Od ponad 5 lat jestem kochanką. dwa lata temu postanowlismy, ze będziemy dążyć do zmiany naszych relacji, on zredukuje relacje z zoną do minimum i z czasem będziemy razem. kupiliśmy wspolnie nawet małe mieszkanie które razem urządzaliśmy aby mieć gdzie się spotykac i spedzać czas. Poświeca mi dużo uwagi, miłości - wiem ze to banał ale twierdzi ze z zoną nie uprawia seksu w wogle nie ma miedzy nimi czułości. Zdeklarowal jasno, ze teraz nie odejdzie od rodziny ale bedzie ją trzymał na dystans (żonę), ze nic miedzy nimi nie ma tylko dzieci. Jednak... cały czas dba o pozory. Co ona pomysli jesli go nie bedzie w domu w sobotę, co pomysli jesli nie odbierze telefonu i w końcu co pomysli jesli nie pojdzie z nia na sylwestra - i oczywiście idzie z nia zasłąniajac się tym, ze jesli tego nie zrobi ona wyrzuci go z domu a to bedzie oznaczało izolację od dzieci. Na chwilę obecną zawiesiłam nasz zwiazek do czasu aż nie ułozy sobie relacji z nią tak żeby już nic nie "musieć bo wypada" jest mi bardzo, bardzo ciężko

kubeł zimnej wody poproszę