andrew.wader
01.02.15, 11:19
W "Gazecie Wyborczej" z piątku, 30.01.2015 opublikowano zapewne z okazji wejścia na ekrany filmu pt.:" Teoria wszystkiego" artykuł pt. "Niezwykłe przypadki Hawkinga"
wyborcza.pl/piatekekstra/1,142299,17330351,Niezwykle_przypadki_Stevena_Hawkinga.html
Zabieram głos bo chodzi mi o współczesną kosmogonię, tzn. o to co współcześnie "przeciętny człowiek" wie z całą pewnością o świecie.
W artykule tym czytamy.:
[" .. W pracy naukowej polega na intuicji. - Najpierw zgaduję, jaki powinien być wynik, a dopiero potem staram się to udowodnić na papierze. Niewiele obchodzą mnie równania, częściowo dlatego, że trudno mi je wypisywać, ale przede wszystkim dlatego, że nie potrafię ich intuicyjnie zrozumieć. Myślę, posługując się obrazami.
Hawking potrafi powiedzieć, że coś musi być tak, a nie inaczej, bo "tak to rozumie", a nie dlatego, że może to matematycznie dowieść albo logicznie wyjaśnić. Ma zdolność wybiegania myślą naprzód, nie posuwa się etapami, tylko od razu przeskakuje wprost do końcowego wyniku. Brian Whitt, jeden z asystentów Hawkinga, opowiada, że uczony uparcie nie dawał wiary jego obliczeniom, jeśli te przeczyły jego przeczuciom. Zresztą często po ponownym rozważeniu problemu asystent w końcu zdawał sobie sprawę, że jednak Hawking miał rację.
Ale to nie oznacza, że był nieomylny. Wielokrotnie wpadał na pomysły, które zaprzeczały obowiązującemu stanowi wiedzy, aby zaraz potem, kiedy już wszystkich do nich przekonał, zmienić front o 180 stopni i dowieść, że prawdą jest coś całkiem przeciwnego.
Najpierw wraz z Rogerem Penrose'em pokazał, że z teorii Einsteina wynika, iż Wszechświat musiał mieć początek. Czyli że równania Einsteina nieuchronnie prowadzą do punktu, zwanego osobliwością, w którym załamują się wszystkie znane prawa fizyki, materia ma nieskończoną gęstość, a czasoprzestrzeń - nieskończoną krzywiznę. Wiele lat później jednak wykazał, że w świetle teorii kwantowej to nie jest prawdą. Teraz uważa, że Wielki Wybuch nie stanowi żadnej szczególnej i nieprzekraczalnej granicy, a Wszechświat przypomina węża zjadającego własny ogon i nie musiał mieć żadnego początku.
Najgłośniejszym dokonaniem Hawkinga jest odkrycie, że czarne dziury nie są wieczne, bo "parują", tj. emitują promieniowanie cieplne, i z czasem, choć niezwykle powoli, znikają. "Parowanie" czarnych dziur zburzyło spokój fizyków, bo łamało jedną z podstawowych zasad fizyki: że materia nie może znikać bez śladu. Hawking długo się tym nie przejmował i upierał się, że gdy czarna dziura wyparuje, to nie pozostanie żaden strzęp informacji o tym, co było w środku.
Ostatnio jednak znowu zrobił woltę i teraz już twierdzi, że czarnych dziur... nie ma. Jego zdaniem nigdy nie dochodzi do utworzenia się tzw. horyzontu, a więc zamkniętego obszaru, spoza którego nic nie może uciec. Słowem, nie istnieją takie czarne dziury, jakie sobie do tej pory wyobrażaliśmy - obiekty, które niczego nie wypuszczają ze swego wnętrza..."]
Otóż tekst ten wskazuje na to, że w propozycjach ze strony ludzi nauki - wizja świata jest całkowicie "chybotliwa". Aby ustalić co rozumie przez " wizję świata współczesnego człowieka " przytaczam w P.S. synopsis takiej wizji z czasów średniowiecznych (jakiś mój wcześniejszy tekst).
Otóż ponieważ owe synopsis to jedynie pół strony A4, proponuję więc szanownym dyskutantom aby spisać swoją wersję współczesnej wizji świata.
Być może wymienię wtedy odpowiedni podrozdział w rozdziale pt.: "Krótki przegląd zapatrywań kosmologicznych, właściwych dla poszczególnych, ważnych religii świata" - który jest mi potrzebny dla studentów ~ Andrew Wader.
P.S.
[".. Zapatrywania kosmologiczne Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu
Jest zapewne ważne aby zdawać sobie sprawę jakie było wyobrażenie o świecie w czasach formowania się głównych religii tutejszego regionu, tzn. Judaizmu, Chrześcijaństwa i Islamu.
Zapewne jest kwestią otwartą na ile późniejsze odkrycia Kopernika, Galileusza, a potem Newtona, Hubble' a i Einsteina zostały inkorporowane do tych teologii. Powracam do tego tematu pisząc o tzw.: ' Kosmologii wynikająca z szczególnej i ogólnej teorii względności
Alberta Einsteina '. Adekwatne scharakteryzowanie kosmogonii, przyjętych w obrębie w/w religii tutejszego regionu, jak się wydaje, powinno się jednak ograniczać do zapatrywań rozpowszechnionych w starożytności, średniowieczu i okresie renesansu. W niniejszym podrozdziale przytaczam więc takie właśnie dane (2).
C. S. Lewis (2) w podrozdziale pt. ' Części Wszechświata ' pisze.: " ..Podstawowym pojęciem nowoczesnej nauki, jest albo było do bardzo niedawna pojęcie " praw " natury i każde zdarzenie opisywano jako coś, co się działo " zgodnie " z nimi. W nauce wcześniejszej ( średniowiecznej ) podstawowym pojęciem było pojęcie sympatii, antypatii i dążeń właściwych samej materii ..."
" .. Architektura ptolomejskiego Wszechświata jest teraz powszechnie znana.. Centralna i kulista Ziemia jest otoczona serią pustych i przezroczystych kul obejmujących jedna drugą, z których - oczywiście - każda kolejna jest większa od tej, która znajduje się bliżej ziemi. Są to " sfery ", " niebiosa" albo (czasami) elementy. W każdej z pierwszych siedmiu sfer tkwi jedno świecące ciało. Zaczynając od Ziemi, porządek ich jest następujący: Księżyc, Merkury, Wenus, Słońce, Mars, Jowisz i Saturn , jest to " siedem planet ". Poza sferą Saturna jest ' stellatum' ( " niebo gwiażdziste" ), do którego należą wszystkie gwiazdy, które nadal nazywamy " stałymi ", ponieważ ich położenie względem siebie są - w przeciwieństwie do planet - niezmienione. Poza " niebem gwiaździstym " wznosi się sfera Primum Mobile - Sfera Pierwszego Ruchu. Ponieważ nie nosi ona w sobie świecącego ciała, nie daje o sobie żadnego świadectwa naszym zmysłom; o jej istnieniu wnioskowano, żeby wytłumaczyć ruchy wszystkich innych sfer ..."
A co jest poza Priumum Mobile ? Odpowiedź na to nieuniknione pytanie - w jej pierwszej formie - dał Arystoteles. : ' Na zewnątrz nie ma ani miejsca, ani pustki, ani czasu. Dlatego cokolwiek tam jest, jest takiego rodzaju, że ani nie zajmuje przestrzeni, ani nie podlega czasowi.."
W wielu źródłach odnajdujemy obraz stanowiący bardzo znaną wizualizację Arystotelesowskiej kosmogonii. Reprodukujemy tu także ten rysunek, aby uprzytomnić jak znacznym problemem jest wytworzenie w umyśle współczesnej wizji Wszechświata.
Model teoretyczny, leżący u podstaw w/w religii powinien być oczywiście uzupełniony o omówienie przyjętych założeń dotyczących mieszkańców opisanego wyżej kosmosu, oraz relacji duszy do ciała i przyszłości człowieka. Jako że czytelnicy - w większości chrześcijanie znają owe założenia, możemy tutaj ich omawianiu pominąć. .."]