Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    NBA. Pożegnanie Olajuwona

    IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 12:15
    Ech...Pamiętacie jak w finale z Knicksami piwotem ośmieszył
    Ewinga...Powodzenia na emeryturze Hakeem! Szacunek

    Obserwuj wątek
      • Gość: glide Re: NBA. Pożegnanie Olajuwona IP: proxy / 193.111.41.* 13.11.02, 17:07
        yep
        pamietamy i to i wiele innych zagran
        w szczegolnosci jak ogrywal ewinga, robinsona, oneal'a
        a wystepy w playoffs do drugiego mistrzostwa rockets do
        prawdziwy majstersztyk

      • Gość: Wilt Re: NBA. Pożegnanie Olajuwona IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 13.11.02, 18:10
        Zacytuję tu mój wcześniejszy post:

        To fakt, prawdziwi obrotowi wymierają i słusznie O"Neal nazwał się ostatnio
        Shaqiem LLC (Last Living Center). Co do samego Olajuwona; słusznie, że w końcu
        odszedł - jak wielu wielkich, nie umiał w porę zaakceptować tego, że jego czas
        już minął. Jednak niemal brak słów, by opisać wielkość Hakeema u szczytu formy,
        jako jednego z co najmniej 7 najlepszych centrów wszechczasów (obok Shaqa, M.
        Malone'a i Mikana, a za tylko Chamberlainem, Russellem i Kareemem), najlepszego
        środkowego lat 90. i drugiego gracza w ogóle tego okresu. Liderowanie w lidze w
        zbiórkach, blokach (w 1990 r. w obu tych kategoriach jednocześnie!), bycie
        najlepszym nie tylko centrem, ale w ogóle wysokim zawodnikiem wszechczasów w
        przechwytach, fenomenalna defensywa i wszystkie możliwe zdobyte w niej tytuły,
        w ataku niepowstrzymany dream shake, świetne leadership - wszystko to
        skumulowało się w 2 niewiarygodnych sezonach. W pierwszym, 1993/94, kiedy to,
        oprócz oczywiście mistrzostwa zdobytego na dysponujących lepszym składem i
        lepszym trenerem Knicks (i wygranego bezpośredniego pojedynku z Ewingiem), The
        Dream stał sie jedynym graczem, który zdobył w 1 sezonie MVP sezonu, MVP
        Finałów i Defensive Player of the Year. Jednak z pewnego puktu widzenia może
        bardziej jeszcze imponujący był sezon 1994/95, kiedy to Rockets startując z
        rekordowo niskiego 6 miejsca obronili mistrzostwo, wygrywając jako jedyny
        zespół w historii 4 serie playoffs z rzędu na wyjeździe; wtedy to Hakeem
        wspomożony przez dawnego kolegę Drexlera wyeliminował kolejno teoretycznie
        silniejsze i bardziej napakowane gwiazdami: Jazz z Malone'em i Stockiem, Suns z
        Barkleyem i K. Johnsonem, Spurs z Robinsonem (MVP sezonu!) i Rodmanem, a w
        końcu Orlando z młodym Shaqiem i Pennym (które pokonało wcześniej Bulls z
        Jordanem). Jeszcze w 1997 uważam, że Rakiety ze składem Olajuwon - Barkley -
        Drexler i większym doświadczeniem miały lepsze szanse od Jazz na mistrzostwo;
        ale odpadły z Utah po kontuzji Barkleya, a w nastepnych latach już było za
        późno. Nieważne zresztą; to, co Hakeem i tak osiągnął (jeszcze Finały w 1986
        r., kiedy z Sampsonem po drodze pokonał nawet przeżywających chwilowy kryzys
        Lakers) i tak plasuje go w ścisłej czołówce koszykarzy wszechczasów; może nie
        Top 10, ale tuż poza.
        Na zawsze pozostanie w pamięci fanów basketu.

        Pzdr
      • Gość: boguszn@go2.pl Re: NBA. Pożegnanie Olajuwona IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 00:34
        to byl niesamowity move!
        mam do hakeema ogromny szacunek.
        Szczegolnie za serie z Phoenix w 1994.
        Zegnaj the Dream!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka