Gość: Crotalus
IP: 157.25.121.*
11.03.02, 11:37
- Po pierwsze, to wygraliśmy z beznadziejnym zespołem, jakim jest FC Koeln.
Poza tym, co to za sztuka strzelić gola, gdy dostaje się dziesięć kolejnych
szans? W ubiegłym roku uratowałem tyłek trenerowi. W decydującym meczu z
Kaiserslautern strzeliłem gola i dzięki temu nie zwolniono go z pracy.
Wystąpiłem na własne życzenie, choć byłem kontuzjowany. Po tamtej bramce Wolf
nawet wpadł na boisko i mnie wyściskał. Teraz nasze stosunki są więcej niż
zimne. Szybko zapomniał jak było. Nie ma wątpliwości - to jest układ. Jeśli
zatrudniono piłkarza za wielkie pieniądze, to musi grać, nawet gdyby byłby
słabszy od innych. Tyle że Wolf nie jest już dla mnie żadnym autorytetem.
Polak w meczu z FC Kolen wszedł za Klimowicza na ostatnie 15 minut i wypracował
gola na 5:1 Karhanowi.
- To nie jest to, na co liczę. Mój menedżer już mi szuka nowej drużyny.
Prowadzi rozmowy z kilkoma dobrymi klubami. Do czerwca zostanę w Wolfsburgu.
Ale później przyda mi się zmiana środowiska. Sześć lat już jestem w Niemczech,
może trzeba stąd wyjechać - zastanawia się polski napastnik.