Dodaj do ulubionych

Uderzcie się w piersi

IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 20:10
Przejrzałem wypowiedzi forumowiczów. Widzę tu 2 grupy: wściekłych pacjentów i
świątobliwych lekarzy. I do was, moi lekarze bez skazy, kieruję te słowa:
skoro tyle ludzi tak źle o was pisze, to chyba coś w tym jest? Tyle sie
naczytałem o waszej ciężkiej pracy i niskich zarobkach. Ale powiedzcie sami -
czy naprawdę pracujecie tak jak na tzw. zachodzie? Czy w waszych szpitalach
nie zdarza sie często tak, jak w tym starym kawale o wentylatorze? [co to
jest? 2 odpoczywa, 1 pracuje. Odp.: dwóch internistów i wentylator]. Lekarze
dyżurni! Tyle tu piszecie o cięzkiej pracy. Być może w pogotowiu tak jest,
ale w szpitalach? Czy co noc przeprowadzacie trudne operacje? Bo w dobrze
znanym mi szpitalu nocna operacja to rzadkość (no, chyba że prywatna na
ginekologii). Hej! Przerost zatrudnienia w szpitalach jest faktem. Ja wiem,
ze niskie zarobki zmuszają do chałturzenia popołudniami, ale pacjenci widzą
to i m.in. na tym forum piętnują tą bylejakość.
No, a teraz czekam na gromy na moją głowę. Że mam kompleksy, albo nie znam
specyfiki tego zawodu, albo żebym zdał na medycynę i sam spróbował. I że
wśród 100.000 lekarzy w Polsce nie ma ani jednego lenia, głupca, karierowicza
czy łapówkarza. I żebym się uderzył w swoje piersi, a nie cudze. I pewnie
będziecie mieli rację. Ale jeśli choć jeden z was zacznie mieć wątpliwości,
to już będzie to mój sukces
Pa, aniołki!
Obserwuj wątek
    • Gość: dodi Sam się uderz się w w swoje cherlawe piersi IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 06.12.02, 20:28
      • Gość: pacjent1 Re: Sam się uderz się w w swoje cherlawe piersi IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 20:46
        To przewidziałem
    • kitek1 wygrales nagrode................. 06.12.02, 20:28
      kupon na bezplatna wizyte u specjalisty:)
      • Gość: pacjent1 Re: wygrales nagrode................. IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 20:48
        A właśnie, tego zapomiałem napisać w podsumowaniu. Dzięki
        • Gość: Bruford W sprawie bicia się w czyjeś piersi. IP: *.acn.waw.pl 06.12.02, 21:21
          Napewno nie bedę się bił w piersi bo nie mam za co.Przeciętnie wychodzę z pracy
          o wiele za późno.Lżejszy dyżur ,owszem jakiś jeden na 5 średnio.O przeroście
          zatrudnienia w szpitalu szkoda gadać , czasami nie ma czasu na siku , więc nie
          mówisz napewno o moim szpitalu.Dalej,nigdy nie bylo wobec mnie zastrzezeń tak
          merytorycznych jak etycznych,II stopień specj.przewód doktr.i co?Pensja na
          poziomie sprzątaczki z magistratu.Nie przyszło Ci do głowy że dyskusję na forum
          podejmują Ci lekarze , którzy czują się dotknięci uogólnieniami ignorującymi
          faktyczny stan rzeczy???Że obok godnych potępienia historii które nawiasem
          mówiąc zdarzają się wszędzie i zdarzać będą ,są jeszcze obiektywne statystyczne
          wykładniki prawdy o polskiej medycynie????Facet , pomyśl,czy ja Ci każę się bić
          w piersi za błędy twoich kamratów po fachu???
          • Gość: pacjent1 Re: W sprawie bicia się w czyjeś piersi. IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 22:55

            Hej, Brufordzie!
            Gratuluję dobrego samopoczucia. Piszesz:

            "Przeciętnie wychodzę z pracy o wiele za późno" Co to znaczy? Nie byłem w
            szpitalu na zachodzie, znam tylko opowieści znajomej o szpitalu we Francji, w
            którym była na stażu. Twierdziła, że tam lekarze przychodzą rano do pracy - 3
            idzie na salę operacyjną, a czwarty zabezpiecza oddział. Potem około 15 mają
            przerwę - i idą do poradni przy szpitalu. Wychodzą z pracy około 19-20. Jeszcze
            raz podkreślam - znam to tylko z opowiadań. Ale nie słyszałem o polskim
            szpitalu, gdzie lekarze codziennie przychodziliby o 9 a wychodzili o 20.

            Piszesz też: "O przeroście zatrudnienia w szpitalu szkoda gadać , czasami nie
            ma czasu na siku , więc nie mówisz na pewno o moim szpitalu." Nie wiem - może
            to kwestia organizacji pracy? Ten oddział we Francji ma podobno około 40 łóżek.
            Ale - fakt, tam wypisy robi sekretarka. A lekarze zajmują się leczeniem, a
            administracja pracą biurową.

            Następnie: "Dalej, nigdy nie było wobec mnie zastrzezeń tak merytorycznych jak
            etycznych" Nie zalewaj. NIGDY, ŻADNEGO niezadowolonego pacjenta? Eeee... To ty
            chyba pracujesz dopiero 2 miesiące. Albo przyjmujesz w poradni max 5
            pacjentów/dzień

            "Pensja na poziomie sprzątaczki z magistratu" Zgadzam się z tobą. To jest
            pensja, która mówi: "człowieku, jesteś zerem, dajemy ci ten ochłap żebyś nie
            kradł na ulicach" Rzeczywiście, trochę mi głupio - wymagać zachodniej
            wydajności i jakości za wschodnie zarobki. Ale chyba czas przyznać, że często
            pojawia się problem jakości pracy. I tu jest duży problem - czy najpierw dobrze
            zapłacić, a potem dużo wymagać (jak pewnie chciałbyś) czy odwrotnie. Bo teraz
            sytuacja jest trochę asurdalna (najpierw dużo wymagać, potem ... mało zapłacić)
            No, ale to jest temat na dłuuugie wypracowanie a nie na krótką odpowiedź

            "Nie przyszło Ci do głowy że dyskusję na forum podejmują Ci lekarze, którzy
            czują się dotknięci uogólnieniami ignorującymi faktyczny stan rzeczy???" Nie do
            końca rozumiem. Czy faktyczny stan rzeczy to "jaka płaca taka praca?" A że
            płaca nędzna, to...
            A poza tym, ci dotknięci lekarze też zwykle popełniają grzech uogólnienia (a
            przynajmniej takie odniosłem wrażenie)

            "Że obok godnych potępienia historii które nawiasem mówiąc zdarzają się
            wszędzie i zdarzać będą, są jeszcze obiektywne statystyczne wykładniki prawdy o
            polskiej medycynie????"
            A tego zdania to nie rozumiem. "Obiektywne statystyczne wykładniki prawdy o
            polskiej medycynie" - co to za zdanie? Czy dotyczy umieralności niemowląt na
            100.000 mieszkańców? Ilości śmierci ofiar wypadków zanim dojedzie pogotowie?
            Ilości dzieci zaszczepionych na WZWB? Rozkładu próchnicy wśród dorosłych
            Polaków po 40rż mieszkających w miejscowościach do 50tyś mieszkańców? Wybacz
            sarkazm, ale jak wiesz, statystycznie można udowodnić wszystko [że przypomnę
            tylko słynne: cena chleba wzrosła, ale cena lokomotywy spadła, więc
            statystycznie rzecz biorąc ceny w PRL maleją]
            "Facet, pomyśl,czy ja Ci każę się bić w piersi za błędy twoich kamratów po
            fachu???" Nie, nie każesz. To rzeczywiście miłe z twojej strony.

            A tak poza wszystkim, to fajnie że chciało ci się napisać coś sensownego, a nie
            ograniczyłeś się tylko do kpin i mniej czy bardziej delikatnych sugestii, że
            jestem szurnięty
            Dzięki!
            P
            • Gość: Bruford Re: W sprawie bicia się w czyjeś piersi. IP: *.acn.waw.pl 06.12.02, 23:17
              "Co to znaczy? Nie byłem w
              szpitalu na zachodzie, znam tylko opowieści znajomej o szpitalu we Francji, w
              którym była na stażu. Twierdziła, że tam lekarze przychodzą rano do pracy - 3
              idzie na salę operacyjną, a czwarty zabezpiecza oddział. Potem około 15 mają
              przerwę - i idą do poradni przy szpitalu. Wychodzą z pracy około 19-20. Jeszcze
              raz podkreślam - znam to tylko z opowiadań. Ale nie słyszałem o polskim
              szpitalu, gdzie lekarze codziennie przychodziliby o 9 a wychodzili o 20."

              Różnie z tym akurat bywa.Odbyem dwa długie staże zgraniczne i organizacja pracy
              bywa różna.W UK owszem koniec pracy 18.00co akurat oznaczało 2 godzinną przerwę
              na lunch i uwaga!!!!rekreację na basenie.Miałem na myśli to co powiedziałem,nie
              oszczędzam się i podobnie jak wielu moich kolegów , jak trzeba zostaję za
              friko.Polskie społeczeństwo uważa akurat że to OK bo przecież
              powołanie..........


              "Nie wiem - może
              to kwestia organizacji pracy? Ten oddział we Francji ma podobno około 40 łóżek.
              Ale - fakt, tam wypisy robi sekretarka. A lekarze zajmują się leczeniem, a
              administracja pracą biurową."

              Nie .To kwestia kasy.Ubezpieczyciel polski nie płaci ąż tyle by zqwolnić
              doktorów z absurdalnych zajęć dodatkowych.Oceniam że 45% mojego czasu trwai
              pisanina załatwiana w UK przez dyktafon i sekretarkę.Co do administracji,jak
              przystało na Rzeczpospolitą biurewno-robotniczą ,panienki zbijają bąki za tą
              samą kasę co ja.


              Co do zastrzeżeń , miałem na myśli merytorycznie uzasadnione.To że pacjent
              niezadowlony to nie oznacza automatycznie że ma rację.A pracuje dużo dłuzej niż
              sądzisz.

              "Pensja na poziomie sprzątaczki z magistratu" Zgadzam się z tobą. To jest
              pensja, która mówi: "człowieku, jesteś zerem, dajemy ci ten ochłap żebyś nie
              kradł na ulicach" Rzeczywiście, trochę mi głupio - wymagać zachodniej
              wydajności i jakości za wschodnie zarobki. Ale chyba czas przyznać, że często
              pojawia się problem jakości pracy. I tu jest duży problem - czy najpierw dobrze
              zapłacić, a potem dużo wymagać (jak pewnie chciałbyś) czy odwrotnie. Bo teraz
              sytuacja jest trochę asurdalna (najpierw dużo wymagać, potem ... mało zapłacić)
              No, ale to jest temat na dłuuugie wypracowanie a nie na krótką odpowiedź"

              To akurat rzeczywicie duży problem.Tyle że czynnikiem dodatkowym jest
              konieczność kształcenia podyplomowego która zaczyna kosztować coraz drożej.Czas
              wreszcie pojąć że jeśli się zmusza grupę zawodową do cipania na 2-3 etatach to
              ani się ona dokształcać nie będzie ani specjalnie skupiona też czasami nie
              bedzie

              "Czy faktyczny stan rzeczy to "jaka płaca taka praca?" A że
              płaca nędzna, to...
              A poza tym, ci dotknięci lekarze też zwykle popełniają grzech uogólnienia (a
              przynajmniej takie odniosłem wrażenie)
              A tego zdania to nie rozumiem. "Obiektywne statystyczne wykładniki prawdy o
              polskiej medycynie" - co to za zdanie? Czy dotyczy umieralności niemowląt na
              100.000 mieszkańców? Ilości śmierci ofiar wypadków zanim dojedzie pogotowie?
              Ilości dzieci zaszczepionych na WZWB? Rozkładu próchnicy wśród dorosłych
              Polaków po 40rż mieszkających w miejscowościach do 50tyś mieszkańców? Wybacz
              sarkazm, ale jak wiesz, statystycznie można udowodnić wszystko [że przypomnę
              tylko słynne: cena chleba wzrosła, ale cena lokomotywy spadła, więc
              statystycznie rzecz biorąc ceny w PRL maleją"

              Zaiste,godne zdumienia lekceważenie wobec pewnych faktów obiektywnych.Owszem
              statystyka to k.... ale nie zawsze.Akurat wksaźnika um.niemowląt jest na
              świecie uważany za ten który najlepiej świadczy o jakosci op.zdr.a tu w Polsce
              jak raz jest wyraźna poprawa.Ciekawe jak to możliwe przy tak głupich,leniwych i
              przekupnych doktorach.Podobnie dializoterapia i parę innych.Warto też dodać ze
              sporo takich wykładników nie jest manipulowanych przez zdegenerowane środowisko
              lekarskie.

              To tyle.
            • connie1 Re: W sprawie bicia się w czyjeś piersi. 06.12.02, 23:31
              Drogi pacjencie!
              Pewnie nie uwierzysz,ale ja pracuje w takim szpitalu , gdzie prace zaczyna sie
              o 7.00 , a kończy czasami grubo po 20.00 ( chirurdzy plus anestezjolodzy).
              Nie dziw się proszę ,ze czasami czujemy sie rozżaleni ciągłym nawałem pomówień
              ( to obenie w modzie ). Uwierz,ze większość z nas lubi swoja pracę i traktuje
              ja powaznie , ale czasami chciałaby usłyszeć zwykłe , proste- " dziekuję"( to
              ogromna rzadkość na Oddziale IT , gdzie mam przyjemnośc pracować).
              Szumowiny zdarzaja się wszędzie , ale czemu widzicie tylko ciemne strony?
              Pozdrawiam z dyzuru ( w niedziele tez tu będę)
              Conka
              • monopol Re: Do Conki 31.12.02, 15:51
                connie1 napisała:

                > Drogi pacjencie!
                > Pewnie nie uwierzysz,ale ja pracuje w takim szpitalu , gdzie prace zaczyna
                sie
                >
                > o 7.00 , a kończy czasami grubo po 20.00 ( chirurdzy plus anestezjolodzy).
                > Nie dziw się proszę ,ze czasami czujemy sie rozżaleni ciągłym nawałem
                pomówień
                > ( to obenie w modzie ). Uwierz,ze większość z nas lubi swoja pracę i
                traktuje
                > ja powaznie , ale czasami chciałaby usłyszeć zwykłe , proste- " dziekuję"( to
                > ogromna rzadkość na Oddziale IT , gdzie mam przyjemnośc pracować).
                > Szumowiny zdarzaja się wszędzie , ale czemu widzicie tylko ciemne strony?
                > Pozdrawiam z dyzuru ( w niedziele tez tu będę)
                > Conka

                Wiesz - to nie dotyczy tylko lekarzy, ale wszystkich ludzi - gdy robisz coś
                dobrze, gdy się starasz, ludzie tego często nie doceniają. Nie potrafimy być
                wdzięczni. Zauważamy to co złe, taka jest nasza natura. Dlatego jest tak, że o
                dwóch pijanych lekarzach półgłówkach mówi się znacznie więcej niż o tysiącu
                lekarzy, którzy ratowali w tym czasie ludzkie życie. Nie przejmuj sie tym
                jednak, nie powinniśmy sie poddawać emocjom. Emocje zaburzają nasz spokój. Ja
                jakiś czas temu, gdy zobaczyłem jakie głupoty ludzie wypisują na nasz temat na
                tym forum, wściekłem się okrutnie i nawet komuś nabluzgałem. Co to zmieniło?
                Tyle tylko, że ośmieszyłem własną osobę. Więcej nie dam się sprowokować.
                Doszedłem do wniosku, że skoro wykonuję swoją pracę uczciwie, skoro pacjenci są
                z niej zadowoleni, skoro nie mam wyrzutów sumienia, to nie mam po co się
                denerwować i obrażać. Podobnie zresztą jak na forum jest też w życiu. Trzeba
                spokojnie robić swoje w należyty sposób i tyle. A każdy pacjent, którego
                wyleczę, który będzie się cieszył z tego, że nie jest już chory, nawet jeśli
                nie powie 'dziękuję', to jest mały punkcik na plus dla polskich lekarzy:)

                Pozdrawiam serdecznie:)
                monopol
            • xris Re: W sprawie bicia się w czyjeś piersi. 29.12.02, 14:15
              Gość portalu: pacjent1 napisał(a):

              > A tego zdania to nie rozumiem. "Obiektywne statystyczne wykładniki prawdy o
              > polskiej medycynie" - co to za zdanie? Czy dotyczy umieralności niemowląt na
              > 100.000 mieszkańców? Ilości śmierci ofiar wypadków zanim dojedzie pogotowie?
              > Ilości dzieci zaszczepionych na WZWB? Rozkładu próchnicy wśród dorosłych
              > Polaków po 40rż mieszkających w miejscowościach do 50tyś mieszkańców?

              Zapewne też. teraz pytanie, jak interpretować te wyniki? czy to wszystko wina
              lekarzy, czy też raczej organizacji ochrony zdrowia?

              Moim zdaniem - organizacji. Kompletny brak logistyki, organizacji pracy,
              przepływu informacji, motywacji pracownika-lekarza - to wszystko też wpływa na
              jakość pracy. Część winy na pwno jest po stronie pracownika-lekarza, ale nie
              cała. Choć oczywiście ten cały chaos nie zwalnai w moim przekonaniu lekarza od
              jak najlepszego wywiązywania się ze swoich obowiązków. Ale niestey na ilość
              zaszczepionych albo programy profilaktyczne nie ma on wpływu. Może co najwyżej
              poświecić swój prywatny czas (nieodpłatnie i kosztem innych obowiązków
              służbowych, np. przepisywania dokumentacji) na uświadomienie pacjenta, jak ma
              zapobiegać próchnicy albo jak ma sobie badać piersi. Obowiązek ma tylko te
              piersi zbadać. Fakt, że część robi coś więcej to dobra jego wola.

              Pozdrawiam,
              xris
        • kitek1 Re: wygrales nagrode................. 06.12.02, 22:03
          zapomnialem dodac,
          ze u psychiatry,
          bo wyjatkowo kiepsko kojarzysz:(
    • naturella Re: Uderzcie się w piersi 27.12.02, 15:36
      Ciekawa jestem, gdzie pracuje nasz Pacjent? I w jakich godzinach? Pewnie o 16
      wychodzi z pracy... ale lekarze muszą, w końcu to "powołanie", które każe
      społeczeństwu wymagać od nich pracy po 20 godzin za marne grosze i jeszcze w
      ciągłym uśmiechu...
      • Gość: ampula@interia.pl Re: Uderzcie się w piersi IP: 80.48.246.* 27.12.02, 17:49
        Nie możemy wszystkich wrzucać do jednego worka.Leżałam w szpitalu 18 razy,
        spotkałam "dobrych" i tych "złych",na dodatek pracuję w służbie zdrowia. Wiem
        jak traktuje się pacjętów, którzy nie mają co dać w "łapę".Widziałam jak żle
        traktuje się ludzi,którzy dopominają się poszanowanie ich godności osobistej
        np: badanie ginekologiczne przeprowadzane w obecmości 10 lekarzy i 10
        studentów.
        Nie ma sensu dalej opisywać przypadków łapówkarstwa i popełnionych
        błędów,lecz najwyższy czas zastanowić się nad sposobem uzdrowienia tej sytuacji.
      • Gość: pacjent1 Re: Uderzcie się w piersi IP: *.katowice.msk.pl 28.12.02, 08:44
        hej! pracujesz 20godz/dobę? Codziennie? 5-6 dni w tygodniu? Od iluśtam lat? I
        naprawdę śpisz tylko 3 godz dziennie?? (bo godzina na dojazdy, siusianie,
        jedzenie itp). I pracujesz non-stop?? To jestes SKRAJNIE nieefektywna
        (=niewydolna). Ja bym cię wysłał na dłuuuuugie L-4. (jed.chorobowa - zmęczenie)
        (Jest taka choroba, sprawdź sobie w bordowej książeczce)
        • Gość: ampula Re: Uderzcie się w piersi IP: 80.48.246.* 28.12.02, 22:05
          Sam sobie przeczytaj o zmęczeniu w bordowej książeczce i idż na bardzo
          dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie L-4,bo widocznie masz klapki na oczach ze
          zmęczenia.Widocznie boisz się spojrzeć prawdzie w oczy.
          • Gość: pacjent1 Re: Uderzcie się w piersi IP: *.katowice.msk.pl 30.12.02, 19:52
            Chętnie. Ale czy ty przypadkiem nie jesteś anestezjologiem?
            • Gość: Conka Re: Uderzcie się w piersi IP: *.chello.pl / *.chello.pl 30.12.02, 20:00
              A anestezjolodzy to jakas gorsza nacja , wynik klęsk i pogromów?
              Pozdrawiam
              COnka
              • Gość: pacjent1 Re: Uderzcie się w piersi IP: *.katowice.msk.pl 30.12.02, 21:27
                Droga Conko!
                Jestes jedną z sympatyczniejszych osób wypowiadających sie na tym forum, więc
                proszę, jesli jesteś anestezjologiem, nie złość się za bardzo na to, co tu
                napiszę. Z pobieżnego przeglądu forum "służba zdrowia" wyciągnąłem wniosek, że
                w szpitalach głównie pracują ciężko anestezjolodzy na OIOM-ach. Cóż, może i tak
                jest. Ale ci sami anestezjolodzy chodzą zapewne w ramach swojej pracy na inne
                oddziały znieczulać pacjentów do zabiegu. Jesli nie jesteś anestezjologiem ani
                zabiegowcem, to powiem ci jak to wygląda: po badaniu pacjenta (około 20 minut,
                a zwykle krócej) delikwent zostaje wprowadzony w (jak to oni obrazowo mówią)
                kontrolowaną śmierć kliniczną. A jeśli zabieg trwa 3 godziny - to co robi
                anestezjolog? Czy pracowicie pompuje ambu tlen do płuc pacjenta? A może mierzy
                mu ciśnienie co 10 minut? Nie, bo to wszystko jest zautomatyzowane. A czy
                siedzi plackiem przy aparacie i kontroluje jego pracę? Otóż - NIE! To robi
                pielęgniarka anestezjologiczna. A doktor idzie se do dyżurki, łyknie kawkę,
                kanapeczkę, a jak ma dobre układy to pewnie i kimnie z pół godzinki. Przy
                takiej organizacji można pracować i 25 godzin/dobę. Sorry za te złośliwości,
                ale ja NAPRAWDĘ nie wierzę że można wykonywać wartościową pracę non-stop 20godz
                dziennie przez wiele lat - jak to ktoś wczesniej napisał
                Conko - ja nie ma nic do anestezji. Wiem, że ich praca jest bardzo
                odpowiedzialna - bo jak się coś sp... to jest ich wina. I to był tylko
                przykłąd. Ale ludzie! Trochę dystansu i samokrytycyzmu do swojej pracy chyba
                nie zaszkodzi...
                P1
                • connie1 Re: Uderzcie się w piersi 01.01.03, 20:17
                  Drogi Pacjencie!
                  Przede wszystkim dziękuję za nazwanie mnie sympatyczną- to miłe .
                  Anestezjologiem nie jestem , ale mam przyjemność z nimi pracować i dyżurować na
                  IT . Automatyzacja jak najbardziej , ale tam , gdzie my walczymy ,sprawy sa
                  nieco inne, bo kardioanestezja wymaga sporo wiedzy , samozaparcia i czasu...
                  25 12 - zabieg trwał 18 h....
                  Ale za to u nas nie jest nudno....
                  A co za fajna sprawa " stawać z krążeniem" 31.12. o 23.55....
                  Każdy z nas musi to po prostu lubić.
                  Pozdrowienia i zdrowia w nowym roku.
                  Conka
                  • Gość: pacjent1 Re: Uderzcie się w piersi IP: *.katowice.msk.pl 07.01.03, 23:05
                    Przepraszam za długą nieobecnośc (no cóż, praca..)
                    Bardzo dziękuję za życzenia - i - przede wszystkim - za miłą odpowiedź
                    pozbawioną wyzwisk. Kto wie, może kiedyś się spotkamy nie tylko "wirtualnie"?
                    (ale oby nie na OIOM-ie). W każdym razie każdego lekarza postaram sie od dziś
                    traktować z odrobiną sympatii.
                    No i cóż - szczęśliwszego nowego roku!
        • Gość: wujek Re: Uderzcie się w piersi IP: *.crowley.pl 28.12.02, 23:39
          Dokładnie policzyłem ilośc czasu pracy w m-cu listopadzie i wyszło mi 330h co
          dzielącna 30 dni (lekarz nie odpoczywa) wychodzi ponad 10 godz dziennie a
          uwzględniajac czas od pon do piatku (w naszej branży to fikcja)
          przekraczam "limit" opisywany przez pacjenta
          Nie porównujcie drodzy pacjenci nas z zachodem bo to nieporozumienie (pomijam
          sprawy dotyczące bezpośrednio leczenia) - nie te zarobki, organizacja pracy
          (tam są sekretarki med. do pisania papierów itp.
          Na zachodzie na oddziałach jest mało lekarzy bo są wykorzystywani do leczenia
          (ich praca duużo kosztuje)a opzostałe sprawy załatwia personel średni ,
          sekretarki itd. Nawet jeśli nie byliście w szpitalach na zachodzie to proporcje
          personelu mozna poobserwować w serialach typu ostry dyżur
      • xris Re: Uderzcie się w piersi 29.12.02, 14:05
        naturella napisała:

        > Ciekawa jestem, gdzie pracuje nasz Pacjent? I w jakich godzinach? Pewnie o 16
        > wychodzi z pracy...

        Widzisz, pracowałem w kilku miejscach, także wykonując wolny zawód. I nigdy nie
        zdarzyło mi się wychodzić z pracy po przepisowych 8-u godzinach.

        Widzę natomiast w szpitalu lekarzy przesaidujących w barku, niekończące się
        rozmowy o przysłowiowej "dupie Maryny" i opuszczanie szpitala celem odbycia
        wizyty domowe/naprawy samochodu/załatwienia spraw urzędowych/odebrania dziecka
        ze szkoły itd. przed godziną 15.

        ale lekarze muszą, w końcu to "powołanie", które każe
        > społeczeństwu wymagać od nich pracy po 20 godzin za marne grosze i jeszcze w
        > ciągłym uśmiechu...

        Zgadza się - marne grosze. Ale możesz zmienić pracę, skoro Ci nie odpowiada

        Ciągły uśmiech - od pracownicy supermarketu też się go wymaga, choć dostaje
        marne 650 złotych na rekę. Jak jej nie pasuje - może odejść. Tak już jest w
        zawodach o charakterze "usługowym", ze do klienta należy odnosić się w taki a
        nie inny sposób.

        Powołanie - ma dla mnie zbytnio religijne konotację. Niby kto tego
        lekarza "powoływał"? Sam sobie wybrał ten zawód. A jeśli nie sam - to już jego
        problem, ze nie potrafił wybrać innego i musiał sie poddać czyjejś woli.

        Pozdrawiam,
        xris


    • med_max Re: Uderzcie się w piersi 30.12.02, 20:55
      Ja się nie mam co w piersi bić, bo mam 8 dyżurów całodobowych, w międzyczasie
      klinika i poradnia, pacjenci mnie lubią a ja ich kocham.Lekarz z Łodzi o dziwo:)
    • monopol Re: W kwestii uderzania 31.12.02, 15:31
      Gość portalu: pacjent1 napisał(a):

      > Przejrzałem wypowiedzi forumowiczów. Widzę tu 2 grupy: wściekłych pacjentów i
      > świątobliwych lekarzy. I do was, moi lekarze bez skazy, kieruję te słowa:
      > skoro tyle ludzi tak źle o was pisze, to chyba coś w tym jest?

      Masz rację - coś w tym jest. Nikt nie jest bez grzechu. Lekarze są źli i
      dobrzy. Pacjenci też są źli i dobrzy. Wszystko jest kwestią proporcji. Napisz
      mi jaki odsetek lekarzy uważasz za złych?

      > Tyle sie
      > naczytałem o waszej ciężkiej pracy i niskich zarobkach. Ale powiedzcie sami -
      > czy naprawdę pracujecie tak jak na tzw. zachodzie?

      Tak - część z nas tak pracuje. Tak samo ciężko, tyle że w gorszych warunkach,
      mając mniejsze możliwości i rzeczywiście mniej zarabiając. Część z nas nie
      pracuje tak ciężko jak na Zachodzie. Część lekarzy na Zachodzie nie pracuje tak
      ciężko jak część z nas. Ludzie są wszędzie jednakowi - warto to zauważyć.
      Ponadto - co znaczy ciężko pracować? Operowanie przez 12 godzin to praca ciężka
      z pewnością. Czy przyjmowanie pacjentów w przychodni 8 godzin bez przerwy to
      praca ciężka czy lekka? Lżejsza niż operować to jasne, ale czy jest to praca
      lekka? A kwestia odpowiedzialności? Czy dyżurowanie na oddziale
      internistycznym, gdzie hospitalizowani są pacjenci mogący umrzeć w każdej
      chwili, to praca odpowiedzialna czy też nie? To z pewnością jest praca
      odpowiedzialna. Czy ta odpowiedzialność przekłada się na ciężkość pracy?

      > Czy w waszych szpitalach
      > nie zdarza sie często tak, jak w tym starym kawale o wentylatorze? [co to
      > jest? 2 odpoczywa, 1 pracuje. Odp.: dwóch internistów i wentylator].

      Nie w naszych szpitalach nie zdarza się tak często. Twoja ironia wynika z żalu,
      pretensji, chęci dokuczenia, czy poważnego rozpatrywania problemu?

      > Lekarze
      > dyżurni! Tyle tu piszecie o cięzkiej pracy. Być może w pogotowiu tak jest,
      > ale w szpitalach? Czy co noc przeprowadzacie trudne operacje? Bo w dobrze
      > znanym mi szpitalu nocna operacja to rzadkość (no, chyba że prywatna na
      > ginekologii).

      Nie wiem jaki szpital jest Ci dobrze znany, ja znam też inne szpitale. Ze
      szpitalami tak jak z ludźmi, są różne - w jednych pracy jest więcej, w innych
      mniej. Ponadto, nawiązując do tego co pisałem wyżej, czy nieoperowanie w nocy
      jest równoznaczne z niepracowaniem?

      > Hej! Przerost zatrudnienia w szpitalach jest faktem.

      Nie jest faktem tak do końca. Należy rozgraniczyć pracowników szpitali
      należących do tak zwanego białego personelu i całą resztę. Generalnie w
      polskcih szpitalach jest przerost zatrudnienia w administracji. Pretensje
      proszę kierować do dyrektorów szpitali. Jeśli chodzi o zatrudnienie lekarzy i
      pielęgniarek sprawa wygląda nieco inaczej. Myślę, że mniej więcej w 80%
      oddziałów zatrudnienie jest zbyt małe. Służę przykładami - co powiesz o jednej
      nocnej pielęgniarce dyżurnej na 25-łóżkowym oddziale internistycznym pełniącym
      dyżur ostry? A o 2 pielęgniarkach dyżurnych na 35 łóżkowym oddziale
      ortopedycznym? A jeden chirurg pełniący dyżur na oddziale chirurgii z 40
      łóżkami? Wszystko gra? Ja wiem, że jest jeszcze te około 20% oddziałów, gdzie
      lekarzy jest za dużo. Ale to nie ich wina, tak przynajmniej mi sie wydaje.
      Ludzie zarządzający służbą zdrowia powinni to zmienić. Nam też się nie podoba,
      gdy nie wiemy w co najpierw ręce włożyć, a na sąsiednim oddziale odbywają się
      spotkania towarzyskie.

      > Ja wiem,
      > ze niskie zarobki zmuszają do chałturzenia popołudniami, ale pacjenci widzą
      > to i m.in. na tym forum piętnują tą bylejakość.

      Zauważ pierwotną przyczynę tego stanu rzeczy i tam domagaj się zmian.

      > No, a teraz czekam na gromy na moją głowę. Że mam kompleksy, albo nie znam
      > specyfiki tego zawodu, albo żebym zdał na medycynę i sam spróbował. I że
      > wśród 100.000 lekarzy w Polsce nie ma ani jednego lenia, głupca, karierowicza
      > czy łapówkarza. I żebym się uderzył w swoje piersi, a nie cudze. I pewnie
      > będziecie mieli rację. Ale jeśli choć jeden z was zacznie mieć wątpliwości,
      > to już będzie to mój sukces

      Ja nie będę Cię gromił, bo nie piszesz totalnych bzdur jak niektórzy. Masz
      określone poglądy, trochę może za bardzo uogólniasz. Tak jak pisałem powyżej -
      nie jesteśmy święci, wśród nas są też źli ludzie ( doskonały przykład - pijani
      lekarze ze szpitala w Łodzi ). Jednak jeszcze raz zastanów się na proporcjami -
      jaki procent lekarzy uważasz za nierobów, bądź niewłaściwie wykonujących swoje
      obowiązki? Jest to większość, połowa czy mniejszość? Ja powiem Ci, że jest to
      mniejszość, ale to ich "pracę" widać najbardziej. Zawsze to co złe jest
      bardziej widoczne od tego co dobre.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka