Dodaj do ulubionych

pare tez: cz. 2

IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.06.03, 20:01
Tak sie dobrze dyskutuje, ze watek rozrosl sie do
niezbyt wygodnych rozmiarow. Tu bedzie dalszy ciag.

Tutaj zaczne wiec od odpowiedzi dla medki.

Medka, ja nadal uwazam, ze wolny rynek jest lepszy od
innych realnych sposobow. Powszechny nieograniczony
dostep do opieki zdrowotnej zaliczylem do sposobow
nierealnych. Pozostaja jeszcze systemy reglamentowane,
ktorych Ty jestes zwolenniczka, a ja nie.
Zeby system wolnorynkowy mogl dzialac, trzeba zgodzic
sie co do cen na podlegajace obrotowi dobra. Zasadniczo
rynek je ustala- a wiec trzeba zgodzic sie na ustalenie
ile kosztuje zdrowie, ile kosztuje rok zycia. Dosc
trucia, ze zdrowie i zycie jest bezcenne- tak dlugo,
jak dlugo zaden bank na swiecie nie honoruje czekow, na
ktorych w polu "kwota" wpiszesz pozioma osemke.
My tu nie dyskutujemy ktora z dwoch wersji wybrac:
rynkowy czy socjalny, ale jak skonstruowac wersje w
najwiekszym stopniu eliminujaca wady obydwu i za jaka cene.

Piszesz: "Lub mloda osoba, zachorowala na sm, stracila
prace. Z tego co slyszalam, ubezpieczalnia ma prawo nie
przyjac osoby przewlekle chorej. Tylko nie pisz mi ze
to stanowi mniejszosc, bo to absolutnie zaden argument"

To jest argument. Po pierwsze, jesli chcesz dyskutowac
o polityce, przestan rozczulac sie nad jednostkami. Sa
dwie strony tego rownania. Choc brzmi to okrutnie dla
ofiary sm, moze lepiej, ze system wyrzucil ja poza
nawias- lepiej dla wszystkich. Na razie nie mozna
uratowac wszystkich. Po drugie, taka sytuacja naprawde
stanowi mniejszosc, a wiec nie urzadzasz hekatomby. A
nieszczescia zdarzaja sie, taka ich natura. Nie ma co
walczyc z wiatrakami. (Uwaga: dyskutujemy o teorii i
propozycjach systemu. Nie robcie ze mnie doktora
Mengele, skupcie sie na dyskutowanym zagadnieniu, choc
przyznaje, ze czasem sytuacje rodem z intensywnej moga
wplywac na takie, a nie inne widzenie swiata)
Po trzecie wreszcie: dlaczego automatycznie zakladasz,
ze osoby slabe, uposledzone i bez szans koniecznie
musza polegac na systemie socjalnym? A rodziny nie ma?
A nie mozna zadekretowac, ze to rodziny psi obowiazek
zadbac o taka osobe i lozyc na jej utrzymanie? Mozna,
bo w Belgii jest takie prawo, a np w Indiach to system,
ktory dla mieszkancow tego kraju jest tak oczywisty, ze
nie wymaga nawet dekretowania.

"Wtedy punktem wyjscia jest bezrobocie- 6%. 1%- to ci,
co nie moga znalezc pracy. Podejrzewam, ze spokojnie
mozna pomnozyc x4-5 (to przeciez z reguly- rodziny
wielodzietne, czyz nie?)"

Oczywiscie, ze nie.

"Wrecz przeciwnie, bogaci choruja rzadziej (albo ci co
nie choruja, sa z reguly bogatsi). To wlasnie – jest
solidaryzm spoleczny. Forma umowy. Za to wiem, ze jesli
ja strace prace, zachoruje przewlekle- nie spadnie
poziom oferowanej mi opieki, nie zostanie zlicytowane
wszystko co mam."

Dwie uwagi: 1. w systemie wolnorynkowym mozesz zapobiec
licytacji, ale trzeba o tym pomyslec zawczasu. 2.
jestem przyciwny solidarnosci z kazdym i zawsze, o czym
GTelega juz pisal. Sa ludzie, ktorym z czystym
sumieniem odmowilbym mojej solidarnosci I UZNALBYM, ze
lepiej jest, ze odejda z tego swiata. Niestety, takiego
mechanizmu w istniejacych systemach nie ma i to jest
jeden z glownych powodow, dla ktorych systemy
istniejace nie podobaja mi sie.

"A czy nie decyduje o tym aby ubezpieczalnia? Lepiej
zeby decydowal lekarz, niz ubezpieczalnia, nie sadzisz?
Bo ja sadze."

Tu wpadasz we wlasne sieci. Po pierwsze: mozna na
lekarza wywierac naciski. Na ubezpieczalnie trudniej.
No i ubezpieczalnia lepiej gwarantuje jednakowe
traktowanie, czyli rownosc, a o nia ci przeciez chodzilo?

"1.jestem indokrynowana ideologia chrzescijanska :))
2. ja tez moge byc „tym innym”. a stac sie to moze-
latwiej, szybciej niz sie przypuszcza. Ergo- martwie
sie tez o siebie
3. czyz nie taniej jest inwestowac w edukacje niz w
walke z przestepczoscia?- ergo mysle o wlasnej kieszeni"

Ad 1. Ja tez bylem tak indoktrynowany, ale to i owo
sobie przemyslalem. Ideologia chrzescijanska jest
fantastyczna, bo mozna do niej nagiac prawie wszystko.
Papiez wspolpracujacy z Hitlerem zostal swietym, i to
za pontyfikatu innego papieza, ktory wywodzil sie z
kraju dosc bezwzglednie przez Hitlera najechanego. Tak
wiec ideologia chrzescijanska nijak mi sie podpierac,
chociazby dlatego, ze Jezus wyznawal poglady komunistyczne.
Ad 2. Trzeba bylo o tym pomyslec. A jesli nie bylo jak:
rozumiem twoje przywiazanie do zycia, ale sa takie
rzeczy na swiecie, ktorych nie da sie zmienic... Patrze
chociazby ,na siebie: mimo calego tego niby systemu
socjalnego itp, gdybym utracil zdolnosc do pracy, ja i
moja rodzina mielibysmy powazne klopoty. Natomiast
gdybym zmarl, rodzina niezle by na tym wyszla- bo o to
zadbalem.
Ad 3. tego nie rozumiem. Warto inwestowac w walke z
przestepczoscia, jednak w Europie pojmuje sie to
blednie: zniesienie kary smierci, zabawne proby
"reedukacji" zamiast galer... ale to osobny temat.

"To jest tez kwestia- kontroli. Drzewiej- takich gosci
bylo mniej, spoleczenswto sie samoorganizowalo, teraz
jest ich wiecej-i cos z tym fantem trza zrobic."

Kontroli- hehe. Quis custodiet ipsos custodes? To jest
bledne kolo. Po drugie: "takich gosci" wcale nie jest
wiecej, tylko ci goscie, wiedzac gdzie stoi darmowa
zupa, powylazili z nor i zglosili sie po nia. Biedni
byli i sa zawsze, tylko raz widac ich mniej, a raz wiecej.

"Mozna machnac reka na rodzicow (juz trudno- jesli sie
nie da to nie)- i zainwestowac w dzieci- zeby nie
trzeba za 10-15 lat wprowadzac ekstra programow walki z
przestepczoscia."

Jak sprobujesz lumpom ograniczyc prawa rodzicielskie,
dopiero zrobi sie ajwaj!

"Nieprawda- tu sie placi 10-15% i stac na niemal wszystko."

STOP! Medka, naginasz liczby. Najpierw proponujesz 5%
podatek, a gdy ja twierdze, ze to za malo, Ty odbijasz,
ze tu placi sie 2-3 razy wiecej, i jeszcze nie na
wszystko starcza...

"5% -podstawowa (np. zabiegi najdrozsze), reszta
ubezpieczenia dodatkowe, kieszen, do wyboru- do koloru.
Pisalam juz przeciez. Mozna ustalic koszyk. Zreszta
moga to robic ubezpieczalnie."

A dlaczego najdrozsze maja byc z ubezpieczenia, a nie z
wlasnej kieszeni wlasnie. Przyklady zupelnie zbednych
drogich zabiegow, ktore nie powinny byc finansowane z
ubezpieczenia to chirurgia estetyczna. Jak sie komus
wlasne cycki albo tylek nie podobaja, to jeszcze nie
jest powod, zeby sobie fundowal inne na moj koszt.
Przyklad drogiego postepowania z wyboru, ktore panstwo
byc moze powinno finansowac: zaplodnienie pozaustrojowe
(po to, zeby mial kto obracac moim kapitalem :-P), choc
moze wystarcza pronatalistyczne rozwiazanie fiskale i
poprawa ogolnej organizacji zycia tak, aby
rodzicielstwo nie wymagalo codziennych akrobacji z
czasem pracy, przedszkolem itp.

"Really???? Ponad 6%????? Toz to choroba spoleczna.
Epidemia wrecz."

Powolalem sie na stare dane w 1985 bylo 3% kokainistow
wsrod populacji USA powyzej 12 roku zycia. Teraz jest
ok 0.8%. Zrodlo:

http://www.health.org/govstudy/bkd332/4cocaine.aspx

Tak wiec sa to liczby porownywalne z liczba
bezrobotnych. Zauwaz, ze dla swoich potrzeb pomnozylas
liczbe bezrobotnych przez trzy, chcac osiagnac "liczbe
dotknietych bezrobociem", co jest nie w porzadku, IMHO.

"ale ogolnie- pracujac- zwiekszasz swa stope zyciowa
kilkakrotnie. To tez motywacj. Jesli dziewczyna ma
prace- to wiecej zaoszczedza na podatkach (gdy sie
ozenia)- niz on dostanie z socjalu."

Oj, medka, niewiele ty wiesz o psychologii
lumpenproletariatu. To sa ludzie gotowi poswiecic stope
zyciowa, byle tylko NIE pracowac. Nie znaja oni takich
pojec jak uczciwosc, systematycznosc, punktualnosc. To
mam na mysli piszac o bzdurnej informacji genetycznej
(choc jest to parabola. to oczywiscie nie tylko wina
genow, ze sa tacy). Zeniaczka? Buhahaha! Bez
zrozumienia, ze malzenstwo to tez obowiazek, takie
stadlo przetrwa tylko tak dlugo, jak pieniadze z
wyplaty dziewczyny.

"Jesli masz mniej niz 50
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: pare tez: cz. 2 - cont'd IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.06.03, 20:03
      Oj, medka, niewiele ty wiesz o psychologii
      lumpenproletariatu. To sa ludzie gotowi poswiecic stope
      zyciowa, byle tylko NIE pracowac. Nie znaja oni takich
      pojec jak uczciwosc, systematycznosc, punktualnosc. To
      mam na mysli piszac o bzdurnej informacji genetycznej
      (choc jest to parabola. to oczywiscie nie tylko wina
      genow, ze sa tacy). Zeniaczka? Buhahaha! Bez zrozumienia,
      ze malzenstwo to tez obowiazek, takie stadlo przetrwa
      tylko tak dlugo, jak pieniadze z wyplaty dziewczyny.

      "Jesli masz mniej niz 50- to pewnie sie jeszcze zalapiesz :)"

      Nie. Mam stresujaca prace i prowadze niezdrowy tryb
      zycia. Powinienem sie wykonczyc przed osiagnieciem wieku
      emerytalnego. Dlatego mam emeryture ustawiona tak, zeby
      pieniadze nie przepadly.
      I zauwaz, ze nie mam zamiaru sie martwic. 60 lat- i
      starczy! Wcale nie chce bic rekordu dlugowiecznosci.

      "A specjalistow skad wiezmiesz, jak ich nie urodzisz :))?"

      Oni juz sie urodzili i juz obrastaja w piorka. A reszta:
      apres nous la deluge...

      "i pozniejszy komentarz (goscia)- lepiej nie dyskutowac
      bo ...wyciagnie pistolet"

      Pozostaje westchnac: a moze do dyskusji by nie doszlo,
      gdyby "gosciu w przyciasnych butach" (co to, u licha,
      znaczy) musial sie liczyc z ryzykiem, ze to ty masz pistolet.

      "Wysuwam hipoteze- ze rynek- a przynajmniej w pewnych
      obszarach (jakim jest np system zdrowia- ale i –z
      wczesniejszej dyskusji np badania nad lekami)- generuje
      mechanizmy, ktore w koncowym efekcie sa drogie i malo
      efektywne."

      Nie, i od tego zaczalem poprzedni watek, ale juz nikt nie
      pamieta. A ja pisalem o nieskonczonym popycie i pisalem o
      regulacji (czyli falszowaniu) rynku. Sam rynek ma w sobie
      pewna nieefektywnosc, tak samo jak ewolucja, ale
      centralnie regulowane rozwiazania maja tej
      nieefektywnosci daleko wiecej, no, ale trzeba sie
      zgodzic, ze wolny rynek dziala przez eliminowanie
      podmiotow, gdy podmiotami sa ludzie, a towarem: ich
      zdrowie i zycie. TY sie nie zgadzasz...

      A co do prosby: wolny wybor jest mozliwy tylko w
      systemie- nomen omen- wolnorynkowym. Jesli chcesz miec
      system centralnie regulowany, wolny wybor staje sie
      fikcja, albo rozklada system.

      PZDR
      • medka Re: pare tez: krytyka... uwagi luzne cd 20.06.03, 13:41
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Oj, medka, niewiele ty wiesz o psychologii
        > lumpenproletariatu. To sa ludzie gotowi poswiecic stope
        > zyciowa, byle tylko NIE pracowac.

        tyklo ze Ci w wolnorynkowym sa tez zabezpieczeni. a nie masz im czego zabrac.
        z drugiej strony- nie oplaca im sie nic gromadzic- jesli wie ze i tak nie jest
        w stanie poprawic swego bytu - bo np jest przewlekle chory- wiec co zarobi- to
        mu zabiora- a to moze miec juz wplyw- na niego, jego dzieci, gospodarke. i byc
        w efekcie DROZSZE- ze spolecznego punktu widzenia (czyli TEZ TWOJEGO)
        krotkometrazowo (po co mam podejmowac prace) i dlugometrazowo(jego dzieci- nie
        maja szansy wykaraskac sie z dna- i powiekszaja rzesze lumpenproletariatu,
        przestepcow)
        to Ci ktorzy pracuja- ale zarabiaja srednio i malo- traca najwiecej (bo to- co
        mozolnie uciulali- moga stracic, bo sa grupa "wiekszego ryzyka" niz zdrowi,
        mlodzi wyksztalceni wiec placa wieksze ubezpieczenie- wiec ich szanse
        wykarskania sie znow maleja; kolejny przyklad blednego kola.)

        to wlasnie- z ta grupa warto sie solidaryzowac. ok, ja zarabiam 3 tys- i place
        do wspolnego kotla 200 euro, a ktos kto zarabia 1500- 100 (chyba nawet 150- tu
        chyba jest celling);co w tym strasznego? ja ze swych 3 tys jeszcze wyskrobie
        jeszcze pare euro na ubezpieczenie dodatkowe, komus z 1500- gorzej. ale wiem-
        ze jak z jakis powodow spadne do poziomu 1500- bede tak samo leczona.
        poweidzmy- nie mam powodu dodtakowo sie od takiej ewentualnosci ubezpieczac.
        sorry, czy to AZ TAK STRASZNE OGRANICZENIE MOJEJ WOLNOSCI OSOBISTEJ???
        i jeszcze raz to NIE PANSTWO reguluje, to TAKIE SAME KASY CHORYCH jak
        amerykanskei ubezpieczalnie. (Ty i telega- mylicie te pojecia) panstwo
        nakazuje tylko obowiazek placenia- na pozimie podstawowy. nie zabrania mi
        oczywscie ubezpieczac sie dodatkowo- jesli mam ochote.

        > "Jesli masz mniej niz 50- to pewnie sie jeszcze zalapiesz :)"
        >
        > Nie. Mam stresujaca prace i prowadze niezdrowy tryb
        > zycia. Powinienem sie wykonczyc przed osiagnieciem wieku
        > emerytalnego. Dlatego mam emeryture ustawiona tak, zeby
        > pieniadze nie przepadly.
        > I zauwaz, ze nie mam zamiaru sie martwic. 60 lat- i
        > starczy! Wcale nie chce bic rekordu dlugowiecznosci.

        ej, skad gwaranacja, ze bedziesz mial tyle szczescia? masze wieksze szanse, ze
        zalapiesz sie na np udar mozgu i bedziesz przypadkiem przewleklym! i to z tych
        najkosztowniejszych! (rehabilitacje, pegi, cala gama roznych przyjemnosci!!!)
        sadzisz, ze rodzinka Cie dobije? bo ja mam watliwosci.
        zauwaz- ze w stanach- wykonczlbys rodzine finansowo (akurat TY nie, bo jestes
        dobrze zarabiajacym lekarzem, ktory sie ubezpieczy od takiego wypadku, ale
        kazdy inny, ot chocby pielegniarz tak; ale cave- takie ubezpieczenie moze byc
        bardzo kosztowne- bo prawdopodobinstwo takiego non-happy- endu jest wysokie a
        pozniejsze koszty sa baaardzo wysokie!)

        > "i pozniejszy komentarz (goscia)- lepiej nie dyskutowac
        > bo ...wyciagnie pistolet"
        >
        > Pozostaje westchnac: a moze do dyskusji by nie doszlo,
        > gdyby "gosciu w przyciasnych butach" (co to, u licha,
        > znaczy) musial sie liczyc z ryzykiem, ze to ty masz pistolet.

        no wlasnie, i stracilibysmy mila filozoficzna pogawedke :)
        "gosc w przciasnych butach" (gwpb) to taki, ktory ma klopoty zeby isc prosto:)
        bo go te buty tak gniota, rozumiesz?

        (historyjka raz jezcze: zapytalam sie goscia, ktory okazal sie g.w.p.b o
        droge, gwpb mi ja pokazal - i poprosil o 1.50 zlp. poniewaz nie mialam-
        drobnych- pofilozofowalam sobie z nim krotko i chcialam powidziec dobranoc.
        ale gosc amaerykanski (g.a. bez przyciasnych butow :)) ktory siedzial ze mna w
        samochodzie - szybko wyciagna 5zl i dal gwpb. a gwpb wydal reszte :))
        g.a. ostrzegl mnie ze nie powinnam dyskutowac bo taki gwpb moze wyciagnac
        pistolet :)))
        poza tym rozbawila go (mnie zreszta tez) ta reszta :)))
        to tak a propos poczucia bezpieczenstwa w usie i- nawet nie w europie- a w
        polsce:)))

        > "Wysuwam hipoteze- ze rynek- a przynajmniej w pewnych
        > obszarach (jakim jest np system zdrowia- ale i –z
        > wczesniejszej dyskusji np badania nad lekami)- generuje
        > mechanizmy, ktore w koncowym efekcie sa drogie i malo
        > efektywne."
        >
        > Nie, i od tego zaczalem poprzedni watek, ale juz nikt nie
        > pamieta.

        ale ja dalam przyklady. ty je przemilczasz.

        >A ja pisalem o nieskonczonym popycie i pisalem o
        > regulacji (czyli falszowaniu) rynku.

        i popyt tez nie jest nieograniczony. w pewnym sensie- ograniczaja go
        mozliwosci samej medycyny- ktore tez sa ograniczone.
        dlatego jet mozliwa ocena kosztow. na roznych poziomach.
        popyt mozna ZAWYZAC nieograniczenie- (np kolejny MRI- ktorego zasadnosc
        zaczyna byc promilowa); w wolnorynkowym syst.- smiem przypuszczac (ma podstawy-
        o czym bylo) sa takie tendencje- u tych dobrze ubezpieczonych- kosztem- tych
        gorzej ubezpieczonych.

        Sam rynek ma w sobie
        > pewna nieefektywnosc, (...)ze wolny rynek dziala przez eliminowanie
        > podmiotow, gdy podmiotami sa ludzie, a towarem: ich
        > zdrowie i zycie. TY sie nie zgadzasz...

        tez, ale nie tylko to. tylko jakos- nie podejmujecie rekawicy.
        kolejny przyklad- ze system zdrowia moze miec wplyw na rynek(to z tymi
        firmami).
        temu mojemu znajomemu co szukal rok pracy, coto mama stracila itepe
        story od poczatku: jakies 2 lata temu - chlopak startowal do artura andersena,
        juz mial prace obiecana, pojechal "na ostatni" urlop i w miedzyczasei okazalo
        sie ze pracy w AA nie ma, potem AA zniknal z rynku calkowicie. w miedzyczasie
        mama tez stracila prace.
        przez rok nie mogl znalezc nowej pracy.
        niemiecki znajomy - majacy swoja mala firme- proponowal mu wspolprace- ale na
        zasadzie tez "wlasnej firmy". trzeba troche zainwestowac- pewnie poczekac na
        zysk- tez nie 100% pewny- ale raczej pewny, z czasem moze nawet lepszy- jak
        to "na swoim". chlopie by i pewnie zaryzykowalo (jest mlode a swoje zawsze
        rajcuje)- ale poszedl do pracy- jako kasjer do banku (co dla niego jest dosc
        spora degradacja)- wlasnie ze wzgledu na ubezpieczenie rodziny (jeszcze jest
        mlodszy brat).
        stwerdzam, ze w systemie z powszechnym podstawowym ubezpieczeniem (jak w .de)-
        tego typu decyzje- sa zdecydowanie latwiejsze. latwiej zaryzykowac- wlasny
        biznens (tym bardziej- ze znow sa tu pewne ulatwienia PANSTWOWE - dla tych
        zaczynajacych)nie ryzykujesz zdrowia - czy to swojego, czy rodziny.
        plu oczywiscie to co juz pisalam- niemasz gorszego startu zatrudniajac
        pracownikow w porownaniu do duzch firm- bo ubezpieczenie jest to samo.

        PZDR

        m
        • Gość: GTelega Re: pare tez: krytyka... uwagi luzne cd IP: 65.90.124.* 23.06.03, 18:49
          > z drugiej strony- nie oplaca im sie nic gromadzic- jesli wie ze i tak nie
          > jest w stanie poprawic swego bytu - bo np jest przewlekle chory- wiec co
          > zarobi- to mu zabiora-

          Bynajmniej, zaczyna pracowac, ma ubespieczenie wiec przelekla choroba
          przestaje byc problemem ekonomicznym. Duza motywacja by jednak sprobowac.
          Jezeli mowisz o dlugach za poprzednie leczenie, odpowiedzia jest bankrucja
          (USA jest dosc liberalne pod tym wzgledem), zwykle traci sie dom, ale jezeli
          pracujesz to kupujesz nowy.

          > to Ci ktorzy pracuja- ale zarabiaja srednio i malo- traca najwiecej (bo to-
          > co mozolnie uciulali- moga stracic, bo sa grupa "wiekszego ryzyka" niz
          > zdrow

          Po pierwsze jest to duza motywacja by nie zatrzymywac sie na poziomie $20000,
          dlatego jest tu wielu 40-50 latkow na uniwesytetach, probujacych poprawic
          swoje mozliwosci - rzecz niespotykana w Europie.

          Po drugie jest to motywacja by wracac do pracy jak najszybciej a nie zostawac
          na chorobowym. (Amerykanskie prawo zabrania dyskryminacji ze wzgledu na
          chorobe).

          Jezeli powyzsze nie wypali to sa liczne programy lokalne sluzace pomoca dla
          tych, ktorzy rzeczywiscie chca sie utrzymac na powierzchni. Na koncu jest
          Welfare.

          > (Ty i telega- mylicie te pojecia) panstwo
          > nakazuje tylko obowiazek placenia- na pozimie podstawowy. nie zabrania mi
          > oczywscie ubezpieczac sie dodatkowo- jesli mam ochote.

          Pewnie system Niemiacki jest lepszy niz to co jest w W Brytanii. Ale powiedz
          co dzieje sie gdy ktos nie ma zamiaru zaplacic - wiezienie, czy jednak panstwo
          placi tak czy inaczej.

          > Sam rynek ma w sobie
          > > pewna nieefektywnosc, (...)ze wolny rynek dziala przez eliminowanie
          > > podmiotow, gdy podmiotami sa ludzie, a towarem: ich
          > > zdrowie i zycie. TY sie nie zgadzasz...

          Nie mam najmniejszego problemu z tym, ze ludzie ryzykuja swoim zyciem, jezeli
          reguly rynku sa jasne dla wszystkich. Wszscy wiemy o prawie grawitacji, ale
          nikt nie ma zamiaru zabraniac spinaczki wysokogorskiej czy skokow
          spadochronowych.

          > tez, ale nie tylko to. tylko jakos- nie podejmujecie rekawicy.
          > kolejny przyklad- ze system zdrowia moze miec wplyw na rynek(to z tymi
          > firmami).
          > temu mojemu znajomemu co szukal rok pracy, coto mama stracila itepe
          > story od poczatku: jakies 2 lata temu - chlopak startowal do artura
          andersena,
          > juz mial prace obiecana, pojechal "na ostatni" urlop i w miedzyczasei
          okazalo
          > sie ze pracy w AA nie ma, potem AA zniknal z rynku calkowicie. w
          miedzyczasie
          > mama tez stracila prace.
          > przez rok nie mogl znalezc nowej pracy.
          > niemiecki znajomy - majacy swoja mala firme- proponowal mu wspolprace- ale
          na
          > zasadzie tez "wlasnej firmy". trzeba troche zainwestowac- pewnie poczekac na
          > zysk- tez nie 100% pewny- ale raczej pewny, z czasem moze nawet lepszy- jak
          > to "na swoim". chlopie by i pewnie zaryzykowalo (jest mlode a swoje zawsze
          > rajcuje)- ale poszedl do pracy- jako kasjer do banku (co dla niego jest dosc
          > spora degradacja)- wlasnie ze wzgledu na ubezpieczenie rodziny (jeszcze jest
          > mlodszy brat).
          > stwerdzam, ze w systemie z powszechnym podstawowym ubezpieczeniem (jak
          w .de)-
          > tego typu decyzje- sa zdecydowanie latwiejsze. latwiej zaryzykowac- wlasny
          > biznens (tym bardziej- ze znow sa tu pewne ulatwienia PANSTWOWE - dla tych
          > zaczynajacych)nie ryzykujesz zdrowia - czy to swojego, czy rodziny.
          > plu oczywiscie to co juz pisalam- niemasz gorszego startu zatrudniajac
          > pracownikow w porownaniu do duzch firm- bo ubezpieczenie jest to samo.

          Tu mozna sie spierac - masz racje, ze brak ubespieczenia moze niektorych
          zmusic by wybrac bespieczniejsze wyjscie jak praca w banku. Pewnie obowiazkowe
          ubespieczenie moze nieco wyrownac pole w konkurencji pomiedzy duzyni a malymi
          firmami. System rynkowy czyni jednak otrzymanie tej pracy latwiejszym i
          zwieksza motywacje do szukania pracy (dla tych ktorzy maja aspiracje bardziej
          ograniczone niz Twoj znajomy). Statystycznie obowiazkowe ubespieczenie podnosi
          koszt stanowiska pracy i zwieksza bezrobocie, mozna z tym sobie radzic
          ograniczajac swiadczenia i regulujac rynek uslug zdrowotnych, ale pogarsza
          swiadczenia zdrowotne (dla wiekszosci bez problemow z praca) i zamyka caly
          duzy sektor gospodarki dla innowaji i rozwoju. Tak czy inaczej Twoj znajomy
          jak popracuje rok czy dwa, stanie na nogi to nikt nie zabroni mu podjac
          wyzwania na nowo. Moje wrazenie jest takie, ze w jego przypadku na dluzsza
          mete, nie ma to znaczenia, choc zgodze sie, ze sytem moze promowac nieco inne
          krotkoterminowe strategie.
    • medka pare tez- krytyka czystego kapitalizmu :)))) 20.06.03, 12:15
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > Medka, ja nadal uwazam, ze wolny rynek jest lepszy od
      > innych realnych sposobow.

      Mybe, ale wierzyc to ja moge w Boga. nie za bardzo wychodzi mi wiara np w
      wolny rynek. (w socjalizm tez nie, nie ma obaw).
      Moge sie zgodzic - ze wolny rynek- to najgorszy z systemow, ale nikt nie
      wymyslil lepszego- tak w ogolnosci. Ale sa pewne ale.
      Wolny rynek ma swoje roznorakie paranoje. Np za bawelniane majtki z naklejka
      levis placi sie 50-100 dolarow, chociaz porownywalne majtki kupi sie za 10
      dol. najbardziej zawodny, olbrzymi – w stosunku do tego co moze system
      operacyjny stal sie systemem najpowszechniejszym (windowsy- ktorych zreszta
      tez uzywam).
      (no i...hm.. czy na prawde uwazasz, ze „wolnorynkowa” cocacola to napoj lepszy
      niz np bordeax chateau vieux chevrol 1988 :P))
      Pal licho, gdy chodzi o majtki i komputery. Gorzej – gdy chodzi o zdrowie.
      Rowniez moje. Nie mam zadnej gwarancji- ze placac – nawet duze pieniadze- nie
      stane sie ofiara wolnorynkowych paranoi. Jako pacjent- zgodze sie przeciez na
      wszystko.
      Ze taki mechanizmy funkcjonuja- obdyskutowywalismy juz na przykladzie firm
      farmaceutycznych.
      Firmy finansuja te badania, ktore najprawdopodobnie przyniosa zysk. Stad
      fefnascie tysiecy blokerowACE, statyn itp. Kazda z firm chce miec udzial w
      tej czesci rynku – o ktorej wiadomo ze bedzie sie rozwijac. Stad tez badania-
      do ktorych nie do konca ma sie zaufanie.
      Nie w kazdej dziedzinie ff sa zaineteresowane prowadzenie badan i to
      niekoniecznie chodzi o choroby rzadkie
      np w leczeniu stanu padaczkowego- akurat stanu zagrozenia zycia, CZESTEGO,
      ktory moze dotyczyc absolutnie kazdego z nas.
      “The lack of evidence-based data, coming from controlled double blind trial,
      for the treatment of SEhas several reasons: (…) The economic impact and,
      therefore, potential economic gain for the pharmaceutical industry from
      developing drugs for SEis low, even though the impact of SEis substantial;
      (Epileptic Disord. 2002 Oct;4 Suppl 2:S41-51.)”

      jezeli juz mowic o wierze- to bardziej wychodzi mi wiara w zacisze
      uniwersytetow i bezinteresownosc pracujacych tam fascynatow :) (to oni
      wymyslili, juz w latach 60- wciaz najlepszy system operacyjny- unix)

      to po pierwsze.

      pzdrw.
      m
    • Gość: Doki Re: pare tez: Re: krytyka IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 20.06.03, 15:01
      "tyklo ze Ci w wolnorynkowym sa tez zabezpieczeni. a nie
      masz im czego zabrac."

      W wolnorynkowym nie sa zabezpieczeni, to socjalne
      modyfikacje powoduja, ze biedota jedzie na grzbiecie
      innych. Mozemy to rozwazac w kategoriach milosci
      blizniego (dobroczynnosc sie klania), ale proponowanie w
      ramach dobroczynnosci TAKIEJ SAMEJ opieki jak ci, ktorzy
      pracuja, zarabiaja i placa jest dla mnie obsceniczne.

      "i jeszcze raz to NIE PANSTWO reguluje, to TAKIE SAME
      KASY CHORYCH jak amerykanskei ubezpieczalnie."

      Jak to nie panstwo? Kasy chorych dzialaja na mocy ustawy,
      a zasady finansowania okresla odpowiedni minister na mocy
      ustawy i za przyzwoleniem parlamentu. Panstwo czy nie
      panstwo? To panstwo nakazuje obowiazek placenia i to
      panstwo okresla jak zostana rozdzielone pieniadze.

      "masze wieksze szanse, ze zalapiesz sie na np udar mozgu
      i bedziesz przypadkiem przewleklym! i to z tych
      najkosztowniejszych!"

      Bez obawy, jest ustawa o eutanazji. Sam sie dobije.

      "i popyt tez nie jest nieograniczony. w pewnym sensie-
      ograniczaja go mozliwosci samej medycyny- ktore tez sa
      ograniczone."

      Najprostszy przyklad nieograniczonego popytu to bieganie
      od lekarza do lekarza po second opinion, third opinion,
      fourth opinion... tak dlugo, az uslyszysz to, co chcesz
      uslyszec.

      "wolnorynkowym syst.- smiem przypuszczac (ma podstawy- o
      czym bylo) sa takie tendencje- u tych dobrze
      ubezpieczonych- kosztem- tych gorzej ubezpieczonych."

      W wolnorynkowym nie, natomiast nadkonsumpcja (kreowanie
      dodatkowego popytu) to zjawisko typowe dla systemu
      powszechnych ubezpieczen z trzecim platnikiem. Wtedy
      zasob pieniedzy, ktore pacjent ma na leczenie jest
      nieograniczony. Dlatego postulowalem, zeby czesc ceny za
      usluge zawsze placil pacjent. Moge tez wrocic do majego
      starego pomyslu z indywidualnymi kontami z kasa na
      leczenie. To szlo tak: wiadomo, jaki jest budzet na
      leczenie w danym roku. Dopisujemy kazdemu ubezpieczonemu
      jego czesc budzetu na indywidualne konto. Klucz podzialu
      ustala parlament, moze byc po rowno z modyfikacjami dla
      przewlekle chorych i kalek. Jesli wyczerpiesz swoje konto
      na takie glupoty jak pompowanie cyckow i prostowanie
      zmarszczek, a w grudniu na sliskim zlamiesz noge- sorry-
      trzeba bylo pomyslec. Budzet sie bilansuje, pacjenci sa
      wspolodpowiedzialni, durnie sa eliminowani. Co Ty na to?

      "Wolny rynek ma swoje roznorakie paranoje. Np za
      bawelniane majtki z naklejka levis placi sie 50-100
      dolarow, chociaz porownywalne majtki kupi sie za 10 dol."

      Nie widze w tym nijakiej paranoi. Chcesz majtki z
      naklejka levis, plac. Uwazasz, ze to za duzo- kupujesz
      tansze bez naklejki. Dwa produkty, dwie ceny, ktore
      ustala popyt i podaz. Co tu jest nie tak? Sluchaj, moze
      dla ciebie naklejka jest niewazna, ale moze ktos inny
      woli majtki z naklejka... Wolny wybor.

      "(no i...hm.. czy na prawde uwazasz, ze „wolnorynkowa”
      cocacola to napoj lepszy niz np bordeax chateau vieux
      chevrol 1988 :P))"

      Zgubilas mnie. Nie widze zwiazku, wiec nie potrafie
      odpowiedziec. I coca-cola, i bordeaux zaspokajaja jakies
      potrzeby, dlatego sa na rynku. Nie ma lepszy i gorszy.
      Czy Ferrari jest lepszy od mojego Scenika? A, to zalezy,
      czy chce wywiezc za miasto przed chwila poznana 18-latke,
      czy tez mam do przewiezienia lodowke.

      "Rowniez moje. Nie mam zadnej gwarancji- ze placac –
      nawet duze pieniadze- nie stane sie ofiara wolnorynkowych
      paranoi. Jako pacjent- zgodze sie przeciez na wszystko."

      To dlaczego nie chcesz sie zgodzic, ze czasem nie ma
      wyjscia i trzeba umrzec?

      Z firmami farmaceutycznymi- zgoda, nastawiaja sie na
      zysk, a nie na tzw potrzeby spoleczne.

      "jezeli juz mowic o wierze- to bardziej wychodzi mi wiara
      w zacisze uniwersytetow i bezinteresownosc pracujacych
      tam fascynatow :) (to oni wymyslili, juz w latach 60-
      wciaz najlepszy system operacyjny- unix)"

      To bylo dawno i nieprawda. W czerwcowym numerze
      Scientific American czytamy:

      " Academic biologists routinely work with genes without
      so much as a second thought. They focus their attention
      on determining the function of the gene and the protein
      it produces, not on whether the relevant DNA is patented
      or not. According to some universities and scholarly
      associations, a recent federal appeals court decision
      means that the entire scholarly research community, not
      just biologists, will be spending a lot more time with
      lawyers to determine whether their investigations violate
      someone's patent rights.

      Universities have often labored under the assumption that
      using research tools and materials is a permissible
      practice: noncommercial uses fall under a research
      exemption that precludes liability for patent
      infringement. The Court of Appeals for the Federal
      Circuit (CAFC), which hears appeals of patent cases,
      issued a ruling last year that defines this safe haven
      for researchers so narrowly that it becomes virtually
      useless. It reiterated that the exemption applies only
      "for amusement to satisfy idle curiosity, or for strictly
      philosophical inquiry." But noncommercial, academic
      research, the court decided, serves to further the
      "legitimate business objectives" of the university, so
      patented equipment and materials do not warrant an exemption.

      Some universities fear that researchers will now have to
      devote time and grant money to conducting patent searches
      and arranging licensing agreements before proceeding with
      their experiments. The rationale for a research exemption
      is based on legal opinions issued by judges that date
      back to 1813. But many members of the legal community
      argue that despite these precedents, the exception for
      academics was always very narrow. "It's a widespread
      urban legend that this research exemption would protect
      university research," notes Lynn H. Pasahow, an
      intellectual-property attorney with the law firm Fenwick
      & West in Mountain View, Calif. The case for the
      exemption has also been weakened because universities are
      now involved more than ever in obtaining licensing
      revenues for discoveries made by their researchers.

      What spurred the CAFC's ruling was a suit brought by John
      Madey, the inventor of the free-electron laser. He
      brought a claim against Duke University after that
      institution removed him as head of a laboratory in 1997
      and he had moved to another university. In the complaint,
      he charged that Duke had, among other things, violated
      his patent rights by continuing to use the laser
      equipment. On appeal, the CAFC sent the case back to a
      lower court, saying that it had erred by using an overly
      broad interpretation of the research exemption to decide
      that Duke had not infringed Madey's patents. Duke has
      asked the U.S. Supreme Court to review the CAFC's
      decision, and a number of other universities and
      associations have supported Duke by filing friend of
      court briefs.

      Not everyone is worried. Lita Nelsen, director of the
      technology licensing office at the Massachusetts
      Institute of Technology, expects the fallout from the
      case to be minimal--most individuals and companies are
      not interested in bringing high-profile suits against
      academic researchers. "Most of the time the researcher
      doesn't know a patent exists and is not doing any harm,"
      Nelsen says. "If somebody comes to us and says, 'I hold
      the patent, and I want you to stop doing something,' the
      first thing I'd say is 'Do you care?' And if the person
      did, we'd respect the patent." Even if the Supreme Court
      does not take up the case, Madey v. Duke may trigger
      useful debate--and may lead to a push for legislation
      that clarifies when universities and nonprofits may
      conduct research without first making a call to their
      attorney."

      link:
      www.sciam.com/print_version.cfm?articleID=000F22CD-228A-1EB7-BDC0809EC588EEDF
      To tyle, jesli chodzi o zacisze i bezinteresownosc.

      PZDR
      • medka Re: pare tez: Re: krytyka 20.06.03, 16:04
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > "tyklo ze Ci w wolnorynkowym sa tez zabezpieczeni. a nie
        > masz im czego zabrac."
        >
        > W wolnorynkowym nie sa zabezpieczeni, to socjalne
        > modyfikacje powoduja, ze biedota jedzie na grzbiecie
        > innych.

        no wlasnie, przeczytaj posty telegi. sa, jest welfcare, jest obowiazek
        udzielenia pomocy w razie emergency.

        > Mozemy to rozwazac w kategoriach milosci
        > blizniego (dobroczynnosc sie klania), ale proponowanie w
        > ramach dobroczynnosci TAKIEJ SAMEJ opieki jak ci, ktorzy
        > pracuja, zarabiaja i placa jest dla mnie obsceniczne.

        przemilczasz problem- parcujacach ale srednio i malo zarabiajacych!! wciagam
        go juz ktorys raz. zero odzewu ze strony Twojej i telegi!

        > "i jeszcze raz to NIE PANSTWO reguluje, to TAKIE SAME
        > KASY CHORYCH jak amerykanskei ubezpieczalnie."

        panstwo narzuca obowiazek placenia, zabrani akasom selekcji pacjentow (w
        niemczych- to nie do konca prawda- jest system kas prywatnych- ale to osobne
        story, z grubsza sie zgadza).
        kasy maja swoista autonomie i liste- tego co refunduja. sa drobne roznice
        miedzy kasami. na tej liscie nie ma cyckow- ale mozesz ew. negocjowac z kasa,
        jesli ja przekonasz, ze bardzo z tego powodu cierpisz - i np leczysz sie
        psychiatrcznie- to moze ci cos doplaci, ale malo prawdopodobne.

        > "masze wieksze szanse, ze zalapiesz sie na np udar mozgu
        > i bedziesz przypadkiem przewleklym! i to z tych
        > najkosztowniejszych!"
        >
        > Bez obawy, jest ustawa o eutanazji. Sam sie dobije.

        jak dasz rade:))
        powiedzmy- masz afazje i jestes sparalizowany :) a jesli sie rozmyslisz? skad
        wiesz jak pracuje mozg- po udarze. ba- moge ci powiedziec- ze pracuje inaczej,
        do zmiany osobowosci wlacznie (w zaleznosci od lokalizacj). lepszy juz zawal
        serca- ale przed 40 maks. 50-tka, potem - nawet na to sie nie umiera. ale znow-
        50-60 latek po zawale s.- ma wieksze szanse na udar. a juz najbardziej
        prawdopodbne- to banalny MIC, z czasem FA, i znow- udar mozgu (zabijesz sie na
        tym etapie? oj, watpie) czyli jak widzisz to nie takie proste. i jest wiele
        drog.

        > "i popyt tez nie jest nieograniczony. w pewnym sensie-
        > ograniczaja go mozliwosci samej medycyny- ktore tez sa
        > ograniczone."
        >
        > Najprostszy przyklad nieograniczonego popytu to bieganie
        > od lekarza do lekarza po second opinion, third opinion,
        > fourth opinion... tak dlugo, az uslyszysz to, co chcesz
        > uslyszec.

        dlatego- za lepszy od systemu niemieckeigo (10-15 % i mam wszystko) uwazam
        system, ktory kolacze sie na obrzezach polskiego bagienka.
        5-7%- za zabiegi najdrozsze ratujace zycie, za pobyty w szpitalu itp -
        badania "codzienne", wizyty, wspolfinansowanie operacji- we wlasnym zakresie
        (ten zakres, ktore aktualnie w poslce obejmuja polskie- gabinety prywatne, czy
        nawet slwetne "lapowki")- kieszen, . ci, ktorych nie stac (bo przewlekle
        chorzy, bo biedni itepde)- staraja sie o dofinansowanie ze zrodla trzeciego-
        np na poziomie gminy- coby ich latwo bylo skontrolowac. pislam juz o tym kilka
        razy, doki.
        to stad- tez ta podwojnosc- o ktorej wspominales.

        > "wolnorynkowym syst.- smiem przypuszczac (ma podstawy- o
        > czym bylo) sa takie tendencje- u tych dobrze
        > ubezpieczonych- kosztem- tych gorzej ubezpieczonych."
        >
        > W wolnorynkowym nie, natomiast nadkonsumpcja (kreowanie
        > dodatkowego popytu) to zjawisko typowe dla systemu
        > powszechnych ubezpieczen z trzecim platnikiem.

        doki, ale ja dalam przyklad. to w takim razie kasy to nie trzeci platnik- bo
        jak za czesto bede biegac do lekarza- to przyjedzie pracownik kasy i mnie
        sprawdzi. mnie i lekarza.

        Wtedy
        > zasob pieniedzy, ktore pacjent ma na leczenie jest
        > nieograniczony.

        no nie, ty ignorujesz, to co ja napisalam:(

        Jesli wyczerpiesz swoje konto
        > na takie glupoty jak pompowanie cyckow i prostowanie
        > zmarszczek,

        sorry, to belgia to oplaca? to ubezpieczenie basic?

        > "Wolny rynek ma swoje roznorakie paranoje.
        >
        > Nie widze w tym nijakiej paranoi. Chcesz majtki z
        > naklejka levis, plac. > "
        (> Zgubilas mnie. Nie widze zwiazku, wiec nie potrafie
        > odpowiedziec. I coca-cola, i bordeaux zaspokajaja jakies
        > potrzeby, dlatego sa na rynku. Nie ma lepszy i gorszy.

        czekaj, czekaj, a czemu ty wybrales majtki cole a nie o windowsy????
        majtki o cola- sa akurat mniej wazne.

        > Z firmami farmaceutycznymi- zgoda, nastawiaja sie na
        > zysk, a nie na tzw potrzeby spoleczne.

        a jaka roznica miedzy firmami - wolnorynkowymi- a ubezpieczalniami-
        wolnorynkowymi?

        pzdrw.

        m
        • Gość: Doki Re: pare tez: Re: krytyka IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 20.06.03, 17:51
          medka napisała:


          > no wlasnie, przeczytaj posty telegi. sa, jest welfcare,
          jest obowiazek
          > udzielenia pomocy w razie emergency.

          Ale tylko pomocy pilnej. Nie ma mowy o follow-up.

          > przemilczasz problem- parcujacach ale srednio i malo
          zarabiajacych!! wciagam
          > go juz ktorys raz. zero odzewu ze strony Twojej i telegi!

          Bo problem jest pozorny. Tak samo jak malo zarabiajacy
          wydaja wiekszy odsetek dochodow na jedzenie i mieszkanie,
          tak tez wydaja wiekszy odsetek dochodow na ubezpieczenie.
          Jak malo zarabiasz, nie stac cie na rozne rzeczy (mowie z
          doswiadczenia). Gdy mowimy o prawie wyboru, to to jest
          wlasnie ten wybor. Albo zaplacisz za ubezpieczenie
          zdrowotne, ale nici z wakacji w Hiszpanii, albo nie
          zaplacisz za ubezpieczenie zdrowotne, ale wtedy gin,
          jesli cos nie tak ze zdrowkiem. Moim zdaniem to jest
          jasne i sprawiedliwe postawienie sprawy.

          > jak dasz rade:))

          Tak, to moja zmora. Dlatego walkuje regularnie temat z
          zona, zeby podjela wlasciwa decyzje i wyciagnela wtyczke,
          gdy przyjdzie czas. Oczywiscie, zrobi jak zechce, ale ja
          moge jej obiecac, ze jesli mnie w pore nie dobije, to ja
          bede straszyl po nocach :-).


          ci, ktorych nie stac (bo przewlekle
          > chorzy, bo biedni itepde)- staraja sie o dofinansowanie
          ze zrodla trzeciego-
          > np na poziomie gminy- coby ich latwo bylo skontrolowac.
          pislam juz o tym kilka
          > razy, doki.

          Ale dlaczego uwazasz, ze musza w ogole jakies
          dofinansowanie uzyskac??? "Bo bez tego umra" to nie jest
          argument.

          > doki, ale ja dalam przyklad. to w takim razie kasy to
          nie trzeci platnik- bo
          > jak za czesto bede biegac do lekarza- to przyjedzie
          pracownik kasy i mnie
          > sprawdzi.

          Ale odmowic platnosci nie moze, dopoki nie ma przepisu,
          ktory pozwala odmowic. Widzisz role panstwa (ustawodawcy)?

          > a jaka roznica miedzy firmami - wolnorynkowymi- a
          ubezpieczalniami-
          > wolnorynkowymi?

          W wolnorynkowej ubezpieczalni klient i beneficjent to to
          samo. W firmie farmaceutycznej nie.
        • Gość: GTelega Re: pare tez: Re: krytyka IP: 65.90.124.* 23.06.03, 19:33
          > przemilczasz problem- parcujacach ale srednio i malo zarabiajacych!!
          > wciagam go juz ktorys raz. zero odzewu ze strony Twojej i telegi!

          Pewnie masz racje, ze jest to grupa majaca wiecej problemow z ubespieczeniem
          niz ci na dole i ci na gorze.

          Jednak zadziwiajaco malo ludzi naprawde popada w tarapaty. Jezeli powiesz
          ludziom jestes dorosly radz sobie z doroslymi problemami - to sobie poradza.
          Jezeli powiesz - biedaczku przydz do mamy jak sie zadrapiesz - to przyjda i
          bedza plakac.

          Zeby to zilustrowac przejrzalem notatki naszej "social worker" u 10 pacjentow
          dzieci) po przeszczepie watroby, jakich widzialem dzisiaj w przychodni to
          pewnie bardziej pouczajace, niz teoretyzowanie.

          1. AG 10lat przeszczep 8 lat temu. Samotna matka obecnie w wiezieniu.
          Pacjentem opiekuje sie babka - na emeryturze. Ubespieczenie i zapomoga
          pokrywana przez stan.

          2. GC 5 lat przeszczep 4 lata temu. Ojciec hydraulik (wlasny zaklad), matka
          sekretarka (zrezygnowala z pracy by opiekowac sie dzieckiem) oplacaja prywatne
          ubespieczenie pokrywajace szpital, diagnostyke i wizyty lekarskie ($800/mies),
          leki placa z wlasnej kieszeni ($80 na miesiac) + zapomoga ze stanu na
          immunosupresje ($150/mies).

          3. HF 2 lata przeszczep 2 mies temu. Ojciec kierowca, matka nie pracuje.
          Zabieg pokryty przez ubespieczenie, leki pokrywane w 80%, pozostale 20%
          pokryte przez federalny program pomocy dla "Native Americans" - ojciec 1/4
          krwi Oneida.

          4. HS 2 lata przeszczep 1.5 roku temu. Ojciec emigrant z Afghanistanu,
          ekonomista pracuje w firmie ubespieczeniowej. Matka nie pracuje (tez
          ekonomista). Zadnych problemow z ubespieczeniem.

          5. HJ 8 lat przeszczep rok temu. Ojciec strazak, matka nauczycielka. Zadnych
          problemow z ubespieczeniem.

          6. JH 2 lata przeszczep 1.5 roku temu. Samotna matka, w szkole. Zabieg, leki +
          zapomoga dla matki byly pokrywane przez stan. Ostatnio wystapilismy o
          ograniczenie praw rodzicielskich - dzieciak mial 3 orzucenia przeszczepu
          (opanowane lekami) z powodu niepodawania lekow. Matka stracila zapomoge,
          dzieciak jest w rodzinie zastepczej - ubespieczenie dla dzieciaka zostalo
          utrzymane.

          7. AG 5 lat przeszczep 4 lata temu. Rodzice rozwiedzeni. Ojciec elektryk,
          matka policjantka. Zadnych problemow z ubespieczeniem.

          8. AS 8 lat przeszczep 3 lata temu + przewlekla niewydolnosc szpiku. Ojciec
          emigrant z Turcji (Kurd) wlasciel sklepu z dywanami. Matka ekonomistka - nie
          pracuje. Oplacaja prywatne ubespieczenie $1500/mies. Pelne pokrycie kosztow +
          udzial w experymentalnych protokolach.

          9. MS 2 lata przeszczep 2 lata temu + atresia odbytu. Ojciec psycholog, matka
          nauczycielka (zrezygnowala z pracy). Pelne pokrycie przez ubespieczenie. Ze
          wzgledu na zmniejszony dochod (matka) sprzedali dom i przeniesli sie dalej od
          miasta. Ojciec oworzyl dodatkowa poradnie malzenska by zwiekszyc dochody.

          10. GG 7 lat przeszczep 6 lat temu. Ojciec farmer. Oplaca prywatne
          ubespieczenie $500 na mies. Leki z wlasnej kieszni $200/mies.
      • medka Re: pare tez: Re: krytyka 20.06.03, 16:49
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > "jezeli juz mowic o wierze- to bardziej wychodzi mi wiara
        > w zacisze uniwersytetow i bezinteresownosc pracujacych
        > tam fascynatow :) (to oni wymyslili, juz w latach 60-
        > wciaz najlepszy system operacyjny- unix)"
        >
        > To bylo dawno i nieprawda. W czerwcowym numerze
        > Scientific American czytamy:

        no coz, wiary to nie podwaza.
        ale - znow rynek namieszal. i co gorsza- takie namieszania - sa nieodwracalne
        (powstaje grupa- ktora zaczyna miec w tym zbyt duzy interes- podobnie jak ff;
        kolejne bledne kolo wolnego rynku; patentowac dna- co za idiotyzm).

        pzdrw.

        m

    • Gość: GTelega Re: pare tez: cz. 2 IP: 65.90.124.* 23.06.03, 18:08
      > 2.jestem przyciwny solidarnosci z kazdym i zawsze, o czym
      > GTelega juz pisal. Sa ludzie, ktorym z czystym
      > sumieniem odmowilbym mojej solidarnosci I UZNALBYM, ze
      > lepiej jest, ze odejda z tego swiata. Niestety, takiego
      > mechanizmu w istniejacych systemach nie ma i to jest
      > jeden z glownych powodow, dla ktorych systemy
      > istniejace nie podobaja mi sie.

      Moze nie szedlbym az tak daleko jak Ty. Uwazam, ze kazdy lump moze miec swoje
      miejce pod sloncem. Tak jak kazdy inny jest on (a nie kto inny) odpowiedzialny
      za swoje wlasne zycie. Owszem uwazam, ze solidarnosc spoleczna powinna
      istniec. Dla mnie jednak "solidarnosc" jest relacja dwustronna. Moge pomoc
      komus, kto sam choc troche poczuwa sie do pomocy innym, kto chce wlozyc swoj
      udzial do spoleczenstwa, ktore obdarza go pomoca. Smutna prawda jest taka, ze
      nie wszycy odbiorcy pomocy tak uwazaja - dlatego pomoc powinna byc udzielana
      jako przywilej a nie jako bezwarunkowe prawo.

      > "1.jestem indokrynowana ideologia chrzescijanska :))

      Idee chrzescianstwa jak milosc blizniego, milosc swoich wrogow, bycie
      opiekunem swoich braci sa nakazem moralnym ktory odnosi sie do pojedynczych
      osob. Bedac chrzescjaninem powinnas stosowac te reguly i jest to na pewno
      droga do swietosci. Wciaz jest to jednak osobisty wybor - spoleczenstwo nie ma
      prawa Cie do tego zmuszac.

      Na poziomie spolecznym chrzescjanie bynajmniej nie mieli zamiaru popleniac
      ekonomicznego samobojstwa - poczytaj listy Pawla czy Dzieje Apostolskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka