Dodaj do ulubionych

skierowanie do specjalisty

13.12.02, 17:21
Od czasu reformy służby zdrowia najpierw trzeba iść do lekarza pierwszego
kontaktu, by on dał skierowanie do specjalisty. Wyjątkiem jest dentysta,
ginekolog, dermatolog i pediatra.
Napiszcie, z czego to wynika??? I czy to rzeczywiście, Waszym zdaniem, jest
konieczne, czy tylko dodaje Wam niepotzrebnej pracy, a pacjentowi dodatkowego
chodzenia.

Bo tak na zdrowy rozum człowiek, który trzydzieści lat nosi okulary, i
stwierdza, że szkła ma już za słabe i trzeba dobrać nowe, wie, że z oczami
idzie się do okulisty. I jeszcze parę lat temu by poszedł. A teraz najpierw
do internisty, żeby mu powiedzieć, że ma za słabe szkła. Na to internista
mówi, że z tym do okulisty i wypisuje skierowanie.

W mojej przychodni jest doskonały laryngolog. Opiekuje się moim gardłem od
lat, i robi to dobrze ( a ja pracuję głosem). Ale dostęp do niego mam
utrudniony - co rok muszę iść do internisty po nowe skierowanie, a internista
robi obrażoną minę, że "sama sobie wybieram specjalistów, podczas gdy to on
powinien zecydować, u kogo ma się leczyć pacjent".

Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie ma pojęcia u jakiego lekarza co się
leczy (np. mało kto wie, od czego jest proktolog). Nikt też sam sobie nie
wykryje szmerów w sercu czy sam nie zdiagnozuje powiększonej tarczycy - tu
pole do popisu dla lekarza pierwszego kontaktu, który to wychwyci i wyśle
chorego do specjalisty.
Ale jeśli czuję straszne pieczenie przy siusianiu i siusiam z krwią, i wiem,
że to działka urologa, to dlaczego nie mogę do tegoż urologa iść od razu
tylko poprzez gabinet internistyczny?
Jak to wygląda od strony lekarzy? Chwalicie to czy przeklinacie?
Obserwuj wątek
    • Gość: sss Re: skierowanie do specjalisty IP: proxy / 217.96.45.* 13.12.02, 18:43
      piasia napisała:

      > Od czasu reformy służby zdrowia najpierw trzeba iść do lekarza pierwszego
      > kontaktu, by on dał skierowanie do specjalisty. Wyjątkiem jest dentysta,
      > ginekolog, dermatolog i pediatra.
      > Napiszcie, z czego to wynika??? I czy to rzeczywiście, Waszym zdaniem, jest
      > konieczne, czy tylko dodaje Wam niepotzrebnej pracy, a pacjentowi dodatkowego
      > chodzenia.
      >
      > Bo tak na zdrowy rozum człowiek, który trzydzieści lat nosi okulary, i
      > stwierdza, że szkła ma już za słabe i trzeba dobrać nowe, wie, że z oczami
      > idzie się do okulisty. I jeszcze parę lat temu by poszedł. A teraz najpierw
      > do internisty, żeby mu powiedzieć, że ma za słabe szkła. Na to internista
      > mówi, że z tym do okulisty i wypisuje skierowanie.

      To akurat nie najlepszy przyklad. Do okulisty rozwniez nie trzeba skierowania
      od lekarza rodzinnego. (wiem bo sam sie lecze okulistycznie)


      > W mojej przychodni jest doskonały laryngolog. Opiekuje się moim gardłem od
      > lat, i robi to dobrze ( a ja pracuję głosem). Ale dostęp do niego mam
      > utrudniony - co rok muszę iść do internisty po nowe skierowanie, a internista
      > robi obrażoną minę, że "sama sobie wybieram specjalistów, podczas gdy to on
      > powinien zecydować, u kogo ma się leczyć pacjent".

      A nie ma jakis skierowan na leczenie stale? Takich zeby uniknac wlasnie takiego
      niepotrzebnego leczenia. Wiem ze przy wprowadzaniu reformy mialo byc cos
      takiego, ale nie wiem jak jest w praktyce

      > Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie ma pojęcia u jakiego lekarza co się
      > leczy (np. mało kto wie, od czego jest proktolog). Nikt też sam sobie nie
      > wykryje szmerów w sercu czy sam nie zdiagnozuje powiększonej tarczycy - tu
      > pole do popisu dla lekarza pierwszego kontaktu, który to wychwyci i wyśle
      > chorego do specjalisty.



      > Ale jeśli czuję straszne pieczenie przy siusianiu i siusiam z krwią, i wiem,
      > że to działka urologa, to dlaczego nie mogę do tegoż urologa iść od razu
      > tylko poprzez gabinet internistyczny?

      Ja bym takiego pacjenta raczej skierowal na nefrologie, (chyba ze bylaby
      stwierdzona kamica). Tak wiec jak widac nie zawsze jest to tak oczywiste

      > Jak to wygląda od strony lekarzy? Chwalicie to czy przeklinacie?

      Na zachodzie podobno to dziala. Moze u nas tez kiedys bedzie, ale jak dotad to
      kasy chorych tylko obnizaja fundusze na leczenie pacjentow.
      • piasia Re: skierowanie do specjalisty 13.12.02, 18:58
        Gość portalu: sss napisał(a):


        > To akurat nie najlepszy przyklad. Do okulisty rozwniez nie trzeba skierowania
        > od lekarza rodzinnego. (wiem bo sam sie lecze okulistycznie)

        Faktycznie, masz rację, ale dopiero od niedawna tak jest. Wcześniej potzrebne
        było skierowanie.

        > A nie ma jakis skierowan na leczenie stale? Takich zeby uniknac wlasnie
        takiego
        > niepotrzebnego leczenia. Wiem ze przy wprowadzaniu reformy mialo byc cos
        > takiego, ale nie wiem jak jest w praktyce

        Skierowanie ważne jest przez rok. A że średnio raz do roku łapie mnie jakaś
        dolegliwość gardłowa, więc za każdym razem muszę "odświezyć" skierowanie.
        • Gość: Bruford Re: skierowanie do specjalisty IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.12.02, 21:56
          Ponieważ pracuję częściowo w poradni specjalistycznej spróbuję odpowiedzieć na
          postawioną kwestię.Idea skierowań do specjalisty miała w założeniu ustawodawcy
          ograniczyć koszty systemu,dla ubezpieczyciela porada specjalisty jest po prostu
          droższa.Głównie zresztą teoretycznie,bo wyceniana jest często poniżej kosztów.U
          podstaw takiego posunięcia leżało przeświadczenie ustawodawcy ( nie wiem na ile
          uzasadnione)o nadmiarze świadczeń specjalistycznych.Konstrukcja zapewne byłaby
          efektywna gdyby nie praktyczne ubezwłasnowolnienie diagnostyczne lekarzy 1
          kontaktu ( vide zakres kompetencji lekarza 1 kontaktu made by MRKCH).Mówimy tu
          o lekarzu rodzinnym czyli w myśl ustawodawcy " odźwiernym "
          systemu.Realia:waskie narzucone kompetencje diagnostyczne praktycznie
          uniemożliwiają lek.1 kont.leczenie czegokolwiek poza prostymi,powszechnymi
          przypadłościami.Nie mowię tu o interniście,bo nieco wbrew potocznemu
          wyobrażeniu jest to specjalizacja dość mocno określona i dająca b duże
          możliwości,znów z wyłączeniem sytuacji gdy internista pracuje na etacie 1
          kontaktu.W odniesieniu do mojej pracy w por.specj.( na szczęście jest to
          jedynie ok 15% czasu mojej pracy)wygląda to różnie:pacjenci często nie są w
          ogóle do porady przygotowani przez lek.1 kontaktu i obie strony tracą czas na
          wykonanie elementarnych badań-rezultat : 2 porady zamiast jednej,czasami do
          poradni kierowani są za późno.W mojej ocenie system nie działa głównie z powodu
          drastycznego," oszczędnościowego" ograniczenia kompetencji 1 kontaktu.
          Z drugie jednak strony jakiś filtr istnieć musi,ot przyklad infekcji dróg
          moczoowych-leczenie niepowikłanej infekcji dróg moczowych u kobiety w ogóle nie
          należy do urologa a swobodnie do lek.rodzinnego o internicie już nie
          wspominając,internista z II st może leczyć infekcje powikłane a ostateczną
          instancją nie jest tu urolog a nefrolog.
          • Gość: GTelega Re: skierowanie do specjalisty IP: 65.90.124.* 20.12.02, 00:01
            Z przykroscia musze stwierdzic, ze sie z Toba zgadzam... co komplikuje teorie
            Bolka i Lolka... ale, moze byc powodem do zlozenia WCALE NIE IRONICZNYCH zyczen
            swiatecznych.

            Trzymaj sie.
            • Gość: Bruford Re: skierowanie do specjalisty IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.12.02, 22:08
              Gość portalu: GTelega napisał(a):

              > Z przykroscia musze stwierdzic, ze sie z Toba zgadzam... co komplikuje teorie
              > Bolka i Lolka... ale, moze byc powodem do zlozenia WCALE NIE IRONICZNYCH
              zyczen
              >
              > swiatecznych.
              >
              > Trzymaj sie.

              Z przykrością muszę stwierdzić , że Twoje życzenia sprawiły mi
              przyjemność.Przyznasz jednak że antynomia jest fascynująca.Jeśli chodzi o mnie
              z przyjemnością mogę dalej odgrywać rolę czarnego charakteru tego forum.
              Wszystkiego najlepszego tak świątecznie jak noworocznie i nie jest to zart.
              Take care brada
    • Gość: GTelega Re: skierowanie do specjalisty IP: 65.90.124.* 19.12.02, 23:55
      piasia napisała:

      > Od czasu reformy służby zdrowia najpierw trzeba iść do lekarza pierwszego
      > kontaktu, by on dał skierowanie do specjalisty. Wyjątkiem jest dentysta,
      > ginekolog, dermatolog i pediatra.
      > Napiszcie, z czego to wynika??? I czy to rzeczywiście, Waszym zdaniem, jest
      > konieczne, czy tylko dodaje Wam niepotzrebnej pracy, a pacjentowi dodatkowego
      > chodzenia.

      Moge Ci powiedziec jak to wyglada w cywilizowanym swiecie, bo to co opisujesz
      wyglada mi troche jak nieudolna namiastka takiego wlasnie systemu.

      > Bo tak na zdrowy rozum człowiek, który trzydzieści lat nosi okulary, i
      > stwierdza, że szkła ma już za słabe i trzeba dobrać nowe, wie, że z oczami
      > idzie się do okulisty. I jeszcze parę lat temu by poszedł. A teraz najpierw
      > do internisty, żeby mu powiedzieć, że ma za słabe szkła. Na to internista
      > mówi, że z tym do okulisty i wypisuje skierowanie.

      Po pierwsze dobieraniem szkiel nie powinien zajmowac sie okulista. Tutaj (USA)
      zadanie to nalezy do optometry - technika, ktory dobiera szkla i wykonuje
      badania profilaktyczne jak obejrzenie przedniej komory oka, sprawdzenie nerwu
      wzrokowego, czy zmierzenie cisnienia w galce ocznej. OKULISTA jest lekarzem -
      chirurgiem galki ocznej wiec nie zajmuje sie takimi glupotami. Skierowanie do
      okulisty wymaga skierowania (w wiekszosci firm ubespieczeniowych). System ten
      jest tanszy i o wiele bardziej sprawny niz to co jest w Polsce.


      > W mojej przychodni jest doskonały laryngolog. Opiekuje się moim gardłem od
      > lat, i robi to dobrze ( a ja pracuję głosem). Ale dostęp do niego mam
      > utrudniony - co rok muszę iść do internisty po nowe skierowanie, a internista
      > robi obrażoną minę, że "sama sobie wybieram specjalistów, podczas gdy to on
      > powinien zecydować, u kogo ma się leczyć pacjent".

      Nie wiem dokladnie na czym polega twoj problem z glosem, ale tu na ogol
      laryngolog (znow skierowanie jest regula) stawia diagnoze i wysyla list z
      planem leczenia do internisty/lekarza rodzinnego. Ten odsyla pacjenta z
      powrotem tylko jezeli pojawi sie cos nowego, lub gdy plan nie dziala. Sa
      nieliczne przypadki wymagajace bardziej intensywnej opieki specjalistycznej
      (nie wyglada mi na to, ze ty do nich nalezysz) - wtedy internista moze dac
      skierowanie na "okres leczenia", zwykle wtedy firma ubespieczeniowa co jakis
      czas prosi o dokumentacje, by dowiedziec sie czy takowe leczenie jest wciaz
      konieczne.

      System ten zapobiega leczeniu u specjality chorob, ktore moga byc leczone przez
      lekarzy rodzinnych/internistow. Jest to po prostu tansze. Jezeli taki uklad ci
      nie odpowiada mozesz wykupic drozsze ubespieczenie bez wymogu skierowan.

      > Ale jeśli czuję straszne pieczenie przy siusianiu i siusiam z krwią, i wiem,
      > że to działka urologa, to dlaczego nie mogę do tegoż urologa iść od razu
      > tylko poprzez gabinet internistyczny?

      Duza szansa, ze jest to po prostu zapalenie pecherza, z ktorym internista moze
      sobie spokojnie poradzic, a wyslac do specjalisty (urologa lub nefrologa)
      jezeli ma co do tego watpliwosci.

      > Jak to wygląda od strony lekarzy? Chwalicie to czy przeklinacie?

      Ja sobie chwale, jako gastroenterolog w systemie bez skierowan widywal bym
      glownie zaparcia i zgage, tak moge zajmowac sie przeszczepami watroby.
      • Gość: piasia Re: skierowanie do specjalisty IP: *.cn.com.pl 20.12.02, 08:53
        dziękuję za odpowiedzi - to jest logiczne, co piszecie, zarówno w kwestii
        leczenia przez lekarza pierwszego kontaktu jak i (a zwłaszcza) faktu, że porada
        specjalisty jest droższa niż porada lekarza pierwszego kontaktu.

        Ale jest jedno ale.....

        Przykład z siusianiem był przykładem wziętym z sufitu. Teraz będzie przykład z
        życia, doświadczony na własnej skórze (albo raczej we własnych oskrzelach).

        Zaczęłam kasłać. Nie pomagały zwykłe domowe środki, minęły dwa tygodnie, potem
        trzy, kaszel trwał. Nasilał się przy zmianie temperatury, np. na dworze (była
        zima) albo po powrocie do domu. Ataki takie, że płuca wyrywało. A grało przy
        tym w oskrzelach jak jakaś graj-szafa.... Temepratura w normie, żadnych innych
        niepokojących objawów nie było.

        Skorzystałam z "dni otwartych" w poradni chorób płuc. Tam lekarz zrobił mi
        spirometrię. Wyszła koncertowo. Kaszel jednak wybitnie mu się nie spodobal,
        kazał zglosić się do poradni, ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu.

        Poszłam więc do lekarza 1 kont., a on na mnie wskoczył z pretensjami, jakim
        prawem sama sobie wybieram specjalistów. Bo to on decyduje do kogo mnie
        ewentualnie wysłać i czy w ogóle. Potem spytał o objawy, i orzekł, że mam
        astmę. Skierowanie mi wypisał, dodając, żebym nie przychodziła do niego po
        recepty, jak skończą mi się leki wypisane w poradni.

        Lekarz w poradni badał mnie długo i dokładnie. Na miejscu zrobił rtg, pomiar
        tlenu w krwi - wychodziło, że nic mi nie jest! W oskrzelach tylko drobne
        szmery, praca płuc idealna.... W końcu zlecił badanie plwociny - JEST!
        Gronkowiec! Krótka kuracja antybiotykami, ponowne badanie - nie ma gronkowca.
        Kaszel minął, gronkowiec nie wrócił, jest dobrze.

        Zdaję sobie sprawę, że obciążyłam budżet kasy chorych dość znacznie. Ale chyba
        drożej by wypadło, gdyby lekarz pierwszego kontaktu (nie dysponujący
        spirometrem, rtg na miejscu, ani laboratorium) najpierw leczył mnie na astmę, a
        potem dopiero (zapewne po kilku wizytach i wykupieniu tony lekarstw) wysłał na
        specjalisyczne badania, co wydłużałoby leczenie i "nabijało" kolejne wizyty.
        Nie mówiąc już o mojej kieszeni, że o oskrzelach nie wspomnę.
        A w specjalistycznej poradni wystarczyły trzy wizyty i jedna recepta na jeden
        skuteczny, sprawdzony na posiewie antybiotyk.

        Piszę tak, bo nieraz już trafiałam na lekarza-internistę, który po wysłuchaniu
        objawów i pobieżnym zbadaniu dawał leki wg zasady "może pomoże". Nie pomagało,
        więc następna wizyta, następne leki, następna wizyta, następne leki, następna
        wizyta.....
        • mowa-trawa Re: z tego co opisujesz 20.12.02, 16:53
          to nie wina systemu, ktory mimo wszystko jest chory, tylko nieudolnego
          internisty!
        • Gość: Bruford Re: skierowanie do specjalisty IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.12.02, 22:02
          Nie wiem jak odpowiedzieć na ten post-czy odnieść się do konkretnej sytuacji
          czy podnieść znów wątek ogólny.Sprobujmy to drugie.
          Wszystko się zgadza-lekarz 1 kontaktu ubezwłasnowolniony diagnostycznie przez
          ustawodawcę nie może samodzielnie rozpoznać dość prostej sprawy.Zaznaczam że
          chodzi tu wyraźnie o internistę a nie o lekarza rodzinnego.Internista z II
          stopniem spokojnie jest w stanie zdiagnozować i wyleczyć powyższy przypadek bez
          udziału specjalisty,tzn mógłby gdyby ubezpieczyciel( czytaj kasa chorych)
          zamiast na chama oszczędzać nadała mu rozsądny zakres kompetencji
          diagnostycznych.O ile dobrze pamietam treść wykazu kompetencji MRKCH w zakresie
          pulmonologii to lekarz 1 kontaktu moze wykonać jedynie rtg klp w jednej
          ekspozycji i posiew plwociny które to akurat badanie jest przez wielu autorów
          uwazane za mało wiarygodne.Chyba spiro zrobić mu nie wolno ale napewno nie
          wolno mu zrobić spiro z próbą rozkurczową , a to właśnie,sądząc z opisu,winno
          być wykonane.Oczywisty błąd systemu ,tyle że zaserwowany pacjentom przez ich
          ubezpieczyciela.Co więcej,lekarze 1 kontaktu są rozliczani przez swoich
          przełożonych z ilości skierowań do specjalistów ze wskazaniem na
          oszczędzanie.trochę więc pretensji ów doktor mógł mieć skoro jego właśnie
          przełożony oraz ubezpieczyciel pacjentów wymagają od niego by to on decydował o
          zakresie konsultacji specjalistów.
        • Gość: GTelega Re: skierowanie do specjalisty IP: 65.90.124.* 20.12.02, 22:02
          System zaklada, ze 90% porad moze byc w fachowy sposob udzielona, przez lekarza
          pierwszego kontaktu, specjalisci powinni udziela porad, rzadkich przypadkach
          wymagajacych szczegolnych umiejetnosci.

          Tak jak to widze, Twoj przypadek mogl z powodzeniem byc leczony przez madrego
          lekarza pierwszego kontaktu. Problem, umiejetnosci byly nieco ponizej
          standartow zakladanych przez system. Nie jest to oczywiscie koniec swiata,
          realistycznie, kazdy lekarz ma jakies luki w wiedzy medycznej i lepiej jest
          wyslac kogos do specjalisty, niz udawac, ze sie cos potrafi (tylko dlatego, ze
          urzednicy tego ode mnie oczekuja. Jezeli luki zdarzaja sie czesto... czas
          zmienic lekarza.
          • Gość: Bruford Re: skierowanie do specjalisty IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.12.02, 22:09
            Ten akurat pogadał,pogadał ale do specjalisty wysłał zatem w sumie nie jest
            taki zły.
    • Gość: pete Re: skierowanie do specjalisty IP: *.katowice.msk.pl 20.12.02, 22:17
      System został stworzony w Warszawie aby znacząco utrudnic wizytę u specjalisty
      i w ten sposób zmusić cierpiącego do wizyty w prywatnym gabinecie. Forumowicze
      z W-wy! dajcie znać, jak długo sie u was czeka na wizytę w rejonie np do
      kardiologa czy laryngologa
      • Gość: Bruford Re: skierowanie do specjalisty IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.12.02, 22:19
        Człowieku , tego systemu nie tworzyli lekarze tylko ludzie z MinZdrow.,głównie
        Knysok ( nie lekarz) i ludzie z Kas Chorych.
        • Gość: pete Re: skierowanie do specjalisty IP: *.katowice.msk.pl 21.12.02, 00:53
          Gość portalu: Bruford napisał(a):

          > Człowieku , tego systemu nie tworzyli lekarze tylko ludzie z
          MinZdrow.,głównie
          > Knysok ( nie lekarz) i ludzie z Kas Chorych.
          A czy ja napisałem, że go stworzyli lekarze? A czy go tworzyła baba ze
          szczękościskiem? Osobiście myślę, że była typową marionetką (a że święcie
          wierzyła w swoją "misję" - to świadczy tylko o jej głupocie). Niemniej jednak
          została dobrze dobrana do swej roli, skoto nawet ty, człowiek niewątpliwie
          inteligentny, uwierzyłeś w kierowniczą rolę p.Knysok.
          Uważam, że system lekarzy rodzinnych nie jest zły, tylko zacznie działać za
          jakieś 20 lat. Tyle czasu trzeba, aby akademie medyczne przestawiły się ze
          szkolenia specjalistów na szkolenie lekarzy rodzinnych. Co przez to rozumiem?
          Obecnie student medycyny nie uczy się najważniejszych rzeczy o anatomii i
          fizjologii człowieka, ale musi opanowac do zaliczenia i egzaminu setki bzdur
          (przynajmniej tak jest w Katowicach, może w W-wie jest inaczej) Cykl Krebsa ze
          wzorami, 5-rzędowe odgałęzienia tetnicy szyjnej wspólnej, dokładna budowa
          mitochondrium, krzesełkowy wzór glukozy, życie i twórczość Hipokratesa...
          Przykłady można mnożyć. Studenci 6 roku muszą podbijac specjalne książeczki
          umiejetności praktycznych, w których jest np udrożnienie nozdrzy tylnych u
          noworodka. Kto to wymyślił? Który neonatolog przy zdrowych zmysłach pozwoli
          przerażonemu studentowi na taki zabieg, gdy o życiu noworodka decydują minuty?
          No i ile rocznie rodzi się takich dzieci? AM opuszczają ludzie, którzy
          dokładnie znają układ przeciwprądowy w nerce, ale nie potrafią ocenić EKG.
          Lekarze, którzy potrafią jednym tchem wymienić 8 warstw siatkówki, ale nie
          potrafią rozpoznać jaskry. Lekarze znający unaczynienie błędnika ale nie
          potrafiący zinterpretować audiogramu czy prób stoikowych. Tak więc moim zdaniem
          pierwsza przyczyna obecnej kulawej sytuacji tkwi w nieodpowiednim kształceniu.
          Druga sprawa, to są oczywiście pieniądze. Te żałosne stawki za tzw poradę... Co
          ja tu będę pisał. Sam o tym świetnie wiesz
          Tak więc uważam, że zmiana systemu kształcenia i rzeczywiste dofinansowanie
          podstawowej opieki medycznej pozwoliłoby na sprawne działanie tego systemu.
          Pozostaje tylko otwarta kwestia, czy ludzie którzy wprowadzali nowy system
          znali polskie realia?
          Sam musisz zdecydować, czy byli to debile nie mający pojęcia o rzeczywistoci, a
          tylko chcieli zrobic nam wszystkim dobrze; czy była to badna cyników i
          skórwieli którzy świetnie znali sytuację, a chcieli tylko utrzymać się na
          stołkach?
          Co byś nie wybrał, nowa ekipa wydaje sie być nie lepsza.
          • zipppo Re: pete, 22.12.02, 21:13
            trudno sie z Toba nie zgodzic zarowno w kwestji szkolenia medykow jak i tego
            calego chorego systemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka