Dodaj do ulubionych

rozłamana tuja

13.01.11, 10:12
Witam.
Mam problem z rozłamaną przez śnieg tują ( naszczęście tylko jedną). Krzew ten ma około 7 lat i był kształtowany w kulę. po zejściu śniegu zauważyłem, że tuja ma rozłamaną koronę. Myślałem aby uszkodzenie przymocować wkrętami i wydaje mi się że powinno się zrosnąć skoro jeszcze wegetacja się nie rozpoczęła. Co myślicie o tym??
I jak postępować z nią później?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: rozłamana tuja 13.01.11, 10:40
      Może nie tyle wkrętami, co zasmaruj maścią ogrodniczą, ściśnij porządnie i owiń jakąś tkaniną, choćby bandażem. Spróbować nie zawadzi.
      • horpyna4 Re: rozłamana tuja 13.01.11, 11:16
        Ściskanie czymś okręconym nie może trwać za długo, bo krzak rośnie i pęd grubieje. Chyba, że jest to taka "ósemka" ściągająca oba pędy w pewnej odległości od miejsca rozłupania, ale zachowująca odstęp między nimi. Wtedy mają miejsce na grubienie w stronę środka tej ósemki przynajmniej przez kilka lat.

        Pomysł z wkrętami nie jest najgorszy, ale wydaje mi się, że lepsze są śruby, niż tzw. wkręty do drewna. Wystarczy jedna cienka śruba z dużymi podkładkami zarówno pod łbem, jak i nakrętką, przewleczona przez wywiercony na wylot w obu częściach otwór. I ja bym spróbowała coś takiego + opisana wyżej ósemka z czegoś płaskiego (żeby się nie wrzynało) - bandaża, czy jakiegoś paska.
        • yoma Re: rozłamana tuja 13.01.11, 12:08
          Bandażem elastycznym. Wiem, co mówię, bo czeremchę tak ratowałam i pięknie się uratowała. Bez wkrętów, wychodząc z założenia, że po co dodatkowo szokować połamane drzewo obcym ciałem.
        • gabula777 Re: rozłamana tuja 13.01.11, 12:19
          My kiedyś latem ratowaliśmy ( z powodzeniem) złamaną gałąź głogu.Posmarowałam maścią ogrodniczą 'ranę' i mąż zrobił opaskę ściągającą z gumy, chyba dętki. Taka elastyczna moim zdaniem lepsza, bo stale dociska, nawet w czasie wiatru, a np. bandaż czy płótno zbyt szybko parcieje na powietrzu i rozciąga pod wpływem wilgoci, co uniemożliwia zespolenie tkanek.
          Ważne w zrastaniu jest też by zrobić to jak najwcześniej zanim rana zbyt obeschnie.Znaczenie ma pora roku, no i gatunek drewna też, suche i łamliwe z natury drewno nie chce się zrastać.
          • gabula777 Re: rozłamana tuja 13.01.11, 12:30
            Rozłamaną trzeba jeszcze dodatkowo podwiązać wyżej ( u płożących można podeprzeć) by odciążyć słabe miejsce.
            • horpyna4 Re: rozłamana tuja 13.01.11, 13:23
              Fakt, elastyczny bandaż jest bardzo dobry. Ale warto też zrobić taką ósemkę ze nierozciągliwej opaski trzymającą pędy stosunkowo blisko siebie i powinna ona być nie za blisko miejsca rozdarcia. Bo takie rozchylające się pędy mają tendencję do ponownego rozdzierania uszkodzonego miejsca. No, chyba że są bardzo cienkie i lekkie.
    • drugi-miki Re: rozłamana tuja 13.01.11, 13:28
      zrobię jak mówicie, tylko jeszcze jedno, tąmaść ogrodnicż stosować tylko raz? czy co jakiś czas?? Bardzo dziękuję za odpowiedzi
      • gabula777 Re: rozłamana tuja 13.01.11, 14:20
        Ja raz smarowałam miejsce złamania obie powierzchnie styku i potem po złożeniu na zewnątrz wzdłuż 'szpary' i tu dość grubo.Można dodatkowo na jakiś czas owinąć z zewnątrz opaską do szczepienia, bywają w komplecie z maścią.
        • dar61 Ad tui spajanie 13.01.11, 16:23
          {Gabula} dobrze radzi.
          Smarowanie powierzchni rany taką maścią ogrodniczą [tą niewoskową, z fungicydami, na bazie farb emulsyjnych, nie wosków] ma sens na rany odkryte, nieplanowane do ponownego zrośnięcia.
          Jeśli to była maść woskowa - to gratuluję {Gabuli} pomysłu i efektu.

          Tak czy siak tym, co nie wierzą radom {Horpynowym} [o skuteczności stałej wewnątrzkrzewnej stabilizacj zimą krzewów żyłką] warto to rozłamanie:
          - zespolić [użycie niegrubych a dłuższych wkrętów z średnim łebkiem nie jest złe, zarosną i wrosną, użyłbym takich z miedzi l. mosiądzu, dadzą się z trudem znaleźć w różnych kastokramach, a będą nierdzewne i miedź zadziała p-grzybowo];
          - opackać niegrubo maścią do ran [nie maścią do szczepień];
          - całość omotać na zakładkę paskami [1 cm szerokimi] grubszej folii wyciętymi z grubego worka foliowego [umytego i odkażonego spirytusem], z naddatkiem długości miejsca omotanego powyżej i poniżej peknięcia na kilka cm; motałbym ze 3 warstwy jeśli korona ciążyć będzie;
          - na wierzch "ofoliowania" zaś opaćkać maścią do szczepień, tą woskową. Grubo.

          Omotanie różnymi ściskami z np. drutu też miałoby efekt, gdyby on był na kształt sprężyny, miejsce w miejscu, ale wymagałby podścielenia podkładkami, uważania, czy się nie wrzyna, wtedy wymiany. Lepsza mocna popaskowana folia, przezroczysta.
          Opatulanie obwijką z różnych gum sprzyja przegrzewaniu, oneż łatwo parcieją, dają schowek owadom - nie polecam. Choć często stosuję jako podkładkę linek doginających korony.

          Całość obowiązkowo wymaga podwieszenia co najmniej powyżej [palikowanie] i poniżej [drugi palik, pal lubo słup], przecięcia obwijki na przedzimiu [lub przy szybkim grubieniu zrostu i wrzynaniu się obwijki - kto szczepił wie, kiedy to zauważyć i przerwać], ponowne owinięcie z nad- i podsmarowaniem [jeśliby już brzegi rany się choć trochę zrosły, to powinna wystarczyć wtedy maść do szczepień].

          Palikowałbym miejsce rozszczepione jeszcze ładnych kilka lat, ale i zmniejszyłbym cięciami koronkę temu krzewowi, jak i chęć fryzowania ogrodów na modłę Żabojadów ;-)
      • yoma Re: rozłamana tuja 13.01.11, 16:06
        Raz a solidnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka