Witam zwolenników i przeciwników

U mnie minęły ponad 3 miesiące od zakończenia wielkiej "miłości"

kontaktu zero, myśli cały czas, co prawda święta minęły 1000 razy lepiej niż rok temu ale .... no właśnie jest lepiej, spokojniej, bez kłamstw, jakoś tak całkiem nieźle żyję... ale cały czas jednak myślę, niby o niczym konkretnym, żadnych myśli w stylu jak to kocham, jak tęsknię ale jednak myśli krążą w koło jego osoby a jego już nie ma i nie będzie. Głupie to. Najlepsze jest to, że teraz przeszło mi wszystko w nienawiśc, nie sądziłam, że nawet jestem zdolna do takich uczuc, ale jestem
Co nie zmienia faktu, że on ma cudowną rodzinkę i jest szczęśliwy. Facet się wyszalał i przyjęto go z otwartymi ramionami. Hmmm to na mnie też działa jak płachta na byka

Spadł sobie na cztery łapki a ja nie mogę się z tym pogodzic. Ja nie umiem zaufac innemu facetowi a jego żona nie ma problemu żeby byc z kimś kto ją zdradzał 4 lata. Też tak chcę!!! A czuję się nie zdolna do miłości ... i dzisiaj poczułam taką pustkę w sercu.
I normalnie jakbym go spotkała na swojej drodze to wrrr.... miałabym ochotę go udusic, naprawdę. Faceta za którego dałabym się jeszcze 4 mce temu pokroic. Jakby to powiedziała moja koleżanka z pracy ... baby to są głupie. No tak, facet wiedzie piękne życie z żoną i córką, wszyscy uważają jaki jest wspaniały bo się opamiętał a ja siedzę i myślę i mi żal, wcale nie tej "wielkiej miłości" tylko żal że obok mnie nie ma kogoś kto mnie kocha, kogo ja kocham, nie ma dziecka. Pustka.
Zastanawiam się, ojcowie i nauczyciele: "co to jest piekło?". I myślę, że to jest żal, iż nie można już więcej kochać. F. Dostojewski
I ja tak mam, wypruta z uczuc, miłości i nadziei , okropne uczucie. Dzięki facetowi, którego uważałam za miłośc swojego zycia.