krwiodawstwo

03.05.06, 07:49
Może to nie miejsce na to lecz forum "krwiodawstwo" jest mało odwiedzane.

Oddałem przeszło 43 l krwi (i to wszystko w jednym szpitalu), zrezygnowałem w
chwili kiedy pół roku po banalnym zabiegu (usuniecie tłuszczaka) ponownie
zgłosiłem się do oddania i badająca mnie mnie pani doktor zarządała odemnie
wypisu ze szpitala. Podreptałem pietro wyżej po kopię wypisu (swój gdzieś
zgubiłem) a tam kazano mi za niego zapłacić! Owszem kwota nie wielka lecz czy
tak powinni ze mną postapić? Na nic były moje sugestie że skoro ja tyle
zrobiłem dla chorych w tym szpitalu to i mnie coś się należy. A przecież
nawet pani doktor mogła się pofatygować i po prostu przeczytać ten wypis.

Co o tym sadzicie? A może mnie mam racji?
    • zubr_zalogowany Re: krwiodawstwo 03.05.06, 13:57
      nie masz racji

      zgubiles - placisz, nie licza sie inne zaslugi

      a wypis jest konieczny dla oceny, czy mozesz nadal byc dawca - czyli dla ochrony biorcow (nim mozesz tez kiedys byc)
      punkt krwiodastwa, nawet jesli miesci sie w jakims szpitalu jest odrebna instytucja - pracujacy tam lekarze nie moga ani automatycznie otrzymywac odpisow dokumentacji szpitalnej, ani odrywac sie od pracy aby zajrzec do czyjejs kartoteki bo ktos byl uprzejmy zgubic karte wypisowa
      • zzz12 Re: krwiodawstwo 03.05.06, 14:21
        ..choc zwykla, ludzka uprzejmosc sugerowalaby, zeby w tej, konkretnej sytuacji
        odstapic od pobrania oplaty za wydanie duplikatu wypisu.
        • malkontent_jeden Zgadzam się z zizi 04.05.06, 01:34
          Krwiodawcy to jednak dość szczególny kontyngent, i zasługują na dużo większe
          przywileje niż podarowanie 20 groszy za kopię wypisu. Ja staram się ich
          załatwiać najlepiej i najprzychylniej- na ile to możliwe.
          • zubr_zalogowany Re: Zgadzam się z zizi 04.05.06, 17:12
            a mi sie nie podoba jesli ktos swoja ofiarnosc wycenia na spacer po schodach i kilkadziesiat groszy
            • misiek12311 Re: Zgadzam się z zizi 04.05.06, 22:12
              tylko, że on chciał dać coś, na co wielu z nas nie stać...
            • pampolion Re: Zgadzam się z zizi 05.05.06, 09:18
              Po schodach "pospacerowałem" i to nie jeden raz, nie kilkadziesiąt groszy ale
              kilka zł. (co i tak nie ma znaczenia) i zapomniałem dodać że traf chciał ze nie
              miałem przy sobie tych kilku zł. Nie wyceniam mojej ofiarności (ilość oddanej
              krwi o czymś swiadczy a po raz pierwszy tak mnie potraktowano) lecz chodziło mi
              o czysto ludzkie podejście do drugiej osoby. I dodam jeszcze że mając okazję co
              roku odliczać sobie od podatku pewną kwotę za oddaną krew nigdy tego nie
              robiłem, bo uważałem to za nie etyczne.
              • zubr_zalogowany Re: Zgadzam się z zizi 05.05.06, 18:36
                wszystkie punkty krwiodastwa, nawet jesli mieszcza sie w szpitalach sa oddzialami regionalnego centrum krwiodastwa, ktore od szpitala jedynie wynajmuje pomieszczenia
                zatrudnieni tam lekarze sa na etatach RCKiK
                tak stanowi ustawa i nie ma innej mozliwosci

                jesli wypis jest latwo dostepny dla lekarza to moge zrozumiec, ze moglby ci odpis latwo dostarczyc i isc ci w ten sposob na reke

                najczesciej jednak dokumentacja znajduje sie w archiwum i uzyskanie stamtad wlasciwej teczki zajmuje sporo czasu i wymaga sporo pracy: w zaleznosci od wewnetrznych regulacji w szpitalu trzeba odszukac wlasciwa historie choroby w indeksie, wypelnic rewers, czekac na wydanie historii, potem trzeba juz tylko znalezc ksero i oddac teczke
                calosc moze zajac nawet ponad godzine, albo nawet caly dzien

                jesli o odpis z dokumentacji wystepujesz sam to wydaje ci go urzedniczka zatrudniona w archiwum i realizuje ona konkretne wytyczne dyrekcji szpitala - nie ma prawa stosowac wobec ciebie zadnych ulg i ulatwien - musi ona wykonac swoja prace
              • wadera3 Re: Zgadzam się z zizi 06.05.06, 12:05
                pampolion napisał:

                > Po schodach "pospacerowałem" i to nie jeden raz, nie kilkadziesiąt groszy ale
                > kilka zł. (co i tak nie ma znaczenia)

                ma znaczenie, bo w najmniej sprzyjajacych okolicznościach, osoba która by Ci tę
                grzeczność wyświadczyła usłyszałaby od szefa/szefowej, że musi zaplacić za te
                "przysługi" z własnej kieszeni.....
                albo posądzona byłaby o prywatę
      • pampolion Re: krwiodawstwo 05.05.06, 09:29
        Punkt krwiodastwa w danym szpitalu nie jest odrębną instytucją, ponieważ
        lekarze badajacy krodawców przed oddaniem krwi są zatrudnienie w tym szpitalu
        (z resztą jest to przyszpitalny punkt krwiodawstwa). Lekarz mnie badający nie
        byłby odrywany od pracy ponieważ frekwecja tam jest bardzo mała (i będzie
        jeszcze mniejsz dzięki takiej postawie personelu) a wypis mój już leżał do
        wglądu piętro wyżej, wystarczyło nawet mi go wręczyć i po chwili oddał bym go.
        PS: do czego służy wypis to akurat wiem więc nie konieczna była dla mnie ta
        instrukcja
    • dokowski Pomieszanie pojęć i wartości 05.05.06, 11:39
      pampolion napisał:

      > kopię wypisu (swój gdzieś zgubiłem) a tam kazano mi za niego zapłacić!
      > Owszem kwota nie wielka lecz czy tak powinni ze mną postapić?

      Dobra materialne mają swoją wartość i cenę, każda kolejna kopia dokumentu po
      prostu kosztuje. To nie ma nic wspólnego z oddawaniem krwi. A może nieświadomie
      oczekiwałeś, że jako krwiodawca będziesz mógł niektóre rzeczy kupować za darmo?
      • pampolion Re: Pomieszanie pojęć i wartości 05.05.06, 13:46
        Proszę czytać uważnie co napisałem poprzednio (ulga podatkowa itd) nie
        oczekiwałem niczego za darmo, po prostu zbieg okoliczności! HONOROWY krwiodawca.
        • dokowski A więc skąd to oburzenie? 05.05.06, 14:26
          pampolion napisał:

          > po prostu zbieg okoliczności

          Każda kopia po prostu kosztuje, teraz już rozumiesz?
      • pampolion Re: Pomieszanie pojęć i wartości 05.05.06, 13:50
        > oczekiwałeś, że jako krwiodawca będziesz mógł niektóre rzeczy kupować za
        darmo?

        Już nie długo (czego nikomu nie życzę) za krew będzie się płaciło, i to też nie
        będzie (jak na razie) "rzecz za darmo".
        • dokowski Tak być powinno. Honorowe krwiodawstwo to objaw... 05.05.06, 14:45
          pampolion napisał:

          > Już nie długo (czego nikomu nie życzę) za krew będzie się płaciło

          ... patologii w gospodarce. Krew jest cenna i powinno się za nią płacić. Jeżeli
          ktoś chce działać charytatywnie, powinien wpłacić pieniądze w postaci darowizny
          na konto wybranej organizacji lub pracować w niej jako wolontariusz. Dawanie
          czegokolwiek za darmo jest zwyczajnym marnotrawstwem.

          Najłatwiej to zrozumieć analizując pomoc żywnościową czy medyczną dla ofiar
          klęsk żywiołowych, np. dla powodzian. Jedni ludzie wpłacają darowizny dla
          Organizacji Charytatywnej nr 1, inni kupują np. wodę w butelce i taką butelkę
          wiozą do punktu zbiórki darów dla powodzian, gdzie stoi ciężarówka należąca do
          Organizacji Charytatywnej nr 2.

          Tymczasem OC1 za zebrane pieniądze kupuje kilka ciężarówek wody, ciężarówkę
          lekarstw, ciężarówkę kocy i wiezie to powodzianom.

          Tymczasem ciężaróki OC2 zbierają różne dary przywożone przez ludzi ze
          wszystkich stron. Absurd takiego działania najlepiej byłby widoczny, gdyby OC2
          kupowała od ludzi te butelki, koce i lekarstwa, zwożone ze wszystkich stron, za
          pieniądze, które od tych ludzi by dostała w formie darowizny.

          To oczywiście przykład najprostszy, ale istota błędu zawsze jest ta sama. Za
          wszystko powinno się jawnie płacić, żeby było jasno widać, gdzie i jak
          marnotrawione są pieniądze, czas i praca ludzi dobrej woli.
          • slav_ Re: Tak być powinno. Honorowe krwiodawstwo to obj 05.05.06, 16:16
            Forsą wpłacaną "na konto" krwi sie nie zastąpi.

            Krew jest "za darmo" tylko w momencie oddawania. A więc pobudki charytatywne
            dotycza tylko dawcow. I lepiej żeby tacy byli.
            A potem juz słono się za krew płaci i stanowi to spore obciązenie budżetu
            szpitali. W połaczenie z zaostrzającymi sie kryteriami wskazań do przetoczenia
            (i brakami krwi) raczej chroni to przed mrnotrawstwem.
            Jesli za oddanie krwi płaciło by sie to zmieni się grupa dawców.
            Nie wiem czy na lepsze.
            • dokowski Widzę, że mój wywód był za trudny 06.05.06, 11:18
              slav_ napisał:

              > Forsą wpłacaną "na konto" krwi sie nie zastąpi.

              Zastąpi się, kupując krew od krwiodawców

              > Krew jest "za darmo" tylko w momencie oddawania

              Wszystko, co jest dawane za darmo jest ekonomicznie szkodliwe, a w konsekwencji
              demoralizujące. Każdy dar powinien być traktowany jako cenny i mieć swoją
              wartość.

              Taki honorowy dawca może przecież wziąć pieniądze za swoją krwew i przeznaczyć
              je na wybrany cel charytatywny. Tak postępują czasem np. wybitni artści czy
              naukowcy z honorarium. A nawet jeśli taki dawca krwi pieniądze wpłaci na konto
              stacji krwiodawstwa, to będzie to zdrowsza i przejrzystsza forma niż takie
              dojenie krwi za darmo.

              Wiele różnych opinii o krwiodawcach krąży między ludźmi, np. "dawniej
              przystawiali sobie pijawki, teraz oddają krew honorowo, wciąż wierzą w
              uzdrawiające działanie popuszczania krwi - krew się z czasem psuje, trzeba ją
              upuszczać i zastępować nową, krew musi sie regenerować tak jak inne tkanki".

              Gdyby krew nie była za darmo, to bardziej by ją ceniono.
              • slav_ Re: Widzę, że mój wywód był za trudny 06.05.06, 11:41
                >Wiele różnych opinii o krwiodawcach krąży między ludźmi, np. "dawniej
                >przystawiali sobie pijawki, teraz oddają krew honorowo, wciąż wierzą w
                >uzdrawiające działanie popuszczania krwi - krew się z czasem psuje, trzeba ją
                >upuszczać i zastępować nową, krew musi sie regenerować tak jak inne tkanki".

                W jakich kręgach Ty sie obracasz ??? Aż boję się zgadywać.
                • dokowski Ja się obracam w kręgach forów tego portalu 06.05.06, 13:49
                  slav_ napisał:

                  > W jakich kręgach Ty sie obracasz ??? Aż boję się zgadywać.

                  A jeśli pytasz o mojego Stwórcę, to masz rację, że się boisz, bo on nie daje mi
                  zgody na ujawnianie takich informacji, a ponadto sądzi, że tego rodzaju pytania
                  i zgadywanki są z punktu widzenia netykiety bardzo nędzną formą dyskusji
                  • slav_ Re: Ja się obracam w kręgach forów tego portalu 06.05.06, 17:28
                    Och, mistrzu nadinterpretacji (to nawet nadinterpretacją trudno nazwać), gdzież
                    to moje pytanie o Twego Stwórcę ?

                    Po prostu pytam o ludzi reprezentujących tak oryginalne poglądy na krwiodawstwo.
                    Nigdy sie z takimi poglądami nie spotkałem więc pytam gdzie można zaleźć ludzi
                    takowe prezentujących.

                    Poza tym hmm...
                    Twój Stwórca nie daje Ci zgody na ujawnianie informacji ...
                    To by wiele tłumaczyło.
                    • dokowski To jest właśnie ten powód 08.05.06, 12:32
                      slav_ napisał:

                      > Po prostu pytam o ludzi reprezentujących tak oryginalne poglądy

                      Ja nie znam nikogo o tak oryginalnych poglądach jak moje

                      > Nigdy sie z takimi poglądami nie spotkałem

                      Dlatego właśnie ja uzupełniam idealnie tę lukę. Kiedy słyszę dyskusję, w której
                      brakuje szerokości horyzontów, brakuje spojrzenia z drugiej strony, brakuje
                      reprezentanta tych co są nieobecni, więc nie mają racji, brakuje kogoś
                      błyskotliwego, kto by skojarzył wszystkie opinie i niósł jakąś syntezę,
                      brakuje... - tam ja wkraczam z wrodzonej potrzeby pomagania i dzieleni się
                      • slav_ Re: To jest właśnie ten powód 08.05.06, 13:34
                        Jak zwykle nie rozumiesz (lub pomijasz) TREŚĆ pytania.

                        Nie pytam o poglądy, bo pogląd na krwodastwo opisałes wyżej, że ponownie zacytuję:
                        ">Wiele różnych opinii o krwiodawcach krąży między ludźmi, np. "dawniej
                        >przystawiali sobie pijawki, teraz oddają krew honorowo, wciąż wierzą w
                        >uzdrawiające działanie popuszczania krwi - krew się z czasem psuje, trzeba ją
                        >upuszczać i zastępować nową, krew musi sie regenerować tak jak inne tkanki".

                        Lecz o LUDZI takowe prezentujących. Skoro "reprezentujesz nie reprezentowanych"
                        mysle że portafisz powiedzieć KOGO reprezentujesz - opisać grupę ludzi o takich
                        pogladach, ich wykształcenie, poziom umysłowy i inne cechy wyrózniające?
                        • dokowski To byli ludzie wykształceni, mądrzy i skromni 08.05.06, 15:07
                          slav_ napisał:

                          > > krew się z czasem psuje, trzeba ją
                          > >upuszczać i zastępować nową, krew musi sie regenerować

                          Ja myślę, że czuli się zażenowani tym, że tak podziwiano ich bezinteresowność i
                          poświęcenie, nie chcieli uchodzić za bohaterów czy półaniołów.

                          > ich wykształcenie, poziom umysłowy i inne cechy wyrózniające?

                          Rozumieli jednak absurdalność takiego tłumaczenia, więc gdy ich się
                          przycisnęło, to odpowiadali, że robią to dla czekolady, że wyroby
                          cekoladopodobne im nie smakują.

                          Ludzie skromni potrafią opowiadać nieprawdopodobne głupstwa, żeby
                          strywializować swoje osiągnięcia i zamknąć usta podziwiającym ich pochlebcom.
                          • slav_ Re: To byli ludzie wykształceni, mądrzy i skromni 08.05.06, 15:41
                            > "To byli ludzie wykształceni, mądrzy i skromni"

                            Wykształcenie i mądrość nie pozwaliłyby nikomu prezentowac takich poglądów, tak
                            więc zapewne źle oceniłeś ich poziom intelektualny i wykształcenie.

                            a to :
                            > > krew się z czasem psuje, trzeba ją
                            > >upuszczać i zastępować nową, krew musi sie regenerować

                            Ty napisłeś, nie ja. Nie wstawiaj swoich słów jako cudzych cytatów.
                            Cytuj to co JA napisłem.
                            • dokowski Cytuję to, co komentuję. Czytaj ze zrozumieniem... 08.05.06, 16:24
                              slav_ napisał:

                              > Ty napisłeś, nie ja. Nie wstawiaj swoich słów jako cudzych cytatów.
                              > Cytuj to co JA napisłem.

                              ...albo licz ile jest znaków ">". Naprawdę nie rozumiesz, co to jest skromność?
                              • slav_ Re: Cytuję to, co komentuję. Czytaj ze zrozumieni 08.05.06, 16:53
                                Rozumem co to skromność.
                                Jest jednak również coś takiego jak skromność fałszywa.
                                Jest prawdziwa mądrość i prawdziwe wykształcenie lub tylko ich pozory.
                                Człowiek prawdziwie mądry potrafi otwarcie mówić o swoich motywacjach bez
                                fałszywej skromności.
                                Nie wstydź się, można czasem pozory wykształcenia i mądrości wziąć za prawdę.
                                • dokowski Tyle, że każdy rozumie to pojęcie na swój sposób 09.05.06, 12:49
                                  slav_ napisał:

                                  > Jest jednak również coś takiego jak skromność fałszywa.

                                  Jeżeli bohater skacze z mostu do Wisły i ratuje topielca, a potem na pytanie,
                                  dlaczego to robi, odpowiada: "Lubię skakać z mostu do rzeki, ale jest to wbrew
                                  przepisom, więc korystam z każdej okazji, żeby sobie bezkarnie skoczyć", i
                                  jeżeli mówi to z uśmiechem wskazującym na to, że kpi sobie z dziennikarzy, to
                                  czy nazwiesz to fałszywą skromnością?

                                  Jeżeli honorowy krwiodawca z takim samym uśmiechem mówi, że robi to dla
                                  zdrowia, bo boi się pijawek, to czy uznasz, że jego dyplom z medycyny jest
                                  sfałszowany?
    • dr_ewa999 Re: krwiodawstwo 06.05.06, 12:16
      Stacje Krwiodawstwa są odrębnymi jednostkami. Nie masz racji Papillon mówiąc ,że
      to ta sama instytucja.
      Stacje Krwiodawstwa wynajmują pomieszczenia od szpitali i płacą za to czynsz.
      To,że pracownicy chodzą w białych faruchach nie świadczy o tym,że pacują w tym
      samym zakładzie pracy. Pani z krwiodawstwa, nie mogła więc tego za Ciebie
      zrobić. Bo to jest ak jakbym ja pracując w poradni poszła do apteji i żądała
      wydania leku dla takiego a takiego pacjenta, bo właśnie ten lek zgubuł.
      Farmaceuta popukałby się w głowę. najwyższy czas zrozumieć,że za wszystko się
      płaci.

      Odrębną kwestią dla mnie natomiast jest to,że krwe pobiera się za darmo w ramach
      tzw. Honorowego dawstwa krwi, nic nie płacąc dawcom, najwyżej jakaś czekolada
      jest w zamian, za to pobiera się słone opłaty od szpitali
      Tak! Niestety. Szpital nie uzytkuje popranej krwi od rwiodawców. SZPITAL JĄ
      KUPUJE ZA SŁONĄ CENĘ OD STACJI KRWIODAWSTWA!!.
      • dr_ewa999 Re: krwiodawstwo 06.05.06, 12:18
        mam nadzieję,że wybaczycie mi te literówki :(( nie sprawdziłam tekstu :((
        • gmart2 Re: krwiodawstwo 06.05.06, 13:44
          Dokowski/az mnie zatkalo, po tym co przeczytalam u Ciebie.Wybacz, ale jak sie
          nie znasz to nie wydawaj takich opinii.
          Ewa/szpital za krew nie placi.placi za worek, badania, przechowywanie
          itd.Krwiodawstwo w Polsce jest non profit, czyli na krwiodawstwie nie mozna
          zarobic.
      • zubr_zalogowany Re: krwiodawstwo 06.05.06, 18:11
        i co z tego ze szpital musi kupowac?
    • agulha Re: krwiodawstwo 06.05.06, 14:49
      Dla mnie to w ogóle nowość, że za dodatkową kopię wypisu się płaci, i patologia.
      Sama ta kartka papieru tyle nie kosztuje, papier kupuje się hurtem, ile to
      kartek się zmarnuje np. przy błędach w wydruku. W działaniu instytucji pewne
      koszty rozlicza się ryczałtowo, bo inaczej można by zwariować, gdyby tak za
      każde podniesienie dupy z krzesła przez pracownika instytucja pobierała opłatę.
      Musiałaby zatrudnić drugie tyle pracowników do pobierania i księgowania tych
      opłat. Sytuacja była rzeczywiście jednostkowa - akurat mało pewnie jest
      krwiodawców, którzy mieli ostatnio operację, zgubili wypis i na dodatek ten
      wypis jest dostępny w tym samym szpitalu. Można dyskutować, czy wypis jest
      niezbędny, skoro pacjent jest przytomny, zorientowany, inteligentny i wie, co mu
      było. Autor jednego nam nie powiedział - jakim tonem mu tę informację sprzedano.
      Można sobie wyobrazić dwie sytuacje. Jedna: lekarka ze stacji krwiodawstwa
      podkreśla, że wypis jest jej potrzebny po to, żeby dbać o zdrowie krwiodawcy, i
      wyraża serdeczny żal i ubolewanie, że nie uda się tej krwi dzisiaj pobrać i że w
      przyszłości krwiodawcy przyjdzie dopłacić do oddania krwi. A druga, że go
      opryskliwie spławia - nie masz pan wypisu, to krwi nie pobierzemy i to pański
      problem, a nie nasz. Ogólnie w kontekście ustawicznych akcji i apeli o oddawanie
      krwi to ta sytuacja to jest kuriozum. Co do płatnego oddawania krwi, to zdaje
      się tego się już nie praktykuje. Ja bym nie chciała, żeby krwiodawca
      potrzebujący gotówki zatajał istotne przebyte choroby, bo przecież honorowy nie
      ma w tym interesu, a płatny ma. Zwolennik płacenia za oddawanie krwi zmieni
      zdanie, jak mu przyjdzie nalatać się po znajomych, żeby załatwić oddanie krwi w
      ilości potrzebnej do operacji kogoś bliskiego, jak już honorowi krwiodawcy
      całkiem wyginą.
      • dr_ewa999 Re: krwiodawstwo 06.05.06, 15:03
        Wypis był konieczny być może by ocenic jakie leki brał krwiodawca. Są takie,
        które długo pozostaja w organizmie ....i taka krew podana np. kobiecie w wieku
        rozrodczym gdyby była w ciązy, czy niedługo po transfuzji zaszła w ciążę mogłaby
        spowodować wady rozwojowe płodu.tak więc było to raczej w dobrzerozuminym
        interesie biorcy krwi, a nie dawcy.
        • felinecaline Re: krwiodawstwo 06.05.06, 15:21
          Dawanie "wypisu" pacjentowi to bezuzyteczny anachronizm, bo z gory wiadomo,
          ze ...zgubi. Informacja natomiast powinna isc droga pocztowa do lekarza
          rodzinnego i kierujacego na hospitalizacje oraz wlasnie w przypadku dawcow krwi
          do odpowiedniej terytorialnie stacji. Ze juz nie wspomne o informatycznym
          systemie informacji o pacjencie, bo to nowinka, ktora u nas jest dopiero
          testowana i wprowadzana, ale taka bedzie przyszlosc.
          • agulha Re: krwiodawstwo 06.05.06, 16:09
            Nie zgodzę się z Tobą. Byłam ostatnio w szpitalu. Informacje zawarte w mojej
            karcie wypisowej są potrzebne: lekarzowi specjaliście kierującemu mnie na
            hospitalizację, interniście z Medicoveru (firma nam wykupuje) - bo oprócz
            przyjmowanych leków są tam np. wyniki badań laboratoryjnych, których już na
            pamięć nie znam (krwiodawców rzecz nie dotyczy, bo im się przecież pobiera krew
            na badania) i zakaźniczce (w czasie poprzedniej hospitalizacji sprzedano mi wzw
            C i od tej pory muszę regularnie chodzić do poradni chorób zakaźnych. Za każdym
            razem przed wizytą mam oznaczenie transaminaz, a akurat oznaczyli mi w
            szpitalu). U swojego lekarza rodzinnego jeszcze nigdy nie byłam. Zapisałam się
            nawet, więc ktoś czerpie ze mnie zysk - te osławione 4 czy 5 zł :-))). (żeby nie
            było, że jestem wredna i pożałowałam). O, fakt, raz byłam tam u lekarza
            dyżurnego. Mają taki fajny system - uważam, że to ma sens - że wizyty planowe
            (typu kontrola cukrzycy czy nadciśnienia) ma się u lekarza rodzinnego, tego
            wybranego, przypisanego, a z czymś doraźnym (gorączka, infekcja - poszłam, bo
            mnie tak rozłożyło, że potrzebowałam zwolnienia) trafia się do lekarza,
            wyznaczonego w danym dniu na dyżurnego, normalnie w godzinach pracy przychodni,
            żadna tam nocna pomoc. Z ciekawostek: ponieważ pacjenci się wycwanili i nie
            chcąc czekać kilkanaście dni na planową wizytę, spadali na głowę swojemu
            rodzinnemu, kiedy miał dyżur, grafik dyżurów jest tajny.
            • felinecaline Re: krwiodawstwo 06.05.06, 16:29
              Nie widze zadnej podstawy do "niezgadzania sie", przeciez pisze, ze inforrmacja
              powinna trafiac do lekarza rodzinnego, specjalistow prowadzacych danego
              pacjenta, dorzuc do tego Twoj Medicower, moja Muètuelle (Sécu i tak ma to "z
              urzedu) A pacjent? Po pierwsze - niewiele z zawartosci wypisu rozumie (patrz
              niektore watki na forum "zdrowie", gdzie ludziska prosza o tlumaczenie
              terminologii lacinskiej czy tez zwyklego zargonu a "Marcin uczy Marcina", po
              drugie zapominaja zabrac ze soba idac na jakakolwiek konsultacje, po trzecie
              wlasnie gubia. Inna rzecz, ze POWINNI bezwzglednie byc dokladnie i ZROZUMIALE
              (patrz karta pacjenta hospitalizowanego) informowani o wszystkim, co ich
              dotyczy.
              • zubr_zalogowany Re: krwiodawstwo 06.05.06, 18:59
                pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia i wypis prawo to zaspokaja

                pacjent ma prawo leczyc sie u dowolnie wybranego lekarza, w zwiazku z tym
                powinien dostac dokumentacje do reki, czy ja zgubi to jego sprawa

                uwazam ze tak szeroki jak postulujesz przeplyw informacji do roznych instytucji
                jest niepotrzebny, szczegolnie elektroniczny zapis historii choroby i
                przekazywanie go droga elektroniczna budzi obawy - zbyt latwo o wyciek tajnych
                w koncu informacji, a gromadzenie tego w bazach danych moze stanowic zbyt latwy
                lup dla hackerow wynajetych np przez firmy handlujace lekami, ubezpieczycieli
                itp
                • felinecaline Re: krwiodawstwo 08.05.06, 12:51
                  Byly to tez zastrzezenia srodowisk medycznych i dlatego pierwotna
                  wersja "dossier medical universel" nie zostala wprowadzona w stanie takim, jak
                  byl w projekcie a Twoje zastrzezenia sa uwzgledniane w wersji korygowanej.
                  System ma byc jednak wprowadzony wkrotce i ja - odzwyczajona od "everestow"
                  papierkowej roboty jestem z tego zadowolona, pacjentom nawet do glowy nie
                  przyjdzie dopominac sie o "wypis" (ani np o kopie jakichkolwiek "wynikow").
                  Lekarz albo ma autorytet i zaufanie i wtedy wierzy mu sie "na slowo" albo nie a
                  wtedy sie go zmienia. Jako grupa spoleczna srodowisko cieszy sie powazaniem i
                  poparciem, w przypadku jakichkolwiek protestow srodowiska (place, blokady
                  etatow, zle warunki pracy, ograniczenia finansowe spoleczenstwo stoi twardym
                  murem za swoja ukochana "Sécu" i zdobyczami socjalnymi, ktore jej zawdziecza i
                  za swoimi lekarzami, inetrnami, pielegniarkami, technikami wszelkich
                  specjalnosci paramedycznych az do praczek szpitalnej bielizny wlacznie. W
                  W mediach ogolnie biorac doniesienia sa rzeczowe, bez szukania na sile
                  sensacyjnych tematow, tivizja moze sie pochwalic (naprawde) wieloma programami
                  propagujacymi "wiedze o zdrowiu" na przystepnym poziomie, jest sporo ciekawych
                  reportazy ze sfer medycznych, wszystko to bardzo pomocne zrozumieniu, ze nasza
                  praca nie polega na "popijaniu kawy".
      • slav_ Re: krwiodawstwo 08.05.06, 16:43
        >Dla mnie to w ogóle nowość, że za dodatkową kopię wypisu się płaci, i patologia.
        >Sama ta kartka papieru tyle nie kosztuje, papier kupuje się hurtem, ile to
        >kartek się zmarnuje np.

        Poropnuje takie stanowisko prezentować w urzędzie pobierając "nic nie wartą
        kartkę papieru" z urzędowa pieczęcią lub np. u notariusza.
      • pampolion Re: krwiodawstwo 09.05.06, 07:19
        Jakim tonem zwróciła się do mnie lekarka; a no bardzo lekceważącym tak jak by
        oni robili łaskę biorąc krew co mnie tym bardziej zniechęciło do
        dalszych "działań". A co do tego szpitala to chciałem wam powiedzieć jak
        wyglądał zabieg. Po przyjęciu siedziałem 2 godziny na korytarzu, po czym
        wprowadzono mnie na salę operacyjną przez wejście służbowe (w szatni dla
        personelu ubrałem się w "ichni" fartuch i gumowe kamasze), połozyłem się na
        stół po czym zostałem zryczany przez siostrę dla czego nie ogoliłem sobie
        brzucha na co chirurg powiedział "ten pan to z ulicy niech go siostra czymś
        ogoli". PO bolesnym zabiegu (wyraźnie oszczędzano na znieczuleniu) wróciłem tą
        samą droga na korytarz gdzie kazano mi odpocząć 2 godziny i iść sobie do domu
        (cięcie na brzuchu 10 cm). Zadwoniłem więc po córkę która po mnie przyjechał
        (przez te dwie godziny nikt już się mną nie interesował). A teraz rzecz
        kuriozalna po paru dniach córka odebrała zwolnienie i wypis a na wypisie pisze
        jak byk że przez 2 doby leżałem w szpitalu!!!!!!!!!! I co wy na to? PS: kawy
        nie piję czekolad nie jadam czyli nawet ten drobny "gratisek" ze stacji
        krwidawstwa na nic mi.
        • zubr_zalogowany Re: krwiodawstwo 09.05.06, 16:45
          a chciales lezec 2 dni w szpitalu?
          • pampolion Re: krwiodawstwo 10.05.06, 07:37
            Nikt mi nie zaproponował leżenia w szpitalu, ciekawe więc że szpital sobie
            odnotował mój dwudniowy tam pobyt.
            • ewa_naranjes Re: krwiodawstwo 10.05.06, 08:42
              to normalna procedura,ostatnio po zabiegu okulistycznym wyszłam po 2 godzianch
              ze szpitala, niebywale zdumiałam się odbierając wypis z 7 dniowym
              pobytem.Skierowanie miałam na zabieg ambulatoryjny.Ponadto nie chciano mi
              wypisac zwolnienia (sic!)
              odpowiedź brzmiała musimy nadrobić drogiego pacjenta...Rozmawiając z kolegami
              dali mi do zrozumienia żebym nie robiła z tego afery w końcu zabieg się odbył a
              mąż i tak moż emi wypisac zwolnienie..
              • felinecaline Re: krwiodawstwo 10.05.06, 09:35
                Koledzy "krajowi" poprawcie mnie, jesli sie myle: czy nie wyszlo wzglednie
                niedawno jakies "mundre" zarzadzenie, ze za pobyt pacjenta w szpitalu NFOZ
                placi szpitalowi poczawszy od ktorejs tam z kolei doby hospitalizacji? W
                zeszlym roku po czesci skarzyl sie na to, po czesci kpil jeden z moich kolegow -
                ordynator chir-ped zmuszony do przetrzymywania malych pacjentow. To jest to,
                co ja nazywam prawem kryminogennym a czego przykladow w Szanownej (?) Rzplitej
                jest multum.
                A pacjenci oczywiscie maja "chlopca do bicia", no bo to przeciez lekarz "robi
                wypis". Po co meczyc mozgowie zastanawianiem sie dlaczego na wypisie figuruja
                te 2 dni...
                • dr_ewa999 Re: krwiodawstwo 10.05.06, 10:10
                  Dokładnie się nie orientuję, ale gdy pracowałam w szpitalu to za całą procedurę
                  płacili dopiero gdy pacjent był ponad trzy doby w szpitalu, jesli był krócej
                  szpital dostawał mniej, co oczywiście nie pokrywało kosztów zabiegu, a za
                  pacjenta jednodniowego wcale NFZ-nie płacił. Teraz chyba jest podobnie. Trzeba
                  więc przetrzymywać na siłę pacjentów lub robić jak to przytaczają tuaj pacjenci
                  w przykładach.
                  To jest Polska rzeczywistośc....
Pełna wersja