achzarit
27.09.06, 10:55
Taka mnie refleksja naszła.
Wczoraj pod Albertem.
Przedstawiciele owego schamienia wpadli na zakupy do Alberta.
Jedne zajechał nowym Mercedesem w kolorze srebrnym.
I musiał - no po prostu MUSIAŁ zaparkować na przystanku.
Nie na ulicy - na przystanku.
Drugi objawił się Saabem cabrio w kolorze granatowym
Temu panu należy się prawdziwy szacunek za wysiłek włożony w manewrowanie
pomiędzy betonowymi koszami na śmieci na przystanku a plastikową barierą.
Na a z jaką gracją zawracał swym sportowym autem na chodniku rozpraszając
pieszych na przystanku.
Bo w ogóle co oni robia na drodze ja.śnie pana w cabrio?
Chodnik i przystanki są dla niego a motłoch niech spada do swoich nor kiedy
panisko jedzie.
I dwie refleksje:
1 - szanowny jaśnie panie nie dostrzegających piszech z wyskowości swego
sportowego Saaba - sport to nie tylko wożenie dupy ale czasem jakiś wysiłek
fizyczny.
Na przykład marsz przez jezdnię.
2 - jak to jest że schamienie najprędzej dopada tych co niby pretendują do
bycia klasą średnią?