edytagolebiowska
06.05.07, 18:09
Postanowiłam napisać jak szukam pracy ponieważ jest to bardzo pouczająca
historia. Kupiliśmy mieszkanie w Krakowie i przeproawdiliśmu się z mężem i
córką, do tej pory pracowałam na oddziale jako piel. odcinkowa i w poz-ie
jako pielęgniarka obsługująca labolatorium specjalistów i wszystkie gabinety
i rejestrację.Postanowiłam poszukać pracy niedaleko miejsca zamieszkania po
to żeby nie dojeżdżać w korkach przez całe miasto i nie tracić czasu i
pieniędzy. Poszłam do prywatnej kliniki położniczo-ginekologicznej, Dr miły
uśmiechnięty, usłyszałam że tu pracujemy tak jak on potrzebuje bo jest duża
konkurancja i on chce być dostępny, przez miesiąc pracowałam zostając po
godzinach dokąd były w poczekalni pacjentki,byłam pod telefonem w dzień i w
nocy imiałam wrażenie że moje życie to klinika. Dostałam wypłatę po miesiącu
1200zł i Dr powiedział że teraz przez miesiąc mnie nie potrzebuje więc musze
iść na urlop bezpłatny bo on jedzie odpocząc. Dr pojechał ja zaczełam szukać
dalej z uwagi na to że nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny urlop, trafiłam
do prywatnego centrum które ma 2 placówki w mieście jedną bliżej mnie a drugą
całkiem w centurm miasta, zaproponowano mi że miesiąc się nauczę pracy w
centrum a potem przejdę tam gdzie chciałam, pomijając fakt ze do centrum
dojeżdżam godzinę w jedną stronę w korkach zgodziłam się na taką propozycję
ponieważ zależało mi natej pracy NIE MOGŁAM DALEJ NIE ZARABIAĆ.Po pierwszym
niecałym miesiącu pracy dostałm na konto 571zł motywujące to nie było ale
potraktować można jako inwestycję, oczekując już na pracę w placówce mnie
interesującej okazało się że następny miesiąc muszę jeszcze jeżdzić tam bo
taka jest potrzeba, w grafiku byłam ułożona na dyżury 4godzinne w sumie nie
miałam godzin z całego etatu. Przyszedł następny miesiąc okazało się że mogę
dostać tylko 50 godzin miesięcznie. Podziękowałam za prace i dalej jestem
bezrobotna i juz niewiem gdzie mam udać sie żeby znależć pracę gdzie traktują
ludzi poważnie a nie szukają tylko frajerów...