Dodaj do ulubionych

żony kontra kochanki

15.11.11, 18:56
weźcie zapodajcie jakiś " topik" żeby sobie można był was poczytać bo tak śmiesznie i nieobiektywnie się przekomarzacie.

Nie wiem może która ba bardziej "wsiurski" kolor włosów? która ma dziwniejszą minę, która może bardziej rzucać dyniami, która ma więcej wad albo którą wypowiedziała najśmieszniejszy tekst na świecie, która miał głupszego kochanka/ męża, który kochanek mąż był bardziej żałosny ze swoimi tekstami...albo coś

no dziewczyny, dajecie czadu.
Obserwuj wątek
    • procenty Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 20:24
      czyli o wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia....
      bla bla bla......
      • agus-ia76 Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 20:38
        ale sie nagadałes
        • procenty Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 23:30
          agus-ia76 napisała:

          > ale sie nagadałes

          Wszystkie watki na tym forum i innych, temu poświęcone, więc co tu ma być?
          Kompendium wiedzy?
          Zreszta komu się chce tłuc to od nowa - to wolna wola....
          I już sie nagadałam, na pewno na długowink
    • ladymama2828 Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 21:07
      Jak masz jakieś ciekawe wnioski to sam się podzielsmile
      My tu patrzymy z "babskiego" punktu widzenia. Kochanki utrzymują, że są lepsze, nowsze, fajniejsze. A żony stoją na straży trwałości związku, miłości po grób itp.
      możesz nam przybliżyć męski punkt widzenia smile
      Zapraszamy
      • fieldsofgold Re: żony kontra kochanki 16.11.11, 09:47
        ladymama2828 napisała:

        > Kochanki utrzymują, że są lepsze,
        > nowsze, fajniejsze.

        ....nie wierzę...
        • klawiatura_zablokowana Re: żony kontra kochanki 17.04.12, 12:36
          "Lepsze" o tyle, że one "dają", a żona "nie daje", to jest najczęściej koronny argument, biedny misio odchodzi od "niedającej" żony w ramiona "dającej" kochanki i już... uniewinniony, usprawiedliwiony big_grin Ile historii czytam, wszystkie to samo "on z żoną nie sypia", "jego pożycie nie istnieje"... A jak wszak na tym forum wiadomo, sumienne wywiązywanie się z "dawania" jest ukoronowaniem zalet kobiety, niedająca żona jest sama sobie winna, że ją facet zdradza.
    • marga77 Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 21:11
      skoro tytul forum brzmi kochanki, co robia tutaj zony-zdradzane lub zdradzone, sie pytam, a to one tu najwiecej grasuja i pluja jadem, dziwny sposob podnoszenia wlasnego, watpliwego ego uncertain
      • henrydenavarra Re: żony kontra kochanki 15.11.11, 23:34
        Masz problem ze zrozumieniem...Kochanki...
        A nie" tylko dla kochanek".
        'a to one tu najwiecej grasuja i pluja jadem, dziwny sposob podnoszen
        > ia wlasnego, watpliwego ego uncertain"
        Chcesz się dowartościować?
        • fieldsofgold Re: żony kontra kochanki 16.11.11, 09:49
          nie wierzę...
      • fieldsofgold Re: żony kontra kochanki 16.11.11, 09:48
        marga77 napisała:

        > to one tu najwiecej grasuja i pluja jadem, dziwny sposob podnoszen
        > ia wlasnego, watpliwego ego uncertain

        nie wierzę...
        • agus-ia76 Re: żony kontra kochanki 16.11.11, 09:58
          pisałam do autora

          ja ani za tym ani za tym,różnie w życiu bywa i nie da się tego poszufladkować
          • fieldsofgold Re: żony kontra kochanki 16.11.11, 14:40
            ok, ale ja nie pisalam do ciebie. ogarniasz drzewko? beczka straszna, ze laski nie zauwazyly, ze zaczęły robić dokładnie to z czego nabija się autor.
      • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 12:16
        Hmm.. od pół roku spotykam się z żonatym mężczyzną (31lat)- 5 lat starszym ode mnie, który ma żone i 4 letnie dziecko, które kocha nad życie.. z żoną już od 4 lat nie mieszka bo pracuje w innym mieście i do domu jeździ tylko i wyłącznie co 2 tyg na weex.. Na początku, zresztą jak zawsze zapowiadało się niewinnie i chodziło o przygode.. tzn.. głównie spacer, wyskoczyć do kina, razem zjeść kolacje i to wszystko.. choć z każdym dniem więź między nami rosla i była coraz silniejsza.. czesto się spotykamy, kontakt tel oraz przez internet non stop..
        Do tej pory byłam kobietą, która nie przywiązywała się do facetów, z dużym dystansem, nieufna itd.. poznając go zmieniłam się jak równiez moje życie o 180 stopni.. w chwili obecnej nie potrafie bez niego żyć.. wie, że się zakochałam,, i jestem wiecej niż pewna, że on czuje to samo co ja ale ma żone i dziecko ktore kocha i nie wie co ma zrobić.. może potrzebuje czasu? to wszystko jest świeże (ok miesiąca) nie obiecywał mi nic od samego początku i powiedział, że nie zostawi żony.. ale.. probowalismy tyle razy zakonczyc nasza znajomość i jak nie jedno to drugie nie dawalo by nasza relacja ulegla zmianie.. aż nagle wyszło ze się zakochalam, że nie widze świata poza nim.. byłam z nim szcxzera bo nie moglam już dlużej i go jak i siebie oszukiwac.. przyjęcie tej wiadomości było dla niego szokiem, milczal kilka dni..chcial zakonczyc znajomosc ale kontakt ze mna caly czas chcial mieć.. tzn chcial żebyśmy byli kolega- koleżanka.. że jest mu ciężko i że nie umie prowadzić podwójnego życia.. że na początku miało być inaczej a wyszedł z tego jakiś zwiazek.. no ale sorry na tym etapie znajomosci nie da się tak funkcjonować.. z jednej strony mówi, że chce zakończyć a z drugiej przyjeżdża kocha się ze mną, pisze także tak na prawde nasza relacja w ogóle nie uległa zmianie- nie wiem moze on w podświadomosci się z tym lepiej czuje, ma mniejsze wyrzuty sumienia?? będąc u mnie kilka dni po moim "wyznaniu" zakończyliśmy tą znajomośc.. na drugi dzień byłam załamana.. nie mogłam się na niczym skoncentrować, cały czas płakałam itd.. ale co mnie zaskoczylo.. on nie dawal za wygraną i caly czas pisał i dzwonił do mnie.. ja nie chcialam a on wręcz się narzucal i byl pokorny.. duzo rozmawialismy, otworzylam się przed nim jeszcze bardziej.. powiedzialam co czuje.. kim on dla mnie jest.. ze wczesniej nigdy tak silnej więzi nie mialam z mężczyzną, ze tak duzo dla mnienei zaczyl itd.. on też sie otworzyl i zadał mi pyt... mianowicie zapytal się ile jest od nas do najdalszej planety w ukladzie slonecznym?? zaskoczyl mnie ów pyt bo nie wiedzialam skad mu akurat takie cos przylszo do glowy.. odpowiedzialam że skad takie pyt, ze nie weim ale dużo.. on:męczyl bym odp: dużo tzn ile? a ja że nei weim, bardzo dużo.. a on to aż tak dużo?? a ja że tak nawet bardzo dużó.. poczym odpowiedzial: właśnie.. tyle co łaczy mnie z żoną... tego wieczoru pił drinki bo stwierdził, że czasami lepiej się napić bo wtedy sie tak nie mysli o tym wszytskim i jest łątwiej.. Zszokował mnie tą wypowiedzią ale próbując pozniej wyciagnac jakiekolwiek wiadomosci na temat relacji z żoną nie chcial juz mi odp tzn unikal odp.. po czym na drugi dzień przyjechal i bylo tak jak zawsze- nic sie nei zmienilo... w chwili obecnej ma bardzo duzo pracy, pracuje po 15h i ma urwanie glowy i jest bardzo zmeczony.. kontakt przez to jest slabszy ale mimo mojego marudzenia i to dosc ostrego on przygryza wargi, milczy i zachowuje sie dalej tak jak do tej pory jakby nie bylo mojego marudzenia.. przesadzam momentami i zdaje sobie z tego sprawe ale jestem zazdrosna o tą żone.. wyjezdza mi teraz na 2 tyg urlopu i przezywam to.. niby zawsze do tej pory sie odzywal bedac w domu ale nigdy nic nie wiadomo co moze się wydarzyć.. kocham go i nie wiem co mam robić.. czasami mam ochote zostawić to wsyztsko i odejsc ale serce mowi co innego.. nie potrafie bez niego życ.. zdaje sobie sprawe z tego iż ma dziecko.. ale z drugiej str ludzie sie rozwodzą i mają szczesliwe życie..
        szczerze? sama się już gubie w tej naszej relacji bo mowi co innego, robi co innego a zachowuje sie jeszcze inaczej bedac obok mnie.. wiem jedno.. zalezy mu na mnie i to bardzo- swoim zachowaniem to pokazuje.. jestem mu na pewno bliższa niż zona, z żóną wydaje mi się ze łaczy go tylko dziecko.. choć zastanawiają mnie ciągle te jego słowa, że tyle samo go łączy z żoną jak odległośc od nas do najdalszej planety.... skoro to bez sensu to po co ciągle robi mi nadzieje? powiedzial mi ostatnio, ze on teraz nie ma czasu myslec nad tym co jest między nami, że potrzebuje czasu.. ok ja mu ten czas moge dać..
        co wy sądzicie o naszej relacji? jak mam sie zachowac, jak z nim postepować? co myslec? gupie się już w tym strasznie i sama nie wiem co mam już robić... kocham go i chce mieć go i jego syna.. wiem egoistyczne podejscie.. sam mi powiedzial że jestem super, opiekuńcza, troskliwa, samodzielna, w sexie idealna, ze super radze sobie z dziecmi, znam sie na kilku zawodach a mam dopiero 26 lat i ze gdyby wybieral kandydatke na żóne to na pewno by mnie wybral... oraz jego slowa; "uwierz mi że gdybym byl kawalerem bez syna to nosilbym Cie na rekach...." ajjjj pogubilam się w tym wszytskim i kompletnie nie wiem co mam robić.. mimo takich słów ktore mi pisał.. bo ciągle robi mi nadzieje, że coś między nami się zmieni na lepsze, ze będziemy razem.. a pozatym intuicja mi też podpowiadą, że wszytsko będzie dobrze.. dalej sie z nim spotykam i czekam na rozwiazanie ów sytuacji.. w czwartek wyjeżdza na urlop.. i okaże się jak wróci co będzie między nami... ajjjjj ciężkie życie kochanki...
        Może dodam bo padło też na forum jak wyglądają żony naszych kochanków.. dziwnie mi pisac na temat żony mojego "kochanka" bo to taki typ "babo-chłopa" potężna, przy kości kobieta.. kolor włosów wręcz ją postarza- mimo iż ma 32 lata.. nie dba o siebie.. widziałam kilka zdjęc ale ubrana tak mało interesująco.. nerwowa..
        kiedyś napisałam mu ze denerwuje mnie to że jedzie na weekend do domu i ze będzie się bzykał z żoną.. po czym odp mi że jego żona do sexu to tak samo jak on do kościoła.. było to dokładnie w dzień kiedy zapytał się mnie o odległośc do najdalszej planety w układzie słonecznym... ajjj mętlik mam w głowie i zupełnie nie wiem co mam robić.. kocham go i chce być z nim i jego synem tzn akceptuje jego dziecko i nigdy nie będe mu ograniczać relacji z synem mimo iż wiem, ze nawet gdybyśmy byli razem będę najgorszą k... i będą padały różne oszczerstwa pod moim nazwiskiem.. ale wierze iż razem mozemy przez to przetrwać.. i to że bedziemy razem doda nam sił..
        • red.inc Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 14:26
          >.. aż nagle wyszło ze
          > się zakochalam, że nie widze świata poza nim.. byłam z nim szcxzera bo nie mog
          > lam już dlużej i go jak i siebie oszukiwac.. przyjęcie tej wiadomości było dla
          > niego szokiem, milczal kilka dni..chcial zakonczyc znajomosc ale kontakt ze mna
          > caly czas chcial mieć.. tzn chcial żebyśmy byli kolega- koleżanka..

          zadziwiające, jak oni wszyscy gadają jednym i tym samym językiem.
          jaquinelle: poczytaj sobie moje posty tutaj. Widzisz analogię? Tyle, że "my" jesteśmy o kilkanaście lat starsi...łącznie z jego stażem małżeńskim, też kilkanaście lat. A cała reszta kropka w kropkę to samo. Tyle, że ja nigdy nie przyznałam się do zaangażowania (celowo nie używam słowa "kocham", bo byłoby to śmieszne moim zdaniem..kocha się z wzajemnością).


          > Może dodam bo padło też na forum jak wyglądają żony naszych kochanków.. dziwnie
          > mi pisac na temat żony mojego "kochanka" bo to taki typ "babo-chłopa" potężna
          > , przy kości kobieta.. kolor włosów wręcz ją postarza- mimo iż ma 32 lata.. nie
          > dba o siebie.. widziałam kilka zdjęc ale ubrana tak mało interesująco.. nerwo
          > wa..

          "nasza" żona też jest mało interesująca..i też na ubiór zwróciłam uwagę - kiepskawo, tak "praktycznie"..Kolejna analogia.


          > kiedyś napisałam mu ze denerwuje mnie to że jedzie na weekend do domu i ze będ
          > zie się bzykał z żoną.. po czym odp mi że jego żona do sexu to tak samo jak on
          > do kościoła..

          no a co miał powiedzieć?


          > było to dokładnie w dzień kiedy zapytał się mnie o odległośc do n
          > ajdalszej planety w układzie słonecznym... ajjj mętlik mam w głowie i zupełnie
          > nie wiem co mam robić.. kocham go i chce być z nim i jego synem tzn akceptuje j
          > ego dziecko i nigdy nie będe mu ograniczać relacji z synem mimo iż wiem, ze naw
          > et gdybyśmy byli razem będę najgorszą k... i będą padały różne oszczerstwa pod
          > moim nazwiskiem.. ale wierze iż razem mozemy przez to przetrwać.. i to że bedzi
          > emy razem doda nam sił..

          jaquinelle: zagalopowałaś się jak sądzę. Wie o Twoich uczuciach, więc też wie ze ma cie w garści i od jego umiejętnego układania zdan które chcesz usłyszeć będzie zależeć cały układ. A układ będzie taki jak on chce ..a nie ty.
          Ja nie mowię, że ja też sie nie zagalopowałam..niestety my kobiety mamy tak, ze sie angażujemy prędzej czy później. Tyle, że ja staram się aby on nie rozdawał wszystkich kart. Nie jest mnie pewny, wiec za mną goni. Mnie chodzi już tylko o jedno...o swój własny tyłek..nie chcę się w tym "spalić"...bo on najpewniej będzie miał nadal swój własny ciepły domek a ja zostanę z rozstrzaskanymi emocjami, więc próbuję się w tym wszystkim jakoś rozumowo ustawić.
          Cuda sie zdarzają ale rzadko. Osobiście znam dwa takie przypadki kiedy facet odszedł do kochanki i na stałe się z nią związał. Ale...oba przypadki kobiet to nie ckliwe panienki wyznające we łzach miłość, raczej twarde nieco pozbawione emocji sztuki (przynajmniej na zewnątrz). Faceci się boją zalewu uczuć na które nie sa przygotowani.
          • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 15:03
            wiem, że zagalopowałam za daleko.. ale teraz jest pyt jak wyjsć z tego z podniesioną głową żeby było wszystko w porządku.. a nie zjechana psychika bo powiem szczerze, że momentami było różnie i moja psychika bardoz na tym ucierpiała.. z jednej strony tak masz racje.. ale my kobiety potrafimy wyczuć fałszywe- sztuczne okazywanie uczuć.. jak mamy kontakt tel czy przez internet mimo iż mieszkamy bardzo blisko siebie- stara się być lekko na dystans ale mu nie wychodzi bo martwi się o mnie, moja prace, ubezpieczenie i ogólnie.. będąc przy mnie zachowuje się tak samo jak ja.. zakochany po uszy.. sposob w jaki mnie przytula.. czule i z takim prawdziwym uczuciem.. albo jak ja się złoszcze łapie mnie tak czule za ręke... i przytula mocno i mowi że wsyztsko będzie dobrze... wiem możę i faktycznie ejstem naiwna ale jest tyle sytuacji dla mnie nie wyjaśnionych tzn ta ciągła nadzieja poprzez tego typu zachowanie.. od tyg pracuje po 15 h.. na poczatku byłam wyrozumiała tzn i nadal jestem ale zaczyna mnie to przerastać bo dla mnei nei ma praktycznie w ogole czasu.. jestem na niego zła.. i wypisuje mu rózne głupie rzeczy ktoe nie są miłe dla niego czytając to co napisąłam a mimo to.. on przemilczy i nei skomentuje nawet tego.. uda jakby w ogole nie bylo tego mojego marudzenia.. tzn kocham go i nie potrafie sie zloscic- jak sie nei widzimy to ta zlosc jest a jak jest obok to najchetniej zacalowalabym i wtuliłabym się w jego ramiona!! taka oaza spokoju Mmmm.. czuje sie bezpieczna i zapominam o calym swiecie.. nic wtedy nei jest ważne.. i gdyby mu nie zalezało to kopnąłby mnie w tyłek i znalazłby sobie taka co by mu nie marudzila i zaakceptowala taki układ.. dodam jeszcze że w naszej relacji nei chodzi tylko o sex, mimo iż nasze pożądanie jest bardzo silne!! on czesto mi zarzuca, że to mi chodzi o sex.. ale nie jest tak... kocham go i ciezko mi jest się powstrzymać gdy leży obok mnie.. działa tak na mnie że jest mi cieżko sie powstrzymać nie calując, nie dotykąjąc go itd.. albo teraz gdy pracuje po 15 h jest mega zmeczony.. on mimo wsyztsko przyjeżdza do mnie.. na tyle się poswięca- po co, dlaczego- żebym mu nie gadała? bez sensu.. nie było sexu.. posiedział godzine i poszedł spać.. ale był obok.. ajjj zagmatwane to wszystko.. nie wiem... co mysleć, robić...
            • red.inc Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 16:17
              > wiem, że zagalopowałam za daleko.. ale teraz jest pyt jak wyjsć z tego z podnie
              > sioną głową żeby było wszystko w porządku.. a nie zjechana psychika bo powiem s
              > zczerze, że momentami było różnie i moja psychika bardoz na tym ucierpiała..


              ooo..kochana!! ja mam dokładnie taki sam problem, jak z tego wyjsć nie pozostawiając w sobie zgliszcz...albo tak sie ustawić, zeby tych zgliszcz było jak najmniej. Śmiało możemy się wspierać. Mnie jest może ciut łatwiej, bo już dostałam od życia mocno w d..pe z powodu facetów, więc wiem czym to pachnie i teraz ja też juz chcę mieć cos do powiedzenia, a nie że będzie jakiś gość targał moje emocje a ja jak jakaś bezwolna chorągiewka.


              > jednej strony tak masz racje.. ale my kobiety potrafimy wyczuć fałszywe- sztucz
              > ne okazywanie uczuć..

              tak myślisz? Uwierz mi, że jak facet zdolny manipulant to my owładnięte emocjami nic nie zauważymy. To już lepiej jak facet jest bardziej powściągliwy i niewiele mówi (na temat uczuć, obietnic)...bardziej już to wiarygodne.


              > jak mamy kontakt tel czy przez internet mimo iż mieszkamy
              > bardzo blisko siebie- stara się być lekko na dystans ale mu nie wychodzi bo ma
              > rtwi się o mnie, moja prace, ubezpieczenie i ogólnie..


              no tak..taka troska też bywa zgubna dla naszych emocji. Przywiązujemy się jeszcze bardziej...nie dziwne. Lekki dystans, bo nie wie do końca co ma zrobić z Twoimi uczuciami do niego.

              > od tyg pracuje po 15 h.. na pocza
              > tku byłam wyrozumiała tzn i nadal jestem ale zaczyna mnie to przerastać bo dla
              > mnei nei ma praktycznie w ogole czasu.. jestem na niego zła.. i wypisuje mu róz
              > ne głupie rzeczy ktoe nie są miłe dla niego czytając to co napisąłam a mimo to.
              > . on przemilczy i nei skomentuje nawet tego.. uda jakby w ogole nie bylo tego m
              > ojego marudzenia.. tzn kocham go i nie potrafie sie zloscic-

              hmm...Ty napierasz na niego ..on z lekka ucieka...nie dziwne.
              Zaskocz go i sama się odsuń, miej nagle mniej czasu, nie szukaj kontaktu. Takie cos jest mega trudne, bo może Ci się bedzie wydawać, ze jak tak zrobisz to on się na dobre odsunie. Ale z facetami często działa to odwrotnie.


              > jak sie nei widzim
              > y to ta zlosc jest a jak jest obok to najchetniej zacalowalabym i wtuliłabym si
              > ę w jego ramiona!! taka oaza spokoju Mmmm.. czuje sie bezpieczna i zapominam o
              > calym swiecie..


              uzależniłaś się trochę od tego stanu absolutnego bezpieczeństwa..znam to dobrze. Tez kiedyś przerabiałam coś takiego. U mnie to było bardzo złudne poczucie bezpieczeństwa, bo kiedy naprawdę faceta potrzebowałam to się odsunał..w zasadzie to w tyłek kopnął.
              Lepiej nie myślec w kategoriach że facet może być całym niebem...chociaż czasem się tak może wydawać.


              • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 17:28
                właśnie to jest taki typ faceta, ze on nie mówi o uczuciach... obietnicach.. on już jak coś powie to musi być tego pewien w 100%.. mozesz mi uwierzyć bądź nie.. ale sztuczne okazywanie uczuć w sensie żeby jemu było lepiej jabym wyczuła.. czuć że on robi to tez z miłości.. nie ktorych rzeczy nei umie się aż tak udawać.. bo inaczej człowiek zachowuje się będąc zakochanym a inaczej obojętnym gdzie chodzi tylko o przygode.. moje kolezanki powiedziały, że on jest dziwny.. no bo jest.. bo będąc obok mnie on zaprzecza wszystkiemu co pisze i czasami mowi.. że żyć beze mnie nie umie.. najbardziej też zastanawia mnie fakt kiedy on powiedzial ze uważa że sobie powinniśmy to darować bo to do niczego nei prowadzi i ze nei moze patrzeć jak ja bardzo cierpie.. wiec ja byłam stanowcza i powiedzialam ze w takim wypadku kończymy znajomośc i nie mamy ze sobą nic wspolnego, ze ma nie dzwonić, nie pisać.. nie ma wtedy nic.. a on wrecz byl tym przerazony ze tego sie obawial i w ogole itd że to teraz on jest moim wrogiem bo nie poszedl ta sama droga.. tu nei chodzi o to ze jest moim wrogiem tylko o to ze ja go kocham a majac kontakt z nim nigdy sie od niego nei odzwyczaje nie zapomne nawet na chwile bo on wciaz bedzie a ja bede sie ludzic ze moze faktycznie bedziemy kiedys razem.. ajjjjj mam taki mętlik w głowie.. jeszcze mi teraz wyjezdza na 2 tyg urlopu gdzie kontakt bedzie bardzo slaby.. pracuje teraz po 15 h i boje ze sie odzwyczai ode mnie crying ajjjj doszlo do takiego stopnia.. ze jestem w chwili obecnej w stanie wsyztsko dla niego zrobić.. wstawalam o 3 rano by odprowadzić go na pociag oraz dac mu kanapki na drogę jak jechal do domu.. martwie się o niego bo duzo teraz pracuje, szkoda mi go ale praca dla niego jest najwazniejsza, pozniej syn.. jak był chory opiekowalam sie nim jak malutkim dzieckiem.. widzi moje podejscie do zycia i sam stwierdzil ze ja to juz powinnam miec męza i dzieci.. ale ja chce gooooo i co mam zrobicsad inni faceci mnie w ogole nie interesują;/ probowalam na sile spotkać się ze znajomymi.. i wyglada to tak ze caly czas zerkam na tel nie moge sie skoncentrowac na niczym innym i mysle tylko o nim.. a nie wspomne juz o tym ze nei wyobrazam sobie innego faceta ktory moglby mnie dotknąc albo leżec w moim łózku;/ a kysz nie ma nawet takiej mozliwosci!! moze to na prawde miłość? nie mam szczescia do facetow ani ogolnie w życiu.. caly czas tzn ok 14 lat mialam pod górke.. a on pojawil się w dosc ciezkim okresie w moim życiu.. silna depresja.. pojawil się on a ja dostalam skrzydel chęci do wsyztskiego... faceci zawsze do tej pory mnie wykorzystywali i moją dobroć.. głównie chodzilo im o sex.. a moj obecny partner był inny.. jemu zalezało na mnie.. to coś zupełnie innego.. ajjj nie wiem moze powinnam isc do psychologa.. ?? jak jest między nami jakaś sytuacja nerwowa to jestem przygnebiona, zła na siebie ze to wszytsko moja wina ze ciagle cos żle robie.. że mu marudze.. płacze.. nie moge sie na niczyzm skoncentrowac, nic mi nie wychodzi.. nikogo tak nie kochalam jak jego.. jedyny facet ważny w moim życiu to był mój 96 letni pradziadek.. Bożę kocham go nad życie mimo iż nie ma go juz na tym świecie.. ale tą miłośc do niego przelałam wlasnie na niego i pojawił się w momencie kiedy straciłam swojego dziadka.. tzn po 15msc w ogóle nasza sytuacja była dziwna.. nie wiem przeznaczenie?? wierzy ktoś w to w ogole? poznałam się z nim przez internet rok temu.. ale nie chcialam sie z nim w ogole spotkać po 5msc pisania w koncu udalo mu sie mnie wyciągnac na spacer i to jeszcze odwołałam go bo mowię jo koleś z netu bez swensu w ogole itd.. ale on nalegal wiec mowie dobra to juz dla swietego spokoju pojade i za 2 godz wróce- a tuuuu.... szok... usiadl obok mnie na lawce a ja mialam ogromną ochote go przytulić.. coś mnie ciagło do niego... nie wiem co to było.. ajjj to bylo cos niesamowitego.. siedzielismy do 5 rano i rozstać się nei mogliśmy.. pozniej jzu z kazdym dniem bylo gorzej tzn coraz silniejsza wieź się budowala.. a najsmieszniejsze jest to ze ja pracowalam niedaleko jego domu w ktorym mieskzal i przechodzilam obok jego domu po kilka razy dziennie hahaha ajjj cięzki orzech do zgryzienia.. metlik w głowie.. czekam na niego ma dziś przyjechac ale o ktorej i czy przyjedzie nic nie wiem bo przyjechal jego szef i maja pracowac do 19 ajjj
                • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 18:01
                  a jeszcze dodam.. wie, ze się w nim zakochałam.. co czuje.. ale mimo, iż kilka razy miałam na końcu jeżyka "kocham CIę" mówiłam to w myślach patrzac w jego oczka i jego slodkie usteczka.. nie rzucam słów na wiatr, jestem tego pewna ale boję się mu to powiedzieć... i to tez nie jestr tak że ja nie jestem pewna tego uczucia a chce mu zburzyć tamto życie co ma.. nie!! nie chce aby było tak, że ja mu powiem kocham cie chce z Tobą być po czym on zostawi żone a ja po msc czy dwoch powiem sorry pomylilam sie!! dużo nad tym myslalam, rozmawiałam z wieloma osobami i na dzień dzisiejszy jestem pewna mojego uczucia do niego.. chce go i akceptuje jego syna!! mimo iż nie znam synka osobiscie to jestem z nim bardzo zżyta bo wysylal mi duzo jego zdjec, nawet jak jest w domu to wysyla mi mmsa z jego zdj i co robia.. opowiada duzo o nim.. a wydaje mi się, że też facet ktory chce tylko romansu to nie mowi o swoim dziecku ani sprawach zwiazanych z tamtym życiem bo to sfera jego prywatna a do wiadomosci to nikomu nie potrzebne, to moje dziecko a kochance nic do tego pokazalby jak wyglada ewentualnie a nie wysylal zdj opowiadal co u niego itd.. w chwili obecnej mam jego 119 zdj, ktora kochanka ma tyle zdj dziecka swojego partnera? nie wspomne o zdj syna żoną.. drugi balby się że mogę to wykorzystać przeciwko niemu.. bo mam pelno dowodow na jego zdrade.. ajjjj ale nie zrobie tego i on dobrze o tym wie.. bo chcac go zatrzymać obok siebie w ten sposob bym go juz na zawsze od siebie odsunela... jakaś cenna rada osoby postronnej???
                • red.inc Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 18:31
                  >. wstawalam o 3 rano by odprowadzić
                  > go na pociag oraz dac mu kanapki na drogę jak jechal do domu.. martwie się o n
                  > iego bo duzo teraz pracuje, szkoda mi go ale praca dla niego jest najwazniejsza
                  > , pozniej syn.. jak był chory opiekowalam sie nim jak malutkim dzieckiem..

                  no i błąd! Facet to nie dziecko..oni chcą się czuć męsko (zwłaszcza przy kochance), a nie jak smarkacz w krótkich spodenkach..Za dobra jesteś. Wiem, bo ja kiedyś też tak za jednym szalałam..nieba chciałam przychylić, a on sobie tym buty wytarł.



                  > . nie moge sie na niczyzm skoncentrowac, nic mi nie wychodzi.. nikogo tak nie k
                  > ochalam jak jego.. jedyny facet ważny w moim życiu to był mój 96 letni pradziad
                  > ek.. Bożę kocham go nad życie mimo iż nie ma go juz na tym świecie.. ale tą mił
                  > ośc do niego przelałam wlasnie na niego i pojawił się w momencie kiedy straciła
                  > m swojego dziadka..

                  a ojciec?

                  > tzn po 15msc w ogóle nasza sytuacja była dziwna.. nie wiem
                  > przeznaczenie?? wierzy ktoś w to w ogole? poznałam się z nim przez internet rok
                  > temu.. ale nie chcialam sie z nim w ogole spotkać po 5msc pisania w koncu udal
                  > o mu sie mnie wyciągnac na spacer i to jeszcze odwołałam go bo mowię jo koleś z
                  > netu bez swensu w ogole itd.. ale on nalegal wiec mowie dobra to juz dla swiet
                  > ego spokoju pojade i za 2 godz wróce- a tuuuu.... szok... usiadl obok mnie na l
                  > awce a ja mialam ogromną ochote go przytulić.. coś mnie ciagło do niego... nie
                  > wiem co to było.. ajjj to bylo cos niesamowitego.. siedzielismy do 5 rano i roz
                  > stać się nei mogliśmy.. pozniej jzu z kazdym dniem bylo gorzej tzn coraz silnie
                  > jsza wieź się budowala..


                  dosyć toksycznie się zakochałaś......
                  • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 18.12.11, 18:36
                    ojcem nie mam w ogóle kontaktu.. bynajmniej teraz od śmierci pradziadków.. jeszcze doły pode mną kopie.. skłócił mnie z bratem i z połową rodziny;/ ogólnie dziwna sytuacja.. przeżywam też to ze idą świeta a ja sama.. niby mam go a go przy mnie nei będzie.. i mozesz mi wierzyć bądź nie ale bardzo to wsyztsko przeżywam...
        • zolwik2011robak Re: żony kontra kochanki 22.02.12, 02:45
          powiem ci tak jeżeli chodzi o te słońce to miałam podobna sytuacje tylko że chodziło o księżyc czytałam wszystko co napisałaś smile...daj mu czas napewno sie wam ułoży życzę szczęścia z całego serducha smileaa...synek ? -dzieci sa urocze i możecie tez również mieć swoje wspólne lepiej żeby dziecko zostało przy matce tak lepiej będzie dla was wszystkich
          • jaquinelle Re: żony kontra kochanki 23.03.12, 08:46
            Synek.. jego synek jest dla mnie najważniejszą osobą.. i patrze na niego pod każdym katem.. Niby go osobiście jeszcze nie poznałam a jestem z nim bardzo zżyta.. praktycznie zawsze jak jedzie do domu cos mu kupie.. teraz ma urodziny w przyszły weekend i oczywiście nie mogłam zapomnieć o nim, Misio kończy 5 latsmile codziennie pytam się jak w przedszkolu i interesuje się jego osobą.. więc chyba też mu pokazałam, że jest dla mnie bardzo ważna osobą.. A jeśli chodzi o mojego Darka.. ostatanio jest bardzo zmieszany.. widać ze go to wsyztsko bardzo przytłacza, że nia daje sobie z tym rady i nie wie co robić.. fakt faktem nasza relacja tylko na tym cierpi... ale dlaczego? co jest lepsze? być po tej drugiej str i nie wiedzieć nic i łapać jego starania?? czy wiedzieć wszystko, ciągły stres, nerwy i mieć ucinane na wszytskim i ograniczony czas... ??????
            Powiem Wam, że ktoś jak nie był w takiej relacji nigdy nie zrozumie.. to jest za trudne.. Mi na nim mega zależy i ja jestem tego PEWNA I ŚWIADOMA W CO WCHODZE, TEGO ŻE MA WSPANIAŁEGO SYNKA- KTÓRY TEŻ JEST DLA MNIE BARDZO WAŻNY.. Kocham go i dlatego tak to wsyztsko przeżywam.. bo zakochać się w kimś kto ma żone i ciągła niewiadoma co dalej z nami jest najgorszą rzeczą na świecie... Niby widzę, ze mu zależy ale.. co on zrobi?? ja nie moge mu powiedzieć: odejdź od żony.. on sam musi podjac męską decyzje.. i do tego dojrzeć.. nie chce by czegokolwiek pożniej żalował i miał do mnie pretensje.. Kocham go i chce z nim być i chce zeby to się jak najszybciej wydało bo w głębi ducha coś ze mnie wyjdzie i odetchne z ulgą.. ale z drugiej strony boje się że różnie to moze się skońćzyć dla nas.. oprócz tego.. sama już chwytam się wsyztskiego co mogę.. miałam dużo chwil na przemyslenie oraz nie raz chciałąm uciec z tego.. ale nie mogę kocham go.. i ciężko go wymazać z pamieci.. nie umiem tak.. sad byłam u sprawdzonego wróżbity... stawiał mi tarota zwykłego, egipskiego, japońskiego, runy itd... za każdym razem wychodzi, że warto w to dalej brnąć bo on i tak z tą żoną nie bedzie bo w ich zwiażku już od dawien dawna się nie układa... oprócz tego sprawdziłam to będąc u jeszcze jednej wróżki co powiedzą karty tarota.. sprawdzić poprostu, upewnić się... i ciagle to samo... wsyztsko dookoła mi mówi, tak wy będziecie razem tylko potrzeba czasu, on woli Ciebie nie żone ale jest synek, któego kocha nad życie i boi się jadu ze strony żony... czas... ok..
            ale wiecie co jest najgorsze?? że ja nie wiem nic.. widzę, że on sam ze sobą walczy... jest mu mega cieżko ale mi nei powie nic... ostatnio mi niby powiedział.. że on już myśli i wie co ma zrobić ale ja mam nie cisnąc i wymuszać odpowiedzi... ale z dugiej strony jestem tak mu obojętna i obca.., że aż mnie to przeraża i zarazem boję się go stracić..???? moze nei aż tak obojętna bo jeszcze cos tam sie stara ale tak mało.... sad i co ja jeszcze mogę zrobić????? od 4 tygodni nie sypiamy ze soba.. z jednym wyjatkiem po dniu kobiet w poniedziałek.. przywiózł mi kwiaty i był sex ale ostatnio nie ma ochoty na nic co ze mna zwiazane.. nie wiem co robić.... widze, ze jest mu ciężko i że walczy sam ze soba ale ja jestem bezradna...
          • jaquinelle_devil Re: żony kontra kochanki 26.03.12, 08:03
            Synek.. jego synek jest dla mnie najważniejszą osobą.. i patrze na niego pod każdym katem.. Niby go osobiście jeszcze nie poznałam a jestem z nim bardzo zżyta.. praktycznie zawsze jak jedzie do domu cos mu kupie.. teraz ma urodziny w przyszły weekend i oczywiście nie mogłam zapomnieć o nim, Misio kończy 5 latsmile codziennie pytam się jak w przedszkolu i interesuje się jego osobą.. więc chyba też mu pokazałam, że jest dla mnie bardzo ważna osobą.. A jeśli chodzi o mojego Darka.. ostatanio jest bardzo zmieszany.. widać ze go to wsyztsko bardzo przytłacza, że nia daje sobie z tym rady i nie wie co robić.. fakt faktem nasza relacja tylko na tym cierpi... ale dlaczego? co jest lepsze? być po tej drugiej str i nie wiedzieć nic i łapać jego starania?? czy wiedzieć wszystko, ciągły stres, nerwy i mieć ucinane na wszytskim i ograniczony czas... ??????
            Powiem Wam, że ktoś jak nie był w takiej relacji nigdy nie zrozumie.. to jest za trudne.. Mi na nim mega zależy i ja jestem tego PEWNA I ŚWIADOMA W CO WCHODZE, TEGO ŻE MA WSPANIAŁEGO SYNKA- KTÓRY TEŻ JEST DLA MNIE BARDZO WAŻNY.. Kocham go i dlatego tak to wsyztsko przeżywam.. bo zakochać się w kimś kto ma żone i ciągła niewiadoma co dalej z nami jest najgorszą rzeczą na świecie... Niby widzę, ze mu zależy ale.. co on zrobi?? ja nie moge mu powiedzieć: odejdź od żony.. on sam musi podjac męską decyzje.. i do tego dojrzeć.. nie chce by czegokolwiek pożniej żalował i miał do mnie pretensje.. Kocham go i chce z nim być i chce zeby to się jak najszybciej wydało bo w głębi ducha coś ze mnie wyjdzie i odetchne z ulgą.. ale z drugiej strony boje się że różnie to moze się skońćzyć dla nas.. oprócz tego.. sama już chwytam się wsyztskiego co mogę.. miałam dużo chwil na przemyslenie oraz nie raz chciałąm uciec z tego.. ale nie mogę kocham go.. i ciężko go wymazać z pamieci.. nie umiem tak.. sad byłam u sprawdzonego wróżbity... stawiał mi tarota zwykłego, egipskiego, japońskiego, runy itd... za każdym razem wychodzi, że warto w to dalej brnąć bo on i tak z tą żoną nie bedzie bo w ich zwiażku już od dawien dawna się nie układa... oprócz tego sprawdziłam to będąc u jeszcze jednej wróżki co powiedzą karty tarota.. sprawdzić poprostu, upewnić się... i ciagle to samo... wsyztsko dookoła mi mówi, tak wy będziecie razem tylko potrzeba czasu, on woli Ciebie nie żone ale jest synek, któego kocha nad życie i boi się jadu ze strony żony... czas... ok..
            ale wiecie co jest najgorsze?? że ja nie wiem nic.. widzę, że on sam ze sobą walczy... jest mu mega cieżko ale mi nei powie nic... ostatnio mi niby powiedział.. że on już myśli i wie co ma zrobić ale ja mam nie cisnąc i wymuszać odpowiedzi... ale z dugiej strony jestem tak mu obojętna i obca.., że aż mnie to przeraża i zarazem boję się go stracić..???? moze nei aż tak obojętna bo jeszcze cos tam sie stara ale tak mało.... sad i co ja jeszcze mogę zrobić????? od 4 tygodni nie sypiamy ze soba.. z jednym wyjatkiem po dniu kobiet w poniedziałek.. przywiózł mi kwiaty i był sex ale ostatnio nie ma ochoty na nic co ze mna zwiazane.. nie wiem co robić.... widze, ze jest mu ciężko i że walczy sam ze soba ale ja jestem bezradna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka