Dodaj do ulubionych

to się po prost nie mieści w głowie

12.12.07, 16:07
Dzisiejszy artykuł w gazecie prawnej:
Po prostu brak (parlametarnych) słów!!!

"Kredyt na specjalizację

Ministerstwo Zdrowia nie wyklucza również zmiany sposobu finansowania etatów rezydenckich. W ten sposób kształci się ponad 12 tys. osób. Obecnie wynagrodzenie lekarzy robiących specjalizację jest finansowane z budżetu państwa.

- Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie kredytów dla lekarzy rezydentów. Byłyby one im udzielane na preferencyjnych warunkach. Nie jest jeszcze przesądzone, czy środki na ten cel pochodziłyby z budżetu państwa - podkreśla Ewa Kopacz.

Ta zmiana miałaby zachęcić lekarzy do pracy w kraju, bo w momencie wyjazdu młody lekarz musiałby np. spłacić zaciągnięty dług. Jeśli pozostałby w kraju, kredyt mógłby być umarzany lub spłacany na korzystnych warunkach.

Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, jest to dobre rozwiązanie.

- Skoro, z jednej strony, mamy problem z niedoborem lekarzy, a z drugiej, co roku budżet państwa wydaje kilkadziesiąt milionów złotych na ich kształcenie, to potrzebna jest gwarancja, że zaraz po zrobieniu specjalizacji lekarz nie wyjedzie za granicę - dodaje Marek Wójcik."

link do całego artykułu
www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2111.89.0.39.16.1.0.1.htm
Obserwuj wątek
    • andnow2 dobry i logiczny pomysł 12.12.07, 16:16
      jachuw napisał:

      > Dzisiejszy artykuł w gazecie prawnej:
      > Po prostu brak (parlametarnych) słów!!!




      co Ciebie tak zbulwersowało?!
      • jachuw Re: dobry i logiczny pomysł 12.12.07, 16:27
        Trzymajcie mnie, bo kolesia znajdę i zatłukę...
        Chciałbyś przez 5-7 lat tyrać za wszystkich - normalnie wykonywać pracę lekarza a do tego dodatkowo znajdować po pracy czas na naukę i robić to wszystko za darmo?!
        • andnow2 czyli kwestionujesz kwotę, a nie zasadę? 12.12.07, 16:46
          jachuw napisał:

          > Trzymajcie mnie, bo kolesia znajdę i zatłukę...
          > Chciałbyś przez 5-7 lat tyrać za wszystkich - normalnie wykonywać
          pracę lekarza
          > a do tego dodatkowo znajdować po pracy czas na naukę i robić to
          wszystko za darmo?!



          Co do kwoty nie wypowiadam się, bo nie znam takiego, co by
          twierdził, że za dużo zarabia.

          To musi po prostu regulować rynek i pewnie lepiej lub gorzej, ale
          jakoś tam reguluje. Inaczej nie mielibyśmy w Polsce stażystów.

          Natomiast samej zasadzie trudno odmówić logiki, nie sądzisz?
          • jachuw Re: czyli kwestionujesz kwotę, a nie zasadę? 12.12.07, 16:54
            Właściwie powinienem przekopiować cały twój post i wyśmiewać po kolei zdanie po zdaniu, z którch każde jest bzdurą.
            Nie chce mi się tylko marnować czasu na rozmowę na poważne tematy dotyczące problemów młodych lekarzy z człowiekiem, który nie odróżnia rezydenta od stażysty...
            Idż gdzieś indziej ze swoimi "wyważonymi" poglądami kolego, bo nie przekonasz mnie, że moja żona, która tyra całe dnie i noce na oddziale, a potem przychodzi do domu i próbuje się uczyć nie zasługuje na te marne grosze, jakie jej teraz płacą.
            Po prostu się nie odzywaj, bo twoje złote myśli dotykają mojej rodziny bezpośrednio i są obraźliwe!
          • obs2 Re: czyli kwestionujesz kwotę, a nie zasadę? 12.12.07, 16:54
            > Co do kwoty nie wypowiadam się, bo nie znam takiego, co by
            > twierdził, że za dużo zarabia.

            Zgadzam się - kwota to zawsze pojęcie budzące nieracjonalne emocje i
            nie o to chodzi w tym przypadku. Po pierwsze nie chodzi generalnie,
            a po drugie - zawsze można spotkać się z sytuacją w której kwota
            duża czy wręcz olbrzymia dla kogoś będzie dla innego groszami. Więc
            nie problem w kwocie.

            > Natomiast samej zasadzie trudno odmówić logiki, nie sądzisz?

            I tu się nie zgadzam po prostu skrajnie.
            Jeżeli powyższa zasada jest OK, to wyobraź sobie, że od jutra
            WSZYSCY pracujący na etacie nie dostają pensji, a pewną kwotę która
            jest składową ("odwrotną ratą") określonego kredytu. I np. za 10 lat
            będą musieli to spłacić (jak?). Po tym okresie zostaną
            ponownie "zatrudnieni", ale także kasa którą dostaną to będzie
            kredyt. I znowu będzie on do spłacenia. To są przecież szczyty
            absurdu (choć na swiecie występują takie sytuacje, mianowicie tak
            się zadłużasz u mafii - nigdy nie spłacisz kapitału, choćby nie wiem
            co). Człowieku, za pracę należy się płaca, a nie kredyt! Czy wyście
            już powariowali? Logika? Jaka logika? I ty mienisz się prawnikiem?
            • loraphenus Re: czyli kwestionujesz kwotę, a nie zasadę? 12.12.07, 17:10
              obd2 - pomijając niewiedzę pana adnow2 który nie rozróżnia stażysty od rezydenta
              ( wiesz, wybaczmy, w końcu dla niektórych aplikant radcowski i asesor sądowy to
              to samo) to zgadzam się w całej rozciągłości.

              Dlaczego jednak adnow2 nie wyobrazi sobie hipotetycznej sytuacji.

              Chce dostać się na aplikację radcowska a tam minister sprawiedliwości mówi że z
              powodu braku odpowiedniej ilości radców da mu kredyt na czas robienia tejże
              aplikacji..i pan adnow 2 zaczyna robić aplikację radcowska na kredycie - zamiast
              pensji -kredycik a odsteki rosną....

              po zrobieniu tegoż ma kredycik do spłacenia - i jakże łatwo mu się go spłaca -
              ma wszak powiedzmy trzydzieści kilka lat i dług do spłacenia...już widzę jak
              wspaniale radzi sobie w życiu, jaką ma zdolność kredytową.
              • andnow2 przykład loraphenusa chybiony 12.12.07, 17:41
                loraphenus napisał:

                > obd2 - pomijając niewiedzę pana adnow2 który nie rozróżnia
                stażysty od rezydent
                > a
                > ( wiesz, wybaczmy, w końcu dla niektórych aplikant radcowski i
                asesor sądowy to
                > to samo) to zgadzam się w całej rozciągłości.
                >
                > Dlaczego jednak adnow2 nie wyobrazi sobie hipotetycznej sytuacji.
                >
                > Chce dostać się na aplikację radcowska a tam minister
                sprawiedliwości mówi że z
                > powodu braku odpowiedniej ilości radców da mu kredyt na czas
                robienia tejże
                > aplikacji..i pan adnow 2 zaczyna robić aplikację radcowska na
                kredycie - zamias
                > t
                > pensji -kredycik a odsteki rosną....
                >
                > po zrobieniu tegoż ma kredycik do spłacenia - i jakże łatwo mu się
                go spłaca -
                > ma wszak powiedzmy trzydzieści kilka lat i dług do spłacenia...już
                widzę jak
                > wspaniale radzi sobie w życiu, jaką ma zdolność kredytową.



                Aplikanci sami płacą koszty kształcenia na aplikacji, chyba że
                znajdą sobie pracodawcę, który za nich zapłaci, żądając lub nie
                zwrotu.

                Czyli system proponowany przez panią minister poniekąd zbliża
                pozycję kształcącego się młodego lekarza (obojętnie jak go zwał) do
                pozycji kształcącego się młodego prawnika.
                • maverick777md Re: przykład loraphenusa chybiony 12.12.07, 17:47
                  I tak przez sześć lat? Coś mi się nie wydaje - mąż znajomej ma zostać sędzią i zarabia więcej niż dwie moje pensje
                  • andnow2 oczywiście chodzi o aplikantów radcowskich 12.12.07, 17:58
                    maverick777md napisał:

                    > I tak przez sześć lat? Coś mi się nie wydaje - mąż znajomej ma
                    zostać sędzią i
                    > zarabia więcej niż dwie moje pensje


                    Aplikanci sądowi i prokuratorscy wynagradzani są z budżetu.

                    Aplikacja radcowska trwa 3 lata i 6 miesięcy.
                    • maverick777md Re: oczywiście chodzi o aplikantów radcowskich 12.12.07, 18:12
                      Hm... Czyli pisząc "plikanci sami płacą koszty kształcenia na aplikacji" nieco zafałszowałeś rzeczywistośc, nieprawdaż?

                      A jak to naprawdę wygląda? Ci, którzy są wystarczająco dobrzy są zatrudniani i opłacani, zaś ci, którzy nie są w stanie udowodnić swej przydatności (są zbędni) pracują w ramach wolontariatu?

                      W medycynie też funkcjonuje robienie specjalizacji w ramach wolontariatu, nie martw się...
                      • andnow2 rzeczywistości nie fałszowałem, bo loraphenus 12.12.07, 19:04
                        maverick777md napisał:

                        > Hm... Czyli pisząc "plikanci sami płacą koszty kształcenia na
                        aplikacji" nieco
                        > zafałszowałeś rzeczywistośc, nieprawdaż?
                        >
                        > A jak to naprawdę wygląda? Ci, którzy są wystarczająco dobrzy są
                        zatrudniani i
                        > opłacani, zaś ci, którzy nie są w stanie udowodnić swej
                        przydatności (są zbędni
                        > ) pracują w ramach wolontariatu?
                        >
                        > W medycynie też funkcjonuje robienie specjalizacji w ramach
                        wolontariatu, nie m
                        > artw się...


                        pisał w swoim poście o aplikantach radcowskich, a Ty odniosłeś się
                        do przyszłego sędziego.

                        Natomiast zgadzam się, że problem owego "wolontariatu" dotyczy wielu
                        zawodów i raczej uczciwej relacji mistrz - uczeń, niż relacji
                        państwo - młody adept danego zawodu.
                • loraphenus Re: przykład loraphenusa chybiony 12.12.07, 17:47
                  z ta jednak różnicą że od radcy prawnego nikt nie oczekuje pracy za darmo dla
                  idei powołania, dyżurów, pracy za najniższą krajową

                  czy też wycierania ust przysięgą "Prawnikoresa".

                  Natomiast pragnę nieśmiało zauważyć że radca prawny zarabia w dwie godziny pracy
                  równowartość miesięcznych zarobków lekarza - więc panie adnow2 - może sobie
                  spłacić kredyt dość szybko.

                  Jeśli stawki za poradę lekarską będą zbliżone do porad radcowskich to widzę
                  zapisy na kredyt a także firmy które będą komercyjnie kredytów udzielać.

                  A od prawnika prowadzącego sprawy przeciwko lekarzom wymagała by przyzwoitość
                  posiadania jakiejkolwiek wiedzy - nawet w kontekście prywatnych wypowiedzi na
                  forum...
            • andnow2 z pustego i Salomon nie naleje 12.12.07, 17:34
              obs2 napisał:

              > I ty mienisz się prawnikiem?



              Myślę, że omawiany problem nijak się ma do wykonywanego przeze mnie
              zawodu, ani do faktu, że wśród bliskich też mam lekarzy, podobnie
              jak moim zdaniem "rodzinnie nadpobudliwy" jachuw.

              Spróbujcie proszę spojrzeć na sprawę oczami pani minister, która w
              budżecie dostaje pulę, jaką dostaje, a ponadto konfrontawana jest z
              faktem, że administruje ochroną zdrowia państwa kształcącego
              i "eksportującego" wykształconych w tym państwie lekarzy. Z punktu
              widzenia konstytucyjnej odpowiedzialności tej kobiety, to nagannym
              byłoby zaniechanie poszukiwania ekonomicznego hamulca exodusu
              młodych, wykształconych w Polsce lekarzy.

              Oczywiście w interesie zapewnienia efektywności tworzonemu
              mechanizmowi jest, by pula z budżetu wywalczona przez panią minister
              dla ochrony zdrowia była jak najwyższa. Pytanie tylko, komu i ile
              zabrać?
              • nico72 Re: z pustego i Salomon nie naleje 12.12.07, 18:14
                A może andnow zrobić taki eksperyment i zapłacić lekarzom a nie wiązać kredytem.
                Zresztą są to teoretyczne rozważania bo bez podwyżek będzie strajk i nie będzie
                podpisywania klauzuli opt-out. I wtedy NAPRAWDĘ zabraknie lekarzy.
                • andnow2 pewnie masz rację, i dlatego 12.12.07, 19:00
                  nico72 napisał:

                  > A może andnow zrobić taki eksperyment i zapłacić lekarzom a nie
                  wiązać kredytem.
                  > Zresztą są to teoretyczne rozważania bo bez podwyżek będzie strajk
                  i nie będzie
                  > podpisywania klauzuli opt-out. I wtedy NAPRAWDĘ zabraknie lekarzy.



                  proponuję ograniczyć dyskusję nad tym projektem do oceny samej
                  zasady, bo jeśli chodzi o kwotę, to niezaprzeczalnie musi ona
                  wzrosnąć.

                  Ponieważ jednak nawet przy najwyższym, aktualnie obiektywnie
                  możliwym wzroście i tak pozostanie różnica zarobków lekarzy w Polsce
                  i na Zachodzie, to mechanizm hamulcowy exodusu i tak jest potrzebny,
                  a przy realnie podwyższonych zarobkach nawet poniekąd
                  społecznie "bardziej usprawiedliwiony".
                  • nico72 Re: pewnie masz rację, i dlatego 12.12.07, 19:03
                    Chodzi mi tu nie o bezwzględną kwotę - bo nie ma realnych szans żebym na
                    państwowym jednym etacie zarobił tyle co w UK. Myślę raczej o stosunku
                    uposażenia do średniej krajowej i do mocy nabywczej pieniądza.
                  • nico72 Re: pewnie masz rację, i dlatego 12.12.07, 19:05
                    A poza tym nie jest i nie będzie społecznie bardziej usprawiedliwiony brak
                    zapłaty za pracę. To jest wbrew jakimkolwiek przepisom prawa pracy.
                    • andnow2 przecież tu nie chodzi o pracę bez wynagrodzenia, 12.12.07, 19:27
                      nico72 napisał:

                      > A poza tym nie jest i nie będzie społecznie bardziej
                      usprawiedliwiony brak
                      > zapłaty za pracę. To jest wbrew jakimkolwiek przepisom prawa
                      pracy.


                      a o odpłatność za kształcenie.
                      • nico72 Re: przecież tu nie chodzi o pracę bez wynagrodze 12.12.07, 19:31
                        Tak? Ale przecież specjalizację robi się NORMALNIE PRACUJĄC w szpitalu czy innej
                        jednostce.
                        • andnow2 punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 12.12.07, 19:39
                          nico72 napisał:

                          > Tak? Ale przecież specjalizację robi się NORMALNIE PRACUJĄC w
                          szpitalu czy innej jednostce.


                          Osobiście zgadzam się z Tobą co do zasady. Ale myślę, że znajdziesz
                          wielu profesorów, docentów i innych mistrzów, którzy włożą wiele
                          energii w tłumaczenie, że to oni pracują nad tymi specjalizującymi
                          się i że to im powinno się płacić za czas poświęcony odbywającym
                          specjalizację. Podobne argumenty można usłyszeć odnośnie innych
                          kosztów związanych z finansowaniem odbywania specjalizacji.
                          • extorris Re: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 12.12.07, 19:49
                            jesli ci profesorowie i docenci sa wykladowcami na kursach to im sie
                            placi - kursy sa platne, a jesli finansowane z budzetu - to ich
                            koszt dla jednego uczestnika to okolo 100-250 zl, czasem taniej

                            czyli w persprktywie srednio 5 lat specjalizacji i na przyklad 5
                            kursow jest to kwota mikra

                            gros tzw. "kosztow specjalizacji" to pensje rezydentow -
                            wynagrodzenie za prace - 7h35' przez 5 dni w tygodniu + 4 dyzury w
                            miesiacu - czyli wynagrodzenie za normalna prace lekarza - prace
                            realizowana na rzecz jednostki szkolocej i jej kierownictwa (a jest
                            to ogromna ilosc pracy, biorac pod uwage, ze lekarze w trakcie
                            specjalizacji stanowia wiekszosc lekarzy w np klinikach
                            uniwersyteckich)
                            bez tej "taniej sili roboczej", finansowanej z budzetu panstwa
                            szpitale szkolace upadlyby
                          • maverick777md Re: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 12.12.07, 19:52
                            > Ale myślę, że znajdziesz
                            > wielu profesorów, docentów i innych mistrzów, którzy włożą wiele
                            > energii w tłumaczenie, że to oni pracują nad tymi specjalizującymi
                            > się i że to im powinno się płacić za czas poświęcony odbywającym
                            > specjalizację

                            Osobiście zgadzam się z tobą odnośnie tego, ze znajdziesz takich profesorów. Jednakże jaki związek ma to z propozycją pani minister?

                            "Podobne argumenty można usłyszeć odnośnie innych
                            kosztów związanych z finansowaniem odbywania specjalizacji."

                            - jakie są to koszta? Skoro kursy są płatne, bądź finansowane ze składek na Izby Lekarskie?
                            • andnow2 nauka kosztuje 12.12.07, 21:03
                              maverick777md napisał:

                              > > Ale myślę, że znajdziesz
                              > > wielu profesorów, docentów i innych mistrzów, którzy włożą wiele
                              > > energii w tłumaczenie, że to oni pracują nad tymi
                              specjalizującymi
                              > > się i że to im powinno się płacić za czas poświęcony odbywającym
                              > > specjalizację
                              >
                              > Osobiście zgadzam się z tobą odnośnie tego, ze znajdziesz takich
                              profesorów. Je dnakże jaki związek ma to z propozycją pani minister?
                              >
                              > "Podobne argumenty można usłyszeć odnośnie innych
                              > kosztów związanych z finansowaniem odbywania specjalizacji."
                              >
                              > - jakie są to koszta? Skoro kursy są płatne, bądź finansowane ze
                              składek na Izby Lekarskie?



                              Myślę, że wiele nieporozumień tej dyskusji wynika z totalnego
                              zafałszowania realnych kosztów ochrony zdrowia w Polsce, w tym i
                              przygotowania zawodowego lekarza specjalisty.

                              Słuchając bez emocji wielu wypowiedzi w tym wątku możnaby odnieść
                              wrażenie, że to nie są szkoleni odbywający specjalizację, lecz że
                              oni szkolą.

                              Kosztów szkolenia jest wiele, n.p. czas pracy osób "prowadzących"
                              szkolonego, koszt użycia sprzętu, energia elektryczna, ogrzewanie,
                              administracja budynku i tysiące innych pozycji.

                              Sam fakt, że wielu dyskutantów nie dostrzega takiej pozycji, jak
                              koszty specjalizacji, jest niczym innym, jak dobitnym dowodem
                              wspomnianego zafałszowania kosztów, występującego oczywiście również
                              w odniesieniu do określenia poziomu wynagrodzeń lekarzy, czego
                              najdobitniejszym przykładem jest słynna już stawka PLN 7,
                              • maverick777md Re: nauka kosztuje 12.12.07, 22:18
                                Adnow... poczytaj sobie programy specjalizacji... Nie wiem, czy próbujesz udwać głupiego, czy naprawdę wierzysz w to co piszesz... powiem Ci tak - nie ma różnicy w sposobie wykonywania pracy oraz obowiązkach pomiędzy osobą, która na specjalizację się nie dostała, osobą, która robi specjalizację z etatu, wolontariatu lub rezydenturze. Jakieś mityczne "szkolenia" w ramach pracy na oddziale nie istnieją i nie mają prawa bytu - są kursy za które płacisz z własnej kieszeni (za prąd, materiały szkoleniowe itp.). I to one dają ci jakieś szersze uprawnienia. Samodzielny dyżur jest "szkoleniem" i elementem robienia specjalizacji - jeśli naprawdę twe myśli skłąniają się do traktowania go jako przygody, za którą rezydent ma płacić, to znaczy, że nie masz pojęcia o temacie, na który się wypowiadasz.
                              • encorton1 Re: nauka kosztuje 12.12.07, 22:31
                                > Słuchając bez emocji wielu wypowiedzi w tym wątku możnaby odnieść
                                > wrażenie, że to nie są szkoleni odbywający specjalizację, lecz że
                                > oni szkolą.

                                Ale lekarze nawet w trakcie specjalizacji przede wszystkim leczą, a
                                póżniej się uczą.

                                > Kosztów szkolenia jest wiele, n.p. czas pracy osób "prowadzących"
                                > szkolonego, koszt użycia sprzętu, energia elektryczna, ogrzewanie,
                                > administracja budynku i tysiące innych pozycji.

                                adnow2 proszę zanim wypowiesz się na temat szkolenia lekarzy dowiedz
                                się: co to jest i jak to wygląda. Lekarz w trakcie specjalizacji nie
                                jest studentem, który przychodzi na zajęcia, zdaje kolokwia, tylko
                                normalnie pracuje, leczy ludzi, znieczula, operuje itp. i za to musi
                                dostawać wynagrodzenie. Jego koszty są podobne jak same jak każdego
                                innego lek w danym szpitalu.

                                Idąc po kolei:
                                -czas pracy osób "prowadzących" szkolonego - to za mało aby
                                usprawiedliwić pracę na kredyt. Poza tym to nie jest tak, że przez 6
                                lat specjalizacji idziesz wszędzie przyczepiony do fartucha
                                kirownika swojej specjalizacji o czy chyba nie wiesz.

                                -koszt użycia sprzętu, energia elektryczna - operujacy na sali
                                chirurg i rezydent chirurgii zużywają dokładnie ten sam sprzęt i
                                energię elektryczną. Efekt i zysk dla szpitala z tgo zabiegu jest
                                dokładnie taki sam. Dleczego jeden ma za to płacić , a drugiemu
                                zapłacą?

                                -administracja budynku i tysiące innych pozycji
                                Tak jak wyżej są to dokładnie takie same koszty co dla lekarza
                                specjalisty i rezydent spokojnie je spłaca swoją pracą.

                                Dziwne, że w krajach na wschód i na zachód od nas wszyscy to
                                rozumieją i nikt tam nie wpadł na pomysł aby lekarz w trakcie
                                specjalizacji utrzymywał się z kredytu.

                      • extorris Re: przecież tu nie chodzi o pracę bez wynagrodze 12.12.07, 19:43
                        napisalem ci wyzej jak to wyglada

                        specjalizacja to praca przez okreslona ilosc czasu przed
                        przystapieniem do egzaminow

                        praca w jednostce macierzystej, okresowo praca w innych placowkach
                        przez kilka-kilkanascie tygodni (w sumie roznie - do 50% okresu
                        specjalizacji) i kilka tygodni kursow (w ciagu 2-6 lat trwania
                        specjalizacji)

                        ten "kredyt na nauke" to kredyt na wlasna pensje, ktora sam sobie
                        wyplacasz przez 5 lat
                        trudno uwierzyc?
                        • maverick777md Re: przecież tu nie chodzi o pracę bez wynagrodze 12.12.07, 22:20
                          Adnow, jak widać ignoruje Twą wypowiedź. Widać fakty nie pasują mu do całokształtu jego światopoglądu...
                      • loraphenus Re: przecież tu nie chodzi o pracę bez wynagrodze 12.12.07, 19:47
                        słucham o propozycji odpłatności za kształcenie radców prawnych panie adnow- bo
                        zdaje mi się że kieruje się pan ku ideom aronoszlachcicizmu...

                        Jak wszyscy to wszyscy - notariusze, adwokaci, lekarze, składacze codegenów...

                        i równie dobrze - od podstawówki z odsetkami. Pomijając bzdurność i abstrakcję
                        legislacyjną takowegoż.
                        • andnow2 odpłatność za aplikację radcowską 12.12.07, 20:28
                          loraphenus napisał:

                          > słucham o propozycji odpłatności za kształcenie radców prawnych
                          panie adnow- bo zdaje mi się że kieruje się pan ku ideom
                          aronoszlachcicizmu...



                          to nie kwestia propozycji, lecz fakt. Oto stosowny przepis ustawy o
                          radcach prawnych:

                          "Art. 32(1) 1. Aplikacja radcowska jest odpłatna.
                          2. Szkolenie aplikantów radcowskich pokrywane jest z opłat
                          wnoszonych przez aplikantów do właściwej rady okręgowej izby radców
                          prawnych.
                          3. Minister Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady
                          Radców Prawnych, określa, w drodze rozporządzenia, wysokość opłaty
                          rocznej, kierując się koniecznością zapewnienia aplikantom
                          właściwego poziomu wykształcenia, przy czym wysokość opłaty nie może
                          być wyższa niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia.
                          4. Okręgowa rada radców prawnych może zwolnić aplikanta radcowskiego
                          od ponoszenia opłaty, o której mowa w ust. 3, w całości lub w
                          części, a także odroczyć jej płatność lub rozłożyć ją na raty.
                          5. W wypadku podjęcia uchwały o zwolnieniu aplikanta radcowskiego od
                          ponoszenia opłaty w całości lub w części, koszty szkolenia tego
                          aplikanta pokrywane są proporcjonalnie do wysokości zwolnienia, ze
                          środków własnych właściwej rady okręgowej izby radców prawnych."

                          A zgodnie z § 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości wydanego na
                          podstawie ust. 3 zacytowanego art. 32(1) opłata roczna za aplikację
                          radcowską jest równa czterokrotności minimalnego wynagrodzenia za
                          pracę, ustalonego na podstawie przepisów ustawy z dnia 10
                          października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. Nr
                          200, poz. 1679, z 2004 r. Nr 240, poz. 2407 oraz z 2005 r. Nr 157,
                          poz. 1314), w wysokości obowiązującej w dniu rozpoczęcia roku
                          szkoleniowego.
                          • encorton1 Re: odpłatność za aplikację radcowską 12.12.07, 22:54
                            Zapominasz o jednym. Nie możesz porównywać młodego lekarza z młodym
                            prawnikiem. Nie jestem pewny ( jeśli się mylę to proszę popraw
                            mnie ) ale kończąc prawo nie masz jako takich żadnych uprawnień, nie
                            możesz wykonywać pracy adwokata, notariusza, prokuratora itp. Ni
                            masz czegoś takiego jak prawo wykonywania zawodu. Lekarz po
                            ukończeniu rocznego stażu podyplomowego i zdaniu LEPu uzyskuje pełne
                            prawo wykonywania zawodu. Takie samo prawo ma rezydent, ninister
                            Kopacz itp. Skoro to prawo posiada ma prawo leczyć i pobierać za to
                            pieniądze - co najwyżej mogą być one różne zależnie od kwalifikacji
                            ( np posiadanej specjalizacji ).

                            Radcą prawnym natomiast może być tylko ktoś, kto został wpisany na
                            listę radców prawnych czyli musiał ukończyć aplikację. W trakcie
                            aplikacji radcą nie jest, a lekarz w trakcie specjalizacji jest
                            takim samym lekarzem jak każdy inny.

                            • andnow2 rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:06
                              Również wśród prawników istnieją dyskusje, czy potrzebna jest
                              aplikacja i czy przypadkiem wielu prawników bezpośrednio po studiach
                              nie jest lepiej przygotowanych do wykonywania zawodu, niż ich
                              stetryczali, starsi koledzy po aplikacji.

                              Jeśli z punktu widzenia fachowości rzeczywiście nie ma różnicy
                              między lekarzem w trakcie specjalizacji, a jego kolegą ze
                              specjalizacją, to po co utrzymywać takie kryterium rozróżnienia? Po
                              co nazywać szkoleniem, czy stażem coś, co takim szkoleniem, czy też
                              stażem nie jest?

                              Przecież to nie prawnicy, ani hydraulicy wymyślili Wam, Drodzy
                              Państwo Lekarze taką skomplikowaną drabinkę kariery zawodowej. Czy
                              przypadkiem nie macie pretensji do reszty świata, że sami sobie
                              zgotowaliście ten los?!
                              • extorris Re: rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:22
                                nie chodzi o "fachowosc", ale o sposob i forme wykonywanej pracy

                                przeinaczasz

                                specjalista chirurg wykonuje bardziej skomplikowane zabiegi, lekarz
                                w trakcie specjalizacji asystuje lub robi samodzielnie prostsze
                                zabiegi (w duzym uproszczeniu), ale oboje tak samo pracuja

                                w przypadku specjalnosci niezabiegowych ta roznica jest jeszcze
                                bardziej zatarta

                                lekarza przed specjalizacja i po mozna porownac do mlodego adwokata
                                zatrudnionego przez firme i zdobywajacego doswiadczenie w kolejno
                                coraz trudniejszych sprawach i starego, doswiadczonego prawnika o
                                wyrobionej renomie (czy ten mlody nie pracuje? czy ma placic
                                zatrudniajacej go firmie za to ze zdobywa doswiadczenie?)
                                • encorton1 Re: rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:40
                                  > lekarza przed specjalizacja i po mozna porownac do mlodego
                                  > adwokata
                                  > zatrudnionego przez firme i zdobywajacego doswiadczenie w kolejno
                                  > coraz trudniejszych sprawach i starego, doswiadczonego prawnika o
                                  > wyrobionej renomie (czy ten mlody nie pracuje? czy ma placic
                                  > zatrudniajacej go firmie za to ze zdobywa doswiadczenie?)

                                  No właśnie chodzi o to, że w świetle prawa te osoby są w innej
                                  sytuacji. Młody lekarz po LEPie teoretycznie może leczyć i bez
                                  specjalizacji bo ma prawo wyk zawodu. Natomiast młody prawnik nie
                                  będący na aplikacji nie za wiele może.
                                  • extorris Re: rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:40
                                    dlatego celowo napisalem - mlody adwokat (a wiec po aplikacji)
                                    • encorton1 Re: rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:43
                                      no tak :)
                              • encorton1 Re: rzecz gustu i przyjętej konwencji 13.12.07, 00:34
                                > Również wśród prawników istnieją dyskusje, czy potrzebna jest
                                > aplikacja i czy przypadkiem wielu prawników bezpośrednio po
                                > studiach nie jest lepiej przygotowanych do wykonywania zawodu, niż
                                > ich stetryczali, starsi koledzy po aplikacji.

                                Ale mi nie chodzi o to czy aplikacja jest słuszna czy nie bo się na
                                tym nie znam. Chodzi mi tylko, że prawnie jest bardzo duża różnica
                                między młodym lekarzem a młodym prawnikiem i dlatego porównywanie
                                rezydenta z aplikantem radcowskim jest niewłaściwe.

                                > Jeśli z punktu widzenia fachowości rzeczywiście nie ma różnicy
                                > między lekarzem w trakcie specjalizacji, a jego kolegą ze
                                > specjalizacją, to po co utrzymywać takie kryterium rozróżnienia?
                                > Po co nazywać szkoleniem, czy stażem coś, co takim szkoleniem, czy
                                > też stażem nie jest?

                                Z punktu widzenia fachowości jest różnica - dlatego specjaliście
                                zapłacisz więcej - bo ma większe doświadczenie, wiedzę i
                                umiejętności - to właśnie daje specjalizacja. Ale i specjalista i
                                rezydent to lekarze z pełnym prawem wykonywania zawodu i wykonują
                                swoją pracę, która ma być opłacona. Dlaczego zatem rezydent ma
                                dopłacać do tego ( biorąc kredyt, który musi spłacić tak właśnie by
                                robił ).

        • anka5515 Re: dobry i logiczny pomysł 13.12.07, 00:36
          Co cię tak bulwersuje? Ja uważam, że to niegłupi pomysł - mmoże tylko nie
          powinien obejmować obecnych rezydentów w myśl zasady, że prawo nie działa
          wstecz. Zdecydowanie zmobilizuje to wszystkich lekarzy do rozpoczynania
          specjalizacji (a może na wszelki wypadek już stażu) od razu za granicą, co
          wyjdzie im tylko na dobre.
          • encorton1 Re: dobry i logiczny pomysł 13.12.07, 00:42
            Z całym szacunkiem ale decyzję o wyjeżdzie wolałbym podjąć sam, a
            nie pod przymusem, że albo wyjadę albo będę zapierdzielał na kredyt.
        • daria45-net Re: dobry i logiczny pomysł 15.12.07, 00:51
          jachuw napisał:

          > Trzymajcie mnie, bo kolesia znajdę i zatłukę...
          > Chciałbyś przez 5-7 lat tyrać za wszystkich - normalnie wykonywać
          pracę lekarza
          > a do tego dodatkowo znajdować po pracy czas na naukę i robić to
          wszystko za da
          > rmo?!



          Przeciez idac na medycyne wy to wszystko wiecie, wiec po co sie
          pchacie?
    • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 16:17
      Dla nierozumiejących o co chodzi - budżet wydaje "ogromne pieniadze" (70% średniej krajowej na osobę) na pensje dla lekarzy w trakcie specjalizacji.
      Pomysł ministerstwa - kazać tym, któzy się wyspecjalizowali zwracać pensję.
    • jeanne72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 16:28
      Do tej pory była walka o rezydenturę. Teraz będzie walka o etat.
      • obs2 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:01
        > Teraz będzie walka o etat.

        Toż etaty na ulicy leżą. A leżą właśnie dlatego, że są tak
        dramatycznie nieatrakcyjne. Zdarzają się wakaty w dobrych klinikach!
        W pogotowiu, POZetach, poradniach - prawie nie ma takiej placówki
        żeby nie szukali kogoś do pracy. I nie znajdują, nie ma chętnych!

        • jeanne72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:19
          obs2 napisał:

          > > Teraz będzie walka o etat.
          >
          > Toż etaty na ulicy leżą. A leżą właśnie dlatego, że są tak
          > dramatycznie nieatrakcyjne. Zdarzają się wakaty w dobrych klinikach!
          > W pogotowiu, POZetach, poradniach - prawie nie ma takiej placówki
          > żeby nie szukali kogoś do pracy. I nie znajdują, nie ma chętnych!
          >

          Obs, piszesz o etatach czekających na młodych lekarzy chcących dopiero się
          specjalizować? I jeśli już, to pewnie tylko na internie?
          • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:52
            Głupoty piszesz... W "moim" szpitalu chętnych przyjmą na: chirurgię, ortopedię, anestezjologię (oddziały z akredytacją), pediatrię, neonatologię, urologię, psychiatrię, radiologię, internę, kardiologię, nefrologię, neurologię... Jedyne zdecydowane NIE dla ginekologii ;) Podobnie we wszystkich okolicznych szpitalach.
            • melmal Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:49
              a w jakim szpitalu pracujesz??
              • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:52
                Daję Ci info na priv
              • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 21:03
                melmal - próbuję Ci wysłać list, ale uzyskuję info od poczty "adresat nieznany" - napisz na mój mail gazetowy - odpowiem
          • obs2 Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 20:47
            > Obs, piszesz o etatach czekających na młodych lekarzy chcących
            > dopiero się specjalizować?

            prywatne firmy abonamentowe (Luxmed, Promedis, Scanmed itd) łykają
            każdego od specjalizującego się internisty po docenta
            hypertensjologa. Te firmy tworzą przychodnie w każdym większym
            skupisku, parku czy centrum biznesowym (a te są teraz przy każdym
            rondzie i przy co trzecim skrzyżowaniu).
            W Krakowie powstaje duży całkowicie prywatny szpital - są wakaty. Są
            wakaty na klinikach szpitala uniwersyteckiego, oczekujące raczej na
            chcących się "nadspecjalizować". Co do zabiegowców- raczej odchodzą
            niż przychodzą (czyli też wakaty) - owszem, mniej tych miejsc pracy
            w szpitalach niż dla internistów.
            Rozumiem, że hematologowi specjalizującemu się w średnio złośliwych
            chłoniakach, ortopedzie stawów kolanowych albo kardiologiowi
            inwazyjnemu który preferuje działanie w RCA, a LAD radzi sobie
            gorzej (dobra, przegiąłem ;-), trudniej znaleźć pracę następnego
            dnia. Ale dla internisty, albo ortopedy ogarniającego więcej niż
            jeden staw (a szczególnie robiącego usg) jest praca w wymiarze i 72
            godziny na dobę. Kwestia ceny.
            W każdym razie, nie wiem czy znam placówkę (od POZetów do szpitali
            uniwersyteckich) która nie szukałaby lekarzy. To prosta konsekwencja
            oferowanych warunków - 4000 brutto dla kogoś, kto nie jest super
            wziętym specjalistą, jawi się jako dobra pensja, a są i takie za
            2000 brutto.
    • encorton1 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 16:49
      Mam nadzieję, że Min Kopacz zadba o to aby pierwszy taki kredyt dostało jej
      własne dziecko ( takie same zasady dla wszystkich). Warto by potem sprawdzić czy
      np taki "kredytowany" rezydent dostanie w jakimkolwiek banku kredyt na mieszkanie.
    • vlad Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:19
      Chyba sie co poniektórym w głowkach porąbało.
      Jak pensja specjlisty będzie oscylowac w Polsce około 5000 euro ZA ETAT BEZ
      DYŻURÓW to można robić specke na kredyt oprocentow3any na poziomie kredytu
      hipotecznego. W obecnych warunkach płacowych - zanim sie rozpoczęłoby na takich
      warunkach specjalizacje należałoby zasięgnać porady psychiatry.
      Lata temu znalazłem papiery mojego dziadka. Studiował w latach 30. na UJ
      filozofie i filologie polską. Zaciągnął na ten cel m.in. kredyt w Bratniaku.
      Spłacił ten kredyt w ciągu pierwszych 3 lat pracy.
      W obecnych warunkach- może po 30 latach tyrania na dyżurach.
      • extorris Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:57
        osoby spoza kregu lekarskiego nie maja swiadomosci, ze specjalizacja
        to nie sa kolejne studia, nauka (w sensie uczestniczenia jako
        sluchacz w zajeciach dydaktycznych), tylko najnormalniejsza w
        swiecie praca na etacie 7h35' przez 5 dni w tygodniu i dodatkowo na
        minimum 4 dyzurach w miesiacu (zgodnie z chyba wszystkimi programami
        specjalizacji)

        specjalizujacy sie lekarze nie sa w zaden sposob sponsorowani przez
        budzet panstwa, nie otrzymuja zadnej "darmowej edukacji", tylko
        normalnie pracuja przez okreslona liczbe lat, az do momentu, kiedy
        moga przystapic do egzaminow (do ktorych ucza sie nocami z
        podrecznikow, ktorych koszt stanowi dosc istotny odsetek zarobkow)

        wyplacanie sobie samemu pensji z zaciagnietego przez siebie kredytu
        nie jest logiczne, w zadnym razie
    • szlachcic Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:19
      Jestem oburzony jachuw jak ty
      za to ze macie studia za darmo nie dosc ze nie powinniscie placic to
      jeszcze powinni wam dawac ze 2 tony zlota na miesiac
      i to jest jachuw istota sprawy i o ile pamietam co do odplatnosci za
      studia zgodziles sie ze mna ze powinny byc



      • jachuw Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:27
        Już ci mówiłem kmiocie, że z tobą nie "dyskutuję"
        Mam wielką prośbę do przeglądających ten wątek:
        proszę nie krępujcie się wysyłać szlachcicowych postów do kosza.
        trochę mnie ta sprawa dobiła i nie potrzeba mi jeszcze do tego śmietnikowego oddechu szlachcica w ty poście
        • jeanne72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:29
          To na razie nic pewnego i wydaje mi się, że skończy się tylko na straszeniu.
          Efekt byłby taki, że wszyscy młodzi lekarze wyjechaliby robić specjalizację za
          granicą.A potem tam już zostali oczywiście.
        • loraphenus Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 17:56
          jachuw, nie rozumiesz idei.

          fizolski składacz kompów nie dostał się na żadne studia, nawet średniej szkoły
          nie skończył...

          to taki polak katolik - pies ogrodnika -sam nie zje - a innemu nie da...

          toż to takie typowo polskie -a zbieg okoliczności że nasz składacz z torunia .

          jachuw nie wymagaj od niegio zdolności myślenia abstrakcyjnego -on ledwo pojał
          jak się kabel zasilający od codegena wpina w płytę główną a Ty wymagasz od niego
          zrozumienia że jak komuna to komuna - albo wszyscy płacą za studia albo nikt.

          On sięrealizuje z Codegenami - tutaj czas relaksu.
          • szlachcic [...] 12.12.07, 19:03
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • nico72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 19:10
              Co, trafił w 10?
            • loraphenus Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 19:34
              oj wiem wiem składaczu że piszesz o sobie -ale aż tyle samokrytyki?

              a mówili mądrzejsi żebyś gospodarzył i żebyś tych dresiarzy nie frustrował
              codegenami -nie dość że robota dodatkowa- dziś znowu kilkanaście sztuk składaczu
              do wymiany to jeszcze buzie chcieli obić i czasu na wysłuchanie ojca dyrektora
              mało było.

              jakbyś był inteligentnym składaczem to byś wiedział że lepiej nie używać
              codegenów tylko mode com'y - czasu miałbyś więcej i na wysłuchanie audycji
              rozmów niedokończomnych w radyju by wystarczyło..ale tyś szlachcic zwykły fizol
              składacz- dalej te codegeny - i coraz więcej awarii, coraz więcej roboty, coraz
              póżniej na forum przez to że te codegeny.

              całe szczęście żeś samokrytyczny - zakładaj składaczu mode com'y a nie codegeny
              to i mniej frustracji będzie i więcej czasu na pisanie bzdur na forum.
              • nico72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 19:58
                Wiesz co loraphenus, twoje ostatnie zdanie nie napawa optymizmem i nie wiem czy
                to dobrze że go instruujesz.
                • loraphenus Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:12
                  widzisz doktorze

                  ta kreatura z forum zwąca się "szlachcicem" jest na tyle ograniczona że nawet
                  sobie nie pomyśli iż nie jest w stanie obrazić...żeby kogoś obrazić trzeba
                  cokolwiek w życiu przeczytać.

                  szlachcicowi trzeba współczuuć - to taki prostaczek fizolek - zauważ że on jak
                  czegoś nie rozumie- to prosta motłochowa ocena - dyrektorzy szpitala kretyni
                  lekarze kretyni.

                  Czegóż wymagać od prostaczka którego jedyna książką przeczytaną w życiu była
                  "codegen power supply installation manual" -mitrężył swój fizolski móżdżek nad
                  nia 5 dni lub więcej...a teraz-

                  Teraz ma chłop coraz więcej roboty- bo gospodarzy - składa pcty z awaryjnymi
                  codegenami - bo mode com są 5 złotych droższe i mu szkoda inwestować -gospodarzy...

                  Chłop w robocie siedzi - coraz więcej dresów mu przynosi codegeny do wymiany -
                  siedzi chłop i wymienia coraz więcej - poziom frustracji rośnie - agresja także
                  - no i wiesz doktorz e- tyle tych codegenów do wymiany że na rozmowy
                  niedokończone nie starcza czasu....nie mówiąc aby wyjśc z sutereny i pójść
                  popatrzeć na ojca folwark...

                  Chłop się frustruje a co sobie poużywa na forum to jego. Czuje się lepiekj -
                  tutaj jest informatykiem i sobie powyzywa znienawidzonych lekarzy - a potem -
                  szara rzeczywistość -noż kurna znowu sie zepsuł! co pan sobie wyobraża -ma być
                  jutro naprawiony...

                  i taki szlachecki los...
                  • nico72 Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:25
                    Dobrze powiedziane. W tym poście widać doktorze całe twoje współczucie i dobroć.
                    To ładnie schylić się nad robaczkiem i zrozumieć jego niedolę i istotę nędznego
                    bytu.
    • 4.blizniak Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:07
      dosydz finansowania lekazy pzez gurnikuf = nieh placom za stodia
      lenie strayjkojace
    • slav_ Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:11
      "Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów
      Polskich, jest to dobre rozwiązanie.

      - Skoro, z jednej strony, mamy problem z niedoborem lekarzy, a z drugiej, co
      roku budżet państwa wydaje kilkadziesiąt milionów złotych na ich kształcenie, to
      potrzebna jest gwarancja, że zaraz po zrobieniu specjalizacji lekarz nie
      wyjedzie za granicę - dodaje Marek Wójcik."

      Jak widać kretynów nie sieją a rodzą się sami.
      Temat był poruszany (i wyśmiany) już za poprzedniej ekipy - widać obecna
      zazdrości jej umiejętności rozbawiania (wku... ?) elektoratu.

      Zmuszając lekarzy do brania kredytu "na naukę" uzyskuje się GWARANCJĘ ŻE LEKRZ
      TEN POSZUKA PRACY ZA GRANICĄ - a dokładniej tam gdzie zarobki pozwolą szybciej
      spłacić kredyt.
      • szlachcic Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 22:01
        slav_ napisał:

        > Zmuszając lekarzy do brania kredytu "na naukę" uzyskuje się
        GWARANCJĘ ŻE LEKRZ
        > TEN POSZUKA PRACY ZA GRANICĄ - a dokładniej tam gdzie zarobki
        pozwolą szybciej> spłacić kredyt.

        no wiec w czym problem slav?
        lekarze beda mieli lepiej, lepsze warunki za granica, lepsza placa a
        mimo to jestes przeciwny
        • slav_ Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 23:10
          Nie jestem przeciwny - gdzie tak napisałem ?
          Wskazuje tylko niedostatki logiki w rozumowaniu i brak umiejętności przewidywania skutków działań. Dość typową w przypadku naszych władz różnego szczebla, niestety - nawet na tym forum sporo takich przykładów głupoty władz oczywiście przez proste umysły winą za skutki są obarczania lekarze bo wzrok dalej nie sięga - choćby w Twoich postach czy pierwszy z brzegu : adnowa
          >Drogowcy zdążyli przewidzieć zimę, to ochrona zdrowia została
          >zaskoczona wyżem demograficznym.
          >Oto link do relacji:
          >wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=83914&wid=9479160&rfbawp=1197447770.400&ticaid=14fba&_ticrsn=5


          Osobiście jestem za - ja specjalistą już jestem, taka akcja dobrze zabezpieczy mnie przez konkurencją i podniesie moja wartość.
          • szlachcic Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 19:26
            Co jest problemem w ww sprawie?

            Moim zdaniem braki lekarzy jako czynnik chyba w calej Europie
            forma edukacji w Polsce - bezplatna
            ucieczka polskich lekarzy po studiach na Zachod

            Jakie to panstwo jest ale zachowuje sie bardzo dobrze w tej sprawie.
            Nie mozna ksztalcic u nas lekarzy dla Europy zach.
            Co zrobic aby ta WYJATKOWO zla tendencje zminimalizowac?
            Nie mow ze podniesc place bo doskonale wiesz ze to niemozliwe i nie
            rozwiaze problemu bo zawsze bedzie mniej niz na Zachodzie
            Wymyslono wiec finansowego haka bo tylko to ustawodawca moze zrobic

            A problem jest glebszy, sam chcesz porownywac Polske do Zachodu
            Nie da sie i nie mozna nas i Zachodu mierzyc ta sama miarka
            Poki tego nie zrozumiesz zawsze bedziesz tylko filozofowal
            • slav_ Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 23:43
              Ależ da się, da się podnieść pensje.
              Sam zobaczysz. Już sie sporo udało.

              A to samo społeczeństwo które gardłuje za "płaceniem za studia medyczne" nagle dziwnie alergicznie zareagowało na propozycje rektorów aby porozmawiać o płatnych studiach. Bo sie okazało że dotyczyło by to nie tylko przyszłych lekarzy.

              A Ty jak ? Jesteś za płatnymi studiami ?
              • szlachcic Re: to się po prost nie mieści w głowie 14.12.07, 17:30
                slav_ napisał:

                > Ależ da się, da się podnieść pensje.
                > Sam zobaczysz. Już sie sporo udało.

                uwazasz ze problem jest rozwiazany badz zmierza w dobrym kierunku?
                podreperowane beda pensje i to wszystko, caly syf zwiazany z
                systemem pracy pozostaje
                nadal beda nas leczyc zmeczeni, sfrustrowani tym razem z powodow
                fizycznych lekarze

                > A Ty jak ? Jesteś za płatnymi studiami ?

                w zwiazku z tym ze zyjemy jeszcze w komunie zdaje sobie sprawe ze to
                chore spoleczenstwo nie zrozumie ze poziom ksztalcenia spada a
                przyzwyczajone jest do darmochy wiec bedzie trudno
                w zwiazku z tym na jakis czas moglaby funkcjonowac hybryda "albo
                placisz albo zapieprzasz dla najjasniejszej rzeczpospolitej przez
                lat ....."
                z czasem placenie jest nieuniknione
                odpowiadajac na pytanie jestem za placeniem bo podwyzszy sie poziom
                nauczania, bo przyjdzie czas ze ludzie zaczna pracowac w wyuczonych
                zawodach a nie za darmoche studiujac pedagog pozniej sprzedaje
                ksiazki
    • conveyor Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 20:47
      Ja mam lepszy pomysl, zamiast wyplacac rezydentowi transze kredytu, ktore potem bedzie musial splacac, nie wyplacac nic. W ten sposob oszczedzi sie na kosztach obslugi kredytow. Pomysl ten na pewno dalby efekt w postaci zwiekszenia liczby specjalizantow, co bardzo szybko zalataloby wyrwe powstala po 1.01.2008.
      Proponuje przyznac mi nagrode pieniezna w wysokosci 10000 PLN za gospodarnosc.
    • do.ki Re: to się po prost nie mieści w głowie 12.12.07, 23:28
      jachuw,

      ciskasz się i tyle.

      Kredyty na specjalizację są rozwiązaniem stosowanym w różnych miejscach i to się sprawdza. Owszem- po specjlizacji uzyskujesz, dochodzy, które bez problemów pozwalają kredyt spłacić- fakt. Ale skoro nie widzisz możliwości spłacenia, to chyba logiczne, że nie bierzesz kredytu i cześć.

      Twoje gadanie o obrażaniu rodziny to o kant potłuc. Masz wysokie mniemanie o wartości pracy własnej i pracy Twojej żony, ale pozostawiam bez rozstrzygnięcia czy tak jest naprawdę. Rezydent też kosztuje.

      Twoja naiwna wiara w PO oberwała w innym wątku, więc już nie będę się tu pastwił. Zapytam tylko: skoro oboje z żoną jesteście tacy świetni, to cały świat stoi przed wami otworem. Dlaczego nie spróbować?

      Dziękuję, wicej pytań (na razie) nie mam.

      PS: społeczeństwo wbrew pozorom nie służy do tego, żeby lekarzom żyło się godnie.
      • extorris Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 00:00
        oczywiscie masz racje w tym sensie, ze mozna przyjac zalozenie, ze
        przyszli lekarze powinni wylozyc na przyklad 100 tys zlotych na
        studia (co moze pokrywac realny koszt ich ksztalcenia), a nastepnie
        placic jeszcze wiecej za dostapienie laski specjalizowania sie,
        pracujac w tym czasie bez wynagrodzenia

        jesli przyjmiemy, ze zawod ten bedzie zarezerwowany dla bogatych
        hobbystow
        po pewnym czasie rynek by to uregulowal - gdyby rocznie
        specjalizacje konczylo 5 lekarzy w kraju, to ich zarobki wzroslyby
        do kwot pozwalajacych splacic kilkaset tysiecy zlotych w 5 miesiecy

        tutaj dyskusja dotyczy jednak innego problemu: lekarz rezydent jest
        zatrudniony w szpitalu na umowe o prace, szpital pieniadze na jego
        wynagrodzenie otrzymuje z ministerstwa
        problem pierwszy: czy zgodne z zasadami prawa (a takze logiki) jest
        zaciaganie kredytu, z ktorego pieniadze trafialyby do ministerstwa
        zdrowia, ktore nastepnie przekazywaloby je szpitalowi, w ktorym
        zatrudniony jest rezydent, po to, aby wyplacic mu je w formie
        wynagrodzenia wynikajacego z umowy o prace?
        problem drugi: jakie koszty generuje w systemie ochrony zdrowia
        rezydent?
        wydaje mi sie, ze koszty administracyjne nie odgrywaja tu istotnej
        roli, tak samo jak koszty organizacji kursow specjalizacyjnych -
        tego jest po prostu niewiele
        najwazniejsza sprawa to koszty zatrudnienia rezydentow - biorac
        jednak pod uwage, ze rezydent ustawowo zarabia 70% sredniej krajowej
        (kompletna komuna) - jest jak na swoje kwalifikacje pracownikiem
        bardzo tanim - tanszym, niz zatrudnienie nie-rezydenta
        budzet panstwa ponosi koszty zatrudnienia pewnej grupy lekarzy,
        placac za to niewielkie pieniadze i dostarczajac do systemu ochrony
        zdrowia tania sile robocza, na ktorej zastapienie szpitali nie stac
        oplacanie rezydentur z budzetu panstwa jest forma dodatcji dla NFZ
        sa plany, aby te koszty przeniesc na szkolocych sie lekarzy, aby
        sami wplacali dotacje dla NFZ
        czy NFZ ponosi koszty z powodu obecnosci w systemie szkolacych sie
        lekarzy?
        moim zdaniem nie - brak rezydentow spowodowalby koniecznosc
        zwiekszenia zatrudnienia innych pracownikow (nie tylko lekarzy),
        moze w mniejszej ilosci, ale za wyzsza cene

        nie mozna zatem mowic o realnie istniejacych kosztach ksztalcenia w
        formie rezydentur

        czy pieniadze wyplacone przez budzet panstwa przybiora forme
        rezydentur, czy beda mialy postac zwiekszonej dotacji do NFZ, albo
        podwyzszonej skladki, pokrywajacej wyzsze koszty pracy lekarzy nie-
        rezydentow, czy w koncu zostana wyplacone specjalistom pracujacym na
        rzecz NFZ w formie wynagrodzen uwzgledniajacych koniecznosc
        splacania kredytow, czy tez zostana wydane na koszty "umorzenia"
        tych kredytow - to beda to te same pieniadze, z tego samego zrodla
        (szeroko rozumiane podatki)
        wiec po co tak kombinowac?
        • do.ki Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 00:13
          > placic jeszcze wiecej za dostapienie laski specjalizowania sie,
          > pracujac w tym czasie bez wynagrodzenia
          >
          > jesli przyjmiemy, ze zawod ten bedzie zarezerwowany dla bogatych
          > hobbystow
          > po pewnym czasie rynek by to uregulowal - gdyby rocznie
          > specjalizacje konczylo 5 lekarzy w kraju, to ich zarobki wzroslyby
          > do kwot pozwalajacych splacic kilkaset tysiecy zlotych w 5 miesiecy

          Moment, bez demagogii. Byc moze polskie spoleczenstwo nie ma ochoty placic za wieksza liczbe specjalistow??? Zwroc uwage, ze tzw spoleczenstwo (przepraszam za slowo) w Polsce jest przyzwyczajone do darmochy, wiec nie widzi nic dziwnego w tym, ze specjalista nie zarabia wiecej od Prezydenta RP (chociaz Prezydent to tylko urzednik, a specjalista jest przedsiebiorca).

          Bez reformy ubezpieczen spolecznych system kredytow nie ma szans. Koniec, kropka.

          > czy NFZ ponosi koszty z powodu obecnosci w systemie szkolacych sie
          > lekarzy?
          > moim zdaniem nie - brak rezydentow spowodowalby koniecznosc
          > zwiekszenia zatrudnienia innych pracownikow (nie tylko lekarzy),
          > moze w mniejszej ilosci, ale za wyzsza cene
          >
          > nie mozna zatem mowic o realnie istniejacych kosztach ksztalcenia w
          > formie rezydentur

          Ale stary, wez przestan. Ja juz sam bylem rezydentem, potem (krotko) mialem rezydentow, no i niestety- rezydent sam na siebie nie zarobi. Roboty kolo niego huk, a korzysci niewielkie. Owszem, mozna by bylo to zorganizowac, ale unijne prawo teraz zabrania. Wiesz, 48 godzin tygodniowo i te rzeczy. Dawniej to inaczej bywalo i specjalisci az sie prosili o rezydentow, zeby ich mozna bylo wykorzystywac. Rezydent, ktorego unijne prawo chroni przed wykorzystywaniem, niewiele jest wart.

          > czy pieniadze wyplacone przez budzet panstwa przybiora forme
          > rezydentur, czy beda mialy postac zwiekszonej dotacji do NFZ, albo
          > podwyzszonej skladki, pokrywajacej wyzsze koszty pracy lekarzy nie-
          > rezydentow, czy w koncu zostana wyplacone specjalistom pracujacym na
          > rzecz NFZ w formie wynagrodzen uwzgledniajacych koniecznosc
          > splacania kredytow, czy tez zostana wydane na koszty "umorzenia"
          > tych kredytow - to beda to te same pieniadze, z tego samego zrodla
          > (szeroko rozumiane podatki)
          > wiec po co tak kombinowac?

          Ano wlasnie: po co kombinowac? Moze panstwo laskawie sie odczepi od finansowania szkolenia specjalistow???
          • extorris Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 00:37
            no wlasnie - doskonale sie zgadzamy

            w systemie bardziej liberalnym i bardziej prywatnym niz polski
            koszty ewentualnego ksztalcenia sa realnie wycenione - w polsce nie -
            i dlatego proponuje sie tu idiotyczny system wyplacania sobie
            samemu pensji

            w polskim systemie ksztalcenia, ktory lezy i kwiczy, rezydenci nie
            zawracaja dupy opiekunowi, tylko odwalaja robote, ktora wszedzie
            indziej robia pielegniarki, sekretarki itd - klasyczna tania sila
            robocza

            rezydentow wykorzystuje sie w sposob doskonaly, stad oni sami
            wybieraja do stazy specjalizacyjnych oddzialy, gdzie nikt nie nimi
            nie zajmuje (czytaj - nie wykorzystuje), albo ma tyle czasu, ze sie
            nudzi i mozna z nim pogadac, a czasem zobaczyc

            zaden opiekun nie jest rozliczany z jakosci ksztalcenia, czy
            realizacji przez stazystow programu specjalizacji
            liczy sie odpowiednie wypelnienie dokumentow (jak w NFZ, czyli
            fikcja)

            jakosc ksztalcenia nie zalezy od programu specjalizacji, tylko od
            indywidualnych checi, zainteresowan i przebojowosci rezydenta
            a zatem system ten dziala na zasadzie rownoleglych swiatow

            nie mozna mowic o kredytach przy braku zmiany systemu finansowania
            leczenia w polsce, braku zmiany calego systemu ksztalcenia (jak
            place, to wymagam), natomiast teraz mowi sie tylko o kredytach na
            wlasna pensje - i to w naszych warunkach jest absurdalne
      • jachuw Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 20:25
        do.ki napisał:

        > jachuw,
        >
        > ciskasz się i tyle.


        owszem, ale już mi przeszło.

        > Kredyty na specjalizację są rozwiązaniem stosowanym w różnych >miejscach i to się sprawdza.

        Nie słyszałem o takich miejscach - wiem, ze na zachodzie płaci się za specjalizację, ale nie są to duże sumy w porównaniu do pensja, jaką za swoją uczciwą i ciężką pracę dostaje specjalizujący się ze szpitala.

        >Owszem- po specjlizacji uzyskujesz, >dochodzy, które bez problemów p
        > ozwalają kredyt spłacić- fakt.

        I tu, jak to mówią miłośnicy prozy Spkowskiego, leży wampir pogrzebany

        > Ale skoro nie widzisz możliwości spłacenia, to c
        > hyba logiczne, że nie bierzesz kredytu i cześć.
        >
        > Twoje gadanie o obrażaniu rodziny to o kant potłuc.

        Tu się nie zgadzam, dlaczego - o tym za chwilę

        >Masz wysokie mniemanie o wa
        > rtości pracy własnej i pracy Twojej żony, ale pozostawiam bez rozstrzygnięcia c
        > zy tak jest naprawdę. Rezydent też kosztuje.

        Zgoda, są koszty, ale są one niewielkie w porównaniu z zyskiem, jaki wypracowyuje nędznie opłacany rezydent!

        > Twoja naiwna wiara w PO oberwała w innym wątku, więc już nie będę >się tu pastwił.

        Guilty as charged... (dzięki)

        >Zapytam tylko: skoro oboje z żoną jesteście tacy świetni, to cały świat stoi
        > przed wami otworem. Dlaczego nie spróbować?

        To nie jest kwestia świetności (choć nie wątpie, że jednak spróbujemy).

        Wiem, mówisz, że każdy kto zostaje w tym bagnie sam sobie jest winien, ale ja mimo wszystko uważam, że jest czymś skrajnie niemoralnym nie dostawać żadnych pieniędzy za swoją ciężką pracę.

        Uważam, że jeżeli ktoś mówi coś takiego głośno to powinien być poddany co najmniej ostracyzmowi społecznemu...

        Wiem, kwestionujesz wartość pracy specjalisty - nie uważam ani siebie ani żony za osoby, które miałyby prawo obiektywnie się na ten temt wypowiadać, więc zadałem sobie trud zapytania znajonego lekarza - zastępce ordynatora, co sądzi o wartości na oddziale specjalizanta w funkcji czasu specjalizacji.
        Otóż powiedział mi ów doktor, że ciężarem dla oddziału rezydent jest jakieś pół roku - rok, potem w przelocie przez jakiś rok trzeba go czasem podkierować. Po tym okresie masz na oddziale kompetentnego lekarza przez 3,5 roku za marne grosze.
        Oczywiście tu jest zastrzeżenie, że trzeba go potrzebować i efektywnie zaimplantować w system.

        Są ludzie, którzy nie chcą wyjeżdżać(bardzo mi ich żal) i to nie dlatego, ze są za słabi, czy nie znają języka...
        Banalny przykład schorowanych rodziców musi tu wysarczyć...
        Uważam, że oni mają prawo wchodzić w czterdzieste lata swojego życia, jeżeli już nie z oszczędnościami, to przynajmniej bez długów.
        Tyle chociaż im się należy.

        > Dziękuję, wicej pytań (na razie) nie mam.
        Jeżeli będziesz miał nowe - wal bez krępacji

        > PS: społeczeństwo wbrew pozorom nie służy do tego, żeby lekarzom żyło się godni
        > e.

        Społeczeństwo służy do polepszania życia poszczególnych jednostek - po to zostało wymyślone
    • p.atryk To jest bardzo dobry pomysl 13.12.07, 01:52
      Podejdzcie do tego pragmatycznie:
      1.lekarz planujacy swoja kariere zawodowa za granica- wyjedzie sie
      specjalizowac za granice (po co mialby doplacac, skoro np. w
      Niemczech jest od groma mozliwosci specjalizacji)
      2. lekarz nie planujacy wyjazdu, skonczy specjalizacje w Polsce i w
      Polsce podejmie prace (kredyt ulegnie umorzeniu)

      Posuniecie ministerstwa tylko ulatwia podjecie decyzji.To wrecz
      sygnal "kto ma wyjezdzac niech wyjezdza, a kto chce zostawac niech
      siedzi cicho".
      Pokrzykiwanie "wyjedziemy,wyjedziemy" a w rzeczywistosci
      oczekiwanie na jakies "co laska" podwyzki, ma sile mocno
      zwietrzalego prochu, nadajacego sie jedynie na kapiszony.
      • iza42 Wszyscy nie wyjada 13.12.07, 03:16
        Nigdzie tak nie ma , nawet w krajach , z ktorych bardzo latwo jest wyjechac ,
        nie ma barier jezykowych i jest podobny system ksztalcenia.
        Nie kazdy po prostu chce i moze wyjechac z rozmaitych wzgledow.
        Dlatego poganianie ludzi do wyjazdu z Polski rowniez nie ma sensu.
        W wielu krajach studia i specjalizacja sa platne .
        Ja sama robilam specjalizacje w kraju angielskojezycznych i musialam za nia
        placic pieniadze , ale wcale nie byly to wysokie sumy . Placilam na biezaco z
        pensji i wcale nie odczuwalam tego jako specjalny ciezar finansowy.
        Oprocz szkolen normalnie pracowalam na oddziale i na dyzurach za pieniadze.
        Jakos nie bardzo wyobrazam sobie sytuacji ,gdzie lekarz wykonuje ciezka prace na
        rezydenturze w zamian za dlug.
        Jest to po prostu absurdalne.
        • p.atryk Oczywiscie,ze wszyscy nie wyjada... 13.12.07, 06:01
          I ja nie traktuje wyjazdu jako formy szantazu czy nacisku na
          rzad/spoleczenstwo. Traktuje wyjazd (lub jego odrzucenie) jako
          swiadomy i wieloaspektowy wybor zyciowy.
          W jednym z tych aspektow, wyboru dokonuje sie pomiedzy sluzebna rola
          lekarza w spoleczenstwie a profesjonalista wykonujacym wolny zawod.
          Kazdy wybiera co lubi.
          • iza42 Re: Oczywiscie,ze wszyscy nie wyjada... 13.12.07, 08:42
            p.atryk napisał:
            Traktuje wyjazd (lub jego odrzucenie) jako
            > swiadomy i wieloaspektowy wybor zyciowy.
            > W jednym z tych aspektow, wyboru dokonuje sie pomiedzy sluzebna rola
            > lekarza w spoleczenstwie a profesjonalista wykonujacym wolny zawod.
            > Kazdy wybiera co lubi.

            Tak ale wybor czesto nawet w normalnej sytuacji nie jest prosty . Rozne sa
            sytuacje zyciowe. Jezeli ktos ma wybierac pomiedzy wyjazdem a zostawieniem w
            kraju starych i schorowanych rodzicow , jezeli wyjazd grozi zaprzepaszczeniem
            perspektyw zawodowych malzonka itd taki wybor bedzie trudniejszy ale jeszcze
            mozna go nazwac wyborem . Natomiat sytuacje , gdzie lekarz jest literalnie
            wygnany z kraju poprzez perspektywe zadluzenia bedacego konsekwencja
            specjalizacji z pewnoscia nie mozna zaliczyc do wolnego wyboru.
            • p.atryk Izo, o wygnaniu nie ma mowy 13.12.07, 13:31
              Ja rozumiem te koncepcje tak: premiujemy lekarzy pozostajacych w
              Polsce (umarzamy naleznosci). Lekarz chcacy pozostac w Polsce
              zacznie prace po specjalizacji z czystym kontem. Nie bedzie musial
              wyjezdzac "na saksy" by zarobic na splate kredytu.

              Pomysl podoba mi sie,bo:
              -gdyby go wprowadzono byc moze zmusilby paru lekarzy do powaznych
              przemyslen i powaznych decyzji
              - byc moze "placacy" lekarz moglby wymagac solidniejszego poziomu
              ksztalcenia od placowki go szkolacej (szczegolnie specjalnosci
              zabiegowe sie klaniaja)
              • iza42 Re: Izo, o wygnaniu nie ma mowy 13.12.07, 21:51
                Patryk , nawet jezeli prawda jest co mowisz ,ze tak ma wygladac ten nowy system
                uwazam ze taki preferencyjny model platnosci za specjalizacje stwarza wiecej
                problemow niz ich rozwiazuje.
                Decyzje dotyczace wyjazdu za granice moga sie zmieniac. Ktos , kto zamierzal
                wyjechac i placil moze nie moc wyjechac bo zmienila mu sie sytuacja zyciowa. I
                na odwrot , ktos kto nie zamierzal wyjechac zmienil zdanie. Poza tym czy wyjazd
                za granice oznacza wyjazd na stale? Dla niektorych tak , dla innych nie. Mozna
                przeciez wyjechac na pare miesiecy /lat i wrocic .Jak rozwiazac problem
                platnosci w takiej sytuacji ? podejrzewam ,ze wywiaze sie z tego potworny
                galimatias.
                Uwazam ,ze jezeli placic za specjalizacije to wszyscy , ale oczywiscie musza
                zarabiac odpowiednio aby placic , albo nikt.
                • jeanne72 Re: Izo, o wygnaniu nie ma mowy 13.12.07, 22:17
                  Ludzie, jak można brać kredyt na własną pensję? Z anormalną pracę? Czy naprawdę
                  istnieje osoba na swiecie, ktora nie dostrzega w tym absurdu?
                  • jachuw Re: Izo, o wygnaniu nie ma mowy 14.12.07, 11:50
                    jeanne72 napisała:

                    > Ludzie, jak można brać kredyt na własną pensję? Z anormalną pracę? Czy naprawdę
                    > istnieje osoba na swiecie, ktora nie dostrzega w tym absurdu?

                    Dostrzega to piszący te słowa...
                    Mnie też to dziwi, zwłaszcza w kontekście ciągłego narzekania na brak szacunku dla pracy lekarza.
                    Nie można oczekiwać tego od przeciętnego człowieka, skoro są nawet lekarze, którzy uważają, że praca ich młodzych kolegów, ale wciąż jednak lekarzy, nie jest nic warta.
                    Cóż, jak widać poszukiwanie solidarności w środowisku to ciągle cezcelowa rozywka.
      • jeanne72 Re: To jest bardzo dobry pomysl 13.12.07, 12:31
        p.atryk napisał:
        2. lekarz nie planujacy wyjazdu, skonczy specjalizacje w Polsce i w
        > Polsce podejmie prace (kredyt ulegnie umorzeniu

        Na razie jeszcze nikt nie napisal, kiedy to i w jakich okolicznościach kredyt
        bylby umorzony. Więc wcale bym się tym nie cieszyla. Może się okazać, że
        zostalby umorzony np. w 10% dla kilku ( na ogół 5)procent najlepszych
        specjalistów ( tych, co najlepiej zdali egzaminy specjalizacyjne). Tak jest z
        innymi "preferencyjnymi" kredytami i nie sądzę, by tutaj umarzano je w calości
        wszystkim, ktorzy pozostaną w kraju.
    • co_dzienna Re: to się po prost nie mieści w głowie 13.12.07, 11:38
      Pomysł jest mądry inaczej.
      1. Jego realizacja będzie kosztowała Państwo więcej niż system
      obecny. Przy założeniu, że lekarze zostaną w Polsce trzeba będzie
      bankowi udzielającemu kredytu zapłacić dodatkowe odsetki. Nie
      przemawia do mnie sformułowanie "zasady preferencyjne", do każdej
      preferencji ktoś dopłaca.
      Zakładając wyjazd lekarzy po specjalizacji należy założyć koszty
      postępowań sądowych związanych z niespłaconymi kredytami.
      Powstaną zapewne kolejne stanowiska w Minsterstwie do obsługi tego
      walniętego pomysłu.
      2. Jedynym skutkiem może być w tej chwili wyjazd lekarzy za granicę
      i zwiększone wpływy szkół językowych. :)

      Gdyby wynagrodzenia lekarzy nie odbiegały, a może przewyższały
      wynagrodzenia bogatych krajów, to lekarze z całego świata
      przyjeżdzaliby specjalizować się na kredyt w Polsce.
      Wtedy problem płatności za specjalizację byłby jedynie jakimś
      policzalnym kosztem. Każdy mógłby sobie zdecydować, czy płaci to z
      własnej kieszeni, czy korzysta z kredytu.
    • daria45-net Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 00:48
      No nareszcie przestaniecie wykorzystywac spoleczenstwo polskie
      studjuiac za ich pieniadze po czym zamiast slono placic za nauke za
      granica jedziecie z gotowym papierem. Nie wspomne juz o tym, ze
      wieszacie psy na swoich dobroczyncach czyli pacjentach.

      Nikt nie broni wam pracowac za granica tylko ksztalccie sie tam.
      • loraphenus Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 00:51
        nikt nie wykorzystuje bo nie "studjuje" -co najwyżej się studiuje

        sopołeczeństwo polskie świadcząc po piśmiennictwie jego przedstawicieli nie
        składa się na studentów- to raczej studenci utrzymują z podatków niepiśmiennych
        analfabetów kombinujących z socjalem i zapomogami...

        Bye Bye!!! i drogie społeczeństwo - możecie pocąłować mniwe w moją tłustą
        owłosioną d.pę
      • obs2 Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 12:51
        > No nareszcie przestaniecie wykorzystywac spoleczenstwo polskie
        > studjuiac za ich pieniadze

        Za swoje, za swoje. Podatki płaciłem i płacę, a w czasie moich
        studiów podatki płacili rodzice. Nigdy nie oszukałem na podatkach,
        podobnie moi rodzice. Więc o co ci babo chodzi? Studia mam opłacone.
        Wiem, że to drogie studia, droższe niż moje podatki. Ale taki jest i
        był PORZĄDEK PRAWNY.
        Te studia były bezpłatne w państwowej uczelni. Opłacanej z podatków.
        Wywiązując się ze zobowiązań podatkowych względem państwa OPŁACIŁEM
        te studia!!!!!!!


        > Nie wspomne juz o tym, ze
        > wieszacie psy na swoich dobroczyncach czyli pacjentach.

        czy ktoś może mi wyjaśnić fenomen tej myśli?
        W jakim sensie pacjent jest moim dobroczyńcą? On płaci, ja wykonuję
        usługę. Czy klient szewca lub sklepu jest jego dobroczyńcą?
        Pacjent to mój klient. Co więcej, mam tą (przyznaję że luksusową)
        pewność, że w moim fachu klientów nie zabraknie. Mam z tego powodu
        płakać? Mam wam dziękować że chorujecie? Puknijcie się w głowy...
        • daria45-net Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 19:24
          Re: to się po prost nie mieści w głowie
          Autor: obs2 15.12.07, 12:51 Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz cytując Odpowiedz

          > No nareszcie przestaniecie wykorzystywac spoleczenstwo polskie
          > studjuiac za ich pieniadze

          Za swoje, za swoje. Podatki płaciłem i płacę, a w czasie moich
          studiów podatki płacili rodzice. Nigdy nie oszukałem na podatkach,
          podobnie moi rodzice. Więc o co ci babo chodzi? Studia mam opłacone.
          Wiem, że to drogie studia, droższe niż moje podatki. Ale taki jest i
          był PORZĄDEK PRAWNY.
          Te studia były bezpłatne w państwowej uczelni. Opłacanej z podatków.
          Wywiązując się ze zobowiązań podatkowych względem państwa OPŁACIŁEM
          te studia!!!!!!!
          ------------------------------

          Twoje smieszne podatki to znikoma czesc oplaty za twoje studia.
          Wlasnie dlatego macie dlug wobec spoleczenstwa i powinniscie to
          wiedziec ale nie wiecie.

          • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 19:42
            A ja płacę za leczenie rolnika (dopłaty do KRUS w 2006 roku stanowiły 96% procent kwoty wydanej na ich leczenie) i... co z tego wynika? Rolnik ma wobec mnie jakieś zobowiązania.

            Nieważne jak bardzo będzie Cię to irytować - możemy wyjechać śmiejąc się w twarz tym, którzy każą nam zwracać za studia. I najlepsze: tego się nie da zmienić :)
            • daria45-net Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 22:14
              maverick777md napisał:

              > A ja płacę za leczenie rolnika (dopłaty do KRUS w 2006 roku
              stanowiły 96% proce
              > nt kwoty wydanej na ich leczenie) i... co z tego wynika? Rolnik ma
              wobec mnie j
              > akieś zobowiązania.
              >
              > Nieważne jak bardzo będzie Cię to irytować - możemy wyjechać
              śmiejąc się w twar
              > z tym, którzy każą nam zwracać za studia. I najlepsze: tego się
              nie da zmienić
              > :)



              Mysle, ze da sie i powinno zmienic min po to byscie nie smiali sie
              spoleczenstwu w twarz.
              • maverick777md Re: to się po prost nie mieści w głowie 16.12.07, 06:47
                Nie ważne co myślisz - nie da się :)))
      • 1.procent.spoleczenstwa Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 19:26
        > wieszacie psy na swoich dobroczyncach czyli pacjentach.


        ale się uśmiałem. Dobroczyńcy? :)))
    • loraphenus Re: to się po prost nie mieści w głowie 15.12.07, 20:02
      rozumiem że tobie trolico z czystym sumieniem napisać dureń przystoi - choć nie
      potrafisz napisać poprawnie czasownika studiować

      podobniez bawi mnie ocena kompetencji lekarskich przez taką jak ty. Słowa po
      polsku nie potrafisz napisać a do oceny i wyzwisk pierwsza. Cóż

      A w kwestii oddawania i podatków - rozumiem że za nieukończoną podstawówkę nie
      zwróciłaś ani złotówki - umorzyli jako straty państwa.

      Ponadto - to "wspaniałe" społeczeństwo może studiowac - każdy ma takie same prawa.

      Możesz nam skoczyć pisząc nieelegancko. I weź słownik do eki zanim coś napiszesz.

      A społevczeństwo może nas pocałować/ naskoczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka