krukuu
16.05.06, 02:45
Głównym założeniem jakie czynię jest że teoria ewolucji jest prawdziwa. Nie
odrzucam istnienia Boga (albo bogów), ale przyjmuję, że jeżeli istnieje to
nie wyróżnia on wcale człowieka spośród innych stworzeń. Gdybym tak założył
to byłby to przejaw antropocentrycznej pychy. Jeśli np. istniałby myślący
dinozaur to dlaczego Wszechmogący w swojej łasce miałby nie obdarzyć go
duszą? Posunę się nawet dalej i zapytam: dlaczego nie miałby wysłać jakiegoś
gadziego Chrystusa, żeby odkupił grzechy dinozaurów? Być może niektórzy
uznają takie stwierdzenie za przesadę, ale to będzie właśnie przykład braku
elastyczności, która jest potrzebna do szukania prawdy o świecie.
Według mojej teorii, ewolucja jest głowną zasadą istnienia. Ogranicza się ona
nie tylko do życia na Ziemi. Ewolucja jest wszędzie i zawsze. Wszechświat
ciągle ewoluuje ku bardziej złożonym formom. Najpierw był Big Bang,
potem ewolucja mikroświata - przetrwały najlepiej przystosowane cząstki i
pola fizyczne. Oczywiście, przed Big Bangiem moła być ewolucja wszechświatów,
a przetrwały te o odpowiednich stałych fizycznych. Potem była ewolucja
kosmicznych struktur, aż powstały galaktyki gwiazdy i planety. Na planetach
nastąpiła ewolucja chemiczna i powstało życie. Dalej mamy ewolucję
biologiczną. Powstał m.in. człowiek, który stworzył grunt dla ewolucji
technologicznej i kulturalnej.
Według mojej teorii ludzkość już niedługo zginie, a zastąpią ją roboty.
Większość ludzi boi się nawet wyobrazić sobie taki scenariusz, ale to bardzo
prawdopodobne. Kiedyś na Ziemi panowały wielkie gady, tzw. dinozaury. Ale one
musiały wiginąć bo były za głupie żeby przetrwać uderzenie asteroidy, a nawet
gdyby jakimś cudem im się udało to i tak człowiek by je wytępił. Po prostu
człowiek jest na wyższym etapie ewolucji. Niestety podobny los jak dinozaury
czeka wkrótce istoty ludzkie.Może nie zastąpią nas roboty, tylko np.
genetycznie zmodyfikowane rośliny albo zwierzęta albo telepatyczne mutanty.
To nie jest najistotniejsze meritum jest że historia człowieka niedługo się
skończy, bo po prostu nie będzie człowieka. Wyprą go potężniejsi
spadkobiercy. Być może zabrzmi to złowieszczo, ale człowiek jest dinozaurem
naszych czasów.
A co na końcu ewolucji i czasu? Na końcu będzie istota doskonała, która może
nawet w pełni zapanuje nad czasem i przestrzenią. Może to będzie właśnie Bóg.
W ten sposób przyczyna ewolucji stałaby się jej końcem. Stwórca Wszechświata
i koniec jego ewolucji, istota nieskończenie szybko mogąca znaleźć się w
każdym punkcie czasoprzestrzeni, więc będąca wszędzie i zawsze, "Panteus". Z
drugiej strony być może istnienie doskonałej istoty jest niemożliwe, a wtedy
linia świata Wszechświata nie byłaby zamknięta.
Sami powiedzcie co o tym myślicie. Ja uważam, że moja teoria wymaga
rozwinięcia, a może nawet pewnych poprawek. I dlatego będę ją rozwijał. Ale
przyznacie, że moje argumenty trzymają się kupy. Poza tym jestem otwarty na
wszelkie sugestie i konstruktywną krytykę.