krzysztofplebs
23.07.04, 00:17
Anonimki bywają różni.....z felietonu w ostatnim Tygodniku "Co
słychać?" "Rysy Demokracji":
W sobotni poranek wyrwał mnie z błogostanu telefon. Dźwięczny głos męski –
jakoś dziwnie mi znajomy - z zastrzeżonego oczywiście numeru
wysyczał: „bydle”i skończył połączenie. Oczywiście nawet nie ruszając
prokuratury żaden to problem sprawdzić kto zacz, bo wszelkie instytucje – w
tym telefonia komórkowa także – cierpią na chroniczny wyciek wiadomości, ale
postanowiłem dać szansę owej telefonii. Niech gość dzwoni, przynajmniej oni
coś z tego będą mieli.
Witaj bydlę!
Tak na marginesie to rzeczywiście prokuraturze ( a ściślej sobie!) nie warto
zawracać niczym głowy. Swego czasu wesołowski dostojnik niejaki „Zdziebor”
wysłał e-sms o treści obrażającej grupę radnych i ówczesnego ( i obecnego)
jego zwierzchnika burmistrza. Sprawę umorzono, bo wprawdzie był to telefon
służbowy i to wesołowscy podatnicy zapłacili za owo „cwelowanie” pana
Edwarda, ale w końcu żyjemy w wolnym kraju i mocno napity delikwent miał
prawo obrażać kogo dusza zapragnie...
Poraził mnie nie po raz pierwszy fenomen nie szkodzenia innym, nawet żeby te
osoby w normalnych kryteriach nadawały się do odsiadki. Wyrzuconego z obozu
harcerskiego pedofila nie tylko nie spotkała żadna kara, to jeszcze dano mu
kolejną szansę ( na rozwój pedofilskich zapędów) i założył drużynę
młodziutkich strażaków w OSP... Oto ostatnio dowiedziałem się, że dama, która
w Sulejówku doprowadziła niemal do ruiny służbę zdrowia, przy
okazji „buszując” po internecie po całym, świecie na koszt podatników została
dyrektorką dużego prestiżowego prywatnego ZOZ w Warszawie i w dodatku
ściągnęła tam wyrzuconą za pijaństwo z sulejóweckiej placówki lekarkę, dawną
swoją podwładną. Ale tego było jej za mało – wykradła jeszcze bazy danych i
skaperowała trochę klientów do „nowego pana”, a ściślej pani... Opisywałem
już na tych łamach przykład pedofila – dawnego wicedyrektora LO w Sulejówku –
dalej chodzi wolno: nikt go nie wykastrował, nikt go leczył, można tego
farbowańca spotkać niemal codziennie na mińskich ulicach w towarzystwie
adeptów kochania inaczej. Sędzia – erotoman wskoczył już do najważniejszej
instytucji polskiego sądownictwa Krajowej Rady Sądownictwa. Dobrze
przynajmniej, że ten nie kocha inaczej... Mimo wszystko wolę faceta – nawet
pijanego – uganiającego się za dawną koleżanką z pracy i publicznie
instruującego ją co zamierza z nią robić, niż pedagoga uganiającego się za
młodymi chłopcami! Oczywiście pisząc felietony – takie jak „Rysy Demokracji”
nie można spodziewać się sielanki. W końcu ludzie nauczyli się kąsać,
zwłaszcza że owo kąsanie jest praktycznie w Polsce bezkarne. Niech więc autor
sobotniego powitania śpi spokojnie, podobnie jak setki innych jemu
podobnych „anonimowych bohaterów”. Poza jednym mińskim osobnikiem lubię
Kaszubów, jako w ¼ krwi Chorwat mam widocznie inne spojrzenie na wszelkich
mieszańców, mniejszości, etc. Natomiast chamstwo, pedofilstwo, cwaniactwo,
nie douczenie urzędników będę zwalczał ze wszystkich sił, mimo takich
telefonów, jak ten sobotni...
Plebs