Dodaj do ulubionych

odejdzie czy nie odejdzie od żony

09.11.12, 11:56
Większość kochanek zastanawia się zapewne w trakcie trwania swojego romansu, czy ich partner odejdzie od żony. Każda pewnie chciała by w to wierzyć, z drugiej strony jest wiele historii, które pokazują co innego.

Ja też kiedyś przeżywałam ten dylemat, a gdy mój parter odszedł od żony zastanawiałam się, czy można to było przewidzieć, żeby nie stresować się w trakcie związku i wierzyć w jego zapewnienia.
Na tym forum poznałam wiele kobiet, które mają doświadczenia zarówno jako te, które z mężczyzną, które były kochankami ułożyły sobie życie, jak również tych, które były zwodzone, a ostatecznie nic z tego nie wyszło. Wymieniając się doświadczeniami dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy i porównując to z moimi doświadczeniami nasuwa mi się kilka wniosków, które mogą pomóc kochanką rozstrzygnąć czy ich parter zamierza odejść od żony czy nie.

1. Mężczyzna, który od początku ma zamiar poznać kobietę, z którą będzie tylko miło spędzał czas, głównie w łóżku, lub na innych rozrywkach, ale nie będzie traktował jej jako potencjalnej partnerki zazwyczaj:
- od pierwszej randki narzeka na żonę, opowiada o tym, że jego małżeństwo to fikcja i szuka prawdziwej miłości
- bardzo szybko dąży do seksu, nie jest skłonny czekać

2. Mężczyzna nieszczęśliwy w swoim małżeństwie, który bierze pod uwagę zmianę swojego życia, a poznaną kobiete jest skłonny traktować jako przyszłą życiową partnerkę zazwyczaj:
- nie opowiada od początku o swoim nieudanym małżeństwie; jeśli jest naprawdę nieszczęśliwy nie będzie rozwijał tego tematu, bo jest on dla niego przykry; negatywne wiadomości o jego małżeństwie pojawią się dopiero, gdy pozna kochankę lepiej i będzie miał do niej zaufanie;
- zazwyczaj jest skłonny czekać na seks; jeśli jego małżeństwo jest naprawdę nieszczęśliwe, to zależy mu na nowej partnerce, nie chce jej spłoszyć, cieszy go spędzanie z nią czasu w różnej formie i to mu przez jakiś czas w zupełności wystarcza

Na dalszym etapie związku należy zwrócić uwagę na następujące rzeczy:
1. Jeśli mężczyzna jest kochankę prawdziwie zainteresowany spędza z nią dużo czasu w różny sposób. Spędza z nią wieczoru, zostaje do późna? Nocuje czasem w tygodniu, a czasem w weekend? Zabiera na wyjazdy weekendowe? Wyjeżdża na wakacje, nawet jeśli krótkie? Znajduje sposobność spotkać się nawet w święta? Może ona wierzyć, że myśli o niej poważnie.

2. Jeśli może spotkać się z nią tylko w godzinach pracy. Jest w stanie wygospodarować tylko godzinę raz na tydzień po południu. W grę wchodzi tylko jeden weekend na pół roku? Lepiej o nim zapomnieć.

3. Trzecim ważnym aspektem jest to jak spędza czas z żoną. Spędza święta z rodziną - OK, to normalne. Ale już sylwestra powinien spędzić w domu, a nie na imprezie. Ewentualnie u rodziny. Wyjeżdża z dziećmi na urlop - OK. Jeśli razem z żoną - czerwone światło. Zabiera żonę na kolacje, do kina, do teatru - zapomnij o nim.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że mój partner, odkąd nasz romans nabrał rozmachu dawał liczne dowody, że traktuje mnie poważnie:
- spędzał ze mną każdy wieczór po pracy, bardzo późno wracał do domu
- co najmniej 2 razy w miesiącu wyjeżdżaliśmy razem
- nocował u mnie prawie co tydzień
- jeździł ze mną do teatru, kina, gdzie tylko chciałam
- po jakimś czasie zaczął chodzić ze mną do mojej rodziny
- powiedział o mnie swoim rodzicom
- na urlop wyjeżdżał ze mną i oddzielnie z dziećmi; żona też jeździła oddzielnie z dziećmi
- nie miałam problemu żeby z nim pogadać o każdej porze dnia, zawsze znajdował sposobność, żeby ode mnie odebrać telefon
- natomiast przy mnie nigdy nie odbierał telefonów od żony, nawet jeśli się dobijała intensywnie

To wszystko pozwoliło mi wierzyć, że naprawdę chce być ze mną i jak czas pokazał nie pomyliłam się.
Mam nadzieję, że pomoże to wahającym się kochanką podjąć właściwą decyzję.
Jeśli coś Was niepokoi powiedzcie o tym swojemu partnerowi i ustalcie jak chcecie, żeby wyglądał Wasz związek. Nie możecie oczekiwać, że nie spędzi świąt z dziećmi, ale on nie może oczekiwać, że będziecie tolerowały, że będzie biegał z żoną na imieniny teściowej. Jeśli tak, to zażądajcie by poszedł też z Wami na imieniny Waszej mamy wink

Życzę powodzenia wszystkim zakochanym w staraniach o swoją miłość. Mnie ona dała spełnienia i wiem, że była warta przejściowych cierpień, bo teraz przeżywam cudowny okres w moim życiu.
Obserwuj wątek
    • dreemcatcher Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 15:04
      kochanka musi sobie zdawać sprawę że służy do kochania, błędem się staje kiedy zaczyna wiązać przyszłość z amantem . Jeśli wdaje się w romans z żonatym facetem to zasada działania takiego układu jest oczywista.
      • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 19:41
        dreemcatcher napisał:

        > kochanka musi sobie zdawać sprawę że służy do kochania

        Zgadzam się smile Mój partner kocha mnie, ja jego i żyjemy sobie szczęśliwie.
    • marantisa Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 16:14
      No to się do reszty skompromitowałaś! Skończyłaś chociaż zawodówkę?
      W l.m. piszemy kobietom, nie kobietą.

















      • chyba.ze Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 16:38
        marantisa napisał:


        > No to się do reszty skompromitowałaś! Skończyłaś chociaż zawodówkę?

        Nie spodziewasz się zbyt wiele..? wink
      • marantisa Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 16:39
        sorry, miało być kochankom, a nie kochanką.
      • spiderman47 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 19:08
        marantisa napisał:

        > No to się do reszty skompromitowałaś! Skończyłaś chociaż zawodówkę?
        > W l.m. piszemy kobietom, nie kobietą.



        a mowilem, ze to prosta i niewyksztalcona dziewczynina ze wsi?
    • enith Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 16:39
      > 2. Mężczyzna nieszczęśliwy w swoim małżeństwie, który bierze pod uwagę zmianę s
      > wojego życia, a poznaną kobiete jest skłonny traktować jako przyszłą życiową pa
      > rtnerkę zazwyczaj:
      > - nie opowiada od początku o swoim nieudanym małżeństwie; jeśli jest naprawdę n
      > ieszczęśliwy nie będzie rozwijał tego tematu, bo jest on dla niego przykry; neg
      > atywne wiadomości o jego małżeństwie pojawią się dopiero, gdy pozna kochankę le
      > piej i będzie miał do niej zaufanie;
      > - zazwyczaj jest skłonny czekać na seks; jeśli jego małżeństwo jest naprawdę ni
      > eszczęśliwe, to zależy mu na nowej partnerce, nie chce jej spłoszyć, cieszy go
      > spędzanie z nią czasu w różnej formie i to mu przez jakiś czas w zupełności wys
      > tarcza

      Kurcze, coś w tym jest. Jestem drugą żoną mojego męża, poznaliśmy się, gdy był z żoną w separacji i choć wiem z opowiadań ich wspólnych znajomych oraz męża rodziny, że to małżeństwo było burzliwe, a pierwsza małżonka "trudna i nieobliczalna", mąż nigdy przenigdy nie wyraził się o niej źle. Zawsze neutralnie, czasem pozytywnie, w kontekście tych aspektów małżeństwa, gdzie im się w miarę układało. Zawsze mojego męża za to ceniłam, właśnie tym mnie, między innymi, ujął, zwłaszcza w okresie, gdy po dowiedzeniu się przez żonę, że kogoś ma, kobieta postanowiła zrobić mu z życia piekło wciągając w to wszystkich dookoła. Mimo to partner nie pozwolił sobie nigdy w mojej obecności na utyskiwanie na pierwszą żonę.
      No, ale mój przypadek nie jest typowy, bo poznaliśmy się, gdy małżonkowie byli formalnie w separacji, mieszkając w innych stanach. Ty Trinity też jednak jesteś w mniejszości, której udało się ułożyć życie z kochankiem. Takie historie są jednak rzadkie.
      • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 19:49
        Moim zdaniem wynika to z tego, że mężczyzna, który decyduje się odejść od żony, to ma naprawdę przewalone małżeństwo. Ci którzy tylko zdradzają, ale nie odchodzą, to nie mają tak źle, albo wręcz mają dobrze i tylko lubią urozmaicenie. Jeśli ktoś ma bardzo nieudane małżeństwo, to nie lubi o tym opowiadać, bo zapewne ponosi część winy, za to, że ono się nie udało, a w najlepszym razie dokonał złego wyboru. W jakimś sensie jest to porażka, a o porażkach nikt nie lubi opowiadać. Ten, który tylko ściemnia, że ma złą żonę, nie wie jak to naprawdę jest przeżywać rozpadający się związek i klepie bez pomyślunku, aby tylko wzbudzić współczucie w drugiej kobiecie.

        Wiem, że mój partner chce zapomnieć o tym bolesnym okresie w życiu. Czasem jest to nawet męczące, bo gdy urządzaliśmy mieszkanie, to gdy wybierałam jakąś rzecz w stylu podobnym do tego co miał w domu, nie chciał tego kupować, bo uważał że będzie mu przypominać stare życie. Zaś z dużym entuzjazmem reagował na wszystkie odmienności.
        • spiderman47 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 20:02
          W jakimś sensie jest to porażka, a o porażkach nikt nie lubi opowi
          > adać.


          a to ciekawe trinity, poniewaz ty o waszych porazkach chetnie piszesz na tym forum, woec sama sobie przeczysz.
          ja bym szczezl ze wstydu i wolalbym zachowac swoje porazki dla siebie. nie wstyd ci tak ze szczegolami opisywac swoje kleski zyciowe?
          twoje zachowanie nie przystoi kobiecie, ale ze nie jestes kobieta, tylko kobieto podobnym stworzeniem, byc moze nigdy nie zrozumiesz istoty tego problemu.

          > Wiem, że mój partner chce zapomnieć o tym bolesnym okresie w życiu. Czasem jest
          > to nawet męczące, bo gdy urządzaliśmy mieszkanie, to gdy wybierałam jakąś rzec
          > z w stylu podobnym do tego co miał w domu, nie chciał tego kupować, bo uważał ż
          > e będzie mu przypominać stare życie. Zaś z dużym entuzjazmem reagował na wszyst
          > kie odmienności.


          gdyby zona wyrzucila mnie z domu a ja musialbym odejsc do kobiety, ktora do tej pory sluzyla mi tylko do zaspokajania swoich fantazji seksualnych, rowniez chcialbym jak najszybciej o tym zapomniec. dac taka plame i narobic sobie wstydu... przeciez on sie skopmrpmitowal przed swoja rodzina, przyjaciolmi, znajomymi.
          coz, ma to na co zasluzyl.
    • chyba.ze Ależ trinity 09.11.12, 17:21
      ... awansowałaś jedynie z kochanki na konkubinę, o ślubie Twój kochaś ani tchnie, bo o unieważnienie kościelnego się stara- a to dłuuuuga procedura.
      Do czasu jej zakończenia jeszcze wiele może się wydarzyć.
      Póki co sam jest wygrany- ma mu kto skarpety i żółtawe slipy prać a nuż się coś lepszego trafi...
      Z tego co piszesz skąpiradło z niego i kłamca- na takie bele co się połaszczyłaś?
      Jego żona także była dla niego przez pierwsze lata najpiękniejsza, najinteligentniejsza, dzielili wspólne zainteresowania i łoże.
      Czyż nie?
    • agus-ia76 Re: Ależ trinity 09.11.12, 19:29

      > dla niej bycie konkubina, to juz sukces zyciowy!
      > grunt, ze ma pod kim wierzgac nogami w nocy, kiedy on nad nia sapie spocony, ni
      > czym dziki knur a ona pod nim kwiczy, az do utraty tchu.

      chyba nastepny/następna do zgłoszenia do moderatora uncertain

      wykształciuch się znalazł, a rynsztok w wypowiedziach aż się niedobrze robi
      słoma z butów
      • spiderman47 Re: Ależ trinity 09.11.12, 19:36
        przepraszam, a co ty masz do moich wypowiedzi?
        nie ublizam, nie wyzywam od k..., p..., s...
        jak ci sie cos nie podoba, nie czytaj, albo wygas i przyjmij w koncu do wiadomosci, ze nie kazdy pochwala rozwiazlosc oraz rospuste, ktora toczy was, niczym rak.
        badz tak uprzejma i idz swoja droga, nawet jesli to droga, ktora prowadzi na same dno piekla, ale nie przeszkadzaj mi w wyrazaniu swojego zdania.
        ja cie nie nawracam na droge cnoty, wiec ty mnie nie przekonuj do tego, ze robienie swinstw zdradzanym, jest ok.
    • fuzzystone Re: Ależ trinity 09.11.12, 20:21
      buahahahaha
    • chyba.ze A tak poza tym 09.11.12, 20:54
      ... trinity jako kto zamieszkujesz mieszkanie pana?- jesteś gosposią, kucharką pochyloną nad garami, sprzątaczką, a może i praczką? Tym wszystkim, czym pogardzasz w kobietach zwanych żonami? A żoną wciąż jednak nie jesteś.
      I nie prędko będziesz.
      O ile w ogóle.

      Mnie ona dał
      > a spełnienia i wiem, że była warta przejściowych cierpień, bo teraz przeżywam c
      > udowny okres w moim życiu.

      A jednak cerowanie skarpet może być fascynujące!
      wink
      • spiderman47 Re: A tak poza tym 09.11.12, 21:01
        trinity to nikt innym tylko robot wielofunkcyjny.
        ugotuje, zaspokoi, wypierze i pojdzie wszedzie tam, gdzie on bedzie tego chcial. zrobi wszystko, zeby tylko jej pan i wladca byl zadowolony a on dumny, jak paw, bedzie wydawal z siebie ryki bawolu, chwalac sie zwierzyna, ktora upolowal.
        nie jest latwe zycie kochankow.
        ona cierpiaca, placzace i oczekujaca deklaracji, kiedy on szczesliwy, aczkolwiek wychechlany zdaza do swojej rodziny, by pelnic zywot szczesliwego i przykladnego malzonka i ojca, by swiecic przykladem innym, JAK POWINNO WYGLADAC ZYCIE WZOROWEJ RODZINY.
    • joanna9969 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 09.11.12, 22:02
      Najlepiej spytac wprost i jesli powie ze odejdzie ze ma plan i go realizuje to moza mu wierzyc jesli zas powie ze tak ale nie w tej chwili bo :
      - zona nie ma pracy
      -zona jest chora
      - bo on nie moze tak przed swietami , wakacjami , urlopem , imieniami , urodzinami
      - bo na wspolne zycie trzeba odlozyc (chocby te zlotowke miesiecznie)
      - bo to nie jest dobry moment
      - bo chomik zdechl
      to nie odejdzie
    • gabbie Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 18:00
      jak się żona dowie to jest duża szansa, że wywali męzusia na zbity pysk i wtedy cały nalezy do kochanki

      bywa jednak, że jednak misio decyduje się walczyć o żonę - to wtedy nie WASZ

      generalnie wiele zależy od żony
      • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 18:47
        gabbie napisała:

        > jak się żona dowie to jest duża szansa, że wywali męzusia na zbity pysk i wtedy
        > cały nalezy do kochanki
        >
        > bywa jednak, że jednak misio decyduje się walczyć o żonę - to wtedy nie WASZ
        >
        > generalnie wiele zależy od żony

        Tak, dużo zależy od żony, ale jakoś większość nie wywala. Jakieś takie mało honorowe to w większości jest.
        Ja gdybym miała dowodu zdrady pożegnałabym od ręki takiego mężczyznę. I kobiety z takim podejściem są znacznie rzadziej zdradzane. Zaś te, które zdrady są skłonne tolerować, bo o wiele bardziej niż na własnym honorze zależy im na pieniądzach, lub na tym co ludzie powiedzą gdy zostanie same, znacznie częściej zostają zdradzone.
        • str-ess Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:06
          trinity_0308 napisała:
          > Zaś te, które zdrady są skł onne tolerować, bo o wiele bardziej niż na własnym honorze zależy >im na pieniądzach, lub na tym co ludzie powiedzą gdy zostanie same, znacznie częściej zostaj >ą zdradzone.

          Niehonorowe jest walczyc o męża, o związek? a nonorowe jest piepszyć się z cudzym mężem???? Co za pokrętne myślenie! Szok!
        • str-ess Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:07
          trinity_0308 napisała:
          > Zaś te, które zdrady są skł onne tolerować, bo o wiele bardziej niż na własnym honorze zależy >im na pieniądzach, lub na tym co ludzie powiedzą gdy zostanie same, znacznie częściej zostaj >ą zdradzone.

          Niehonorowe jest walczyc o męża, o związek? a honorowe jest piepszyć się z cudzym mężem???? Co za pokrętne myślenie! Szok!
          • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:18
            str-ess napisała:

            > trinity_0308 napisała:
            > > Zaś te, które zdrady są skł onne tolerować, bo o wiele bardziej niż na wł
            > asnym honorze zależy >im na pieniądzach, lub na tym co ludzie powiedzą gdy
            > zostanie same, znacznie częściej zostaj >ą zdradzone.
            >
            > Niehonorowe jest walczyc o męża, o związek? a honorowe jest piepszyć się z cud
            > zym mężem???? Co za pokrętne myślenie! Szok!

            Honorowo jest walczyć o miłość. Jeśli facet zdradził, ale bo był jednorazowy wybryk, z koleżanką z pracy, w delegacji, po alkoholu, to moim zdaniem warto walczyć, jeśli obie strony nadal się kochają. Jeśli zdradza żonę przez wiele miesięcy lub lat, to taka walka o męża nie jest honorowa. Bo to nie jest walka o miłość, tylko o to, żeby nie wypuścić faceta, a pobudki zazwyczaj są niskie.

            Czy honorowe (cyt.) 'piepszyć się z cudzym mężem' to musiałabyś zapytać te, co to robią. Ja nie oceniam. Większość jednak kochanek jest mnie zainteresowana seksem z cudzymi mężami, a raczej nimi samymi jako wartościowymi osobami, w których się zakochały. Zakochanie się w cudzym mężu jest niewątpliwie niefartowne, ale nie jest niehonorowe.
            • gabbie Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:30
              nie słyszałaś nigdy o facetach co zdradzali a to wlasnie oni nie chcieli zony puscic?

              piszesz o jakimś przedziwnym honorze ale zycie mało znasz

        • gabbie Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:25
          Tłumaczenie, że ktoś został zdradzony bo ma takie czy siakie podejście to zrzucanie winy na zdradzonego, w tym przyadku na zone bo przecież wiadomo, że mis jest bez skazy. Niefajne to jakieś.

          decyzja o kontynuowaniu lub zakończeniu związku po zdradzie też nie ma nic wspólnego z jakimś "honorem" o którym piszesz
          • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:44
            gabbie napisała:

            > Tłumaczenie, że ktoś został zdradzony bo ma takie czy siakie podejście to zrzuc
            > anie winy na zdradzonego, w tym przyadku na zone bo przecież wiadomo, że mis je
            > st bez skazy. Niefajne to jakieś.
            >

            Nie chodzi o zrzucanie winy na zdradzanego. Po prostu jeśli facet wie, że kobieta mu nigdy zdrady nie wybaczy, to się 100 razy zastanowi, bo będzie wiedział, że jak się sprawa rypnie, to pakuje manatki. Jeśli zaś zna swoją żonę i wie, że ona przymknie oko, to łatwiej mu będzie zdecydować się na niewierność.
            • str-ess Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 20:02
              Wam sie drogie moje kochanki tylko wydaje, ze w ICH malzenstwach nie trybi. Zapewniam, że trybi ale co jakis czas w malżenstwie nastepuje znużenie. i często slaby facet, któremu w gruncie rzeczy nie chce się wysilać bo uważa, że już nie musi zabiegać (ma juz żone zapisaną i sprawę często zrzuca na nią) zaczyna szukać miłej odmiany. Wam kochane też sie wydaje, że to wielka miłość ale po prostu zauroczyłyście się. No i ten dreszczyk emocji - jakież to miłe te podwójne motyle w brzuchu. Taki uklad to dla faceta nie jest kwestia wyboru. W większości przypadków On zostanie jednak z żoną. O ile romans się nie wyda. a teraz wyobrażacie sobie taka sytuację, ze musicie zając sie jego dziećmi, jego koszulami i tymi wszystkimi sprawami, ktorymi żona sie zajmuje. Już nie będzie tak przyjemnie, beztrosko i cudownie prawda? I wasza miłość też zacznie stygnąć. To takie trudne do wyobrażenia? Tak zrobiła moja koleżanka - spakowala jego BRUDNE gacie, skarpety i inne akcesoria i zapukala do kochanki męża ze slowami "jak go chcesz to bierz". Kochanka poznała uroki zycia z nim jak przeleżał całymi dniami przed TV, nieogolony, popierdując w piernaty, miłość i motyle w brzuchu kochance przeszły a i facetowi również. Nie muszę dodawać, ze malzeństwo wprawdzie sie nie rozpadło ale rozpadł sie romans.
              • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 20:20
                Oczywiście, że takich historii jak opisałaś jest wiele. Historii, gdy kochanka była tylko odskocznią i mąż od żony nie odszedł. Sytuacji, gdy odszedł i okazało się, że z kochanką wcale nie jest lepiej, lub że kochance zauroczenie przeszło.

                Ale są też historie inne. Osobiście znam ludzi, którzy poznali się po wielu latach małżeństwa, zakochali, mieli romans, odeszli od swoich obecnych parterów i od wielu, wielu lat żyją długo i szczęśliwie.

                Jeśli jakach kochanka liczy, że gdy facet się do niej przeprowadzi, to nadal będzie tak pięknie i romantycznie, to oczywiście jest naiwna. Nim ludzie zdecydują się na stały związek, to w każdym przypadku powinni dobrze rozpoznać temat i nie podejmować decyzji jedynie na podstawie motyli w brzuchu.
                Ja na przykład zawsze chciałam się realizować zawodowo i sprawiedliwie dzielić domowe obowiązki. Nie wpakowałabym się więc w związek z facetem, który oczekiwałby, że będę gosposią. Bardzo lubię gotować i to robię często. Lubię też urządzanie i dekorowanie mieszkania. Nie miałam i nie ma jednak zamiaru prać, prasować itp. Sprzątaniem jestem skłonna się dzielić na pół. Wspólnie z partnerem obgadaliśmy to przed wspólnym zamieszkaniem, ustaliliśmy obowiązki, doszliśmy do wniosku, że będzie nam potrzebna pomoc domowa 2 razy w tygodniu i tyle. Teraz każdy robi to co lubi, a czego nikt nie lubi robi się samo.

                Ale absolutnie masz rację pisząc do kochanek o tym praniu itp. bo myślę, że możesz mieć rację, że wiele z nich sobie z tego sprawy nie zdaje. Ale w sumie wiążąc się z wolnym facetem też taka kwestia powstanie po wspólnym zamieszkaniu i każda kobieta, która tego nie widzi jest naiwna. Moi zdaniem takie sprawy jak zarządzanie domowym budżetem czy podział obowiązków to się ustala nim się razem zamieszka, żeby potem uniknąć rozczarowań.
            • gabbie Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 20:12
              i tu sie mylisz

              i to mocno

              pozyjesz zobaczysz, misio zdradzil juz jedna kobiete wiec pewnie zdradzi nastepna bo taki ma WZORZEC
              • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 20:22
                gabbie napisała:

                > i tu sie mylisz
                >
                > i to mocno
                >
                > pozyjesz zobaczysz, misio zdradzil juz jedna kobiete wiec pewnie zdradzi nastep
                > na bo taki ma WZORZEC

                Tego niestety ani ty, ani ja nie możemy być pewne. Przy czym ja go znam, więc obstawiam, że moje założenie że mnie nie zdradzi ma większe podstawy, niż twoje. No chyba że jesteś osobą z gatunku 'wiem wszystko lepiej', ale to nie ma o czym gadać.
        • chyba.ze Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:55
          trinity_0308 napisała:

          > Ja gdybym miała dowodu zdrady pożegnałabym od ręki takiego mężczyznę.

          Przecież Twój Misio zdradzał aż się kurzyło, sama brałaś w tym czynny udział big_grin

          Oj plączesz się pani, plączesz
          • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 19:58
            chyba.ze napisała:

            > trinity_0308 napisała:
            >
            > > Ja gdybym miała dowodu zdrady pożegnałabym od ręki takiego mężczyznę.
            >
            > Przecież Twój Misio zdradzał aż się kurzyło, sama brałaś w tym czynny udział :-
            > D
            >
            > Oj plączesz się pani, plączesz

            Zdradzał, ale nie mnie. To że zdradzał żonę mnie nie przeszkadza. Jego problem i żony.
            • chyba.ze Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 10.11.12, 20:27
              trinity_0308 napisała:

              > Zdradzał, ale nie mnie. To że zdradzał żonę mnie nie przeszkadza.

              Złodziej spląrował dom sąsiadów i wykradł co się dało, ale nie mnie, więc mi to nie przeszkadza.
              W sumie lubię złodziei big_grin

              Cóż za durna logika pszę pani
              • brukiewa Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 00:39
                Niektóre kochanki są niezdolne do tworzenia trwałych, normalnych związków, i dlatego właśnie kręci je spotykanie się z żonatym facetem, urok zakazanego owocu, przy którym motyle w brzuchu nie przestają fruwać nawet przez całe lata. I faktycznie tego pokroju osoby miałyby trudności w codziennym funkcjonowaniu z mężczyzną pod jednym dachem, szybko znudziłoby je to i szukałyby za chwilę kolejnego łupu- na krótkie, przyjemne, ukradkowe spotkania.
                Z drugiej strony, może być też sytuacja, gdy kochance tylko wydaje się, że kocha faceta. Dlatego, że cały czas są duże emocje, dlatego że może mieć go tylko na krótkie chwile, dlatego że nie może poznać go w normalnych sytuacjach. I po wspólnym zamieszkaniu okazuje się, że więcej ich dzieli niż łączy i że tak właściwie to ona go nie kocha, ze to bylo tylko złudzenie, inaczej to sobie wyobrażała, idealizowała go...
                Tak czy inaczej- popieram to co w poście napisała trinity. I wszystkie kochanki, myślące poważnie o mężczyznie, a chcące uniknąć zmarnowanych lat, cierpienia i rozczarowań, powinny wziąć sobie to do serca. Post pozwoli ocenić Wam realnie sytuację w jakiej się znalazłyście.
                • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 15:39
                  brukiewa napisała:
                  > Z drugiej strony, może być też sytuacja, gdy kochance tylko wydaje się, że koch
                  > a faceta. Dlatego, że cały czas są duże emocje, dlatego że może mieć go tylko n
                  > a krótkie chwile, dlatego że nie może poznać go w normalnych sytuacjach. I po w
                  > spólnym zamieszkaniu okazuje się, że więcej ich dzieli niż łączy i że tak właśc
                  > iwie to ona go nie kocha, ze to bylo tylko złudzenie, inaczej to sobie wyobraża
                  > ła, idealizowała go...

                  Tak się może zdarzyć zarówno w związku kochanki z żonatym mężczyzną, jak i dwóch wolnych osób. Poznają się, zakochują, są duże emocje, romantyzm. Postanawiają się pobrać, zamieszkują razem i ... scenariusze bywają różne.
                  Dlatego jestem zdania, że odpowiedzialni ludzie nim postanowią być razem powinni omówić podstawowe kwestie jak chęć posiadania dzieci, sposób ich wychowania, kwestie finansów, religii, podziału obowiązków. Wtedy można ustalić różnice i zastanowić się, czy umiemy je zaakceptować czy nie. Większość par idzie na żywioł, licząc, że jakoś się ułoży, a potem są rozczarowania, rozwody, zdrady. Dobrze jeszcze, jeśli to wszystko wydarzy się, nim na świat przyjdą dzieci.
              • trinity_0308 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 15:35
                chyba.ze napisała:

                > trinity_0308 napisała:
                >
                > > Zdradzał, ale nie mnie. To że zdradzał żonę mnie nie przeszkadza.
                >
                > Złodziej spląrował dom sąsiadów i wykradł co się dało, ale nie mnie, więc mi to
                > nie przeszkadza.
                > W sumie lubię złodziei big_grin
                >
                > Cóż za durna logika pszę pani

                Analogia do złodzieja nie jest zła, tylko trochę pokręciłaś. Zdradzający wobec kochanki to taki Robin Hood. Robin zabierał bogatym i dawał biednym. Zdradzający porzuca żonę i daje swoje uczucie kochance.
                • chyba.ze Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 16:05
                  ... na zadane przeze mnie proste pytanie:
                  KIM jesteś w mieszkaniu Pana Misia?- sprzątaczką, kucharką, damą do towarzystwa- bo przecież nie żoną?
                  Mieszkanie kupił za swoje pieniądze, więc nie jest Twoje, ani nawet Wasze.
                  Tak niemiło i lekceważąco się o żonach wyrażasz, a sama KOGO reprezentujesz, prócz zwykłej konkubiny, która ma obowiązki domowe, a prawnie jest wciąż NIKIM sad
                  • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 16:14
                    chyba.ze napisała:

                    > ... na zadane przeze mnie proste pytanie:
                    > KIM jesteś w mieszkaniu Pana Misia?- sprzątaczką, kucharką, damą do towarzystwa
                    > - bo przecież nie żoną?
                    > Mieszkanie kupił za swoje pieniądze, więc nie jest Twoje, ani nawet Wasze.
                    > Tak niemiło i lekceważąco się o żonach wyrażasz, a sama KOGO reprezentujesz, pr
                    > ócz zwykłej konkubiny, która ma obowiązki domowe, a prawnie jest wciąż NIKIM :-
                    > (

                    Nie widzę powodu odpowiadać na twoje pytanie, bo już to zrobiłaś i choć się mylisz, nic ciebie nie przekona.

                    Nie wypowiadam się lekceważąco o wszystkich żonach, jest wiele wspaniałych żon, cudownych kobiet, które mają szczęśliwe rodziny. Ale jeśli nawet taka pojawi się na forum, od razu okazuje się, że kłamie, według WAS, które znają odpowiedzi na wszystkie pytania, wszystkich potrafią ocenić i tylko i same nie umiały ułożyć sobie własnego życia.

                    Ja w mieszkaniu, z moim partnerem jestem szczęśliwa, nie liczę kto ile kasy w nie włożył, ani na to teraz wydaję pieniądze z wynajmu mojego własnego mieszkania. Nie ma to dla mnie znaczenia, bo ważne, że jestem z człowiekiem, z którym się kochamy.

                    Jeśli dla kogoś papier z urzędu jest ważniejszy niż prawdziwe uczucie i myśli, że nosząc obrączkę lubego na palcu ma do niego prawo i szczyci się, że należy jej się pół majątku, to tak, o takich żonach wypowiadam się z pogardę i zasłużyły sobie na zdrady, które je spotkały. Zasłużyły na pół majątku i na nic więcej, tylko życie w samotności i na pogardę.
                    • str-ess Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 16:29
                      trinity_0308 napisała:

                      > Zasłużyły na pół majątku i na nic więcej, tylko życie w samotności i na pogardę.

                      Kurcze, a ja myslałam, ze to kochanki skazane są na życie w samotności i na pogardę. Mało który mąż decyduje sie na zostawienie rodziny dla jakiejs lafiryndy, chyba, ze na krótką chwilę, zanim żona ochłonie...
                      • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 16:33
                        str-ess napisała:

                        > trinity_0308 napisała:
                        >
                        > > Zasłużyły na pół majątku i na nic więcej, tylko życie w samotności i na p
                        > ogardę.
                        >
                        > Kurcze, a ja myslałam, ze to kochanki skazane są na życie w samotności i na pog
                        > ardę. Mało który mąż decyduje sie na zostawienie rodziny dla jakiejs lafiryndy,
                        > chyba, ze na krótką chwilę, zanim żona ochłonie...

                        No widziszsmile Życie co dzień zaskakuje smile
                    • chyba.ze Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 17:42
                      trinity_0308 napisała:

                      > Jeśli dla kogoś papier z urzędu jest ważniejszy niż prawdziwe uczucie i myśli,
                      > że nosząc obrączkę lubego na palcu ma do niego prawo i szczyci się, że należy j
                      > ej się pół majątku

                      Hmm
                      Ale Ty póki co nie masz prawa do niczego- ani do majątku, ani do Misia (ma dzieci i one mają pierwszeństwo do jego czasu, kasy i mieszkania)- jedynie żyjesz w swoim ciasnym światku wyglądając przez różową szybkę.

                      >
                      > Ja w mieszkaniu, z moim partnerem jestem szczęśliwa,

                      Co nie zmienia faktu, że pierzesz przepocone skarpety Pana i jego majtki z żółtym szlaczkiem pośrodku, więc to ma być cała Twoja metafizyka?
                      A do jego żony żywisz pogardę nie znając prawdy- w sumie się jej nie dziwię, obudzić się po kilku latach małżeństwa obok kłamcy, skąpca i oszusta to żadna przyjemność.
                      Wg mnie i tak kobieta ma niebywałą klasę, że nie puściła dziada w dziurawych skarpetach, a i Tobie nie narobiła smrodu w pracy, środowisku i rodzinie.
                      Faktycznie- szczęściara z Ciebie.
                      • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 21:24
                        chyba.ze napisała:

                        > trinity_0308 napisała:
                        >
                        > > Jeśli dla kogoś papier z urzędu jest ważniejszy niż prawdziwe uczucie i
                        > myśli,
                        > > że nosząc obrączkę lubego na palcu ma do niego prawo i szczyci się, że na
                        > leży j
                        > > ej się pół majątku
                        >
                        > Hmm
                        > Ale Ty póki co nie masz prawa do niczego- ani do majątku, ani do Misia (ma dzie
                        > ci i one mają pierwszeństwo do jego czasu, kasy i mieszkania)- jedynie żyjesz w
                        > swoim ciasnym światku wyglądając przez różową szybkę.
                        >
                        > >
                        > > Ja w mieszkaniu, z moim partnerem jestem szczęśliwa,
                        >
                        > Co nie zmienia faktu, że pierzesz przepocone skarpety Pana i jego majtki z żółt
                        > ym szlaczkiem pośrodku, więc to ma być cała Twoja metafizyka?
                        > A do jego żony żywisz pogardę nie znając prawdy- w sumie się jej nie dziwię, ob
                        > udzić się po kilku latach małżeństwa obok kłamcy, skąpca i oszusta to żadna prz
                        > yjemność.
                        > Wg mnie i tak kobieta ma niebywałą klasę, że nie puściła dziada w dziurawych sk
                        > arpetach, a i Tobie nie narobiła smrodu w pracy, środowisku i rodzinie.
                        > Faktycznie- szczęściara z Ciebie.

                        1. Jak już wspominałam mieszkanie jest na mnie.
                        2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a część na jego jedną córkę. Jest tak tylko dlatego, że on tak chciał, bo ja osobiście mam wystarczająco dużo swojej kasy, żeby nie musieć być z nikim dla pieniędzy.
                        3. W kwestiach obowiązków tak jak już pisałam mamy pomoc domową, więc ja robię tylko to co lubię i na pewno pranie do tego nie należy.
                        4. Moje zdanie o żonie jest efektem mojej z nią znajomości, oraz wiedzy, którą czerpię na jej temat od jednej z ich córek, z którą mam dobre relacje, i części rodziny mojego partnera. Nie mam o niej najlepszego zdania, to fakt i mam ku temu powody. Ty masz o niej zdaje się dobre zdanie, nie mając kompletnie pojęcia o niczym.


                        • marantisa Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 21:44
                          trinity_0308 napisała:
                          > 2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a część n
                          > a jego jedną córkę.

                          Ty znów o tej kasie! Czy twój kochanek ma jeszcze inne zalety poza portfelem? Myslisz , ze cokolwiek po nim odziedziczysz? Pozostale dzieci, żona i rodzice mają prawo do zachowku i pewnie z tego prawa skorzystają!
                          • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 21:50
                            marantisa napisał:

                            > trinity_0308 napisała:
                            > > 2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a c
                            > zęść n
                            > > a jego jedną córkę.
                            >
                            > Ty znów o tej kasie! Czy twój kochanek ma jeszcze inne zalety poza portfelem? M
                            > yslisz , ze cokolwiek po nim odziedziczysz? Pozostale dzieci, żona i rodzice ma
                            > ją prawo do zachowku i pewnie z tego prawa skorzystają!

                            Była żona to akurat do niczego nie ma już prawa.
                            • spiderman47 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 21:57
                              > Była żona to akurat do niczego nie ma już prawa.


                              a co ty znowu z ta byla zona wyskakujesz?
                              bylo, minelo, kobieta sie cieszy, ze pozbyla sie lovelasa z domju a ty wciaz BYLA ZONA BYLA ZONA.
                              moze cie to boli, ze byla ta ZONA, ktora ty nigdy nie bedziesz?
                              moze czas pogodzic sie z tym, ze bedziesz tylko KONKUBINA, ktora zaspokaja dzikie zadze mezczyzny z ponura przeszloscia...
                        • chyba.ze Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 22:16
                          trinity_0308 napisała:

                          >
                          > 1. Jak już wspominałam mieszkanie jest na mnie.

                          To, że jest NA Ciebie nie oznacza, że jest TWOJE

                          2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a część n
                          > a jego jedną córkę.

                          Jeżeli ma więcej dzieci, mają równe prawo do dziedziczenia czy to się Tobie podoba czy nie.
                          Twoje prawo podważy zaś pierwszy lepszy prawnik i zostaniesz tak jak przyszłaś- z niczym

                          3. W kwestiach obowiązków tak jak już pisałam mamy pomoc domową, więc ja robię
                          > tylko to co lubię

                          Wiesz, dla kochanej- ale to naprawdę kochanej osoby można wszystko zrobić bez względu na to co się lubi.
                          Ale skąd masz o tym wiedzieć?

                          ja osobiście m
                          > am wystarczająco dużo swojej kasy, żeby nie musieć być z nikim dla pieniędzy.

                          Gdyby tak było Pan wprowadziłby się w te pędy dawno do Ciebie, a Twój metraż nie miałby nic przeciwko- to raz
                          A dwa- żadna kobieta ze swoją kasą nie pozwoliłaby kupić mieszkania NA siebie, bo ma wystarczająco dużo oleju w głowie, żeby siebie wcześniej zabezpieczyć.
                          Plączesz się

                          4. Moje zdanie o żonie jest efektem mojej z nią znajomości, oraz wiedzy, którą
                          > czerpię na jej temat od jednej z ich córek,

                          Tylko od jednej?
                          To dosyć tendencyjne źródło.
                          Jak to- żonę osobiście znałaś co nie przeszkadzało Ci w pukaniu się z jej mężem?
                          A gdzie tu miejsce na jakikolwiek honor, ambicje i zwykłą przyzwoitość?
                          • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 11.11.12, 22:37
                            chyba.ze napisała:

                            > trinity_0308 napisała:
                            >
                            > >
                            > > 1. Jak już wspominałam mieszkanie jest na mnie.
                            >
                            > To, że jest NA Ciebie nie oznacza, że jest TWOJE

                            Zapewniam, jest moje.

                            > 2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a część n
                            > > a jego jedną córkę.
                            >
                            > Jeżeli ma więcej dzieci, mają równe prawo do dziedziczenia czy to się Tobie pod
                            > oba czy nie.
                            > Twoje prawo podważy zaś pierwszy lepszy prawnik i zostaniesz tak jak przyszłaś-
                            > z niczym

                            Jak to tej pory to my mieliśmy lepszego prawnika, więc nie tak łatwo będzie podważyć testament. Ale tak naprawdę do w ogóle o tym nie myślę. On taki chciał testament, to tak zrobił. Mnie to do szczęścia nie potrzebne. Mogę spłacić jego dzieci. Nie mam z tym problemu.

                            > 3. W kwestiach obowiązków tak jak już pisałam mamy pomoc domową, więc ja robię
                            > > tylko to co lubię
                            >
                            > Wiesz, dla kochanej- ale to naprawdę kochanej osoby można wszystko zrobić bez w
                            > zględu na to co się lubi.
                            > Ale skąd masz o tym wiedzieć?

                            Móc a musieć to jest różnica, której jak widzę nie rozumiesz. Skoro nie ma konieczności, żebym zajmowała się na przykład praniem, to wolę w tym czasie iść z nim do teatru. Nie rozumiem w czym masz problem.

                            > ja osobiście m
                            > > am wystarczająco dużo swojej kasy, żeby nie musieć być z nikim dla pienię
                            > dzy.
                            >
                            > Gdyby tak było Pan wprowadziłby się w te pędy dawno do Ciebie, a Twój metraż ni
                            > e miałby nic przeciwko- to raz
                            > A dwa- żadna kobieta ze swoją kasą nie pozwoliłaby kupić mieszkania NA siebie,
                            > bo ma wystarczająco dużo oleju w głowie, żeby siebie wcześniej zabezpieczyć.
                            > Plączesz się

                            Po co miał się do mnie wprowadzać, skoro można było kupić mieszkanie. Jeśli można mieć większe mieszkanie i żyć lepiej to nie widzę powodu, żeby sobie pogarszać sytuację. Jeśli nie mielibyśmy takiej możliwości, to oczywiście mieszkaliśmy w moim mniejszym mieszkaniu i też bym była szczęśliwa.
                            Co do kupna mieszkania na mnie to bardziej pytanie do niego czemu tak wolał, mnie to bez różnicy. Ale już widzę jak ty jako prawdziwa kobieta byś się broniła, gdyby ktoś chciał ci mieszkanie kupić.


                            > 4. Moje zdanie o żonie jest efektem mojej z nią znajomości, oraz wiedzy, którą
                            > > czerpię na jej temat od jednej z ich córek,
                            >
                            > Tylko od jednej?
                            > To dosyć tendencyjne źródło.
                            > Jak to- żonę osobiście znałaś co nie przeszkadzało Ci w pukaniu się z jej mężem
                            > ?
                            > A gdzie tu miejsce na jakikolwiek honor, ambicje i zwykłą przyzwoitość?

                            Córki i jak napisałam innych członków rodziny, co dość tendencyjnie wycięłaś z cytatu smile
                            Poznałam w trakcie rozwodu. To jakiś problem?
                        • ssssuper_kochanka Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 16:12
                          trinity_0308 napisała:

                          > 2. Jeśli chodzi o resztę jego majątku to część jest zapisana na mnie, a część n
                          > a jego jedną córkę.

                          To ile on ma dzieci z tą złą żoną?
                          • spiderman47 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 16:31
                            > To ile on ma dzieci z tą złą żoną?


                            przeciez wczesniej pisala, ze ten jej szympans ma conajmniej dwojke dzieci a teraz ma jedna corke?
                            idiotka do kwadratubig_grin
                            • spiderman47 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 16:32
                              pardon-co najmniej.
                              nie jestem takim analfabeta, jak nasza wyksztalcona gwiazda trinity, ktora pisze KOLEGOM, zamiast KOLEGĄ.
                              • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 17:16
                                wiesz co spiderku, byłeś fajną zabawką przez jakiś czas, ale znudziłeś mi się
                                mam nadzieję, że masz jakiś lepszych rozmówców niz ja
                                ja tymczasem pogadam z innymi osobami na forum, wracając do postanowienia, że ignoruje trolli
                                i tylko nie pisz mi tu zaraz, że każdy kto się ze mną nie zgadza jest dla mnie trollem, bo gabbie, wiemwszystko, o Laili pod nową ksywą nie wspomnę odpowiadam i nie nazywam trollami niezależnie od ich poglądów
                                • spiderman47 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 19:23
                                  trinity_0308 napisała:

                                  > wiesz co spiderku, byłeś fajną zabawką przez jakiś czas, ale znudziłeś mi się
                                  > mam nadzieję, że masz jakiś lepszych rozmówców niz ja
                                  > ja tymczasem pogadam z innymi osobami na forum, wracając do postanowienia, że i
                                  > gnoruje trolli


                                  cos nie bardzo ci to ignorowanie wychodzibig_grin
                                  wiem, ze prawda cie kole w te twoje zabie oczka. najwyzszy czas na to, bys pojela, ze nie wszyscy musza zgadzac sie z twoimi "pogladami" a to, co soba reprezentujessz, to dno i metr mulu. dobrze, ze nie masz zamiaru sie rozmnazac. miec taka durowata mamusie, to jedno wielkie pasmo nieszczesc.
                                  i jeszcze jedno, nie stac sie nawet na taka zabawke, jak ja.
                          • trinity_0308 Re: Trinity wciąż nie potrafisz odpowiedzieć 19.11.12, 17:11
                            Laila, więcej niż jedno, jak można się domyślić z mojej wypowiedzi.
    • brukiewa Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 19:54
      Ludzie, żyjemy w XXI wieku, a niektóre osoby mają tak staroświeckie i dziwne poglądy, jakby to były czasy co najmniej 100 lat do tyłu. Czy wszyscy muszą brać ślub? Niektórzy wolą żyć ze sobą bez papierka, co nie oznacza że nie kochają się i że są mniej szczęśliwi i związani ze sobą niż niejedno małżeństwo. Dajcie żyć innym na swój własny sposób! To, co jest słuszne dla was, nie musi być dobrym rozwiązaniem dla innych. Trochę wyrozumiałości i szacunku dla wyborów i stylu życia innych, pewnie w wielu przypadkach bardziej zadowolonych od Was z życia, osób!
    • spiderman47 Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 21:59
      Żenujące, jakb
      > y facet był jakimś trofeum!


      dla niej jest tym trofeum, wszak go sobie UPOLOWALA, niczym dzikiego zwierza.
    • anna.alba.luna Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 11.11.12, 22:02
      Pól roku!
      • lisdene Re: odejdzie czy nie odejdzie od żony 12.11.12, 11:22
        Zieeeew. Wieje nudą, nie macie innych problemów tylko zastanawiacie się czy odejdzie, czy nie odejdzie od żony....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka