Dodaj do ulubionych

Niezwykłe widowisko na niebie

21.02.06, 19:27
Dział Naukowy GW... Teraz to tylko głową w ścianę...
I oby wytrzymała (sciana).

"którą Amerykanie nazywają "Beehive", czyli właśnie rój pszczół"

-To jest M44 w gwiazdozbiorze Raka, czyli po polsku UL (beehive) a jeszcze ładniej i tradycyjniej Żłobek (Preasepe).
Obserwuj wątek
    • Gość: inż. Mruwnica Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 19:35
      Saturn jest tak blisko, że można oglądac ,,nawet'' bez lornetki... uhuhu! To ci
      dopiero.
      • Gość: Majka Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 19:39
        Powiedzcie, gdzie to można zobaczyć? I kiedy??? Bo niestety w Warszawie dziś
        pochmurne niebo, mam nadzieję, ze to trochę potrwa...

        Chyba jeszcze muszę lornetkę kupić...
        • sothis666 Re: Niezwykłe widowisko na niebie 21.02.06, 20:01
          zobacz np tam:
          www.fourmilab.ch/yoursky/
          wybierz 'horizon view' i wpisz dl i szer geogr (np 51N,17E)
          pole widzenia ok 90 stopni, ten 'roj pszczol';) jest w Raku (Cancer)

          ps.
          www.backyard-astro.com/focusonarchive/m44/m44.html
          • maria333 Re: Niezwykłe widowisko na niebie 21.02.06, 20:38
            sothis666 napisał:

            > zobacz np tam:
            > www.fourmilab.ch/yoursky/
            > wybierz 'horizon view' i wpisz dl i szer geogr (np 51N,17E)
            > pole widzenia ok 90 stopni, ten 'roj pszczol';) jest w Raku (Cancer)

            Dzięki!

            Bardzo ciekawa strona, od razu do ulubionych :-)
        • Gość: gosc Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.ulr.sth.bostream.se 22.02.06, 07:38
          Skad u nas tyle zlosci-klotliwosci--niezyczliwosci. Aby dolozyc komus tylko!!!
          Smutne!
          Panowie-opamietajcie sie, bo przykro otwierac listy!
          • Gość: Tofas Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.tepenet / 195.116.31.* 22.02.06, 10:06
            Jeśli ktoś nie ma podstawowej wiedzy naukowej, nie powinien wypowiadać się w
            kwestiach naukowych, tym bardziej, nie powinien pracować w redakcji naukowej
            tej rzekomo szacownej gazety...
          • Gość: ziom Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 13:39
            moze dla tego ze wszystko ma swoje nzawzy i okreslona terminologie a nie jak
            nazywaja to cos amerykanie, cos takiego swiadczy o ignorancji i moze dlatego
            taka nagla wzbiera zlosc. w polsce uczymy sie i poslugujemy sie
            polskimi/lacinskimi nazwami na okreslenie jakiegos przedmiotu a nie okreslen
            "jak mawiaja amerykanie".
      • poszi Re: Niezwykłe widowisko na niebie 21.02.06, 19:41
        > za kilka miesięcy Saturn przesunie się bardziej na lewo

        To też jest dość dobre. Piszący nie zna się na kierunków świata?
        • poszi na kierunkach (nt) 21.02.06, 19:45
        • Gość: Marko ...a mądrala komentujący na j. polskim...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 19:51
          • Gość: mikrob Re: ...a mądrala komentujący na j. polskim...? IP: 129.81.192.* 21.02.06, 20:11
            Tak, czy inaczej - widac, ze autor gazetowej
            notatki nie posiada slownika jezyka agielskiego
            i nie bardzo wie o czym pisze...
        • avin Re: Niezwykłe widowisko na niebie 22.02.06, 16:07
          poszi napisała:

          > > za kilka miesięcy Saturn przesunie się bardziej na lewo
          >
          > To też jest dość dobre. Piszący nie zna się na kierunków świata?
          W Gw nie chodzi o fachowosc lecz o poprawnosc polityczna. Na lewo ,zrozumiano?
      • Gość: aadon Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.aster.pl 22.02.06, 07:50
        Skorzystam z okazji i w sobotę przejadę się tam na rowerze :)
    • Gość: Pomruk Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 20:22
      Ale -za przeproszeniem- jaja! z tekstu wynika, że odległość Saturna od Ziemi
      jest tak mała, że można go dojrzeć bez lornetki. Otóż Saturn jest _doskonale_
      dostrzegalny okiem, nawet, jeśli odległość od Ziemi jest największa. Zresztą -
      Saturn krąży tak daleko, że odległość on nas nie zmienia się w zbyt dużym stopniu.
      A to "niezwyle widowisko" będzie raczej atrakcyjne dla posiadaczy duzych lornet
      lub lunet. Bo "Pszczoły" albo "Żłóbek" albo "Rój Pszczół" to nie jest tak
      atrakcyjna gromada gwiazd, jak np. Plejady. Wieć, drodzy forumowicze, jeśli
      będzie zachmurzenie, nie rozpaczajcie.
      • Gość: pomruk Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 20:23
        "Żłobek" nie "żłóbek", oczywiście.
      • Gość: M Gazeta Wyborcza = dyletanci IP: *.tvk.torun.pl 22.02.06, 08:50
        W ogóle szkoda gadać. Kolejny przedruk w Gazetce Wybiórczej. I co z tego, że
        napiszemy, że p. Karol Pankowski nie wie o czym pisze? Przecież oni mają gdzieś
        nasze komentarze. To trwa już od lat i nic się w tym względzie nie zmienia.
        Jacyś redaktorzy z łapanki... "Panie X, walnij pan tu jakiś artykulik bo coś
        trzeba wstawić. O, stąd pan sobie przetłumaczy...". <<którą Amerykanie nazywają
        "Beehive",>> hi hi, a Anglicy? A Australijczycy? Zabrakło tylko jak ją nazywają
        POLACY, a także po prostu jak się ta gromada nazywa.
        Tą dostrzegalność Saturna przemilczmy. Wystarczy troszkę elementarnej wiedzy,
        żeby zdawać sobie sprawę, że Saturn był "najwyższą" z planet widzianych przez
        starożytnych (i zapewne też przez tzw. jaskiniowców). A obserwowali oni okiem
        jak najbardziej gołym.
        Panie redaktorze, którego Amerykanie nazywają "Carol": brawo!
        • karol.pankowski Re: Gazeta Wyborcza = dyletanci 22.02.06, 14:45
          Gość portalu: M napisał(a):

          > W ogóle szkoda gadać. Kolejny przedruk w Gazetce Wybiórczej. I co z tego, że
          > napiszemy, że p. Karol Pankowski nie wie o czym pisze? Przecież oni mają
          gdzieś
          > nasze komentarze. To trwa już od lat i nic się w tym względzie nie zmienia.

          Nie mamy "gdzieś" Waszych komentarzy. Co więcej, odpowiadamy czasem pod własnym
          imieniem i nazwiskiem na anonimowe zaczepki jeśli są niesłuszne. Jeśli masz
          wątpliwości czy to ja możesz napisać do mnie maila. Artykuł nie jest
          przedrukiem a ja jestem aktywnym miłośnikiem astronomii od 1988 roku.

          > Jacyś redaktorzy z łapanki... "Panie X, walnij pan tu jakiś artykulik bo coś
          > trzeba wstawić. O, stąd pan sobie przetłumaczy...". <<którą Amerykanie
          > nazywają
          > "Beehive",>> hi hi, a Anglicy? A Australijczycy? Zabrakło tylko jak ją
          > nazywają
          > POLACY, a także po prostu jak się ta gromada nazywa.

          Wytłumacz mi proszę, co nazwa "Żłóbek" ma wspólnego z wyglądem tej gromady
          gwiazd? Tak się składa, że widziałem nieraz i Żłóbek i Saturna przez lunetkę
          ZRT i przez większe sprzęty i zapewniam Cię że rój pszczół to pierwsze co
          przychodzi na myśl gdy zobaczy się ten "Żłóbek" czyli Messier 44. Zrezygnowałem
          z podawania polskiej nazwy żeby nie mieszać - widzisz, papierowe wydanie Gazety
          czytają nie tylko internauci i musi być zrozumiałe dla każdego. Musiałem jakoś
          obrazowo przedstawić o czym piszę nie używając słów "Messier", "gromada
          otwarta", "M 44" itp.

          > Tą dostrzegalność Saturna przemilczmy. Wystarczy troszkę elementarnej wiedzy,
          > żeby zdawać sobie sprawę, że Saturn był "najwyższą" z planet widzianych przez
          > starożytnych (i zapewne też przez tzw. jaskiniowców). A obserwowali oni okiem
          > jak najbardziej gołym.
          > Panie redaktorze, którego Amerykanie nazywają "Carol": brawo!

          Nie napisałem że Saturna widać gołym okiem DLATEGO że jest teraz najbliżej
          Ziemi. Gołym okiem widać go także wtedy kiedy odległość między nim i Ziemią
          jest duża. Niemniej jednak koniunkcja z M44 zbiegła się w czasie z opozycją
          Saturna która miała miejsce stosunkowo niedawno. I to były dwa powody żeby
          polecić oglądanie go właśnie teraz. Niestety w Gazecie przeznaczonej dla nie-
          specjalistów trudno użyć takich słów jak "orbita", "opozycja", "rozmiary
          kątowe", "magnitudo" itp.

          Na koniec napiszę że sam kiedyś jak zaczynałem interesować się astronomią też
          uwielbiałem wyszukiwać potknięcia w dziennikarskich relacjach z odkryć
          astronomicznych i równie zaciekle atakowałem bo wiedziałem że mi nie
          odpowiedzą. Ale widzisz, w czasach internetu dziennikarze mogą odpowiadać
          czytelnikom bez żadnych przeszkód.
          • sothis666 Ratunku... 22.02.06, 17:33
            > Wytłumacz mi proszę, co nazwa "Żłóbek" ma wspólnego z wyglądem tej gromady
            > gwiazd? Tak się składa, że widziałem nieraz i Żłóbek i Saturna przez lunetkę
            > ZRT i przez większe sprzęty i zapewniam Cię że rój pszczół to pierwsze co
            > przychodzi na myśl gdy zobaczy się ten "Żłóbek" czyli Messier 44. Zrezygnowałem
            >
            > z podawania polskiej nazwy żeby nie mieszać - widzisz, papierowe wydanie Gazety
            >
            > czytają nie tylko internauci i musi być zrozumiałe dla każdego. Musiałem jakoś
            > obrazowo przedstawić o czym piszę nie używając słów "Messier", "gromada
            > otwarta", "M 44" itp.

            No to git.
            Czyli jak rozumiem sytuacja przedstawia się tak: trzeba napisać o tym, że Saturna widać na tle M44 przy czym nie wolno uzywać fachowej nazwy tego obiektu (bo i tak nikt nie zrozumie), a zwyczajowej też nie bo to nie wygląda ani jak Żłóbek ani jak Ul. Najpodobniejsze do roju, to tak napiszmy.

            Proszę wybaczyć - zgroza.
            Czytelnicy nie są inteligentni inaczej, nawet jeśli nie maja astronomicznej wiedzy to chyba zasluguja na uzycie w tekście poprawnych nazw obiektów o których czytają. W przeciwnym razie pisząc później o M42 (apage, to za trudne!)nie zdobędziemy sie też na 'Wlk. Mgławica w Orionie' (zbyt fachowe) za to od razu zauważymy że obiekt znajduje się w miejscu gdzie Orion ma genitalia. I padną takie nazwy że tekst nie trafi do druku:)

            ps. a wspólnego ze Żłóbkiem jest tyle, że M44 znajduje się miedzy gwiazdami Asellus Borealis i Asellus Australis, zaś Asellus to po łac. osiołek. Na starych mapach nieba dwa osiołki jadły ze żłóbka własnie. I tak zostało. Ale kto by to zrozumiał;)
          • Gość: M Re: IP: *.tvk.torun.pl 22.02.06, 23:24
            Czasem odpowiadacie, a czasem nie. Miło, że tym razem tak. A błędy,
            uproszczenia, nadmierna wulgaryzacja są niestety na porządku dziennym w dziale
            naukowym GW. Podtrzymuję to co napisałem: to trwa już od lat. Choć cieszę się,
            że wie Pan o czym pisze.
            Jednak prezentuje Pan trochę dziwne podejście. Mgławice planetarne też nie mają
            nic wspólnego z planetami, więc dlatego nie powinno się ich tak nazywać w dziale
            naukowym ogólnopolskiej gazety? Akurat w przypadku M44 nazwa angielska jest
            bardziej adekwatna, ale wystarczyłoby dodać w artykule, że to właśnie o tej
            gromadzie mowa. A nuż jakiś początkujący amator będzie chciał znaleść "beehive"
            na swojej (polskiej!) mapce nieba... Swoją drogą, nie wiem czemu termin "gromada
            otwarta" ma byc uznawany za tak strasznie fachowy, a dużo bardziej nieoczywisty
            np. "ciemna energia" (artykuł obok!) już nie.
            <<Odległość dzieląca Saturna od Ziemi jest ostatnio wyjątkowo mała. Dlatego
            świeci na nocnym niebie dość jasno i łatwo go odnaleźć nad wschodnim horyzontem.
            Można go dojrzeć nawet bez lornetki>> Z tego fragmentu ewidentnie wynika, że
            Saturn świeci jasno dlatego, że TERAZ jest bliżej. Co więcej, można z niego
            wyciągnąć wniosek, że jak jest dalej, to lornetka jest potrzebna. Nie tylko ja
            tak to odczytałem... Nie ma tu potrzeby odwoływania sie do terminów
            specjalistycznych, wystarczy to jednoznacznie i ściśle sformułować...
            Śmiem twierdzić, że może Pan też urażać "niespecjalistów" sugerując im, że nie
            zrozumieją co to orbita planety...
            Proszę mi wierzyć, że ja nie siedzę i nie czyham na potknięcia redakcji GW.
            Niestety, ciężko mi je przełknąć, gdy są w dziale "nauka". A są dość często. A
            nazwa działu zobowiązuje. Do ścisłości na przykład. Popularyzować trzeba
            umiejętnie, aby nie wprowadzać w błąd.
            • pioc11 Re: 23.02.06, 06:44
              > Czasem odpowiadacie, a czasem nie. Miło, że tym razem tak (...)

              Piękna odpowiedż. KIulturalna, rzeczowa..
              Dlaczego nie potrafił Pan od razu tak napisać? Czy trzeba było zaczynać od inwektyw, obrażliwych
              stwierdzeń typu "Gazeta = dyletanci"?
              Czy rzeczowa dyskusja zawsze musi zaczynać się od wiadra pomyj?

              pioc

              • Gość: M Re: IP: *.tvk.torun.pl 23.02.06, 16:50
                Być może moja odpowiedź była przesadna. Ale na nią pierwszą zareagował autor
                artykułu. Nie wiem, czy by tak było, gdyby była bardziej "ugrzeczniona". A
                stwierdzenie z tytułu wzięło się stąd, że bardzo często można odnieść wrażenie,
                że autorzy działu naukowego GW nają nikłe pojęcie o czym piszą. Nie tylko ja to
                zauważam i nie tylko astronomii to dotyczy. W tym przypadku można powiedzieć
                "pozory mylą" - tym gorzej dla redaktora za niezręczne i nieprecyzyjne
                sformułowania, które oburzyły całą wielu czytelników.
    • Gość: Nomka Re: Niezwykłe widowisko na niebie IP: *.phys.uni.torun.pl 22.02.06, 08:44
      Poruszenie na ten temat jest trochę przesadzone, ale kto nie widział, niech
      popatrzy.
      Zawsze jest jednak tak, że media robią wielkie halo z tego, co osobie z chociaż
      małymi wiadomościami z astronomii nie wydaje się tak rzadkim zjawiskiem.
      Jak sobie przypomnę zapowiedź zaćmienia Księżyca (które pani w pogodzie
      tłumaczyła pokazując fotkę światła popielatego) stwierdzam, że takie newsy
      lepiej sprawdzić na stronach poświęconych astronomii.
      • Gość: M Jeszcze jedno IP: *.tvk.torun.pl 22.02.06, 08:58
        A nie można było tak (za astronomia.pl):

        "Saturn blisko M44
        Przez kilka najbliższych dni będziemy mogli podziwiać koniunkcję Saturna
        (oddalonego od nas o 1230 milionów km - średnica kątowa ok. 20", jasność -0.1m)
        z M44 "Praesepe" (gromada otwarta gwiazd w Raku, oddalona od nas o 577 lat
        świetlnych). W angielskiej literaturze gromada ta nazywana jest też często "The
        Beehive" (ul np. pszczeli). Obydwa obiekty widoczne są na niebie gołym okiem -
        około 22:00 będą górowały nad południowym horyzontem.
        [ Astronomia.pl - Radosław Ziomber ]"

        ????
        • karol.pankowski Re: Jeszcze jedno 22.02.06, 15:55
          Można było tak ale w portalu astronomicznym przeznaczonym dla miłośników
          astronomii już mniej lub bardziej zaznajomionych z fachową terminologią
          astronomiczną. Gazeta ma być zrozumiała dla jak najszerszego kręgu odbiorców bo
          nie jest ani podręcznikiem ani czasopismem naukowym. Gratuluję Radkowi udanego
          tekstu ale internet ma trochę innych odbiorców niż ogólnopolski dziennik.
          • kaper_trojgard Ależ można to napisać prościej! 27.02.06, 16:02
            Saturn w żłóbku

            Przez kilka najbliższych dni będziemy mogli podziwiać Saturna otoczonego jakby
            rojem pszczół. Rój ten stanowi gromada gwiazd M44, od swego wyglądu nazywana
            przez Amerykanów ulem (beehive). Polska nazwa tej gromady - żłóbek - bierze się
            stąd, że gromada jest położona między gwiazdami Osiołek Północny i Osiołek
            Południowy. Niecodzienne spotkanie planety z gromadą gwiazd najlepiej oglądać
            około godziny 22, gdyż wtedy będą one położone najwyżej nad południowym
            horyzontem. Następne takie widowisko odbędzie się dopiero w 2065 r.

            Kaper
        • pioc11 Re: Jeszcze jedno 23.02.06, 06:41
          > A nie można było tak (za astronomia.pl):

          Oczywiście, że moźna by było, ale kto by to przeczytał! Pan, i może jeszcze Pan, i może jeden kolega
          astronom. GW jest dla pół miliona normalnych czytelników, którzy nie kończyli studiów astronomicznych.

          pioc
          • Gość: JCK Re: Jeszcze jedno IP: *.biol.us.edu.pl 27.02.06, 13:33
            No i tu wlasnie sie pan myli.
            Artykul w wyborczej jest dla idiotow a nie normalnych, dlaczego idiotow?
            bo zaden "idiota" nie bedzie na to patrzec, bo i po co, dlatego tez nie ma ani
            jednej (poza w lewo) wskazowki gdzie tego szukac na niebie.

            • Gość: p. Re: Jeszcze jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 14:16
              Gość portalu: JCK napisał(a):

              > No i tu wlasnie sie pan myli.
              > Artykul w wyborczej jest dla idiotow a nie normalnych, dlaczego idiotow?
              > bo zaden "idiota" nie bedzie na to patrzec, bo i po co, dlatego tez nie ma
              > ani jednej (poza w lewo) wskazowki gdzie tego szukac na niebie.

              Jest jeszcze jedna ze w poblizu Saturna ;)

              Ale fakt wiecej wskazowek mogloby zanadto oslabic watle
              poklady intelektu przecietnego czytelnika Gazety.
        • eeeee1 Re: Jeszcze jedno 09.03.06, 00:06
          > A nie można było tak (za astronomia.pl):
          >
          > "Saturn blisko M44
          > Przez kilka najbliższych dni będziemy mogli podziwiać koniunkcję Saturna
          > (oddalonego od nas o 1230 milionów km - średnica kątowa ok. 20", jasność -
          0.1m)
          > z M44 "Praesepe" (gromada otwarta gwiazd w Raku, oddalona od nas o 577 lat
          > świetlnych). W angielskiej literaturze gromada ta nazywana jest też
          często "The
          > Beehive" (ul np. pszczeli). Obydwa obiekty widoczne są na niebie gołym okiem -
          > około 22:00 będą górowały nad południowym horyzontem.
          > [ Astronomia.pl - Radosław Ziomber ]"





          jak dla mnie to troche za trudne;
          o astronomii nie wiem nic a artykul w wyborczej przeczytalem z zaciekawieniem i
          uwazam ze byl poprawnie napisany;



    • karol.pankowski Re: Niezwykłe widowisko na niebie 22.02.06, 14:47
      sothis666 napisał:

      > Dział Naukowy GW... Teraz to tylko głową w ścianę...
      > I oby wytrzymała (sciana).

      Szkoda głowy. Może się jeszcze na coś przydać.

      > "którą Amerykanie nazywają "Beehive", czyli właśnie rój pszczół"
      >
      > -To jest M44 w gwiazdozbiorze Raka, czyli po polsku UL (beehive) a jeszcze
      ładniej i tradycyjniej Żłobek (Preasepe).

      O tym czemu odwołałem się do nazwy stosowanej przez astronomów anglojęzycznych
      możesz poczytać sobie w drugim moim poście poniżej.
    • Gość: r39 to co właściwie mamy zaraz, natychmiast obejrzeć IP: *.ifpan.edu.pl 22.02.06, 14:52
      Saturna i jego pierścienie oraz niektóre księżyce (bo akurat jest blisko)
      czy te "pszczółki" ? Bo jakoś nie potrafię zrozumieć co to za niezwykła
      atrakcja (dla amatora posiadającego zaledwie lornetkę), że te dwa obiekty
      akurat są blisko siebie na niebie.
      Bo poeci to na przykład od niepamiętnych czasów wolą nasz własny Księżyc,
      doskonale widoczny bez żadnego technicznego wspomagania.
      • karol.pankowski Re: to co właściwie mamy zaraz, natychmiast obejr 22.02.06, 15:42
        Atrakcją jest zobaczenie Saturna i M44 w tym samym polu widzenia a nawet na tle
        tej gromady. Niestety od czasu przesłania tekstu do momentu kiedy się ukazał
        minęło niestety trochę czasu a Saturn przesunął się w rektascensji i efekt jest
        trochę słabszy. Niemniej jednak przez lornetkę spokojnie dostrzeżesz M44 i
        Saturna - np. przez lornetkę 20x50 będzie widoczny jako wydłużony kształt oraz
        Tytan - największy i najjaśniejszy z księżyców Saturna. Przez sprzęt pozwalający
        na sensowne zastosowanie powiększenia 30x i wzwyż zobaczysz jeszcze więcej.
        • Gość: Arek G Re: to co właściwie mamy zaraz, natychmiast obejr IP: *.centertel.pl 22.02.06, 16:21
          Panie Karolu, a mnie pan zachęcił do popatrzenia w niebo. A to czy zobaczę ul
          czy rój jest naprawdę mało istotne dla czytelnika Gazety. Świat Nauki to co
          innego :) pozdrawiam Arek G.
    • Gość: Pomruk OK, panie K. Pankowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 16:53
      Przyznaję, że niektóre komentarze (w tym być może mój) były za ostre. Mnie np.
      rozjuszyło (może niesłusznie) stwierdzenie, że Saturna widac bez lornetki. Za
      ostrość wypowiedzi przepraszamy, cieszmy sie niebem gwiaździstym nad nami.
      • Gość: mikrob Re: OK, panie K. Pankowski ! IP: 129.81.192.* 22.02.06, 23:52
        Podpisuje sie pod postem jaki napisal "Pomruk".
        Fakt - Gazeta Wyborcza to nie jest pismo naukowe,
        a nawet popularno-naukowe...

        P.S. Pozostaje tylko problem - jak wywazyc tresc
        popularyzatorska z rzetelnoscia naukowa.
        Nie jest to takie calkiem proste!
        • pioc11 Re: OK, panie K. Pankowski ! 23.02.06, 06:51
          > P.S. Pozostaje tylko problem - jak wywazyc tresc
          > popularyzatorska z rzetelnoscia naukowa.
          > Nie jest to takie calkiem proste!

          Większość dyskutantów na tym forum zapomina, że popularyzacja nauki nie jest tym samym co
          upowszechnianie nauki. Zadaniem prasy nie są przedruki prac naukowych, całych czy fragmentów, ani
          wierne trzymaniee się terminologii naukowej. Popularyzacja to coś więcej. To przede wszystkim
          umiejętność zaciekawienia zwykłego zjadacza chleba tym, co dzieje się w świecie nauki.


          pioc
          • chris30 Re: OK, panie K. Pankowski ! 23.02.06, 11:38
            Z calym szacunkiem musze stwierdzic, ze ostatnia wypowiedz kolegi
            redaktora "pioc" jest bez sensu. "Zainteresowanie tematem" przy stosowaniu
            falszywej terminologii prowadzi tylko do zniechecenia. Skoro od wiekow
            astronomowie polscy stosuja nazwe "zlobek", to psim obowiazkiem popularyzatora
            jest wspomnienie o tym (a najlepiej z wyjasnieniem zrodla nazwy), choc w
            tekscie propaguje nazwe angielska. A juz tlumaczenie "beehive" na "roj" jest
            wpadka kosmiczna, odbierajaca cien wiarygodnosci calemu artykulowi: jesli ktos
            tlumaczy termin nie znajac angielskiego, jak wierzyc jego tlumaczeniu
            astronomii? Od 40 lat uprawiam nauki scisle, a od 30 popularyzacje i zapewniam
            drogich redaktorow, ze w tej dziedzinie tez obowiazuja pewne zasady, ktorych
            nalezy przestrzegac.
            • Gość: p. W Gazecie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 11:52
              chris30 napisał:
              ...
              > Od 40 lat uprawiam nauki scisle, a od 30 popularyzacje i zapewniam
              > drogich redaktorow, ze w tej dziedzinie tez obowiazuja pewne zasady, ktorych
              > nalezy przestrzegac.

              ... panuja niestety inne zasady.

              I nie od dzisiaj o tym wiadomo.
            • Gość: pioc Re: OK, panie K. Pankowski ! IP: *.hsd1.ma.comcast.net 23.02.06, 13:16
              > redaktora "pioc" jest bez sensu. "Zainteresowanie tematem" przy stosowaniu
              > falszywej terminologii prowadzi tylko do zniechecenia. Skoro od wiekow
              > astronomowie polscy stosuja nazwe "zlobek",...

              Nic nie pisalem o konkretnym przypadku "zlobka" (tu sie zgadzam), tylko wypowiedzialem sie bardziej
              ogolnie - o tym, jak warto pisac do gazety codziennej (komentujac styl notki w portalu astronomia.pl).

              pioc
            • karol.pankowski Re: OK, panie K. Pankowski ! 23.02.06, 16:00
              chris30 napisał:

              > Skoro od wiekow
              > astronomowie polscy stosuja nazwe "zlobek", to psim obowiazkiem popularyzatora

              Żłobka nie odkryli ani Polacy ani Amerykanie. Jako jeden z pierwszych zobaczył
              go Włoch - Galileusz a katalog Messiera sporządził Francuz, Charles Messier.
              Widzisz, kosmos jest międzynarodowy :-) Pominąłem plątanie się w wyjaśnieniach o
              tym że mówi się na niego Żłóbek bo mam "psi obowiązek" zachować spójność i
              jasność tekstu bo inaczej hydraulik albo sprzątaczka czytający Gazetę przeklną i
              wrzucą ją do kosza, a tego raczej nie chcemy :-) Nie zgadzam się że najbardziej
              popularna nazwa to Żłóbek - polscy miłośnicy astronomii najczęściej mówią po
              prostu "M44". Obiecuję następnym razem zostawić jakąś nazwę polską a pominąć
              stosowaną przez "zgniłych amerykańskich kapitalistów" ;-) Byłoby super gdyby
              była oddzielna wersja tekstów dla nie-specjalistów czytających wydanie papierowe
              a oddzielna dla internetu w którym pełno miłośników astronomii ale niestety tak
              dobrze nie ma i zawsze można niezasłużenie dostać po głowie albo od jednych albo
              od drugich :-)

              > jest wspomnienie o tym (a najlepiej z wyjasnieniem zrodla nazwy), choc w
              > tekscie propaguje nazwe angielska. A juz tlumaczenie "beehive" na "roj" jest
              > wpadka kosmiczna, odbierajaca cien wiarygodnosci calemu artykulowi: jesli ktos
              > tlumaczy termin nie znajac angielskiego, jak wierzyc jego tlumaczeniu

              Gdybym nie znał angielskiego nie wiedziałbym pewnie ani co to "bee" ani co to
              "hive". Jeśli nie znasz to służę - "bee" to pszczoła, "hive" to rój - sprawdź w
              słowniku jeśli mi nie wierzysz. A że M44 też na własne oczy widziałem, mogę z
              całą stanowczością stwierdzić że obiekt przypomina wyglądem rój pszczół a nie ul
              ani tym bardziej żłóbek. Weź lornetkę, zobacz, to będziesz mógł się wypowiadać
              czy tak wygląda czy nie.
              • sothis666 Re: OK, panie K. Pankowski ! 23.02.06, 17:31
                > Gdybym nie znał angielskiego nie wiedziałbym pewnie ani co to "bee" ani co to
                > "hive". Jeśli nie znasz to służę - "bee" to pszczoła, "hive" to rój - sprawdź w
                > słowniku jeśli mi nie wierzysz.

                en.wikipedia.org/wiki/Bee
                "...bees live in colonies, each of which has a single queen, together with workers and drones. When humans provide a home for a colony, the structure is called a hive."

                -to ja juz nie zapytam co to jest 'swarm'.
                zas w kwestii popularyzacji - zaciekawienie czytelnika to nie wszystko.
                zaciekawiony powinien tez zyskać podstawy do dalszego samodzielnego poszerzania wiedzy. a jak zacznie szukac 'roju pszczół'...
                • Gość: pioc Re: OK, panie K. Pankowski ! IP: *.MIT.EDU 24.02.06, 00:53
                  > zas w kwestii popularyzacji - zaciekawienie czytelnika to nie wszystko.
                  > zaciekawiony powinien tez zyskać podstawy do dalszego samodzielnego
                  poszerzania
                  > wiedzy. a jak zacznie szukac 'roju pszczół'...


                  Jasne, ze zaciekawienie to nie wszystko, ale - moim zdaniem - jest to
                  najwazniejsza czesc popularyzacji nauki. Jesli kogos zafascynujemy nauka, to on
                  juz sam z siebie zacznie drazyc temat - moze poczyta u zrodla (zawsze staramy
                  sie podawac przy tekstach w Gazecie), moze nawet zdecyduje sie na naukowe
                  studia. I wtedy zdobedzie wiedze, ktora potem da mu podstawy do nabijania sie
                  z 'glupich' dziennikarzy ;)
                  A tak na powaznie: kiedy tekst popularnonaukowy jest nudny, zbyt przeladowany
                  terminologia, naukow nowomowa, abstrakcyjny etc. - to poglebiamy tylko
                  powszechnie panujacy, stereotypowy obraz nauki. Obraz, jaki mlodym ludziom
                  wpajaja - niestety - wspolczesne szkoly (choc na szczescie nie wszystkie).
                  Nie ludzmy sie - gazeta codzienna dla nikogo nie bedzie podstawa do zdobywania
                  wiedzy naukowej. Bledy z pewnoscia beda sie dziennikarzom zdarzaly, ale zaden
                  most sie od tego nie zawali, "nikt z tego nie bedzie strzelal".
                  Natomiast skutki grzechu glownego - przynudzania - moga byc bardzo dlugotrwale
                  i dotkliwe.

                  pioc






                • karol.pankowski Re: OK, panie K. Pankowski ! 24.02.06, 15:22
                  sothis666 napisał:

                  > zaciekawiony powinien tez zyskać podstawy do dalszego samodzielnego
                  poszerzania
                  > wiedzy. a jak zacznie szukac 'roju pszczół'...

                  Weźmie lornetke i zobaczy cos co wygląda jak rój pszczół. Ula to NIE
                  przypomina - myślę że po tej burzy w szklance wody być może co bardziej
                  dociekliwi ludzie tym bardziej spojrzą na Saturna i M44 żeby zobaczyć czy to co
                  widać na niebie przypomina rój czy ul. Ale zapewniam że zadnych desek
                  skleconych w gustowny domek ani plastrow tam nie zobaczą :-))) A kto nie ma
                  lornetki ale zna angielski lepiej ode mnie ;-) niech sobie poczyta:

                  "I then aimed my scope directly at Saturn and was struck by one of the finest
                  views I have ever enjoyed in astronomy... there was Saturn, the most gorgeous
                  planet, amongst the many stars of M44, the best Messier that Saturn can
                  transit. WOW!! The view was stunning because M44 Beehive really is like "a
                  swarm of bees" - its many uniform stars are "in your face" like a swarm."

                  Calosc tekstu tutaj:

                  www.rasc.ca/rascnews/SaturnandM44.shtml
                  Mozna tam tez poczytac dlaczego w 2035 jednak nie zobaczymy takiej koniunkcji
                  ale dopiero w 2065 oraz o tym ze w czerwcu 2006 na tle M44 przejdzie jeszcze
                  Mars.
                  • sothis666 Re: OK, panie K. Pankowski ! 24.02.06, 18:18
                    Bendem uparty;)

                    Wygląda oczywiscie jak rój, każda gromada otw. tak wygląda.
                    Ale- beehive to nie znaczy po angielsku rój. A w tekscie stoi że znaczy. Ktos, kto ew. zacznie szukać w polskich źródłach, nie znajdzie nic. Na polskim niebie nie ma 'roju pszczół'.

                    Mało tego - "łatwo go odnaleźć nad wschodnim horyzontem". Super. Ale kiedy? Nie wiemy. Zainteresowany czytelnik bez przygotowania wyjdzie sobie przed dom np. o 21 i przepadł - poszuka dłuuugo, bo wtedy Saturn przechodzi juz przez południk... ("A jednak się kręci";)

                    W sumie - tekścik niby dla 'nieprzygotowanych' ale żeby po nim trafić na właściwe miejsce na niebie lub w książce, trzeba jednak... być przygotowanym:)

                    (bez żadnych złośliwości, pozdrowienia!)


          • Gość: p. Czy ma Pan na mysli ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 11:49
            pioc11 napisał:

            > > P.S. Pozostaje tylko problem - jak wywazyc tresc
            > > popularyzatorska z rzetelnoscia naukowa.
            > > Nie jest to takie calkiem proste!
            >
            > Większość dyskutantów na tym forum zapomina, że popularyzacja nauki nie jest
            > tym samym co
            > upowszechnianie nauki. Zadaniem prasy nie są przedruki prac naukowych, całych
            > czy fragmentów, ani
            > wierne trzymaniee się terminologii naukowej. Popularyzacja to coś więcej. To
            > przede wszystkim
            > umiejętność zaciekawienia zwykłego zjadacza chleba tym, co dzieje się w
            > świecie nauki.

            ... sianie z premedytacja dezinformacji
            jak tej o kosmicznych rowerach ???

            Pomylila sie Panu umiejestnosc zaciekawiania z umiejetnoscia
            oklamywania panie Cieslinski.

            Dla pieniedzy jestescie gotowi napisac kazda bzdure
            i potem jej bronic nawet wtedy gdy fachowcy wam
            wytkna ze piszecie glupoty to wy i tak sie bedziecie
            upierac przy swoim.

            W waszym forumowym archiwum sa jeszcze Panskie aroganckie
            odpowiedzi na zarzut propagowania falszywego obrazu
            kwantowego splatania postawiony przez Innppp.

            Prawda jest niestety taka zey NIE UMIECIE pisac
            rzetelnie by moc nauke popularyzowac.

            Popularyzacja nauki jest dla was tylko przykrywka
            do wypuszczania takich badziewnych tekstow.
            A na pierwszym miejscu liczy sie kasa a nie
            rzetelnosc i szacunek dla czytelnika.
            • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.hsd1.ma.comcast.net 23.02.06, 13:13
              > Pomylila sie Panu umiejestnosc zaciekawiania z umiejetnoscia
              > oklamywania

              Kilka postow wyzej napisalem, co mysle o takim poziomie dyskusji i jadu. Nie zamierzam go podejmowac.

              pioc
              • Gość: p. Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 13:50
                Gość portalu: pioc napisał(a):

                > > Pomylila sie Panu umiejestnosc zaciekawiania z umiejetnoscia
                > > oklamywania
                >
                > Kilka postow wyzej napisalem, co mysle o takim poziomie dyskusji i jadu. Nie
                > zamierzam go podejmowac.
                >
                > pioc

                Prawda w oczy kole panie Cieslinski.

                Przeciez jad i pomyje to wasza specjalonosc.
                Poczawszy od polityki a skonczywszy na nauce.

                Skoro programowo utrzymujecie taki poziom by zarabiac
                na tym pieniadze to co najmniej groteskowo brzmia
                uwagi na temat poziomu z Pana strony.

                Rownie dobrze red. Gadzinowski z zaprzyjaznionej z wami redakcji
                moglby narzekac na poziom moralnosci lub obsecenicznosc
                pewnych tresci.
                • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.hsd1.ma.comcast.net 23.02.06, 14:46
                  Przepraszam, ale czuje sie jak w maglu. Ja nie potrafie w ten sposob argumentowac, ani dyskutowac,
                  zwlaszcza z jakims anonimowym "p".

                  pioc
                  • Gość: pomruk Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 16:06
                    Rzeczywiście, wyglada to na magiel. I ja się niechcący przyczyniłem...
                    • karol.pankowski Re: Czy ma Pan na mysli ... 23.02.06, 17:08
                      Gość portalu: pomruk napisał(a):

                      > Rzeczywiście, wyglada to na magiel. I ja się niechcący przyczyniłem...

                      Wypowiedzi w necie, nawet niesłuszne, zostają na dłużej i są oglądane przez
                      większą liczbę ludzi niż wypowiedzi na papierze. Teraz artykuł o koniukcji M44
                      z Saturnem będzie zawsze się otwierał z komentarzem że jest do bani
                      umieszczonym tuż pod tekstem a nie każdemu zechce się przejrzeć resztę wątku
                      żeby zobaczyć że zarzuty były niesłuszne. Rzeczywiście dziennikarze zarabiają
                      na pisaniu swoich tekstów i właśnie dlatego zawsze przynajmniej starają się
                      żeby ich teksty były jak najlepsze chociaż muszą godzić ze sobą przeciwstawne
                      interesy pisania dla laików czytających na papierze i dla wyspecjalizowanych
                      internautów. Nieprzemyślana krytyka anonimów szkodzi osobom podpisującym się
                      imieniem i nazwiskiem. Cieszymy się że ktoś to czyta ale zachęcamy do większej
                      odpowiedzialności za słowo nawet jeśli pisze się anonimowo.
                      • Gość: Lan Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: 193.42.211.* 24.02.06, 13:17
                        Bardzo dobrze ze artykul juz zawsze (za jakis czas po wyslaniu platnego smsa)
                        bedzie sie otwieral z komentarzem ze jest do bani poniewaz taki jest. Panowie
                        pasjonaci astronomii nie macie sie co kajac ze wywolaliscie burze. Bardzo dobrze
                        ze ja wywolaliscie. Takie komentarze sprawiaja ze nastepnym razem pismak
                        mieniacy sie mianem redaktora zastanowi sie troche dluzej zanim pusci do
                        publikacji jakis belkot wprowadzajacy ludzi w blad. Troche jadu tez nie
                        zaszkodzi. Lepiej mu zapadnie w pamiec jak zaboli. Drodzy 'Redaktorzy' z dzialu
                        Nauka, czy moze raczej "Nauka", mozecie pisac oczywiscie cokolwiek byle tylko
                        natluc wieszowki ale nie spodziewajcie sie, ze na forum beda Was potem za to
                        chwalic, a jako wlasciciel pewnego tytulu popularno naukowego podpowiem Wam, ze
                        uczciwiej jest, a przede wszystkim bezpieczniej, trakotwac Czytelnikow jako
                        madrzejszych od siebie a nie glupszych. Zdziwilibyscie sie Panowie doktorzy
                        dziennkarstwa jak wiele wiedza o swiecie (takze o Wszechswiecie) sprzataczka czy
                        hydraulik. To wlasnie wsrod nich sa pasjonaci astronomii oraz innych nauk, malo
                        ktory zawodowy astronom czytuje "Nauke" na GW.
                        • karol.pankowski Re: Czy ma Pan na mysli ... 24.02.06, 15:06
                          Gość portalu: Lan napisał(a):
                          > Nauka, czy moze raczej "Nauka", mozecie pisac oczywiscie cokolwiek byle tylko
                          > natluc wieszowki ale nie spodziewajcie sie, ze na forum beda Was potem za to
                          > chwalic, a jako wlasciciel pewnego tytulu popularno naukowego podpowiem Wam,

                          "Wlasciciel pewnego tytulu popularnonaukowego"? I nie ma nawet wlasnego imienia
                          i nazwiska? Kiedy Ci tata kupil komputer? ;-)
                        • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.02.06, 15:07
                          > chwalic, a jako wlasciciel pewnego tytulu popularno naukowego podpowiem Wam, ze
                          > uczciwiej jest, a przede wszystkim bezpieczniej,

                          Co co za tytuł popularnonaukowy, z ktorym jest Pan zwiazany? Moze moglibysmy sobie go poczytac i
                          zrecenzowac, oczywiscie - z Panska rada - zlosliwie i jadowicie.... ;)

                          pioc

                          PS. Konkurencji zawsze warto dowalic, ale co to ma wspolnego z obiektywizmem, prosze pana?
                          • karol.pankowski Re: Czy ma Pan na mysli ... 24.02.06, 15:25
                            Gość portalu: pioc napisał(a):

                            > > chwalic, a jako wlasciciel pewnego tytulu popularno naukowego podpowiem W
                            > am, ze
                            > > uczciwiej jest, a przede wszystkim bezpieczniej,
                            >
                            > Co co za tytuł popularnonaukowy, z ktorym jest Pan zwiazany? Moze moglibysmy
                            so
                            > bie go poczytac i
                            > zrecenzowac, oczywiscie - z Panska rada - zlosliwie i jadowicie.... ;)
                            >
                            > pioc
                            >
                            > PS. Konkurencji zawsze warto dowalic, ale co to ma wspolnego z obiektywizmem,
                            p
                            > rosze pana?

                            Daj sobie spokoj, przeciez to jakis dzieciak poczul sie dowartosciowy ze moze
                            podowalac dziennikarzom piszac pod anonimem. Zaden powazny wlasciciel pisma
                            popularnonaukowego nie pisalby takich bzdur bo bylby procesik o znieslawienie ;-
                            )
                            • Gość: Lan Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: 193.42.211.* 24.02.06, 15:58
                              "Kilka postow wyzej napisalem, co mysle o takim poziomie dyskusji i jadu. Nie
                              zamierzam go podejmowac."

                              a jednak sie podjelo i to z nie mniejszym poziomem jadu :) Prosze jak to
                              wystarczy odpowiednia strune poruszyc a juz szlachetni i kulturalni Panowie
                              "redaktorzy" od razu do gardla skacza. Az ze zlosci literowek sie namnozylo
                              ("dowartosciowy") :)
                              Moze by tak odpowiedziec na argumenty zamiast pogrozkami szafowac? Czy to juz za
                              trudne?
                              A co do wlascicielstwa tytulu. W dzisiejszych czasach nie trzeba byc magnatem
                              prasowym, do ktorego Rywin przychodzi z milionami dolarow zeby zalozyc wlasne
                              pismo. Z pewnoscia nie jest tak poczytne jak GW ale siegajacy po nie hydraulicy
                              i sprzataczki moga liczyc na to, ze na jego lamach nikt nie bedzie ich traktowal
                              jak polidiotow. Zaden z publikujacych sie w nim autorow nie wmawia tez
                              Czytelnikom, ze wie lepiej od nich co przypomina ta czy inna mglawica.
                              • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.MIT.EDU 24.02.06, 19:54
                                > a jednak sie podjelo i to z nie mniejszym poziomem jadu :)

                                A kiedy i gdzie? Cytat prosze, nie cierpie goloslownych.

                                pioc
                              • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.MIT.EDU 24.02.06, 19:57
                                > Z pewnoscia nie jest tak poczytne jak GW ale siegajacy po nie hydraulicy
                                > i sprzataczki moga liczyc na to, ze na jego lamach nikt nie bedzie ich
                                > traktowa jak polidiotow. Zaden z publikujacych sie w nim autorow nie wmawia
                                > tez Czytelnikom, ze wie lepiej od nich co przypomina ta czy inna mglawica.

                                Chcialbym jednak poznac tytul tego pisma. Wstydzi sie go Pan? Chyba jednak nie,
                                skoro tak bardzo go Pan chwali? Jesli jest dobre, to chetnie zostane jego
                                czytelnikiem (ale - ostrzegam - tez krytykiem ;).

                                pioc



                            • Gość: p. Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 16:26
                              karol.pankowski napisał:
                              ...
                              > Daj sobie spokoj, przeciez to jakis dzieciak poczul sie dowartosciowy ze moze
                              > podowalac dziennikarzom piszac pod anonimem. Zaden powazny wlasciciel pisma
                              > popularnonaukowego nie pisalby takich bzdur bo bylby procesik o
                              > znieslawienie ;-)

                              ... pismacy - ktorym to okresleniem s stosunku do was posluzyl sie Lan
                              - piszac o znieslawieniu ?

                              Moglby pan rozwinac swa mysl co pan uwaza za bzdury w jego wypowiedzi ?

                              Wedlug mnie to bardzo rozsadny i wywazony glos w dyskusji.
                              Ja uwazam ze bezsensowne sa dywagacje czy hive to roj czy ul w oderwaniu
                              od kontekstu, ktorym jest obrazliwe traktowanie potencjalnego czytelnika.

                              Jesli gdzies ktos przeczyta za granica co sie u nas wypisuje
                              pod haslem popularyzacji to wcale mnie nie dziwi ze beda tam
                              myslec o Polakach jak o przyglupach.

                              Kiedys faszysci zamykali wyzsze uczelnie by zniewolic nasz narod,
                              potem komunisci wtlaczali nachalnie ludziom swoja idiotyczna
                              propagande, a teraz niby w wolnej Polsce dalej ktos stara sie
                              traktowac nas Polakow jak bezrozumne bydlo byle wydusic na tym
                              pare groszy.

                              Ja uwazam ze na proces o znieslawienie zasluguja wasze panowie
                              redaktorzy wyjasnienia jakich udzieliliscie w tym watku.

                              Moglbym zrozumiec jeszcze gdybyscie odparli ze ta rubryke
                              adresujecie do najglupszych z glupich i to jest powodem
                              takiego a nie innego poziomu merytorycznego.
                              Jesli jednak twierdzicie na powaznie ze to co robicie to
                              popularyzacja, to jest to zwyczajnie obrazliwe.

                              Uwazam ze ci ktorzy potrafia prostowac wasze bzdury powinni to
                              robic i informowac o tym szeroka opinie publiczna
                              jesli czuja sie Polakami.

                              Jesli ktos zarabia na wydawaniu pisma w ktorym pojawiaja sie
                              obsceniczne teksty to ja moge to zrozumiec ze sa tacy
                              ktorzy to lubia czytac i za to zaplaca.
                              Jesli jednak by ten ktos twierdzil ze uczy w ten sposob
                              Polakow kultury, ze jest jej popularyzatorem to ja przy
                              calym swym braku oglady poczulbym sie tym gleboko dotkniety.

                              Mam nadzieje ze niniejszym wyjasnilem panom redaktorom
                              zrodlo mego 'jadu'.
                              I aby nie bylo watpliwosci ja nie jestem wydawca zadnego
                              pisma tym bardziej konkurencyjnego dla was.
                              Nie pasjonuje sie tez dowalaniem redaktorom - wole by
                              tym zajmowali sie fachowcy gdy trzeba.
                              A najlepiej by bylo gdyby takiej potrzeby nie bylo.
                              • Gość: pioc Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.MIT.EDU 24.02.06, 20:06
                                > Mam nadzieje ze niniejszym wyjasnilem panom redaktorom
                                > zrodlo mego 'jadu'.

                                Wczytalem sie dokladnie i caly Pana tekst mozna sprowadzic to tego, ze poczul
                                sie Pan po prostu osobiscie OBRAZONY i DOTKNIETY tekstem w Gazecie o tym, co
                                ciekawego mozna zobaczyc na niebie. Emocje zastapily rzeczowa dyskusje, ot co.

                                pioc
                                • Gość: p. Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 20:55
                                  Gość portalu: pioc napisał(a):

                                  > > Mam nadzieje ze niniejszym wyjasnilem panom redaktorom
                                  > > zrodlo mego 'jadu'.
                                  >
                                  > Wczytalem sie dokladnie i caly Pana tekst mozna sprowadzic to tego, ze poczul
                                  > sie Pan po prostu osobiscie OBRAZONY i DOTKNIETY tekstem w Gazecie o tym, co
                                  > ciekawego mozna zobaczyc na niebie. Emocje zastapily rzeczowa dyskusje, ot co.
                                  >
                                  > pioc

                                  Bez zlosliwosci ale obawiam sie ze wczytal sie Pan skutecznie
                                  w moj tekst.
                                  Ja nie poczulem sie dotkniety tekstem w Gazecie, a jedynie
                                  chcialem zaprotestowac przeciwko linii waszej obrony tekstu
                                  z gazety jaka Panowie zaprezentowaliscie teraz na tym forum
                                  i jaka regularnie prezentujecie na wszystkie rzeczowe
                                  i merytoryczne zarzuty jakie sa wam stawiane.

                                  Powiem nawet wiecej - tekst z gazety przy calej swej ulomnosci
                                  dla mnie okazal sie pozyteczny bo nie zagladam na strony
                                  poswiecone astronomii regularnie wiec gdyby nie wy to pewnie
                                  bym to zdarzenie przegapil.
                                  Choc swoja droga moglibyscie napisac o tym w polowie stycznia
                                  a najpozniej na poczatku lutego.

                                  Mimo tego ze powinienem byc wam za niego wdzieczny to nie
                                  moglem sie powstrzymac gdy rzeczowe zarzuty nazywa sie
                                  kublem pomyj a potencjalnego czytelnika przyrownuje sie
                                  do osoby co najmniej opoznionej w rozwoju ktora nie rozumie
                                  podstawowych pojec.
                                  Nie bardzo nawet w takim kontekscie moge zrozumiec
                                  tak fachowe terminy w tym artykule jak Saturn -pewnie
                                  bedzie im sie kojarzyl ze znana onegdaj marka smoczkow
                                  niz planeta - albo gwiazdy .
                                  Te ostatnie dla adresatow tego typu tekstow to
                                  pewnie Mandaryna i Doda Elektroda.

                                  Wiec jesli chcielibyscie popularyzowac nauke w tym
                                  kregu odbiorcow to tekst jest moim zdaniem
                                  i tak zbyt skomplikowany.

                                  Jednak wasze twierdzenia ze w takim stanie
                                  jest wiekszosc polskiego spoleczenstwa jest
                                  dla mnie jako dla Polaka obrazliwe.

                                  Moze lepiej na probe drukujcie tego typu teksty
                                  w obcojezycznych wydaniach gazety i wypowiadajcie sie
                                  w tym tonie o przedstawicielach innych nacji.
                                  • Gość: p. Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 20:57
                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                    > Bez zlosliwosci ale obawiam sie ze wczytal sie Pan skutecznie
                                    > w moj tekst.

                                    oczywiscie NIE SKUTECZNIE
                                    • Gość: pomruk przestańcie, zenada. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 21:23
                        • Gość: BABA Re: Czy ma Pan na mysli ... IP: *.153.164.84.zdnet.com.pl 08.03.06, 23:03
                          Zgadzam się z Panem/Panią Lan: Nie wolno sądzić ludzi po rodzaju narzędzi
                          trzymanych podczas pracy. Jestem zwykłą babą od gotowania marmolady, ale idąc
                          do pracy lub z pracy (zmianowość) najbardziej lubię oglądać gwiazdy właśnie no
                          i planety, w tym bardzo często Saturna. Jest naprawdę łatwy do rozpoznania, na
                          równi z Wenus. Jutro wieczorem zamiast siedzieć w internecie, wezmę lornetkę i
                          pójdę zobaczyć ten Rój pszczół/Żłóbek. Będzie mi tam chyba przyjemniej niż
                          dzisiaj na jarmarku uczonych. PS. Panie Pankowski, proszę się jednak nie bać
                          bardziej ścisłego języka i niektórych naukowych zwrotów, aby nie wyglądało,że
                          wiedzę trzyma Pan tylko dla siebie. Pozdrawiam.
    • pomruk Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 24.02.06, 17:23
      Bo to juz przechodzi wszelkie pojęcie. Zbliżenie Saturna do gromady gwiazd dało
      powód do postów (cytuję niektóre): "obsceniczne teksty", "bezrozumne bydło",
      "jak płidiotów", "w GW chodzi o porawność polityczną". Przepraszam, czy Wam
      przypadkiem porządnie nie odbiło?
      • sothis666 Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 24.02.06, 18:44
        Zrozum:)
        Doszło do zbliżenia.
        Następne prawie za 60 lat!
        Jak tu się opanować!?
        ;)
        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 25.02.06, 01:40
          Jak widac, nie tylko polityka rozpala emocje ;). To właściwie jest nawet pocieszające.

          pioc
          • Gość: pomruk Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 02:24
            to mi nie przyszło do głowy, ale rzeczywiście pocieszajace :)))))))
            • Gość: p. Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 08:17
              Gość portalu: pomruk napisał(a):

              > to mi nie przyszło do głowy, ale rzeczywiście pocieszajace :)))))))

              Powyzszy tylul drogi Pomruku jest bardzo trafny.
              Jesli chcialbys obrocic dyskusje w tym watku w rodzaj
              emocjonalej przepychanki niegodnej uwagi to ja
              apeluje :

              Opamietaj sie

              Coz sie takiego zabawnego w tym ze ktos instrumentalnie
              traktuje innych i lansuje taki model jako obowiazujaca norme ?

              Wyrwales z kontekstu takie zwroty jak: 'obsceniczne teksty'
              czy 'bezrozumne bydlo' z pytaniem czy nam nie odbilo.

              Ja zupelnie SPOKOJNIE odpowiadam ze mi nie odbilo.
              Uwazam ze mam prawo napisac to co napisalem i gdzie jak
              gdzie ale tutaj powinienen liczyc iz to co napisalem
              zostanie przeczytane ze zrozumieniem.

              Jesli mam problem ze zrozumieniem skad te zwroty to juz wyjasniam:
              OBSCENICZNE TEKSTY - to nie odnosilo sie do tresci artykulu
              w gazecie, podobnie jak informacja autora artykulu o bliskosci
              Saturna nie zawierala informacji ze dzieki temu mozna go ogladac
              bez lornetki.
              Po prostu chcialem w ten sposob zwrocic uwage ze jedni zarabiaja
              na zycie ten sposob a inni tak jak panowie redaktorzy wypisujac
              takie bzdury jakie wypisuja.

              Jednak w obu przypadkach ja bym oczekiwal ze te rzeczy
              beda nazywane po imieniu: obscenicznosc obscenicznoscia
              a bzdury bzdurami.
              Jesli ktos swinskie dowcipy stara sie konsekwentnie lansowac
              jako popularyzacje kultury, albo jak w przypadku panow
              pismakow jak ich ktos slusznie nazwal, bzdury stara sie
              lansowac jako popularyzacje nauki to ja uwazam ze
              obraza tym nas Polakow.
              I nic tu nie ma do rzeczy ze ja lubie czasem sie posmiac
              ze swinskich dowcipow czy z pozytkiem dla siebie
              przeczytac tak badziewny artykul jak ten czy inny
              z dzialu nauka Gazety.

              Wiec jeszcze raz powtarzam Twoj apel Pomruku:

              Szanowni dyskutanci opamietajcie sie i pochylcie sie
              nad meritum sprawy a nie nad detalami w rodzaju hive.

              pozdrawiam
              p.



              • pomruk Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 25.02.06, 16:11
                Wydawało mi sie,że chcę wykazać absurdalność emocjonalnej przepychanki w związku
                z koniunkcją Saturna z gromadą.
                • sothis666 doktorat z psychoastronomii 25.02.06, 18:07
                  "Absurdalność emocjonalnych przepychanek w związku z koniunkcją Saturna - próba uogólnienia na przypadki innych ciał niebieskich".

                  -stwierdzam, ze powyższa dyskucja spełnia ustawowe wymagania i wnoszę o jej dopuszczenie do publicznej obrony.
                  ;)
                • Gość: p. Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 18:17
                  pomruk napisał:

                  > Wydawało mi sie,że chcę wykazać absurdalność emocjonalnej przepychanki w
                  > związku z koniunkcją Saturna z gromadą.

                  Jesli juz jest mowa o przepychance to powstala ona w zwiazku
                  z koniunkcja obrazliwych wyjasnien panow redaktorow z racjonalnymi
                  zarzutami jakie im postawiono.

                  Mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi ze tak latwo przelkneliscie
                  te 'wyjasnienia' panow redaktorow.
                  Ja na ten przyklad nie pomstowalem na styl tego artykuliku zanim
                  panowie redaktorzy przybyli ze swymi 'wyjasnieniami' poniewaz
                  dobrze wiedzialem czego sie w tym wypadku mozna spodziewac.

                  Oni regularnie udzielaja tego typu 'wyjasnien', wiec stawianie im
                  zarzutow co do stylu tylko po to ny sie pozniej zadowolic ich
                  wyjasnieniami jest rownie szkodliwe jak ich wyjasnienia.

                  Wyobraz sobie ze przychodzisz do teatru na Zemste Fredry ale
                  na miejscu okazuje sie ze zamiast Zemsty graja XIII ksiege
                  Pana Tadeusza. Pytasz sie dlaczego ?
                  A w odpowiedzi slyszysz ze wlasnie do teatru przybyla wycieczka
                  szkolna z liceum no i dzieciaki by sie po 5 minutach zanudzily
                  na Zemscie wiec by popularyzowac wsrod nich kulture postanowiono
                  dla nich zagrac cos cool.

                  Czy nie rozumiesz ze te 'wyjasnienia' panow redaktorow
                  sa w podobnym stylu ?
                  Ze publikujac tego typu badziwne artykuly nie zacheca sie
                  do nauki a wrecz przeciwnie: nie ucz sie tlumoku dla ciebie
                  tez napiszemy w Gazecie tak bys 'zrozumial'.

                  Ja uwazam ze ludzie nauki powinni przeciwko temu protestowac,
                  ze jest to ich swietym obowiazkiem.
                  Ale skoro Wy tego nie czynicie to ja tu wszczynam awantury
                  po to byscie sie nad tym zastanowili.
                  Zreszta nie tylko Wy ale tez ci do ktorych takie badziewie
                  adresuja panowie redaktorzy.
                  Po prostu o swoje trzeba walczyc. Jesli tego nie bedziemy
                  robic to bedziemy zalewani powodzia smiecia w podobnym stylu.

                  Jeszcze raz prosze o zastanowienie.




                  • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 27.02.06, 09:01
                    Mialem za duzo zajec przez weekend zeby wojowac z Panami redaktorami ale ciesze
                    sie ze ktos podjal ciezar tej walki pod moja nieobecnosc. Wlasciwie nie musze
                    juz nic dodawac, Uzytkownik "p" swietnie opisal istote problemu. Przykre jest
                    to, ze gazeta, ktora kiedys uwazalem za kreatora opinii spolecznej, wiodacy
                    renomowany dziennik, tak dba o swa renome, ze miast ksztaltowac te opinie,
                    sklaniac Czytelnika do wysilku intelektualnego, stara sie jak moze wykreslic
                    styczna do szczytu krzywej Gaussa odbiorcow. Wiadomo, ze najwiecej jest ludzi
                    srednio inteligentnych, nic sie na to nie poradzi ale to nie jest powod do
                    zanizania poziomu pisma. Albo sie decydyjemy wydawac gazete, ktora czlowiek
                    inteligentny przeczyta z przyjemnoscia, a mniej rozgarniety z pewnym wysilkiem,
                    ktory pojdzie mu na zdrowie albo wydajemy brukowiec. Kiedy przeczytalem, ze
                    Polska pod Oliwa pokonala najwieksza owczesna morska potege Europy, krew mnie
                    zalala ale machnalem reka. Niech inni - pomyslalem - walcza z czyms takim (nie
                    wiem nawet jak to nazwac) ale kiedy zobaczylem, ze milosnik astronomii, ktory
                    slusznie zwrocil Wam uwage ze piszecie niezrozumiale, kaja sie za swoj post pod
                    wplywem Waszych balamutnych argumentow cos we mnie peklo i jad sie wylal.
                    Przykro mi patrzec na Wasza linie obrony Panowie. Bo jakie macie argumenty na
                    swoja obrone oprocz tej nieszczesnej sprzataczki i hydraulika? Zadnych. Nic
                    tylko chcecie wiedziec ktom zacz i jakiez to pismo publikuje. Jeszcze marzy sie
                    Wam proces i pewnie wygrana spora sumka. Jakie ma znaczenie moja anonimowosc czy
                    tytul mojego pisma? Co to wniesie do szermierki slownej jaka tu toczymy? Tz. co
                    oprocz mozliwosci dokonania jedowitej zemsty na publikowanych u mnie tekstach?
                    Byc moze trafi Pan kiedys na egzemplarz mojego pisma i znajdzie w nim gnioty.
                    Nie twierdze, ze tytul jest wzorcem pisma popularnonaukowego z Sevre pod
                    Paryzem. Sam tez nie jestem idealnym autorem i zdazylo mi sie opublikowac teksty
                    w roznych gazetach, ktorych sie wstydze (tekstow nie gazet). Nie oznacza to
                    jednak, ze nie mam prawa do krytyki, a raczej "krytyki" bo tym byla moja porcja
                    jadu. Jednak jaki poziom pisma i tekstu taki i poziom "krytyki". A jesli tak
                    Was razi jej anonimowosc, to zrobcie tak, zeby komentowac artykuly mogli tylko
                    zarejestrowani uzytkownicy. Bedziecie mieli wtedy wszystkie dane osobowe i
                    mozliwosc wytaczania procesow za procesami... i osmieszania sie przy tym.
                    • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 27.02.06, 14:29
                      > Nic tylko chcecie wiedziec ktom zacz i jakiez to pismo publikuje. Jeszcze marzy sie
                      > Wam proces i pewnie wygrana spora sumka. Jakie ma znaczenie moja anonimowosc czy
                      > tytul mojego pisma? Co to wniesie do szermierki slownej jaka tu toczymy? Tz. co
                      > oprocz mozliwosci dokonania jedowitej zemsty na publikowanych u mnie tekstach?

                      Szanowny Panie, jestem po prostu ciekawy. Staram sie czytac wszystko, co sie ukazuje w Polsce z
                      interesujacej mnie tematyki (czy to zle?). Ja nie traktuje popularyzacji nauki jak wojny ;)

                      > Paryzem. Sam tez nie jestem idealnym autorem i zdazylo mi sie opublikowac tekst
                      > y
                      > w roznych gazetach, ktorych sie wstydze (tekstow nie gazet). Nie oznacza to
                      > jednak, ze nie mam prawa do krytyki, a raczej "krytyki" bo tym byla moja porcja
                      > jadu.


                      Oczywiscie, za kazdy ma prawo do krytyki. Ale przeciez sam Pan widzi, ze jesli jest Pan wydawca czy
                      autorem konkurecyjnej publikacji, to taka anonimowa krytyka jest dosc dwuznaczna. Trudno o
                      obiektywizm. Mowie to bez jadu i zlosliwosci.

                      > jadu. Jednak jaki poziom pisma i tekstu taki i poziom "krytyki". A jesli tak
                      > Was razi jej anonimowosc,

                      Mnie razi, co innego. Czesto pod przykrywka anonimowosci kryja sie osobiste wycieczki, dawne zale do
                      autora, ktorego krytyk zna osobiscie. Ale nie ma jednak odwagi powiedziec mu, co o nim mysli
                      bezposrednio prosto w oczy.
                      Poza tym anonimowosc sprzyja brutalizacji i zwyklemu hamstwu. Ciekaw jestem, czy obecni tu
                      dyskutanci byliby gotowi spotkac sie osobiscie ze mna i powiedziec mi raz jeszcze to wszystko
                      osobiscie? Ja bym chetnie porozmawial na temat tego, co im sie podoba, a co nie w dziale nauki Gazety.

                      pioc




                      • Gość: p. Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 15:20
                        Gość portalu: pioc napisał(a):
                        ...
                        > Mnie razi, co innego. Czesto pod przykrywka anonimowosci kryja sie osobiste
                        > wycieczki, dawne zale do
                        > autora, ktorego krytyk zna osobiscie. Ale nie ma jednak odwagi powiedziec mu,
                        > co o nim mysli bezposrednio prosto w oczy.
                        > Poza tym anonimowosc sprzyja brutalizacji i zwyklemu hamstwu. Ciekaw jestem,
                        > czy obecni tu dyskutanci byliby gotowi spotkac sie osobiscie ze mna i
                        > powiedziec mi raz jeszcze to wszystko
                        > osobiscie? Ja bym chetnie porozmawial na temat tego, co im sie podoba, a co
                        > nie w dziale nauki Gazety.
                        >
                        > pioc

                        Ja bylbym gotow, ale nie w Warszawie.
                        Tyle ze pan redaktor raczej nie bylby takim spotkaniem zainteresowany
                        jak sie domyslam.

                        Trudno tez wyobrazic mi sobie co mialoby wynikac z takiego
                        spotkania skoro panowie i tak wszystko wiedza lepiej.

                        Czyzby ten temat byl przez panow uznawany za tak brudny
                        ze publicznie o nim lepiej nie dyskutowac ?

                        Przyszedl mi nawet w tej chwili taki pomysl ze skoro na
                        papierosach jest stosowne ostrzezenie przed ich szkodliwoscia
                        to do artykulow w rubryce nauka moglibyscie zalaczac
                        akapit mala czcionka wyjasniajacy czytelnikowi dlaczego
                        stosujecie taki styl i informacje ze jesli chcialby o tym samym
                        przeczytac bardziej profesjonalna informacje to moze ja uzyskac
                        w sieci wraz z wazniejszymi odnosnikami.

                        Wtedy moglbym sie zgodzic z tym ze jest to forma
                        popularyzacji nauki.
                        Wydaje mi sie ze taka mala stopka pod artykulem nie odebralaby
                        wam czytelnikow.
                        Mimo tego ze nie jestem entuzjasta waszej Gazety, to lepiej
                        bym sie czul nawet wtedy gdyby wam wzrosl naklad z tego powodu.

                        Chetnie bym poznal panow opinie w tej kwestii na forum
                        publicznym przed osobistym spotkaniem.
                        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 27.02.06, 21:17
                          > Czyzby ten temat byl przez panow uznawany za tak brudny
                          > ze publicznie o nim lepiej nie dyskutowac ?

                          Przeciez wlasnie dyskutujemy. Ja sie czepiam tylko zenujacego (czasem) stylu tej dyskusji.

                          > sze jesli chcialby o tym samym
                          > przeczytac bardziej profesjonalna informacje to moze ja uzyskac
                          > w sieci wraz z wazniejszymi odnosnikami.

                          Jesli Pan czyta nas regularnie, to Pan musi wiedziec, ze zwykle podajemy zrodla naszych informacji. Po
                          to wlasnie, zeby czytelnik mogl tam poczytac wiecej i dokladniej.

                          pioc


                      • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 27.02.06, 15:26
                        Nadal nie potrafi Pan odpowiedziec na zarzuty tylko skupia sie na mojej osobie.
                        To dobrze, ze stara sie Pan czytac wszystko. Byc moze przeczyta Pan cos w moim
                        pismie i sie czegos nauczy, a moze znajdzie tam Pan belkot i powiesi na nim psy.
                        To nieistotne w tym watku, bo toczymy w nim swar o poziom tekstow i traktowanie
                        Czytelnika w GW, a nie w moim pismie.
                        Zapewniam Pana, ze moja anonimowosc lub jej brak nie mialaby wplywu na
                        obiektywizm mojego jadu. Nie mam nawet co marzyc o konkurencyjnosci z GW (pod
                        wzgledem sprzedarzy) wiec trysnalem jadem nie dlatego, zeby zaszkodzic
                        konkurencji. Od dawna czytuje artykuly dzialu naukowego GW i boleje nad ich
                        nierownym poziomem. Czasem tez sledze bezowocne wysilki Czytelnikow probujacych
                        w komentarzach zwracac autorom uwage na ich bledy. Widzac, ze wreszcie jakis
                        autor mial odwage odpowiedziec nie szczedzilem zolci, ktora wzbierala we mnie od
                        dawna. Chamstwo i brutalizacja powiada Pan? Zapewniam Pana, ze mnie nie mniej
                        przykro zrobilo sie po przeczytaniu iz sprzataczka czy hydraulik wrzuca z
                        przeklenstwem GW do kosza gdy natrafia w niej na zbyt trudne slowa, jak Panu gdy
                        dostal moim "pismakiem". Bynajmniej nie dlatego, ze sam zarabialem na chleb w
                        rozny sposob, w czasach studenckich zajmujac sie tez sprzataniem czy
                        roznoszeniem listow ale tym, ze potraktowal Pan Czytelnikow GW (w tym mnie) jako
                        glupszych od siebie, ktorym lepiej poskapic swej wiedzy niz przestraszyc za
                        madrym (wg Pana) slowem. Na Panskie ostatnie zale odpowiem, ze nie mialem okazji
                        spotkac Pana osobiscie ani w ogole nie znalem wczesniej Panskiego nazwiska. Z
                        reszta nadal go nie znam i w ogole nie jest mi ono do niczego potrzebne w tej
                        dyskusji, podobnie jak moje nie powinno Panu. Spotykac sie osobiscie i mowic to
                        wszystko co napisalem moge bez obawy spojrzenia w oczy. Szkoda, ze nie
                        zaproponowal Pan tego wczesniej, bo wlasnie wczoraj bylem w Warszawie i mialem
                        czas miedzy zalatwianiem jednej a drugiej sprawy. W sam raz tyle by dac upust
                        swej zlosci.
                        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 27.02.06, 21:30
                          > Zapewniam Pana, ze moja anonimowosc lub jej brak nie mialaby wplywu na
                          > obiektywizm mojego jadu.

                          W to nie watpie, ale jest to istotna informacja, ktora pomaga obserwatorom dyskusji wyrobic sobie
                          wlasne zdanie w tenj kwestii.

                          > w komentarzach zwracac autorom uwage na ich bledy. Widzac, ze wreszcie jakis
                          > autor mial odwage odpowiedziec

                          Ja zawsze staram sie brac udzial w dyskusji nad tekstami, ktore podpisuje wlasnym nazwiskiem. Niech
                          pan wiec nie pisze "ze wreszcie ktos mial odwage odpowiedziec...". Chyba ze zaglada Pan tu rzadko.


                          > potraktowal Pan Czytelnikow GW (w tym mnie) jako
                          > glupszych od siebie

                          Nigdzie powyzej nie traktowalem tak czytelnikow, wypraszam sobie. Niech pan mnie zacytuje...

                          > wlasnie wczoraj bylem w Warszawie i mialem
                          > czas (...) W sam raz tyle by dac upust swej zlosci.

                          Mnie niestety nie bylo (i wciaz nie ma) w Warszawie. Prawde powiedziawszy jestem w tej chwili czasowo
                          za oceanem, ale nie mam nic przeciwko zorgaznizowaniu jakiegos spotkania w przyszlosci.

                          pioc


                          • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 28.02.06, 08:35
                            Ja zawsze staram sie brac udzial w dyskusji nad tekstami, ktore podpisuje wlasn
                            > ym nazwiskiem. Niech
                            > pan wiec nie pisze "ze wreszcie ktos mial odwage odpowiedziec...". Chyba ze zag
                            > lada Pan tu rzadko.

                            Czesto zagladam do dzialu Nauka ale rzadziej do komentarzy. Nie trafilem w nich
                            nigdy na wypowiedz autora tekstu.

                            Nigdzie powyzej nie traktowalem tak czytelnikow, wypraszam sobie. Niech pan mni
                            > e zacytuje...

                            Nie rozrozniam Panow. Jak powiedzialem, nazwiska nie maja dla mnie zadnego
                            znaczenia w tej rozmowie. Jesli podjal sie Pan obrony tekstu kolegi prosze byc
                            przygotowanym na to, ze i Panu sie oberwie. Chodzilo mi o nieszczesnych
                            przedstawicieli dwoch szanowanych zawodow, ktorzy zdaniem (jak juz mi Pan
                            uswiadomil) autora artykulu na widok "trudnych slow" wyrzucaja GW do kosza z
                            przeklenstwem.

                            Mnie niestety nie bylo (i wciaz nie ma) w Warszawie. Prawde powiedziawszy jeste
                            > m w tej chwili czasowo
                            > za oceanem, ale nie mam nic przeciwko zorgaznizowaniu jakiegos spotkania w przy
                            > szlosci.

                            Dopadne Pana i za oceanem jesli bedzie trzeba ;)
                            • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 28.02.06, 14:54
                              > Czesto zagladam do dzialu Nauka ale rzadziej do komentarzy. Nie trafilem w nich
                              > nigdy na wypowiedz autora tekstu.

                              Naprawde nie jest trudno zauwarzyc komentarze naszych autorow - np. ostatnio pod tekstem
                              "wszechswiat bez ciemnej energii".

                              > Nie rozrozniam Panow. Jak powiedzialem, nazwiska nie maja dla mnie zadnego
                              > znaczenia w tej rozmowie.

                              To troche nieuprzejme. Wyobrazam sobie, jak by Pan krzyczal, gdybym wieszal na panu psy za to, co
                              powiedzial ktos inny.

                              pioc
                              • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 08:58
                                To troche nieuprzejme. Wyobrazam sobie, jak by Pan krzyczal, gdybym wieszal na
                                > panu psy za to, co
                                > powiedzial ktos inny.

                                Tak to juz jest ze kupujacy ma wieksze prawo do nieuprzejmosci niz sprzedajacy.
                                Jesli co druga rzecz kupiona w pewnym sklepie jest bublem, to ma Pan swiete
                                prawo sie zdenerwowac i ponarzekac w dziale reklamacji. I guzik Pana obchodzi
                                wtedy, ze przyjmujacy reklamacje to ktos inny inz sprzedajacy Panu bubel. Gazeta
                                to taki sklep z informacjami. Kupujac ja czytelnik ma pewne wymagania. Ma prawo
                                sie zloscic jesli za jego pieniadze probuje sie mu wciskac buble informacyjne.
                                Sprzedajacy powinien wyslachac rekalmacji z pokora, a nie z obrazona mina i
                                nastepnym razem zadbac o lesza jakosc oferowanego towaru. Prosze wiec nie stroic
                                dasow, ze ktos osmielil sie zwrocic jasnie Panu redaktorowi uwage, przypadkiem
                                nie temu ktory nabroil. Klient placi to wymaga, to ze jest to darmowa strona
                                internetowa nie jest wymowka, bo wchodzac tu musi cierpiec reklamy.
                                • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 13:55
                                  Ja nie jestem sklepem. Przypominam, ze zarzucil mi Pan obrazanie czytelnikow i przytoczyl na dowod
                                  konkretny cytat, ale - jak sie okazalo - to nie byly moje slowa. Moim zdaniem wypadalo po prostu
                                  przeprosic, a nie silic sie na jakies sklepowe alegorie. Zreszta, sklep czy nie sklep - wszedzie
                                  obowiazuja pewne zasady dobrego wychoowania.

                                  pioc

                                  PS. tytulu panskiego pisma juz Pan za zadne skarby tutaj nie zdradzi. Moze przynajmniej przysle mi
                                  Pan ta informacje na moj prywatny adres? piotr.cieslinski@agora.pl

                                  • Gość: p. Czy chce pan pobic rekord ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 14:27
                                    Gość portalu: pioc napisał(a):
                                    ...
                                    > Moim zdaniem wypadalo po prostu
                                    > przeprosic, a nie silic sie na jakies sklepowe alegorie. Zreszta, sklep czy
                                    > nie sklep - wszedzie obowiazuja pewne zasady dobrego wychoowania.

                                    Moim zdaniem obrazliwym z pana strony bylo juz to ze nie
                                    skarcil pan swego kolegi za tak skandaliczna wypowiedz.

                                    Domaganie sie teraz w tej sytuacji przeprosin mozna chyba
                                    smialo przyrownac do bicia rekordu bezczelnosci.
                                  • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 14:56
                                    Jest Pan pracownikiem sklepu z informacjami o nazwie Gazeta Wyborcza. Podjal sie
                                    Pan odpowiedziec na reklamacje klienta jakim jest czytelnik. Prosze nie obruszac
                                    sie, ze musi Pan wysluchiwac atakow jakie naleza sie autorowi skoro ten wycofal
                                    sie rakiem z calej awantury zaraz na poczatku. Bardzo sie Panu chwali, ze w
                                    przeciwienstwie do wspomnianego autora starczylo Panu odwagi i wytrwalosci by te
                                    ataki przyjac i dyskutowac tak dlugo z oburzonym i nie przebierajacym w slowach
                                    klientem ale skoro sie Pan juz tego podjal, to prosze nie stroic dasow za zale,
                                    wylewane z braku autora i innego reprezentanta pisma, na Panska glowe. Jako
                                    obronca gazety (z wlasnego wyboru) prosze lepiej merytorycznie odpowiedziec na
                                    zarzuty, ktore od poczatku klotni padly. I wolalbym zeby zrobil Pan to
                                    publicznie, a nie na moj prywatny adres, bo nie tylko ja zglosilem zazalenia.
                                    • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 15:17
                                      > obronca gazety (z wlasnego wyboru) prosze lepiej merytorycznie odpowiedziec na
                                      > zarzuty, ktore od poczatku klotni padly.

                                      Juz odpowiedzialem tu, co mi sie podoba, a co nie w dyskutowanej krotkiej gazetowej notce. Napisalem
                                      nawet kilkja ogolnych zdan na temat tego, jak sobie wyobrazam popularyzacje nauki.
                                      Czy Pan w ogole czyta to, co sie tu pisze, czy tez nie? Bo raz Pan cytuje nie moje slowa, a potem
                                      jeszcze zarzuca, ze nie odpowiadam na pytania (hmmm... przypominam wciaz, ze Pan mi nie
                                      odpowiedzial na jedno z moich pytan)
                                      Mam troche wrazenie, ze Pan nie rozmawia ze mna, tylko z kims innym ;).

                                      > klientem ale skoro sie Pan juz tego podjal, to prosze nie stroic dasow za zale,
                                      > wylewane z braku autora i innego reprezentanta pisma, na Panska glowe.


                                      Mozemy dyskutowac, ale fair. Moge odpowiadac za swoje slowa, bronic swoich artykulow, czy tez
                                      ogolnie popularyzacji nauki w Gazecie na konkretnych przykladach - i to wlasnie robilem do tej pory.
                                      Nie moge jednak brac odpowiedzialnosci za nie swoje slowa. To jest chyyba tak proste i jasne, ze nie
                                      wymaga zadnego komentarza? Staram sie tez nie odpowiadac na zlosliwosci i obrazliwe slowa.

                                      pioc


                                      • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 15:33
                                        Od czasu jak wlaczylem sie do rozmowy nie odpowiedzial mi Pan na zarzuty:
                                        Dlaczego redaktorzy dzialu Nauka traktuja czytelnikow jako glupszych od siebie?
                                        Dlaczego twierdza, ze ludzie wykonujacy zawody inne niz dziennikarz (wedle tych
                                        dziennikarzy jakies podlejsze moze?) wyrzucaja gazete do kosza z przeklenstwem
                                        jesli natrafia w niej na "trudne slowa"?
                                        Dlaczego wmawiaja czytelnikom, ze lepiej od nich wiedza jak powinno sie nazywac
                                        te czy inna gromade otwarta (wiedza to nawet lepiej niz MUA jak sie zdaje!) oraz
                                        co ona przypomina, a czego nie?

                                        Powtarzam jeszcze raz: powinien Pan brac odpowiedzialnosc za nieswoje slowa
                                        skoro podjal sie tu obrony tekstu kolegi oraz polityki redakcyjnej pisma.
                                        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 16:02
                                          > Dlaczego redaktorzy dzialu Nauka traktuja czytelnikow jako glupszych od siebie?

                                          Pytanie zawiera falszywa teze. Prosze o przyklad tego, ze redaktorzy gazety traktuja czytelnikow, jak
                                          glupszych od siebie.

                                          > Dlaczego twierdza, ze ludzie wykonujacy zawody inne niz dziennikarz (wedle tych
                                          > dziennikarzy jakies podlejsze moze?) wyrzucaja gazete do kosza z przeklenstwem
                                          > jesli natrafia w niej na "trudne slowa"?

                                          To samo, co powyzej. Prosze o jakis konkret.

                                          > Dlaczego wmawiaja czytelnikom, ze lepiej od nich wiedza jak powinno sie nazywac
                                          > te czy inna gromade otwarta (wiedza to nawet lepiej niz MUA jak sie zdaje!) ora
                                          > z
                                          > co ona przypomina, a czego nie?

                                          Kolejne ogolne pytanie, ktore jest insynuacja - tak balezy to nazwac.
                                          Sprowadze je wobec tego do konkretow, zeby Panu pokazac, jak - mojm zdaniem - warto dyskutowac,
                                          jesli sie chce cokolwiek ta dyskusja osiagnac. Bo jesli chodzi Panu tylko o pyskowke, to nie ze mna.
                                          Zaczynajmy wiec:
                                          1. Czy codzi tutaj Panu o spor o to, jak nalezy tlumaczyc "beehive" z jezyka angielskiego? Tu
                                          odpowiedz jest chyba jasna. Beehive to ul, co autor blednie przetlumaczyl jako 'roj pszczeli'.
                                          Aczkolwiek ta gromada otrzymala swa nazwe 'beehive' wlasnie dlateego, ze wyglada w lornetce jak roj
                                          pszczol.

                                          2. Czy chodzi Panu o to, ze autor nie nazwal tej gromady polska nazwa 'zlobek?

                                          > Powtarzam jeszcze raz: powinien Pan brac odpowiedzialnosc za nieswoje slowa
                                          > skoro podjal sie tu obrony tekstu kolegi oraz polityki redakcyjnej pisma.

                                          Za swoje slowa biore pelna odpowiedzialnosc - juz to pisalem. Niech pan bierze odpowiedzialnosc za
                                          swoje rowniez. Zarzucil mi Pan osobiscie obrazanie czytelnikow. Gdzie to zrobilem? Jesli tak, niech pan
                                          zacytuje - jesli nie, niech Pan ma odwage przeprosic za pomylke.

                                          pioc



                                          • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 16:53
                                            Jak ktos nie chce czegos zrozumiec to nie zrozumie. Przyklad (bardzo konkretny)
                                            ma Pan czarno na bialym w wypowiedzi kolegi o sprzataczkach i hydraulikach.
                                            Od poczatku mowie, ze najbardziej rozezlily mnie balamutne argumenty autora o
                                            "za trudnych slowach". Nie mam za co Pana przepraszac bo jeszcze raz powtorze:
                                            wzial Pan na siebie obrone pisma i wypowiedzi autora nieszczesnego tekstu wiec
                                            takze odpowiedzialnosc za nie.
                                            • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 17:12
                                              > wzial Pan na siebie obrone pisma i wypowiedzi autora nieszczesnego tekstu wiec
                                              > takze odpowiedzialnosc za nie.

                                              To znaczy, ze wciaz zamierza Pan przypisywac mi to, czego nigdy nie wypowiedzialem? Co wiecej,
                                              krytykuje Pan poglady, jakich nigdy nie mialem?
                                              Jak ja moge powaznie z Panem dyskutowac?

                                              pioc
                                              • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 02.03.06, 12:26
                                                Jak ja moge powaznie z Panem dyskutowac?

                                                Wlasnie widze, ze nie moze Pan. Nie wiem tylko po co w takim razie bierze Pan
                                                udzial w tej dyskusji juz od pol wysokosci ekranu skoro przycisniety do muru w
                                                koncu stwierdza, ze nie moze brac za nic odpowiedzialnosci? Po co zaczynal Pan
                                                obrone tekstu i autora, ktorego poglady tak mnie rozezlily? Prosze zatem
                                                podrzucic link do tej dyskusji komus z kolegium redakcyjnego, kto bedzie mogl
                                                wziac odpowiedzialnosc za slowa i poglady jakie ow autor wyglasza. Albo
                                                najlepiej prosze namowic jego samego zeby wyszedl zza Panskich plecow.
                                                • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 02.03.06, 13:46
                                                  > koncu stwierdza, ze nie moze brac za nic odpowiedzialnosci? Po co zaczynal Pan
                                                  > obrone tekstu i autora, ktorego poglady tak mnie rozezlily?

                                                  Gdyby Pan w ogole czytal to , co pisze, to by Pan wiedzial, po co biore udzial w tej dyskusji, na co
                                                  zwracalem uwage. Pewnie tez odpowiedzialby Pan na moje pytania (wciaz czekam, ale jak widze, juz sie
                                                  chyba nie doczekam).

                                                  pioc
                                                  • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 02.03.06, 14:46
                                                    Panskie pytania w ogole nie dotyczna watku tej dyskusji. Mowilem juz kilka razy,
                                                    ze tytul mojego pisma czy moje nazwisko nie maja w niej zadnego znaczenia.
                                                    Ja poczekam jeszcze troche na autora. Moze uzbiera na tyle odwagi zeby tu
                                                    wrocic. Cos jednak czuje, ze i ja sie nie doczekam.
                                                  • karol.pankowski Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 07.03.06, 20:18
                                                    Gość portalu: Lan napisał(a):

                                                    > Panskie pytania w ogole nie dotyczna watku tej dyskusji. Mowilem juz kilka razy
                                                    > ,
                                                    > ze tytul mojego pisma czy moje nazwisko nie maja w niej zadnego znaczenia.
                                                    > Ja poczekam jeszcze troche na autora. Moze uzbiera na tyle odwagi zeby tu
                                                    > wrocic. Cos jednak czuje, ze i ja sie nie doczekam.

                                                    Mam odwagę nie tylko żeby wrócić ale też żeby pisać pod własnym imieniem i
                                                    nazwiskiem i wystawiać się na ataki, także żartownisiów. Ty jednak takiej odwagi
                                                    nie masz przedstawiając się tylko jako "Lan" i strasząc nas jako właściciel
                                                    jakiegoś wielkiego tajemniczego czasopisma popularnonaukowego. Póki nie
                                                    przedstawisz się z imienia i nazwiska i nie podasz tytułu tego tajemniczego
                                                    periodyku, możesz równie dobrze być nastolatkiem przed komputerem redagującym
                                                    gazetkę szkolną - bo żaden poważny właściciel wielkiego tytułu nie pozwalałby
                                                    sobie na takie zabawy.

                                                    Jak widać trolle są nie tylko w usenecie ale też na forach Gazety - tak więc
                                                    Drogi pioc - stop feeding this troll! ;-) Co nie zmienia faktu że w jego
                                                    wściekłym ataku prowadzonym z jemu tylko znanych pobudek jest kruszynka prawdy -
                                                    a mianowicie założenie że teksty w Gazecie czytają głównie laicy nie jest chyba
                                                    dobre. Dostosowywanie na siłę tekstu pod czytelnika który wogóle nic nie wie na
                                                    dany temat może prowadzić do pewnych niejasności, które zostaną bezlitośnie
                                                    skrytykowane przez bardziej wyspecjalizowanych czytelników internetowej wersji
                                                    Gazety.
                                      • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 15:41
                                        Wstyd mi, ze zapomnialem o tym zarzucie:
                                        Dlaczego pismo zaniza poziom tekstow do statystycznej sredniej IQ, skoro probuje
                                        sie kreowac na opiniotworczy dziennik?
                                        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 16:06
                                          > Dlaczego pismo zaniza poziom tekstow do statystycznej sredniej IQ, skoro probuje
                                          > sie kreowac na opiniotworczy dziennik?

                                          Przepraszam, ale tego pytania po prostu nie rozumiem (moze mam IQ ponizej 'statystycznej sredniej' ;)

                                          pioc
                                          • Gość: Lan Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: 193.42.211.* 01.03.06, 16:56
                                            Przepraszam, ale tego pytania po prostu nie rozumiem (moze mam IQ ponizej 'stat
                                            > ystycznej sredniej

                                            Skoro tego prostego pytania Pan nie rozumie, to moze faktycznie tak jest. Nie ma
                                            w tym nic zlego. Ktos musi byc powyzej, a ktos ponizej sredniej. Jednak Pana
                                            podejrzewalem wczesniej o to pierwsze.
                                            • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 01.03.06, 17:13
                                              Coz, nic wiecej juz Panu nie pozostalo?

                                              pioc
                      • sothis666 Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 27.02.06, 20:14
                        Gość portalu: pioc napisał(a):
                        > Mnie razi, co innego. Czesto pod przykrywka anonimowosci kryja sie osobiste wyc
                        > ieczki, dawne zale do
                        > autora, ktorego krytyk zna osobiscie. Ale nie ma jednak odwagi powiedziec mu, c
                        > o o nim mysli
                        > bezposrednio prosto w oczy.
                        > Poza tym anonimowosc sprzyja brutalizacji i zwyklemu hamstwu. Ciekaw jestem, cz
                        > y obecni tu
                        > dyskutanci byliby gotowi spotkac sie osobiscie ze mna i powiedziec mi raz jesz
                        > cze to wszystko
                        > osobiscie? Ja bym chetnie porozmawial na temat tego, co im sie podoba, a co nie
                        > w dziale nauki Gazety.
                        >
                        > pioc

                        Ha:) No w tym jest wlasnie problem, gdyz (bede mowil za siebie) ja osobiscie dokladnie nic o Was, Panowie Redaktorzy nie mysle (wszak Was nie znam:)
                        Moja zlosliwosc (por posty wyzej) nie jest skierowana przeciw Wam, a przeciw treści, moim zdaniem antypopularnopnaukowej. W ani jednym zdaniu nie zwracalem sie do nikogo personalnie (może poza ogólnym nt postawy calego dzialu nauk. na początku). Uzasadnilem (jak sadze dosc precyzyjnie) powyzej, iż zainteresowany czytelnik bedzie mial problem z namierzeniem opisywanego obiektu w polskich zrodlach (zamiast nazwy opisano jak rzecz wyglada, dodając potoczną angielską i źle ją tłumacząc) a nawet samego zjawiska na niebie (na podst tekstu trzeba miec sporo szczescia by znalezc - tzn trafic w okno czasowe po podwieczorku). Najlepszą recenzje macie Panowie juz w trzecim poscie od zainteresowanej Czytelniczki ktora slusznie pyta gdzie i KIEDY (trafne pytanie, prawda?) to mozna zobaczyc. Słusznie - bo Autor nie dał jej szans.
                        A w odpowiedzi otrzymalem deklaracje ze "to naprawde wyglada jak rój".
                        No i jeszcze stwierdzenie ze 'beehive' to rój właśnie.
                        Cóż.
                        Zatem - to jest wlasnie to co mi sie w dziale nauk. nie podoba.
                        Pozdrowienia!

                        • Gość: pioc Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 27.02.06, 21:37
                          Pana zarzuty dotyczace tego konkretnego tekstu - moim zdaniem - sa sluszne, tzn. dobrze byloby
                          uzyc polskiej tradycyjnej nazwy (szczegolnie, ze taka ladna) i dobrze byloby zrobic schematyczny szkic,
                          gdzie i kiedy szukac zjawiska na niebie (albo podac link do takiej mapki).
                          Poza tym notka jest dobrze napisana, zacheca do spojrzenia w niebo, odszukania saturna i zlobka.

                          > Zatem - to jest wlasnie to co mi sie w dziale nauk. nie podoba.

                          A mi nie podoba mi sie, ze dyskusja na tekstem sprowadzla sie (na poczatku przynajmniej, tam gdzie
                          sie w nia wlaczylem) do psioczenia na cala Gazete, stan dziennikarski i w ogole redaktorow wszystkich
                          razem wzietych. Po co te obrazliwe uogolnienia, przeciez - jak wszyscy wiedza - diabel tkwi w
                          szczegolach.

                          pioc
                          • karol.pankowski Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. 07.03.06, 20:30
                            Gość portalu: pioc napisał(a):

                            > Pana zarzuty dotyczace tego konkretnego tekstu - moim zdaniem - sa sluszne, tzn
                            > . dobrze byloby
                            > uzyc polskiej tradycyjnej nazwy (szczegolnie, ze taka ladna) i dobrze byloby zr
                            > obic schematyczny szkic,
                            > gdzie i kiedy szukac zjawiska na niebie (albo podac link do takiej mapki).

                            Nazwa może być polska, angielska albo nawet arabska - akurat nazewnictwo
                            obiektów astronomicznych jest bardzo międzynarodowe :-) Akurat tak się złożyło
                            że nazwa stosowana w US w najbardziej obrazowy sposób oddaje wygląd obiektu a w
                            tak krótkim tekście nie można sobie pozwolić na dywagacje na temat nazw jeśli
                            głównym tematem do przekazania jest to że jest do zaobserwowania ciekawe i
                            rzadkie zjawisko. Mapkę też bym chętnie zamieścił ale to jest oddzielne zlecenie
                            dla grafika z Gazety oraz dodatkowe miejsce na stronie. Mapka laikowi i tak
                            niewiele powie - jeśli ktoś wie jak używać takich mapek to zapewne wie też jak
                            ją sobie wygenerować chociażby w tzw. programach typu planetarium (nie podaję
                            nazw bo nie mogę uprawiac kryptoreklamy).

                            > Poza tym notka jest dobrze napisana, zacheca do spojrzenia w niebo, odszukania
                            > saturna i zlobka.
                            >
                            > > Zatem - to jest wlasnie to co mi sie w dziale nauk. nie podoba.
                            >
                            > A mi nie podoba mi sie, ze dyskusja na tekstem sprowadzla sie (na poczatku przy
                            > najmniej, tam gdzie
                            > sie w nia wlaczylem) do psioczenia na cala Gazete, stan dziennikarski i w ogole
                            > redaktorow wszystkich
                            > razem wzietych. Po co te obrazliwe uogolnienia, przeciez - jak wszyscy wiedza -
                            > diabel tkwi w
                            > szczegolach.

                            No widzisz? I po co my piszemy o astronomii - w sumie o wiele potrzebniejszym
                            tematem jest ptasia grypa (żartuję oczywiście)...
                            • Gość: BABA Re: Szanowni dyskutanci, opamiętajcie się. IP: *.153.164.84.zdnet.com.pl 08.03.06, 23:12
                              --------------------------------------------------------------------------------
                              Włączam się drugi raz, niepotrzebnie pisałam wcześniej, kto wracałby pół
                              miesiąca wstecz czytać listy?
                              Zgadzam się z Panem/Panią Lan: Nie wolno sądzić ludzi po rodzaju narzędzi
                              trzymanych podczas pracy. Jestem zwykłą babą od gotowania marmolady, ale idąc
                              do pracy lub z pracy (zmianowość) najbardziej lubię oglądać gwiazdy właśnie no
                              i planety, w tym bardzo często Saturna. Jest naprawdę łatwy do rozpoznania, na
                              równi z Wenus. Jutro wieczorem zamiast siedzieć w internecie, wezmę lornetkę i
                              pójdę zobaczyć ten Rój pszczół/Żłóbek. Będzie mi tam chyba przyjemniej niż
                              dzisiaj na jarmarku uczonych. PS. Panie Pankowski, proszę się jednak nie bać
                              bardziej ścisłego języka i niektórych naukowych zwrotów, aby nie wyglądało,że
                              wiedzę trzyma Pan tylko dla siebie. Ludzie sami decydują, po które sięgać
                              tematy. Pozdrawiam Pana,Wszystkich pozostałych również. Nie szkoda to czasu na
                              takie awantury? A mówią, że to baby lubią się awanturować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka