Dodaj do ulubionych

Czy Esperanto moze zbawic swiat

IP: 62.137.113.84, 195.92.168.* 08.03.01, 20:28
Wyobrazmy sobie ze kazdy czlowiek uczy sie tylko dwuch jezykow, wlasnego i
Esperanto, wteczas kazdy moze podruzowac po calym swiecie bez przeszkod.
Miedzynarodowe konferencje sa prowadzone tylko w jednym jezyku, bez tlumaczy.
Raj na ziemi.
Obserwuj wątek
    • piotrb Re: Czy Esperanto moze zbawic swiat 08.03.01, 23:29
      Tylko po co esperanto. Przeciez jest angielski.
      Jeszcze prostszy, a jaki popularny.
      • Gość: Julek do P.Pitrb IP: 62.137.110.19, 195.92.168.* 09.03.01, 21:12
        Ze angielski jest jezykiwm bardzo popularnym, zgadzam
        sie z apnem, ale nie ma latwiejszego jezyka niz
        Esperanto
      • Gość: Julek Re-Piotrb IP: 62.137.110.19, 195.92.168.* 09.03.01, 21:14
        Przepraszam, nie Pitrb a Poitrb, moja wina
        • Gość: b Re: Re-Piotrb IP: *.dhcp.mcphu.edu 09.03.01, 21:15
          Nie pij Julek w piatek
          b
          • Gość: apsara zbawczość esperanto IP: *.geod.agh.edu.pl 11.03.01, 16:22
            Jako nawiedzona lingwistka - amatorka całym sercem
            popieram teorię zbawiania poprzez język. Jasne, tego
            właśnie trzeba naszemu smutnemu światu! Przez tysiące
            lat wymyślaliśmy sobie różne religie, i zazwyczaj
            były to dość trudne drogi do zbawienia. Jakieś
            przykaznia, zakazy, nakazy, na ogół nie zgodne z tym,
            co człowiek by robił najchętniej. A tu proszę -
            wystarczy nauczyć sie esperanto! Chyba się zapiszę do
            tej sekty. Jeśli jeszcze nie ma sekty, to ją
            załóżmy - można robić odpisy od podatku, i z różnych
            innych udogodnień korzystać. Ale właśsciwie to
            dlaczego esperanto? Bo sztuczne? To jest odpowiedź -
            teoretycznie nikogo nie krzywdzi ani nie wywyższa z
            powodu urodzenia (a to dobre dla religii, zwłaszcza w
            Erze Wodnika). Ale to tylko pozornie. I najłatwiejsze
            wydaje sieteż tylko pozornie. Dla Polaka, bo ma
            strukturę fleksyjną, znaną nam, a przy tym
            uproszczoną, więc łatwą do spamiętania. A co mają
            powiedzieć np. Indianie z A. Półn. - ich jężyki są
            bardzo odmienne! NIe tylko struktura gramatyczna, ale
            samo nazywanie i klasyfikowanie przedmiotów jest
            inne. NIe mówiąc o opisywaniu czynnośći. A jeszcze co
            do słownictwa. Europejczyk, który ucył się łaciny,
            albo choć zna trochę inne języki europejskie,
            większość słów uzna za znajomo brzmiące.
            Rzeczywiście, to łatwe. Ale znowu - tylko w Europie.
            Pozostałe rodziny językowe prawie nie mają wspólnych
            słów. I pojęć także (tu wracam do Indian, ale
            podobnie np. z różnymi ludami wysp południowych). To
            co, oni mają mieć utrudnoiny dostęp do zbawienia?
            pozdrawiam.
            • Gość: Julek Re: Absara IP: 62.137.153.199, 195.92.168.* 11.03.01, 19:04
              Jezyk sztuczny nikogo nie uposledza i stawia wszstkich na tej samej
              plaszczyznie.
              Otrzymywalem korespondencje z Chin i Japonii w jezyku Esperanto.
              Slyszalem rowniez ludzi pochodzacych z afryki podzwrotnikowej, ktorzy mowili
              bardzo plynnie i poprawnie po polsku, (jezyk polski jest jednym z
              najtrudniejszych jezykow na swiecie )Esperanto jest bez porownania latwiejszym
              jezykiem od polskiego.
              Pozdrawiam
              • apsara Re: Absara 11.03.01, 19:15
                Zgadza się, rozumiem tę wyższość przez równość, jaką
                daje sztuczny język. No i również zgoda, że od
                polskiego jest łatwiejszy, przynajmniej dla tych,
                którzy wyszli z indoeuropejskich. I nie mówię, że
                inni nie są wstanie go poznać. Też się kiedyś w to
                bawiłam, to coś tam wiem. Ch;odzxi mi tylko o to, że
                jest to zabawka wymyślona, że tak powiem, "w łonie"
                konkretnej grupy językowej, i właściwie jest
                powieleniem panujących w niej reguł. No dobrze, może
                nie powieleniemj, tylko twórczym zastosowaniem, ale
                nie wychodących poza tę grupę. Więc dla Japończyka
                jest równie trudne jak np. polski, tak samo, jak
                japoński dla Polaka. Ale akurat Japończycy nie wydają
                się mieć problemów z przyswajaniem czegokolwiek.
                Chłonna kultura. Kończąc - nie jest to język bardziej
                predestynowany do bycia powszechnym niż np.
                wspominany wcześniej angielski, który swoją pozycję
                zdobył w sposób bardziej zgodny z teorią ewolucji
                (społ). A śmiem tweirdzić nawet, że jest prostszy od
                angielskiego, i podlega dalszymj,k nieustannym
                uproszczeniom. Właśnie dlatego, że jest używany do
                komunikaćji przez osoby, dla których jest obcy
                (znaczy - wyuczony). I to się dzieje samo.pozdr.
                • Gość: ril Re: Absara IP: unknown, 194.29.129.* 27.03.01, 16:28
                  &#62A śmiem tweirdzić nawet, że jest prostszy od angielskiego, i podlega dalszymj,k
                  nieustannym uproszczeniom.
                  Naprawdę podlega? A co z tymi organizacjami, które kontrolują jednolitość
                  esperanta? Ale gdyby to była prawda to może znikła chociażby ta głupia zasada, że
                  rzeczowniki osobowe określają mężczyzn a do kobiet trzeba przyrostka -in.
                  Uważam jednak, że lepsze jest Esperanto zreformowane czyli Ido. Brak własnych
                  znaków dialektycznych, prostsza gramatyka czynią go jeszcze lepszym rozwiązaniem,
                  ale w niszy języków sztucznych jest miejsce tylko dla jednego.
                  • Gość: Julek Re: ril IP: 62.137.109.118, 195.92.168.* 27.03.01, 23:36
                    Owszem slyszalem o Ido, niestety jak do tej pory nie mialem zadnej stycznosci z
                    tym jezykiem, moze szanowny/a Ril zechcial/a mnie poinformowac gdzie sie moge
                    skontaktowac z kims kto biegla wlada tym jezykiem. podrawiam
                    • Gość: ril Ido IP: *.*.*.* 23.04.01, 12:12
                      Gość portalu: Julek napisał(a):

                      &#62 Owszem slyszalem o Ido, niestety jak do tej pory nie mialem zadnej stycznosci z
                      &#62
                      &#62 tym jezykiem, moze szanowny/a Ril zechcial/a mnie poinformowac gdzie sie moge
                      &#62 skontaktowac z kims kto biegla wlada tym jezykiem. podrawiam
                      Nikogo biegle tym językiem władającym nie znam, trochę tylko znalazłem na jego
                      temat w sieci metodami normalnymi (czyli wpisując hasło Ido w przeglądarkach)

            • Gość: patefon Re: zbawczość esperanto IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 28.03.01, 01:46
              zbawienie jezykiem?
              wiecie z czym mi sie to kojarzy?
              wszystko mi sie z tym kojarzy zreszta:-)
              • Gość: Julek Re: patefon IP: 62.137.114.167, 195.92.168.* 28.03.01, 20:43
                Fe, tfu.
                Przypomniala mi sie jedna piosenka "Poszedl stary na rybaki" itd.
    • Gość: Antosh Re: Czy Esperanto moze zbawic swiat IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.01, 18:59
      W czasach studenkich (jestem rocznik 61) zajmowałem
      się z pasją Esperantem, ale zawsze miałem świadomość,
      że nie stanie się tym czym było w założeniu autora! Za
      międzynarodowym charakterem łaciny stały miecze
      rzymskich legionów, francuskiego - osiągnięcia nauki
      francuskiej itd, a angielskiego potęga floty
      handlowej. Jeśli nie będzie katastrofy język
      międzynardowy powstanie drogą naturalną - napewno nie
      będzie to Esperanto - czy szkoda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka