Dodaj do ulubionych

['] Stanisław Lem nie żyje [']

27.03.06, 19:59
wychowałem się na jego książkach
pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3239723.html
Obserwuj wątek
    • vacia Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] 27.03.06, 21:06
      bonobo44 napisał:

      > wychowałem się na jego książkach

      Ulubiony pisarz jest naszym przyjacielem. Mogliśmy nigdy nie mieć okazji z nim
      się spotkać ale znamy go dobrze z jego książek.
      Podobno Lem był z wykształcenia lekarzem, wybrał jednak literaturę.
      To było jego powołanie...
      • Gość: Ijon Tichy Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] IP: *.chello.pl 27.03.06, 21:26
        :(
    • Gość: stop Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 21:32
      Koniec rozdziału, koniec księgi......
      [']
    • picard2 Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] 27.03.06, 23:42

      Duzo zawdzieczam dwom autorom Fikcji Naukowych: Alfredowi Van Vogt i
      Stanislawowi Lemowi.Pierwszy wprowadzil mnie w swiat A drugi w swiat planetarny.
      Eden zrobil na mnie olbrzymie wrazenie zarowno ze wzgledow technicznych
      gdzie przewidziano duza ilosc pozniejszych wynalazkow jak tranzystory (nazwane
      pilotowanymi diodami) pojazdy na zawieszeniach pneumatycznych nasiona
      mechaniczne i wreszcie teleobserwacje, jak ze wzgledow politycznych.Tutaj Lem
      nic nie wymyslil ale opisal rezim gdzie grupa ludzi (biuro polityczne) rzadzi
      krajem za pomoca blokowania wiekszosci informacji.Jak sie stalo ze cenzura sie
      nie domyslila o co chodzi(a moze nie chciala sie domyslec).
      Obydwaj Van Vogt i Lem byli niedoceniani w swoich krajach pierwszy w Kanadzie
      drugi w Polsce.
    • pomruk Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] 28.03.06, 05:53

      Wychowałem sie na jego twórczości. Pamietam , jak przeżyłem "Solaris". A
      "Cyberiada" - toż to klasyka, przerzucaliśmy się ze znajomymi cytatami.
      [*]
    • darekw1949 Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 13:14
      Nie wiem jak Wy na to patrzycie, ale moim zdaniem odszedł ktoś wielki i mądry.
      Nie zawsze zgadzałem się z jego poglądami i często mnie irytowały jego wywiady
      (czasami bywał złośliwy), ale zawsze miałem poczucie, że widzi więcej i dalej
      niż zwykli ludzie. A już na pewno więcej niz ja.
      A jago "Solaris" to po prostu arcydzieło...

      wiadomosci.wp.pl/kat,1329,wid,81281...l?P%5Bpage%5D=1

      darekw

      ps. w latach 30tych XXw robiono w Polsce pionierskie badania przesiewowe w
      śród młodzierzy.
      Niezwykły wynik IQ 185 uzyskał chłopiec Stasio Lem. Wiem, że u dzieci liczy
      się to inaczej tzn. jako iloraz wieku rozwojowego do wieku normalnego, ale i
      tak wynik robi wrazenie. Jest to prawdopodobnie rekord krajowy.
      Jeśli ktoś wie więcej lub/i lepiej, to niech mnie poprawi.
      • Gość: IQ Re: Stanisław Lem nie żyje IP: 81.21.36.* 30.03.06, 16:03
        Te IQ mlodego Lema sie ciagle zmienia: wedlug jednych zrodel bylo 160, innych az
        do 190. Ale nie o to chodzi. Wysokie IQ czesciowo pomoglo Lemowi, ale tez i bylo
        jego przeklenstwem. Pamietacie ten wylacznik inteligencji opisany w jednej z
        jego sztuk radiowych?
        Smutna to wiadomosc o odeksciu Lema, ale nie rozpaczajmy, bo Lem, ktorego tak
        naprawde kochamy oszedl od nas dawno temu, po napisaniu (nomen omen) FIASKA.
        Pozniej, to byly felietony, ktore pamietam tylko z kronikarskiego obowiazku, a o
        ktorych wolalbym zapomniec, gdyby to bylo mozliwe. Ale On bedzie przeciez
        pamietany jako autor Edenu, Solaris, Dziennikow Gwiazdowych czy Cyberiady, a
        jego mniej udane, ostanio pisane "kawalki" odejda w niepamiec, i beda znane
        tylko nielicznemu gronu "moli archiwalnych". Odajmy wiec czesc Jego pamieci, ale
        tez nie rozpaczajmy. Ja te rozpacz mam czesciowo za soba, bo dawno temu
        pozegnalem Wielkiego Lema, tego, ktorego chce pamietac, a to, co On pisal
        ostatnio uwazam za niereprezentatywne produkty okresu schylkowego...
        Szkoda tez, ze mamay taki maly odzew po smierci Lema na tym forum. Czyzby
        wspolczesni Polacy woleli papke typu fantasy od pierwszorzednej SF Lema?
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
        groups.msn.com/stanislawlem/links.msnw
        www.lem.pl/english/bibliografia/biblintro.htm
        www.republika.pl/wkajt/acta/left.htm
        www.arts.monash.edu/lcl/research/projects/pcpapers/pc_paper_keller.pdf
        www.lib.monash.edu.au/collections/newtitles/general/general-020812.html
        serwisy.gazeta.pl/kraj/0,71898,0.html
        • bonobo44 Sięgnąłem dziś po felietony Stanisława Lema 01.04.06, 20:18
          Sięgnąłem po te felietony Lema, o których IQ wolałby zapomnieć. (Jakoś nigdy o
          nich wcześniej nie słyszałem.)
          Postrzeganie (w duchu nie tylko środowiska krakowskiego) rosyjskiego zagrożenia
          i sięganie do rozwiązań, które nie powiodły się Piłsudskiemu (silnej koalicji z
          mocną Ukrainą) jest dla mnie zrozumiałe.

          Popieranie Busha i wojny w Iraku - już jednak najzupełniej przeciwnie,
          zwłaszcza w kontekście postrzegania nonsensowności 'tarczy rakietowej'
          i pacyfizmu sięgającego "Astronautów".

          Pocieszam się tu, że Lem bynajmniej nie był dogmatykiem, lecz człowiekiem
          myślącym, o czym niech świadczy fragment z "Lubych czasów":

          "Wszystko ma dziś wartość o tyle, o ile przynieść może zarobek, a zieloni i
          ekolodzy wszelkiej maści pozostają zwykle wobec tych potężnych interesów w
          bezsilnej mniejszości. Moce kapitału mają na swe zawołanie ekspertów, którzy
          każdy projekt wszechstronnie uzasadnią.

          Długi czas byłem przekonany, ze istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
          sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
          alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnościa moją zachwiały."

          interesujący w kontekście sąsiedniej dyskusji na tym Forum
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=39133106
          • bonobo44 "Magik i uwodziciel" 02.04.06, 09:56
            "do uczynionej przez się w kotle czarownic (...) juchy wrednej i paskudnej
            domieszał twórca 'Trans-Atlantyku' także i zawisć."

            O jakże jestem wdzięczny S.L. za ten mini-esej broniący honoru naszej
            największej Trylogii, którą Gombrowicz próbował (jakże skutecznie u większosci)
            nam ją zohydzić; w grupie moich kolegów, którzy zachłysnęli się swego
            czasu "literaturą wolności", jako jedyny słabo i nieudolnie broniłem
            Sienkiewicza przed Gombrowiczem z najzupełniej analogicznych pozycji, jak czyni
            to w tym swoim eseju Stanisław Lem... za nic nie chciałem dopuścić do jej
            zepchnięcia w sferę kiczu jak to czyni wielu zawistników...
            boli mocno, że sam on spycha tam "Quo vadis" (rodzi się podejrzenie: czyżby z
            zazdrości za Nobla?)...
            --
            (Lem pisał też o Trylogii w "Filozofii Przypadku")
            • bonobo44 "Smutno mi, Boże !" 03.04.06, 09:47
              157 lat temu, 3 IV 1849 r. w Paryżu zm. Juliusz Słowacki

              S.L. nie mógł zrozumieć, dlaczego twórca "Kultury"
              (o którym i o której tak gorąco się Lem wysławiał),
              Jerzy Giedrojć (zm.14 IX 2000)
              przedkładał Słowackiego nad Mickiewicza - przyznam się, że w tym punkcie ja nie
              mogę zrozumieć S.L.

              Juliusz Słowacki - Hymn

              Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
              Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
              Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
              Gwiazdę ognistą...
              Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
              Smutno mi, Boże!

              Jak puste kłosy z podniesioną głową
              Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
              Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
              Ciszę błękitu.
              Ale przed Tobą głąb serca otworzę,
              Smutno mi, Boże!

              Jako na matki odejście się żali
              Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
              Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
              Ostatnie błyski...
              Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
              Smutno mi, Boże!

              Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany,
              Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
              Widziałem lotne w powietrzu bociany
              Długim szeregiem.
              Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
              Smutno mi, Boże!

              Żem często dumał nad mogiłą ludzi,
              Żem prawie nie znał rodzinnego domu,
              Żem jest jak pielgrzym, co się w drodze trudzi
              Przy blaskach gromu.
              Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,
              Smutno mi, Boże!

              Ty będziesz widział moje białe kości
              W straż nie oddane kolumnowym czołom;
              Alem jest jako człowiek, co zazdrości
              Mogił popiołom...
              Więc że mieć będę niespokojne łoże,
              Smutno mi, Boże!

              Kazano w kraju niewinnej dziecinie
              Modlić się za mnie co dzień... a ja przecie
              Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
              Płynąc po świecie...
              Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,
              Smutno mi, Boże!

              Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
              Anieli twoi w niebie rozpostarli,
              Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
              Patrzący - marli.
              Nim się przed moją nicością ukorzę,
              Smutno mi, Boże!

              • bonobo44 Lem o mini bombach termojądrowych 06.04.06, 16:22
                W 2002 w 'Bilansie' z 'DyLEMatów' S.L. pisze:

                "Nowe nuklearne pociski staną się mniejsze i przez to będą
                wymykać się postanowieniom pokojowych traktatów.
                Fachowiec potrafi doprowadzić już do eksplozji nieomal
                szczyptę deuteru i trytu - tym samym poczyna się zacierać
                dotychczasowa utrwalona różnica pomiędzy konwencjonalną
                a nuklearną mocą destrukcyjną.
                O zastosowaniach broni jądrowej czwartej generacji militarne
                ośrodki na razie milczą. Warto im jednak poświęcić więcej uwagi
                anizeli minionym nieszczęściom, które zapoczątkował niemiecki atak
                wojenny na Europę."

                --
                bomba N
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34113901&a=34266246
                • bonobo44 "Energetyczne dyLEMaty" 06.04.06, 16:27
                  "Są wreszcie fenomeny trudno zrozumiałe. W prowadzonych w Niemczech badaniach
                  wykryto niewielki wzrost liczby zachorowań an białaczkę pośród ludności
                  mieszkającej w określonym promieniu wokół dość licznych jeszcze funkcjonujacych
                  elektrowni atomowych. (...) A o tym, żeby można było dostać białaczki z samego
                  strachu, dotąd nie słyszano."
                  • llukiz Re: "Energetyczne dyLEMaty" 06.04.06, 21:18
                    > "Są wreszcie fenomeny trudno zrozumiałe. W prowadzonych w Niemczech badaniach
                    > wykryto niewielki wzrost liczby zachorowań an białaczkę pośród ludności
                    > mieszkającej w określonym promieniu wokół dość licznych jeszczefunkcjonujacych
                    > elektrowni atomowych. (...) A o tym, żeby można było dostać białaczki z samego
                    > strachu, dotąd nie słyszano."

                    kto nie słyszał ten nie słyszał. Ja słyszałem o efekcie placebo jak i efekcie
                    odwrotnym od placebo. Natomiast czytałem o badaniach pośród pracowników
                    elektrowni atomowoch z których wynikało że niwielkie dawki promieniowania
                    zmniejaszają ryzyko zachorowania na raka. Tłumaczono to w ten sposób, że pod
                    wpływem niewielkich dawek promieniowania, poprawia się u człowieka mechanizm
                    korekcji uszkodzonego DNA (nie pamiętam jak to było po angielsku).
                    • bonobo44 Re: "Energetyczne dyLEMaty" 06.04.06, 21:49
                      llukiz napisał:

                      > pod wpływem niewielkich dawek promieniowania, poprawia się u człowieka
                      > mechanizm korekcji uszkodzonego DNA (nie pamiętam jak to było po angielsku).

                      tak ,tak... o "dobroczynnych" skutkach promieniotwórczości "wiadomo" było już,
                      gdy "W latach dwudziestych świat bezkrytycznie zachwycił się radem: dodawano go
                      do kremów, by przeciwdziałać zmarszczkom, i do szminek, by usta nabierały
                      radioaktywnego blasku. Kiedy dowiedziano się, że pierwiastek ten wydziela
                      ciepło, zaczęto dodawać go nawet do wełny, z której wyrabiano ubranka dla
                      dzieci. Wytwarzano radioaktywne pióra do pisania, radioaktywne urządzenia do
                      parzenia kawy, perfumy z dodatkiem radu, zalecano radioaktywne kąpiele i picie
                      radioaktywnej wody."
                      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,294235.html?as=5

                      wygląda na to, że stara moda wraca - na razie ogranicza się tylko do
                      pracowników elektrowni atomowych (w myśl zasady:'jak się nie ma co się lubi,
                      należy afirmować co się ma'); jak tak dalej pójdzie ludzie zaczną się przenosić
                      się w okolice elektrowni atomowych, a nawet wyjeżdżać tam na urlopy niczym do
                      tanich kurortów, z szeroko reklamowanymi radioaktywnymi "źródłami"
                      ujędrniającymi cerę, biust i garnitur chromosomów ;)

                      ciekawe, że taki zajadły zwolennik elektrowni atomowych, jak Lem, który przez
                      lata całe urabiał opinię publiczną wychodząc z analogicznych
                      przesłanek "nieuniknionego postępu", jak czynią to niemniej zajadle na tym
                      forum t0g, llukiz i picard2, z takim niepokojem podchwycił owe "niezrozumiałe"
                      wyniki badań niemieckich, które m.in. skłoniły Niemcy do zamykania swoich
                      instalacji atomowych... aby w końcu zasiać i w nim wątpliwości:
                      • llukiz Re: "Energetyczne dyLEMaty" 06.04.06, 22:14
                        > tak ,tak... o "dobroczynnych" skutkach promieniotwórczości "wiadomo" było już,
                        > gdy "W latach dwudziestych

                        ble ble ble... każdy o tym wie. Dawki w elektrowniach atomowych są niewielkie.
                        Można założyć że naukowcy którzy to badali fałszowali wyniki, tak samo jak można
                        założy, że inni naukowcy którzy są przeciw elektrowniom atomowym fałszują wyniki.

                        > ciekawe, że taki zajadły zwolennik elektrowni atomowych, jak Lem

                        może i ciekawe, ale piszesz dalej...

                        > z takim niepokojem podchwycił owe "niezrozumiałe"
                        > wyniki badań niemieckich, które m.in. skłoniły Niemcy do zamykania swoich
                        > instalacji atomowych... aby w końcu zasiać i w nim wątpliwości:

                        No jeśli "niemieckie" badania naukowe stwierdziły, że istnieje niebezpieczeństwo
                        wybuchu elektrowni, i że te które stoją powodują u ludzi raka, to mi w obliczu
                        tak twardych faktów, pozostaje się z tobą i ś.p. Lemem zgodzić. Spytam jeszcze
                        na koniec co na ten temat mówią inne badania np: Angielskie, Czeskie, Rosyjskie,
                        Francuskie, Amerykańskie itd. Czy one też stwierdzają że te elektrownie powodują
                        raka i że mogą wybuchnąć? I jeszcze czy niemieckie badania nie mają przypadkiem
                        związku z wejściem tamtejszych zielonych do rządu?
                        • bonobo44 Re: "Energetyczne dyLEMaty" 07.04.06, 10:47
                          Niemcy nie musieli prowadzić żadnych badań nad wybuchowością elektrowni
                          atomowych. Dowód na to, że to możliwe mieli wszak explicite przed oczami, jak i
                          my wszyscy - jedna z nich przecież zwyczajnie wybuchła. (Nie rozumiem, dlaczego
                          z uporem maniaka negujesz ten fakt.)

                          Przypominam, że fakt jednostkowy niezgodny z teorią, falsyfikuje całą taką
                          teorię, która mówi, że coś jest niemożliwe.
                          • llukiz Pozostając w żartobliwym tonie który proponujesz 07.04.06, 11:16
                            to powiedz mi jak to było z tymi niemieckim badaniami i z Lemem?

                            I nie wiem po co wracasz do czarnobyla, skoro sam fakt istnienia bomy atomowej
                            jest dla ciebie wystarczającym dowodem, że elektrownie atomowe mogą w każdej
                            chwili wybuchnąć.
                            • bonobo44 Re: "Energetyczne dyLEMaty" 07.04.06, 14:57
                              llukiz napisał:

                              > to powiedz mi jak to było z tymi niemieckim badaniami i z Lemem?

                              chcesz wiedzieć więcej - sięgnij po prostu do "Energetycznych dyLEMatów"
                              Lema... trudno, żebym je tu w całości przepisywał dla ciebie...
                              a i prawa autorskie warto chyba uszanować...

                              > Można założyć że naukowcy którzy to badali fałszowali wyniki, tak samo jak
                              > można założy, że inni naukowcy którzy są przeciw elektrowniom atomowym
                              > fałszują wyniki.

                              w ten sposób można oczywiście założyć, że wszyscy naukowcy, którzy coś badali,
                              fałszowali wyniki... tylko po co wówczas potrzebna komu taka nauka?
                              w zupełności wystarczyć by mógł na jej miejsce taki jak ten dział forum GW...

                              jednego rodzaju wyniku nie możesz jednak zakwestionować:

                              wybuch reaktora elektrowni atomowej miał miejsce !

                              a zatem jest możliwy, nie tylko dlatego, że możliwa jest bomba atomowa,
                              którą ten akurat zwyczajnie się okazał (doszło w nim do NIEKONTROLOWANEJ
                              jądrowej reakcji łańcuchowej z wyzwoleniem ogromnej ilości energii promienistej
                              z rozszczepienia jąder, a to definicja bomby atomowej)

                              gdyby taką skonstruowac celowo, można by ją sklasyfikować jako brudną bombę
                              obliczoną na maksymalizację efektu skażenia, przy minimalizacji innych typowych
                              efektów (brak błysku, kuli ognistej i fali uderzeniowej)...

                              opad promieniotwórczy był porównywalny z efektem opadu z czterystu 20 kT bomb
                              zrzuconych na Hiroshimę, albo ze skumulowanym efektem odpadu zaledwie 200 razy
                              mniejszym od sumy opadu wszystkich 543 wybuchów jądrowych przeprowadzonych w
                              atmosferze; to tak jakby w jednym miejscu wybuchło 2,5 średniej wielkości bomb
                              atomowych (średniej wypróbowanych w całej historii w powietrzu) o łącznej mocy
                              4 megaton.
                              • bonobo44 Re: "Energetyczne dyLEMaty" 07.04.06, 15:00
                                errata: o łącznej mocy 8 megaton (400 x 20 kT).
                                • bonobo44 "Kulą w płot" 07.04.06, 21:14
                                  "Paliwa kopalne w końcu się, niestety, wyczerpią, ale przewidywanie, jakoby
                                  miały je zastąpić tzw. paliwowe komórki, w których głównym dawcą energii
                                  będzie wodór, to przecież zawracanie głowy, ponieważ wodór praktycznie jest w
                                  postaci czystej na Ziemi nieobecny i wyzwolenie go z wody wymaga elektrolizy, a
                                  zatem dopływu odpowiedniej ilości prądu elektrycznego.
                                  Osobom, które piszą o tych genialnych rozwiązaniach, należy przypomnieć znaną
                                  historyjkę o człowieku, który okrążał stół z taką szybkością aż zdołał kopnąć w
                                  tyłek samego siebie." [Lem, 2000]

                                  SL nie zabłysnął tu przenikliwością - ogniwa paliwowe to w istocie końcowe
                                  ogniwo procesu magazynowania energii odnawialnej w akumulatorach w postaci...
                                  zbiorników wodoru, do otrzymywania którego wystarczy wykorzystać tę energię w
                                  fazie jej obfitego występowania (słonecznej latem i w dzień, wiatrowej kędy
                                  wiatr wieje i słońce zapada ;)
                                  ale... widać teraz przynajmniej skąd się biorą tak popularne i sztampowo-
                                  obiegowe sądy wielu bezkrytycznych internautów 8)
                                  • bonobo44 "Takie czasy" - odpady promieniotwórcze 08.04.06, 15:37
                                    "W Ameryce padła propozycja, by w tym roku administracja Busha opracowała
                                    odpowiedzialny politycznie plan, zawierający rozwiązania bardziej
                                    długoterminowe. Ostatnio mówi się o górach Nevady;
                                    wszyscy są za i tylko w Nevadzie nikt się nie cieszy..."
                                    - Stanisław Lem, 2001 "Takie czasy"
                                    • bonobo44 "Nowe fronty" - Bush 08.04.06, 18:53
                                      Najwyraźniej myliłem się przynajmniej co do opinii S.L. o Bushu 8)

                                      "Naukowcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i nie wiemy, jakie okropne
                                      Frankensteiny rzucą się teraz, aby wleźć na szczyty sławy.
                                      Na pewno jednak żyjemy w ciekawej epoce - po lądowaniu na Księżycu, po
                                      wyzwoleniu energii atomowej i po wyborach, z których wyniknął pan prezydent
                                      Bush. Nie dziwi mnie zasada, na jakiej zorganizowane są istoty żywe, dziwię się
                                      natomiast, że takich ciekawych czasów dożyłem."
                                      [Lem 2001 "Nowe fronty"]
                                      • bonobo44 Czy fizycy mogą zniszczyć świat? 08.04.06, 19:36
                                        "Z numeru 'New Scientist' z 7 paźdz.2000 r. dowiaduję się (...)

                                        Że najnowszy akcelerator cząsteczek, znajdujący się w budowie. może wytwarzać
                                        niezwykle dziwne drobiny, które będą stopniowo pożerały naszą planetę."

                                        [Lem: "Kulą w płot"]


                                        Patrz też: Czy fizycy mogą zniszczyć świat?
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=23264842&a=23270858
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=23264842&a=23562482
                              • llukiz nie odpowiedziałeś więc mi się znudziło 07.04.06, 15:33
                                I tyle
                      • madcio Re: "Energetyczne dyLEMaty" 08.04.06, 11:50
                        Odpowiedz mi na pytanie, czy organizm w warunkach całkowitego braku radiacji
                        (powtarzam, CAŁKOWITEGO - o naturalnym tle promieniowania chyba słyszałeś?)
                        będzie sobie radził:

                        1 - znacznie gorzej
                        2 - nieco gorzej
                        3 - tak samo
                        4 - nieco lepiej
                        5 - znacznie lepiej?

                        Takie eksperymenty już przeprowadzano w odpowiednich pomieszczeniach. Miłej zabawy.
                    • madcio Re: "Energetyczne dyLEMaty" 08.04.06, 11:48
                      > kto nie słyszał ten nie słyszał. Ja słyszałem o efekcie placebo jak i efekcie
                      > odwrotnym od placebo.

                      Czytałem kiedyś o sprawie penwego masztu radiowego - mieszkańcy w okolicach
                      masztu radiowego częściej się skarżyli na różne dolegliwości. Interesujące, że
                      tak się działo niezależnie od tego, czy maszt był włączony, czy nie. :>
                      • bonobo44 Re: "Energetyczne dyLEMaty" 08.04.06, 15:35
                        madcio napisał:

                        > Czytałem kiedyś o sprawie penwego masztu radiowego - mieszkańcy w okolicach
                        > masztu radiowego częściej się skarżyli na różne dolegliwości. Interesujące, że
                        > tak się działo niezależnie od tego, czy maszt był włączony, czy nie. :>


                        a czy ludzie ci skarżyli się na zwiększoną częstotliwość białaczki w swojej
                        populacji?
                        • madcio Re: "Energetyczne dyLEMaty" 08.04.06, 15:53
                          > a czy ludzie ci skarżyli się na zwiększoną częstotliwość białaczki w swojej
                          > populacji?
                          Od masztu radiowego? Nie słyszałem o tym.

                          Zapewnie ci chodzi o to, że białaczka raczej ciężko się rozwija pod wpływem
                          autosugestii.

                          Wiesz co ci powiem? Czernobyl był katastrofą i należy zrobić wszystko, by takie
                          rzeczy się nie powtarzały. Ale jeśli chcesz rezygnować z powodu tej katastrofy z
                          atomu, wtedy proponuję być konsekwentny i zrezygnować z samochodów, jak już parę
                          razy w paru wątkach ludzie zauważyli. Każda technologia ma swoje wady i zalety,
                          swoje zastosowania i stopień zagrożenia.

                          A że ty dostajesz pie..a na sam dźwięk słowa "radiacja", to już naprawdę nie
                          mój problem. Odsyłam do mojej nowej sygnaturki.
                          • bonobo44 o tempora, o mores ! 08.04.06, 18:12
                            madcio napisał:

                            > jeśli chcesz rezygnować z powodu tej katastrofy z
                            > atomu, wtedy proponuję być konsekwentny i zrezygnować z samochodów

                            Istnieją wynalazki, których jesteśmy zmuszeni używać, pomimo że ich
                            stosowanie powoduje ofiary, gdyż nie istnieją ich powszechne bezpieczne
                            odpowiedniki, zapewniające wszystkim np. równy dostęp do pracy, nie mówiąc o
                            wyjazdach urlopowych. Możemy jednak - gdzie i kiedy to tylko możliwe -
                            ograniczać ich stosowanie (np. budując prawdziwe drogi rowerowe i używając
                            latem rowerów, gdzie to tylko możliwe).

                            Elektrownie jądrowe posiadają takie swoje powszechne odpowiedniki i
                            RZECZYWIŚCIE bezpieczną alternatywę, o czym świadczy fakt że w krajach
                            rozwiniętych porównywalna ilość energii jest już obecnie uzyskiwana ze źródeł
                            odnawialnych i będzie pozyskiwało się jej na te sposoby coraz więcej.

                            Na tym polega różnica, o którą udajesz, że pytasz!

                            W szczególności w Polsce istnieje szeroka węglowa autostrada energetyczna.
                            Budowanie obok niej drogi dla innych pojazdów ma w tym wypadku sens jedynie
                            wówczas, gdy będą one przynajmniej równie bezpieczne. Samochody z napędem
                            jądrowym (elektrownie jądrowe) nie są. Pojazdy (hybrydowe) na baterie słoneczne
                            z napędem elektrycznym (elektrownie słoneczne) i żaglówki napędzane energią
                            wiatru (elektrownie wiatrowe) - i owszem - są dużo bezpieczniejsze.

                            więcej:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=39684815&a=39843355

                            > A że ty dostajesz pie..a na sam dźwięk słowa "radiacja", to już naprawdę nie
                            > mój problem.

                            Czy uważasz (?), że np. Stanisław Lem, którego kilka jakże charakterystycznych
                            myśli tu przypominam, również miał - jak to "kulturalnie" inaczej określasz -
                            "pie..a", przykładając do tego samego dużą wagę i pisząc to samo, pod czym i
                            ja bym się mógł podpisać tu i wyżej:
                            • madcio Re: o tempora, o mores ! 10.04.06, 11:16
                              > Istnieją wynalazki, których jesteśmy zmuszeni używać, pomimo że ich
                              > stosowanie powoduje ofiary, gdyż nie istnieją ich powszechne bezpieczne
                              > odpowiedniki, zapewniające wszystkim np. równy dostęp do pracy, nie mówiąc o
                              > wyjazdach urlopowych.
                              Doprawdy? A pociągi? Statki? Samoloty? To są znacznie bezpieczniejsze
                              alternatywy, wbrew pozorom. Dodatkowo komunikacja miejska nie zanieczyszcza tak
                              powietrza, jak setki tysięcy samochodów. Kiedy wyjdziesz na demonstrację
                              antysamochodową? Jeśli nie wyjdziesz, zostaniesz przeze mnie oficjalnie uznany
                              użytecznym idiotą samochodowych korporacji. :))))

                              > Elektrownie jądrowe posiadają takie swoje powszechne odpowiedniki i
                              > RZECZYWIŚCIE bezpieczną alternatywę, o czym świadczy fakt że w krajach
                              > rozwiniętych porównywalna ilość energii jest już obecnie uzyskiwana ze źródeł
                              > odnawialnych i będzie pozyskiwało się jej na te sposoby coraz więcej.
                              Przykro mi, ale opłacalność energii z źródeł odnawialnych jest i jeszcze długo
                              będzie niższa, wbrew zielonej propagandzie.

                              Powtarzam: każda rzecz ma swoje zalety i wady. Tak samo należy rozpatrywać
                              użyteczność elektrowni atomowej - jako kalkulacja strat (np. ryzyko wybuchu,
                              odpady promieniotwórcze) i zysków (tania energia w dużych ilościach), a nie
                              ekofaszyzm ideologiczny. :)))

                              > Samochody z napędem jądrowym (elektrownie jądrowe) nie są. Pojazdy
                              > (hybrydowe) na baterie słoneczne z napędem elektrycznym (elektrownie
                              > słoneczne) i żaglówki napędzane energią wiatru (elektrownie wiatrowe)
                              > - i owszem - są dużo bezpieczniejsze.
                              Phi. I tak to wszystko bierze się z znienawidzonej przez ekooszołomków energii
                              jądrowej. Wiesz, o czym mówię?

                              > Czy uważasz (?), że np. Stanisław Lem, którego kilka jakże charakterystycznych
                              > myśli tu przypominam, również miał - jak to "kulturalnie" inaczej określasz -
                              > "pie..a",
                              Lem? Niezaleznie od tego, jakie miał poglądy, na pewno stał o wiele wyższym
                              poziomie niż niejaki bonobo44. Czy też niejaki MaDeR (vel madcio), jeśli już o
                              tym mowa.
                              • bonobo44 Re: o tempora, o mores ! 10.04.06, 11:38
                                madcio napisał:

                                > Przykro mi, ale opłacalność energii z źródeł odnawialnych jest i jeszcze długo
                                > będzie niższa [niż jądrowej]

                                taaak? koszty JEDNEJ tylko awarii w Czarnobylu osiągną do 2018 r.
                                (w oparciu o dane prof.Jaworowskiego) 500 MILIARDÓW dolarów -
                                równowartość kosztów budowy 100 dużych elektrowni atomowych!
                                Za te pieniądze wykorzystane w charakterze kapitału wyjściowego możnaby w 45
                                lat pokryć samymi wiatrakami wartości 1,5 biliona dolarów całą Europę!
                                • madcio Re: o tempora, o mores ! 10.04.06, 11:52
                                  > taaak? koszty JEDNEJ tylko awarii w Czarnobylu osiągną do 2018 r.
                                  > (w oparciu o dane prof.Jaworowskiego) 500 MILIARDÓW dolarów -
                                  Myślę, że koszta awarii w Czarnobylu do roku 3000 osiągną trylionów dolarów.
                                  Czemu o tym nie napiszesz?

                                  > Za te pieniądze wykorzystane w charakterze kapitału wyjściowego możnaby w 45
                                  > lat pokryć samymi wiatrakami wartości 1,5 biliona dolarów całą Europę!
                                  Taaa. A potem ci sami pseudoekolodzy, którzy tak teraz gardłują za wiatrakami,
                                  będą żądać ich demontażu. Bo szpecą krajobraz, ich wytwarzanie zatruwa
                                  środowisko oraz masowo zabijają ptactwo.

                                  I informuję cię jeszcze raz - twoja ubóstwiana energia wiatrowa i słoneczna ma
                                  za ostateczne źródło znienawidzoną fuzję jądrową. Właściwie tylko geotermalka
                                  jest pozbawiona parszywego wpływu... a nie, ona też w większości czerpie energię
                                  z rozpadu promieniotwórczego. Boże, wszystko zbezczeszczone! Na twoim miejscu
                                  bym żyły sobie podciął.
    • yoric Re: ['] Stanisław Lem nie żyje ['] 01.04.06, 21:27
      O globaliźmie może w ten czy inny sposó rozprawiać każdy.
      Ale napisać Głos pana, Fiasko, Solaris, Powrót z gwiazd, Pokój na ziemi,
      Niezwyciężonego, Próżnię doskonałą, Wielkość urojoną, Golema - mogł tylko on.
      Stanisław Lem - mój intelektualny idol przez długie, 'formatywne' lata.
      Rację ma 'IQ' dwa wpisy wyżej.

      Żal tylko Nobla. Ale to już swiadczy jedynie o kapitule tej nagrody.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka