Dodaj do ulubionych

ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kochanką?

12.04.12, 19:15
Witam zwolenników i przeciwników smile
U mnie minęły ponad 3 miesiące od zakończenia wielkiej "miłości" smile kontaktu zero, myśli cały czas, co prawda święta minęły 1000 razy lepiej niż rok temu ale .... no właśnie jest lepiej, spokojniej, bez kłamstw, jakoś tak całkiem nieźle żyję... ale cały czas jednak myślę, niby o niczym konkretnym, żadnych myśli w stylu jak to kocham, jak tęsknię ale jednak myśli krążą w koło jego osoby a jego już nie ma i nie będzie. Głupie to. Najlepsze jest to, że teraz przeszło mi wszystko w nienawiśc, nie sądziłam, że nawet jestem zdolna do takich uczuc, ale jestem smile
Co nie zmienia faktu, że on ma cudowną rodzinkę i jest szczęśliwy. Facet się wyszalał i przyjęto go z otwartymi ramionami. Hmmm to na mnie też działa jak płachta na byka smile Spadł sobie na cztery łapki a ja nie mogę się z tym pogodzic. Ja nie umiem zaufac innemu facetowi a jego żona nie ma problemu żeby byc z kimś kto ją zdradzał 4 lata. Też tak chcę!!! A czuję się nie zdolna do miłości ... i dzisiaj poczułam taką pustkę w sercu.

I normalnie jakbym go spotkała na swojej drodze to wrrr.... miałabym ochotę go udusic, naprawdę. Faceta za którego dałabym się jeszcze 4 mce temu pokroic. Jakby to powiedziała moja koleżanka z pracy ... baby to są głupie. No tak, facet wiedzie piękne życie z żoną i córką, wszyscy uważają jaki jest wspaniały bo się opamiętał a ja siedzę i myślę i mi żal, wcale nie tej "wielkiej miłości" tylko żal że obok mnie nie ma kogoś kto mnie kocha, kogo ja kocham, nie ma dziecka. Pustka.

Zastanawiam się, ojcowie i nauczyciele: "co to jest piekło?". I myślę, że to jest żal, iż nie można już więcej kochać. F. Dostojewski
I ja tak mam, wypruta z uczuc, miłości i nadziei , okropne uczucie. Dzięki facetowi, którego uważałam za miłośc swojego zycia.
Obserwuj wątek
    • agus-ia76 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 19:43
      a może i do końca życia uncertain ...........
    • on99 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 20:09
      Co chcesz ? Być z kimś kto Cię będzie 4 lata zdradzał ? wink

      A tak poważniej - wcześniej czy później będzie lepiej - czasem po miesiącu, czasem po dwóch, czasem po dwóch latach a czasem po latach 10-ciu. W sumie wszystko zależy jak szybko się z kimś zwiążesz. On ma lepiej bo ma rodzinę - Ty zaryzykowałaś wiele próbując go z tej rodziny wyciągnąć i przegrałaś więc z założenia masz gorzej.
      • marylka111111 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 20:47
        pozdradzał 4 lata ale teraz na rękach nosi

        no związać się wcale nie zwiąże smile tego jestem pewna, nie umiem kochać...... sad
        a on tak ma wszystko, ja mam nic ... kochanka zawsze dostaje po dupie

        • on99 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 20:51

          Zwiążesz się zwiążesz - jak będziesz mądra to zwiążesz się z kimś wolnym ... jak potrzebujesz kolejnego kopa i zwiążesz się z żonatym to tym razem się nie angażuj smile

          A, że kochanka dostaje po dupie ... cóż - w końcu to ona próbuje wyciągnąć misia z rodziny a ta walka praktycznie zawsze jest przegrana na starcie smile
          • klawiatura_zablokowana Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 17.04.12, 12:04
            Przecież nikt nie każe interesować się żonatymi. Takich się skreśla na starcie, na etapie flirtu. Rozumiem sytuacje, gdy kochanka nie wie o rodzinie i się zaangażuje w dobrej wierze, a tu bęc. Jeśli jednak się wchodzi w to z otwartymi oczami, to cóż... trzeba być gotowym na taki finał, taki lajf.
        • hermilion Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 13.08.12, 19:13
          Kobity, zasadniczo spora ich większość, powinny sobie na czole wytatuować:

          'nigdy nie mów nigdy'
      • marylka111111 do on 99 16.04.12, 18:29
        oj tam czepiasz się smile pozdradzał 4 lata, więcej nie będzie.... chyba mam coś z głową nie tak, bo naprawdę myślę, że teraz będzie grzeczny i będzie do końca życia wierny żonie.

        no tak on ma lepiej, w ciągu kilku dni przeskoczył z jednego łóżka w drugie, ma lepiej... i właśnie o to mi chodziło, też bym chciała ...i nie o łóżka mi chodzi ale zwyczajnie kochać a tu taka pustka..... on ma wszystko ja nic
        ale co do rodziny to nigdy nawet jak pytał czy ma odejść nie powiedziałam, żeby to zrobił
        chciałam, żeby to była jego świadoma decyzja a on tylko brał co chciał
        eee szkoda pisać i wracać do tego co robił co mówił, wszystko robił pod siebie, pobzykał i wrócił do ciepłego łóżeczka żony, która nie ma problemów z jego zdradą, w sumie potem mnie zdradzał z nią, więc kobieta wie że jest najważniejsza a ja to przelotna znajomość, czteroletnia ale przelotna, mężuś się znudził i znowu jest, a ja mam problem z tą jego zdradą, z kłamstwami .... czas mija a zapomnieć się nie da....

        • on99 Re: do on 99 16.04.12, 23:04
          marylka111111 napisała:
          > oj tam czepiasz się smile pozdradzał 4 lata, więcej nie będzie.... chyba mam coś z
          > głową nie tak, bo naprawdę myślę, że teraz będzie grzeczny i będzie do końca ż
          > ycia wierny żonie.

          hehehe - a się założymy, że znajdzie kolejną marylkę w czasie nie dłuższym niż rok/2 lata ? smile

          > no tak on ma lepiej, w ciągu kilku dni przeskoczył z jednego łóżka w drugie, ma
          > lepiej... i właśnie o to mi chodziło, też bym chciała ...i nie o łóżka mi chod
          > zi ale zwyczajnie kochać a tu taka pustka..... on ma wszystko ja nic
          > ale co do rodziny to nigdy nawet jak pytał czy ma odejść nie powiedziałam, żeby
          > to zrobił
          > chciałam, żeby to była jego świadoma decyzja a on tylko brał co chciał
          > eee szkoda pisać i wracać do tego co robił co mówił, wszystko robił pod siebie,
          > pobzykał i wrócił do ciepłego łóżeczka żony, która nie ma problemów z jego zdr
          > adą, w sumie potem mnie zdradzał z nią, więc kobieta wie że jest najważniejsza
          > a ja to przelotna znajomość, czteroletnia ale przelotna, mężuś się znudził i zn
          > owu jest, a ja mam problem z tą jego zdradą, z kłamstwami .... czas mija a zapo
          > mnieć się nie da....

          Tak jak mówiłem - jak będziesz mądra to poszukasz wolnego ... a jak nie to wrócisz tutaj z kolejną opowieścią smile

          • marylka111111 do on 99 17.04.12, 16:32
            możemy się założyc, nie ma takiej opcji , zeby znalazł kolejną marylkę smile myślę, że 4 letni romans z jedną i tą sama kobietą to mu wybaczyła, ale drugiej mu nie wybaczy, więc nie dopuści do takiej sytuacji, romanse są wyniszczające i do niczego nie prowadzą, on o tym wie i będzie grzeczny, jestem pewna

            w którymś poście wyczytałam, że się podpisujesz , że po dwóch latach to ....
            tez jakiś romans masz na "sumieniu" ?
            pozdrawiam
            • on99 Re: do on 99 17.04.12, 23:19
              marylka111111 napisała:
              > możemy się założyc, nie ma takiej opcji , zeby znalazł kolejną marylkę smile myślę
              > , że 4 letni romans z jedną i tą sama kobietą to mu wybaczyła, ale drugiej mu n
              > ie wybaczy, więc nie dopuści do takiej sytuacji, romanse są wyniszczające i do
              > niczego nie prowadzą, on o tym wie i będzie grzeczny, jestem pewna

              Stawiam dolary przeciw orzechom, że nie dalej jak za 2 lata będzie miał kolejną kochankę lub kochanki - pamiętaj, że on też się uczy i już pewnie nie zaryzykuje związku z kochanką lecz będzie miał czysty seks na boku.

              > w którymś poście wyczytałam, że się podpisujesz , że po dwóch latach to ....
              > tez jakiś romans masz na "sumieniu" ?

              smile

        • klawiatura_zablokowana Re: do on 99 17.04.12, 12:08
          Ale dlaczego ci przeszkadza, że żona nie ma problemów z jego zdradą? Tobie przeszkadzało kiedyś, że on nie ma problemu ze zdradzaniem żony? Czep się kobiety... Sama przymykałaś oko na jego wiarołomność, a teraz oczekujesz, że go tamta pogoni w ramach zadośćuczynienia twojemu żalowi? Wolałabyś, żeby ich związek się rozpadł, bo to by potwierdziło twoją wielką rolę w jego życiu?
          • marylka111111 do klawiatura_zablokowana 17.04.12, 16:18
            ... kiedyś przeszkadzało mi że jestem ja i jego żona i wiele razy chciałam do zakończyc, on nie chciał bo to taka wielka miłośc miała byc, setki kłamstw, ale skoro odszedł od żony, mieszkał ze mną a dalej z nią sypiał, jakiś bałagan, zrozumiałabym żeby przyszedł do mnie i powiedział otwarcie , że chce wrócic do żony ale on tak naprawdę wrócił jak wyszło wszystko na jaw, wrócił do domu parę dni po 4 letnim romansie.... zero starań, "kochanie znudziła mi się kochanka, wróciłem, ściel łózko" smile masakra
            i właśnie dlatego mi to przeszkadza... facet , którego uważałam za ideał niemalże, okazał się zwykłym kłamcą, a tej żonie z jednej strony to zazdroszczę , no ona nie miała problemu z wpuszczeniem go do domu, do łóżka itd. a ja mam problem żeby umówic się z super przystojnym, wyglądającym na bardzo fajnego, do tego wolnym!! facetem na kolację ..... z kimś kto mnie nigdy nie okłamał (a przynajmniej nic o tym nie wiem)... nie mam zwyczajnie zaufania!!! gdyby nie ten 4 letni epizod , który przyniósł same straty pewnie teraz byłabym na kolejnej kawie, ale nie jestem i szlag mnie strzela, że tamten sobie żyje jakby mnie nigdy nie było a ja jakby świat się na nim skończył... i jeszcze do tego jest to, że po stracie dziecka powiedziałam mu że zostanę tylko pod warunkiem że nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, jakie to głupie, byłam pewna że nigdy mnie nie oszukiwał. palant.
    • rtq1 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 20:48
      Aż do czasu, kiedy spotkasz kogoś (wolnego rzecz jasna), kto Cię oczaruje i Ty jego. Ta nienawiść, o ktorej piszesz, to smutny dowód na to, że to co czułaś / czujesz, to nie miłość, tylko obsesja. Zastanów się, czy w ten sposób zbliżysz się do psychicznej wolności. Nienawidząc. Nastaw się na przyszłość, ku ludziom, przyjaźnie. Zostaw przeszłość.
      • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 13.04.12, 13:05

        > Aż do czasu, kiedy spotkasz kogoś (wolnego rzecz jasna), kto Cię oczaruje i Ty
        > jego.

        Aż do czasu kiedy zechcesz spotkac kogoś... i dasz sobie szansę.
        Kiedy minie gniew i żal i pogodzisz sie sama ze sobą i wybaczysz sobie "głupotę bycia kochanką".. oby jak najszybciej..
        Sama sie zastanawiam ile czasu potrzeba... minęło juz wiele wiele miesięcy. Wypisuję tu mądrości o niepielęgnowaniu doła a sama nie wiem jak tego dokonać.
        Życzę powodzenia, może nie każdy jest przypadkiem beznadziejnym jak ja...
        • tropical24 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 13.04.12, 14:06
          Sosna zerknij na priv puk napisałam
        • marylka111111 do sosna_młoda 16.04.12, 18:40
          obawiam się, że nie jesteś sama w tym gronie beznadziejnych przypadków
          tych miesięcy to ile już minęło? zmieniło się coś na lepsze w Twoim życiu?
          • sosna_mloda Re: do sosna_młoda 16.04.12, 20:40
            Jasne, że się zmieniło.. 2 lata to szmat czasu. Gniew minął i juz nie próbujez zrozumieć co sie stało. Na ogól żyję sobie fajnie i spokojnie.. trzymam się z daleka i na dystans.
            Czasem coś zaboli.. wróci jakimś wspomnieniem.. tyle, że teraz to juz tylko sobie nie mogę wybaczyć. głupoty i zaślepienia..
            Chwilowo nie mam ochoty na żadne związki, flirty, mamienie, słodkie słówka i zaczepki.. komplementy ...
            Ble...
            smile

            • on99 Re: do sosna_młoda 16.04.12, 23:09
              sosna_mloda napisała:

              > 2 lata to szmat czasu.
              > Czasem coś zaboli.. wróci jakimś wspomnieniem.. tyle, że teraz to juz tylko sob
              > ie nie mogę wybaczyć. głupoty i zaślepienia..

              No proszę - jakby było o mnie smile Podpisuję się pod tym obiema rękami smile
              • sosna_mloda Re: do sosna_młoda 17.04.12, 07:43
                > No proszę - jakby było o mnie smile Podpisuję się pod tym obiema rękami smile

                smile No to przybij pionę kolego.
                Pozdrawiam
                • on99 Re: do sosna_młoda 17.04.12, 23:19
                  sosna_mloda napisała:
                  > smile No to przybij pionę kolego.

                  5 smile
            • sosna_mloda Re: do sosna_młoda 08.05.12, 10:17
              Napisałam
              > tyle, że teraz to juz tylko sobie nie mogę wybaczyć. głupoty i zaślepienia..

              Najbardziej chyba boli zraniona "milość własna"..
              Poczucie, że coś się przgrało...
              Czy to w ogóle można sobie wybaczyć?
      • marylka111111 do rtg1 16.04.12, 18:38
        bez przesady aż taka nienawiść to to nie jest
        ale chciałabym, żeby to do niego wróciło
        wiesz to jednak jest okropne uczucie jak od kogoś dostawało się tysiące maili a potem zabrakło jednego ludzkiego słowa przepraszam, jak mówił że nienawidzi swojej żony, że małżeństwo to największa pomyłka, jaka to ona jest zła a potem mieszkał ze mną a z nią sypiał , to po co w ogóle się wyprowadzał z gniazdka rodzinnego, jakaś masakra, gość porażka
        i oczywiście spadł na 4 łapy i wiem to ja mam duży problem żeby to zaakceptować, ja siedzę i myślę a on sobie żyje jak gdyby nigdy nic.... i co mam mu życzyć życia sielanki.... nie umiem
        za dużo straciłam przez tego egoistę, a on nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności
        • rtq1 cudze błędy lepiej widać ... 16.04.12, 20:01
          Ja też popełniam błędy, ale Twoje dwa widzę jak na dłoni smile piszę to, bo niby chcesz się wyleczyć.
          1. Założenie, że on spadł na 4 łapy i ma teraz sielankę. Pierwszy błąd.
          2. To, że w ogóle myślisz o jego sytuacji i jego żonie, jakbyś była tam w tej rodzinie. Drugi błąd. Dla Ciebie ich nie ma. Umarli. Wyjechali. Jakkolwiek.
          Sam przechodziłem lata temu przez takie stany i wiem, że teraz marne szanse, żeby dotarło smile Sama do tego dojdziesz. Wtedy dopiero zaczniesz odzyskiwać wolność. Nawet, jak będziesz się tą rodziną interesować, to nie będzie to u Ciebie wywoływać żadnych emocji. Będziesz wtedy już z kimś innym wink
          Może z Czakiem smile smile smile
          I Czak ma być smile smile smile
          Pozdrawiam
          • marylka111111 do rtg 1 17.04.12, 16:43
            pewnie mam tych błędów więcej... uncertain
            1. założenie słuszne, on potrafi się odnaleźc w każdej sytuacji i cieszyc się życiem
            2. a to to bardzo głupie z mojej strony, wiem, wiem ,wiem...i najgłupszy błąd jaki robię (na szczęscie nie płaczę po nocach jak bardzo tęsknię za takim fantastycznym facetem hihihi) ale nie mam pomysłu właśnie jak wyrzucic takie myśli z głowy... hmm może byc Czak ... tylko jak to zrobic jak moje zaufanie wynosi 00000% smile
    • boli-jak-cholera Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 12.04.12, 23:34
      coz, ja nie bylam kochanka tylko zdradzaną zoną...duzo, duzo dluzej niz 4 lata. Kiedy zebralam sie w sobie i przestałam byc zdradzaną zoną bylo upiornie ciezko. Nie, nie rozwiodlam sie, tylko po prostu powiedzialam ze wiem i od tego momentu nie moglam udawac ze jest zupelnie ok i to byl moj jednoczesnie koniec i poczatek. Niedlugo minie rok a ja...zyję. Raz lepiej , raz gorzej ale zyję spokojnie, udalo mi sie nie znienawidziec meza, co chyba mi pomoglo sie pozbierac, choc byly chwile brrr, straszne.
      Twoja sytuacja troche inna...ale jak widzisz da sie pozbierac z roznych tarapatow. Trzeba czasu ale da sie.
      • marylka111111 do boli-jak -cholera 16.04.12, 18:47
        podziwiam że umiałaś zostać, ja bym dopiero się zagryzła jakby był obok
        wybaczyć zdradę tak długą, jak to w ogóle możliwe? nie lepiej było zacząć wszystko od nowa? z kimś innym? z czystą kartą? wierzysz jak mówi że kocha, jak mówi cokolwiek? żeby pójść do łóżka z takim facetem nie dałabym rady, chyba bym go zagryzła żywcem, chociaż wiem, że wiele osób nie ma z tym problemu, choćby żona mojego byłego kochanka, zdradzał to zdradzał ale to łóżka bez problemu chodziła, ja bym się dotknąć nie dała, jakie to głupie ..... uncertain to rzeczywiście musi boleć bardziej niż jak coś się kończy ......... nie wiem, dla mnie zaufanie to podstawa związku....
        • klawiatura_zablokowana Re: do boli-jak -cholera 17.04.12, 12:15
          > nie wiem, dla mnie zaufanie t
          > o podstawa związku....

          Ale jakoś ci to nie przeszkadzało związać się z facetem, który zdradzał żonę. A ty wierzyłaś w jego zapewnienia miłości, skoro wiedziałaś, że perfidnie okłamuje tamtą? wink
          Ach, jak zabawnie się czyta zwierzenia porzuconych kochanek, jakie one się wtedy robią mądre, moralne i takie pryncypialne, jak to nagle nie tolerują kłamstwa, oszustwa i ściemy, ach ach big_grin
          • marylka111111 do kalwiatura zablokowana 17.04.12, 16:25
            "Wolałabyś, żeby ich związek się rozpadł, bo to by potwierdziło twoją wielką rolę w jego życiu? "
            nie, jego zachowanie potwierdziło , ze przez cztery lata byłam zabawką do bzykania,
            czy to że wrócił do zony potwierdziło jak bardzo ją kocha? niestety dla niej ale też nie
            no wierzyłam jemu,oceniałam go swoją miarą.
            zona tez mu sciemniała, on jej , myślałam, że to inna bajka
            dla mnie nigdy nie czytało się zabawnie zwierzeń zon czy kochanek, który cierpią przez drani, nie ma znaczenie po której stronie są
            a tak swoja drogą co Ty robisz na tym forum? kochanką przeciez nigdy nie byłaś? jesteś zdradzoną żoną? jeśli też nie to nie lepiej zając się swoim własnym facetem, ktory nigdy nie zdradził a nie problemami porzuconych kochanek, których i tak nie rozumiesz?


            • agus-ia76 Re: do kalwiatura zablokowana 17.04.12, 18:39
              >a nie problemami porzuconych kochanek, których i tak nie rozumiesz?

              słuszna racja

              trzeba czegoś popróbowac by ocenić
        • trzy_w_jednym Re: do boli-jak -cholera 14.08.12, 08:12
          marylka111111 napisała:
          żeby pójść do łóżka z takim facetem nie dałabym rady, chyba bym go
          > zagryzła żywcem, chociaż wiem, że wiele osób nie ma z tym problemu, choćby żona
          > mojego byłego kochanka, zdradzał to zdradzał ale to łóżka bez problemu chodził
          > a, ja bym się dotknąć nie dała
          HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
          Bzykałaś się świadomie, przez długi czas z cudzym mężem, który obracał jednocześnie ciebie i żonę i takie brednie wypisujesz?
          Z mózgiem coś nie tak?
          To do lekarza, najlepiej psychiatry, bo psycholog to już nie pomoże.
          • marylka111111 Re: do boli-jak -cholera 18.08.12, 12:52
            na tyle ile wtedy wiedziałam (co oczywiście było kłamstwem ex) to swoją żonę bzykał raz na miesiąc hahaha, poza tym więcej nie mieszkał w domu niż w domu ale i tak miałam z tym problem i to spory, ale co innego być kochanką i wierzyć w brednie a co innego mieć świadomość oraz wiedzieć o romansach męża i w międzyczasie nogi rozkładać i błagać, żeby wrócił, metoda jak widać okazała się skuteczna, rodzinka w komplecie smile co mnie dzisiaj również bardzo cieszy smile

            a co psychiatry, dziękuję bardzo, może i przez dłuższą chwilę miałam małe zaćmienie ale mam się świetnie a nawet bardzo świetnie, co widać nie którym przeszkadza, bo przecież kochanka powinna siedzieć i płakać za takim cudownym misiem , który wrócił do swojej cudownej żony, którą zawsze bardzo kochał ... a tu klops... kochanka jest szczęśliwa bez misia i nie musi wydawać fortuny na psychiatrę smile ojjj
            • chyba.ze Re: do boli-jak -cholera 19.08.12, 13:17
              marylka111111 napisała:


              co innego mieć świadomość oraz wiedzieć o romansach męża i w międzycz
              > asie nogi rozkładać i błagać, żeby wrócił, metoda jak widać okazała się skutecz
              > na, rodzinka w komplecie

              Sorry, ale to Ty rozkładałaś nogi- żona legalnie współżyła z mężem.
              Słabo Ci to rozkładanie widać wychodziło skoro pan Cię opuścił.
              Byłaś po prostu mniej atrakcyjna od żonki ot co.

              . a tu klops
              > ... kochanka jest szczęśliwa bez misia i nie musi wydawać fortuny na psychiatrę
              > smile ojjj

              Sama w to nie wierzysz, a odrzucenie wciąż Cię boli, chociaż bardzo nad tym pracujesz.
              Nie ma to jak samą siebie przekonywać i próbować w to wierzyć.
              • marylka111111 do chyba.ze 19.08.12, 13:53
                Sorry, ale to Ty rozkładałaś nogi- żona legalnie współżyła z mężem.
                > Słabo Ci to rozkładanie widać wychodziło skoro pan Cię opuścił.
                > Byłaś po prostu mniej atrakcyjna od żonki ot co.

                pewnie , że słabo wychodziło mi to rozkładanie, facet myślał, że się w końcu czegoś nauczę a tu nic, żona zawsze była lepsza, dobrze, że się w porę opamiętał i ma ten swój cudowny sex z żoną smile
                mało, że jestem mniej atrakcyjna od żony, to ona jest we wszystkim lepsza ode mnie
                a ja byłam w jego życiu 4 lata bo stwierdził, że taką mniej atrakcyjną od żony, słabą w łóżku przygarnie z litości i może przy okazji czegoś nauczy, narażając swoje szczęśliwe małżeństwo i życie rodzinne .... a nie pomyliłam się, on nic nie narażał, wiedział, że co nie zrobi zawsze może wrócić, a żona może spać spokojnie bo przecież nigdy nie będzie drugiej Marylki, a pierwsza to był tylko zły sen smile

                Sama w to nie wierzysz, a odrzucenie wciąż Cię boli, chociaż bardzo nad tym pra
                > cujesz.
                > Nie ma to jak samą siebie przekonywać i próbować w to wierzyć.

                odrzucenie mnie nie boli, bolało to, że wierzyłam komuś bezgranicznie kto był nic nie wart,
                krótko ten ból trwał, bez żadnej pracy nad tym, nigdy nie rozpaczałam nad frajerami, a taki się dla mnie stał w ciągu paru chwil gdy dowiedziałam się o nim prawdy

                szczęśliwa jestem i nie muszę przekonywać siebie ani Ciebie smile nigdy dla życia, które miałam rok temu z tamtym "cudownym misiem"

                smile

                ps. zdradzoną żoną jesteś?
                • chyba.ze Re: do chyba.ze 19.08.12, 14:09
                  marylka111111

                  Po kija rozdrapujesz rany i sama siebie przekonujesz, że nie bolą.
                  Olej pana, nie wchodź na forum a będzie Ci tylko lżej.
                  Że boli, to zrozumiałe- nie można w kilka miesięcy przerobić całego rozczarowania człowiekiem i sobą, swoim postępowaniem na które teraz patrzysz chłodnym okiem.
                  Wierzysz, że byłaś tak niemądra jak opisywałaś swego czasu w postach?
                  Człowiek całe życie się uczy. Teraz już wiesz więcej niż kiedyś, ale czy z tej wiedzy skorzystasz zależy od samej Ciebie.
                  Życzę Ci jak najlepiej, ale nie uwierzę, że jesteś szczęśliwa bo to po prostu za krótko. Odejście bliskiej osoby długo boli, nawet jak po owej bliskości pozostaje jedynie mały smrodek.
                  Powodzenia

                  > ps. zdradzoną żoną jesteś?

                  Nie.
                  Zdradzającą też nie.
                  Ale kto wie, co się jeszcze w moim długim życiu wydarzy..?

                  wink

                  • marylka111111 Re: do chyba.ze 19.08.12, 14:50
                    Po kija mi wmawiasz, że mnie coś boli?? smile nic mnie nie boli, no może oprócz nogi w kolanie smile
                    Każdy przeżywa, zapomina różnie, mi bardzo szybko przeszło, ale ja tak zawsze miałam, sparzę się i momentalnie przestaję kogoś kochać, nic nie przerabiałam, nie wracam do tego, nie wspominam, zresztą zawsze miałam słabą pamięć i zwyczajnie sporo mi się już zatarło smile fakt nie twierdzę, że nie miałam jakiś gorszych dni, miałam ale to były momenty... wchodzenie na to forum nie wpływa na mnie, nie jest mi gorzej jak wchodzę smile może ktoś uwierzy , ze jednak da się żyć, da się zapomnieć ... a po owej "bliskości" został DUŻY smrodeksmile

                    a jestem szczęśliwa, mam święty spokój (bezcenne), mam pracę, którą uwielbiam i związek, w którym mam takie problemy jak to, że przed chwilą mi mój mężczyzna zrobił kawę w kubku a nie w filiżance, którą właśnie idę pić na tarasie, po pogoda u mnie jest bajeczna smile

                    "Ale kto wie, co się jeszcze w moim długim życiu wydarzy..?" nie życzę Ci żebyś stanęła po żadnej stronie
    • wujek_chester Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 13.04.12, 09:14
      Witaj marylkosmile.
      Może Twój kochanek ma teraz życie sielskie-anielskie i jest mu łatwo,ale uwierz żony dzielą się na te,które przebaczają i na zołzy.Mój mąż też zdradzał mnie wiele lat i najbardziej bolały mnie nie same fizyczne zdrady(te raczej brzydziły) tylko fakt,że upokarzał mnie ktoś, komu ufałam i kogo uważałam za przyjaciela. Bolało to,że ten "przyjaciel" okazał się żmiją wyhodowaną na własnym łonie.
      Wniosłam pozew o rozwód,ale błagał,żebym go wycofała.Pozwoliłam zostać,ale traktuję gorzej niż śmiecia.Tak mam,jestem wstrętną zołzą i nie umiem wybaczać.Mamy wspólne plany biznesowe,zwierza mi się ze swoich problemów,stara się jak może,ale dla mnie relacje z nim skończyły się dwa lata temu bezpowrotnie.
      Jeżeli kiedyś będzie miał dość to chętnie podpiszę mu pozew o rozwód na moich warunkach.
      I uwierz nie ma w domu cieplutkiego gniazdka,bo dla mnie zasadniczo jest niewidzialny.
      Czemu ciągle nie chce się rozwieść nie mam pojęcia.
      Druga sprawa to ta,że kochanki są ślepe i dostrzegają tylko to,co same chcą widzieć.
      Taki misiu zazwyczaj szuka łatwego seksu,przytakiwania i głaskania po głowie.
      Czasami się zauroczy,sporadycznie zakocha.
      Przecież jeżeli się kocha to nie pozwala się drugiej osobie cierpieć.
      Jeżeli nie kocha się żony to się rozwodzi i wiąże z miłością swojego życia.Proste.
      A męskie tłumaczenia,że ma dzieci to się nie rozwiedzie są idiotyczne.
      Popełniłaś błąd,bo wkroczyłaś na obcy teren(pomijam kwestię uczuć) i kiedy się znudziłaś zostałaś z tego terenu usunięta.
      Jak sama widzisz Twój kochanek nie był wart Twoich uczuć,a tym bardziej tego,żeby teraz cierpieć.
      Zdradzał z Tobą żonę i jest wielce prawdopodobne,że zdradzałby Ciebie z inną.
      Nie umiesz kochać? Umiesz,zaangażowałaś się tylko beznadziejnie ulokowałaś uczucia.
      Teraz zrób coś dla siebie,ciesz się życiem,bo jest ono krótkie i staraj się poznać kogoś,kto nie ma zobowiązań.
      Marylko ,życie przynosi tyle niespodzianek i czasami są one niezwykłe,piękne.
      Potrzeba tylko czasu i cierpliwości.
      • tropical24 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 13.04.12, 12:41
        Witajcie
        Marylko uwierz mi można żyć normalnie inaczej....... po jakimś czasie , nie ukrywam zawszę pozostanie rysa na szkle , jednak wyciągnij właściwe wnioski........ nie pielęgnuj urazy , bólu tym bardziej , zacznij żyć na nowo.
        W moim przypadku ten wypadek dał z bublem na , którego trafiłam dał mi dużo siły oraz mądrości teraz wiem , zmarnowałam dużo dużo czasu cennego ........ , na chwilę obecną codziennie odkrywam słońce , uśmiech oraz wzajemne zrozumienie u boku męża , ten incydent pozwolił mi w ostatnim czasie odkryć w mężu to czego nigdy nie dostrzegałam a mężowi moje pragnienia , trwało to trochę ........., w ostanim czasie w moim życiu rodzinnym wydarzyło się kilka rewolucji , po szczerej rozmowie , to czego szukałam miałam obok ....
        Mam nadzieję , że klimat w którym obecnie żyjemy pozostanie już na zawszę , czy się uda ? tego nie wie nikt .
        żyję wolna , uśmiechnięta , bez kłamstw .
        Znalazłam Swoją drogę na szczęście
        Emocje opadały ponieważ mam wspaniałego kochające człowieka u boku .
        Nie liczę na cuda , jednak w chwili kiedy widzę wzajemną szczerość oraz oddanie zaczynam mocno wierzyć , że moje życie jest cudem , teraz mam moc.......
        Zdobyliśmy się z mężem na szczerą rozmowę , wnioski są smutne ten romans mnie zabijał dlatego teraz już wiem , Ja nie nadaję się na kochankę i chyba nikt........
        wobec powyższego prawda stara jak świat czas leczy rany.
        Życzę Marylko abyś znalazła azyl i była szczęśliwa , też myślałam że to niemożliwe a jednaksmile)
        • agus-ia76 tropical 13.04.12, 23:17
          nie nadajesz sie na kochankę?

          ja też i chyba żadna kobieta sie nie nadaje
          by emocjonalnie nie jesteśmy do tego stworzone
          bo to sie tak nie da...na zimno

        • to.ja.bubel Raduje się dusz moja.................. 15.04.12, 12:16
          Na wstępie, żebyś miała pewność z kim piszesz, mimo, iż Titanic już dawno zatonął:

          www.youtube.com/watch?v=XwuLLMxwKIU

          „Witajcie
          Marylko uwierz mi można żyć normalnie inaczej....... po jakimś czasie , nie ukrywam zawszę pozostanie rysa na szkle , jednak wyciągnij właściwe wnioski........ nie pielęgnuj urazy , bólu tym bardziej , zacznij żyć na nowo.
          W moim przypadku ten wypadek dał z bublem na , którego trafiłam dał mi dużo siły oraz mądrości teraz wiem , zmarnowałam dużo dużo czasu cennego ........ , na chwilę obecną codziennie odkrywam słońce , uśmiech oraz wzajemne zrozumienie u boku męża , ten incydent pozwolił mi w ostatnim czasie odkryć w mężu to czego nigdy nie dostrzegałam a mężowi moje pragnienia , trwało to trochę ........., w ostanim czasie w moim życiu rodzinnym wydarzyło się kilka rewolucji , po szczerej rozmowie , to czego szukałam miałam obok ....
          Mam nadzieję , że klimat w którym obecnie żyjemy pozostanie już na zawszę , czy się uda ? tego nie wie nikt żyję wolna , uśmiechnięta , bez kłamstw”

          Przecież zawsze Ci o tym mówiłem, że mąż Cię kocha nad życie, rozumie i toleruje taką jaka jesteś naprawde, nawet nie wiesz jak cieszy mnie to, że znalazłaś uczucie, którego tak bardzo potrzebowałaś. Akceptacje i zrozumienie u boku kogoś kto był przy Tobie zawsze. Nigdy nie nalegałem, nigdy nie oczekiwałem niczego w zamian.
          I to co tu napisałaś jest dla mnie wielką rzeczą. Bo zależało mi na Twoim szczęściu
          i spełnieniu, gdyż jesteś tego warta.



          „Znalazłam Swoją drogę na szczęście
          Emocje opadały ponieważ mam wspaniałego kochające człowieka u boku"

          Emocje zawsze są złym doradcą. Gdybym wiedział wcześniej to co wiem teraz, nigdy nie dopuściłbym do tego co się stało. Tylko po co było to całe show?
          Nie wystarczyła Ci sama przyjaźń, przecież to w życiu jest najważniejsze.


          „Nie liczę na cuda , jednak w chwili kiedy widzę wzajemną szczerość oraz oddanie zaczynam mocno wierzyć , że moje życie jest cudem , teraz mam moc.......
          Zdobyliśmy się z mężem na szczerą rozmowę , wnioski są smutne ten romans mnie zabijał dlatego teraz już wiem , Ja nie nadaję się na kochankę i chyba nikt........
          wobec powyższego prawda stara jak świat czas leczy rany.
          Życzę Marylko abyś znalazła azyl i była szczęśliwa , też myślałam że to niemożliwe a jednak )”

          Tak, czas leczy rany. To stara prawda………………..
          Każdy z nas wybrał swoją drogę i metode na szczęście. Jesteśmy w innych momentach swojego życia.
          Wiem, że zrobiłaś dużo złych rzeczy, ale serce masz dobre i nie jesteś złym człowiekiem.
          Mało kto potrafi kochać i dać tyle od siebie jak Ty. I daj mu to wszystko na co zasługuje. Spełnij się i ciesz się życiem.
          To co było między nami nie nadaje się na strony tego forum, sama dobrze wiesz.
          Znasz mnie i wiesz, że potrafie wybaczać. Nigdy nie życzyłem Ci źle i tak już zostanie.
          Licytacje i przekomarzania się, kto komu i co, nic nie wniosą…………wyrosłem z tego już dawno.

          Na koniec dodam, że zawsze dotrzymuje słowa i to „nasze sacrum” pozostanie tylko między nami. I chce żebyś wiedziała, że też nie zapomne………………
          Nikt kto mógłby Ci zrobić krzywde nie dowie się nigdy o tym wszystkim co było najważniejsze.

          Pozdrawiam serdecznie.
          • n.i.p.69 Re: Raduje się dusz moja.................. 16.04.12, 08:36
            to.ja.bubel napisał:

            "....na koniec dodam, że zawsze dotrzymuje słowa ....." ... nooo tutaj to Cię trochę poniosło!/? .......... ale zasadniczo urzekła mnie Twoja opowieść(?)wink
            • agus-ia76 Re: Raduje się dusz moja.................. 16.04.12, 17:23
              to miało być chyba "urzekła mnie twoja historia" big_grin
          • tropical24 Re: Kim byłeś ? Kim Ja ? 16.04.12, 18:29
            www.youtube.com/watch?v=goTda42baIw
            Szczerze cała dusza Moja też się raduję że masz do tego takie podejście ......
            Też nie nigdy nie zapomnę ........ A Titanic nie był dla Nas sam wiesz...... nie potrafiłam tak.......
            za wszystko co złe przeparszam......
            Też nie byłeś samą słodyczą........
            Mam nadzieję jedynie , iż faktycznie piszę do odpowiedniej osoby....
            dla pewności zanim zaczniemy pisać coś więcej na tym forum bez obaw wobec siebie napisz czy lubisz groszek zielony ?
            Tez pozdrawiam
            • tropical24 Re: Kim byłeś ? Kim Ja ? 16.04.12, 18:48
              Powiedz mi jeszcze jedno , dlaczego robisz podchody skoro to jak Twierdzisz że TY to TY zamiast wybrać mniej publiczny sposób ? na priv ? Jeżeli jak piszesz masz czyste dobre intencję ........... ? potraktuję Twą deklarację szczerych dobrych intencji z lekkim przymrużeniem oka ..
              • to.ja.bubel Jestem kim jestem, przede wsystkim człowiekiem. 17.04.12, 01:12
                tropical24 napisała:

                Szczerze cała dusza Moja też się raduję że masz do tego takie podejście ......
                Też nie nigdy nie zapomnę ........ A Titanic nie był dla Nas sam wiesz...... nie potrafiłam tak.......

                I właśnie życie ma polegać na szczęściu i spełnieniu, dlatego się ciesze Twoim szczęściem. Titanic był dla nas, może inaczej, dla Ciebie, ja chyba nie dorosłem.........

                za wszystko co złe przeparszam......
                Też nie byłeś samą słodyczą........

                Tak nie byłem słodyczą, bo nie jesteś zwykła i podobnie jak ja, wolisz markowy styl niż tanie podróbki

                Mam nadzieję jedynie , iż faktycznie piszę do odpowiedniej osoby....
                dla pewności zanim zaczniemy pisać coś więcej na tym forum bez obaw wobec siebie napisz czy lubisz groszek zielony ?

                Pytanie o zielony groszek zbyt banalne jak dla mnie, sama wiesz, dla pewności masz to:

                www.youtube.com/watch?v=59JGY-K0BeQ&ob=av2n
                kiedy się wszystko zaczęło


                Powiedz mi jeszcze jedno , dlaczego robisz podchody skoro to jak Twierdzisz że
                TY to TY zamiast wybrać mniej publiczny sposób ? na priv ? Jeżeli jak piszesz masz czyste dobre intencję ........... ? potraktuję Twą deklarację szczerych dobrych intencji z lekkim przymrużeniem oka ..

                Nie robie podchodów. Napisałem co myśłe, jak zwykle.
                Nie wstydze się tej naszej miłości, która była piękna i niezwykła. Pisałem wcześniej, że każdy wybrał swoją droge na szczęście.
                Oczywiście, że mam szczere intencje i zawsze miałem. Przecież mnie znasz.

                Słodkich snów i całuje tak jak lubisz najbardziej, a wiem jak lubisz.
                • tropical24 Re: Jestem kim jestem, przede wsystkim człowiekie 17.04.12, 07:48
                  Lata 90 piękne lata , jeszcze ktoś skojarzy to z teledyskiem smile kupę czasu....... choć impreza nie skończyła się tak tragicznie jednak ktoś rzucał marynarką.........wink)) Tylko wtedy komuś brakło odwagi sad , Titanic wtedy mógł by zatonąć z Nami.............
                  Wariat smile
            • n.i.p.69 Re: Kim byłeś ? Kim Ja ? 17.04.12, 07:41
              .... i jak tu Was poważnie traktować? ....... dwa posty wyżej "bubel" .... a wystarczył jeden bajer i juz Ci cieknie po nogach!!! ........ żenua!!!
              ........ przekaż Mężowi! moje wyrazy współczucia! .... dzieciaku!!!;-/
              • tropical24 Re: Kim byłeś ? Kim Ja ? 17.04.12, 07:55
                N.I.p żenua to jesteś Ty niestety , nikomu nic po nogach nie cieknie , po za tym nie muszę się akurat Tobie ani Ja ani nikt inny tłumaczyć , swoją drogą to nie grzeczne wcinać się komuś w rozmowę ? Lepiej by było się pozabijać , wtedy by było zabawniej .......... ????????????

                pokarm dla Twojej hipokryzji , zazdrościsz ?
                A z resztą chyba już nie mamy powodów by wymieniać się poglądami na forum........
                pozdrawiam Ciebie i Twoją chorą osobowość
                • n.i.p.69 Re: Rozbawiłaś mnie tekstem ..... 17.04.12, 08:46
                  "...swoją drogą to nie grzeczne wcinać się komuś w rozmowę .." .....

                  ....zgodzisz się, że brzmi zabawnie? .....szczególnie w kontekście miejsca! i tematu! ...... a to ja ponoć jestem hipokrytą? smile ........hmmm(?) dowcip i rozumienie rzeczywistości!!! .... rzeczywiście!!!! .. godne pozazdroszczenia(?)wink

                  p.s. ... krytyka z ust niektórych osób to czysty KOMPLEMENT!!!

                  pozdrawiam! Ciebie i Twoją stabilność emocjonalną (w zdrowej osobowości! .... oczywiściewink)
          • sosna_mloda Litości... 17.04.12, 08:40
            Bublu, Tropical
            Na priva... wszystko co tu napisaliście z wielu powodów nie powinno, moim zdaniem, lecieć na forum publicznym...
            Powiem tylko tyle, że narażacie się na niepotrzebne komentarze.
            • tropical24 Re: Litości... 17.04.12, 08:49
              Sosna całkowiecie się z Tobą zgadzam dlatego proponowałam priv.......
              Swoją drogą to dość podejrzliwa jestem...........z kim piszę smile
              Jednak jeżeli mogę komuś pomóc w reklamie Jego atutów , to czemu nie
              Resztę przemilczę. Sosna napisałam coś do Ciebie na priv
              • n.i.p.69 Re: Litości... 17.04.12, 08:57
                tropical24 napisała:

                "... Swoją drogą to dość podejrzliwa jestem....."

                ...... może rozmowa z mężem, rozwieje Twoją podejrzliwość? .... (sorry, że się wtrącam w rozmowęwink ... ale chce tylko pomóc!)
            • n.i.p.69 Re: Litości... 17.04.12, 08:52
              .... czyzby emocje ograniczały racjonalne myślenie??? ...... hmmmm o ile miały co ograniczać! wink
              • agus-ia76 Re: Litości... 17.04.12, 09:21
                fajna zabawa przy porannej kawie
                ile jeszcze nicków wymyślisz ?
                big_grin
                • tropical24 Re: Litości... 17.04.12, 10:25
                  N.i.p w czym Ty mi chcesz pomóc ? , chcesz zostać moim świerszczykiem (sumieniem) ? Uwierz nie zamierzam nic złego robić jak widać z powyższego już nie jesteśmy razem i już nie będziemy Ja jestem z mężem On jak sądzę z kimś tam , to historia i tyle , bardzo Cie przepraszam masz rację żle napisałam żebyś się nie wcinał w dyskusję , mój gniew był spowodowany twoim postem pod moim adresem że coś mi po nogach .......... , uraziło mnie to jako kobietę . Ja doi błędu potrafię się przyznać .
                  Z twojej strony to nie było elegancie i tyle .
                  Wiem i widzę więcej niż Tobie się wydaję.........
                  • to.ja.bubel Takie sobie pisanie......... 17.04.12, 13:09
                    N.I.P. 69 napisał:

                    ....zgodzisz się, że brzmi zabawnie? .....szczególnie w kontekście miejsca! i tematu! ...... a to ja ponoć jestem hipokrytą? smile ........hmmm(?) dowcip i rozumienie rzeczywistości!!! .... rzeczywiście!!!! .. godne pozazdroszczenia(?)wink

                    p.s. ... krytyka z ust niektórych osób to czysty KOMPLEMENT!!!

                    pozdrawiam! Ciebie i Twoją stabilność emocjonalną (w zdrowej osobowości! .... oczywiściewink)


                    Skąd Ty jesteś, bo jakoś dziwnie piszesz??

                    agus-ia76 napisała:
                    fajna zabawa przy porannej kawie
                    ile jeszcze nicków wymyślisz ?
                    big_grin


                    Tyle ile sobie życzysz.............

                    sosna_mloda napisała:
                    Bublu, Tropical
                    Na priva... wszystko co tu napisaliście z wielu powodów nie powinno, moim zdaniem, lecieć na forum publicznym...
                    Powiem tylko tyle, że narażacie się na niepotrzebne komentarze.


                    A może tak lubimy, przecież nikt nikogo nie obraził, nikomu nie ublizył, a to forum takie nudne. Niech się dzieje, dobrze czy źle, ważne żeby się działo. Zresztą czy to ważne?

                    tropical24 napisała:

                    Lata 90 piękne lata , jeszcze ktoś skojarzy to z teledyskiem smile kupę czasu....... choć impreza nie skończyła się tak tragicznie jednak ktoś rzucał marynarką.........wink)) Tylko wtedy komuś brakło odwagi sad , Titanic wtedy mógł by zatonąć z Nami.............
                    Wariat smile


                    Zobacz ile to już czasu minęło. A ciągle wracamy do początku i tamtych lat.
                    Coś w tym jest, nie sądzisz??
                    A "wariat", ten sam co zawsze. Jak widzisz nie zmieniłem się. wink
                    • tropical24 Re I chyba o to chodzi....... 17.04.12, 14:02
                      Zeby nie pielęgnować złości jakoś poukładać sobie w głowie , szmat czasu kawał życia za nami , dobrych i złych chwil ...... , kiedyś byliśmy duetem z piekła rodem smile
                      • to.ja.bubel A co z miłością?? 17.04.12, 15:14
                        tropical24 napisała:

                        > Zeby nie pielęgnować złości jakoś poukładać sobie w głowie , szmat czasu kawał
                        > życia za nami , dobrych i złych chwil ...... , kiedyś byliśmy duetem z piekła
                        > rodem smile


                        Piszesz z piekła rodem. Czy dalej wzbudzasz zainteresowanie i pożądanie wszystkich osobników płci przeciwnej??

                        Pamiętasz, nasze wojaże po knajpkach?? Nie było faceta, który nie zawiesiłby na Tobie wzroku?
                        • tropical24 Re: A co z miłością?? 17.04.12, 15:24
                          Tak pamiętam , jednak nie zauważyłam tego co napisałeś wyżej ponieważ wtedy ważne było dla mnie to że Ty się patrzysz........ reszta była tylko koniecznym dodatkiem , wolała bym wtedy tam być face to face i tylko z Tobą , taka jest prawda .
                          • agus-ia76 Re: A co z miłością?? 17.04.12, 16:01
                            no spoko,bynajmiej nudno nie jest,bo nie lubię nudy smile,ale to już wiesz
                            • to.ja.bubel A gdzie się podział sex appeal?? 17.04.12, 18:48
                              agus-ia76 napisała:

                              "no spoko,bynajmiej nudno nie jest,bo nie lubię nudy smile,ale to już wiesz"


                              To chyba "normalne". Nudy lubią tylko frustraci lub Ci wynaturzeni i chyba zwolennicy Ojca Dyrektora, ale wówczas pojawia się agresja, a to już średnio fajne.

                              tropical24 napisała:
                              Tak pamiętam , jednak nie zauważyłam tego co napisałeś wyżej ponieważ wtedy ważne było dla mnie to że Ty się patrzysz........ reszta była tylko koniecznym dodatkiem , wolała bym wtedy tam być face to face i tylko z Tobą , taka jest prawda .


                              A ja uwielbiałem jak prowokowałaś innych facetów. Mimo, że nie robiłaś tego świadomie.
                              To taka męska satysfakcja.
                              Pamiętasz tego kelnera, który był tak Tobą zauroczony, że zamiast przynieść śledzie po węgiersku, podał po japońsku. A nienawidziłem po japońsku i musiałem to zjeść, nie wybacze Ci tego.................
                              • tropical24 Re: A gdzie się podział sex appeal?? 17.04.12, 20:18
                                o ile pamiętam z tym kelnerem coś było nie hallo ? i chyba nie moja zasługa , że zjadłeś bez apetytu ??????????? za to deser był super pamiętasz ????????
                                • to.ja.bubel Re: A gdzie się podział sex appeal?? 18.04.12, 03:07
                                  tropical24 napisała:

                                  > o ile pamiętam z tym kelnerem coś było nie hallo ? i chyba nie moja zasługa , ż
                                  > e zjadłeś bez apetytu ??????????? za to deser był super pamiętasz ????????


                                  Ależ oczywiście, deser był już dużo smaczniejszy.
                                  No ale i tak Cię to nie tłumaczy. A już ten wypadek na światłach, później jakaś tułaczka po sądach. Pościgi po ulicach, jacyś źli ludzie nas wtedy ganiali. To już zdecydowanie za dużo................no wybacz. A wszystkiemu winien ten Twój sex appeal.
                                  • tropical24 Re: A gdzie się podział sex appeal?? 18.04.12, 07:47
                                    A Ty jak zwykle tylko myślisz po nocach , i myślisz............ , przez tą stłuczkę już nie śpiewam podczas jazdy........smile " Perłowa łódz " Antonina Krzysztoń to był ten utwór pamiętasz ??????? , nie rób ze mnie wampa ponieważ jeszcze ktoś tak jeszcze sobie pomyśli ..............
                                    • to.ja.bubel <a href="http://www.youtube.com/watch?v=0lL_4bxLpe4" target="_blan 18.04.12, 08:27
                                      tropical24 napisała:

                                      > A Ty jak zwykle tylko myślisz po nocach , i myślisz............ , przez tą stł
                                      > uczkę już nie śpiewam podczas jazdy........smile " Perłowa łódz " Antonina Krzyszt
                                      > oń to był ten utwór pamiętasz ??????? , nie rób ze mnie wampa ponieważ jeszcze
                                      > ktoś tak jeszcze sobie pomyśli ..............


                                      Jak widzisz ciągle jestem taki sam i dzień jest dla mnie za krótki.
                                      A zależy Ci na tym co kto sobie myśli, czyżbyś aż tak się zmieniła??
                              • sosna_mloda Re: ten ekshibicjonizm 18.04.12, 09:42
                                .. to po to, żeby nam sie nie nudziło?
                  • n.i.p.69 Re: Litości... 18.04.12, 16:01
                    tropical24 napisała:

                    > N.i.p w czym Ty mi chcesz pomóc ? , chcesz zostać moim świerszczykiem (sumienie

                    .......nikt nie jest Ci w stanie pomóc! ani zaszkodzić! ..... Twojego jak to nazwałaś "Swierszczyka" nikt też nie zastąpi (kazdy ma swoje mniej lub bardziej SKUTECZNE(?) superego

                    > ? Uwierz nie zamierzam nic złego robić jak widać z powyższego już nie jesteś
                    > my razem i już nie będziemy Ja jestem z mężem On jak sądzę z kimś tam , to historia i tyle" .......

                    ..... nie musiszsię tłumaczyć, ani tym bardziej mnie przepraszać!....wypowiadając sie tutaj doskonale wiem na co się narażam i staram się nie pozostawać "dłużny"wink ...... hmmm w końcu na forum jestesmy tylko nickami ... mozna by rzec nick_im wink

                    " ..... bardzo Cie przepraszam masz rację żle napisałam żebyś się nie wcinał w dyskusję , mój gniew był spowodowany twoim postem pod moim adresem że coś mi po nogach .......... , uraziło mnie to jako kobietę ."

                    ....... no dobra, przegiąłem! sorry! sad
                    .....ale jeśli, jak twierdzisz rozumiesz i wiesz "wszystko" to mam nadzieje, że potrafisz sobie wyobrazić, jak wspominkami z Bublem znowu ranisz i poniżasz męża a właściwie Wasz związek, czyli również SIEBIE! /? ...... przecież pisałaś, żę jestes z nim szczęsliwa ....... abstrahując od waszych zamiarów/celu! ......... chciałabyś, żeby twój mąż przeczytał te posty ??????? ...... sadzę, że nie(?) (... chyba juz raz przechodziliscie przez to!/?)

                    i przy okazji pozdrów meża! ....... to nie żart!!! ... mama wielki szacun dla faceta, który puścił w niepamięć zdradę!....... do takich rzeczy trzeba "mieć jaja" trzeba wybic sie ponad przecietność(?)smile i przede wszystkim KOCHAĆ!!! ....
                    .....a bubel pozostanie bublem. pozdro

                    • tropical24 Re: Litości... 18.04.12, 20:48
                      Dziękuje Ci n.i.p.69 za zainteresowanie i tyle "ciepłych" słów pod moim adresem. Wzięłam sobie to bardzo do serca i jak widzisz jest efekt.

                      Tak, zgodnie z Twoimi zaleceniami pokazałam mężowi powyższe wpisy na forum. Życie jednak nie jest czarno-białe i nie wszystko złoto co się świeci.

                      Męża pozdrowiłam i chyba wybił się ponad przeciętność, pewnie kocha na swój sposób.

                      Serdecznie i cieplutko Pozdrawiam łącząc wyrazy szacunku zarówno od męża, jak i "bubla" chyba, choć tego nie jestem pewna.
                      • n.i.p.69 Re: Litości... 19.04.12, 07:42
                        ........ jaja sobie ze mnie robisz!/? ...... albo niedoszacowałem Twojego potencjałuwink .... hmmmm(?) .... ale w końcu ponad przeciętny facet, nie wybaczyłby byle komu(?) smile pozdrawiam!
                      • atrytka Re: Litości... do tropical... 20.04.12, 18:59
                        tropical24 napisała:
                        ...mąż chyba wybił się ponad przeciętność, pewnie kocha na swój sposób.

                        Jakbym czytałam o swoim "wężu"... smile Cieszę się, że jest takich mężczyzn więcej...czyli takich, którym różne stereotypy społeczne, już nie zagrażają....

                        Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Tropical i męża

    • agarena73 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 21.04.12, 19:24
      bedzie jeszcze bolalo ale z kazdym dniem bedzie lepiej. to trudne-wiem..tez to przerobilam, 8 lat z malymi przerwami w tym tkwilam a pozniej horror... jest roznie, kazdy wychodzi z tego po swojemu. u mnie mija 5 lat gdy go nie widze, nie slysze i mysle, ze sie oczyscilam po czesci z tej glupoty, moge juz nawet sluchac muzyki, ktorej sluchalam z nim, wczesniej nie mialam na to odwagi. badz dzielna, bedzie tylko lepiejsmile
      • marylka111111 wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochanek? 23.04.12, 17:51
        mój ma się świetnie, a Wasi? też sobie poukładali życie?
        • agus-ia76 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 23.04.12, 20:02
          mysle że mój ma się nawet lepiej niż przed
          byłam super plastrem na ich małżeństwo
          • marylka111111 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 23.04.12, 21:28
            to tak jak u mojego smile chociaż tak gdzieś w głębi myślę, że jednak nie da sie byc plastrem, przecież ta zdrada była, więc w związku wczesniej coś nie grało, to jak po zdradzie ma byc lepiej? ale to ja mam takie myśli, bo chciałabym zeby ten moj został sam i czuł się jak ja teraz.
            dzisiaj znowu mi się śnil, wstałam totalnie zmęczona uncertain
            • agarena73 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 23.04.12, 23:13
              "moj" tez mi sie snil, na razie przestal i bylam umeczona, wszystko wracalo. jak sie ma, nie wiem ale pewnie dosc dobrze, choc zone ma nie ciekawa.. pewnie tez cierpial, bo nie wierze, ze nie, zbyt wiele nas laczylo i zbyt duzo razem przezylismy, wspolni znajomi, zainteresowania itd. Ale ciesze sie, ze to historia.
              • allize1 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 23.04.12, 23:21
                a mój sobie żyje jak pączuś w maśle, nasz związek tylko podkręcił i odświeżył atmosferę między nimi, bo po długim czasie stagnacji stała się zazdrosna (do końca nie jest pewna czy zdradził) i bardziej otwarta na niego, a dupek jest zależny od niej finansowo, więc nawet niechcący mu dobrze zrobiłam sad
                • agus-ia76 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 24.04.12, 09:20
                  >bo chciałabym zeby ten moj został sam i czuł się jak ja teraz

                  ja nie jestem sama ale tez mam nadal wielką złośc i żal
                  • agarena73 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 24.04.12, 15:06
                    To prawda. Zlosc, zal czasem siedza sobie w Nas cichutko a czasem wrecz nastepuje ich eksplozja, przynajmniej ja tak mialam. Jak na razie chyba sie z tym uporalam, badz pogodzilam ale On niestety w tym mi nie pomogl. Mysle, ze gdybym sie nie przeprowadzila 800 km. dalej i gdyby On nie chorowal, to kto wie jakby sie to skonczylo, gdy sie klocilismy to wracal jak bumerangsmile. Gdy ja juz bylam pogodzona, ze nic z tego nie bedzie, nie ma sensu itp. On wracal. Byl bezsilny wobec swojej choroby, jej choroby a ja nie mialam juz sily ale staral sie bym ciagle byla blisko. Takie to bylo wszystko popapranesmile
                    • marylka111111 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 24.04.12, 17:15
                      a ja właśnie dzisiaj widziałam jego żonę i parę dni temu też, jeździmy tą samą drogą do pracy tylko w przeciwnych kierunkach i ostatnio jakoś przynajmniej raz na tydzień ją mijam, ona nawet nie ma pojęcia bo nie wie czym ja jeżdżę, a mi wszytko dookoła jego przypomina, dzisiaj jego zona jechała samochodem, który razem ze mną wybierał smile ironia losu
                      • n.i.p.69 Re: wiecie co u Waszych byłych kochanków i kochan 25.04.12, 06:34
                        Nie "ironia losu"! ...... tylko, naturalna kolej rzeczy!!! "oczywista oczywistość"! ........... tak już jest, że wszystko, w końcu wraca na swoje miejsce(?) .... ten samochód też się zużyje i wyląduje na śmietniku wink
    • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 24.04.12, 22:07
      Ja wyleczylam sie po 11 mies po tym definitywnie kopnelam kochasia w d....
      Niby cos tam wspomnial o rozwodzie,niby,ale kompletnie nie interesowal sie moimi sprawami,tym co u mnie,jak sie czuje.Tzn interesowal ale tylko w pytaniach hahaha.
      Gadal farmazony,makaron na uszy nawijal,choc nie powiem nie bal sie pokazac ze mna "na miescie".Z tego co mowil tylko teoria zadnych konkretow i pare razy wystawil mnie do wiatru.Dalam wiecej niz dostalam.Nie polecial za mna,nie zrobil nic zeby zatrzymac,tylko uslyszalam ze nie chce tego konczyc.Standard.
      A w domu ponoc zona ktorej nie kocha.Alez my kobiety czasem potrafimy byc naiwne.
      Naopowiadal mi bajek,ale przekonal mnie swoja osobowoscia bo byl typem faceta ktory mi pasowal i gdyby potraktowal to powaznie chcialabym z nim spedzic reszte zycia.On jak widac nie chcial,woli ta wstretna zone ktora nic mu nie daje.Dzieci juz prawie dorosle(facet ma 42 lata ja 41).I taka glupia bylam.
      • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 06:38
        .........hmmm! a wystarczyło nie ufać kłamcy ..takie proste!!!/?wink
        • marylka111111 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 17:44
          ludzi mierzy się swoją miarą, ja nie kłamie więc dlaczego miałabym zakłada, że ktoś ściemnia?
          mówi o miłości a okazuję się zwykłym kłamcą, może dla kogoś to normalne i osoby, które w to wierzą uważa za naiwne i głupie, ale mi jak ktoś coś mówi to przyjmuje , że tak jest a nie analizuje i szukam potwierdzenia, ze jest inaczej, trafiłam naprawdę na niezłego kretyna (pewnie przebił wiekszośc historii) co nie oznacza, że następny (o ile będzie taki) będzie też mnie okłamywał.
          • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 18:53
            ...podstawą związku jest zaufanie! i realność (w sensie umiejętności realnej oceny rzeczywistości) .... a nie da się w normalnych okolicznościach i przy zdrowych zmysłach oraz sprawnym instynkcie samozachowawczym, pogodzić zaufania do kogokolwiek(?) z realna wiedzą, o jego kłamstwach i oszustwach .......
            ........... człowieka poznaje się po czynach! a nie po jego opowieściach! wink...... trochę pompatyczniesmile..... ale chyba się ze mną zgodzisz?
            • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 21:58
              n.i.p.69
              wlasnie po czynach sie poznaje i to bylo sedno zakonczenia love story miedzy nami
        • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 10:52
          Nie wiem ile masz lat i jakie doswiadczenia za soba,ja jestem spokojnym czlowiekiem i spokoju szukam wiec wiele rzeczy opiera sie na kwestiach zaufania.
          A tak wiem,ludzie klamia,ale nie zawsze i trzeba sie o tym przekonac.
          Najlepiej zapytac i ja tak robie.Nie zaprzatam sobie glowy zastanawianiem o co chodzi ,po prostu pytam.
      • lady.szpileczka Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 11:59
        do wiosny...

        widocznie nic dla niego nie znaczyłaś.
        • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 17:09
          Dlatego wlasnie kopnelam go w d.....
        • on99 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 25.04.12, 22:46


          Jak myślisz, dla ilu mężczyzn kochanka znaczy coś więcej niż seksualna (a czasem i duchowa) odskocznia od życia codziennego ? Moim zdaniem jakiś promil by się znalazł - w sumie zawarty w błędzie statystycznym smile
          • agarena73 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 00:14
            Tu akurat bym polemizowala. Sadze, ze blednie myslisz lub nie masz pojecia...Nie chodzi tylko o seks, odskocznie od zycia codziennego, bo to kochanka staje sie zyciem codziennym.
            • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 07:25
              agarena73 napisała:

              > Tu akurat bym polemizowala. Sadze, ze blednie myslisz lub nie masz pojecia...Ni
              > e chodzi tylko o seks, odskocznie od zycia codziennego, bo to kochanka staje si
              > e zyciem codziennym.
              ...... tak, masz rację kochanka staje sie często "życiem codziennym" ...... ale, przyjemniejszą jego stroną i niestety nie mającą nic wspólnego z "życiem realnym!/?" ...... tak czy inaczej kochanka jest ZABAWKĄ! mającą za zadanie urozmaicić prozę życia znudzonego dzieciaka!wink
              • agarena73 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 11:49
                Jestes w bledzie i smutne, ze postrzegasz wszystko i wszystkich jednakowo ale coz zdarza sie. To tylko Twoja opinia.
                • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 12:20
                  (...Jestes w bledzie i smutne, ze postrzegasz wszystko i wszystkich jednakowo ale coz zdarza sie. To tylko Twoja opinia.....)

                  Wiekszosc ludzi tak mysli.Tak jest najczesciej ale z drugiej strony wiele drugich malzenstw zaczelo sie romansem i dobrze skonczylo.Podjelam temat nie po to aby sobie dokladac czy kogos obrazac ani nawet nie po to aby sluchac o swojej naiwnosci.Mam ochote pogadac o psychice,prawdzie i paru innych rzeczach w takich ukladach.
                  Co jest wazniejsze,jesli malzenstwo naprawde jest kiepskie,dzieci dorastajace,nie ma przyjazni,ciepla,oparcia,zrozumienia,seksu,milosci,zgody,itp.Do czego chce sie wtedy wracac jesli znalazlo sie kogos kto daje to wszystko czego brak?Jesli spotkalo sie stabilna osobe ktrej jest sie pewnym ze przetrzyma ten caly rozwodowy cyrk i nie zostawi w najgorszym momencie i zostanie sie samemu?
                  Jasne pewnosci nie ma nigdy ale nie ma jej rowniez co do prawowitej malzonki,ze odejdzie,ze zejdzie nagle z tego swiata....,z malzonek tez bedzie zawsze lojalny ...
                  Abstrachuje tu od mojego przypadku,ja nie poczulam niestety ze jestem kims waznym a tak poczatkowo myslalam,przekonalam sie i skonczylam temat bardzo radyklanie.
                • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 14:38
                  .... możesz zaklinać rzeczywistość! i wmawiać sobie każdego dnia!!! ............. a "kochanka" i tak pozostanie jedynie "formą spędzania wolnego czasu" .....

                  .... no chyba, że jak twierdzisz, jestem w błędzie! ....... ale mam nadzieję, że rozumiesz, że ........... TO TYLKO TWOJA OPINIA!!!wink
            • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 10:35
              >bo to kochanka staje sie zyciem codziennym.
              Złudzenia i pobożne zyczenia..

              Ale zgodze, że najprawdopodobniej nie tylko o seks chodzi.. pewnie tez o zabawę, adrenalinę, odmianę, sprawdzenie "czy jeszcze na mnie lecą", chęć bycia ważnym dla kogoś, przewanie nudy i rutyny codzienności
              • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 10:43
                Nie,nie dzieciaku.
                Mimo 40+ wygladam jak dziewczynka,na powodzenie nigdy nie narzekalam.
                Bylam dluzszy czas po rozwodzie,pozniej poznalam faceta ktory okazal sie dupkiem.
                Wtedy wlasnie poznalam jego,nie weszlam w to z powodow o ktorych piszesz tylko z checi ulozenia sobie zycia.
                Nie leccie schematami bo to na kazdym forum mozna przeczytac.
                • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 10:58
                  > Nie,nie dzieciaku.

                  Do do mnie było?
                  • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 11:02
                    Tak tak do Ciebie bo lecisz frazesem,
                    • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 12:35
                      Ja odniosłam się do stwierdzenia, że "kochanka staje sie zyciem codziennym"
                      bo to jest moim zdaniem myslenie "zyczeniowe".
                      I nawet jeśli facet ma kochankę nie tylko dla seksu, to na pewno nie po to, żeby z nią żyć i stworzyć związek, bo gdyby tak było, to zakończyłby swój związek i nie byłaby kochanką, tylko żoną czy tez partnerką.
                      Jeśli Twoim zdaniem to dziecinne, to może napisz jak Ty myslisz.. nie o tym jak wygladasz tylko czemu zajęty facet znajduje sobie kochankę.
                      • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 13:21
                        Ja odniosłam się do stwierdzenia, że "kochanka staje sie zyciem codziennym"
                        bo to jest moim zdaniem myslenie "zyczeniowe".
                        I nawet jeśli facet ma kochankę nie tylko dla seksu, to na pewno nie po to, żeby z nią żyć i stworzyć związek, bo gdyby tak było, to zakończyłby swój związek i nie byłaby kochanką, tylko żoną czy tez partnerką.
                        Jeśli Twoim zdaniem to dziecinne, to może napisz jak Ty myslisz.. nie o tym jak wygladasz tylko czemu zajęty facet znajduje sobie kochankę.

                        Napisalas ogolnie, bardziej tyczylo sie to facetow ze chca sprawdzic czy ktos na nich leci,ja odpowiedzialam ze nie musze bo na razie jeszcze leca,i nie z tych powodow dalam sie w to wkrecic,
                        pozniej nieco nizej napisalam jak rozrozniam tych ktorzy wchodza w takie uklady.
                        Sama teraz szukam odpowiedzi i nie mam na mysli tutaj tych ktorzy lubia chca sie sprawdzic bo srodowisko wymaga zona nie daje,cale zycie beda zdradzac bo,taki maj a charakter.
                        Ja mysle o tych ludziach ktorzy sa nieszczesliwi w malzenstwie a mimo to jak przychodzi co do czego wracaja z podkulonym ogonem do domu i dalej tkwia w tym bagnie zwanym domowym ogniskiem.Jesli w domu dramat to jaka lojalnosc wobec siebie?Mysle o tych ludziach ktorzy maja sumienie,zdaja sobie sprawe z sytuacji,konsekwencji i tego ze ktos albo wszyscy razem moga wyjsc z tego potargani.
                        Nie ukrywam,sadzilam ze tak jest w moim przypadku,swiadomie zabrnelam,w pore sie zorientowalam i niestety nie uslyszalam wyjasnien,dalam sobie szanse na ulozenie zycia z kims innym nie czekajac az zabrnie to w slepy kat.Jestem z tych ktore nie dadza sie manipulowac,niestety na swojej drodze spotkalam czlowieka ktory nie byl wolny a ja sie zkochalam.Wierze ze obojetnosci z jego strony nie bylo,suma sumarum ja przegralam wygralo urzedowe przyzeczenie.Rozpatruje to tylko z mojego punktu widzenia,nie zony,ona ma prawa i wobec niej on ma obowiazki,ale u licha wobec mnie rowniez skoro zdecydowal sie opowiadac o swoim nieszczesliwym malzenstwie i dajac mi nadzieje ze moze sie to zmieni na moja korzysc.
                        • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 13:56
                          > Ja mysle o tych ludziach ktorzy sa nieszczesliwi w malzenstwie a mimo to jak pr
                          > zychodzi co do czego wracaja z podkulonym ogonem do domu i dalej tkwia w tym ba
                          > gnie zwanym domowym ogniskiem.Jesli w domu dramat to jaka lojalnosc wobec siebi
                          > e?Mysle o tych ludziach ktorzy maja sumienie,zdaja sobie sprawe z sytuacji,kons
                          > ekwencji i tego ze ktos albo wszyscy razem moga wyjsc z tego potargani.

                          Bardzo dobrze to rozumiem. Tylko, że tutaj kochanka nie pomoże, w efekcie będzie kolejną skrzywdzoną. Jeśli ludzie- mężczyżni nie kończą takich związków, zwykle mają jakieś powody, to czemu szukają kochanek? Cxy perspektywa, że w efekcie skrzywdzi sie kobietę, która się zakocha beznadziejnie, bez żadnych widoków na przyszłość, nie jest wystrczającym powodem, żeby tego nie robić? Czy ktoś, kto ma sumienie tak zrobi?


                          > Nie ukrywam,sadzilam ze tak jest w moim przypadku,swiadomie zabrnelam,w pore si
                          > e zorientowalam i niestety nie uslyszalam wyjasnien,dalam sobie szanse na uloze
                          > nie zycia z kims innym nie czekajac az zabrnie to w slepy kat.Jestem z tych kto
                          > re nie dadza sie manipulowac,niestety na swojej drodze spotkalam czlowieka ktor
                          > y nie byl wolny a ja sie zkochalam.Wierze ze obojetnosci z jego strony nie bylo
                          > ,suma sumarum ja przegralam wygralo urzedowe przyzeczenie.Rozpatruje to tylko z
                          > mojego punktu widzenia,nie zony,ona ma prawa i wobec niej on ma obowiazki,ale
                          > u licha wobec mnie rowniez skoro zdecydowal sie opowiadac o swoim nieszczesliwy
                          > m malzenstwie i dajac mi nadzieje ze moze sie to zmieni na moja korzysc.

                          Hm... coś jak u mnie..
                        • on99 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 04.05.12, 08:49
                          wiosnanadziei napisała:
                          > ,suma sumarum ja przegralam wygralo urzedowe przyzeczenie.

                          Moim zdaniem nie przegrałaś w urzędowym przyrzeczeniem ale z własnymi oczekiwaniami. Jestem pewien, że on w ogóle nie rozpatrywał Cię w kategorii przyszłej partnerki a sprawił abyś właśnie w ten sposób o sobie myślała aby się zabawić. I, jak zwykle w podobnych sytuacjach, udało mu się smile


                          • marylka111111 do on99 04.05.12, 10:30
                            po jakiejś psychologii jesteś? z powodzeniem mógłbyś tutaj prowadzic terapię grupową smile
                            • on99 Re: do on99 06.05.12, 01:42
                              marylka111111 napisała:

                              > po jakiejś psychologii jesteś? z powodzeniem mógłbyś tutaj prowadzic terapię gr
                              > upową smile

                              smile
            • on99 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 04.05.12, 08:42
              agarena73 napisała:

              > Tu akurat bym polemizowala. Sadze, ze blednie myslisz lub nie masz pojecia...Ni
              > e chodzi tylko o seks, odskocznie od zycia codziennego, bo to kochanka staje si
              > e zyciem codziennym.

              Poczytaj wypowiedzi na tym forum, posłuchaj znajomych.
          • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 00:17
            Myslalam,po prostu myslalam ze zawre sie wlasnie w tym promilu bledu statystycznego.
            Taka nauczka na stare lata.Widac kiepska z matmy jestem.
            • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 00:25
              sa dyzurni kochankowie,wieczni bzykacze,korzystajacy z okazji,jednorazowi amatorzy,notoryczni oszusci,od czasu do czasu lubiacy oraz ci ktorzy szukaja zmian w swoim zyciu i chca je od nowa ulozyc,
              kwestia zakwalifikowania takiego, tylko kim naprawde jest okazuje sie zazwyczaj kiedy zona sie dowiaduje.
              • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 07:36
                ... każdy!!! bez wyjątku bzykacz korzystający z okazji, amator czy notoryczny oszust i każdy "szukający zmian w swoim życiu" ...... a jednocześnie zdradzający partnerkę/partnera jest zwykłym kłamcą nie wartym krzty zaufanie ....... o uczuciach wyższych nie wspomnę!!! ........ to są właśnie "czyny" po których można ich poznać(?) wink ...... a nie to czy się wreszcie zostawi zonę? czy nie? .... takie nadzieje/oczekiwania są już tylko pokłosiem wcześniejszych zachowań, które legły u podstaw tych "zmian"(?)wink
                .
                • agarena73 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 11:46
                  Same schematy, ktore nijak maja sie do rzeczywistosci i nic z nich nie wynika. Kazdego rzeczywistosc jest inna. Oprocz tego od wielu tutaj bije po prostu zgorzknienie.
                  • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 07:11
                    rzeczywistość jest bardzo zróżnicowana, owszem ......
                    ....ale fakty! pozostają faktami! ........ i dzięki Bogu! bo inaczej, każdą rzeczywistość, musielibyśmy uznać za normę(?)wink pozdrawiam
                • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 06.05.12, 17:12
                  Witam. Zakochalam sie w nim 7 lat temu, nie wiedząc, ze jest żonaty, a był od roku... Zerwalam znajomość, choć nie było łatwo..wyszłam za mąż.. Po 3 latach mąż mnie zdradził i zostawił.. Mój były przyjaciel jak sie dowiedział, o tym, ze jestem wolna, zaczął walczyć o nasza znajomość, udało mu sie..ale codziennie zastanawiam sie co dalej, a on niekoniecznie..odzywa sie wtedy, kiedy jemu jest to wygodne..a ja tkwie w czymś co nie ma żadnej przyszłości i nie mam sił, by znów powiedzieć koniec..
            • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 07:27
              ...a wystarczyłaby realna ocena jego postępowania!! ........ czy ja tego gdzieś nie pisałem?wink pozdr...
              • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 10:37
                (.....takie nadzieje/oczekiwania są już tylko pokłosiem wcześniejszych zachowań, które legły u podstaw tych "zmian"(?)....)
                Jakos nic z tego nie zrozumialam smile

                Trudno w tydzien zorientowac sie o co komu tak naprawde chodzi,jesli ktos czyta moje posty ze zrozumieniem to zorientowal sie ze kazalam wynosic sie kochasiowi kiedy zorientowalam sie ze nic wiecej z tego nie bedzie.
                To co piszecie to ja juz wiem.
                • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 18:30
                  do sosna_mloda
                  ....to zakończyłby swój związek i nie byłaby kochanką, tylko żoną .....
                  i chyba kazda kochanka ma taka nadzieje,
                  jak to zwal tak to zwal,nie bronie facetow tym bardziej mojego kochasia,pewnie prawd jest wiele dlaczego wchodza w taki uklad i pewnie wiele dlaczego nie decyduja sie zaczac nowego zycia,czasem sa to moze sluszne powody z ich punktu widzenia,ale co mnie tak naprawde obchodzi czyjas zona.Ja ja rozumiem jako kobieta ale nie obchodzi mnie ona z miejsca kochanki.

                  Jednak jest jedna niepodwazalna prawda,bez wzgledu na to czy facet wolny czy zonaty,jesli kocha kobiete i ona daje mu szczescie takie jakiego potrzebuje to nie ma przeszkod,wszystko da sie posklejac,pozalatwiac i ulozyc z glowa aby zyc razem.Jesli kocha i jest kochany to nie pozwoli kochance odejsc,to bedzie staral sie zyc jej zyciem i byc z nia w trudnych chwilach nie jak z kochanka tylko kobieta.Przede wszystkim o tym sie rozmawia.Mysle ze rok to maks na sprawdzenie siebie,czy warto czy nie i jesli po roku facet nie podejmuje zadnych krokow to nie ma sie co ludzic.
                  • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 18:35
                    Poza tym dlaczego to niby kochanka ma rezygnowac ze swojego zycia,spedzac samotnie swieta,szarpac sie sama z zyciem skoro ma niby na niby kogos kto powinien sie zajac tym czy tamtym.Jak maz,skoro zyje z kochanka jak maz.
                    Ja nie wiem moze mi sie cos w glowie poprzewracalo albo kochanki sa naiwne ja tam uwazam skoro cos chce niech tez cos daje jak normalny facet w domu!!!!
                    • marylka111111 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 19:29
                      hej hej hej smilesmilesmile
                      "bo to kochanka staje sie zyciem codziennym." możecie pisac co chcecie ale to akurat prawda, może nie dosłownie, ale na pewno zabiera sporo czasu życiu rodzinnemu kochasia, mój kiedyś pisał wieczorami dziesiątki smsów, maile bardzo długie, kombinował jak tu się spotkac, jak wyjechac itd.
                      hmm co z tego, że miałabym męża, który by ze mną mieszkał, wychowywał dzieci (świetny wzorzec hahaha), chodził do znajomych a za plecami kombinował i myślał o kochance, co z tego, że by zostawił kochankę i był ze mną, całe życie bym się zastanawiała na jak długo.
                      żona mojego byłego kochanka podsumowała w którymś smsie, że pewnie mu się znudziłam, pewnie nawet miała rację, tylko co z tego, czy to znaczy, ze nagle żona którą perfidnie zdradzał jest jego wielką miłością, oby nie wypowiedziała tego w złą godzinę i żeby ona teraz też mu się nie znudziła, skoro raz poszedł gdzieś indziej i tak chodził 4 lata , jak na romans całkiem długo, czy tak naprawdę przegraną jest kochanka bo nie wyszło jej z kochankiem, ja mimo wszystko, mimo jakiś gorszych chwil czuję , że to właśnie ja wygrałam, wygrałam znowu swoje stare ja, swój święty spokój, szansę na prawdziwą miłośc (może jednak istnieje) i nawet nie wiecie jak się cieszę, ze nie ma w moim życiu tego zakłamanego palanta smilesmilesmilesmile a jego żona cóż, może ktoś stwierdzi że wygrała, tylko co, zakłamanego mamisynka bez jaj (jak sobie pomyślę, że mogłam kochac takiego kogoś to niedobrze mi się robi) a on.... co on wygrał? spokojne życie z żona, która mu nie ufa? nie wiem jak jest między nimi, jej życzę żeby spotkała wielką miłośc, faceta, który jej nigdy nie zdradzi a jemu nowej kochanki, która go kopnie w dupę zanim się ją znudzi, żeby został sam, żeby zobaczył jak to smakuje

                      ps. a ja zaraz wychodzę na randkę, kolejną!!! motyli nie ma to fakt, nie latam nad ziemią jak z tamtym, ale..... facet na rękach mnie nosi, dosłownie smilesmilesmile nie ma żony, nie ma dzieci i nie ma kochanki chyba smilesmile i poświęca mi 100% swojej uwagi smile czuję się naprawdę wyjątkowo jest tylko jeden mały problem.... boję się, że nie będę w stanie go pokochac tak jak kiedyś tamtego i to jest jedyna rzecz, której zazdroszczę jego żonie, że potafi byc z moim byłym kochankiem, że potrafi go kochac, sypiac z nim. Nie tego że on z nią jest, że on z nią sypia tylko tego że ona umie tak życ. Ja narazie nie potrafię bezstrosko byc w związku, chociaż wiem, ze ten milion razy bardziej zasługuje niż tamten na miłośc.


                      • atrytka Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 21:03
                        Oj, Marylka... jak dobrze Cię rozumiem...

                        Ale, kto powiedział, ze żona go kocha?! smile

                        Sprawy proste, czasem stają się tak pogmatwane, że chce się uciekać jak najdalej się da.

                        Marylko... motyle czasem są zbędne... ale kurczę, motyle są takie cudowne, takie, o jakich można tylko pomarzyć. Rozsądek jest ważniejszy- mówią ... Ależ, czyż mają rację? Prawda ukryta pomiędzy łzami...
                      • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 26.04.12, 21:34
                        wink
                        Ja Ci tej randki bardzo zazdroszcze.Moj zycie od dluzszgo czasu iestety to pasmo porazek i niepowodzen.Nie wiem czemu tak jest ze cale zycie spotkam facetow ktorzy tylko chca mnie zaciagnac do lozka.Teraz jest podobnie.
                        Dosc mam takich kochasi krecacych sie kolo mnie,niestety nie dane mi poznac odpowiedniego,fajnego faceta ktory nie kombinuje jakby tu z nia...
                        Cos chyba jakby pecha mam.
                        • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 07:22
                          ...a dlaczego uważasz, że problem jest w facetach? czy to nie Ty wybierasz znajomych, otoczenie, miejsca w których przebywasz! ...... zastanów się " JAKIE WYSYŁASZ KOMUNIKATY? "....... wink pozdr......
                          • agarena73 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 20:05
                            Przyznam, ze mam problem ze zrozumieniem osob tu piszacych, oczywiscie nie wszystkich. Jak mozna oczekiwac by facet zostawil rodzine? Oczywiscie zdarza sie i to pewnie jest fajne ale w wiekszosci niemozliwe. Tez bylam w takim ukladzie ale od poczatku to nie bylo brane pod uwage, byc moze zalezy od sytuacji. Oczywiscie chcialoby sie ale realia sa inne. Piszac o tym, ze kochanka staje sie zyciem codziennym mialam oczywiscie na mysli wspolnie spedzony czas, wspolne wyjazdy, zainteresowania, tajemnice i problemy takze i to, ze facet daje z siebie naprawde duzo - nie tylko fizycznosc, bo ona z czasem schodzi na dalszy plan, jak w kazdym zwiazku. Byc moze moja sytuacja byla inna i nie oczekiwalam tego by On zostawil rodzine ale i tak robil wiele bym ciagle byla blisko, nawet gdy o tym nie myslalam i nie moglam tego sie spodziewac. Jesli mogl pomagal mi, jesli ja moglam pomagalam jemu, rozumielismy sie bez slow. Pomimo lat spedzonych ze soba, dzisiaj jestem szczesliwa, ze to minelo bo sie wypalalam w tym chorym ukladzie.
                      • sosna_mloda Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 11:02
                        > "bo to kochanka staje sie zyciem codziennym." możecie pisac co chcecie ale to a
                        > kurat prawda, może nie dosłownie, ale na pewno zabiera sporo czasu życiu rodzi
                        > nnemu kochasia,

                        A dla mnie zycie codzienne jest wtedy kiedy "wrzucasz do prania jego skarpetki razem ze swoimi" (- taka przenośnia, nie dosłownie o te skarpetki mi chodzi) , jadacie razem śniadanie - tak na codzień, nie kiedy akurat Ty u nigo zostajesz czy on u Ciebie, kiedy nie musicie sie chować i tajniaczyć.
                        Kochanka nigdy nie bedzie częścią tej codzienności.
                    • n.i.p.69 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 07:16
                      .ha! ha!ha! ,,,,, rozumiem, że chciałabyś "mieć ciacho! i zjeść ciacho" .....rany! jaka ty jesteś naiwna!wink
                      • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 27.04.12, 15:28
                        Ej,
                        zdejmij moze te kajdanki meskiego cwaniakowania i pewnosci siebie.
                        Jestesmy w necie i jestesmy anonimowi.
                        Za duzo mam lat zeby nie wiedziec ze kazdy czlowiek oprocz seksu potrzebuje rowniez poczucia tego ze ktos go kocha i calej tej otoczki nie zwiazanej z seksem.
                        Kazdy,absolutnie kazdy przezyl w zyciu jakas porazke,i wtedy inaczej sie na wszystko patrzy.
                        Nie zmarnuje sobie zycia na bycie kochanka i mam gdzie opinie typu jak wchodzisz na zakazany teren to masz.Chwila,bo na zakazany teren moze i weszlam ale i on poza niego wyszedl,wiec kto jest winny.Nad czym sie zastanawiac jesli rodza sie uczucia.Rownie dobrze ktos wolny moglby powiedziec spadaj malenka nie jestes dla mnie i byloby tak samo.Akurat w moim srodowisku nadszedl okres rozwodow i jakos z takich ukladow porobily sie pary i malzenstwa wiec nie do konca jest prawda ze kochanka to nikt wazny.Ja mam odwrotna opinie na ten temat.
                        Caly problem na kogo sie trafi,czy na tego kto chce sie wyszalec czy na tego kto chce cos zmienic.I w odpowiednim momencie trzeba zapytac co dalej,jak nic to papa.Ja zle ocenilam a moze zle cos zrobilam.Nie wazne.Sygnaly akurat wysylam chyba jasne i nie ma mowy nigdy o zadnych duperelach typu romansik na chwile.
                        Wiec to wy panowie jestescie zazwyczaj oszustami,bezmyslnie niszczacymi wszystko co dobre wokol was,i zazwyczaj spadacie na cztery lapy.Zaczynam rozumiec te kobiety ktore pozniej sie maszcza w glupi sposob bo teraz rozumiem jak sie czuja,wykorzystane,oklamane,sponiewierane,i nie ma tu mowy o zadnej naiwnosci jesli ktos sie zakocha to walczy o kochana osobe.A to ja oklamuje i to jest meska perfidia.
    • agus-ia76 WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 17:59
      brawo brawo brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      wszystkimi kończynami się podpisuję
      jestem pod wrażeniem,dokładnie jakbys czytała w moich myslach smile))))))))
      • agus-ia76 Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 18:00
        polecam ci książke KOD SZCZĘŚCIA
        • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 21:43
          Oczywiscie ze wiosna ma racje,wlasnie o tym tutaj dyskutujemy,ze zycie codzienne to co innego a zycie z kochanka to odskocznia,ja nie wiem ze ktos tego nie zaskoczyl.
          Chodzi o to ze czesto z tego zycia niestety nic nie wychodzi.
          Ja rozumiem uklad od poczatku,jasne dla wszystkich i jesli jedna strona zaczyna sie wylamywac to ta druga powinna dzialac zakonczyc uklad bo wiadomo ze wtedy zle sie to skonczy.To jest jescze w miare uczciwe wobec kochanki.
          Ale jesli ktos slyszy na poczatku ze nic z tego nie bedzie a pozniej nagle okazuje sie ze jednak moze cos albo od poczatku wiadomo ze poczatek z opcja na cos wiecej to dlaczego nagle okazuje sie ze kochas potulnie wraca do zonki i ch.....j wyklada na to co bylo?
          Sorry ale jesli taki chce bzykac to niech za to placi albo znajdzie parorazowki ktorych nie zdazy rozkochac.Jakiby powod zdrady nie byl nawet jesli ktos strasznie w malzenstwie cierpi i jestem w stanie to zrozumiec to nie ma prawa krzywdzic drugiej osoby ,marnowac jej zycia,oklamywac,ranic itp wlasnie tym ze obiecuje sie to zycie codzienne.
          • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 21:56
            do agarena73
            Ja nie rozumiem akurat jak mozna nie wymagac tego zeby facet odszedl od rodziny jesli sam to sugeruje albo obiecuje.
            Taka samarytanka jestes i dajesz kochankowi zyc na swoj koszt?
            Albo Ty albo zona dla mnie sprawa jasna.Ja dalam sobie czas na poznanie kochasia i sprawdzenia czy wart,niestety jak pisalam nie interesowal sie moimi sprawami ani nigdy mi nie pomogl w codziennych sprawach wiec kazalam mu isc sie pasc na laczke,on nie polecial za mna a ja mam teraz dylematy o co ludziom do cholery w zyciu chodzi.
            Dodam ze moj kochas dosc szybko zaczal wspominac o odejsciu od zony itp wiec co.
            • atrytka Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 22:49
              wiosnanadziei napisała:
              " Dodam ze moj kochas dosc szybko zaczal wspominac o odejsciu od zony itp wiec co."

              O, jej! No, co? Pobzykać se chciał z motylami w brzuchu... ot, cała historia.
              • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 23:18
                no tak z tym bzykaniem to tez nie do konca tak jak myslisz
              • marylka111111 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 09:47
                i wszystko przez te głupie motyle, też je chce znowu miec smilesmilesmile
            • agarena73 Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 23:47
              Nie chce sie wymadrzac, bo nie o to tutaj chodzi ale mysle, ze musisz wyluzowac. Jesli facet, ktory ma rodzine obiecuje, ze od niej odejdzie to oznacza, ze koles zwyczajnie klamie i bawi sie Twoim kosztem. Gdy zaczynal sie moj romans wiedzialam kim jest facet, troche go znalam, wiedzialam, ze ma zone, dzieci... Jesli jak piszesz on nie polecial za Toba, nie interesowal sie itp. to tylko oznacza, ze koles nie byl Ciebie wart. Ja nie jestem samarytanka choc czasem chcialabym nia byc ale zycie szybko takie przypadki weryfikuje. Jesli sie postawi obojetnie jakiemu kochankowi ultimatum - albo ja albo zona, to mysle, ze prawie kazdy ucieknie. To musi byc uklad dwoch osob od poczatku. Nie wierz kazdemu w to co mowi, bo jesli jest mu dobrze to moze obiecywac gruszki na wierzbie. Jesli nie polecial za Toba, to jego problem. Wiem, ze to wszystko jest skomplikowane a takie zwiazki szczegolnie ale gdy czlowiek wikla sie w taki uklad no to niestety ponosi konsekwencje, ja tez je ponosilam. Teraz jest mi latwiej bo nabralam do tego dystansu.
              • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 01:36
                Wiesz agarena73,toz ja ten temat wlasnie walkuje od dwoch dni,ja nie wiem czy ja pisze tak ze mnie nikt nie rozumie czy co????
                Mowie caly czas o tym ze jesli ktos nie chce a mowi ze chce to nic nie znaczy.Robi sie nie mowi wiec z kochankiem skonczylam nie dajac mu szansy.Ja doskonale czuje swoja pozycje,a raczej zorientowalam sie jaka jest.
                Moja wina jest tylko to ze mialam swoje sprawy,niekoniecznie dalam sie podporzadkowac kochankowi,nie bylo ze on chce i moze to ja juz lece,staralam sie takze kogos poznac i poznalam i wcale tego nie ukrywalam.W koncu bylam wolna i moglam.
                Widzisz ja ultimatum nie zdazylam postawic bo sam szybko zaczal gadac o czyms powazniejszym,tyle tylko ze nie dawal mi poczucia ze interesuje sie moim zyciem.A mi to bylo potrzebne.Nie no sorki raz mi kratke wentylacyjna wyczyscil.
                Wbrew temu co tu pisze i jak to wyglada jestem naprawde bardzo wrazliwa kobieta,spokojna,czula i ciepla,choc zdaje sobie sprawe ze po tym co pisze wygladam na babejage.Ja tylko nie dalam sobie zrujnowac zycia czekajac z maslanymi oczami na kochanka.Z moich postow chyba wynika ze nie wierze we wszystko co mowil,malo tego ja nie wierze w to co mowi wiekszosc ludzi na swiecie wink.
                Zycie jest za krotkie zeby je sobie marnowac albo robic melodramat,unieszczesliwiac sie.Albo wte albo wewte.
          • marylka111111 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 10:32
            no ja tam miałam swoje życie codzienne z kochankiem, mieszkaliśmy razem, razem robiliśmy śniadanka, obiadki itd, gdzieś tam jeździliśmy, skarpetek mu nie prałam smile
            ale co z tego i tak żona nie wiedziała o mnie, cały czas miałam status kochanki, wrócił do domu

            i wiecie co kolejny raz ironia losu smile jak wracał w piątek z delegacji to zawsze czekał na niego obiadek smile a teraz ... teraz to on wraca a żona w pracy smile może kiedyś zabraknie mu tego ciepła , które miał ze mną smile

            wiecie co niech będzie, że kochanki są odskocznią, ale ja gdybym miała męża, którego kocham i z którym jest super to nie zaryzykowałabym dla żadnej odskoczni smile co z tego, że bym miała gdzie wrócic, że by mi wybaczył smile nie chciałabym związku gdzie nie ma zaufania

            jedyne co mogę powiedziec dobrego o moim byłym kochanku to to, że nie zawraca mi głowy teraz, że trzyma się z daleka, że mi nie mąci, nie ma go, tak jakby nigdy go nie było i bardzo dobrze smile a czy jego żona będzie umiała wyrzucic kiedyś z głowy jego odskocznię, czy on umiał zapomniec nie wiem smile nie sądzę, on nie może mi nic zarzucic i w końcu zabraknie mu takiej codzienności jak miał ze mną, to pewne.

            możemy tu dyskutowac, kto jest ważniejszy żona czy kochanka, na pewno ma lepiej osoba, która nie żyje z kłamcą, ludzie się nie zmieniają i cieszcie się dziewczyny, że Waszych kochanków nie ma już w Waszym życiu, ja się cieszę każdego dnia i nie chciałabym miec takiego życia jak miałam pół roku temu, mimo, że by był teraz obok mnie, Judasz jeden


            ale jedno jest pewne gdy w małżeństwach jest super nie ma miejsca dla kochanek i kochanków

            • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 12:12
              no ja tam miałam swoje życie codzienne z kochankiem, mieszkaliśmy razem, razem robiliśmy śniadanka, obiadki itd, gdzieś tam jeździliśmy, skarpetek mu nie prałam
              ale co z tego i tak żona nie wiedziała o mnie, cały czas miałam status kochanki, wrócił do domu

              Otoz to,zeby sie naprawde przekonac co kto ile wart trzeba z nim spedzac razem czas na codziennych obowiazkach a jak widac u marylki i tak sie to nie sprawdzilo.Tyle ze on mogl byc takze wolny i odejsc do innej albo oklamywac zadnej regoly tu pomiedzy kochanka zdradzaniem zony nie widze.
              Gdyby nie byl zonaty i zrobil marylke w konia wyplakiwalaby sie na innym forum.Ta roznica a ze mial zone ktora oklamywal czyni go podwojnym gnojkiem.
              Ogolnie moje wnioski sa takie ze nie wazne czy zonaty czy wolny jesli kocha kobiete i mu z nia dobrze,ma w sobie ludzka uczciwosc to rozwiaze sprawe najmniej drastycznie i zostanie z kobieta ktora kocha a my po prostu nie bylysmy tymi z ktorymi chcieli zostac lub trafilysmy na oszustow.
              • marylka111111 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 15:17
                brawo!!!!!!!!!!!!! dokładnie tak smilesmile po co marnowac czas dla takich gości, za jakiś czas każda z nas stwierdzi "co ja w nim widziałam" smile ale i tak fajnie , że jest to forum, mi bardzo pomogliście rok temu smile pozdrawiam!!! a życie i tak wyrówna rachunki.... równowaga musi byc
                • agus-ia76 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 15:49
                  >a życie i tak wyrówna rachunki.... równowaga musi byc

                  czekam na to cierpliwie
      • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 27.04.12, 23:25
        a no w sumie agusia 76 zapomnialam podziekowac za uznanie,
        chyba jednak nie poprzewracalo mi sie w glowie.

        We wczesniejszym poscie mialo byc oczywiscie abstrahuje nie abstrachuje,dobrze ze czasem czytam to co pisze.
        • n.i.p.69 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 07:16
          .... dobrze, ze czytasz co piszesz! .......szkoda, że nie bardzo sie oriętujesz o czym(?) i gdybyś starała się czytać, ze zrozumieniem odpowiedzi, to nie musiałabyś się tak nastukać! ....... w klawiaturę ma się rozumiećwink

          ....... od dwóch dni wałkujemy temat, Ty z uporem maniaka twierdzisz, że właściwie Cię nie dotyczy, bo kochasia pogoniłaś, jednak problem nie w tym. że on się nie sprawdził! ...... problem jest w tym, że Ty go nie "sprawdziłaś" na starcie(?)........ bo nie można racjonalnie planować związku z kimś kto tkwi jeszcze w zwiazku z kimś innym! ..... ktoś taki! jest zwyczajnym egoistą szukającym "poprawy" unikając ryzyka niepowodzenia i nie byłoby w tym może nic złego, gdyby nie robił tego kosztem wielu osób, żony, dzieci, kochanki !!!....... ktoś taki to zwyczajny oszust i kłamca, a nikt szanujący sie! nie powierza oszustowi swojego losu ........czasu! ... SWOJEGO ŻYCIA!!!
          dlatego powinnaś chyba wiedzieć, że dla psychoterapeuty czy psychologa(przynajmniej ich wykszkałconejsmile części) ..."kochanka" bez względu na okoliczności, zawiłości i historią życia, jest "diagnozą"(?) ......... a nie, jak próbujesz przekonać, stanem przejściowym! rolą społeczną! czy adapacją do otoczenia (bo przcież wszyscy się rozwodzą smile)
          pozdrawiam!
          • agus-ia76 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 08:16
            nip69 odczep sie od wiosny
            wszak do forum dla kochanek i mamy prawo sobie tu popsioczyć to nam w końcu ulży
            a ty z kolei piszesz tak zawile plus te wszystkie dziwne szatańskie big_grin znaczki że nieźle się upocę nim to rozszyfruję
          • marylka111111 Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 09:49
            nip 69 co Ty robisz na tym forum, taki ktoś bez doświadczenia? smile
          • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 10:13
            Do nip 69
            Zablysnales jak zarowka 100 Wattowa,
            ja juz na poprzednej stronie napisalam ze malo rozumiem z Twoich zawilosci.
            Mysle ze wiem o czym pisze a pisze o tym co mnie spotkalo ,co mnie sie przydazylo i jak ja to widze.
            Wiesz,na poprzedniej str takze napisalam ze trudno kogos sprawdzic w pare dni i nijak ma sie to do Twojej teori,jakes taki madry w sprawdzaniu to sprawdz sobie nr totolotka.
            Poza tym oprocz tego co mi nie pasowalo bylo mnostwo rzeczy przemawiajacych za i bylo wiecej plusow niz minusow.Nikt idealem nie jest,i kazdy zwiazek opiera sie na kompromisach.
            Nip69,powiem ze guzik znasz sie na ludziach,teoriach,i pisaniu.Moze z Niesiolowskim powinienes pogadac o karlach moralnosci i o czym on tam jeszcze lubi pofantazjowac!!!
            • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 28.04.12, 10:20
              Poza tym dlaczego mam nie stukac w klawiature jesli mi z tym dobrze?
              Po to forum.I nie ze wszystkimi musze sie zgadzac ani nie wszyscy ze mna.A troche zlosci na kochasia moge wylac bo dlaczego nie.
              A wczesniej rowniez mialo byc oczywiscie sosna ma racje nie wiosna,przytaknelam sama sobie wink
              • n.i.p.69 Re: WIOSNA!!!!!!! 29.04.12, 08:06
                wiosnanadziei napisała:

                > Poza tym dlaczego mam nie stukac w klawiature jesli mi z tym dobrze?

                ....... .to miałbyć taki mały żarcik. mający na celu podkreślenie faktu, że nie zawsze trzeba się "przewrócić, żeby się nauczyć" ........ ale jeśli któś lubi ..smile

                > Po to forum.I nie ze wszystkimi musze sie zgadzac ani nie wszyscy ze mna."

                ..... też tak uważam!smile

                > A troche zlosci na kochasia moge wylac bo dlaczego nie.

                ....... możesz, owszem! ... ale złość źle adresowana nic nie zmieni(?) ani Ci ni ulży ani nie uchroni w przyszłości!!!/?

                > A wczesniej rowniez mialo byc oczywiscie sosna ma racje nie wiosna,przytaknelam
                > sama sobie wink ......... tak też możnawink pozdrawiam !

                • wiosnanadziei Re: WIOSNA!!!!!!! 29.04.12, 11:22
                  Do nip69
                  No widzisz jakos wyzbyles /wyzbylas sie zlosliwosci.

                  ....... .to miałbyć taki mały żarcik. mający na celu podkreślenie faktu, że nie zawsze trzeba się "przewrócić, żeby się nauczyć" ........ ale jeśli któś lubi ..

                  Codziennie ktos jest oszukiwany i sie nabiera w sklepie,u mechanika,w pracy,we wlasnej rodzinie i wsrod znajomych,
                  Jestem dorosla,wiedzialam ze cos sie moze nie udac i nie ma to nic wspolnego z naiwnoscia,po prostu chcialam mimo ze czuje sie oszukana bo mialo byc inaczej.
                  Tak naprawde wrobla nigdy nie ma sie w garsci bo zycie pisze rozne scenariusze.
                  W sumie kochas odezwal sie wczoraj pytajac co u mnie i czy wszystko w porzadku.Zastanowilam sie przez sekunde czy nie pociagnac rozmowy na temat nawet jesli mialabym uslyszec to czego nie chcialabym wiedziec,ale jesli juz to jeszcze nie w tym momencie,teraz nie czas na takie rozmowy.

                  Nip69
                  jakby w zyciu nie bylo,mozna miec inne zdanie,mozna mowic ze kochanki sa naiwne zgadzam sie w pewnym sensie,ale z takim brakiem wiary w cokolwiek tez czlowiek daleko nie zajedzie.

                  • n.i.p.69 Re: WIOSNA!!!!!!! 30.04.12, 07:55
                    ...... jeśli sądzisz, że lokowanie swoich uczuć i planowanie z kimś życia to to samo co oddanie samochodu do mechanika ...... to rzeczywiście się nie dogadamy.
                    ....uważam, że racjonalna ocena sytuacji pozwala uniknąć kosztów i wizyt w warsztacie, dlatego kupując używany samochód bardzo dokładnie mu się przyglądam!/? ..... nie słuchając tego co mówi właściciel(?)wink
                    .... pozdrawiam!
    • gk-63 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 05.05.12, 15:12
      Marylka z tego co pisałaś w lutym żona nie przyjęła go tak od razu i nie z otwartymi ramionami.Dwa razy z nią rozmawiałaś i zaprzeczyłaś że masz romans z jej mężem.Całowałaś się z facetem zanim zaczął nadawac na żonę o której wiedziałaś,zanim się zakochałaś-miałaś czas by tego nie zaczynac.Brnęłaś we wszystko świadomie,A on jak każdy człowiek w związku miał wybór.Złodziej jest złodziejem bez względu na to czy kradnie samochód czy mąkę.Kłamca jest kłamcą bez względu na to czy kłamie żonie czy kochance.Tobie nie przeszkadzało że kłamał,że sypiał z żoną-przynajmniej nie na tyle by to zakończyc Nie bądź tak wściekła na kobietę która ,,która uważa go za miłośc swojego życia która ma z nim dziecko że po jego zapewnieniach ,obietnicach,skrusze postanowiła dac szanse by ratowac rodzinę.Ty dostałaś co chciałaś na początku-dobrą zabawę ,adrenalinę,seks pozory związku nie okłamuj się że przerwałabyś to na początku/kiedy niczego nie obiecywał/.
      • marylka111111 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 05.05.12, 21:55
        żona 1 stycznia dowiedziała się, że mąż mieszkał ponad rok ze mną (mimo, że jej wcześniej obiecywal wiele razy, że to koniec), kilka dni później mieszkał z żoną... z łóżka do łóżka... pewnie tak lubi.... ciekawe czy jeszcze mu się nie znudziła żona przez cztery miesiące skoro przez ostatnie 4 lata miał do sexu dwie kobiety smile

        zaprzeczyłam, bo go kryłam, jej nic nie obiecywałam, jemu ufałam w 100%, nie chciałam mu szkodzic, miał się rozwodzic niby smile

        całowałam się to fakt, raz, jeden raz a potem to on zadzwonił po jakiś dwóch miesiącach a ja.... ja dopiero się z nim spotkałam po ponad roku od pocałunku i to on jakiś pretekst wymyślił, a potem jeszcze parę razy próbowałam to uciąc , on nigdy na to nie pozwolił, wiem moglam się uprzec, ale już spowodował, że się zakochałam, skoro on nie chciał, to czemu ja miałam na siłę układac mu życie z żoną?

        przeszkadzało mi , że sypiał z żoną!!!!!!!!!!!!!!! i to bardzo

        ja nie jestem wściekła na nią tylko na niego, na to, że on spadł na cztery łapy! że potrafił omotac ją, mnie, że za nim świata nie widziałyśmy, za takim draniem, i najbardziej bym chciała zeby był sam, bo nie zasługuje na mnie i na nią tez nie, to jak ją oczernił w moich oczach (nawet jeśli byłam kochanką) to też świadczy o nim i jego podejściu, facet idzie tam gdzie mu wygodnie i żebym nie zadzwoniła do jego żonki to by trwało dalej, on nie wrócił do niej skruszony on wrócił bo nie miał gdzie iśc

        a ona .... czy to nie jest naiwne, że tę szansę dała mu kolejny raz? nie pierwszy raz jej obiecywał, że będzie wierny , fakt może i teraz będzie, może zrozumiał jak bardzo kocha żonę
        miłośc życia?? miłośc ... miłośc faceta, która przez cztery lata ma romans z kimś innym... szkoda mi jej z jednej strony z drugiej czasami zazdroszczę, że tak umie, że umiała wybaczyc, bo ja nie umiem nawet zaufac komuś nowemu w 100%.

        a ja na początku dostałam ... obietnicę , że będziemy razem, nie dotrzymał jej, jak się spotkaliśmy po ponad roku, to już po dwóch miesiącach pytał czy ma zostawic rodzinę

        a jeszcze co do nadawania na żonę, to ja widziałam ich przed pocałunkiem razem, no cóż tak nie wyglądają ludzie, którzy się kochają , co innego teraz, zdrada przecież umacnia związki
        • gk-63 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 05.05.12, 23:17
          nie wiesz czy wpuściła go do łóżka nie wiesz czy mu wybaczyła ani czy mu ufa.Jej też pewnie obiecywał że zawsze będą razem.więc raczej wiadomo było że nie dotrzymuje słowa.Mógł zostac z Tobą,zamieszkac sam lub z rodzicami miał wybór .W byciu kochanką/kiem fajne jest to że wszystkie uczucia kumulują się z większą intensywnością ale za to przyszłośc jest wielką niewiadomą jeżeli w tym układzie są dodatkowi ludzie.Te kochanki które biorą tu i teraz i to im wystarcza nie muszą się ,,leczyc z bycia kochanką:te które planują przyszłośc mają problem,
          • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 06.05.12, 17:15
            Witam,.zgadzam sie, ze te które myślą, maja problem... Bo sie ciagle zastanawiają.. A oni woleliby niemyslace...
            • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 06.05.12, 23:26
              Moim zdaniem winic mozna tych ktorzy robia to z wyrafinowania.Marylka sie zakochala a frajer ja oszukal i do tego oszukal swoja zone.Jak sie kogos kocha to to chce sie dla niego jak najlepiej a w tym wypadku kochas myslal tylko o sobie i marylka ma racje poszedl tam gdzie go chceili,pewnie gdyby chciala marylka zostalby z nia.
              Czytalam jakis czas tem artykul,nie wiem gdzie i nie dokladnie pamietam o czym ale zapamietalam wypowiedz faceta opowiadajacego o sobie.Mial on dosc udane zycie zawodowe,spelnial sie w pracy niestety jego malzenstwo to bylo fiasko.Poznal kobiete w ktorej sie zakochal i cytuje niezby tdoslownie powiedzial w artykule cos takiego...jesli mezczyzna poznaje kobiete ktora kocha to sie z nia zeni,kobiety nie sa po to aby byly kochankami....,i zaden mezczyzna nie powinien ponizac w ten sposob kobiety...,tak to mniej wiecej brzmialo no i facet sie rozwiodl i ozenil ze swoja niby kochanka.Niestety takich prawdziwych mezczyzn juz nie ma zostali prawie sami faceci.
              • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 06.05.12, 23:31
                Wiesz..ja nie oceniam, sama jestem w takiej sytuacji, ze kocham.. Ale z drugiej strony nie mam odwagi zapytać wprost co dalej? boje sie, ze znowu będę leczyć rany..choć teraz tez to robię..i mam wrażenie, ze on sie będzie podobnie zachowywać jak Marylki gość.. A co do artykułu..no właśnie, jak szanuje to nie traktuje przypadkowo..
                • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 07.05.12, 13:23
                  Wiesz lawenda15 nie wiem w jakim wieku jestes,ja lekko po 40 i powiem Ci z perspektywy dosiadczenia...
                  Wiele razy przeszlo mi kolo nosa pare fajnych rzeczy (nie tylko chodzi o uczucia) bo czlowiek bal,wstydzil sie zapytac.Dlatego nauczylam sie pytac lud dowiadywac u zrodla wprost.Nie jest powiedziane ze zrodlo powie prawde ale warto.W milosci nie ma unoszenia sie honorem jest szacunek.Ja pytam,po prostu pytam i kieruje sie w postepowaniu odpowiedzia,nie ma cozycia marnowac,czekac albo rozkminiac powiedzial tak ale moze mu chodzi o cos innego.Jesli powie cos nie na Twoja korzysc to tym sie kieruj nie chce niczego wiecej to zerwij i powiedz ze Ty chcesz czegos wiecej i nie jestes w stanie tego ciagnac w ten sposob.Koniec kropka bo zmarnujesz tylko czas.Jak sie szybko nie namysli to niech sie w d....pocaluje a nie marnuje Tobie zycie.
                  • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 07.05.12, 20:59
                    Wiosna mam w tym roku okrągła 40smile jak próbuje byc poważna to wiesz..dostaje odpowiedzi typu, jestem fajna, ale jak za dużo nie myśle.. On jest ode mnie młodszy o 6 lat.. Nie widziałam sie z nim bardzo długo, chciałabym te pytania zadać mu twarzą w twarz..dlatego ciagle w tym tkwie..

                    • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 08.05.12, 10:07
                      lawenda15

                      czytalam Twoj wczesniejszy post ,wydaje mi sie ze nie warto jakos Twoj kochas wydaje mi ie z tych wiecznych chlopakow notorycznych zdradzaczy obojetnie z kim byle fajna byla.
                      Piszesz ze rok po slubie,ze wtedy kiedy jemu pasowalo a jak ie pasowalo to sie nie odzywal.
                      Tez mam czasem takie pytania do kogos,to meczy,zadaj je po prostu,zapytaj,zadzwon nie boj sie wstydu,niech sobie mysli co chce.
                      • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 08.05.12, 20:27
                        Masz racje wiosna.. Nie warto męczyć sie w tej relacji, ktora doprowadzi tylko do tego, ze ja sobie życia nie ułoże, a on będzie udawał, ze przecież nic sie nie stało.. Chciałam to byłam, nie chce to mnie nie ma.. I to jest tez straszne, ze nie wyciąga żadnych wniosków..udaje.. A jego żona na nk rozpisuje sie jakiego to ma wspaniałego męża..cholera sad
                        • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 09.05.12, 00:03
                          pewnie to jedna z tych zon ktora nie rozumie,z ktora sie nie sypia,ktora zajmuje sie tlko soba i w d..... ma meza i jego potrzeby itp......

                          a juz na marginesie tak to jest jak ludzie dobieraja sie na zasadzie zeby tylko kogos miec i tak pozniej zostaje a na dluzsza mete to tak wyglada.
            • gk-63 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 07.05.12, 18:54
              nie chodzi o niemyślące.Jeżeli facet nie ukrywa że jest żonaty,jęczy tylko że żona go nie rozumie itd tzn że szuka bratniej duszy a nie zamienniczki.Jeżeli kobieta to rozumie i nie zamierza zmieniać swojego stanu cywilnego jest ok.W momencie kiedy kobieta chce zostać żoną zaczynają się schody,bo on wie że żona prócz przyjemności to także obowiązki.
              • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 08.05.12, 10:11
                do gk
                wiekszosc jednak tu pisze ze kochasiowie mowili o zamienniczkach,wciskali kity itp.
                jak facet mowi ze chce poszalec i nie zmienia zdania i trzyma sie swojej wersji to wtedy kobieta ma problem,ale sam nie naciskany zaczyna macic w glowie to wtedy jak to nazwac?
                • agus-ia76 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 08.05.12, 16:18
                  >jak to wtedy nazwać


                  DUPA WOŁOWA
                  • wiosnanadziei Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 09.05.12, 00:04
                    Dupa wolowa to jestem ja ze dalam sie nabrac na "szczere" wyznania i slowa.
                    • lawenda15 Re: ile czasu trwa leczenie z głupoty bycia kocha 09.05.12, 00:30
                      Nie jestes.. Uwierzylas bo chcialas... On chciał, byś uwierzyła..
                      • agus-ia76 wiosna 09.05.12, 15:09

                        jak większość z nas wink

                        witaj w klubie smile
                        • wiosnanadziei Re: wiosna 12.05.12, 11:47
                          Tak,tak jestem w klubie,czuje sie nabrana, choc nazwalabym to inaczej
                          nie uwierzylam bo chcialam tylko mialam nadzieje.....
    • marylka111111 :):):) 21.05.12, 18:56
      nananana smilesmile weszłam dzisiaj na to fajne forum (doskonale pamiętam Wasze wsparcie) i co zastałam .... wiele nowych wątków, zakochanych kochanek, które nie wiedzą jak zakończyć znajomość, kochanek które znajdują wytłumaczenie dla każdego kłamstwa, które chcą usłyszeć, że mąż jednak nie kocha żony, że z nią nie sypia i takie tam ... a faceci i tak zostają z żonami smile i chwała im ŻONOM za to smilesmile po kilku miesiącach .... po jakiś 5 smile jestem bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna żonie mojego exkochanka , że się z nim nie rozwiodła i zawsze mógł do niej wrócić co wspaniałomyślnie uczynił

      i powiem Wam jedno da się żyć, da się śmiać, brać życie całymi garściami i ten cudowny spokój ... bezcenne

      a na pocieszenie ....

      www.tekstowo.pl/piosenka,hanna_banaszak,zegnaj_kotku.html

      SZCZĘŚCIE ROZSTANIA ROZSADZA MNIE smilesmilesmilesmilesmilesmilesmile i mam gdzieś , że może i będę miała jeszcze kiedyś doła .... hmmm albo i już nie będę miała smilesmilesmilesmile świat bez niego jest piękny smile
      • agus-ia76 Re: :):):) 21.05.12, 22:17
        marylka mam momenty że mam tak jak ty
        mam inne chwile ,że zatesknie
        ale w większości czasu to mi już zwisa
        pozdrawiam smile
        • lawenda15 Re: :):):) 21.05.12, 22:25
          Takiego optymizmu mi było trzeba. Mój detoks trwa i jest fajnie.. Ten blogoslawiony spokój.. Popieram w 100% ca ust dziewczynysmile
          • wiosnanadziei Re: :):):) 22.05.12, 00:23
            No to zazdroszcze wam optymizmu,ja jeszcze takiego nie mam.Nie chodzi juz tutaj o moje uczucia tylko zrozumienie tego jak to wszystko sie stalo i dlaczego tak a nie inaczej.Moj kochas od czasu kiedy go pogonilam zadzwonil tylko raz niby zapytac sie co slychac itp ale wiem ze chcial wyczuc grunt.Pogonilam znowu i obrazil sie smiertelnie i milczy,jakby nie mozna bylo pogadac szczerze.Mnie taka rozmowa jest potrzebna zeby zamknac ten etap,ze to nie ja cos zle zrobilam tylko on nie chcial,ze to ja sobie cos uroilam w glowie a jemu o nic nie chodzilo.Potrzeba mi takiej rozmowy tak z psychologicznego punktu widzenia dla mojego samopoczucia,po prostu zeby wiedziecpewne rzeczy i zrozumiec.Kazdy tego potrzebuje.
            • sosna_mloda Re: :):):) 22.05.12, 08:34
              Witaj Wiosna,
              Bardzo długo miałam tak jak Ty... koniecznie chciałam zrozumieć o co chodzi i dlaczego nie można normalnie o otwarcie porozmawiac o tym co sie właściwie stało.
              Po wielu miesiącach przestałam sie tym zadręczać...
              Na dodatek ja tez ostatnio usłyszałam.."co tam słychać?".. Po wielu miesiącach milczenia i unikania się, pytanie "co słychać" nawet mnie rozbawiło... i w sumie zaskoczyło. Głupie to i tyle.
              I wiesz, mysle sobie, że to może my kobiety musimy wszystko przemysleć i zrozumieć.. Oni najczęściej uciekają od niewygodnyh sytuacji.. zawracanie głowy...
              Życzę wszystkim optymizmu i dobrego samopoczucia jak u Marylki smile
              pozdrawiam
              • n.i.p.69 Re: :):):) 22.05.12, 08:57
                Dziewczyny! ..... fundnijcie sobie psychoterapie, a wszystko zrozumiecie(?)wink
              • agus-ia76 wiosna 22.05.12, 09:03
                czasu trzeba

                ja sie tłukłam przez długi czas
                DLACZEGO????

                żadnej rozmowy, nawet smsa głupiego
                nic!!!!!!
                też potrzebowałam to wyjasnić, zamknąc ,pozamiatać
                ,pewnie i dziś bym się skusiła gdyby zagadał

                jest żal ......WIELKI, ale przychodzi w to miejsce myśl
                NIE WART BYŁ
                nic a nic
                • agus-ia76 Re: wiosna 22.05.12, 09:03
                  mężczyzne poznajesz po tym jak kończy a nie jak zaczyna !

                  i to jest święta prawda!
                  • lady.szpileczka Re: wiosna 22.05.12, 12:03
                    agus-ia76 napisała:

                    > mężczyzne poznajesz po tym jak kończy a nie jak zaczyna !
                    >
                    > i to jest święta prawda!

                    A Wy chciałybyście żeby Wasz Misio był z Wami taki szczery i w porządku, skoro wobec własnej zony nie potrafił być.
                    • wiosnanadziei Re: wiosna 22.05.12, 17:58
                      To zalezy co kto sobie zaklada.Jesli misio mowi ze chce odejsc od zony to wymagamy zeby zaczal dzialac w tym kierunku jesli nic nie robi to znaczy ze klamie.I wtedy szczerosc jest wskazana,w koncu jakas wspolna relacja istnieje i wymaga tlumaczenia.Jestem taka madra choc pogonilam kochasia malo mu tlumaczac.A niech sobie mysli co chce.Najgorsze jest to ze wspolni znajomi sie dopytuja,czeski film bo nikt nie wie o co chodzi,ja sama stracilam juz rachube.
                      Meczy mnie to wszystko,brak odpowiedzi,to ze sie obrazil smiertelnie,ze sie nie postaral,itp.
                      • n.i.p.69 Re: wiosna 24.05.12, 07:56
                        wiosnanadziei napisała:
                        "...To zalezy co kto sobie zaklada.Jesli misio mowi ze chce odejsc od zony to wymagamy zeby zaczal dzialac w tym kierunku jesli nic nie robi to znaczy ze klamie...."

                        .... a nie przyszło Ci do głowy, że facet odpowiedzialny i uczciwy, kończy związek w cywilizowany sposób, a potem szuka!..... przecież tylko idiota może uwierzyć w bajki, że misio nieszczęśliwy tkwi w ty swoim nieszczęściu! .... PO CO? bo chyba nie z odpowiedzialności za rodzinę ......... dla kogoś myślącego! to oczywisty sygnał, że misio nie chce zakończyć "toksycznego" związku a jedynie sobie polepszyć lub urozmaicić, nie ponosząc większego ryzyka ani kosztów!!! .... "FACET" ZDRADZAJĄCY SWOJĄ ŻONĘ/RODZINĘ! TO SZMACIARZ! i GNOJEK!!!....... dziwię się tylko, ich kochankom, że wierzą w aby jedno jego słowo?/!!!;-/

                        • wiosnanadziei Re: wiosna 25.05.12, 14:17

                          .... a nie przyszło Ci do głowy, że facet odpowiedzialny i uczciwy, kończy związek w cywilizowany sposób, a potem szuka!..... przecież tylko idiota może uwierzyć w bajki, że misio nieszczęśliwy tkwi w ty swoim nieszczęściu! .... PO CO? bo chyba nie z odpowiedzialności za rodzinę ......... dla kogoś myślącego! to oczywisty sygnał, że misio nie chce zakończyć "toksycznego" związku a jedynie sobie polepszyć lub urozmaicić, nie ponosząc większego ryzyka ani kosztów!!! .... "FACET" ZDRADZAJĄCY SWOJĄ ŻONĘ/RODZINĘ! TO SZMACIARZ! i GNOJEK!!!....... dziwię się tylko, ich kochankom, że wierzą w aby jedno jego słowo?/!!!;-/

                          Poniekad nip masz racje,tak powinno byc ale tak nie jest.Czesto zanim ktos zdecyduje sie na radykalne kroki chce juz kogos miec,a czesto jest tak ze rozwodzi sie tylko i wylacznie dlatego ze sie zakochal w kims nowym i rozwodzi sie dla niej.Sama wiem po sobie,kiedy podjelam decyzje o odejsciu od meza i rozwodzie a mieszkalismy jeszcze razem zaczelam szukac.
                          I odpowiedzialnosc za rodzine jednak sie ma,nie mozna w godzine przekreslic wszystkiego,zostawic bez wsparcia dzieci i wyprowadzic sie z domu.Wszystko trzeba z glowa zrobic.Zdrada zawsze jest bolesna dla osoby zdradzanej,tez jestem za aby ustalic miedzy soba ze malzenstwo sie skonczylo i trzeba cos z tym robic i ustalic nowe zasady.Niestety,jak napisalam inaczej w praktyce wyglada.Aby nie dac sie oszukac najlepszym sposobem jest powiedzenie misiowi czego sie od niego oczekuje a jesli nie ma na to ochoty zerwac kontakty i juz.
                          I nie kazda kochanka jest latwowierna,czego ja jestem malym przykladem,sluchalam bzdur ale nie koniecznie ufalam w 100%,gdyby tak bylo tkwilabym w tym do dzis.
                          Kazda osoba ktora zdradza jest gnojkiem,zgadzam sie jesli malzenstwo normalnie funkcjonuje,ale jesli sie sypie i kazda ze stron wie ze to nie pociagnie dalej to chyba nie ma cowlosow z glowy rwac bo kazdy chce byc szczesliwy.
                    • on99 Re: wiosna 22.05.12, 19:52
                      A jakże miałoby być inaczej big_grin
                      • marylka111111 Re: wiosna 31.05.12, 18:05
                        Do Agus-ia76
                        Ja nie mam żadnych chwil, żeby tęsknic, nie ma za kim
                        Do Wiosnanadziei
                        A po co Ci ta rozmowa? Nic nie zmieni. Istnieje świat bez niego, świat w którym są inni faceci. Po co słuchac bzdur?

                        Do n.i.p.69
                        Do lady.szpileczka

                        Chciałybyśmy …. Hmmm ja to jeżeli coś bym chciała w kwestii misia , to takie cieplutkie futerko pod nogi smile a najlepiej żeby ono leżało przed jakąś noclegownią albo izbą wytrzeźwień

                        Do n.i.p.69 a Ty nie mogłeś 4 lata temu jakiegoś transparentu powiesic przed moich domem o tym szmaciarzu i gnojku, hmmm a swoją drogą co Ci zrobiły te wszystkie kochanki, ze tak po nich jeździsz?

                        u mnie .... nie zapeszyc ale euforia dalej TRWA!!!!!!!!!!!!! i tak już będzie zawsze przynajmniej w tym przypadku, każdego dnia wstaję i się cieszę że jego nie ma smilesmile

                        dziewczyny uwierzcie da się, kwestia czasu

                        • wiosnanadziei Re: wiosna 31.05.12, 19:16
                          Hej marylaka,
                          po co mi ta rozmowa? Ja juz sie z grubsza otrzepalam ale chcialabym wiedziec pewne rzeczy,co ja widze to wiem ale z drugiej strony moze to wygladac inaczej,ot taki typ ze mnie ze musi miec wszystko powiedziane i zakonczone.
                          Swiat istnieje i bedzie bez misia istnial,istnial nawet kiedy byl on,u mnie najgorsza kwestia jest to ze czuje sie oszukana i z tym nie daje rady.
                          • wiosnanadziei Re: wiosna 31.05.12, 20:05
                            Do lawenda 15,
                            jesli jeszcze czytasz to forum,
                            nigdy nie zagladalam na swoj profil stad nie wiedzialam ze do mnie napisalas,pare dni temu zajrzalam i odpisalam.
                            • agus-ia76 Re: wiosna 31.05.12, 22:34
                              wiosna jeśli sie tu jeszcze spotkamy za rok zobaczysz że razem pośmiejemy sie z tego kiss
                              • wiosnanadziei Re: wiosna 01.06.12, 20:26
                                oj posmiejemy sie agusia posmiejemy i oby nie byl to barani smiech smile
                                • agus-ia76 Re: wiosna 01.06.12, 21:26
                                  napewno nie smile
                                  wiem to po sobie
                                  a tym wszystkim nędznym atrapom mężczyzny to dziś tylko mój środkowy palec sie należy wink
                                  • wiosnanadziei Re: wiosna 02.06.12, 15:41
                                    Dobrze powiedziane atrapom smile
                              • marylka111111 Re: wiosna 03.06.12, 12:57
                                za rok?????????????? mam nadzieję, że szybciej smile u mnie minęło 5 mcy ale już dawno wyleczyłam się z tego dziwnego czegoś bo miłośc to to nie była smile

                                i mam nadzieje że za rok owszem tu będziemy ale pod postem szczęśliwe byłe kochanki smile
                                i nie będziemy pisac o swoich byłych kretynach (bo szkoda na nich czasu) tylko o zupełnie czymś innym, może o obecnych naszych fajnych facetach, którzy nie mają bagażu pt. "żona i dzieci" smile
                                • mijo81 Re: wiosna 18.08.12, 22:25
                                  Nie będziecie nigdy szczęśliwe bo jesteście po prostu głupie
                                  • marylka111111 Re: wiosna 19.08.12, 14:00
                                    Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich smile
                                    poza tym co ty tu robisz? polemizujesz z głupimi kochankami ... żal
                                    • mijo81 Re: wiosna 20.08.12, 21:48
                                      A co? Mam im współczuć jak ty???
                        • agus-ia76 Re: wiosna 31.05.12, 22:30
                          >cieplutkie futerko pod nogi
                          buhehehhe

                          wielkimi krokami zbliżam sie do tego etapu big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka