Dodaj do ulubionych

przycinanie winorośli

12.10.02, 17:56
Jak przyciąć nieprzycinaną od co najmniej trzech lat winorośl ( teraz ma ca
4-5 m), która w dodatku - pozbawiona podpory - malowniczo )) rozpłożyła się
po trawniku, wrastając w ziemię? Jaką długość należy pozostawić i w których
miejscach ciąć? Jak najlepiej podpierać? Będę wdzięczna za instrukcje, bo
mimo zaniedbań roślinka wielkodusznie produkuje co roku w obfitości
przepyszne winogrona, z których wychodzi całkiem konkretne winko.
Z serdecznym pozdrowieniem
Mary_ann
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: przycinanie winorośli 14.10.02, 21:12
      No, wiecie co, tak liczyłam na waszą pomoc.... Może temat dla Was ,
      doświadczonych ogrodników, za prosty? Cóż, kiedy ja naprawdę chciałabym ocalić
      tę moją małą (odziedziczoną) winniczkę... Rzucam hasło: na ratunek winnicy!!!
      Ratujcie ja przed nieudolnoscią i tępym (tj. bezrozumnie działającym)
      sekatorem jej aktualnej właścicielki!!
      Pozdrawiam z nadzieją, że się zlitujecie (to jak, Panie Ekspercie??)
      Mary_ann
      • jerzy.wozniak Re: przycinanie winorośli 15.10.02, 14:45
        Rany! nie przesadzaj, pisałem już o winorośli, tak naprawdę musiał bym napisać
        elaborat! Oczywiście to zrobię, ale dajcie mi czas. Cytowałem już tekst z
        książki ogrodniczej." Cięcie winorośli to jeden z najtrudniejszych i
        wymagających doświadczenia zabiegów ogrodniczych" czy coś w tym rodzaju. Stad
        pewnie nikt nie rzuca się z odpowiedzią.
        Wstawię za kilka dni.
        Pozdrowienia,
        Jurek
        • mary_ann Re: przycinanie winorośli 16.10.02, 17:05
          Panie Jurku, przede wszystkim wielkie dzięki za odzew! Tylko czy - jeśli to
          przycinanie aż tak skomplikowane - nie powinnam zawezwać na pomoc specjalisty
          (gdzie wtedy radzilby go Pan szukać?) W zeszłym roku niczego nie świadoma
          próbowałam według instrukcji w książce przyciąć krzak różany i efekty były,
          hmm... nieco kontrowersyjne)))) A szkoda byłaby takiego fajnego winka....
          • jerzy.wozniak Re: przycinanie winorośli 25.10.02, 21:57
            Poczekaj jeszcze chwilę napisze tekst o cięciu winorośli bo pytacie mnie o to
            już tyle razy że wstyd mi czytać wasze prośby. Najpierw jednak musze
            przewalczyć wstawienie rysunków, instrukcja cięcia bez rysunków jest niewiele
            warta.
            Pozdrawiam i cierpliwości.
            Jurek
            • mary_ann Re: przycinanie winorośli 28.10.02, 20:25
              Bardzo dziekuję, Panie, Jurku, za odzew. Wczoraj operacja przycięcia oby nie
              egzekucja) została juz dokonana wg instrukcji z obrazkami z wypowiedzi
              powyżej. Ale i tak chętnie się podszkolę na przyszłość.

              Mary_ann, debiutujaca w temacie "ogród", ale pełna dobrych chęci
      • cytryniec Re: przycinanie winorośli 15.10.02, 17:01
        Najlepsze są metody drastyczne.
        Te odnogi,gdzie są grona zostawiam,a reszta won!
        Winorośl jest stara,jeszcze poniemiecka,ale owoce są do jedzenia dobre.
        Na wino jest tego za mało :(
        • mary_ann Re: przycinanie winorośli 16.10.02, 17:13
          Moja bez żadnych działań z mojej strony (biję się w piersi) owocowała tak
          obficie, że aż wstyd. Wręcz jej przeszkadzałam, bo została 3 lata temu
          brutalnie pozbawiona dotychczasowej podpory przy okazji montowaniu ogrodzenia
          (miałam wtedy zamiar za radą "życzliwych" ją w ogóle wyrzucić, bo "co to za
          winogrona mogą być na Ursynowie"))) Całe szczęście, że nie przeszłam do
          czynów.. Gałęzie uginają się co roku pod ciężarem owoców, choć w tym roku mimo
          słonecznego lata było już nieco gorzej - wydaje mi się, ze roślince należy się
          już pomoc.
    • oak73 Re: przycinanie winorośli 21.10.02, 15:10
      Na wstępie chciałem się zapytać co to za nowe zwyczaje Orwell'owskie, z tym
      przymusem logowania się (to do redakcji)

      Natomiast w kwestii winka Droga Mary Ann. wzruszony twym umiłowaniem tej
      roślinki, a sądzę że i jej owoców (odpowiednio przetworzonych) oraz widząc
      burzliwą reakcję i zalew rad postanowiłem podzielić również się swą wiedzą.
      Otoż ogródek posiadam od sprzed wojny i doszedłem do takich wniosków, że
      najlepiej na rośliny wpływa wyrywanie ich, polewanie toksycznymi środkami
      chemicznymi, cięcie równo z trawą, etc. Taką też metodę też polecił bym Tobie.
      Zetnij to wszystko, co grubsze kłąki - siekierą, a potem wyrównać wszystko
      kosiarką do trawy. Całe to śmiecie można spalić w ogniu nieugaszonym i można
      już spokojnie czekać do wiosnmy, na nowe piękne i świeże pnącza. Albowiem
      potraktowana w ten sposób roslina z ambicji i wściekłości krzewi się tym
      bardziej zadajesz jej ciosy. W ten oto przewrotny sposób podzidzisz ją bardziej
      do życia i owocowania. Czego z całego serca Ci życzę.
      Swe obserwacje opieram na zachowaniu się w mym ogródki takich gatunków jak:
      Perz, Pokrzywa, Oset i tym podobne nowalijki. )))))
      Pozdrawiam i życzę powodzenia. )))))
      /uprzejmie proszę o wciągnięcie mnie na listę przyszłych degustatorów -
      owoców ..... Twej pracy/:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka