maksimum 17.04.13, 06:09 science.nbcnews.com/_news/2013/04/16/17780686-nasas-mars-bound-mega-rocket-ahead-of-schedule-on-budget?lite Nie dosc ze budzet nie jest przekroczony to jeszcze wszystko jest na czas a nawet wczesniej niz planowano. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jotde3 Re: Kiedy na Marsa? 17.04.13, 12:26 Kiedy na Marsa? mam wrażenie że Ty już tam jesteś ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 17.04.13, 12:43 Do Marsa tym niemniej daleka droga... Będziemy mieć wkrótce kapsułę załogową i rakietę nośną, ale to część hardware'u - że wspomnę o habitacie, lądowniku i członie startującym... Nie mamy nawet zarysu technicznego takiej wyprawy. Wprawdzie zapowiedzi Obamy i NASA wskazują na lata 30-te jako termin pierwszej marsjańskiej misji załogowej, ale dotyczą wyprawy w okolice Marsa (być może na jego księżyce), lądowanie na planecie ma nąstąpić później... Niestety, z mojego punktu widzenia wlecze się to bardzo. Tym niemniej postępy w pracach nad SLS cieszą. Nie tak dawno można było wątpić, czy prace w ogóle "ruszą". Jedna uwaga: SLS niekoniecznie związana jest z programem marsjańskim, jak głosi tytuł, może być wykorzystana do lotów wokółksiężycowych, na planetoidę itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_teorie Re: Kiedy na Marsa? 17.04.13, 22:16 pomruk napisał: > Do Marsa tym niemniej daleka droga... Będziemy mieć wkrótce kapsułę załogową i > rakietę nośną, ... > Wyprawa załogowa na Marsa w dającej się przewidzieć przyszłości nie ma racjonalnego sensu. Roboty zawsze będą tańsze, a udoskonalone na Ziemi zrobią na Marsie to samo co ludzie i nawet lepiej. Roboty muszą przygotować Marsa do zasiedlenia przez ludzka kolonię. > > Nie mamy nawet zarysu technicznego takiej wyprawy. > Mamy jw. najpierw roboty, potem proste organizmy mogące wytworzyć atmosferę. Woda jest na Ceres, która może powrócić jako księżyc. Odpowiedz Link Zgłoś
19grzesiek77 Re: Kiedy na Marsa? 03.07.13, 15:19 pies_na_teorie napisał: > pomruk napisał: > > > Do Marsa tym niemniej daleka droga... Będziemy mieć wkrótce kapsułę załog > ową i > > rakietę nośną, ... > > > Wyprawa załogowa na Marsa w dającej się przewidzieć przyszłości nie ma racjonal > nego sensu. Roboty zawsze będą tańsze, a udoskonalone na Ziemi zrobią na Marsie > to samo co ludzie i nawet lepiej. Tańsze roboty będą ,ale czy są lepsze? Wydaje mi się ,że człowiek będąc na powierzchni Marsa by o wiele szybciej, dokładniej i sprawniej badał skały , grunt niz roboty. To co opportunity i curiosity zajmuje tygodnie i miesiące ,szczególnie jesli chodzi o poruszanie się , pobieranie próbek itd. ekipie ludzkiej by zajęło pare dni. Roboty muszą przygotować Marsa do zasiedleni > a przez ludzka kolonię. > > Nie mamy nawet zarysu technicznego takiej wyprawy. > > > Mamy jw. najpierw roboty, potem proste organizmy mogące wytworzyć atmosferę. Wo > da jest na Ceres, która może powrócić jako księżyc. Naprawde wierzysz na dzień dzisiejszy w jakąś kolonie, terraformowanie? Ja marze o zwykłym wysyłaniu ludzi ,ale na zasadzie jeden start i powrót w czasie jednego okienka czasowego. W czasie pobytu przeprowadzanie badań , pobieranie próbek itd. Oczywiście badania jak i obszar badań można zwiększać w ramach następnych startów. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 2040 17.04.13, 13:27 2040, plus minus trzy lata. To nie tylko kwestia braku rozwiązań technicznych. Także przetestowania długich podróży w praktyce - to potrwa. Przede wszystkim - nie ma kasy na to, bo nie ma wyraźnego celu, nikt już nie wyłoży kilkudziesięciu miliardów na taką podróż z lądowaniem, jeśli nie zwróci mu się to chociażby wizerunkowo. Zatem jestem pesymistą. Będzie o parę lat szybciej (powiedzmy: 2030-5), jeśli: - któraś z bezzałogowych sond odnajdzie na Marsie albo przywiezie w próbce na Ziemię ślady życia, - Chińczycy ruszą do wyścigu na Marsa, ale serio, a nie w deklaracjach, - Kennedy wygra wybory i ogłosi program Mars-Apollo :) Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_teorie Re: 2040 17.04.13, 22:29 dawwwkins2 napisał: .... > Przede wszystkim - nie ma kasy na to, bo nie ma wyraźnego celu, nikt już nie wy > łoży kilkudziesięciu miliardów na taką podróż z lądowaniem, jeśli nie zwróci mu > się to chociażby wizerunkowo. Zatem jestem pesymistą. ... > Pesymista optymistycznie kombinuje i to całkiem nieźle :) Celem musi być zasiedlenie Marsa jako szansa na przetrwanie cywilizacji przy jej zagładzie na Ziemi, a nie pobyt nawet kilkudniowy z małą szansą powrotu. Marsa muszą przygotować tańsze niż ludzie roboty i projektanci na Ziemi. Misje załogowe mogą lecieć dopiero "na gotowe" z możliwością pozostania i co najmniej utrzymania poziomu rozwoju cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: 2040 17.04.13, 22:40 Fakt niezaprzeczalny, przy tobie jestem optymistą :) Nie, nie sądzę, aby załogowa misja poleciała "na gotowe", będą misje eksploracyjne. Z podanych przeze mnie powodów albo wtedy, gdy zacznie się serio myśleć o małej kolonii. Dwie uwagi generalne do twego wpisu: 1. Pojęcie "na gotowe" jest szalenie ryzykowne, bo roboty nie będą w stanie sprawdzić, co oznacza "gotowe" dla człowieka :) 2. Rzecz znacznie poważniejsza. "utrzymania poziomu rozwoju cywilizacji". Nie wierz w to. W dotychczasowej historii kolonizacji ZAWSZE poziom kolonii bardzo długo odbiegał od Macierzy :) powód jest banalny, nie przeniesiesz całej infrastruktury i nie znajdziesz odpowiednio dużej grupy osób "niepotrzebnych" z punktu widzenia trwałości kolonii na podstawowym poziomie. Na Marsie będzie o to jeszcze trudniej. W kilku wąskich specjalizacjach - zgoda, np. w problematyce "przeżyciowej". Ale już w wielu innych dziedzinach kolonia będzie uzależniona od Macierzy, choćby dlatego, że braknie ludzi do rozwijania czy choćby utrzymania badań. Odpowiedz Link Zgłoś
majka_monacka Re: 2040 17.04.13, 22:52 dawwwkins2 napisał: > ..... Ale już w wielu innych dziedzinach kolonia będzie uzależniona od Mac > ierzy, choćby dlatego, że braknie ludzi do rozwijania czy choćby utrzymania bad > ań. Przeczytajcie koniecznie: "Czas Marsa" Zubrina. Terraformowanie - to jest to... Kolonie szybko prześcigają macierz. Przyczyną jest to, ze kolonia koncentruje elitę. Większość ludzi ma znikomy wkład w rozwój cywilizacji. Oczywiście, pewna masa krytyczna liczby osobników musi być przekroczona w celu zapewnienia odpowiedniej różnorodności. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: 2040 17.04.13, 23:00 Majko, Zubrin jest pięknym przykładem marzycielstwa i... spektakularnej porażki samej koncepcji. Dziś nikt nawet na serio nie myśli o tym, aby ryzykować podróż bez posiadania zapasów na drogę powrotną. Wytwarzanie ich na Marsie okazało się mrzonką z punktu widzenia naszych dzisiejszych technologii. Uwielbiam Zubrina, ale to pięknoduch, nie twardo stąpający po ziemi naukowiec. Nie powierzyłbym mu swojego życia... A co do prześcigiwania, no wiesz, ja się w pewnym sensie zawodowo zajmowałem kolonizacjami :) nie masz racji, generalizując dotychczasowe. A nie masz w odniesieniu do Marsa, bo wspomniałem, że potrzebna jest gigantyczna masa krytyczna - nie wiem, milion mieszkańców i uzyskana nie tylko względna niezależność, ale nadwyżka? Nie chcę tego rozwijać, ale nie doceniasz tu oporu materii, uważając, że kluczem są umysły. Obawiam się, że kluczem są energia, wolny czas, kasa... banalne i prozaiczne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: 2040 18.04.13, 00:32 dawwwkins2 napisał: > Majko, Zubrin jest pięknym przykładem marzycielstwa i... spektakularnej porażki > samej koncepcji. Dziś nikt nawet na serio nie myśli o tym, aby ryzykować podró > ż bez posiadania zapasów na drogę powrotną. Zapasy na podróż powrotną mają być wytworzone na Marsie jeszcze przed podjęciem decyzji o wysłaniu ludzi. W oryginalnej koncepcji Zubrina start ludzi nastąpiłby 16 miesięcy po wytworzeniu paliwa na Marsie. Możliwe są scenariusze, w których również droga powrotna z orbity wokółmarsjańskiej na Ziemię odbywać się będzie bez paliwa wytworzonego na Marsie - użyte ono zostanie jedynie na trasie powierzchnia Marsa - orbita wokołomarsjańska. Wydaje się, że starty uwzględniające wykorzystanie materiałów i środków napędowych wytworzonych in situ będą tak czy siak koniecznością na pewnym etapie podboju Kosmosu. Elektroliza wody jest pomysłem wręcz narzucającym się we wczesnych zastosowaniach. > Wytwarzanie ich na Marsie okazało s > ię mrzonką z punktu widzenia naszych dzisiejszych technologii. Pierwszy raz słyszę o czymś takim. Zarówno reakcja Sabatiera (przeprowadzana już w XIX wieku) jak i elektroliza wody są procesami prostymi i dobrze opanowanymi. Zresztą pracę aparatury zademonstrował Zubrin i przeszła ona testy poprawnie. Na żadnym etapie nie widzę szczególnego wyzwania technologicznego. Nawiasem mówiąc, reakcja Sabatiera była testowana na ISS, zaś elektroliza jest stosowana rutynowo na ISS w celu odzysku tlenu z wody. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: 2040 18.04.13, 07:26 Pomruku, to nie chodzi o to, że Zubrin opisał procesy niemożliwe. Czytałem krytykę jego założeń idącą pod takim kątem: to może i są technologie dające się zastosować w warunkach ziemskich, ale mrzonką jest założenie, że tak samo przebiegną, z taką samą wydajnością etc - w warunkach marsjańskich. A testowanie sprzętu i samej koncepcji na Marsie jest na tyle drogie, że przynajmniej na razie jest porównywalne z kosztami przewiezienia zapasów bez takich cudów. Pamiętaj, że Zubrin to lata dziewięćdziesiąte - dziś wiemy więcej, być może ktoś wróci do jego koncepcji, choć ja wątpię. Więcej poszukam, ale nie w tej chwili, nie wcześniej niż wieczorem. Ale to jednak nie taka oczywista sprawa z tym Zubrinem, jak pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Terraformowanie 17.04.13, 23:02 Jedna jeszcze uwaga - co do terraformowania. No wiesz, zaczynamy mówić o horyzoncie -set lat, bo to się nie stanie w kilkadziesiąt. Owszem, w tysiąc lat kolonia może stać się prymusem. Ale nie w kilkadziesiąt czy sto, pod obecnym marsjańskim niebem. A skoro się licytujemy na lektury, znasz sagę Robinsona o Marsie? en.wikipedia.org/wiki/Mars_trilogy Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_teorie Re: 2040 17.04.13, 23:11 dawwwkins2 napisał: ... > Nie, nie sądzę, aby załogowa misja poleciała "na gotowe",... > Może będą ale to nie będzie racjonalne, podobnie jak loty załogowe na Księżyc, co potwierdza prawie półwieczna już przerwa. Czyż nie? > > Dwie uwagi generalne do twego wpisu: > 1. Pojęcie "na gotowe" jest szalenie ryzykowne, bo roboty nie będą w stanie spr > awdzić, co oznacza "gotowe" ... > Sprawdzą w ogólnym niezbędnym zarysie, człowiek się do mniej istotnych różnych szczegółów dostosuje i przetrwa. > > 2. Rzecz znacznie poważniejsza. "utrzymania poziomu rozwoju cywilizacji". Nie w > ierz w to. W dotychczasowej historii kolonizacji ZAWSZE poziom kolonii bardzo d > ługo odbiegał od Macierzy :) ... > Oczywiście nie należy zakładać izolowanego rozwoju kolonii, dopóki to będzie możliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: 2040 17.04.13, 23:15 Co do nieracjonalności lotów "eksploracyjnych", to zależy od ich kontekstu. Gdyby loty na Księżyc dały wynik w postaci bazy księżycowej w roku 1985, nie mówiłbyś o nich tak, jak mówisz, prawda? :) A ja nie miałem na myśli izolowanego rozwoju, tylko proste stwierdzenie, że nawet czerpiąc z Macierzy, ale będąc daleko, bardzo długo kolonia będzie na niższym poziomie. Niechby była samodzielna - mnie to wystarczy, to uznam za gigantyczny sukces :) Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Mars albo Europa. 18.04.13, 18:58 cosmiclog.nbcnews.com/_news/2013/04/17/17799004-mars-vs-europa-are-we-looking-in-the-wrong-place-for-alien-life?lite Tylko co zrobic z taka iloscia wody? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Gdzie jeszcze jest zycie? 19.04.13, 00:11 www.cnn.com/2013/04/18/us/planet-discovery/index.html?hpt=hp_c2 Troche szkoda ze tak daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 25.04.13, 22:28 Problem z kolonizacją nie leży w technologii - bo te najważniejsze mamy opanowane, pozostaje je tylko doskonalić. Problemem jest natomiast niesamowity koszty takiej kolonizacji. Przykładowo, tylko zbudowanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS kosztowało 100 mld. dolarów. Zbudowanie bazy na Księżycu lub Marsie jest bez wątpienia dużo droższe. Chociaż by dlatego, że w jakimś sensie te bazy muszą być samowystarczalne. Na tyle, aby ludzie mogli przeżyć bez dostarczania zaopatrzenia z Ziemii. A to oznacza, że taka baza musi mieć niezawodne źródła: energii, wody i pożywienia. Bez tych 3 elementów nie ma co marzyć o stałym przebywaniu ludzi w bazie. Tym samym, koszt wybudowania takiej bazy to są gigantyczne pieniądze. Bez perspektywy realnych korzyści, nikt takich dużych pieniędzy nie wyłoży. I tu się kłania kolejny problem: przestrzeń kosmiczna i wszelkie w niej obiekty (poza Ziemią) mają - zgodnie z podpisanymi traktatami międzynarodowymi - takim sam status jak Antarktyda. Są "wspólnym" dziedzictwem ludzkości (cokolwiek miałoby to znaczyć). Żadne Państwo lub ich obywatele nie mogą rościć sobie praw do nich (tzn: nikt nie może powiedzieć że np: "Księżyc jest mój" i czerpać z tego powodu jakieś profity, a nie pozwalać na to innym). O ile w przypadku Antarktydy może mieć to sens (zachowanie unikalnego środowiska itd), to w wypadku Księżyca, Marsa i innych planet utrudnia ich ekonomiczne zagospodarowanie. Rozwiązaniem może być ustanowienie - np na podstawie nowego międzynarodowego traktatu o kolonizacji przestrzeni kosmicznej - "spółek kolonizacyjnych "- na wzór XVII-wiecznych kompanii handlowych - posiadających prawo własności do określonej planety, księżyca, grupy planetoid itd. Taka spółka kolonizacyjna - np. Lunar Inc lub Mars SA - miałaby prawo do sprzedaży terenów pod warunkiem ich zagospodarowania w jakiej perspektywie czasowej (np. 25-lat), prawo nakładania i pobierania podatków od wszelkiej działalności na swoim terenie, emitowania waluty, a także prawo stanowienia prawa na swoim terenie i nadawania obywatelstwa. Władzami spółki byłyby Rada Akcjonariuszy - reprezentująca osoby i instytucje, które zaangażowałby się kapitałowo i Rada Mieszkańców - reprezentująca mieszkańców danej planety, księżyca itd. W zależności od liczby mieszkańców wzajemne relacje tych władz zmieniałyby się (na początku Rada Akcjonariusz miałaby zdecydowanie lepszą pozycję od Rady Mieszkańców, ale w miarę upływu czasu i wzrostu liczby mieszkańców ulegałoby to stopniowej zmianie). Rada Akcjonariuszy i Rada Mieszkańców powoływałyby wspólnie Zarząd, który kierowałby sprawami spółki. Oprócz nich funkcjonowałby Sąd Najwyższy do rozstrzygania sporów w ramach spółki oraz inne niezbędne urzędy. Do sprawowania nadzoru nad tymi wszystkimi spółkami zostałaby powołana Międzynarodowa Agencja Przestrzeni Kosmicznej, która kontrolowałaby czy spółki działają zgodnie z celami do jakich zostały powołane oraz czy przestrzegają ustanowionych zasad we wzajemnych relacjach i w relacjach z mieszkańcami, a także organizowałaby sposoby postępowania wszędzie tam gdzie władztwo spółek by nie sięgało (np kontrola ruchu, służby ratunkowe czy policyjne w przestrzeni kosmicznej). Tak zorganizowany sytemu kolonizacji Kosmosu pozwoliłby na zaangażowanie olbrzymiego kapitału prywatnego, którego biliony krążą teraz po świecie bez żadnego wyraźnego celu, w nabywanie emitowanych przez spółki kolonizacyjne akcji i obligacji. A to już byłyby pieniądza aż za nadto duże aby rozruszać cały system i pchnąć na nowe tory ideę kolonizacji naszego Układu Słonecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 25.04.13, 23:30 Na początek taka uwaga: owszem, istnieje układ który mówi że ciała niebieskie nie należą do nikogo a ich ewentualne wykorzystanie jest możliwe tylko jako korzystanie ze "wspólnego dziedzictwa", jednakże - poruszaliśmy już na tym forum te kwestie - układ ten nie został ratyfikowany przez większość państw. W szczególności - państw, które mają największe techniczne możliwości podboju Kosmosu. Można wiec uznać, że sprawy czerpania profitów z przestrzeni kosmicznej nie są obecnie uregulowane. O ile znam historię kompanii, to nie istniała jedna "kompania indyjska" lecz wiele Kompanii Wschodnoindyjskich - angielska, francuska, holenderska... nawet szwedzka, jak podpatrzyłem teraz w Wikipedii. Ich istnienie porządkowało sprawy raczej w obrębie starań jednej państwowości, kompanie te natomiast rywalizowały ze sobą ostro - nawet zbrojnie - i z pewnością nie były ponadpaństwowym arbitrem regulującym kolonizacje. Wydaje się wiec, że kwestie eksploracji Kosmosu czekają na rozstrzygnięcia które nie miały precedensu w dotychczasowej działalności człowieka (nie dopuszczam bowiem myśli, ze moglibyśmy doczekać się otwartych konfliktów militarnych w Kosmosie). A rozstrzygnięcia takie powinny zapaść już wkrótce, choćby w związku z możliwymi działaniami wobec planetoid... Ot, choćby - czy USA mają prawo zmienić w latach 20-tych tor planetoidy, kierując ja na orbitę wokołoksiężycową? Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 09:40 Traktat wszedł w życie w 1967, został podpisany przez najważniejsze ówczesne potęgi kosmiczne - USA i ZSRR - i nawet zostało powołane stosowne ciało ONZ: United Nations Office for Outer Space Affairs. Niemniej, traktat ten wytwarzając iluzję, że kosmos należy do wszystkich, stawia wszystkich chętnych do kolonizacji wobec konieczności potwierdzenia siłą swoich zamiarów. A to podnosi koszty takiej kolonizacji. Co do kompanii handlowych - nie mam zamiaru się spierać w historią. Faktem jednak jest, że funkcjonowanie istotnie przyczyniło się do zwiększenia europejskiej kolonizacji, bez istotnego obciążania budżetów państw. I to miałem na myśli: utworzenie kampanii kolonizacyjnych finansowanych z kapitału prywatnego. Ale kapitał prywatny oczekuje zysków, a zyski wymagają środków, a środki - tytułów własności. Tytuły własności można uzyskać drogą zbrojną lub na drodze porozumienia. Pierwsza opcja jest zawsze dostępna, ale oto chodzi, żeby nie była konieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 10:50 Zgodzę się: mówisz o traktacie z 1967 roku. Jego głównym zadaniem było co prawda nieumieszczanie broni jądrowej w Kosmosie, ale zawierał ogólnikowe postanowienia w sprawie Kosmosu jako "dziedzictwa całej ludzkości". Ja zaś mówiłem o późniejszym traktacie z roku 1979 ("Moon Treaty") z roku 1979 który miał precyzować prawne aspekty działania na innych ciałach niebieskich. Miał - bowiem prawie nikt go nie ratyfikował. Co świadczy o tym, ze gdy strach przed zagrożeniem jądrowym z Kosmosu minął, nikt nie chciał już rezygnować z korzyści, które przyniesie kiedyś eksploatacja Kosmosu. Jeśli mówisz o kompaniach jako katalizatorach kolonizacji a nie sposobie na unikniecie sporów to pełna zgoda. Natomiast kompanie nie stworzą - moim zdaniem - podstaw pokojowego rozstzrrzania, do kogo ma należeć dane ciało niebieskie. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 10:51 Kompanie wręcz nakręcą rywalizację i konflikty, ze względu na sprzeczne interesy. A jeśli kompaniami będą państwa, tym gorzej :) Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 11:47 Cóż, jeśli, kompania kolonizacyjna będzie miała traktatowo nadany tytuł własności do danego obiektu kosmicznego (np. Księżyca albo Marsa) i na podstawie tego tytułu będzie mogła: - sprzedawać działki terenu z klauzulą konieczności jego zasiedlenia w określonym przedziale czasu (np. 25 lub 50 lat); - będzie miała uprawnienia do nakładania i pobierania podatków od wszystkich przebywających na tym obiekcie kosmicznym; - będzie miała prawo emisji waluty na tym obiekcie; - będzie mogła emitować akcje i w ten sposób zbierać pieniądze na swoją działalność kolonizacyjną; - będzie mogła zaciągać pożyczki i kredyty to myślę, że będzie na tyle majętna, żeby stworzyć infrastrukturę do rozpoczęcia i prowadzenia kolonizacji. Ponieważ jej tytuł własności będzie legalny i akceptowalny przez wszystkie potęgi kosmiczne (Rosję, USA, UE, Chiny i inne państwa), to nie widzę powodu do konfliktu o dany obiekt (państwa te można przekupić, przydzielając im odpowiednio duże pule akcji kompani kolonizacyjnej na początku - dzięki temu będą miały realny wpływ na to jak tak kompania będzie swoją misje kolonizacyjną realizowała). Oczywiście, do pomyślenia jest konflikt pomiędzy samą kompanią i kolonizatorami - ale to można uprzedzić zapisując w statucie kompani relację pomiędzy Radą Akcjonariuszy a Radę Kolonii (reprezentującą kolonistów) w miarę rozwoju kolonii. Na początku Rada Akcjonariuszy miałaby decydujący wpływ na działania Zarządu, a Rada Kolonii - nie wielki. Jednakże, w miarę postępu kolonizacji, przybywania ludności, itd. znaczenie Rady Kolonii wzrastałoby, aż w jakimś momencie zamieniłyby się one miejscami z Radą Akcjonariuszy. np: gdyby skumulowane przychody z podatków przekroczyłyby jakiś procent kapitału akcjonariuszy (powiedzmy 100% z okresu ostatnich 5 lat). Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 10:12 > (nie dopuszczam bowiem myśli, ze moglibyśmy doczekać się otwartych konfliktów > militarnych w Kosmosie). Jak to? Mi wydaje się, że otwarte konflikty militarne w kosmosie są czymś nieuniknionym. Eksploatacja i kolonizacja innych ciał niebieskich prędzej czy później doprowadzi do jakichś sporów. Początkowo te spory będą pewnie rozstrzygane na Ziemi, ale w końcu kiedyś ktoś dysponujący odpowiednim zapleczem w kosmosie stwierdzi że nie ma sensu poddawać się decyzjom podejmowanym miliardy kilometrów stamtąd, przez ludzi którzy nie mają możliwości wyegzekwowania posłuszeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 10:17 Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod tym stwierdzeniem. Tym bardziej, że konflikt po prostu leży w naturze człowieka i bez betryzacji nie ma szans na jego wygaszenie, a jak to z tą betryzacja jest, pokazał Lem. Zatem cudów nie ma, będą konflikty w kosmosie, tego żadne prawo nie ureguluje, a co najwyżej ograniczy. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 11:06 Pokazałem trochę optymizmu, a Wy ściągacie mnie na Ziemię... Niestety, mój optymizm może okazać się naiwny. Co prawda, miałem na myśli najbliższą przyszłość, a nie czasy, gdy "kolonie" zaczną się usamodzielniać. Ale i tu mam wątpliwości, które pogłębiacie... Jak również pogłębiają je ostatnie wydarzenia wokół pewnych wysepek, do których pretensje roszczą i Chiny i Japonia... Niestety, możecie mieć rację... Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 12:08 Z drugiej strony, takie konflikty mogą być praktycznie bezkrwawe. Większość pracy w kosmosie będą wykonywały maszyny i działania miliatarne będą prawdopodobnie miały na celu przejęcie lub zniszczenie sprzętu przeciwnika. Ofiary w ludziach będę pewnie proporcjonalne do liczby ludzi w tych koloniach, więc jeszcze przez bardzo długi czas będą to liczby nieporównywalnie mniejsze niż w konfliktach na Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 03.05.13, 06:56 pomruk napisał: > Jak również pogłębiają je ostatnie wydarzenia wokół pewny > ch wysepek, do których pretensje roszczą i Chiny i Japonia... Niestety, możecie mieć rację... To sa dwie rozne sprawy,bo te wysepki sa jak najbardziej realne i przynaleznosc do ktoregos kraju,to rowniez prawo polowu w tym rejonie o co najbardziej chodzi w tym konflikcie. W kosmosie sprawa wyglada calkiem inaczej,bo tam bez wspolpracy ciezko bedzie samemu cos osiagnac,bo jak dotychczas wszyscy praktycznie patrza na USA,bo reszta nie ma pieniedzy lub technologii. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 03.05.13, 10:30 Hm, realność planetoid czy innych ciał kosmicznych jest nie mniejsza niż wysp, zaś wartość surowców na nich może być większa. Co zresztą rodzi ewentualny efekt zapaści ceny danego surowca po rozpoczęciu eksploatacji w dalszej przyszłości. Co do możliwości i współpracy: mówimy raczej o najbliższych dziesięcioleciach, utrzymywanie w tym czasie przewagi technologicznej USA jest możliwe lecz wątpliwe. Trendy w zmianach PKB wskazują raczej, ze będziemy mieć np. za 30-40 lat kilku równorzędnych graczy. O ile jakieś nieprzewidziane wydarzenie (typu osobliwość technologiczna) nie spowoduje "odskoku" gospodarki w której nastąpi. Niezależnie od tego - w najbliższej perspektywie - przebąkuje się o współpracy nawet w obecnych zamierzeniach NASA. NASA bada bowiem możliwość współdziałania z Rosją w przechwyceniu planetoidy i współpracy w ESA w opracowaniu modułu usługowego dla statku Orion. Na ostatnich wizualizacjach Orion ma "skrzydła" baterii słonecznych identyczne ze stosowanymi w europejskim statku transportowym ATV. Mówi się, że będzie to miało wpływ na skład załogi owego "planetoidalnego" Oriona. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 03.05.13, 14:06 Nie wiem jak Rosjanie beda finansowac swoj program kosmiczny jak ceny ropy i gazu zaczna spadac? Obiecuja duze wydatki ale nie jestem optymistyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 03.05.13, 15:22 Jak spadną ceny ropy i gazu, zaiste będą mieli problem :) Na razie jakoś finansują. Jako ciekawostka - włączą się w program ExoMars, zastępując NASA, która zrezygnowała z niego właśnie z powodu cięć budżetowych:) Inna rzecz, że teraz ten europejsko-rosyjski projekt złośliwi nazywają Beagle-Grunt, czyniąc aluzję do dwu nieudanych przedsięwzięć marsjańskich: europejskiego Beagle 2 i rosyjskiego Fobos-Grunt ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Pełna niezgoda :) 26.04.13, 10:23 > Problem z kolonizacją nie leży w technologii - bo te najważniejsze mamy opanowane, > pozostaje je tylko doskonalić. Pełna niezgoda. Mamy co najwyżej opanowane technologie napędu, cho,c powolnego. Same technologie podtrzymywania życia na innej planecie, z jej specyficznymi cechami - no w życiu, na razie nie mamy nawet opanowanych technologii pozwalających utrzymać przy życiu maszynę :) Serio, nie, całe pasmo technologii pozwalających nie tyle przenieść na Marsa ileś ton towarów i ludzi, tylko pozwalających mu tam przeżyć, to otwarty temat. Jeśli nie wierzysz, jeden przykład: nie wiemy na razie zbyt dobrze, jakie będą skutki lotu w otwartej przestrzeni, podobnie nie wiemy, jakie będą skutki napromieniowania w atmosferze marsjańskiej, niemal pozbawionej osłony magnetosfery. A to tylko jeden z miliona aspektów, które trzeba uwzględnić... Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Kiedy na Marsa? 26.04.13, 10:53 > Problem z kolonizacją nie leży w technologii - bo te najważniejsze mamy opanowane, > pozostaje je tylko doskonalić. To trochę tak jakby mieszkańcy jakiejś wyspy po wybudowaniu pierwszej tratwy powiedzieli że mają już najważniejsze technologie żeby opanować cała Ziemię, tylko muszą ją jeszcze udoskonalić. W pewnym sensie jest to prawda, tylko że między tratwą a karawelą jest dużo "udoskonalania". No i żeby opanować inne kontynenty trzeba jeszcze wyhodować inne rośliny uprawne, zaprojektować inne domy, zrobić sobie ubrania na zimę i zmienić zupełnie kulturę. Wyobrażanie sobie, że na innych planetach będziemy żyć tak jak na Ziemi jest ślepą uliczką, jeszcze bardziej niż wyobrażanie sobie człowieka z buszu że wszędzie na Ziemi mógłby postawić sobie chatkę i biegać w przepasce biodrowej. Nie "sterraformujemy" Merkurego ani Plutona, tak żeby wyglądały jak Ziemia. Możemy albo wykopać sobie tam głębokie jaskinie i mieszkać w tych jaskiniach udając że "skolonizowaliśmy planetę", albo zmodyfikować nasze ciała do tego stopnia, żeby móc przetrwać na ich powierzchni. A takiej technologii nie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: Kiedy na Marsa? 03.05.13, 05:08 Książki Bena Bova to ja też czytałem, ale to jest forum "nauka" a nie s-f... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 11:06 Słuchałem wczoraj audycji w Tok FM na temat Marsa, projektu Mars One, itd. Na pytanie prowadzącego audycję, czego trzeba, aby wyprawić się Marsa, jeden z gości powiedział: "Kasa, kasa i jeszcze raz kasa". Nie technologie, nie ludzie, nie kwestie organizacyjne są naszymi ogranicznikami, tylko pieniądze, a raczej ich brak. Od sukcesu programu Apollo, w astronautyce następuje systematyczne ograniczanie środków na to wydawanych. Dla niepoznaki, dla celów prestiżowych jest on nadal utrzymywany, na znak naszej obecności w kosmosie, ale jest coraz bardziej obkrajany. Najpierw wymiękł ZSRR przegrywając prestiżowy wyścig do Księżyca, później USA zakańczając ten wyścig. Później znowu ZSRR/Rosja kończąc program MIR, następnie USA kończąc program lotów wahadłowców. Teraz jedynym miejsce obecności ludzi w kosmosie jest ISS, która coraz bardziej się starzeje i już teraz trwają dyskusje nad jej zakończeniem, a nie przedłużeniem, nie wspominając o rozbudowie. W jakimś sensie ISS jest granicą ludzkiej obecności w kosmosie i nic nie zapowiada, abyśmy tę granicę - jako ludzkość - mieli realny zamiar przesunąć. Po prostu wyczerpuje się formuła, w której państwa finansują pobyt ludzi w kosmosie dla celów pozamerkyntalnych (tj. naukowych, prestiżowych, politycznych, itd). Jest to dla nich po prostu za drogie. Rosjanie uświadomili sobie to wcześniej, Amerykanie dopiero teraz. Chińczycy może jeszcze mają jakieś ambicje w tej materii, ale robią to nadzwyczaj powoli - bardziej na zasadzie zaliczania kolejnych baz, przez które wcześniej przeszli Rosjanie i Amerykanie. Nie ma bolca, jeśli ludzkość chce postępu w swojej obecności w kosmosie, musi wymyślić nowe ramy finansowania tej obecności. Dotychczasowa formuła się wyczerpuje. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 14:10 grosz-ek napisał: > Nie technologie, nie ludzie, nie > kwestie organizacyjne są naszymi ogranicznikami, tylko pieniądze, a raczej ich brak. Z tego samego powodu nie ma interwencji w Syrii.Jest to kwestia tylko i wylacznie kasy,tylko dlaczego Amerykanie maja zawsze za wszystko placic. Jak sie EU i Japonia do tego doloza to USA zrobia tam porzadek w 1 miesiac. > Najpierw wymiękł ZSRR przegrywając prestiżowy wyścig do Księżyca, Powiedzmy sobie szczerze,NIKT poza USA nie ma technologi by ladowac na ksiezycu i stamtad wracac w calosci. > Nie ma bolca, jeśli ludzkość chce postępu w swojej obecności w kosmosie, musi w > ymyślić nowe ramy finansowania tej obecności. Dotychczasowa formuła się wyczerpuje. Jesli jest np. 100 pozycji w budzecie to okazuje sie ze jednak ...najblizsza cialu jest koszula. Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 15:04 > Z tego samego powodu nie ma interwencji w Syrii.Jest to kwestia tylko i wylaczn > ie kasy,tylko dlaczego Amerykanie maja zawsze za wszystko placic. > Jak sie EU i Japonia do tego doloza to USA zrobia tam porzadek w 1 miesiac. > Nie wiem, nie znam się na polityce międzynarodowej, ale z tego, co do mnie dochodzi, problemem nie są pieniądze, lecz brak zgody pomiędzy USA, a Rosją odnośnie interwencji. Amerykanie może i by chcieli, w końcu są i w Iraku i w Arabii - czyli państwach sąsiadujących z Syrią, jednakże Rosja stawia veto takiej interwencji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ ze względu na sojusznicze relacje z obecnym reżimem w Damaszku. Ale, co ja o tym wiem ... > Powiedzmy sobie szczerze,NIKT poza USA nie ma technologi by ladowac na ksiezycu > i stamtad wracac w calosci. Cóż, USA obecnie nie ma technologii nawet żeby polecieć na ISS, a co dopiero mówić o Księżycu. W załogowych lotach do ISS wyręczają ich Rosjanie, a nad swoimi technologiami niespiesznie dopiero pracują. Wątpię także nad przydatnością planów z misji Apollo w dzisiejszych czasach - znaczna część materiałów z ówczesnych czasów nie jest dzisiaj produkowana, bo są ich lepsze/nowocześniejsze zamienniki, które jednakże nie zostały opracowane z myślą o lotach na Księżyc, więc je należałoby odpowiednio zaadaptować. Co oczywiście wymaga czasu, pracy i pieniędzy. ISS wyznacza w tym momencie górną granicę naszych możliwości lotu w Kosmos. I póki co, nikt się nie kwapi do ich poszerzenia, bo też nie za bardzo wiadomo po co. Astronautyka przez polityków jest bardziej traktowana jako źródło nowych technologii potencjalnie mających zastosowanie w innych obszarach gospodarki. A przy takim ujęciu bardziej perspektywiczne, bardziej innowacyjne, ale też dużo tańsze są loty bezzałogowe. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 16:30 grosz-ek napisał: > ISS wyznacza w tym momencie górną granicę naszych możliwości lotu w Kosmos. I p > óki co, nikt się nie kwapi do ich poszerzenia, bo też nie za bardzo wiadomo po > co. Astronautyka przez polityków jest bardziej traktowana jako źródło nowych t > echnologii potencjalnie mających zastosowanie w innych obszarach gospodarki. A > przy takim ujęciu bardziej perspektywiczne, bardziej innowacyjne, ale też dużo > tańsze są loty bezzałogowe. A zatem stanowisko USA w tej sprawie wynika ze zrozumienia tego co napisales powyzej, a nie braku odpowiednich technologii. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 16:56 grosz-ek napisał: > jednakże Rosja stawia veto takiej interwencji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ ze względu na >sojusznicze relacje z obecnym reżimem w Damaszku. Ale, co ja o tym wiem ... Widac ze nic nie wiesz. Chodzi o sprzedaz broni rosyjskiej do Syrii. Gdyby USA wyzwolily Syrie to sprzedaz broni rosyjskiej do Syrii by ustala tego samego dnia. > Cóż, USA obecnie nie ma technologii nawet żeby polecieć na ISS, a co dopiero mó > wić o Księżycu. Wylecz sie z mitow prorosyjskich. Ta pierwsza ruska lajba ISS sie rozpadla do konca i zostala zastapiona sprzetem amerykanskim. Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 18:02 > Wylecz sie z mitow prorosyjskich. > Ta pierwsza ruska lajba ISS sie rozpadla do konca i zostala zastapiona sprzetem > amerykanskim. Którym amerykańskim? Bo rosyjski, choć finansowany z pieniędzy NASA, moduł Zarja był pierwszy. Dopiero później dołączył do niej amerykański Unity, który w zasadzie jest korytarzem łącznikowym pomiędzy innymi modułami stacji, a w chwilę potem w pełni rosyjska Zwiezda, która jest jednym z 3 głównych modułów stacji. Poza tym faktem jest, że od 2 lat USA samodzielnie nie wysyłają ludzi i posiłkują się w tej materii pomocą Rosjan. Więc o jakich rosyjskich mitach Ty prawisz? Rosjanie i Chińczycy latają samodzielnie w Kosmos , USA i UE natomiast korzystają z pomocy Rosjan. I przez co najmniej przez 2 najbliższe lata tak jeszcze będzie. USA są w trakcie zmiany technologii - wycofali stare wahadłowce, a nowej jeszcze nie opracowali. I nie spieszą się z jej opracowaniem, bo rosyjska całkiem dobrze się sprawuje, Więc jakie mity? Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 18:14 grosz-ek napisał: > I nie spieszą się z jej opracowaniem, bo rosyjska całkiem > dobrze się sprawuje, Więc jakie mity? Obaj nie doceniacie USA. Wykorzystuja one zawsze inne kraje i ludzi do swych potrzeb. Placa im za to poczuciem,ze pracuja z nimi i sa nawet w tym lepsi. Po co maja niszczyc swoj sprzet i narazac swoich ludzi? To sie nazywa w Ameryce "smart business". Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 21:27 Każdy orze jak może. Tylko nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy z kolonizacją kosmosu. Amerykanie polecieli parę razy na Księżyc, udowodnili, że jak chcą, to mogą, po czym od 40 lat już tam nie wrócili, do nie ma po co. A nie ma po co, gdyż taki jest układ ekonomiczno-gospodarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 21:40 grosz-ek napisał: > Każdy orze jak może. Tylko nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy z kolonizacją ko > smosu. Amerykanie polecieli parę razy na Księżyc, udowodnili, że jak chcą, to m > ogą, po czym od 40 lat już tam nie wrócili, do nie ma po co. Co mieli zrobic to zrobili a teraz inni robia. Kolonizacja to zwykla sciema,chodzi o bezpieczenstwo miedzynarodowe i zapewnienie stabilnosci demokracji na swiecie. Trzeba myslec po amerykansku,czyli patriotycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 08.05.13, 23:04 grosz-ek napisał: > Którym amerykańskim? > Bo rosyjski, choć finansowany z pieniędzy NASA, moduł Zarja był pierwszy. Dopie > ro później dołączył do niej amerykański Unity, który w zasadzie jest korytarzem > łącznikowym pomiędzy innymi modułami stacji, a w chwilę potem w pełni rosyjska > Zwiezda, która jest jednym z 3 głównych modułów stacji. Tak,Rosjanie by cos zrobili bez pomocy USA. > Poza tym faktem jest, że od 2 lat USA samodzielnie nie wysyłają ludzi i posiłku > ją się w tej materii pomocą Rosjan. Jaka "pomoca" Rosjan? Kto za to placi? Jak kupujesz kielbase w sklepie,to korzystasz z czyjejs pomocy czy sam placisz? Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Kiedy na Marsa? 12.05.13, 09:45 > Jaka "pomoca" Rosjan? Kto za to placi? > Jak kupujesz kielbase w sklepie,to korzystasz z czyjejs pomocy czy sam placisz? Jak kupuję kiełbasę w sklepie to się nie upieram że ją zrobiłem. Amerykanie nie umieją w tej chwili zrobić kiełbasy i muszą ją kupować u Rosjan. Prawda jest taka że USA nie potrafią w tej chwili wysłać człowieka w kosmos i są zdani na łaskę Rosji, tak jak my w tej chwili jesteśmy zdani na rosyjski gaz. Ile to jeszcze potrwa to zupełnie inna sprawa, ale dziś takie są fakty. p.s. Jak się dyskutuje o nauce to dobrze odłożyć na półkę swój światopogląd w którym USA jest cacy a pozostali są "be", albo mówisz o faktycznym stanie rzeczy albo mówisz o swoich sympatiach ale wtedy lepiej na innym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Kiedy na Marsa? 12.05.13, 13:26 fidziaczek napisał: > Amerykanie nie umieją w tej chwili zrobić kiełbasy i muszą ją kupować u Rosjan. To prawda,ze Amerykanie nie umieja zrobic kielbasy (i nie tylko),ale powinni ja kupowac od Polakow. > Prawda jest taka że USA nie potrafią w tej chwili wysłać człowieka w kosmos i s > ą zdani na łaskę Rosji, tak jak my w tej chwili jesteśmy zdani na rosyjski gaz. Wyslac czlowieka w kosmos potrafi nawet Polska,potrzebna jest tylko kasa. USA ma inne teraz priorytety. > ... USA jest cacy a pozostali są "be",... To jest polityka,a w niej nie ma pojecia wartosci dobra i zla. Wszyscy sa cacy,bo mysla o sobie z wyjatkiem Polski,ktora zawsze walczyla o to,aby jej bylo zle a innym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kiedy na Marsa? 12.05.13, 15:10 fidziaczek napisał: > Prawda jest taka że USA nie potrafią w tej chwili wysłać człowieka w kosmos A ty umyslowo wrociles do przedszkola. Ponad 40 lat temu Amerykanie wyladowali na ksiezycu i co....zapomnieli jak to sie robi??? Sa inne priorytety i robi sie co innego. > i są zdani na łaskę Rosji, tak jak my w tej chwili jesteśmy zdani na rosyjski gaz. Bo amerykanski gaz jest dla was za tani,a wy znani jestescie z tego ze lubi przeplacac,aby tylko Rosjanom po palcu w odbyt wejsc. > p.s. Jak się dyskutuje o nauce to dobrze odłożyć na półkę swój światopogląd w k > tórym USA jest cacy a pozostali są "be", albo mówisz o faktycznym stanie rzeczy > albo mówisz o swoich sympatiach ale wtedy lepiej na innym forum. Caly czas mowimy o pieniadzach,ze Polacy lubia przeplacac za rosyjska rope,rosyjski gaz i za wszystko inne co rosyjskie,bo bez Rosji i mentalnosci rosyjskiej zyc nie umieja. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Grasshopper też święci sukcesy 26.04.13, 13:50 Jeśli chodzi o stworzenie rakiet mogących tanio dowieźć ludzi na Marsa, to SpaceX jest coraz bliżej realizacji tych planów. Projekt Grasshopper - rakiety wielokrotnego użytku - osiąga kolejne sukcesy. Ostatnio po sieci krąży nagranie z rakietą która w wietrzny dzień wznosi się na 250 metrów, przez chwilę zawisa na pracujących silnikach i potem ląduje z dokładnością do pół metra w lądowisku. www.universetoday.com/101627/spacex-grasshopper-flies-high/ Widać że nie marnują czasu. W tym tempie w parę lat możemy być świadkami pierwszego wyniesienia na orbitę satelity bez zmarnowania przy tym rakiety. A to będzie kamień milowy w historii podboju kosmosu. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Grasshopper też święci sukcesy 26.04.13, 14:16 asteroida2 napisał: > Widać że nie marnują czasu. Pewnie,ze nie marnuja czasu.Ten filmik z cowboyska piosenka country w tle "The ring od fire" dosyc wyraznie mowi po co to ma byc. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Grasshopper też święci sukcesy 03.05.13, 07:02 dum10 napisał: > Pewnie,ze nie marnuja czasu.Ten filmik z cowboyska piosenka country w tle > "The ring od fire" dosyc wyraznie mowi po co to ma byc. C'mon toc to Johnny Cash. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Kolonia na Marsie - całkowita utopia 03.05.13, 18:32 Utopia tym bardziej utopijna, im więcej lat upłynie. Paradoksalnie. OK! Mamy rakiety, mamy technologie. OK! Wybudowaliśmy na Marsie "szklarnię" taką na 200ha, gdzie ziemię można uprawiać - setka kolonistów się wyżywi. Koniec problemów? Wręcz przeciwnie! To dopiero początek. dawwwkins2 poruszył bardzo ważny problem, szkoda, że niedoceniony na forum: niestabilności takiej kolonii i ciągłej zależności od metropolii - Ziemi. Paradoksalnie na Marsa łatwiej było wysłać ludzi w XVII wieku. Co im było potrzeba, aby przetrwać? Kawałek pola. Koń i pług. Do tego jakiegoś kowala oraz tkacza. Nawet cyrulik nie był potrzebny, bo próchniejące zęby można wyrwać przy pomocy sznurka. Pytanie zasadnicze, kto z Was chciałby wylądować w takich warunkach? W Warunkach, gdzie aspiryna będzie dobrem luksusowym! Bo importowanym z Ziemi OK. Ja, jako "siła medyczna" i pomruk jako chemik, tam lądujemy. Ja wiem komu podać aspirynę, jako "siła medyczna", a pomruk wie jak ją pozyskać z kory wierzby jako "siła chemiczna" Robimy sztuczne bagno, aby móc na Marsie hodować wierzby? Robimy laboratorium, w którym pomruk zsyntetyzuje w sumie prosty związek - aspirynę? Jeśli budujemy laboratorium "dla pomruka", to zastanówmy się jakich odczynników będzie on potrzebować! Te pytania nie mają końca. Wy, takie odniosłem wrażenie, ufiksowaliście się tylko na kwestii stworzenia na Marsie warunków do przeżycia. Takiej biosfery, czy jakoś tak. Tym czasem, takie głupstwo, jak zapalenie wyrostka robaczkowego, może w takiej kolonii być śmiertelne. Wycięcie wyrostka wiąże się z otwarciem jamy otrzewnej, a to był śmiertelny problem dla chirurgów prawie do początku XX wieku, a właściwie do czasu opracowania skutecznej narkozy. Do skutecznej narkozy potrzeba podtlenku azotu i morfiny zdatnej do podawania dożylnego. Tu pomruk już nie pomoże, bo lek dożylny musi być wolny co najmniej od pirogenów (związków gorączkotwórczych), więc trzeba będzie zabrać kogoś dodatkowego. Chcielibyście żyć na planecie, gdy pospolite zapalenie wyrostka jest śmiertelne? Zobaczcie! Do takiej prostej koloni trzeba zabierać "balast: mnie, pomruka, i "kogoś dodatkowego". Trzeba zabrać osoby, które nie będą wytwarzać pożywienia. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia 03.05.13, 19:38 nikodem123 napisał: > Wy, takie odniosłem wrażenie, ufiksowaliście się tylko na kwestii stworzenia na > Marsie warunków do przeżycia. Takiej biosfery, czy jakoś tak. Ja bylbym temu przeciwny.Pewno chodzi o stworzenie takich warunkow jak na ISS. Ma ktos jakis pomysl na stworzenie atmosfery na Marsie? Odpowiedz Link Zgłoś
kala.fior Terraforming 04.05.13, 11:28 en.wikipedia.org/wiki/Terraforming_of_Mars Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Terraforming 04.05.13, 14:48 " Impacting an asteroid, which is often considered a synergistic effect, would require approximately four 10-billion-tonne ammonia-rich asteroids to trigger the runaway greenhouse effect, totaling an eight degree increase in temperature." To bym chcial zobaczyc na wlasne oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia 03.05.13, 19:48 nigdy nic z tego nie będzie choćby przez brak pola magnetycznego którego nie da się terraformować przez inne ciążenie i wiele innych drobiazgów które spowodują że stan psychiczny i fizyczny osadników będzie nieporównanie gorszy niż na ziemi co będzie się przekładać na różne dziwne choroby to jakiś zwierzęcy atawizm ta chęć kolonizacji marsa dlaczego nie dna oceanów? dlaczego nie antarktyda? w porównaniu z marsem to szczyt himalajów gdzie giną ludzie jest rajem i łatwiej tam założyć kolonię niż na marsie, ale dziwnie ten pomysł nikogo nie porywa :) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia 03.05.13, 21:45 Mnie nie o to chodziło. Zakładamy, że mamy technologię, która pokona nawet brak magnetyzmu i co tam jeszcze... To można pokonać - to tylko kwestia czasu. Dla mnie problemem jest to co poruszył dawwwkins2: krytyczna masa populacji. dum10 zupełnie bez sensu deprecjonował swój udział w eksperymencie, który polegał na podawaniu związków boru pacjentom z guzem nowotworowym. Atomy boru miały gromadzić się w tkance nowotworowej. Naświetlane niskoenergetycznymi (subtermicznymi - tak to zrozumiałem) neutronami zaczynały wydzielać cząstki alfa niszczące guz., I co? W koloni na Marsie będzie możliwe takie leczenie, bez systematycznego wsparcia przez metropolię? Tam nic nie będzie możliwe: ani koronarografia, ani zwykłe naświetlanie raka bombą kobaltową. Nawet jak się zepsuje zwykły aparat do EKG, to trzeba będzie, go do naprawy przesłać na Ziemię, bo trudno się spodziewać, że w tak niewielkiej populacji znajdzie się człek, który będzie potrafić go naprawić. Zresztą, aby naprawić, to metropolia musiałaby przesłać całkiem sporą porcję technologii. Nawet jeśli postęp pójdzie tak daleko, że podróż na Marsa będzie zajmować mniej niż rok, a statki kosmiczne będą mogły być obładowane niczym XVII wieczne karawele, to utrzymanie stabilnej populacji kolonizatorów na Marsie widzę... No, właśnie. Nie widzę. Nawet Marsa jako koloni karnej, gdzie jak Pismo mówi: "Potem czoła będziesz nawadniał ziemię swoją, a krwią własną z palców płynącą ją użyźniał" "Pismo" - to oczywiście moje pismo na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Mars = Australia = Cypr? 22.05.13, 21:54 Odpowiedź jest więc prosta. By kolonia miała potencjał przeżycia trzeba wysłać milion. Skąd weźmiemy milion? Może wysłać przestępców? Przynajmniej w stadium początkowym. Dziś pretekst wydaje się być jeden. Pieniądze. Póki się to nie zmieni trzeba szukać kruczków prawnych. Zróbmy tam strefę wolnocłową. I wolnopodatkową. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 04.05.13, 00:30 Jeśli ograniczymy rozważania do kolonii liczącej np. 200 kolonistów, z całą pewnością będzie ona w znacznym stopniu zależna od Ziemi. Ale nie musi odczuwać braku personelu medycznego - nic nie stoi na przeszkodzie, by 10% jej załogi stanowili medycy zaś dalsze 20% przyuczeni ratownicy. Problem sprowadzania leków nie jest krytyczny masowo: powiedzmy, że po pewnym czasie 40 z nich będzie wymagało podawania większej ilości leków. Ile to będzie? Powiedzmy średnio 5 g substancji czynnej na osobę dziennie. Daje to łącznie 146 kg na okres dwuletni - liczę tu okres miedzy kolejnymi opozycjami Marsa. Nie jest to ilość katastrofalnie wielka, raczej będzie stanowiła drobny ułamek masy co opozycja wysyłanej na Marsa - np. sądzę ze co najmniej kilkadziesiąt ton masy użytecznej. Niewątpliwie asortyment leków będzie ograniczony, podobnie jak asortyment narzędzi diagnostycznych. Twierdzisz, że ludzie na to "nie pójdą". Otóż "idą" i to masowo na groźniejsze wyrzeczenia - osoba, która jedzie obserwować szympansy wie, że na miejscu nie będzie mieć tomografu gdy coś jej spadnie na głowę, a gdy coś się zepsuje, nie nawiąże wystarczająco szybko kontaktu z cywilizacją. Wielu ludzi "pcha się" w dzicz, zdając sobie sprawę z tego, ze zmniejsza znacząco oczekiwany okres życia - co uświadamiają im towarzystwa ubezpieczeniowe. Skrajnie krytycznie odnoszę się do przedsięwzięcia Mars One, ale znaczącą wydaje mi się wiadomość, ze zgłosiło się do programu już 20 000 ochotników. Sądzę, że nie będziesz miał aż tak wielkich oporów pewnej grupy ludzi przed obniżeniem standardu życia. Z drugiej strony sądzę, ze obniżenie nie będzie aż tak ogromne - przy kolonii 200-osobowej chyba będą mogli już liczyć na rezonans magnetyczny czy PET. A że należy liczyć się z awarią urządzenia? Cóż, po prostu trudno, to ryzyko muszą mieć już wkalkulowane... jak również wiele innych, poważnych... Dla uproszczenia pomijam ważne kwestie np. degradacji środków leczniczych podczas długotrwałego lotu - temat dopiero "liźnięty" przez badaczy. Nie wiem, nie zastanawiałem się nawet przy jakiej liczebności i jakim nakładem środków kolonia rozwinęłaby zalążki własnego przemysłu - np. chemicznego. Zajrzałbym do "Czasu Marsa" Zubrina ale gdzieś mi się zapodział, dawno nie przeglądany ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 04.05.13, 04:43 Ci ludzie ktorzy zostaja astronautami to nie sa przecietni Kowalscy ktorzy 2xw roku choruja na grype i czesto maja przepicia czy glod nikotynowy. To sa najzdrowsi z mozliwych ludzi,ktorzy co najmniej przez 2 lata przechodza przez najrozniejsze testy czy nadaja sie na takie wyprawy. Czy nie znacie takich opowiesci ze gosciu zyl 90 lat i nigdy nie byl u lekarza? Uwierzcie mi-sa tacy. Ja tez mialem takie okresy w zyciu ze przez ponad rok ani razu nie bylem u lekarza i lekarz dzwonil do mnie bym przyszedl na kontrolna wizyte bo inaczej to strace ubezpieczenie. Przypominam sobie dziadka,ktory zyl 90 lat i nie pamietam kiedy on byl u lekarza,choc palil niemal do smierci.Jak mial 65 lat to gruchal z babcia ze malo lozka nie rozwalili. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 04.05.13, 11:25 Wiesz, ci najzdrowsi z najzdrowszych nawet w okresie największej przydatności do lotów chorują i umierają. Kosmonauta Bielajew (pierwszy który umarł z powodu choroby) zmarł kilka lat po locie z powodu zapalenia otrzewnej. Zaś kosmonauta Żołobow miał zaburzenia psychiczne podczas swego pierwszego lotu - lot przerwano... Poza tym ci ludzie po prostu będą się starzeli w warunkach odmiennych od ziemskich! Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 04.05.13, 14:25 pomruk napisał: > Wiesz, ci najzdrowsi z najzdrowszych nawet w okresie największej przydatności d > o lotów chorują i umierają. Kosmonauta Bielajew (pierwszy który umarł z powodu > choroby) zmarł kilka lat po locie z powodu zapalenia otrzewnej. Stres ich wykancza.Mieszkasz w biednym kraju,gdzie ludzie ledwo koniec z koncem wiaza,a tu nagle stajesz sie oczkiem w glowie rzadu i wszystkich ludzi. "Statek lądował w tajdze, w odległości ok. 180 km na północ od miasta Perm, gdzie kosmonauci spędzili ponad dwie doby, oczekując na mrozie na ekipę ratunkową i odstraszając wilki strzałami z pistoletu." Masz dostep do najnowszej techniki ale musisz sie tez od wilkow umiec opedzac. > Zaś kosmonauta Żołobow miał zaburzenia psychiczne podczas swego pierwszego lotu - lot przerwano... Poza tym ci ludzie po prostu będą się starzeli w warunkach odmiennych od z > iemskich! Zgadza sie ale teraz juz przynaleznosc partyjna nie jest brana pod uwage przy selekcji,to pewno i lepszych beda wybierali niz przed laty. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 04.05.13, 14:57 Najlepsi będą chorować i starzeć się, wierzaj mi. Mimo wszytko jest to problem. Sadzę, że wielu zgodzi się na obniżoną jakość życia w zamian za niesamowitą przygodę, tylko tyle. Ale nie róbmy z tych ludzi herosów, których dolegliwości nie będą się imać. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia? 07.05.13, 18:56 To musza byc ludzie po 40-stce,ktorzy maja juz rodziny i dzieci odchowane,bo wysylanie mlodych samobojcow nie ma sensu.Musza miec po co wracac. Ja mysle ze chorowac nie beda,bo wszystko bedzie tak zapiete na ostatni guzik,ze sobie dadza rade.Moga przeciez wziac ze soba kupe lekarstw i kontaktowac sie z lekarzami na ziemii jak co i kiedy uzywac. Odpowiedz Link Zgłoś
kala.fior Lekarstwa ? Elementry dear N.... 04.05.13, 11:40 ..."po prostu" aspirynę wydrukują sobie na drukarce molekularnej, wystarczy "parę" worków podstawowych molekuł, tak jak dzisiaj już można drukować plastikowe części zamienne. Medycyna pewnie bezie wyglądać inaczej, może zamiast IRM i scannerów wystarczy wysłać "nano-zwiadowców" wykonujących należyte analizy in situ ? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Re: Lekarstwa ? Elementry dear N.... 04.05.13, 17:42 Moim zdaniem, wiara w nanotechnolgię w medycynie to jest największa pułapka. "Nano-zwiadowcy"? OK Tylko zdefiniuj im, konkretnie, co jest do zniszczenia, a czego ruszać nie wolno. No! Taki zwiadowca ma niszczyć raka. Tylko, proszę, zdefiniuj, co odróżnia komórkę rakową od zwykłej! Jak ci nano-zwiadowcy mają ją rozpoznać? Mówię to bez agresji, choć może językiem cokolwiek napastliwym. Jeśli znajdziesz sposób na rozróżnienie komórek rakowych od zdrowych, to łatwiejsze jest stworzenie odpowiednich przeciwciał. Zamiast nanotechnologii. Odpowiedz Link Zgłoś
kala.fior Re: Lekarstwa ? Elementry dear N.... 04.05.13, 19:38 Mnie raczej chodziło o stawianie diagnozy, o "zwiady" przy pomocy non-robotów, jako zastąpienie dużych, ciężkich i skomplikowanych maszyn. A raka badą pewnie zwalczać tresowane T-cells, to jest niezwykle obiecująca i precyzyjna technika. W NASIE jest już lista ochotników na podróż na Marsa tylko w jedna stronę wiec z góry wiedzą ze przygoda będzie miała pewny koniec. W wyrostek można wyciąć na wyrost! Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Lekarstwa ? Elementry dear N.... 07.05.13, 19:05 kala.fior napisał: > W NASIE jest już lista ochotników na podróż na Marsa tylko w jedna stronę wiec > z góry wiedzą ze przygoda będzie miała pewny koniec. Nie mysle by ktos taka liste robil. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Lekarstwa ? Elementry dear N.... 07.05.13, 19:00 nikodem123 napisał: > "Nano-zwiadowcy"? OK Tylko zdefiniuj im, konkretnie, co jest do zniszczenia, a > czego ruszać nie wolno. Wszyscy ludzie wybierajacy sie w kosmos sa po studiach i wystarczy i krotki crush course z medycyny by obyli sie bez lekarza.Poza tym zawsze moga sie kontaktowac. Nikt nie przewiduje wykonywania operacji na otwartym sercu w kosmosie. Odpowiedz Link Zgłoś
dawwwkins2 Tia, nie ma jak urzędowy optymizm :) 07.05.13, 20:29 Oczywiście, lekarstwa mogą mieć. Ale jeśli myślisz, że da się przeprowadzić trudniejszą operację po krótkim przeszkoleniu, to grubo się mylisz. A właściwie... nie mylisz. Ale czy uwzględniasz poziom śmiertelności po takich "operacjach"? Przez kilka lat może się zdarzyć tyle nieprzewidzianych rzeczy, że szkoda gadać. A do tej pory nie wiemy wiele o wpływie wysokoenergetycznego promieniowania na kosmonautów i kolonizatorów. Tu będzie prawdopodobnie sporo przykrych niespodzianek. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Tia, nie ma jak urzędowy optymizm :) 08.05.13, 00:02 dawwwkins2 napisał: > Przez kilka lat może się zdarzyć tyle nieprzewidzianych rzeczy, że szkoda gadać > . A do tej pory nie wiemy wiele o wpływie wysokoenergetycznego promieniowania n > a kosmonautów i kolonizatorów. Tu będzie prawdopodobnie sporo przykrych niespodzianek. Nie wiemy tez jaki moze miec wplyw dlugi brak jakiejkolwiek konkretnej rozrywki. Czy dziewczynki tez tam pojada?Jak bedzie wygladac takie marsjanskie go-go? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Tia, nie ma jak urzędowy optymizm :) 08.05.13, 01:06 Musza wziac pare kelnerek i tancerek tak zeby byla proporcja 2:1.Dwie dziewczyny na jednego faceta,to wtedy nie beda chorowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dum10 Re: Tia, nie ma jak urzędowy optymizm :) 08.05.13, 17:03 To nie sa zarty,ale zwykla rzeczywistosc.Jak moze zyc czlowiek w warunkach w ktorych do zycia nie zostal przystosowany? No,ale jezeli ktos prawie cale zycie mieszka na tej samej ulicy to wyobrazenie sobie innego otoczenia przekracza jego wyobraznie. Kosmos i inne planety sa ciekawe tak,jak ciekawe sa filmy i na ktore chodzimy do kina. Z ulga jednak przyjmujemy chwile kiedy zapali sie swiatlo na sali i drzwi na zewntarz zostana otwarte. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamrydzyka Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia 21.05.13, 22:06 >nikodem123 napisał: > Zobaczcie! Do takiej prostej koloni trzeba zabierać "balast: mnie, pomruka, i " > kogoś dodatkowego". Trzeba zabrać osoby, które nie będą wytwarzać pożywienia. Tym kims dodatkowym bedzie chinczyk ktory do znieczulenia w czasie operacji zastosuje apukumpture.:)) Zas chinczycy juz maja w planie wyprawy do Marsa. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Kolonia na Marsie - całkowita utopia 22.05.13, 21:05 Chinczycy wszystkich wyprzedza i zajma cala planete.Szybko zaczna budowac tam atmosfere. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.courvoisier Re: Kiedy na Marsa? nieprędko! 08.05.13, 11:40 Nie ma inżynierów. Są spekulanci finansowi, a inżynierów brak. Od czasu słynnej wyprawy "7 UP", która miała miejsce w latach 80-tych, jeszcze się pogorszyło. Kto ma niby na tego Marsa polecieć? Jeśli nie da się przy pomocy rozkazu, to trzeba będzie poszukać samobójców. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Horor ladowania na Ksiezycu. 09.05.13, 08:44 www.youtube.com/watch?v=PrDOBzL6JXo W tv wygladalo to bardzo dobrze ,ale Neil Armstrong mial puls 153 podczas ladowania na ksiezycu. I nie wiem dlaczego kiedykolwiek byl Apollo-13 skoro to bardzo nieszczesliwy numer.Dzieki bogu udalo sie chlopakom. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: a co z wizami? 22.05.13, 21:06 Na razie po wizy trzeba chodzic do ambasady amerykanskiej a pozniej Chinczycy podnajma cala planete. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: Kiedy na Marsa? 04.06.13, 15:53 next.gazeta.pl/next/1,114656,14009334,Zbadano_promieniowanie_w_czasie_misji_na_Marsa__Nie.html#BoxTechTxt to chyba już lepiej tą kolonię na księżycu założyć bliżej jest a skoro i tak trzeba siedzieć pod ziemią to co za róznica :) Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 04.06.13, 17:30 Dawka, zmierzona podczas lotu Curiosity, rzeczywiście jest niepokojąca, zwłaszcza że dotyczy bardziej przenikliwego promieniowania galaktycznego a nie słonecznego. Odpowiadałaby ona zwiększeniu zachorowania na raka o nieco ponad 3% (dla podróży Ziemia -krótko na Marsie - Ziemia), fatalnie, gdyż właśnie 3% NASA przyjęła za wartość krytyczną. Tym niemniej wnętrze Curiosity nie było optymalizowane pod względem równomierności gęstości osłon - optymalizacja taka zmniejszyłaby w pewnym stopniu pochłoniętą dawkę (pewnym, gdyż mówimy tu o promieniowaniu głównie wysoce przenikliwym). Również czas przelotu jest do pewnego stopnia regulowalny. Zaś na miejscu - po prostu będziemy spać i w wiekszości przebywać w pomieszczeniach mocno osłoniętych. Odpowiedz Link Zgłoś
19grzesiek77 Re: Kiedy na Marsa? 16.07.13, 18:00 pomruk napisał: > Dawka, zmierzona podczas lotu Curiosity, rzeczywiście jest niepokojąca, zwłaszc > za że dotyczy bardziej przenikliwego promieniowania galaktycznego a nie słonecz > nego. Odpowiadałaby ona zwiększeniu zachorowania na raka o nieco ponad 3% (dla > podróży Ziemia -krótko na Marsie - Ziemia), fatalnie, gdyż właśnie 3% NASA przy > jęła za wartość krytyczną. > Tym niemniej wnętrze Curiosity nie było optymalizowane pod względem równomierno > ści gęstości osłon - optymalizacja taka zmniejszyłaby w pewnym stopniu pochłoni > ętą dawkę (pewnym, gdyż mówimy tu o promieniowaniu głównie wysoce przenikliwym) > . Również czas przelotu jest do pewnego stopnia regulowalny. Zaś na miejscu - p > o prostu będziemy spać i w wiekszości przebywać w pomieszczeniach mocno osłonię > tych. A jak by tak skrócic czas podróży z 6-8 miesięcy o połowę? Czyli już dzisiaj podjąć decyzje o ropoczęciu prac nad takimi napędami które to umożliwią(np. silniki jądrowe, silniki jonowe biorące energie z reaktora jadrowego itp.). Przeciez nie jest to fikcja ani niemozliwe z dzisiejszego punktu widzenia nauki i techniki. Od razy problem z promieniowaniem galaktycznym i słonecznym byłby łatwiejszy do rozwiązania. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 16.07.13, 19:25 Oczywiście, że to by było rozwiązanie. Co więcej, całkowicie wykonalne przy obecnym stanie techniki. Napęd jądrowy był budowany "na serio" już w latach 60-tych ubiegłego wieku. Co więcej, właśnie z myślą o załogowym locie na Marsa!!! Mam tu na myśli głównie amerykański projekt Nerva, choć Rosjanie mieli podobny projekt - RD 0410. Gdy Amerykanie wygrali w wyścigu na Księżyc, projekt Nerva został przerwany - brak było motywacji do rychłej wyprawy marsjańskiej a inne zastosowania nie wymagały koniecznie takiego napędu. Potem zresztą stwierdzono, ze niezbędność napędu jądrowego nie jest tak oczywista, jak sądzono w latach 60-tych... Odpowiedz Link Zgłoś
19grzesiek77 Re: Kiedy na Marsa? 16.07.13, 20:50 pomruk napisał: > Oczywiście, że to by było rozwiązanie. Co więcej, całkowicie wykonalne przy obe > cnym stanie techniki. Napęd jądrowy był budowany "na serio" już w latach 60-tyc > h ubiegłego wieku. Co więcej, właśnie z myślą o załogowym locie na Marsa!!! Mam > tu na myśli głównie amerykański projekt Nerva, choć Rosjanie mieli podobny pro > jekt - RD 0410. Gdy Amerykanie wygrali w wyścigu na Księżyc, projekt Nerva zost > ał przerwany - brak było motywacji do rychłej wyprawy marsjańskiej a inne zasto > sowania nie wymagały koniecznie takiego napędu. Potem zresztą stwierdzono, ze n > iezbędność napędu jądrowego nie jest tak oczywista, jak sądzono w latach 60-tyc > h... a co myślisz o takim silniku www.kosmonauta.net/pl/badania-rozwoj/menu-artykuly-badania-rozwoj/sprzet/4640-2012-09-17-vasimr-postepy.html Jakby dać źródło prądu w postaci niewielkiego reaktora atomowego 20-100mw. Ile mógłby trwać lot na Marsa? Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 16.07.13, 21:38 Jeśli próby na ISS wypadną pomyślnie, będzie to chyba najbardziej obiecujący typ silnika. W kilku miejscach spotkałem się z oszacowaniami, że czas lotu na Marsa można by skrócić nawet do... 39 dni w jedna stronę, zakładając, że silnik VASIMR - zasilany reaktorem - będzie miał moc 200 MW, zaś dostarczany ładunek użyteczny będzie miał masę 20 ton. Brzmi wręcz świetnie, tylko że dotychczas jesteśmy na etapie przygotowań do wspomnianych prób silnika o mocy 200 kW - o trzy rzędy słabszego!!! Długa droga przed nami... Nie mówiąc o reaktorze atomowym na orbicie o mocy 200 MW... dotychczas Rosjanie wypróbowali reaktory o mocy do ok. 10 kW (mówię o użytecznej mocy elektrycznej). Tym niemniej nie widać dziś zasadniczych trudności. Odpowiedz Link Zgłoś
19grzesiek77 Re: Kiedy na Marsa? 19.07.13, 00:21 pomruk napisał: > Jeśli próby na ISS wypadną pomyślnie, będzie to chyba najbardziej obiecujący ty > p silnika. W kilku miejscach spotkałem się z oszacowaniami, że czas lotu na Mar > sa można by skrócić nawet do... 39 dni w jedna stronę, zakładając, że silnik VA > SIMR - zasilany reaktorem - będzie miał moc 200 MW, zaś dostarczany ładunek uży > teczny będzie miał masę 20 ton. Brzmi wręcz świetnie, tylko że dotychczas jeste > śmy na etapie przygotowań do wspomnianych prób silnika o mocy 200 kW - o trzy r > zędy słabszego!!! Długa droga przed nami... Nie mówiąc o reaktorze atomowym na > orbicie o mocy 200 MW... dotychczas Rosjanie wypróbowali reaktory o mocy do ok. > 10 kW (mówię o użytecznej mocy elektrycznej). Tym niemniej nie widać dziś zasa > dniczych trudności. Nie moge uwierzyć ,że Amerykanie zrezygnowali z tego programu: pl.wikipedia.org/wiki/Program_Prometeusz Ten projekt i projekt NERVA to na dzień dzisiejszy chyba jedyne sensowne napędy dzięki którym możemy szybciej podróżować po naszym US. No bo co jeszcze pozastaje? Programy Dedal i Orion to dla mnie utopia. Może fuzja jądrowa? Odpowiedz Link Zgłoś
wobo1704 Re: Kiedy na Marsa? 17.07.13, 15:55 >...Napęd jądrowy był budowany "na serio" już w latach 60-tych ubiegłego wieku. Co więcej, właśnie z myślą o załogowym locie na Marsa!!!... Moim zdaniem chodziło o bombowce przenoszące broń jądrową, Miały one przebywać w powietrzu w czasie gdy wyrzutnie naziemne broni jądrowej będą niszczone przez wsTręetnych imperialistów/komuchów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 17.07.13, 18:33 "Raczej niezupełnie". Były to ciężkie i kłopotliwe - z racji reaktora - silniki rakietowe, w których materiałem pędnym był wodór, przechowywany w stanie ciekłym. Przepływał on przez wysokotemperaturowy reaktor jądrowy i powstałe w ten sposób gorące gazy wydostawały się przez dyszę. Najlepsze osiągi silniki miały w próżni, choć testowane były w instalacjach naziemnych. Odpowiedz Link Zgłoś
zenonn33 Re: Kiedy na Marsa? 17.07.13, 14:57 Mnie bardziej zastanawia dlaczego nie ma kolejnych podróży na Księżyc i prób jego kolonizacji? Przecież to byłby idealny przyczółek do dalszych wypraw kosmicznych, w tym choćby i właśnie na Marsa. Dystans iluzoryczny a od dziesięcioleci już się nie zapuszczamy na naszego satelitę, ciekawe dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 17.07.13, 18:42 Dlaczego? Z braku powodu, dla którego miałyby być wydane wielkie pieniądze. Program "Apollo" miał udowodnić technologiczną przewagę Ameryki nad ZSRR, zadanie to spełnił. Po jego przedwczesnym skończeniu rozpatrywano w administracji amerykańskiej różne opcje, wśród nich była nawet... całkowita rezygnacja z lotów załogowych (!). To ukazuje jak silnie związane były takie loty z czynnikami prestiżowymi czy propagandowymi. Istnieją i dziś poglądy, wg których nawet stacja ISS (która w dużym stopniu była odpowiedzią na radziecki program Mir i niedoszły rosyjski już Mir 2) jest niepotrzebnym marnowaniem pieniędzy - za ułamek tej sumy można by zbudować flotę zaawansowanych obiektów naukowych podobnych np. do teleskopu Hubble'a, czy penetrujących np. układ księżyców Jowisza. Takie poglądy pomniejszają mym zdaniem silnie stymulującą rolę wypraw załogowych, stymulujących cały przemysł kosmiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Re: Kiedy na Marsa? 02.08.13, 17:49 >> Z braku powodu, dla którego miałyby być wydane wielkie pieniądze. I tu jest dokładne sedno problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Re: Kiedy na Marsa? 02.08.13, 18:49 A czy są jakieś projekty nazwę je "politechniczne" związane ze stanem nieważkości? Chodzi mi o to, czy coś się lepiej syntezuje, tworzy... w stanie nieważkości? W sumie, to co oni na tej stacji chcą robić? Czy dobrze widzę, że nie widzę jakiegoś zapału w stworzeniu ISS? Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kiedy na Marsa? 04.08.13, 01:04 Jeśli chodzi o badania typu materiałowego, wykorzystują one mikrograwitację (w przybliżeniu - nieważkość), oczywiście. Powoduje ona brak konwekcji w cieczach i gazach, brak ciśnienia hydrostatycznego, brak naprężeń w ciałach stałych, brak sedymentacji (wypadania osadów), lepszą jednorodność ciał krystalizujących, możliwość uzyskiwania niezwykłych stopów, które na Ziemi rozdzielałyby się grawitacyjnie itd. Dla badań biologicznych kluczowa jest np. możność uzyskania w stanie mikrograwitacji znacznie większych monokryształów np. białek: im większy monokryształ (i im bardziej pozbawiony defektów) tym większą rozdzielczość można uzyskać przy późniejszym badaniu rentgenostrukturalnym (już tu, na Ziemi) by po prostu "przyjrzeć się" strukturze na poziomie atomów. Oczywiście, możność uzyskiwania znacznie lepszych, mniej zdefektowanych monokryształów jest bezcenna też np. w fizyce ciała stałego. Tu jest np. porównanie kryształów insuliny uzyskanych na Ziemi i w warunkach mikrograwitacji: Podczas procesu krzepnięcia przebiega on zupełnie inaczej w warunkach mikrograwitacji. Daje to możność uzyskiwania zupełnie nowych stopów - choćby stali z bardzo dużą zawartością węgla, materiałów ceramicznych, półprzewodników (obecnie niektóre nadprzewodniki wysokotemperaturowe mają charakter ceramik), itd. Bardzo często uzyskane stopy o charakterze mikrokrystalicznym mają całkowicie odmienny kształt i rozmiar ziaren poszczególnych faz, co wpływa na wiele ich własności. Inaczej wygląda też w mikrograwitacji mikroenkapsulacja - zamykanie np. leków w miniaturowych kapsułkach. Badane są pod tym względem np. leki na raka. Jako ciekawostka: wiele szczepów bakterii wykazuje znacznie większą zjadliwość w warunkach mikrograwitacji! Na ISS badano pałeczki salmonelli które okazywały się dużo bardziej zjadliwe. Tłumaczono to tak: normalnie podczas drogi do jelita bakteria narażona jest na mechaniczne stressy, dopiero w błonie śluzowej jelita czuje się "wygodnie" i zaczyna swoje. W warunkach mikrograwitacji ona stale pozbawiona jest mechanicznych stresów! Znaleziono nawet białko, które odpowiedzialne jest w tej bakterii za odmienioną ekspresję wielu genów w mikrograwitacji. To tylko tak pobieżnie, szybciutko niektóre kierunki badań, nie chciałem za długo zwlekać z odpowiedzią. Odpowiedz Link Zgłoś