seniorita15
02.04.06, 23:28
Kazdy z nas zetknal sie z sytuacjami,gdzie nie wiadomo bylo czy smiac sie czy
plakac.A rece napewno opadaly.Ja odebralam telefon od mamusi,gdzie juz nawet
dyspozytorki nie zdzierzyly, z zadaniem wyslania karetki ,bo dziecko 6-o
miesieczne ma katar i jest przeziebione.Telefon oczywiscie 5 minut po
zamknieciu przychodni.Powiedzialam,zeby pani ubrala dziecko i przyjechala do
ambulatorium pogotowia,gdzie przyjmuje dyzurny pediatra.Na to pani,ze
dziecko(6-o miesieczne) nie pozwala jej sie ubrac.No to odpowiedziam zgodnie z
prawda,ze oczywiscie moze pojechac do niej karetka,ale z dyzurnym
ginekologiem,jesli jej to nie przeszkadza,bo pediatra jest tylko w
ambulatorium.Pani zrezygnowala.