rs_gazeta_forum
09.06.06, 14:43
Polemizował bym, że u nas za zmianami kulturowymi powodującymi zmniejszenie
ilości urodzin poniżej progu odnawialności pokoleń stoi zdrowsze i
wygodniejsze życie.
Natomiast teza, że globalizacja ogarnie cały świat i ten podda się
mechanizmowi wymuszającemu dla przetrwania ograniczenie ilości dzieci może być
kusząca (w perpektywie kilkudziesięciu miliardów ludzi tłoczących się jak
lemingi do przepaści).
Tylko co wtedy stanie się z piramidkami funduszy emerytalnych? Chciałoby się
rzec - nic, padną, ale podejrzewam, że lekko to nie przejdzie...