Dodaj do ulubionych

Chmury przylatują z kosmosu

29.08.05, 21:39
Czas renegocjowac traktat z Kyoto;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: wit Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.mpi.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 00:25
      meteory spalaja sie w ziemskiej atmosferze od setek milionow lat, a dopiero w ostatnim stuleci zanotowano intensywny wzrost CO2 i zanik dziury ozonowej. Jesli chodzi o renegocjacje, to traktat powinien byc bardziej surowy.
      • Gość: Drusek Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 00:42
        Moze ostatnio wiecej meteorytow spada ;)
        A tak poza tym to lepiej zeby sie spalaly niz spadaly na nas :)
      • 1gadacz12 Re: Chmury przylatują z kosmosu 30.08.05, 08:39
        Logiczna odp. na dziecinny komentarz piewszego dyskutanta. Podejrzewam, ze tworzenie sie dziur
        ozonowych ma wiele przyczyn i obecnosc czastek powstajacych ze spalania meteorytow moze byc
        jedna z nich. Trudno jednak zaprzeczyc szkodom wywolywanym przez nadmiar C02 (polecam wydanie
        specialne Scientific American z tego miesiaca). Tak czy owak rewelacje na temat meteorytow beda na
        reke kretaczom z administracji Busha. Juz sobie wyobrazam ile milionow $ Bialy Dom przeznaczy na
        dalszy i dynamiczny rozwoj badan na temat niszczacej atmosfere dzialanosci meteorytow...
        • Gość: gośc Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 09:15
          Durne komentowanie dyskusji zaczętej od żartu. Stary, troche wyluzuj, on się
          śmiał!
        • Gość: insite Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.08.05, 10:28
          a nie rzyszlo ci do glowy, ze jest cala armia envirogangsterow - ludzi zywotnie
          zainteresowanych straszeniem nas. dzieki czemu maja pieniadze, poprzez roznego
          rodzaju "badania", oplaty, koncesje, itd.
          czy przyklad Warszawy ci nie wystarczy.
      • Gość: Speedy Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.stat.gov.pl 30.08.05, 09:02
        > meteory spalaja sie w ziemskiej atmosferze od setek milionow lat, a dopiero w
        o
        > statnim stuleci zanotowano intensywny wzrost CO2 i zanik dziury ozonowej

        Bo wcześniej nikt tego nie badał. Może to normalne zjawisko sezonowe :) ?
      • Gość: insite taaa, dziadek mi opowiadal, jak oni badali IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.08.05, 10:24
        te dziure ozonowa.
      • Gość: stary Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 12:37
        > a dopiero w ostatnim stuleci zanotowano intensywny wzrost CO2 i zanik dziury
        > ozonowej

        Dziura ozonowa nie zanika, ale się powiększa.

        I faktycznie, informacja bardzo na rękę Bushowi - teraz może powiedzieć: " To
        nie ja, tylko meteory "
        • Gość: kapitalizm Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.oc.oc.cox.net 30.08.05, 16:19
          ...i znowu bedzie, ze USA jest bardziej dojrzale i nie wpada tak szybko jak
          Europa w rozne "naukowe" mody typu czlowiek jest winny dziurze ozonowej lub
          histerii zwanej "Kyoto",

          ot, nie da sie przecenic dojrzalosci kapitalizmu,

          jak nie wiesz o co chodzi (np. w protokole Kyoto) to wiedz, ze zawsze chodzi o
          pieniadze - a tu Amerykanie sa czolowka na swiecie.

      • Gość: i Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.in.com.au 30.08.05, 13:46
        > meteory spalaja sie w ziemskiej atmosferze od setek milionow lat, a dopiero w o
        > statnim stuleci zanotowano intensywny wzrost CO2 i zanik dziury ozonowej.

        Oczywiscie. Skandal. Przeciez nawet pitekanropi powinni grzmocic sie maczugami w
        piersi, w poczuciu winy. Powinni wiedziec co wyczyniaja z dziura ozonowa.
      • Gość: inkwizytor Ziemia jest płaska i już !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 14:14
        Na stos z negocjatorami z Kyoto
      • Gość: adilberta Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.gts.pl 30.08.05, 14:45
        Ale jak wierzyc w wyniki badan naukowca, ktory nazywa sie ANdrew Klekociuk i
        pochodzi z Tasmanii???
      • mikronezja TYLKO CO MA CO2 do OZONU (O3) ? 31.08.05, 17:21
        O ile pamietam to ozon (O3) jest głównie rozkładany wskutek pojawienia się w
        atmosferze freonów (inne związki to halony i tlenki azotu).

        Freony ulegają fotolizie w górnych warstwach atmosfery pod wpływem
        promieniwania ultrafioletowego. Uwalniane są przy tym atomy chloru. Chlor jest
        bardzo aktywnym pierwiastkiem i reaguje z ozonem tworząc tlenek chloru i
        dwuatomową cząsteczkę tlenu:

        Cl+O3 -> ClO+O2

        dwie cząsteczki ClO łączą się tworząc dwutlenek chloru i uwalniają znów jeden
        atom chloru:

        2 ClO -> ClO2 + Cl

        Cząsteczka ClO2 może też się rozpaść:

        ClO2 -> Cl + O2

        Powyższe reakcje może zatrzymać brak O3 lub związanie atomu chloru w jakiś
        stabilniejszy związek.
    • Gość: wtp Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: 83.238.212.* 30.08.05, 09:39
      Już mogli dać lepsze zdjęcie - to co pokazali, to dosłownie jeden meteor, reszta
      to po prostu gwiazdy :) (zdjęcie nieba z długim czasem naświetlania)
      • Gość: bonus Re: Chmury przylatują z kosmosu IP: *.cm.umk.pl 30.08.05, 12:03
        ano właśnie :)
      • darr.darek dokładnie!! REDAKCJO, zmieńcie podpis pod zdjęciem 30.08.05, 12:41
        Zdjęcie zostało podpisanie przez redaktora/-kę znającego temat na zasadzie :
        jak mały Kazio/-a wyobraża sobie zdjęcia meteorów !!!

        To jest zdjęcie nieba z gwiazdą polarną (niemal) w środku, zrobione z dłuższym
        czasem naświetlania, ok. 45minut. I w czasie tych 45 minut przeleciał JEDEN
        meteor !!!
        • Gość: kretos Re: dokładnie!! REDAKCJO, zmieńcie podpis pod zdj IP: *.comarch.pl 30.08.05, 12:59
          to jest deszcz meteorow - po prostu nie trafily w ziemie i teraz zawracaja ;)
    • pomruk Re: Chmury przylatują z kosmosu 30.08.05, 09:50
      Wyobraźcie sobie, że o wpływie upadków meteorów na powstawanie chmur wiedziano
      już kilka dziesiątków lat temu... Slyszałem o tym już dawno. To nie jest
      specjalna nowość!
      Nawiasem: jak będziecie w czystej, nieprzemysłowej okolicy, spróbujcie
      (magnesem) z topniejącego śniegu wydobyć cząstki pyłu kosmicznego/meteorytowego.
      Widoczne są pod mikroskopem jako metaliczne kulki.
    • Gość: insite czas negocjowac z zielonymi ludkami!!!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.08.05, 10:23
    • Gość: fobos Jeśli na zdjęciu w artykule jest 'deszcz meteorów' IP: *.telpol.net.pl 30.08.05, 12:36
      ,to gratuluję fachowości piszącemu ten artykół.
      • Gość: r39 Re: Jeśli na zdjęciu w artykule jest 'deszcz mete IP: *.ifpan.edu.pl 30.08.05, 12:56
        Na wszelki wypadek sporządź na niego protokuł.
      • pomruk Re: Jeśli na zdjęciu w artykule jest 'deszcz mete 30.08.05, 13:20
        Bo to jest zdjęcie "deszczu", tyle że amatorskie, wykonane nieruchomą kamerą.
        Prócz śladów gwiazd widać cztery proste ślady meteorów, a to dużo, jak na
        amatorskie zdjęcie.
        Oczywiście, gdyby facet miał mechanizm zegarowy, gwiazdy by były punktami, a
        ślady meteorów kreskamii wyglądało by lepiej. Cóż, autor artykułu wziąłtakie
        zdjęcie.
      • Gość: stróż nocny Re: Jeśli na zdjęciu w artykule jest 'deszcz mete IP: *.igf.edu.pl 30.08.05, 13:43
        deszcz zaliczamy do meteorów, więc o co chodzi?
    • Gość: r39 terminologia IP: *.ifpan.edu.pl 30.08.05, 12:55
      Meteor, to coś, co wchodzi w atmosferę. To, co wyląduje
      na ziemi nazywamy meteorytem. Różnica mniej więcej taka
      jak pomiędzy niewypałem a niewybuchem. Meteoroidy? - Nie wiem.
      Na pewno smuga po meteorze nie nazywa się meteorem, jak
      niekonsekwentnie czytamy w artykule.
      Nazwa "meteory" w odniesienu do zjawisk atmosferycznych
      ogółem - skończyła się jeszcze w XIX stuleciu. Dziś wiemy
      ciut więcej i nikomu nie przyjdzie do głowy nazywać meteorem
      pioruna kulistego. A kiedyś i on był "meteorem".
      • pomruk Re: terminologia 30.08.05, 13:13
        Meteoryt - to, co spadło.
        Meteor - to, co wleciało w atmosferą, ale także zjawisko - smuga światła (ciągle
        jeszcze!).
        Meteroid - to, co jeszcze nie wleciało w atmosferę.
        • pomruk Meteoroid, nie meteroid, of course. 30.08.05, 13:14
        • Gość: r39 Re: terminologia IP: *.ifpan.edu.pl 30.08.05, 13:39
          No, ciekawe. Bo według niektórych nasz kochany
          Księżyc (duże "K") kiedyś wleci w naszą atmosferę.
          Księżyc = meteoroid ?!
          • pomruk Re: terminologia 30.08.05, 13:43
            Oczywiście, chodzi o drobne ciała. Średnica 1 m - meteoroid. Średnica 10 000 m -
            planetoida, albo asteroida jak kto woli (niektórzy mówią niepoprawnie - asteroid).
            Księżyc - ani meteoroid, ani asteroida.
          • Gość: MaDeR Re: terminologia IP: *.ima.pl 30.08.05, 14:04
            Skad masz takie "ciekawe" informacje?

            Dzieje się coś dokładnie odwrotnego - Księżyc ucieka! Z oszałamiającą prędkością
            kilku dziesiątych milimetra na rok.
            • Gość: pioc Re: terminologia IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.09.05, 03:55
              Ksiezyc ucieka kosztem energii obrotowej Ziemi (nasza planeta zwalnia obroty). Ale, kiedy juz Ziemia i
              Ksiezyc ustawia sie do siebie 'twarza w twarz', to nasz satelita przestanie uciekac. Nie bedzie juz
              transferu energii z Ziemi do Ksiezyca, a jedynie nieuniknione straty (bo nic sie we Wszechswiecie nie
              porusza bezkarnie, tj. bez strat energii). I wtedy Ksiezyc zacznie spadac na Ziemie, ale stanie sie tak za
              wiele, wiele lat.

              pozdr.
              pioc
              • Gość: MaDeR Re: terminologia IP: *.ima.pl 01.09.05, 14:42
                > ale stanie sie tak za wiele, wiele lat.
                "Wiele" lat? Eufemizm stulecia...
                • Gość: pioc Re: terminologia IP: *.hsd1.ma.comcast.net 02.09.05, 03:36
                  Nie 'wiele', tylko 'wiele, wiele', a to przeciez cos zupelnie innego ;)
                  Nie zna Pan bajkowego ... za siedmioma gorami, za siedmioma morzami etc.?

                  pioc
    • toja3003 jaki klimat? przecież idzie zlodowacenie 30.08.05, 15:31
      • Gość: zyks ciepłe majtki szykować a nie Buschem pomiatać,bo K IP: 194.181.190.* 30.08.05, 16:14
        iota, idiota, podpisać nie chce...:)
        • toja3003 Kioto nie Kioto ale skąd wiadomo co z klimatem? 30.08.05, 17:12
          Straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji,
          tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą
          uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z
          Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie.

          Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu.

          Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie,
          które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady
          dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko
          Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature".

          Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów -
          jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy
          mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest
          dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich
          krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują
          szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest
          wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po
          śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie.

          Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na
          powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach
          zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików.
          Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto
          dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków
          dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg.

          Miłe złego początki

          Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które
          doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się
          niewinnie.

          Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz
          bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki
          Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz,
          a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg.

          - Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi
          Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała
          gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu
          pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko
          na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania
          pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do
          dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej.

          Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem
          wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się
          intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w
          dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona
          dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje
          komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na
          ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna -
          mówi Haug.

          Skąd wiadomo, że klimat
          się ociepla?

          Ano porównuje się pomiary temperatury
          na przestrzeni ostatniego stulecia.
          Pięknie. Tyle, że jeszcze niedawno
          automatyczne pomiary temperatury
          były rzadkością i ograniczały
          się do paru procent co bardziej
          cywilizowanych obszarów planety.

          Nie trzeba szukać w Afryce,
          wystarczy przyjrzeć jak mierzono
          w Polsce. A wyjrzał taki baca
          z wieczora ile jest stopni,
          zanotował i poszedł spać.
          Czy ktoś uwierzy, że dzielnie
          co 2 godziny wstawał aby sprawdzać
          jak się temperatura zmienia?
          Rano wyciągnał z grubsza średnią
          i wynik poszedł w świat.

          Od kiedy stosuje sie cyfrowe
          metody pomiarów? Rownież
          od niedawna. Wiec porównanie
          ze starszymi, analogowymi
          i mniej dokładnymi danymi
          daje błąd pomiaru w skali
          porównywanej z opisywanymi
          zmianami tj. 1 - 2 stopnie.

          Jeszcze w końcu lat 70-tych
          nauka wieściła nadejście
          małego zlodowacenia z początkiem
          XXI wieku. Jak widać na załączonym
          obrazku nic takiego sie nie dzieje,
          a przecież opierano się wtedy na
          i d e n t y c z n y c h danych
          historycznych, bo te się już
          n i g d y nie zmienią! Skąd zatem
          tak przeciwstawne wnioski?

          Oczywiście jest też archeologia meteorologiczna (dendrochronologia),
          badanie grubości słojów drzew, proporcji
          składników lodowców w różnych epokach itp.
          Ale i te metody sa obarczone błędami
          pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
          więc i one nie mogą wyrokować o zmianach
          klimatu w tym zakresie.

          Pozostaje sceptykiem w tym wzgledzie.
          Nie wiem czy klimat sie zmienia i
          w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.
          • kolejar Re: Kioto nie Kioto ale skąd wiadomo co z klimate 30.08.05, 17:35
            Tak, tak, toja3003 - masz w 100% rację. Też słyszałem o badaniach, na które się
            powołujesz. Też jestem sceptykiem itd. Czy pozostaje nam coś innego oprócz
            oszołomstwa i histerii?
            • toja3003 pewnie nie, kolejar, :))) pozdro. 31.08.05, 10:37
    • katastrofy Re: Chmury przylatują z kosmosu 30.08.05, 16:21
      "smugi zwane meteorami"?
      Pierwszy raz w życiu z czymś takim się spotkałem! Czy to coś w
      rodzaju "siódemkowego kodu binarnego"?
    • kolejar Wulkany jeszcze bardziej winne 30.08.05, 16:39
      Inni obwiniają głównie wulkany za zapylenie i dziurę ozonową. W swoim czasie
      potwierdziła to dobitnie eksplozja Św. Heleny.
    • feliks-50 Ale kit z tym zdjeciem !! 30.08.05, 17:55
      To zdjecie to nie jezt zdjecie meteorytow !!
      • Gość: ahoy5 Re: Ale kit z tym zdjeciem !! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.05, 20:21
        To nie artykuł w gazecie naukowej lecz popularnonaukowy, ma zaintersować
        codziennych czytelników, a zdjęcie ktos dodał by było ładniej i ciekawiej.
        Fajnie, że porusza się takie tematy. Dosyć juz tej mody i polityki, i
        paparazzich. I dyskusja na forum dość ciekawa.
    • Gość: boszcz DZIURA OZONOWA NIE MA wplywu na efekt cieplarniany IP: *.bas.roche.com 31.08.05, 10:03
      az zal czytac
      • pomruk Re: DZIURA OZONOWA NIE MA wplywu na efekt cieplar 31.08.05, 10:14
        Gość portalu: boszcz napisał(a):

        > dziura ozonowa nie ma wpływu na efekt cieplarniany.

        No, niezupełnie. Ozon jest gazem cieplarnianym. Jego rola jest mniejsza niż CO2,
        ale jednak... Zwłaszcza, że takich niedocenianych gazów jest więcej. Np. metan.
        Katastrofalne uwolnienie metanu z jego hydratów, znajdujących się na dnie
        oceanów, mogło spowodować wiele zachwiań równowagi w historii Ziemi.
    • markmig Re: Chmury przylatują z kosmosu 01.09.05, 13:10
      Meteory są także odpowiedzialne za dziury w mózagach takich naukowców...
    • Gość: maniak Piękny jednometeorytowy deszcz IP: 62.29.138.* 02.09.05, 12:05
      Zatrzęsienie tych meteorytów - sztuk 1 :)
      • Gość: kaktus Re: Piękny jednometeorytowy deszcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 18:53
        Dajcie juz spokoj z tym zdjęciem.
        Jak ktoś chce lepsze, to niech sobie odpali google.com albo atlavista.com i
        poszuka wśród grafiki "meteor shower".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka