Gość: agi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.10.05, 09:07
Czytając na tym formu rozmaite biadolenia, chociażby na temat niewłaściwego
wykorzystywania przez pacjentów SORu czy pogotowia ratunkowego, myślę, iż
dobrze byłoby, gdyby lekarze, pielegniarki i ratownicy przestali sobie
strzelać samobójcze gole i powinni spróbować zacząć być konsekwentni w tym,
co mówią i co robią.
No bo co można myśleć o konsekwencji pogotowia ratunkowego, jeżeli najpierw
człowiek nasłucha się i naczyta /chociażby na tym forum/, że pogotowie to nie
przychodnia na kółkach, że pogotowie jest od ratowania życia i nagłych
wypadków, a nie od przeziębień i chorob przewlekłych, po czym widać z okna
mojego mieszkania, jak pogotowie jest na każde zawołanie właścicielki
osiedlowego sklepu monopolowego i przyjeżdża, z wielką troskliwością zajmując
się każdym pijaczkiem, który położył się na chodniku. Potem niejeden
mieszkaniec takiego osiedla myśli sobie: jeżeli mogli przyjechać do kogoś,
komu nic nie dolegaa poza wypiciem kilku piw za dużo, to dlaczego nie mogą
przyjechać do mojego dziecka, które: 1) pijane nie jest; 2) leży w domu, we
własnym łóżku, 3) ma wysoką gorączkę, 4) jest sobota/niedziela/ święta -
lekarz POZ nie przyjmuje. A już zupełnie co poniektórzy durni pacjenci nie
mogą zrozumieć, dlaczego pogotowie przyjechało do pijaka pod sklepem od I
razu, a do kogoś trzeźwego, leżącego w domu, po 2 zawałach, bypassach, kto
obawia się, iż przechodzi 3 zawał, pogotowie ociąga się z przyjazdem,
dyspozytorka przy pierwszych 3 telefonach odmawia przyjazdu, dopiero przy 4
telefonie, kiedy mąż chorej puszcza "wiązankę", karetka "łaskawie" przyjeżdża
i zabiera chora na OIOM.
Ciąg dalszy: po przyjeździe do Szpitala nie ma się kto chorą zająć; rodzina,
ktora wsiadła w taksówkę i przyjechała do szpitala, zaniepokojona
pozostawieniem bez opieki, udała się w poszukiwaniu jakiegoś
lekarza /pielegniarki i znalazła ich wszystkich zabarykadowanych w dyżurce na
imprezie suto zakrapianej alkoholem /że o innych kulinariach nie wspomnę/.
Wnioski:
1) Po takich przeżyciach nie należy się dziwić, iż pacjenci i ich rodziny
wyrażają się tak o służbie zdrowia, jak sie wyrażają i że nie darzą jej
szacunkiem ani zaufaniem.
2) W opisywanym przypadku personel zrobił wszystko, aby ludzie wyciągnęli
wnioski,iż wcale nie jest on tak zajęty ani przemęczony, jak sam o sobie mówi.
A propos samobójczych goli...wczoraj dowiedzialam się, iż Mateuszek, którym
bawiły się pielegniarki jest w bardzo złym stanie...kolejny samobój.