyzurow. Ale nie kazdy na to idzie.

        Poza tym uważam za chamskie pobieranie opłat z góry przez lekarza-czyli podczas wizyty. Najpierw wyleczyć albo chociaz prawidłowo zdiagnozować i dobrac odp leki-a potem zapłacic. A nie-ja ide do lekarza prywatnie po czym okazuje sie ze lek wybitny palant-zero orientacji w dziedzinie-więc wymyśla na poczekaniu jakieś głupoty typu ostry stan zapalny leczyc okularami(ktore tez kosztują)... I jeszcze na pieczatce ma "specjalista"...
        • bozia2 Re: Paradoks... 02.09.05, 15:31
          Nie przesadzasz troszeczkę?Dlaczego ma nie brać pieniędzy,skoro idziesz
          prywatnie?Przecież akurat wzroku w wiekszości przypadków nie da sie wyleczyć,to
          chciałabyś jeszcze za darmo być przyjmowana i w gabinetach
          prywatnych?"Troszkę"mnie ździwiłaś,muszę powiedzieć,no,ale morzesz pomarzyć,to
          akurat jest za darmo:))
          • bozia2 Re: Paradoks... 02.09.05, 15:42
            Boziiuuu,jaka ja głupia jestem-"możesz" pisze się przez "ż",a nie
            "rz".Wszystkich wrażliwych przepraszam,ale ja z prowincji jestem...U nas to
            tylko lasy i jeziora-żadnej szkoły:D
          • Gość: aga Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 16:09
            No wiesz-w niektorych przychodniach jest tam ze przyjmują w tych samych gabinetach w tych samych godzinach pracy albo za darmo(na nfz) albo prywatnie. Wiec tu nie widze problemu, tym bardziej że mam skierowania, prośby żeby kontrolowac bo bez kontroli wielotysieczna (zł) terapia nie ma sensu.

            Ale widzę problem w tym - jak ide do jakiegos gabinetu-bo najblizej a ja nic nie widze(niby jak mam po omacku jechac gdzies dalej).I lekarz wciska mi kit ze to wada wrodzona(przy czym zaniewidzalam nagle) i usiluje mnie okularami leczyc... Dla Twojej niewielkiej swiadowmości-ostre stany zapalne oka nie leczone odrazu grozą powaznymi skutkami(odklejenie siatkowki, nieodwracalne zmiany w jakosci widzenia). Wystarczy tylko dobrac szybko leki zeby tego uniknac-tylko ze trzeba byc bystrym do tego i umiec zdiagnozowac chorobą(przy czym to nie było trudne - naprowadzilam go, wszystkie znaki na niebie że to to, ale on "nie, to niemozliwe"). Aaa no i slepy okulista, który nie zauwaza olbrzymich wysięków-"specjalista"dodam na pieczatce ma...Akademii Medycznej...

            Czyli ogólnie- nie lubię kupować kota w worku i płacić z góry za niewiedzę. A jak lek nie wie co to niech powie chociaz, to bym szukała innego a nie uspokojona "że to wada wrodzona-okularki i bedzie ok" poszlam do domu nieswiadoma nieczego.Po jakims czasie wrocilam do niego(bo w koncu spec z AM..) bo nadal nie widzialam - juz sie zaniepokoil, ale nie odrobił pracy domowej-nie dokształcił sie - nadal nie skojarzył.
            Oczywiście nie uogólniam tego na całą służbę zdrowia.I nie mam wątow ogólnie-istnieje przyzwolenie społ na taki stan sytuacji-pozwalamy na to żeby była kasa na głupoty typu komisje sledcze, lustracje itp a na ważne rzeczy nie ma.
            • bozia2 Do agi 02.09.05, 19:14
              Nawet nie masz pojęcia,jaką mam WIELKĄ/niestety/ świadomość,jeśli chodzi o
              niewidzenie.
              Pozdrawiam.
              • Gość: aga Re: Do agi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 20:52
                To witaj w klubie:)Dzis pomylilam/znowu/trajtki bo nie widze numerkow. To nie
                rozumiem czemu nie mozesz zrozumiec ze ludzie mogą miec takie przejscia z
                niektorymi lekarzami. Uwazam że to jest podle (nie tylko ja, ale moj lek
                prowadzacy tez nie moze tego zrozumiec), jak lek spec w danej chorobie-
                monopolista niemal, osobe z choroba przewlekła, z naglymi zaostrzeniami(ktora
                musi sie leczyc u 1 lek a nie 10 roznych po 1 razie) nie kaze przychodzic do
                siebie na dyzur ostry w szpitalu (max 2 min kontrola trwa..)tylko liczy ze z
                kazdym pogorszeniem bede przylazic prywatnie. Tym bardziej że podczas wizyty
                prywatnej lekarz gowno moze-ani zastrzyku ambulatoryjnie ani nic tylko
                kontrola, nawet zrenicy nie rozszerzy. I przylaze bo mi każa kontrolować, a mi
                robi roznice czy oslepne za 6 mies czy za 2 lata.
                W sumie to nie wiem po co przylaze.
                wzruszajce co?:PA
                • bozia2 Re: Do agi 02.09.05, 21:19
                  To jest tragiczne,a nie wzruszające,a tragiczne jest to,że jeszcze do niego
                  łazisz.Daj spokój,ja z dzieckiem jeżdżę do lekarzy po 130 km i nie
                  narzekam,chociaż w życiu spotkałam bardzo róznych i dotąd szukałam,aż znalazła.:D
                  Nie możesz obwiniać tutejszych doktorków o to,że jest ci źle,ze jesteś chora-idź
                  do tego,który ci to zrobił i jemu zrób awanturkę-pomaga,uwierz mi na słowo:)
                  Bo po co to wszystko gadać po kontach.Przecież wybór masz zawsze.
                  • Gość: aga Re: Do agi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 22:38
                    Niestety trzeba mieć siły na jezdzenie. Kilkanaście lat jezdzilam do innych
                    wojewodztw na lecznie, zalatwialam promesy, motywowalam lek. Nie chce mi sie
                    już.Poza tym to nie ma sensu-co 2 tyg nie bede jezdzic a musze co 2 tyg u 1
                    lek. A i tak sie limity wyczerplay na ten rok i juz nie przyjmuja. A ten lek i
                    tak juz jest najlepszy bo ma ogolne rozeznanie. Tyle tylko ze z AM-wiec siła
                    rzeczy jestem nedzna statystyka.Jedyne co to jak sie zglosze z ostrym stanem
                    zapalnym na dyzur to mnie wszyscy studenci obejrza bo straszny przypadek, jakis
                    okul z nowym pomyslem, ale juz nie przyjma mnie do szpitala(pomimo skier) ani
                    nawet lekow nie da tylko mowi-wrocic jak juz nic nie bedzie do stracenia. W
                    ogole rece opadaja mej lekarce bo mnie nie chca leczyc-zapobiegac. nie chce mi
                    sie. najwyzej społ bedzie placic jeszcze wiecej za powiklania i ich leczenie i
                    rente.
        • Gość: permamently banned Re: Paradoks... IP: *.tvsat364.lodz.pl 02.09.05, 16:08
          Gość portalu: aga napisał(a):

          Poza tym uważam za chamskie pobieranie opłat z góry przez lekarza-czyli podczas
          > wizyty. Najpierw wyleczyć albo chociaz prawidłowo zdiagnozować i dobrac odp le
          > ki-a potem zapłacic. A nie-ja ide do lekarza prywatnie po czym okazuje sie ze l
          > ek wybitny palant-zero orientacji w dziedzinie-więc wymyśla na poczekaniu jakie
          > ś głupoty typu ostry stan zapalny leczyc okularami(ktore tez kosztują)... I jes
          > zcze na pieczatce ma "specjalista"...


          No widzisz..
          Sama sobie odpowiedziałeaś dlaczego bierze z góry!

          Dlatego, że jak każdy pacjent w trakcie wizyty dojdzie do takiego wniosku, że to
          on sam jest mądrzejszy od tego palanta -zero -specjalisty, to by nigdy w życiu
          nic nie zarobił!

          A tobie radzę wybierać się do specjalistów, a nie do palantów-zero-specjalistów.

          Chyba, że wszystkich specjalistów uważasz za palantów-zero-specjalistów...

          Noo... wtedy to już tylko palant-zero-specjalista-psychiatra!

          Jak cię bedą prowadzili w kaftanie to masz prawo krzyczeć,że jesteś zdrowa,
          tylko ten psychiatra, to był palant-zero-specjalista!

          I na dodatek cham, bo wziął pieniądze przed badaniem !!
          • Gość: aga Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 16:23
            1.Jak but jestes**** Nie kumasz problemu ani tematu to się nie odzywaj.
            Nie dziw się potem że ludzie do znachorów chodza skoro się okazuje że ich wiedza medyczna jest na pozimie niektórych "lekarzy"(a raczej odwrotnie)
            2.Masz jakieś zwidy?Widzisz zebym pisała że każdy lek taki jest?
            3.Tak się składa że lepiej wiedziałam od tego idioty co to może być (bo wiedziałam że mne to może spotkać i mówiłam mu o tym)- i wyszło na moje
            4.Koles splajtował-nie ma już gabinetu.A TO PECH. Przynajmniej mniej rencistów będzie jak takiego zabraknie.
            5. Znowu ta Wasza zboczona solidarnośc- z Wami sie nie da rozmawiać.
            6.Dziekuję za radę-wybrałam sie do innego-nie zaglądnąl nawet do oczu a już wiedział co to. Powiedział że troszkę pozno.. juz mi duzo nie pomoze na tym etapie choroby.. Ale nic to.. przynajmniej mam przejazdy komunikacja miejska za darmo, wiele ulg, stypendium, cosik od pfroniku sie zawsze skubnie, rentke na drobne wydatki:P
            7 Taka niby inteligentna grupa spol.Lekarze. Nie obraziłeś mnie. Zdaje się ze psychaitra to lekarz jak każdy inny. Jak ktos idzie do ginekologa to tez nienormalny, i zboczony jeszcze?
    • maga_luisa Re: Paradoks... 02.09.05, 16:21
      Connie, zgodziłabym się z Tobą, jeśli chodzi o WIZYTĘ.
      Natomiast bywa, że sama odradzam pacjentom Prywatne wizyty np.u kardiologa, bo
      cóż z tego, że on na taką wizytę trafi? Otrzyma za swoje pieniądze badanie
      słuchawką i sfigmamometrem. A ja, kierujac do kardiologa, oczekuję np.UKG,
      próby wysiłkowej czy wreszcie koronarografii. Żeby to wszystko opłacić z
      własnej kieszeni, trzeba być naprawdę nieźle sytuowanym.
      Dalej: neurolog. Proszę bardzo, ale co jeśli potzrebny będzie NMR?
      Gastroenterolog - przecież chodzi o endoskopię gopp, kolonoskopię.
      No i wspomniany endokrynolog. Przecież Metizol włączyć mogę ja- lekarz
      rodzinny, ale jeśli będzie potrzebna biopsja guzka, scyntygrafia tarczycy,
      prowadzenie Hashimoto - przecież nie skończy sie na kosztach samej wizyty.
      • connie1 Re: Paradoks... 02.09.05, 16:27
        Wiesz mnie nie chodzilo o sam fakt wizyty ,ale o paradoks zgody na to czekanie,
        bo dla mnie zgoda na utrzymywanie fikcji jest symbolem zgody na brak zmian .
        A sama wiesz jak czasem trudno przebic sie przez ograniczenia specjalistyki.
        Jesli byloby indywidualne ubezpieczenie każdego osobno to mozna by żądac ,ale i
        wymagac od siebie samego ,a to juz trudne.
        Lepiej szturmowac od 4 rano...
    • Gość: Majka Re: Paradoks... IP: *.wroclaw.mm.pl 02.09.05, 16:45
      connie1 napisała:

      > Nurtuje mnie to od wczoraj ..
      > ale jesli wizyta u specjalisty jest za rok , a wizyta w prywatnej przychodni
      > u konsultanta krajowego kosztuje 150 zl( rozumiem ,ze u mniej utytulowanych
      > mniej) , a tegoz specjaliste nie odwiedza się co tydzien w końcu, to nie
      > rozumiem chęci zapisow 'za darmo" ,ale za odlegly okres czasu zamiast
      > wczesniej komercyjnie w cenie przeciętnego fryzjera

      Z osobistych doświadczeń moge powiedzieć, ze wizyta u tego akurat specjalisty
      (endokrynolog) to koszt jako tako do przełknięcia te dwa razy w roku. Ja akurat
      muszę bywać w gabinecie cztery razy w roku. No ale koszt badań kontrolnych to
      już dla mnie nie do przeskoczenia.
      I w moim przypadku chodzi własnie o te badania. Jest tego cała litania i koszt
      horrendalny.
      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego z okazji święta:-)
    • Gość: pacjentka Re: Paradoks... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.05, 16:59
      Connie nie wierzę, że uważasz, że to takie proste. Normalnie, jakbyśmy w 2
      różnych światach żyły... No więc wyjaśniam, bo z usług endokrynologa korzystam.
      To jest tak: zapisujesz się do endokrynologa, wizyta za rok, ale to nie znaczy,
      że raz na pół roku, czy rok, no kurcze to chyba jest logiczne, czyż nie???
      Pierwsza wizyta, lekarz zleca badania, kolejna wizyta, ew. kolejne badania lub
      decyzja o sposobie leczenia, potem kolejna wizyta itd. Znam ludzi, którzy nigdy
      w życiu nie byli u lekarza prywatnego, są biedni, żyją na skraju nędzy, jak
      mają wizytę za rok, czekają rok... To nie paradoks, to samo życie. Okrutne
      życie.
      • Gość: fan Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 20:26
        Ale gdyby ci których stać poszli prywatnie, to ci ubodzy czekaliby o połowę
        krócej.
        • maga_luisa Re: Paradoks... 02.09.05, 20:31
          Może i tak. Tylko to nie jest rozwiązanie. To tylko ugruntowuje chory system.
          Jeszcze jeden dodatkowy podatek dla tych lepiej sytuowanych?
      • Gość: ww Re: Paradoks... IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 02.09.05, 20:42
        ta prawdziwa nedza to IMHO rzadkosc. W wiekszosci przypadkow u ludzi
        deklarujacych rzekoma biede wydatek zwiazany z ochrona wlasnego zdrowia plasuje
        sie daleko za wydatkiem na telewizje kablowa, telefon komorkowy czy papierosy..
        bylo o tym wiele razy.
        • Gość: czeresniowa_panna Re: Paradoks... IP: *.chello.pl 02.09.05, 23:31
          Ubóstwo idzie w parze z niską samoświadomością. Nędza z nałogami typu tanie
          papierosy, tani alkohol. Otyłość też nie kojarzy się z dobrobytem, ale raczej
          właśnie z biedą i niskim satusem społecznym.

          A jeśli chodzi o tych, co to prosto od fryzjera czy od kosmetyczki...Któż nie
          próbuje się bronić ze wszystkich sił przed biedą? Ludzie sami siebie oszukują
          dla lepszego samopoczucia. Chcą być odbierani jako atrakcyjni, spełnieni,
          szcześliwi. Starają się zamaskować swoją trudną sytuację przed otoczeniem, w
          którym funkcjonują. Bo tak naprawdę co mają zrobić? Wypisać sobie na
          czole "jestem biedakiem"? Co innego ponarzekać sobie na trudną sytuację, a co
          innego wyglądać jak biedak, prawda? A te wszystkie tipsy, to może sąsiadka z
          dołu malowała, balejage starsza sistra domowym sposobem zrobiła, bo pacjentka,
          która zapisuje się na wizytę do lekarza z rocznym wyprzedzeniem to nie odwiedza
          raczej salonów Jean Louis David.
          • Gość: ww Re: Paradoks... IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 02.09.05, 23:56
            to nie zmienia faktu, jakie spoleczenstwo ma priorytety. Zupelnie abstrahuje od
            patologii polskiego systemu opieki zdrowotnej,ale raczej zwracam uwage na
            sposob myslenia w tym kraju: leczenie SIE NALEZY i koniec. Za darmo.Na
            najwyzszym poziomie.Juz. Natychmiast. Polacy nie czuja sie odpowiedzialni za
            swoje zdrowie, ani nie maja swiadomosci, ze ono kosztuje. Niegdys przewinal
            sie gdzies na forum post, ktorego autorka bez szemrania wydala kilkadziesiat
            zlotych za badania krwi swojego psa, ale byla wielce oburzona, gdy trzeba bylo
            zaplacic kilka zlotych za badanie krwi czy moczu (nie pamietam szczegolow)
            wlasnego dziecka.
    • Gość: Vlad Re: Paradoks... IP: 80.53.237.* 03.09.05, 00:10
      Jak sie troszke popracuje w poradni spec to oczy sie szeroko otwierają - ze
      zdumienia. jak łatwo dostac skierowanie do poradni specjalistycznej.
      Zaprzyjaźniony kardiolog stwierdził ,że na 15 osób kierowanych do niego naprawde
      wymaga porady i dalszej diagnostyki kardio 1-2. Nadciśnienie może z powodzeniem
      leczyć lekarz w poz ale pacjenci nagminnie wymuszają skierowania bo Polacy lubia
      leczyc się u specjalistów ( a potem narzekać na utrudniony dostęp, łapówki i
      wielkie limuzyny tychże). natomiast z niezrozumiałych względów wielu lekarzy poz
      nie chce przepisywac leków w przypadku ustalenia rozpoznania i leczenia przez
      lekarza specjalistę. oczywiście jest i drugie dno. porady specjalistyczne są
      wycenione (przynajmniej na Śląsku) przez NFZ na poziomie nie pokrywającym
      kosztów przypisanych do określonego typu porady badań. Więc pacjent przychodzący
      po receptę ( wizyta trwa max 4 minuty) finansuje wizyte innego, któremu zleca
      się badania kosztujące 1,5 x tyle ile NFZ płaci.
      Przykładem kwiatka z tej działki jest sytuacja następująca: do poradni
      endokrynologii ginekologicznej przychodzi po 3 miesięcznym okresie oczekiwania
      52 letnia kobitka ze skierowaniem : Climax. Prosze o leczenie. No, qrde od kiedy
      przekwitanie jest chorobą???? Okazuje się , że pacjentka nie była w poradni
      ginekologicznej przez 5 lat ale lekarz poz po wysłychaniu opowieści o
      uderzeniach gorąca nie miał oporów przed skierowaniem kobitki do akademickiej
      poradni specjalistycznej.
      Inny kwiatek: czy kobieta ze zdiagnozowanym przedwczesnym wypadaniem czynności
      jajników MUSI jeździć do rzeczonej poradni co 3 miesiące po leki hormonalne ,
      podobnie w przypadku dziewczynki z z. Downa? Leczenie jest ustalone, leki może
      wypisac lekarz w poradni K czy lekarz poz. Ale wtedy nie miałoby to takiej siły
      jak recepta uzyskana w poradni , do której jedzie sie parędziesiąt kilometrów.

      Jedna uwaga do osoby podpisującej się aga: mam nieodparte wrażenie ,że płacąc za
      poradę oczekujesz gwarancji wyleczenia. Zapłacisz jak cię wyleczą. Otóż
      bezczelnie Ci napiszę ża jak chcesz mieć gwarancję to kup sobie lodówkę albo
      lokówkę. żaden lekarz w żadnym kraju w żadnym systemie opieki nie da ci
      gwarancji wyleczenia, możesz natomiast oczekiwać rzetelnego postępowania. Jeżeli
      uważasz , że diagnostyka była przeprowadzona nieprawidłowo , że pominięto jej
      istotne elementy - adwokaci ponoc czekają na takich jak ty.
      • Gość: czeresniowa_panna Re: Paradoks... IP: *.chello.pl 03.09.05, 11:04
        Vlad ---> w praktyce wcale nie wygląda to tak przejrzyście jak piszesz. Nie
        wiem, może tylko ja mam takiego pecha, ale moje doświadczenia są następujące:

        Odkąd pamiętam borykałam się z trądzikiem, który szczególnie nasilił się na
        poczatku studiów. Konsekwentnie leczyłam sie u dermatologa nie mając nawet
        pojęcia, że takimi rzeczami może zajmować się endokrynolog. Lekarz pierwszego
        kontaktu przy okazji jakiejś wizyty owszem zwrócił uwagę na trądzik, ale
        odesłał tylko do dermatologa. Żaden lekarz, nawet ginekolog nigdy nie wspomniał
        słowem, że powinnam może udać się na konsultację do endokrynologa lub zrobić
        jakieś badania hormonalne. Z czasem trądzik był coraz gorszy, a właściwie
        przestał przypominać trądzik, bo zamienił się w bolesne guzy i ropne dzioby na
        twarzy i plecach. Twarz miałam właściwie zdeformowaną, uśmiech sprawiał mi ból.
        Jeśli chodzi o plecy to urażała mnie bielizna. Piszę to po to, by podkreślić,
        że mój problem nie byl wcale banalny, a ja nie byłam rozhisteryzowaną panną,
        która podnosi krzyk z powodu jednego pryszcza.

        Do specjalisty ginekologa-endokrynologa zaczęłam chodzić prywatnie, ale nie
        byłam do końca świadoma jak trafny to wybór. Ot przeczytałam ogłoszenie w
        lokalnej gazecie. Rzuciło mi się w oczy "leczenie zmian trądzikowych". Od razu
        zestaw badań hormonalnych i leczenie, które wreszcie zaczęło przynosić efekty.

        Teraz uwaga - po kilku miesiącach, chyba po trzech specjalistycznych wizytach
        radośnie wracam do swojego ginekologa z przychodni z kompletem badań
        hormonalnych i prośbą o przedłużenie recepty na Diane 35, Androcur i Euthyrox.
        A co na to lekarz? "Ja pani tego nie przepiszę, bo nie będę brać
        odpowiedzialności za takie leczenie. Niech pani się leczy u tego, co to pani do
        tej pory dawał" (!!!) Z trudem wyżebrałam receptę na Diane - z zapowiedzią, że
        to naprawdę ostatni raz (!) Dermatolog? - Właściwie to samo - nie jego działka.
        A najbardziej to się popisał lekarz pierwszego kontaktu: "Co pani mówi?
        Pierwszy raz słyszę, żeby trądzik leczyć tabletkami antykoncepcyjnymi. Na pewno
        ma już pani od tego wrzody żołądka. A ten trądzik to ze stresu, pani jest za
        nerwowa! Moja córka proszę pani, to też miała trądzik, ale wyjechała do Stanów
        i tam sobie takim kremem wyleczyła, ale niestety nazwy nie pamiętam." (No!!!)
        Ta Pani akurat doktor była w wieku mocno zaawansowanym, więc może to ją trochę
        tłumaczy...

        A ja, cóż? Chcąc nie chcąć poszłam na kolejną prywatną wizytę i było to chyba
        najlepsze co mogłam zrobić. Mój czas przecież też kosztuje. Ciekawe ile
        zajęłoby mi szukanie lekarza, który nie miałby obiekcji, by przedłużyć
        recepty...
      • Gość: aga Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 15:27
        sorki skoro lek nie wie wybitnie oczywistych rzeczy to niech sie nie podpisuje SPECJALISTA z AM.Nie oczekuję gwararanji wyleczenia. oczekuje, że lek jak nie wie to nie bedzie mi sciemnial ze wie jak leczyc i sie zna, zamiast wyslac do kogos kto sie zna na tym i powiedziec"nie wracaj do mnie ja sie nie znam na tym, nie pomoge ci, bo w gab prywatnym(a za kazda wisyte place)". Zanowu Wasz ******* solidarnosc-malo sie zdaza ze w pryw gabinetach specjalnie zle lecza zeby pacjent czesciej przylazil? Zaraz oczywiscie padna posty ze to moja spiskowa teoria dziejow bo Wy tylkos woj punkt widzenia widzicie.I nie uogolniam zeby nie bylo.
        • Gość: Vlad Re: Paradoks... IP: 80.53.237.* 03.09.05, 18:21
          Nie zdarza się żeby lekarz w prywacie rozmyślnie źle leczył lub przeciągał
          diagnostykę. jeden niezadowolony pacjent powie o tym 10 osobom- i taka praksa
          szybciutko padnie. Co zresztą chyba się stało z Twoim niedouczonym lekarzem.
          Stąd uważam, że generalizujesz na podstawie własnych przykrych doświadczeń.
          A co do ******* solidarności. Częsciej się zdarza, że pacjetn słyszy: kto panu
          sp.. tak ten brzuch? albo kto to pana tak leczył? W domyśle - tak fatalnie
          leczył, zoperował. Taka to solidarność.
          • Gość: aga Re: Paradoks... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 21:57
            skąd niby wiesz że się nie zdarza???chodzisz po lekarzach???Obracasz się w
            srodowisku niepelnosprawnych???Otuz:zdarza się.Na szczescie nieczesto.Ale się
            zdarza.
            Padl - i dobrze, bedzie mniej rencistów. Ja antyreklamy nie robilam ale jakby
            pytali czy wtarto to bym odradzala.
    • mary_ann Re: Paradoks... 03.09.05, 12:00
      Zgadzam się z tymi, ktorzy trzeźwo zauważyli, że problem nie tyle w kosztach
      wizyty, co w idących w setki złotych (zwłaszcza w przypadku takich
      specjalizacji, jak np. endokrynologia) badań diagnostycznych. Idiotyzm sytuacji
      polega na tym, że prywatny lekarz nie może zlecić UBEZPIECZONEMU (!) skadinąd
      pacjentowi (który raz i tak już wszak odciążył NFOZ, wybierając wizytę
      prywatną, czyli zaplacił de facto dwukrotnie za tę samą usługę) badań w ramach
      tegoż ubezpieczenia. Bylabym osobiście za systemem, w ktorym NFOZ wykładalby
      jednakową zryczłtowaną kwotę za wizytę lekarską ubezpieczonego pacjenta, a ten
      ostatni, w przypadku wyboru droższego specjalisty, dopłacałby ewent. różnicę.
      Prawo zas do badań w ramach sytemu ubezpieczenia powinno być - podobnie jak
      refundacja leków - przypisane do pacjenta, nie do lekarza.

      Skądinąd na pewno rację maja Connie i do.ki, zauważając, ze w Polsce dobrze się
      trzyma mentalność "należy się za darmo" i że zapewne tłumek do zapisów w
      jakiejś mierze składał się z osób, które stać na wódę i papierosy. Ale skrajna
      bieda naprawde też istnieje i wcale do rzadkości w tym kraju nie należy...:-(
    • aloalo2001 Re: Paradoks... 03.09.05, 19:00
      Droga Connie,

      Mnie jakoś te kolejki do endokrynologa nie martwią, zgadnij dlaczego? :-)
      • Gość: pacjentka Re: Paradoks... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 05.09.05, 10:48
        Endokrynologiem jestes? Mnie martwią. Szczególnie, gdy czeka dziecko, albo
        ciężarna. Ja mam kasę, ale zapisując moją małą w lutym do CZD na wrzesień,
        myślałam sobie, co bym zrobiła, gdyby mnie nie było stać. Zazwyczaj prawdziwa
        bieda idzie w parze z pokorą, strachem, brakiem asertywności, brakiem
        informacji. Tacy ludzie czekają. I ich te kolejki martwią.
        • Gość: Doki Re: Paradoks... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.09.05, 10:52
          Moze w tym szalenstwie jest metoda? zwalczanie biedy poprzez likwidacje
          biednych? Polityka à la Katrina...
          • aelithe Re: Paradoks... 05.09.05, 11:00
            raczej a'la Vlad III Dracula
            • pszczolaasia Re: Paradoks... 05.09.05, 11:06
              rozumiem, ze wszelkie podobieństwo w nazewnictwie do odób tutaj piszących jest
              całkowicie niezamierzone??? :DDDDDDDDDD bo jak to przeczytałam to oplułam
              klawiaturę kawą..znowu do czyszczenia.... :DDDD
              • aelithe Re: Paradoks... 05.09.05, 12:20
                Vlad dracula rozwiązał problem ubogich i żebraków w swoim królestwie. Zaprosił
                wszystkich na suto zastawione przyjęcie, a potem zamknął wszystkich w
                drewnianym domu gościnnym i wszytskich podpalił. Problem żebraków i drobnych
                rzezimieszków został rozwiązany.
                • draconessa Re: Paradoks... 05.09.05, 17:11
                  Czy sugerujesz, ze to samo nalezaloby zastosowac odnosnie obecnych
                  rzezimieszkow? ja jestem za:)) Zacznijmy od NFZ...:))))
                  • connie1 Re: Paradoks... 05.09.05, 17:56
                    Dziękuję za zyczenia z okazji swieta ( a stricte dwóch)
                    A pradoksem jest dla mnie dalej godzenie się na fikcję
                  • aelithe Re: Paradoks... 07.09.05, 10:38
                    Ja bym zaczął od żebraków, złodzieju i innej maści opryszków. Np. ministrów, P.
                    P. osłów i senatorów.
    • Gość: asdfghj Re: Paradoks... IP: *.btsnet.pl 07.09.05, 14:42
      A pacjenci swoje....
      www.glosszczecinski.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20050907/NS/50907021
      Najważniejsze, to rzetelność dziennikarzy
Pełna wersja