Dodaj do ulubionych

lekarz z tytułem

01.08.06, 04:42
Byłam z mamą u endokrynologa, potrzebna była pilna wizyta, poszłam więc z nią
prywatnie. Nie znałam lekarzy, był ordynator O. Endokryn. - pomyślałam, że
warto, bo w razie czego oddział itd. Miał tytuł profesora, ale na to akurat
ja nie zwracam uwagi.Wizyta trwała 5 minut, kosztowała 100 zł., pan profesor
podszedł do mamy, zbadał tarczycę, przejrzał wyniki, mówił niezrozumiałym
językiem i kazał zrobić biopsję. Nic nie wyjaśnił,a ja z wrażenia nie
wiedziałam o co pytać. Nie powiedział gdzie tą biopsję, jak, co. Po miesiącu
okazało się, że tata też wymaga konsultacji endokr., ale już na spokojnie,
nie pilnie. Zarejestrowałam go do poradni, termin oczekiwania - 1 m-c.
Przyjęła nas bardzo miła pani doktor, bez żadnych tytułów, nie spodziewałam
się, że tak może wyglądać badanie endokrynolog. Tata został zbadany od stóp
do głów, wypytany jakie leki bierze, na co choruje, jak się czuje. Pani
doktor wszystko dokładnie wytłumaczyła, uspokoiła, wyjaśniła wątpliwości.
Niby ten sam temat jak przy wizycie u profesora, a o dziwo wszystko tu
rozumiałam, nawet nie musiałam pytać, bo wyjaśnienia padały same. Piszę to,
bo kiedyś czytałam tu, że są osoby, które chciałyby, żeby lekarze do których
chodzą mieli doktoraty i tysiąc tytułów. Żeby naprawdę można było mówić do
nich pani/panie doktorze. Ja tego nie chcę. Nie potrzebuję, by mieli
jakiekolwiek tytuły, ja ich i tak będę tytułować p dr, za to chcę, by mieli
wiedzę, potrafili wyjaśnić i uspokoić kiedy trzeba i pomóc. I oni tacy są,
chociaz trzeba czasami poszukać :)))
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: lekarz z tytułem 01.08.06, 08:18
      Cieszę się, że to napisałaś.
      Widzę często, jak pacjenci biegają od ordynatora do profesora, kolejne wizyty
      wprowadzają w ich leczenie coraz większy chaos, podczas gdy potrzeba im
      lekarza, który prowadziłby ich konsekwentnie przez system ochrony zdrowia,
      wiedząc o nich wszystko.
      I rzeczywiście, wcale to nie musi być ktoś, kto bierze 100 zł za 5 minut pracy.
      • aelithe Re: lekarz z tytułem 03.08.06, 17:14
        Mago nie podajesz podstawowego problemu polskiej opieki medycznej. Brak lkarza
        prowadzącego. Zamiast jednej osoby leczącej chorego, mamy dziesiątki
        przypadkowych specjalistów, którzy przepisują różne, często wykluczające się
        leki. Efektem jest totalny chaos, który wykorzystują wszelkiej maści pieniacze
        w stylu Arona.
        • atenka11 Re: lekarz z tytułem 03.08.06, 17:22
          Ja mialam w zeszlym tygodniu pacjenta z otepieniemz z obj afektywnego. Mowi ze
          sie leczy u wielu lekarzy, ale nie pamieta co bierze, poprosilam aby z
          karteczka wrocil, bo zaniepokoily mnie wymioty, bol zaladka, raz fusowate
          wymioty, na ktore pacjont domagal sie przepisania Polprazolu. Okazalo sie ze od
          3 specjalistow dostaje trzy rozne preparaty tego samego NLPZ-etu
        • maga_luisa Re: lekarz z tytułem 03.08.06, 21:36
          Bo ja, widzisz, mam taką idee fixe, coby takim lekarzem p[rowadzącym być :) I
          mam wrażenie, że mimo trudności zupełnie nieźle mi się to udaje.
          • aelithe Re: lekarz z tytułem 03.08.06, 23:05
            1. masz przeciwko NFZ, pacjenta i lekarza specjalistę
            pacjent - należy się, chce do ortopedy, endokrynologa, tarczycocowca,
            reumatologa, rehabilitanta etc - dlaczego właściwie to nie wie ; ale on tak
            chodzi od 40 lat
            NFZ - brak środków
            specjalista - od ilu specjalistów dostałaś jakąkolwiek informację o
            zaleceniach, nie mówiąc o profesjonalnej 2-3 stonnicowej konsultacji
            • maga_luisa Re: lekarz z tytułem 04.08.06, 08:45
              Pracuję w jednym miejscu i z tymi samymi pacjentami od 13 lat, najpierw w SPZOZ-
              ie, a od 2000 w moim NZOZ-ie.. Znam ich i oni znają mnie. Zawsze byłam bardzo
              konsekwentna, jeśli chodzi o śledzenie rezultatów ich wypraw do specjalistów,
              teraz też domagam się wyników konsultacji. Naprawdę pojedńczy moi podopieczni
              zachowują się tak jak piszesz - do specjalisty, bo on tak chce i bo się należy.
              Ale też nie wysyłam każdego kataralnego ucha do laryngologa, każdego bólu
              krzyża do neurologa a prostego nadciśnienia do kardiologa, żeby zepchnąć robotę
              na innych.
              Oczywiście, że współpraca pozostawia wiele do życzenia, o takim wyniku badania
              spec.jak piszesz mogę pomarzyć, to samo z dostępnością do wielu metod
              diagnostycznych.
              Wiem jednak, że nawet w tym tutejszym bagienku nie jest tak, że SIĘ NIE DA.
              Bardzo wiele zależy od naszej dobrej woli.
              • young_doc Re: lekarz z tytułem 04.08.06, 19:58
                Kłopot polega na tym, że bardzo brakuje (i będzie brakować coraz bardziej) ambitnych rodzinnych. Znaczna ich część woli pójść na łatwiznę i dać skierowanie do specjalisty - mniej musi się wtedy sam namęczyć z chorym.
                Maga Luisa - niestety wyrastasz znacznie ponad przeciętność. I to jest prawdziwy kłopot. Bo w porównaniu ze zmianą mentalności (zarówno rodzinnych, jak i sopecjalistów) kwestia znalezienia odpowiednich środków jest relatywnie bardzo prosta...
        • e.v.a.2006 Re: lekarz z tytułem 04.08.06, 03:27
          Dwoch rzeczy nie rozumiem. Napisalas(es) >brak lekarza prowadzacego<. A gdzie
          jest lekarz rodzinny; do ktorego powinny "splywac" dane i ktory powinien
          interweniowac. Piszesz >... przepisuja rozne, czesto wykluczajace sie leki<.
          Czy to znaczy, ze nie ma zadnej kontroli ze strony NFZ przy lekach refundowanych?
          • maga_luisa Re: lekarz z tytułem 04.08.06, 08:46
            Takiej kontroli, jaką masz na myśli, absolutnie nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka