cccykoria
05.10.08, 21:07
Ostatnio mnie ciagle przesladuje pech .
Lecze sie u neurologa. Ostatnie dwie operacje o ktorych
pisalam wczesniej pisalam ,potem przez zawroty glowy
skrecilam srodstopie stopy ,szyna itd
Neurolog dala mi na CT glowy ,czy czasem nie ma tam
czegos niepokojacego.Wkrecilam sie szybko i wynik oki .
Wiec nie ma zartow to od szyjnego-Dala skierowanie do
neurochirurga ,w zalaczeniu mialam MR szyjnego z 2004 r EMG
CT itp
Czekalam m-c na wizyte
Pacjenci mowia spoko dr ,dzisiaj przyjmuje ,nie tak jak
ostatnio(w ubieglym roku(problem z ledzwiowym) ,weszlam i
wyszlam
Czekam w kolejce ,pacjenci wychodza zadowoleni.
Pech ,dr wychodzi na konsultacje do pacjenta- dlugo go nie
ma.
Wreszcie idzie ,po wyrazie twarzy widze ,ze wkurzony.
Oki wchodze
POogladal wszyskie moje badania i mowi- "co Pani sobie
mysli ,ze ja mam cale kieszenie pieniedzy?"
Przepraszam o co chodzi?
on na to- " Badanie nieaktualne ,moze Pani raz zrobilby by
sobie sama na wlasny koszt MR?"
Zatkalo mnie -ale szybko zbierajac mysli mowie-Alez prosze
bardzo moge sobie zrobic ,tylko prosze mi napisac ,ze
Pan tego sobie zyczy.
Cisza ,bierze kartke i pisze ,pisze i daje mi.
Nie wiem o co chodzi pytam -a on na to ,ze to list do
lekarza ,oczywiscie mojego neurologa.
A wszystko przez to ,ze cos zle mu poszlo z operacja ,bo
owil do pielegniarki ,ze jakas "kosc" zostala w szyjnym i
co ja mam teraz zrobic? "zrobic dziure palcem i wyjac"?
Chyba powinien popracowac nad swoimi emocjami?
Autentyk z poniedzialku:D