Gość: ortolan
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.04.05, 09:12
W latach 1981 - 1984 mieszkałem w Tangerze. Sam interesuję się bardzo
przyrodą, dużo jej fotografuję. Nie jestem wytrawnym ornitologiem, ale o
ptakach dosyć wiem. Wiadomo, że jeden z "kanałów" przelotowych ptactwa
migrującego prowadzi przez Gibraltar - Maroko. Chodzi mi głównie o wiosenne
powroty do Europy. Otóż jes tam miejscowa tradycja - łapanie ptactwa na
przelotach. Handlarze noszą wiosną i sprzedają tysiące łapek na drobne ptaki.
Zupełnie podobne do łapek na myszy. Wówczas jak tam byłem a wiem ,że i teraz
w Maroko praktycznie nie ma głodu. Młodzież i dzieci łapią tysiące ptaków.
Powtarzam, nie poto żeby mieć co jeść. Widziałem - traktują je w sposób
nieprawdopodobnie barbarzyński. W końcu zabijają i wyrzucają. Dla zabawy. Czy
możliwa jest jakaś akcja międzynarodowa żeby zapobiec takiemu barbarzyństwu,
a głównie zapobiec spadkowi liczebności i tak już zagrożonej awiofauny.
Sadzę, że tak jest w całej północnej Afryce. Przykro.