Dodaj do ulubionych

Podróże w czasie

11.10.06, 20:07
Nośny temat, paradoksy itd... Ale chyba niemożliwe... Bo gdyby było inaczej
to musiałyby się już odbywać...I pewnie coś byśmy na ten temat wiedzieli...
Chyba, że najpierw musimy gdzieś z tym czasem dotrzeć, albo musimy osiągnąć
jakąś datę graniczną (końcową). To tak jak z Paryżem - aby z niego wrócić, to
najpierw musimy tam dotrzeć. Może czas najpierw musi się skończyć? aczy w
ogóle się rozpoczął. Nadal nie rozumiem jak można łąćzyć przestrzeń z czasem;
to przecież zupełnie inne bajki!
Obserwuj wątek
    • simply_z Re: Podróże w czasie 13.10.06, 00:25
      no wlaśnie słynny paradoks własnego dziadka ,no ale także przyłaczam się do
      pytania czy są mozliwe?
    • nelsonek Re: Podróże w czasie 13.10.06, 14:30
      A co oznacza termin "podroz w czasie"?
    • bonobo44 Re: Podróże w czasie 13.10.06, 16:12
      każda (nawet najmniejsza) podróż jest podróżą w czasie i to dosłownie,
      a nie tylko w przenośni (tzn. nie dlatego, że czas z każdą chwilą mija i każda
      następna to chwila w przyszłości sprzed chwili ;-)
      wracając z niej wracamy w... przyszłość... w ciągu roku możemy "przeskoczyć" o
      całe stulecia w przyszłość...

      ten moment przyszłości, w który trafimy zależy od drogi jaką pokonaliśmy...
      możemy zatem wrócić do miejsca początku naszej podróży w innej chwili w
      przyszłości niż nasz kolega (nawet jeśli podróż nasza trwała dla nas dokłądnie
      tyle samo czasu)...
      poruszajac się w zakrzywionej czasoprzestrzeni możemy bowiem łatwo znaleźć w
      niej drogę na skróty (po możliwie wypłaszczonych regionach) lub wybrać mniej
      optymalną (po jej zagłębieniach)...
      • lajkonik521 Re: Podróże w czasie 13.10.06, 19:33
        bonobo44 napisał:

        > każda (nawet najmniejsza) podróż jest podróżą w czasie i to dosłownie,
        > a nie tylko w przenośni (tzn. nie dlatego, że czas z każdą chwilą mija i każda
        > następna to chwila w przyszłości sprzed chwili ;-)
        > wracając z niej wracamy w... przyszłość... w ciągu roku możemy "przeskoczyć" o
        > całe stulecia w przyszłość...
        >
        > ten moment przyszłości, w który trafimy zależy od drogi jaką pokonaliśmy...
        > możemy zatem wrócić do miejsca początku naszej podróży w innej chwili w
        > przyszłości niż nasz kolega (nawet jeśli podróż nasza trwała dla nas dokłądnie
        > tyle samo czasu)...
        > poruszajac się w zakrzywionej czasoprzestrzeni możemy bowiem łatwo znaleźć w
        > niej drogę na skróty (po możliwie wypłaszczonych regionach) lub wybrać mniej
        > optymalną (po jej zagłębieniach)...
        >
        O kurcze, myslisz bonobonie, ze uda nam się kiedyś wyskoczyć z tej naszej
        teraźniejszej rzeczywistości? Dać nura w czwarty wymiar? Nie mowię, ze sam bym
        zaraz chciał. Ale chociać poczuć ten smak mozliwości... Łatwiej byłoby zejść.

        Pozdry

        lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
        • bonobo44 Asysta grawitacyjna 13.10.06, 21:50
          przepraszam Cię, Lajkonixie, że nie odpowiem Ci wprost, tylko nawiążę do swojej
          wcześniejszej wypowiedzi, w której jedna rzecz mi nie pasuje...

          ta rzecz to tzw. 'asysta grawitacyjna'...
          obiekt przelatujący obok masywnego obiektu (przez zagłębienie w
          czasoprzestrzeni) może uzyskać "kopa" w postaci zwiększonej prędkości...
          zatem poruszając się optymalnie od dołka do dołka możemy wrócić na Ziemię
          właśnie wcześniej a nie później, niż gdy robimy to po wypłaszczonej
          czasoprzestrzeni...

          dlaczego tak się dzieje? ano moim bonobiastym zdaniem dlatego, że dołki w
          czasoprzestrzeni to w istocie rynny, jakie zakreślają dołki przestrzenne...

          cokolwiek "wpadnie" do takiej rynny "porusza się" wzdłuż jej dna z dużo większą
          prędkością (skuli spadku rynny), dopóki ponownie nie "wdrapie się" na drugi jej
          brzeg...

          w tym modelu samo wpadnięcie do rynny pod niewielkim do niej kątem i
          pozostawanie blisko jej dna możliwie długo zapewnia szybszą podróż o odległość
          pokonaną wzdłuż rynny z tą większą prędkością...

          jednak na ogół "czas pobytu" w rynnie jest stosunkowo niewielki...

          asysta wygląda zatem nieco inaczej...
          jeśli to wszystko jest mianowicie pozytywnie zakręcone (znaczy się jeśli rynna
          jest odpowiednio zakręcona oraz kąt "natarcia" odpowiednio dobrany), to po
          owym "wdrapaniu się", owo cokolwiek może mieć nadal znacząco większą prędkość
          niż miało przed dotarciem w (płaskie) okolice rynny... należy przynajmniej
          wierzyć, że to możliwe, bo zostało to z powodzeniem wielokrotnie wypróbowane w
          obrębie naszego US 8-)
          • lajkonik521 Re: Asysta grawitacyjna 14.10.06, 08:57
            bonobo44 napisał:

            > [...]
            > asysta wygląda zatem nieco inaczej...
            > jeśli to wszystko jest mianowicie pozytywnie zakręcone (znaczy się jeśli rynna
            > jest odpowiednio zakręcona oraz kąt "natarcia" odpowiednio dobrany), to po
            > owym "wdrapaniu się", owo cokolwiek może mieć nadal znacząco większą prędkość
            > niż miało przed dotarciem w (płaskie) okolice rynny... należy przynajmniej
            > wierzyć, że to możliwe, bo zostało to z powodzeniem wielokrotnie wypróbowane w
            > obrębie naszego US 8-)
            >
            Dołki są ok. Też mi na nie wychodzi. Nawet moga być głębokie - do samego centrum
            sfery, czyli wstecz w czasie.
            Rynny wynikają pewnie z twojego uporu zeby wlec sferę po niewiadomej osi. Chyba
            po to tylko, ze lubisz cygara. No, ale niech tam...

            Załóżmy, ze wskakujesz do rynny. Ja zostaję okok w normalnej przestrzeni.
            Rozpędzasz się na procy. W tym czasie ja czekam w normalnie rozszerzajacej się
            przestrzeni. Ty powracasz. I teraz chcesz mi wmówić, ze nie wcelowałeś w moj
            punkt, tylko w punkt który dopiero bedzie (albo już był)?
            Wymagałoby to chyba odstąpienia od załozenia, ze naszym MIEJSCEM jest przestrzeń
            - wszechswiat. Co innego, jeśli założyć wielosć wszechswiatów. Wówczas
            rzeczywiście dołki i rynny mogłyby nas wystrzeliwać w innych czas (a nawet miejsce).
            Boje się jednak, ze białe dziry to właśnie takie zagłębienia straszliwe, które
            wystrzeliwują swoja zawartosć nigdzie indziej tylko do naszego wszechswiata -
            moze nie moga znaleźć innego, co?

            Lajkonix
    • asteroida2 Re: Podróże w czasie 14.10.06, 09:53
      > Nośny temat, paradoksy itd... Ale chyba niemożliwe... Bo gdyby było inaczej
      > to musiałyby się już odbywać...I pewnie coś byśmy na ten temat wiedzieli...
      > Chyba, że najpierw musimy gdzieś z tym czasem dotrzeć, albo musimy osiągnąć
      > jakąś datę graniczną (końcową).

      Może po prostu trzeba wcześniej zbudować 'odbiornik'? I nastawić go na konkretny
      moment z przyszłości z którego będzie można potem wrócić.


      > Nadal nie rozumiem jak można łąćzyć przestrzeń z czasem;
      > to przecież zupełnie inne bajki!

      Tak mówisz, bo żyjesz na powierzchni planety o niewielkiej masie. Gdybyś żył na
      gwieździe neutronowej to na co dzień stykałbyś się z tym że w różnych miejscach
      czas płynie z różną prędkością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka