Dodaj do ulubionych

Mam dosyc "lekarzy "

23.05.06, 12:10
Przykład 1:
synek w nocy dostał gorączki nagle bez objawów 39 stopni zaczął wymiotować
cały aż parzący od gorączki przyjechało pogotowie po 40 minutach!!! ( od
szpitala CZMP mieszkam 5 minut samochpodem!!) lekazr wyjął książeczke bo nie
wiedział co dziecku przepisać!!! nic nie dał na gorączke!!.nastepnego dnia
musielismy jechac do szpitala na Izbe przyjec bo znowu gorączka 39..a "pani
doktor" do mnie z tekstem dlaczego ja pogotwie wezwałam!!!!!!!!! idiotka a n
dziecko wymiotoowało,39 stopni gorączki to nie powód????? i jeszcze taka
łąska że go obejrzała i powiedziała że go nie przyjmie bo on jest zapisany do
innej przychodni( nieważne że tu miałam 5 minut samochodem a tam 20 ) !! i ze
mnie nastepnym razem nie przyjmie bo on do innej przychodni nalezy..franca
jedna
2.w prywatnym gabinecie kulturka..wszystko dokładnie lekarz wytłumaczy..jest
miły a państwowo: spóxniaja sie ,,kawka wązniejsza..łaska że cie przyjmie i
ze w ogóle wściekły ze sie przyszło państwowo a nie do jego gabinetu
prywatnego.
3.Zowu CZMP w Łodzi synkowi zrobilo się cos na oczku ( potem okazało się ze
to zapalenie spojówek) synek miał 8 m-cy kazała go rozebrac i połozyc mały
zaczał płakać bo oczka go bolały i swędziały a zamiast ten babsztyl podejsc
do dzeicka i zbadac to z pielędniareczka gadaly " och jejku nie mam tu
zasięgu..a ty masz ? ja tez nie mam " i stały i sie gapiły w ten telefon
zamiast dziecko badac paranoja!!! to było na Izbie Przyjec w CZMP w Łodzi
jedynym dobrym lekarzem jest moja Pani doktor( lekarz rodzinny) faktycznie
zawsze dokładnie zbada..wysle na badania porozmawia i jest miał..ale to
jedyny lekazr..a w CZMP na Izbie Przyjec to pracuja same zgredy..bez serca..
4.gabienty rywatne prowadzą pełno kasy zrabiają a narzekają ze
biedni ..rozumiem pielęgniarki bo faktycznie mało zarabiają
Obserwuj wątek
    • mlody.lekarz Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 12:34
      dot. przykładu 1.
      Opisana sytuacja nie stanowi powodu do wezwania pogotowia. Co najwyżej należało
      zawieźć dziecko taksówką do nocnej pomocy lekarskiej.

      A tak naprawdę jako matka powinnaś wiedzieć, co robić w takiej sytuacji we
      własnym zakresie. Jak nie wiesz, czyli nie potrafisz zapewnić dziecku należnej
      opieki, możesz zwrócić się do sądu rodzinnego o ograniczenie praw
      rodzicielskich, mogą też zostać przyznane osobie bardziej kompetentnej, tak, by
      dziecko miało zapewnioną dobrą opiekę. Oczywiście możesz również się
      dokształcić, co szczerze polecam.

      Bardzo słusznie lekarz przejrzał książeczkę. Widzi dziecko po raz pierwszy w
      życiu, chce się zorientować w jego stanie, np. czy nie jest uczulone na leki,
      czy nie ma chorób przewlekłych itd.. Z opisanej sytuacji wynika, że nie jesteś
      osobą, której można zaufać w sprawie informowania o stanie zdrowia dziecka i
      ryzykowne byłoby wyłącznie poleganie na tym, co Ty mówisz.

      ad 2.
      Skoro uważasz, że "państwowa" przychodnia, do której zapisałaś dziecko jest
      nieodpowiednia, to nie uważasz, że jako matka powinnaś przepisać dziecko do
      innej przychodni? Co to za matka, która nie stara się dziecku zapewnić
      najlepszej opieki?

      ad 3.
      Czy powiedziałaś, że źle się czujesz w tej sytuacji? Lekarz też człowiek, a nie
      jasnowidz, czasem to, co się robi jest źle odbierane i takie informacje zwrotne
      od pacjenta są cenne.

      Swoją odpowiedź starałem się przejaskrawić w równym stopniu, jak Ty
      przejaskrawiasz opis sytuacji.
      • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 12:46
        matką jestem bardzo dobrą ..pewnie dla was to tylko zawał albo zgon to powod
        do wezwania pogotowia..na skórke najlepiej. jesli dziecko źle sie czuje to
        zawoże je tam gdzie jest najblizej żeby oganiczyc ryzyko popwikłań a nie jechac
        tam gdzie jest zapisane jesli jest to dalej..moje dziecko na szczescie nie jest
        zapisane do przychodzni CZMP jest zapsiane do innej z której jestem
        zadowolona .a w ogóle to dziwne jest to zebym pisała słowo w słowo co mówiłam
        lekarzowi wiec nie wiem czemu piszesz" Z opisanej sytuacji wynika, że nie jesteś
        osobą, której można zaufać w sprawie informowania o stanie zdrowia dziecka i
        ryzykowne byłoby wyłącznie poleganie na tym, co Ty mówisz."
        tak na dobrą sprawe to po co sa lekarze skoro oczekujecie od nas " nie lekarzy"
        wiedzy medycznej jaką wy posiadacie :)
        • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 12:53
          a tak w ogóle młody lekarzu psunąłes sie za daleko z tym jaka ja jestem twoim
          zdaniem matką zła czy dobrą ...ja nie pisze czy jests dobrym czy złym lekarzem
          bo cie nie znam..wiec chyba mój post bardzo cie zdenerwowal :)
          • zzz12 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:06
            39-stopniowa goraczka to nie jest wysoka goraczka i na pewno nie stanowi
            podstaw do wezwania pogotowia. Jako matka- we wlasnym mniemaniu dobra- powinnas
            miec podstawowe pojecie o tym, ze w przypadku takiej goraczki masz dac dziecku
            lek przeciwgoraczkowy (np. paracetamol), chlodne oklady, chlodne picie. Rano
            zglosic sie do swojej przychodni. Powinnas o tym wiedziec tak samo, jak wiesz o
            tym, ze brudna pieluche nalezy dziecku zmienic. Trudne? O tym pisal
            mlody_lekarz.
            • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:11
              wiesz jakos pediatrzy mówia mi co innego ze dla dorosłego człowieka taka
              gorączka nie jest niebezpieczna ale do 10 m-cznego dziecka juz tak
              • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 21:48
                > wiesz jakos pediatrzy mówia mi co innego

                histerycy leczą histeryczkę.
            • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:13
              paracetamol dostawal i okłady także...to jakas paranaoja co wy tu piszecie !!!!
              moze ma przeprosic że wezwałam lekarza do mojego dziecka bo pzecież przez ten
              czas mógłby lekarz jeden z drugim zarobic na zgonie
        • zizi3 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:16
          Nie wiem jaka jesteś matką , ale człowiekiem jesteś paskudnym!!! Uwaga o skorze
          to niczym nie usprawiedliwione hamstwo,pieniactwo i brak kultury.
    • dr_ewa999 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:02
      Jesli pacjent zapisuje się do danej przychodni..musi liczyć się z tym,że razie
      nagłego zachorowania MUSI zgłosić się do poradni, w której jest zapisany.Tak
      jest na całym swiecie.
      Pogotowie to nie jest przychodnia na kółkach...jesli pogotowie pojechało do"
      gorączki" to znaczy,że wtym samym czasie nie mogło pojechać np do wypadku czy
      zawału. ...tam ktoś mógł w tym czasie z tego powodu umrzeć...nie przeszkadza Ci to?
      • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:10
        nie nie przeszkadza bo po tygodniu oglałam w tvn dokument w ktorym sytaucja u
        pewnego dziecka była identyczna jak u mojego i to dziecko zmarło!! nie będe
        ryzykowac zycia ani zdrowia mojego dziecka bo nikogo innego to nie interesuje
        • dr_ewa999 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:24
          Nikt ci nie każe ryzykować, ale z "gorączką" to się jedzie do tzw. pomocy
          nocnej, którą zapewne twoja porania zabezpiecza, ale po co? Po pogotowie
          najłatwiej.Uważam,że wyjazdy karetki pogotowia do " gorączki" powinny być odpłatne.
        • felinecaline Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:24
          39° goraczka u dziecka moze byc niebezpieczna, jesli z jakichs powodow trwa
          dlugo. Dlugo - to nie znaczy kilkanascie minut czy kilka godzin tylko duuzo
          dluzej
          Powyzej dokladnie wytlumaczono ci, co kazda rozsadna i dobrze do swojej roli
          przygotowana matka powinna zrobic, kiedy jej dziecko zagoraczkuje- powtarzam:
          najlatwiej dostepny srodek przeciwgoraczkowy, chlodny nhapoj, ewentualnie
          chlodny (nie lodowaty) natrysk lub kapiel. Po czym dokladna obserwacja, jesli
          goraczka nie spada lub nawraca to wyjazd z dzieckiem do odpowiedniej
          przychodni, niezaleznie od jej odleglosci od domu. Tzn w ciagu dnia do tego
          lekarza, ktory stale opiekuje sie dzieckiem, ktore jest do niego "zapisane",
          ktore zna na wylot i bez studiowania ksiazeczki zdrowia wie, jakie choroby
          dziecko przeszlo, na jakie chroniczne ewentualnie cierpi, czy jest alergikiem,
          na co bylo szczepione itepeitede. Ale lektura karnetu zdrowia tez ze strony
          lekarza "grzechem" nie jest.
          Kiedy Twoja "poradnia z zapisu" jest nieczynna dyzuruja SOR-y, ktorych adresy
          kazdy dorosly, rozsadny czlowiek powinien znac "na spamiec" i tam sie kierowac.
          Proste?
          A w kwestii "zasiegu" - skad mozesz wiedziec, czy nie chodzilo o jakas bardzo
          wazna sprawe, moze pilniejsza, dotyczaca innego pacjenta do uzgodnienia
          telefonicznego?????????
          • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:31
            gorączka utrzymywała sie długo i była wysoka pomomo podawania środków..a poza
            tym wymioty były częste i silne ale po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi tylko
            utwierdziliscie mnie w moim przekonaniu że dobrze to w służbie zdrowia nie
            bedzie z takim podejściem jakim wy macie..gorączka 39,wymioty to przecież nie
            powód do tego zeby zwywac lekarza..czego ja chce od was czego sie czepaim tak ?
            smieszne to jest po prostu..nie pisałam wczesniej bo uważałam ze to nie jest
            wazne ale widze że napisze zeby skończyły się teksty dlaczego do swojej
            przychodni nie zawioałam dziecka....byłam wtedy u swoich rodziców daleko od
            przychodzni i daleko od pogotowia w nagłych nocnych i siwatecznych przypadkach
            dlatego zadzwoniłam po pogotowie..ale to dla was i tak nie powód ....
          • ewcialinka Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 13:33
            gdybys przeczytała mój post uwaznie to zauwazyłabys że to nie tylko o gorączke
            tu chodziło..no nieważne
            • ewcialinka post wyżej do felinecaline 23.05.06, 13:34

              • ewcialinka przykre to 23.05.06, 13:45
                wyłapaliście tylko to co chcieliście..dlaczego nikt nie rozpisał sie na temat
                pani doktor która zamiast badac dziecko bawiła sie telefonem i przejomwała tym
                ze nie ma zasięgu ? albo to że pomimo tego ze szpital od domu w którym byłam
                jest 5 minut drogi a przyjechał po 40 minutach ? dlazego lekazr nie pamiętaj
                nazwy leków tylko zaglądał do książeczki i nawet nie wypisał karteczki
                informacyyjnej bo nie byl pewny swojej diagnozy ?( co o dziwo sama powiedziała
                PAni doktor 0 no czemu ? SZKODA BARDZO SZKODA .....
                • jedruch Re: przykre to 23.05.06, 13:52
                  Słuchaj, pogotowie nie jeździ 'ze szpitala' tylko 'ze stacji pogotowia'.
                • nico72 Re: przykre to 26.05.06, 19:42
                  Dlaczego szybciej nie przyjechał??? Hm... a może nie jesteś jedyną pacjentką w
                  okolicy???? Pomyślałaś o tym???
              • felinecaline Re: post wyżej do felinecaline 23.05.06, 13:47
                Przeginasz.
                W swoim pierwszym poscie napisalas wyraznie, ze mieszkasz o 5 minut od CZMP a o
                20 minut od innej .
                Ani slowkiem nie pisalas, ze bylas gdziekolwiek poza swoim miejscem
                zapieszkania i ciutke pozno wynajdujesz ten pretekst.
                Tak sie sklada, ze u niemowlakow goraczka i wymioty ida zwykle w parze, nie
                tylko u niemowlakow zreszta.Stad nasza rada podawania chlodnych napojow, by sie
                dziecko nie odwodnilo.
                Jesli rzeczywiscie bylas u swoich rodzicow to oni tez powinni wiedziec, gdzie w
                ich okolicy dziala SOR, czy byc moze w "przychodni, do ktorej sa zapisani"
                pelnione sa dyzury pomocy nocnej (tak dla swojego bezpieczenstwa powinni o tym
                wiedziec, jak i spodziewajac sie Twojej wizyty z niemowlakiem na wszelki
                wypadek dla dobra wnuka powinni sie byli poinformowac.
                Ile masz w swojej biblioteczce poradnikow mlodej matki na temat postepowania z
                chorym dzieckiem? A jesli nawet masz, to czy je kiedykolwiek przegladalas?
                • ewcialinka Re: post wyżej do felinecaline 23.05.06, 13:53
                  rodzice mieskzają na Starowej Górze koło Łodzi to jest 5 minut samochodem nie
                  ma tam innej poradnii bo to jest wieś..najbliżej jest CZMP a ja mieszkam gdzie
                  indziej więc dojechanie ze Starowej Góry do przychodni w której jest zapisany
                  synek zajęło by mi dłuzo dłużej i ma dośc tłumaczenia sie dlaczego tam a nie
                  gdzie indziej...szpital to szpital dzieje sie cos niedobrego to jedzie sie tam
                  gdzie jest najbliżej..i już i sie nie che pisac ze podawałam dziecku
                  leki,okłady i takie tam nudne to sie już zrobiło..żegnam państwa
                  • zzz12 Re: post wyżej do felinecaline 23.05.06, 13:57
                    A poza tym pewnie masz samochod? A jesli nie- wzywasz taksowke, pakujesz
                    dziecko i do SOR czy dyzurnej poradni dojezdzasz WLASNYM transportem. Zycie
                    dziecka nie bylo zagrozone, zeby je wozic karetka na koszt podatnika.
        • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 21:50
          Skoro twoje dziecko nie zmarło to znaczy że sytuacja nie była identyczna.
        • nico72 Re: Mam dosyc "lekarzy " 26.05.06, 19:40
          Pewnie, każdemu tak wzywającemu to nie przeszkadza a potem ludzie się dziwią że
          karetka długo do wypadku jedzie. Bądźcie swiadomi konsekwencji czynów...
    • grix Proszę!!! Wycinajcie takie posty i banujcie IP! 23.05.06, 14:21
      Bardzo uprzejmie proszę o wycinanie postów w których daje się niekontrolowany
      upust emocjom, wyzywa lekarzy od 'franc' i złodziei oraz sugeruje że chcą
      mordować pacjentów - przecież w poście tej nieszczęsnej kobiety która zaczęła
      ten wątek są objawy jakiejś głebokiej patologii, braku elementarnej
      przyzwoitości i ogłady!

      Jeśli nie będzie się tepić chamstwa, to chamstwo nas pożre.
      • kate2000 Re: Proszę!!! Wycinajcie takie posty i banujcie I 23.05.06, 14:30
        grix napisał:

        > Bardzo uprzejmie proszę o wycinanie postów w których daje się niekontrolowany
        > upust emocjom, wyzywa lekarzy od 'franc' i złodziei oraz sugeruje że chcą
        > mordować pacjentów - przecież w poście tej nieszczęsnej kobiety która zaczęła
        > ten wątek są objawy jakiejś głebokiej patologii, braku elementarnej
        > przyzwoitości i ogłady!
        > Nie posuwasz się za daleko z taką oceną??? Wycinać??!!! No jasne złe rzeczy
        najlepiej zatuszować
        > Jeśli nie będzie się tepić chamstwa, to chamstwo nas pożre.
    • kate2000 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:28
      Ich zachowanie rzeczywiście było karygodnie!! Też mam serdecznie dośc tego jak
      lekarze wyniośle i z jaką ignorancją podchodzą do pacjenta. Pozostaje im tylko
      życzyć aby ktoś potraktował tak tych lekarzy i ich rodziny
      • felinecaline Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:32
        Ty, Kate akurat masz najmniej powodow do uskarzania sie na lekarzy z tego
        forum - doskonale wiesz, co mam na mysli, wiec oszczedz nam juz twoich gorzkich
        zalow. Mialas swoja szanse i nie potrafilas jej wykorzystac.
        • kate2000 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:33
          Na co szanse?
          • felinecaline Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 15:53
            A poczte mailowa z adresu gazety to ty czasami odbierasz? Jak odbierasz to
            wiesz o czym mowie, jak nie odbierasz to zrob dla mnie wyjatek i odbierz.
    • aloalo2001 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:29
      Jesli masz dosyć lekarzy, to do nich nie choć. A kto się przezywa ten tak samo
      się nazywa, słyszałaś takie ludowe powiedzonko?

      Nie będzie lepiej, będzie jeszcze gorzej...
      • kate2000 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:32
        A kogo ja zwyzywałam?? I kiedy?? Przecież ja MUSZE płacić za pańtwowa sluzbe
        zdrowia wiec czemu mam nie korzystac z czegos na co przymusowo biora mi kase
        • grix Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 14:34
          Alez wiadomo czym lekarze ci podpadli - sama napisałaś: nie chcieli zasuszyć ci
          zatok!!! Podłe gady, nie ma co!!!
          O, chyba tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34698&w=38811951&a=38980657
          • wisienka36 Mam dość takich ludzi jak ewcialinka!!!!!!!!!! n/t 23.05.06, 15:40
            • nocny_piter Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 16:45
              W środku Europy, w XXI wieku młoda matka zestresowana gorączką i wymiotami
              małego dziecka ma pełne prawo skontaktować się z lekarzem i prosić o pomoc.
              Lekarz powinien do takiego dziecka przyjechać do domu. Dla mnie jest to sprawa
              bezdyskusyjna. Darujcie sobie te głupawe porady typu "wsadzić do zimnej wody"
              albo "dać paracetamol" albo "wsadzić dziecko do samochodu i wieźć do szpitala"
              (rozumiem, że rzygające dziecko ma leżeć na tylnym fotelu a matka ma prowadzić
              samochód i rozglądać się za szpitalem...). Pozostają dwie ważne kwestie :
              organizacyjna, (który lekarz powinien przyjechać) i finansowa (kto i ile
              powinien za taką interwencję zapłacić). Ponieważ obie te kwestie nie są w Polsce
              prawidłowo rozwiązane - powstała nieprzyjemna sytuacja opisana przez Ewę.
              Zamiast się obrzucać inwektywami proponuję podyskutować nad tym jak powinna być
              zorganizowana i finansowana pomoc lekarska w takich (i podobnych) przypadkach.
              • slav_ Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 17:57
                W środku Europy w XXI wieku matkoa zestresowana gorączką i wymiotami dziecka
                powinna skontkatowac sie telefonicznie ze SWOIM lekarzem do ktorego dzicko jest
                zapisane, dowiedzieć sie jak się zachowac (jesli nie wie) a nazajutrz zajwić sie
                w SWOJEJ poradni do ktorej jest zapisana ( a nie tam "gdzie bliżej"). Jesli
                kontakt telefoniczny niemożliwy - z nocna pomoca którtej numer telefonu powinien
                być w spisie telefonów tej matki. To wystarczy.
                • felinecaline Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 18:16
                  Potwierdzam slava, tak wlasnie zachowalaby sie srednio gramotna matka z
                  zachodniej rubiezy Europy ;-D
                  • nocny_piter Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 19:08
                    Slav ma oczywiście rację, ale Slav nie dopowiedział wszystkiego do końca.
                    Lekarz, do którego zapisane jest dziecko, powinien oczywiście wsiąść do
                    samochodu i przyjechać do dziecka. Powinien zbadać dziecko i podjąć decyzję o
                    tym co ma się dziać dalej, a potem sprawować nadzór nad dalszym leczeniem.
                    Pozostaje druga kwestia - kto to ma finansować? Kto ma zapłacić lekarzowi za
                    benzynę + amortyzację samochodu, za pracę po godzinach, za wykonane badania, za
                    ewentualne późniejsze konsultacje przez telefon itd. Wszystko musi być uczciwie
                    wycenione i opłacone. NFZ płacić nie chce. Rodzicie też nie chcą, bo uważają że
                    wszystko należy się za darmo w ramach opłacanej składki na NFZ. Tymczasem NFZ
                    daje na ich dziecko około 7 złotych miesięcznie na "całodobową opiekę". I tak
                    właśnie wygląda całodobowa opieka lekarska za 7 złotych miesięcznie. Trudno
                    wyobrazić sobie cokolwiek innego za takie śmieszne pieniądze... Jedno piwo w
                    lepszej knajpie to właśnie 7 zł.
                    • lohengrin4 Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 22:14
                      > Lekarz, do którego zapisane jest dziecko, powinien oczywiście wsiąść do
                      > samochodu i przyjechać do dziecka.

                      OCZYWIŚCIE nie powinien, bo i po co?



                      > Tymczasem NFZ
                      > daje na ich dziecko około 7 złotych miesięcznie na "całodobową opiekę"

                      Macie naoczny dowód jakie są poglądy na polski system ochrony zdrowia.
                      Człowieku! Jeśli taka jest twoja wiedza, to już wszystko rozumiem i wybaczam ci
                      te bzdury które pisałeś wczesniej!
                      NFZ płaci na całodobową opiekę miesięcznie 60 groszy.
                      TAK! SZEŚĆDZIESIĄT GROSZY!!! Za 7 złotych od pacjenta miesięcznie jeździlibyśmy
                      na wizyty domowe z Krakowa do Stargardu Szczecińskiego.


              • dradam2 Odkrywanie Ameryki 23.05.06, 19:33
                nocny_piter napisał:

                > W środku Europy,


                Polska jest najubozszym krajem EU.
                Wydaje na ochrone zdrowia trzy razy mniej, niz powinna by wydawac przy tym
                poziomie dochodu narodowego.
                System polskiej ochrony zdrowia zostal dokladnie zdemontowany przez polskich
                politykow w ciagu ostatnich 10-13 lat. Polscy wyborcy sie na to zgodzili.

                To taka uwaga dla porzadku...

                > w XXI wieku młoda matka zestresowana gorączką i wymiotami
                > małego dziecka ma pełne prawo skontaktować się z lekarzem i prosić o pomoc.


                A niby dlaczego ?
                Ma prawo skontaktowac sie na przyklad z pielegniarka, ktora zbierze wywiad i
                pokieruje dziecko dalej.
                Na calym swiecie (cywilizowanym) nie zatrudnia sie lekarzy do czynnosci,ktore
                moga byc wykonane przez osoby nizej kwalifikowane ( EMT/RN i tak dalej).

                > Lekarz powinien do takiego dziecka przyjechać do domu.


                A niby dlaczego ?
                To jest obowiazek rodzicow dostarczyc dziecko tam gdzie zostanie mu udzielona
                pomoc. Sluza do tego rozmaite czterokolowe pojazdy.


                > Dla mnie jest to sprawa
                > bezdyskusyjna. Darujcie sobie te głupawe porady typu "wsadzić do zimnej wody"
                > albo "dać paracetamol" albo "wsadzić dziecko do samochodu i wieźć do szpitala"
                > (rozumiem, że rzygające dziecko ma leżeć na tylnym fotelu a matka ma prowadzić
                > samochód i rozglądać się za szpitalem...).


                Dziecko winno byc umieszczone w foteliku, tak jak dzieci powinny byc przewozone.
                Moze/powinna opiekowac sie dzieckiem druga osoba.

                >Pozostają dwie ważne kwestie :
                > organizacyjna, (który lekarz powinien przyjechać)


                Nie widze powodu do przyjazdu lekarza. W krajach znacznie od Polski bogatszych
                lekarz nie jezdzi do pacjenta, bo to zbyt drogo kosztuje.

                > i finansowa (kto i ile
                > powinien za taką interwencję zapłacić).

                O tym decyduja wyborcy, mieszkajacy w Polsce.

                > Ponieważ obie te kwestie nie są w Polsce
                > prawidłowo rozwiązane - powstała nieprzyjemna sytuacja opisana przez Ewę.


                Z tym sie w pelni zgadzam.

                > Zamiast się obrzucać inwektywami proponuję podyskutować nad tym
                > jak powinna być
                > zorganizowana i finansowana pomoc lekarska w takich (i podobnych) przypadkach.

                Widze, ze chcesz odkrywac od nowa Ameryke.
                A moze po prostu wziasc model juz (dobrze) funkcjonujacy i zastosowac go w POlsce ?


                Pozdrawiam


                dradam1/2

                PS. Ja rozumie, ze w tym ukladzie "politycy" wszelkiej masci moga poczuc sie
                niepotrzebni.
                • nocny_piter Re: Odkrywanie Ameryki 23.05.06, 20:12
                  Z prawdziwa przyjemnoscia odpowiadam Dr Adamowi, pionierowi polskiej medycyny w
                  Kanadzie! (krótko, żeby nie zanudzac...)

                  > Na calym swiecie (cywilizowanym) nie zatrudnia sie lekarzy do czynnosci,ktore
                  > moga byc wykonane przez osoby nizej kwalifikowane ( EMT/RN i tak dalej).

                  Zgoda. Lekarze sa po prostu w cenie. Ich czas jest na wagę zlota. U nas mamy
                  wzgledny nadmiar lekarzy, natomiast pielegniarek ubywa w zastraszajacym tempie
                  (zlikwidowano licea medyczne i szkoly pomaturalne, obecnie aby zostac
                  pielegniarka trzeba skonczyc studia). Nie sadze rowniez zeby lekarza rodzinnego
                  bylo stac na zatrudnienie pielegniarki odbierajacej telefony po poludniu i w nocy.

                  > To jest obowiazek rodzicow dostarczyc dziecko tam gdzie zostanie mu udzielona
                  > pomoc. Sluza do tego rozmaite czterokolowe pojazdy.> Nie widze powodu do
                  przyjazdu lekarza. W krajach znacznie od Polski bogatszych
                  > lekarz nie jezdzi do pacjenta, bo to zbyt drogo kosztuje.

                  W bogatej, pachnacej zywica Kanadzie na pewno tak. W Polsce nie kazdy ma
                  samochod, nie kazdy ma fotelik, nie kazdy ma tesciowa ktora bedzie podtrzymywac
                  dziecko w aucie i wycierac mu buzie gdy zwymiotuje... W wielu krajach lekarze
                  jezdza do pacjentow do domu, np. w Niemczech i nie robia z tego problemu.

                  Sedno problemu :
                  Nie zdarzylo mi sie, zeby hydraulik nie przyszedl do cieknacego kranu tylko
                  wykrecal sie mowiac " panie, do takich glupot to ja nie chodze, uszczelke to
                  sobie sam pan mozesz wymienic" . Dlaczego? Bo klient placi a wymiana uszczelki
                  to prosta sprawa. Im prostsza naprawa tym lepiej. Roboty niewiele a klient
                  placi! Jak pacjent zadzwoni do prywatnego pogotowia albo do prywatnego gabinetu
                  to lekarz przyjedzie nawet gdy dziecko pusci baka! Dlaczego? Bo zarobi za wizyte
                  przyzwoite pieniadze. Pacjent placi. Dla mnie to sa proste i oczywiste reguly
                  ekonomii. Robimy to, co sie nam oplaca. Ja za dojazd do pacjenta biore 40 zl,
                  zbadanie dziecka to 60 zl. Dziecko puscilo baka wiec kaze tylko przewietrzyc
                  mieszkanie i mam 100 zl za taka wizyte. I nikomu nie odmowie wizyty, wrecz
                  przeciwnie, oby bylo ich jak najwiecej, bo wtedy dobrze zarabiam! Proste i
                  logiczne (przynajmniej dla mnie...)


                  • dradam2 Re: Odkrywanie Ameryki 23.05.06, 20:26
                    nocny_piter napisał:

                    > (...) Pacjent placi. Dla mnie to sa proste i oczywiste reguly
                    > ekonomii. Robimy to, co sie nam oplaca. Ja za dojazd do pacjenta biore 40 zl,
                    > zbadanie dziecka to 60 zl. Dziecko puscilo baka wiec kaze tylko przewietrzyc
                    > mieszkanie i mam 100 zl za taka wizyte. I nikomu nie odmowie wizyty, wrecz
                    > przeciwnie, oby bylo ich jak najwiecej, bo wtedy dobrze zarabiam! Proste i
                    > logiczne (przynajmniej dla mnie...)
                    >
                    >

                    Absolutnie sie zgadzam.
                    Za wizyte w domu pacjenta, w ciagu dnia, placi sie w Kanadzie okolo 240 zlotych
                    (w przeliczeniu). Mysle, ze to jest sluszna i logiczna stawka.

                    Nie ma tych wizyt wiele, bo na wsi pacjenci niezwyczajni do wzywania lekarza. A
                    w miastach ogromna wiekszosc lekarzy twierdzi, ze im sie nie chce .I nie ma
                    sily, aby ich do tego zmusila.

                    W nocy placi sie podwojnie.

                    Placi platnik, czyli wladze prowincji.


                    Pozdrawiam


                    dradam1
              • lohengrin4 Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 21:58
                > W środku Europy, w XXI wieku młoda matka zestresowana gorączką i wymiotami
                > małego dziecka ma pełne prawo skontaktować się z lekarzem i prosić o pomoc.

                I ma taką możliwość.

                > Lekarz powinien do takiego dziecka przyjechać do domu

                Piramidalna bzdura, nie będę tego komentować, bo jest taka kategoria bzdur,
                których komentowanie poniża komentującego.

                >Darujcie sobie te głupawe porady typu "wsadzić do zimnej wody"
                > albo "dać paracetamol" albo "wsadzić dziecko do samochodu i wieźć do szpitala"

                Ty się leczysz - i to bynajmniej nie na gorączkę?


                >Pozostają dwie ważne kwestie :
                > organizacyjna, (który lekarz powinien przyjechać)

                Dowolny prywatny. Z ubezpieczenia nie ma powodu, bo ubezpieczenie nie pokrywa
                takich luksusów i fanaberii jak wyjazdy do wymiotów i gorączki.

                > (rozumiem, że rzygające dziecko ma leżeć na tylnym fotelu a matka ma prowadzić
                > samochód i rozglądać się za szpitalem...).

                a co zrobi mamusia jak przyjedzie lekarz i zostawi recepty? Ano weźmie to
                rzygające dziecko i pojedzie do apteki. A jeśli jest tez tatuś, to on zawiezie,
                a na tylnym siedzeniu będzie rzygające dziecko pod opieką matki. Widzisz jakie
                to proste jak się chce pomyśleć?

                > Ponieważ obie te kwestie nie są w Polsce prawidłowo rozwiązane -

                Nie są o tyle, że raz na czas któryś z lekarzy da się zastraszyć i jedzie pod
                przymusem na takie lub jeszcze bardziej idiotyczne wizyty domowe. Ale
                likwidacja tego jest bliska - albo zlikwidują te wizyty albo my zlikwidujemy
                nasz pobyt tu i leczenie tego narodu.

                > Zamiast się obrzucać inwektywami proponuję podyskutować nad tym jak powinna
                być
                > zorganizowana i finansowana pomoc lekarska w takich (i podobnych) przypadkach.

                Już było powiedziane: do auta (taksówki) i do opieki całodobowej lub swojej
                przychodni, lub w ostateczności na SOR.
                • lohengrin4 Re: Spokojnie, bez tych emocji.... 23.05.06, 22:08
                  > (rozumiem, że rzygające dziecko ma leżeć na tylnym fotelu a matka ma prowadzić
                  > samochód i rozglądać się za szpitalem...).

                  to w ogóle szerszy temat - i pośrednio dowód na absolutną idiotyczność, totalną
                  nieprzydatność, skrajny brak uzasadnienia dla tego kretyńskiego pomysłu o
                  nazwie wizyta domowa- poza jednym wyjątkiem - chorych obłożnych, ale ilu ich
                  jest i jak często ich pogorszenie zdrowia wymaga wizyty?

                  Bo przecież jak wygląda rozmowa o wizycie? Koronny argument to dojazd:
                  - albo nie mają czym
                  - albo pacjent jest "słaby"

                  to drugie na ogół jest chamskim i prostackim kłamstwem (byłem na tylu wizytach,
                  ze mam prawo do tej oceny), to pierwsze to już czysty absurd.
                  No bo - jeśli jest już coś takiego jak wizyta, czyli nie ma stanu zagrożenia
                  życia (bo do tego jeździ pogotowie), no to jak ta wizyta się skończy? 3-5 %
                  skierowaniem do szpitala, a 95 do 97 %- WYPISANIEM RECEPT.
                  A mało kto mieszka tuż pod apteką, a nawet jeśli, to już całkiem wyjątkowo koło
                  apteki dyżurnej, a przecież gros wizyt do wizyty w godzinach pracy tylko aptek
                  dyżurnych.
                  Wniosek jest jeden - po leki trzeba będzie na ogół POJECHAĆ.
                  Więc i do lekarza można POJECHAĆ. A jeśli faktycznie nie ma jak, to i tak
                  wizyta lekarza nie ma większego sensu.
                  Co było do udowodnienia.

                  PRECZ Z WIZYTAMI DOMOWYMI!
      • ann1964 Re: Aloalo to nie ludowe powiedzonko 24.05.06, 08:53
    • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 23.05.06, 21:39
      > synek w nocy dostał gorączki nagle bez objawów 39 stopni zaczął wymiotować
      > cały aż parzący od gorączki przyjechało pogotowie po 40 minutach!!!

      To skandal że cię nie skasowali, najlepiej koszty wyjazdu razy 10, niestety nie
      ma takiej prawnej możliwości. Wzywasz pogotowie do banalnego przypadku, być
      może zabierasz komuś szansę na ratowanie życia i jeszcze masz czelność
      wydziwiać. Istny szał! Powinni ci odebrac prawo do ubezpieczenia i powinnaś
      bulić za wszystko i jeszcze dziękować!



      > nic nie dał na gorączke!!

      Leki na gorączkę są bez recepty! Ktoś o takiej wiedzy ośmielił się zostać
      matką! Ogarnia mnie przerażenie.

      > musielismy jechac do szpitala na Izbe przyjec bo znowu gorączka 39..a "pani
      > doktor" do mnie z tekstem dlaczego ja pogotwie wezwałam!!!!!!!!! idiotka a n
      > dziecko wymiotoowało,39 stopni gorączki to nie powód?????

      Wezwanie pogotowia w takim przypadku to powinien być powód do zapłacenia 1500
      złotych kary, co poniektórych ta drobna kwota czegoś by nauczyła.

      Za sformułowanie "idiotka" życzę Ci procesu cywilnego z wyrokiem kolejnych
      kilkudziesięciu tysięcy do wpłacenia na cele społeczne!



      > łąska że go obejrzała i powiedziała że go nie przyjmie bo on jest zapisany do
      > innej przychodni( nieważne że tu miałam 5 minut samochodem a tam 20 ) !!

      nieważne. To twój wybór, więc jedź- autem, hulajnogą, walcem drogowym, na
      rolkach - nikt, łącznie z lekarzami, ci tego nie zabrania.

      > mnie nastepnym razem nie przyjmie bo on do innej przychodni nalezy..franca
      > jedna

      Mam nadzieję że będzie konsekwentna!


      • anestezjolog2 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 14:11
        Nóż się czlowiekowi otwiera w kieszeni. Matka, która wzywa pogotowie do dziecka
        z 39 stopniami gorączki i wymiotami! W tej sytuacji nie dziwi mnie to, że w
        służbie zdrowia na nic nie ma pieniędzy, bo wydaje się je na tego typu wyjazdy.
        Mam prawie 50 lat, męża nieco starszego, dorosłego syna, matkę po 70 i ojca po
        80.
        POGOTWIE DO WSZYSTKICH 5 CZŁONKÓW NASZEJ RODZINY W CIĄGU CAŁEGO ŻYCIA
        WYJEŻDŻAŁO 2 RAZY - DO WYPADKÓW KOMUNIKACYJNYCH.
        Nie oznacza to, że nikt z nas nie chorował i nie bylł hospitalizowany. Był.
        Tyle, że nie były to stany zagrożenia życia i do szpitala dojeżdżaliśmy własnym
        samochodem ( a gdy byłam mała i rodzice nie posiadali jeszcze auta, z objawami
        zapalenia wyrostka robaczkowego - zostałam zawieziona do szpitala przy pomocy
        taksówki).
    • joel10 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 08:39
      Polemika z głupotą nobilituje ją bez potrzeby!!!!!!!
      • edyta773 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 11:18
        joel10 napisała:

        > Polemika z głupotą nobilituje ją bez potrzeby!!!!!!!
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3363170.html Czyja tu głupota, jak
        widać wasza ;konowałów; nie macie za grosz ambicjiżeby się przyznać do błędu ,
        ale bronić , i domagać żeby Wam było dobrze to idziecie po trupach, nie
        patrzycie na etykę.
        • felinecaline Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 11:25
          Sad rozstrzygnie w spokoju i powadze nad tym, po czyjej stronie lezy wina.
          Radze poczekac na JEGO wyrok i nie spieszyc sie ferowac swoje.
          W zyciu tak juz jest, ze jest ciaglym pasmem ryzyka - od narodzenia az do konca
          i w kazdym jego momencie, bez najmniejszej zlej woli czy bledu ze strony
          lekarza moga zdarzyc sie pewne komplikacje, z najpowazniejszymi wlacznie.
          Rodziny moga rozpaczac, maja prawo nie wierzyc, ale wyrok sadu bedzie
          rozstrzygajacy.
          I rada na przyszlosc: chcesz dyskutowac na TYM forum - nie spamuj.
        • dr_ewa999 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 11:34
          Każda operacja niesie ze sobą ryzyko powikłań. Nawet najbardziej banalna.
          Decydując się na operację trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Operacja w narkozie
          to bardzo powazna sprawa.
          • edyta773 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 13:00
            Tu nie były powikłania po narkozie, tu było lekceważenie pacjentki, która
            zgłaszała duszności, a konował wmawiał jej że tak ma być. Więc jeśli dr.ewa999
            nie zna szczegułów to po co się produkuje??? Radzę sie zapoznać, a potem
            komentować.
            • dr_ewa999 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 13:03
              przesympatyczna pani Edyko-zdaje się,że nie zrozumiała pani tego co napisałam.
              Nie odniosłam się do tego konkretnego przypadku, ale napisałam ogólnie o
              operacjach....
              Zyczę miłego dnia.....i duuużo zdrowia.
              • no_one2 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 14:54
                Posluchaj kobieto.A ja mam dosyc takich paniusi jak Ty.

                Do temperaturek u dziecka nie jezdzi Pogotowie Ratunkowe na calym swiecie.W
                zwiazku z tym,ze my zyjemy w dzungli ,tylko dlatego przyjechalo do Ciebie po 40
                minutach , w innym kraju nie przyjechaloby wcale,albo wystawiliby Ci rachunek na
                500 euro i nie puscilabys nawet pary z ust. 5 minut od szpitala,ale lepiej
                czekac 40 minut na Pogotowie i beczec na forum jakie jest zle i fe.Orientowalas
                sie ile karetek jezdzi w danych podstacjach i do czego ? Sa rzeczy znacznie
                wazniejsze niz wyjazd do temp 39 stopni i wymiotow (ktore sa czesto nastepstwem
                temperatury) , bo tak jak ktos napisal temperatura 39 stopni nie jest powodem
                wyjazdu Pogotowia.Jako pracownik Pogotowia mam wlasnie dosyc wyjazdow do takich
                temperaturek po nocach i wypisywania recept za lekarzy rodzinnych,bo w domu nie
                ma nawet prostej Pyralginy czy No Spy bez recepty , a po wypisaniu recept
                sluchania rozbrajajacych pytan przewrazliwionych mamusi ,czy musza TERAZ wykupic
                leki - najlepiej poczekac do rana,ale za wizyta do rana juz czekac nie mozna.Zal
                Ci 10 zl na taksowke ,ale mysle ze kiedys doczekam tego ze ludzie zaczna placic
                za takie bzdurne wyjazdy z wlasnej kieszeni,wtedy pieniazki na takse sie
                znajda,no ale poki co po co sie meczyc - PLACE PODATKI I WYMAGAM.Najglosniej
                krzycza Ci na wiecznych zasilkach.Socjalizm wiecznie zywy.
    • grumbel Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 17:41
      do gorączki i wymiocin nie wzywa się karetki, kobieto!
      • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 18:38
        Kobieta nie słyszy, uciekła z tego forum... Wcale się jej nie dziwię. Za chwilę
        się dowie, że karetkę wzywa się tylko do zgonu i to najlepiej poczekać aż zwłoki
        się zaśmierdną, żeby to nie było "nieuzasadnione wezwanie".

        Jak widzę forum opanowali najmłodsi lekarze, którzy dopiero się uczą a nauka
        idzie niestety dość opornie. Radziłbym trochę więcej pokory i dystansu wobec
        własnych umiejętności. Nie stawiajcie tak łatwo rozpoznań na odległość, przez
        telefon, bo kiedyś się ciężko przejedziecie. Ostatni taki przypadek z mojej
        praktyki to była "grypa jelitowa". Dziecko dosłownie w ciągu kilku godzin
        odwodniło się, leciało przez ręce i traciło kontakt. Ketoza, aceton w moczu na
        ++++. Wylądowało natychmiast w szpitalu pod kroplówką... Inny podobny przypadek
        to było zapalenie opon mózgowych. Na Waszym miejscu byłbym ostrożniejszy
        zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy pacjenci stają się coraz bardziej
        wymagający i "roszczeniowi".
        • felinecaline Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 18:49
          W ktoryms z poich postow w tym watku pisalam o "pojeniu dziecka, zeby sie nie
          odwodnilo", pisali rowniez i inni zapewne sporo ode mnie mlodsi koledzy.
          O roznicowaniu z meningitem nie wspominal rzeczywiscie nikt przed Toba, ale
          zakladam, ze gdyby mamunia zadzwonila pod wskazany adres (SOR czy "pomoc
          nocna") zadano by jej latwe pytanie pozwalajace na wstepne wykluczenie tej
          alternatywy.
          Gdyby mamunia pofatygowala sie z dzieckiem tak, jak jej to radzimy bezposrednio
          osobiscie alisci jednak z dzieckiem w samochodzie) tamze dokonano by szybko
          badania w tym kierunku ewentualnie przekazano dziecko bezposrednio do wlasciwej
          placowki z dyzurem pediatrycznym i neurologicznym , ktory tez spelnilby swoja
          role.
          Medycyna i jej metody a takze sprawy organizacyjne zmieniaja sie w czasie ,
          stala jest tylko rewindykacyjna postawa pacjentow: MOJE dziecko bylo chore - MI
          sie nalezalo.
          Nalezalo sie tez podksztalcic jak byc prawidlowo kochajacym rodzicem.
        • wisienka36 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 18:50
          Masz rację Piotrusiu, ale tym bardziej trzeba w takim przypadku wziąć dziecko i
          jechać do lekarza, który jest o 5 minut drogi a nie czekać za karetką, która -
          o zgrozo! - jedzie całe 40 minut! Karetka + lekarz - tylko do zagrożenia życia,
          tak powinno być.
          • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 19:25
            Z maniakalnym uporem próbujecie przerzucić problem transportu dziecka do lekarza
            na matkę. Matka może nie mieć samochodu, prawa jazdy, fotelika, taksówkarz może
            być chamski i odmówić kursu z rzygającym dzieckiem bo mu zarzyga taksówkę. Dla
            mnie problem tkwi w tym, że porada ma być "za darmo", w ramach ryczałtu, stawki
            kapitacyjnej itp. I tu jest faktycznie problem. Nikt nie chce pracować za darmo.
            • zubr_zalogowany Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 19:39
              nie zgadzam sie
              odpowiedzialnosc za zdrowie spoczywa na "posiadaczu" - czyli kazdym z nas
              i kazdy ma odpowiadac za swoje
              nie mozna tej odpowiedzialnosci przerzucac na panstwo, lekarzy, nfz itd bo sa to ludzie i instytucje pelniacy okreslone funkcje i swiadczacy konkretne, zdefiniowane uslugi
              doroslych ludzi nie mozna prowadzic za raczke
              to pacjent ma w taki sposob korzystac z dostepnych srodkow, praw i mozliwosci, aby uzyskac wlasciwa pomoc medyczna w formie i zakresie jaka mu przysluguje i na jaka go stac
            • wisienka36 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 20:14
              Nie chcemy przerzucać problemu transportu na nikogo. Piszemy tu o pogotowiu,
              pomocy doraźnej, zaopatrzeniu w razie nagłego zachorowania. Czyli nagłe
              przypadki. Stany zagrożenia życia. Do tego ma jeździć pogotowie. Wszelkie inne
              sytuacje powinny być załatwiane w przychodniach bądź w ich zastępstwie w
              ambulatoriach pogotowianych. I tu pacjenta rzeczą jest, aby tam dotrzeć i
              pacjenta rzeczą jest wiedzić jak się zachować np. w przypadku gorączki.
            • slav_ Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 20:16
              Jak to "przerzucić" ?

              Obowiązek "transportu dziecka" SPOCZYWA na matce i jej problemem jest jak go
              rozwiązać. Problem nie posiadania samochodu to problem matki i NIE jest to
              problem medyczny.

              Jesli chodzi o płacenie to się zgadzam. Odwiedziny lekarz w domu to luksus a za
              luksus powinno się płacić słono.
              • maga_luisa Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 21:13
                Piotruś sugeruje, że matka powinna natychmiast usługę otrzymać, ale słono za
                nią zapłacić. I co do tego wszyscy są zgodni.
                Problem leży w tym, że matka uważa, że "za jej składkę jej się należy".
                Przekonanie nie do zmiany w tym pokoleniu.
                • dr_ewa999 Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 21:29
                  Problem jest w systemie. Pacjent nie jest lekarzem i nie ma rozeznania, czy to
                  co się dzieje zagraża jego zyciu, czy nie. Problem polega na tym,że pacjentka
                  zapisując się do swojej poradni powinna być poinformowana, gdzie ma zgłosić się
                  po pomoc w razie nagłego zachorowania.Czy była poinformowana o tym? Nie wiemy.
                  Często z pacjentami tak jest,że wydaje im się,że to wszystko jedno gdzie się
                  zgłoszą, a lekarz i tak musi ich przyjąć...a pacjent w podzięce obrzuci go
                  inwektywami.
                  • maga_luisa Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 22:00
                    Pewnie że tak; natomiast co do "rozeznania" pacjentów: informacja na tablicy
                    ogłoszeń, informacja na drzwiach przychodni nie wystarczą. Pacjenci NIE CZYTAJĄ.
                    Niesposób zaś dotrzeć z informacją ustną do wszystkich. Koło się zamyka.
                    • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 22:39
                      Realia;

                      Przychodnia "publiczna" z kontraktem z NFZ - numer telefonu drobnym druczkiem na
                      tablicy ogłoszeń wśród setki innych karteczek (odnosi się wrażenie, że lepiej by
                      było gdyby pacjent go nie zauważył :))).Jedyna zaleta : pacjent za nic nie płaci.

                      Przychodnia prywatna, komercyjna, bez kontraktu z NFZ - każdy zapisany pacjent
                      dostaje kolorowy folder (ze wszystkimi informacjami + telefonami) do rączki, jak
                      zgubi folder to strona WWW . Lekarz 24 godziny/dobę "pod komórką". Jedyna wada :
                      pacjent płaci za wszystko wg cennika.
                      • maga_luisa Re: Mam dosyc "lekarzy " 24.05.06, 23:34
                        nocny_piter napisał:

                        > Realia;
                        >
                        > Przychodnia "publiczna" z kontraktem z NFZ - numer telefonu drobnym druczkiem
                        n
                        > a
                        > tablicy ogłoszeń wśród setki innych karteczek (odnosi się wrażenie, że lepiej
                        b
                        > y
                        > było gdyby pacjent go nie zauważył :))).Jedyna zaleta : pacjent za nic nie
                        płac
                        > i.
                        >
                        > Przychodnia prywatna, komercyjna, bez kontraktu z NFZ - każdy zapisany pacjent
                        > dostaje kolorowy folder (ze wszystkimi informacjami + telefonami) do rączki,
                        ja
                        > k
                        > zgubi folder to strona WWW . Lekarz 24 godziny/dobę "pod komórką". Jedyna
                        wada
                        > :
                        > pacjent płaci za wszystko wg cennika.

                        Jest jeszcze coś pośrodku, przychodnia prywatna z kontraktem z NFZ. Informacja
                        napisana wielkimi wołami w kilku miejscach. Lekarz 24 godziny na dobę pod
                        telefonem. Pacjenci różni, czesto mało rozgarnięci - taki teren. Nie byłoby ich
                        stać na leczenie prywatne.
                        Zapraszam do siebie.
                        I rozumiem Twój punkt widzenia; mój teść po wielu latach pracy mówi, że żałuje,
                        że nie był lekarzem sprzed czasów kas chorych.
                        Tylko co z tego? Całkowicie prywatna opieka zdrowotna odeszła w przeszłość.
                        Marzysz o raju utraconym.
                        • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 25.05.06, 11:59
                          Twoja propozycja "pośrodku" jest nierealna bo fundusz za mało płaci. Co do raju
                          utraconego - niczego takiego w PRL nie było. Otwarcie prywatnej praktyki było
                          bardzo trudne, obecnie może się "sprywatyzować" każdy lekarz, który przepracował
                          2 lata w zawodzie. Wolny rynek dopiero się rozwija.

                          >Lekarz 24 godziny na dobę pod telefonem. Pacjenci różni, czesto mało
                          rozgarnięci - taki teren. Nie byłoby ich stać na leczenie prywatne. Zapraszam do
                          siebie.

                          To znaczy, że pracujecie poniżej kosztów... to nie jest uczciwa konkurencja.
                          • maga_luisa Re: Mam dosyc "lekarzy " 25.05.06, 14:18
                            Co do raju
                            > utraconego - niczego takiego w PRL nie było.

                            Nie zrozumieliśmy się, nie chodziło mi o PRL. Pierwsze "Kasy Chorych" w Polsce
                            to międzywojnie.
                            >
                            > To znaczy, że pracujecie poniżej kosztów... to nie jest uczciwa konkurencja.

                            Nie. Nie pracujemy poniżej kosztów. Utrzymuję siebie i swoją rodzinę i daję
                            pracę 4 osobom.
                      • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 28.05.06, 18:30
                        > Realia;
                        > Przychodnia "publiczna" z kontraktem z NFZ - numer telefonu drobnym druczkiem
                        > na tablicy ogłoszeń wśród setki innych karteczek (odnosi się wrażenie, że
                        > lepiej by było gdyby pacjent go nie zauważył

                        Po pierwsze po co dzwonić do przychodni?
                        Znam wiele przychodni. Ich nieodłącznym atrybutem jest niemilknący telefon.
                        Jeśli są dwa, nie milkną dwa. Pewnie 4 też by nie cichły.
                        Nie rozumiem w ogóle potrzeby dzwonienia do przychodni, irytuje mnie to.
                        Przychodnia jest otwarta od 8 do 18 w dni powszednie. Dziennie jest kilka
                        telefonów (jak nie więcej) z pytaniem tylko czy jest czynna.
                        Nie zliczę telefonów o lekarzy z innych przychodni, kompletnych pomyłek, nie w
                        wybraniu numeru tylko w zapytaniu, kosmiczne sprawy są poruszane w tych
                        rozmowach.
                        W tym wszystkim telefony o poradę medyczną są śladowe.
                        Wobec tego w mojej przychodni w gabinetach lekarskich nie ma telefonów.
                        W wyjątkowej sytuacji słuchawkę przynosi rejestratorka do gabinetu.
                        Przynajmniej my lekarze mamy jakąś wstępną selekcję trafiających do nas rozmów
                        telefonicznych.
                        Ale powtórzę, znając treść spraw z jakimi ludzie dzwonią równie dobrze mogłoby
                        nie być powszechnie znanych numerów do przychodni. Efekt dla zdrowia ludzi
                        byłby ten sam, a ilość absurdu na świecie nieco zmniejszona.
            • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 25.05.06, 17:14
              > Z maniakalnym uporem próbujecie przerzucić problem transportu dziecka do
              > lekarza na matkę.

              Nie próbujemy. To JEST jej problem. Po prostu. Niczego nie musimy próbowac
              przerzucić, bo to po prostu nie nasza sprawa.
              Wiesz, moze tego nie rozumiesz, ale my zajmujemy się leczeniem a nie logistyką.
              Taki już ten świat jest. Chcesz coś - pójśc do cyrku, lekarza czy dotrzeć w
              Andy - twoja sprawa jak to zrobisz.

              >Matka może nie mieć samochodu, prawa jazdy, fotelika, taksówkarz może
              > być chamski i odmówić kursu z rzygającym dzieckiem bo mu zarzyga taksówkę

              Dokładnie tak. Co lekarz ma z tym wspólnego? A może mam być winny też krzywej
              kostce brukowej na rynku w miasteczku X i temu że matka ma aluminiowe a nie
              srebrne łyżeczki do herbaty? Zlituj się. Nie kupię jej fotelika i nie będe
              rozmawiał z taksówkarzem. NIE MA (prawie) I NIE BĘDZIE WCALE (już niedługo)
              WIZYT DOMOWYCH! Pora do tego przywyknąć.






        • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 25.05.06, 17:08
          > Kobieta nie słyszy, uciekła z tego forum

          I chwała Bogu. Nie potrzeba nam tu takich.


          >Wcale się jej nie dziwię. Za chwilę
          > się dowie, że karetkę wzywa się tylko do zgonu i to najlepiej poczekać aż
          zwłok
          > i
          > się zaśmierdną, żeby to nie było "nieuzasadnione wezwanie".
          >


          to by było dopiero nieuzasanione wezwanie. Za coś takiego to już nie grzywna,
          ale np. czasowe pozbawienie ubezpieczenia!


          > Radziłbym trochę więcej pokory i dystansu wobec
          > własnych umiejętności. Nie stawiajcie tak łatwo rozpoznań na odległość, przez
          > telefon, bo kiedyś się ciężko przejedziecie.

          Co dyskusja ma wspólnego ze stawianiem rozpoznań przez telefon? W ogóle nie o
          tym jest mowa. Ogromnie dobrze się bawię widząc po raz pięćsetny jak podstawowe
          trudności z czytaniem ze zrozumieniem mają forumowicze.
          Jest mowa o ustalaniu wskazań do wyjazdu PR, nie o rozpoznaniach.
          Rozmowę taką przeprowadza dyspozytor, a nie lekarz, więc co się czepiasz i
          czemu radzisz lekarzom?
          Rozmowa jest nagrywana, jesli dyspozytor zadawał właściwe pytania, a nie
          uzyskał właściwych odpowiedzi, to jesli faktycznie dziecku było coś więcej niż
          banala gorączka czy wymioty, i gdy mu się coś stanie, winna jest osoba
          wzywająca pogotowie, a nie lekarz czy dyspozytor. To chyba jasne i proste?
          • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 26.05.06, 12:38
            Ej, młody człowieku, widzę że jednak mało w życiu widziałeś a wiesz jeszcze
            mniej... Dyspozytor ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie (przynajmniej
            teoretycznie), nie dysponuje on wiedzą medyczną pozwalającą dokonywać selekcji
            zgłoszeń. W wypadkach wątpliwych prosi do telefonu lekarza dyżurnego. Dyspozytor
            to człowiek zwykle ze średnim wykształceniem, w najlepszym przypadku
            pielęgniarka. Lekarze także przyjmują zgłoszenia wizyt domowych w poradniach
            (nie zawsze robi to rejestratorka, bo jako osoba niekompetentna przyjmowałaby
            wszystkie zgłoszenia jak leci). Jeśli nie zdarzyło Ci się nigdy rozmawiać z
            pacjentem przez telefon - wszystko przed Tobą. I tu radzę Ci zachować jak
            najdalej idącą ostrożność, żeby potem "TVN Pod Napięciem" nie musiały kręcić
            kolejnego reportażu, tym razem o Tobie.
            • aneste Re: Mam dosyc "lekarzy " 26.05.06, 13:10
              "Dyspozytor ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie..."-a gdzies Ty sie piter
              takich rzeczy naczytal??Dyspozytorzy pracujacy obecnie w CPR MUSZA miec
              wyksztalcenie medyczne (pielegniarki lub ratownicy) a poza tym sa po tzw kursach
              dyspozytorow i maja dodatkowo do dyspozycji podreczniki umozliwiajace im
              postepowanie wg standardow.W zwiazku z tym sa w pelni przygotowani do tego zeby
              dokonywac PELNEJ selekcji zgloszen wlacznie z odmowami wyslania zespolu.W
              niektorych CPR dyspozytorzy w wwatpliwych przypadkach maja mozliwosc
              skonsultowania swojej decyzji z lekarzem koordynatorem CPR ( niestety z wzgl na
              zenujaco niska kase i duza odpowiedzialnosc nie ma za wielu chetnych na te
              stanowiska:)
            • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 27.05.06, 08:47
              W 100 % potwierdzasz moją o tobie opinię. Udało ci się nie mieć racji w każdym
              zdaniu!!!
              > Ej, młody człowieku, widzę że jednak mało w życiu widziałeś a wiesz jeszcze
              > mniej...

              nie jestem młody, widziałem dużo, i zgadzam się z ostatnim - wiem coraz mniej,
              ale to wynik pokory idącej z bogatych doświadczeń.

              > Dyspozytor ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie

              G ówno prawda.

              > nie dysponuje on wiedzą medyczną pozwalającą dokonywać selekcji
              > zgłoszeń.

              Dokładnie na odwrót. Dysponuje i ma dokonywać selekcji. Nie masz pojęcia o tym
              że i gdzie żyjesz a co dopiero o dyspozytorze PR. Zamilknij, nie kompromituj
              się.

              >Lekarze także przyjmują zgłoszenia wizyt domowych w poradniach
              > (nie zawsze robi to rejestratorka, bo jako osoba niekompetentna przyjmowałaby
              > wszystkie zgłoszenia jak leci).

              Tak przyjmują czasem telefony i na szczęście na ogół odmawiają.

              > Jeśli nie zdarzyło Ci się nigdy rozmawiać z
              > pacjentem przez telefon - wszystko przed Tobą

              O setki razy! I to dosłownie.



              • nocny_piter Re: Mam dosyc "lekarzy " 28.05.06, 21:09
                He he, jak to bryka i rzuca się, jak piskorz :))). Nie odmawiaj pacjentom wizyt
                domowych. Czasem trzeba iść na taką wizytę choćby po to żeby uspokoić rodzinę że
                nic groźnego się nie dzieje. To co prezentujesz tu na forum to bunt i agresja
                typowe dla młodego człowieka.
                • lohengrin4 Re: Mam dosyc "lekarzy " 28.05.06, 21:55
                  > Nie odmawiaj pacjentom wizyt domowych. Czasem trzeba iść na taką wizytę
                  > choćby po to żeby uspokoić rodzinę że > nic groźnego się nie dzieje.

                  To samo można powiedzieć w gabinecie. Przyjęcia w gabinecie nigdy nie odmawiam
                  (choć często powinienem, ale własnie względy ludzkie mnie przed tym
                  powstrzymują. Oczywiście wyrządzam krzywdę, ludzi należy wychowywać,
                  przyjmowanie 100 % zgłaszających się to jak kupowanie dziecku lizaka za każdym
                  razem gdy poprosi).
                  Ale wizyt domowych odmawiam i będę odmawiać coraz częściej, do czasu uznania
                  ich za niepotrzebne przez odnośne przepisy, jeśli to nie nastąpi, wyemigruję do
                  kraju w którym ich nie ma (a są takie kraje).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka