Witam Panie po obu stronach "barykady"
Można powiedzieć że jestem tutaj od niedawna, ograniczałam się tylko
do czytania Waszych postów - jestem żoną, szczęśliwą i niezdradzaną(
taka mam nadzieję

i po przeczytaniu wielu wątków tutaj na forum
nasuneły mi się pewne refleksje.
1. Dlaczego żony i kochanki wylewacie na siebie tyle jadu i złości?w
wielu wątkach była poruszana już kwestia kto jest winien, kto cierpi
bardziej itp. itd.
Moim skromnym zdaniem cierpienie jest po obydwu stronach - żona
cierpi kiedy dowiaduje się o zdradzie a kochanka cierpi kiedy
ów "misio" jak go nazywacie wraca do żony.
Podobno małżeństwo rzecz święta, ale zdradzają nie tylko mężczyźni,
kobiety również i o zgrozo zdrada przeważnie następuje bardzo często
z powodu rutyny,znudzenia?
Przyznam się że kiedyś byłam po "stronie kochanek" ponieważ
związałam się z żonatym mężczyną nie będąc świadomą jakiego jest
stanu. Na szczęscie dla wszystkich szybko ten związek sie zakonczył,
pan ma teraz piękna córeczkę, zastanawia mnie zawsze tylko fakt czy
o jego wyskokach wie żona...ale nie o tym miałam pisać..
Wiele razy padało tutaj stwierdzenie że "do tanga trzeba
dwojga"..owszem trzeba dwojga ale ci "biedni uwiedzeni mężowie" mają
swoje rozumy czyż nieprawdaż?
2. Rozumiem że zony mogą mieć "pretensje" do kochanek o zabieranie
im mężów itp itd. ale ile jest sytuacji że zarówno kochanka jak i
żona nie są świadome jedna drugiej?
Myślę że kochanka jako kobieta wolna (zakładam że stanu wolnego) ma
prawo związać się z meżczyna i tylko od jej sumienia zależy czy
zwiąże się z żonatym.
W każdym temacie są dwie strony medalu.....oczywiście może mi ktoś
zarzucić że nie byłam zdradzona wiec nie wiem co czują zdradzone
żony, owszem nie wiem ale mogę sobie wyobrazić co czułabym
dowiadująć się o zdradzie męza - najpierw bym udusiła jego a potem
ją

..żartuję oczywiście..gdyby móju mąż zdradził oznaczało by to
tylko że szuka czegoś czego nie znajduje w naszym związku, nowych
doświadczeń ? nie wiem jak to nazwać....a kochanka..kochanka
wykorzystała męskie myślenie dolna cześcia ciała

3. Taka ostatnia refleksja nasuwa mi się myśląc o małżenstwach gdzie
ktoś ma drugiego bądź nawet trzeciego małżonka i właśnie z tym
następnym małżonkiem jest dopiero naprawdę szczęśliwym....czy można
się pokusic o stwierdzenie że zdrada jednak przynosi jakiś pozytyw??
Teraz możecie mnie "zjechać" z góry na dół

To tylko moje spostrzeżenia osoby "czytającej" z boku
P.S. Anais...gratuluję Ci dystansu do życia i otaczających Cię
ludzi...mój szacuneczek