Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mess in Dallas

    IP: *.retsat1.com.pl 06.08.04, 14:12
    Rok temu Dallas było nie tylko jednym z głównych pretendentów do mistrzostwa
    NBA, lecz również perfekcyjnie zarządzaną drużyną, z jasno ukształtowaną
    wizją i planem na przyszłość. Niestety tegoroczny off season wszystkiemu
    przeczy. Mark Cuban uważany za jednego z najlepszych właścicieli w NBA,
    przeistacza się powoli w amerykańską wersję Abramowicza, a A Mavs
    nieuchronnie zmierzają w kierunku wyznaczonym wcześniej przez Portland...

    2 lata temu Dallas dysponowało żelaznym, firmowym trzonem w postaci Big 3:
    Nowitzky - Finley - Nash, wspieranymi przez wysokich LaFrentza, Bradleya i
    Najerę, oraz fantastycznego rezerwowego, gracza All Star - Nicka Van Exela.
    Niestety ten skład był za mały i zbyt słaby fizycznie na grających siłowo
    LAL, SAS czy SACTO. W trakcie offseason dokonano kilku genialnych transakcji,
    w zamian za Van Exela pozyskano najlepszego zawodnika G.S i jednego z
    najlepszych strzelców NBA - Antwana Jamisona, oraz masywnego (acz niskiego)
    reboundera - Danny`ego Fortsona. Kolejny krok był tyleż niezwykły co trochę
    niezrozumiały - w zamian za słabego LaFrenta, Mavs dostali wielką gwiazdę z
    East - Antoine`a Walkera. Mavs mieli w składzie 3 wybitnych forwardów,
    wspieranych Fortsonem, Najerą i Bradleyem. Olbrzymią niespodzianką okazali
    się rookies: Josh Howard i Marquis Daniels. Mimo tak wspaniałego składu i
    braku konfliktów (o co było nietrudno przy tak dużej ilości wielkich nazwisk
    na tych samych pozycjach), Mavs odpadli już w pierwszej rundzie...

    Na samym początku kolejnego offseason, Mavs otrzymali dotkliwy cios w postaci
    utraty Steve`a Nasha. Chwilę później Shaq ogłosił chęć odejścia i wymienił
    Dallas jako swój target w szukaniu nowego pracodawcy. Mark Cuban ponownie
    postanowił działać, tyle tylko... że tym razem jego działaniom brakuje
    pomysłu i konsekwencji, a drużyna powoli się rozpada od nadmiaru nazwisk,
    które nie są pewne gry.

    1. Chcąc zrobić miejsce dla O`Neala, sprzedał Jamisona do Wizzards w zamian
    za kontuzjogennego ostatnio, Stackhouse`a i wybór w drafcie - PG Devina
    Harrisa. Harris miał byc jednym z głównych elementów dealu z LAL. Jednakże z
    czasem Cuban zaczął wycofywać się z tego pomysłu, a Mavs wydawali sprzeczne
    opinie raz potwierdzając chęć sprowadzenia Shaqa, kiedy indziej mówiąc o
    chęci budowy nowej Big 3 z Harrisem w roli głównej. Ostatecznie z delau nic
    nie wyszło, a Dallas mają Stackhouse`a.

    2. Gdy pojawiły się plotki o chęci odejścia Vince`a Catrera, Cuban ponownie
    jako pierwszy wyraził gotowość pozyskania VC, mimo że gdyby do tego doszło,
    VC dublowałby się pozycjami z Finleyem/Stackhousem/M. Danielsem/Howardem
    (zakładając że w transferze uczestniczyłoby NAWET 2 z w/w to wciąż mamy 3
    dobrych zawodników na jedną pozycję).

    3. Dallas ogłosili że mają nową wielką 3kę: Harrisa - Danielsa - Howarda,
    wokół której zamierzają w przyszłości budować zespół. Nieważne że z dawnej
    Big 3 zostało... dwóch: Finley i Nowitzky. Finley jest już stary, ma w końcu
    31 lat. Nowitky ma 25...

    4. Następnie Cuban pozbył się Fortsona, który rok temu miał być główną zaporą
    dla Shaqa i Duncana. W rewanżu pozyskał słabego cienkiego Calvina Bootha,
    który przewidziany jest chyba do tej samej roli jaką w Dallas odgrywa Tariq
    Abdul Wahad.

    5. Po transferach Martina do Nuggets i Kittlesa do LAC, Kidd ogłosił chęć
    odejścia z NJ. Ponownie do gry jako pierwszy włączył się Mark. W możliwych
    wymianach wymieniane jest cały czas nazwisko M. Danielsa, członka nowej
    wielkiej trójki...

    6. Aby trade był możliwy, Cuban wysłał niezadowolonego z gry w Dallas Walkera
    do Atlanty, w zamian za... kolejnego obrońcę - Jasona Terry`ego (w pakiecie
    Mavs dostali słabego nawet w Atlancie - Allana Hendersona). Terry -
    rozgrywający o mentalności SG - ma być częścią wymiany za Jasona Kidda.
    Jednakże nie wiadomo czy Kidd będzie dostatecznie sprawny po operacji jaką
    niedawno przeszedł, dlatego możliwe że do trade`u dojdzie w trakcie sezonu.

    Reasumując:

    Jason Terry będzie czekał... może zagra w nowym sezonie w Dallas, może nie...
    Może zagra cały sezon, a może go sprzedadzą po 2 miesiącach...?

    Jerry Stackhouse czeka cały czas... minął miesiąc od jego przyjścia do Mavs,
    a wciąż jeszcze nie ma przyznanego numeru. Gdyby został, byłby 3cim SG, po
    Finley`u i Danielsie. Dzieliłby też czas z Terrym, ponieważ na PG pogrywałby
    również przyszły główny PG Dallas - Harris...

    Na pozycjach PF i C grałby Nowitzky, mający wsparcie w postaci takich potęg
    jak: odczekujący emerytury Laettner, chorowity Henderson, zapomniany Najera,
    oraz TALL 3: Bradley - Podkolzine - Ilunga-Mbenga.

    Ciekaw jestem kolejnych roszad kadrowych, bo mimo wszystko nie wierzę żeby
    Dallas rozpoczęli sezon z takim składem jak obecny. Na 100% muszą się pozbyć
    kogoś z trójki: Finley, Stackhouse, Terry. Muszą sprowadzić jakiegoś dobrego
    gracza podkoszowego (Abdur-Rahim???), a przede wszystki ostatecznie
    zdecydować się na kim budować skład, czy na młodych, czy na weteranach
    (transfer Kidda)
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wilt Re: Mess in Dallas IP: 62.29.137.* 06.08.04, 16:06
        Ustosunkuję się i do tego tematu, zwłaszcza że kolego Sugar wyzwolił we mnie
        zapał polemiczny ;-). Ale w przyszłym tygodniu, bo teraz nie cierpiące zwłoki
        obowiązki wzywają mnie na piwo. ;-)

        Pzdr
      • Gość: Wilt Re: Mess in Dallas IP: 62.29.137.* 13.08.04, 12:27
        No, muszę powiedzieć, że nie mam za bardzo z czym polemizować; tym razem
        przysiadłeś fałdów i nie ma się do czego przyczepić ;-). Mavs poszło w dół, jak
        zresztą przewidywałem przed sezonem, zalecając im inne zmiany niż te, których
        dokonali. Ich dobra gra w sezonie 02/03 (gdyby nie kontuzja Finleya, mieliby 1.
        miejsce w lidze, a gdyby nie kontuzja Dirka, mogliby pokonać Spurs i zdobyć
        mistrzostwo – choć, z drugiej strony, gdyby nie kontuzje Foxa/Shaqa/Kobego i
        Webbera, nigdy by i takiej szansy nie mieli ;-)) wiązała się, poza Big 3, z
        dobroczynnym wpływem Van Exela na atak (świetnie odciążał też Nasha) oraz A.
        Johnsona na atmosferę w zespole i obronę (sam prawie nie grał, ale wpływał na
        innych, pełniąc też funkcję nieoficjalnego asystenta trenera). Wpływ Lil’
        Generala i sztuczki trenerskie Nelsona, przede wszystkim związane ze strefą,
        pozwalały stworzyć adekwatną defensywę, która w połączeniu z bardzo silnym
        atakiem pozwalała walczyć o najwyższe laury. Tymczasem Dallas zdecydowało się
        na wzmacnianie zamiast słabszego, obronnego aspektu drużyny, poprzez
        uzupełnianie Big Three defensywnymi SF, a przede wszystkim centrami – na
        wzmacnianie ataku, w którym i tak ustępowali tylko Kings! Takie zachwianie
        proporcji nie mogło skończyć się dobrze, tym bardziej, że liga coraz lepiej
        przystosowywała się do strefy i walki z nią.
        Fakt, że ludzie, których wymieniałem – Najera, Griffin, Olowokandi – dołowali z
        powodu kontuzji, ale nawet z Kandim w jego obecnej formie Mavs byliby lepsi niż
        byli (zresztą przecież dzieliłby się grą z LaFrentzem), a ogólny kierunek i tak
        był słuszny ;-). Dallas obrało jednak inny i zapłaciło za to rozczarowującym
        sezonem. A w chwili obecnej odejście Nasha, niemrawośc prób pozyskania Shaqa i
        zapowiadane przechodzenie od jednej Big Three do następnej oznaczają, że
        świadomie chwilowo zrezygnowali z poważnej walki o mistrzostwo, decydując się
        na stopniową przebudowę. Cuban jest miliarderem i dotąd nie liczył się z
        kosztami, ale widać uznał, że czas zakręcić kurek z pieniędzmi; tak, jak drugi
        już sezon w coraz większym stopniu czynią to Kings, rezygnując najpierw z J.
        Jacksona, a teraz z Divaca i Peelera. Dlatego obie te drużyny, biorąc jeszcze
        pod uwagę prawdopodobne odejście Peji, będą liczyły się teraz mniej niż T –
        Wolves i Kings, myślę, że będą porównywalne z Lakers. Jeszcze co do Mavs: ich
        postępowanie jest przy tym o tyle śmieszne, że kiedy nowa generacja ich graczy
        dojrzeje, spotka się z podobnymi problemami co obecna, bo znów nie ma wśród
        nich twardych graczy podkoszowych (choć przynajmniej są lepsi defensorzy na
        obwodzie). Chyba żeby liczyć na Podkolzina, ale to słaba nadzieja; wygląda więc
        na to, że Dallas pozostanie playoff team, ale póki nie zmieni filozofii
        budowania zespołu, a najlepiej i trenera (dla mnie Nelson jest tu najbardziej
        przeceniany w historii; nigdy nie był nawet w Finałach!), to niczego
        konkretnego nie osiągnie. I nawet pozyskanie Kidda nie będzie tu wystarczające:
        SAR z kolei jest Mavs nieprzydatny; nawet w defensywie nie jest chyba lepszy od
        Dirka, a dla obu najlepsza pozycja to PF.

        Pzdr
        • alex.4 Re: Mess in Dallas 13.08.04, 14:41
          w dallas źle się dzieje...
          niestety
          pozdr
        • Gość: Wilt Poprawka: oczywiście "niż T - Wolves i Spurs" IP: 62.29.137.* 13.08.04, 15:29

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka