Dodaj do ulubionych

Czy istnieje Bóg?

23.06.07, 10:46
W świetle dostępnych nam danych teza o istnieniu Boga jest bardziej
prawdopodobna niż nieprawdopodobna. Teizm stanowi najbardziej wiarygodne,
najprostsze, a zarazem ostateczne wyjaśnienie takich zjawisk, jak istnienie
oraz ład wszechświata, istnienie życia na ziemi, fakt świadomości, zdarzające
się niekiedy zjawiska cudowne oraz doświadczane przez wielu ludzi przeżycia
religijne. Zgodnie z argumentacją ludzi nauki, będących Chrześcijanami
rozważenie racji za i przeciw istnieniu Boga każe uznać teizm za stanowisko -
w sensie obiektywnym - bardziej prawdopodobne i lepiej uzasadnione od
ateizmu.
Wniosek: wiara w Boga jest czymś bardzo naturalnym i racjonalnym dla
człowieka.
Obserwuj wątek
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 23.06.07, 12:57
      Tak vaciu , masz racje. Doczekalismy sie przynajmiej czasow upadku sztucznej
      pewnosci siebie ateistow.
      Doczekalismy sie czasow bardziej zbalansowanej dyskusji. Bo runal stereotyp ,
      ze teista to prostaczek wierzacy w bajki Andersena. Arena dyskusji nie sa
      biblijne szczegoly osobistej religii. Za duzo tu symboli, przenosni,metafor,
      subiektywizmu.
      Arena dyskusji RACJONALNEJ moze byc kosmologia , fizyka i zaawansowana teologia
      Boga filozoficzno-racjonalnego.
      Do dyskusji takiej trzeba wniesc wiedze naukowa przekraczajaca konserwatywna
      ortodoxie oraz teologie przekracajaca ludystyczne stereotypy.
      • Gość: k Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.acn.waw.pl 09.07.07, 09:37
        > Czy istnieje Bóg

        To chyba pytanie na forum teologiczne a nie naukowe.
    • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 13:46
      > W świetle dostępnych nam danych teza o istnieniu Boga jest bardziej
      > prawdopodobna niż nieprawdopodobna.
      Wow. Przypuszczam, że mam podobne dane do twoich, a tak krańcowo różne wnioski.

      > Teizm stanowi najbardziej wiarygodne, najprostsze, a zarazem ostateczne
      > wyjaśnienie
      Z "najprostsze" i "ostateczne" się zgodzę. To, że dla większości ludzi brzmi
      wiarygodnie, również się zgodzę. Problem w tym, że żadne wyjaśnienie, które
      zwało siebie "ostatecznym", nie przetrwało próby czasu.

      > takich zjawisk, jak istnienie
      Ja osobiście uważam, że nasz wszechświat nie jest jedynym, co istnieje. To nie
      nauka, ponieważ nie można jak na razie udowodnić czegokolwiek w sprawie innych
      wszechświatów.

      > oraz ład wszechświata,
      W czym przejawia się ten ład? Ja widzę jedynie chaos i porządek praw natury. A
      do np. prawa grawitacji czy mechaniki kwantowej raczej nikt się nie modli,
      nieprawdaż?

      > istnienie życia na ziemi,
      Wyjasnialne bez odwoływania się do istnienia Boga.

      > fakt świadomości,
      Wyjasnialne bez odwoływania się do istnienia Boga.

      > zdarzające się niekiedy zjawiska cudowne
      Najpierw trzeba byłoby udowodnić, że w ogóle takie zaszły. :)))

      > oraz doświadczane przez wielu ludzi przeżycia religijne.
      Wyjaśnialne bez odwoływania się do istnienia Boga.

      > Wniosek: wiara w Boga jest czymś bardzo naturalnym i racjonalnym dla
      > człowieka.
      Cóż za ironia. Tu się z tobą zgodzę - tyle że z zupełnie INNYCH powodów (pominę
      tu słówko "racjonalne").
      • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 24.06.07, 21:20
        madcio napisał:

        > > W świetle dostępnych nam danych teza o istnieniu Boga jest bardziej
        > > prawdopodobna niż nieprawdopodobna.
        > Wow. Przypuszczam, że mam podobne dane do twoich, a tak krańcowo różne
        wnioski.

        Z tych samych przesłanek powinny być te same wnioski Madcio ale cóż w grę
        wchodzi wolna wola

        > > Teizm stanowi najbardziej wiarygodne, najprostsze, a zarazem ostateczne
        > > wyjaśnienie
        > Z "najprostsze" i "ostateczne" się zgodzę. To, że dla większości ludzi brzmi
        > wiarygodnie, również się zgodzę. Problem w tym, że żadne wyjaśnienie, które
        > zwało siebie "ostatecznym", nie przetrwało próby czasu.

        Przetrwało próbę czasu, na przykład kto odpowie na pytanie dlaczego na świecie
        jest tyle zła? Pytanie bardzo istotne, otóż zło wynika z odrzucenia przez ludzi
        boskiego dekalogu i postępowania według własnego widzimisię.
        >
        > > takich zjawisk, jak istnienie
        > Ja osobiście uważam, że nasz wszechświat nie jest jedynym, co istnieje. To nie
        > nauka, ponieważ nie można jak na razie udowodnić czegokolwiek w sprawie innych
        > wszechświatów.

        Masz prawo do własnych wyobrażeń.

        P.S.
        Ciekawe Madcio, co musiałoby stać się w Twoim życiu abyś stał się człowiekiem
        wierzącym w Boga?
        • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 09:07
          > > Wow. Przypuszczam, że mam podobne dane do twoich, a tak krańcowo różne
          > > wnioski.
          > Z tych samych przesłanek powinny być te same wnioski
          Niekoniecznie. Przesłanki to nie dowody ani fakty, a ich interpretacja może być
          krańcowo różna, jeśli nie posiadamy wszystkich danych.

          > > Problem w tym, że żadne wyjaśnienie, które
          > > zwało siebie "ostatecznym", nie przetrwało próby czasu.
          > Przetrwało próbę czasu, na przykład kto odpowie na pytanie dlaczego na świecie
          > jest tyle zła?
          Gdyż jest to korzystne dla ludzi popełniających złe czyny?

          > > Ja osobiście uważam, że nasz wszechświat nie jest jedynym, co istnieje.
          > > To nie nauka, ponieważ nie można jak na razie udowodnić czegokolwiek w
          > > sprawie innych wszechświatów.
          > Masz prawo do własnych wyobrażeń.
          To po prostu czysta konsekwencja zasady kopernikańskiej zastosowana do
          największej możliwej skali.

          > Ciekawe Madcio, co musiałoby stać się w Twoim życiu abyś stał się człowiekiem
          > wierzącym w Boga?
          Ciekawe, co musiałoby stać się w twoim życiu, abyś stała się ateistką?
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 23.06.07, 15:36
      My teisci zadac sobie musimy pytanie: Dlaczego musimy toczyc z ateistami
      dyskusje ? Dlaczego Bog nie uczynil siebie oczywistym,
      dostrzegalnym ,namacalnym , bez watpliwosci ?
      Odpowiedz nalezy szukac w naszej wolnosci. Istota czlowieczenstwa to wolnosc
      wyboru. Mamy nawet wybor "to be or not to be". Ostateczny wybor egzystencjonalny
      Istnienie niepodwazalnego dowodu Boga to bylby koniec wiary
      wynikajacej z wolnosci wyboru. Pozostalby tylko przymus wiary i koniec
      ludzkiej wolnosci.
      Dlaczego Bog jest niewidoczny? Nie moze byc inaczej.
      Kto to jest ateista i teista? Ludzie , ktorzy korzystaja z wolnosci wyboru.
      • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 18:57
        No dobra;Bog chcial wyprobowac nasz wiare, taki wniosek przynajmniej wynika z
        Twojego wywodu. A ze jest szczodry w darach, to do tego wszystkiego dorzucil
        kilka tysiecy dowodow na ewolucje (malpy lazace na dwoch nogach, walenia z
        kopytami,rybe z przednimi nogami-i inne formy przejsciowe i potwierdzenie tej
        ewolucji w genach). No zawsze mozna powiedziec, ze to Szatan namieszal w zapisie
        kopalnym ,zeby ten dawal zludne swiadectwo ewolucji...

        Z tego ponizej fragmentu Biblli by wynikalo,ze dziela Boze sa tak oczywisye,iz
        kazdy powinien dostrzec w nich reke Boga:

        "jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie. (18) Albowiem gniew Boży
        ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez
        nieprawość nakładają prawdzie pęta. (19) To bowiem, co o Bogu można poznać,
        jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. (20) Albowiem od stworzenia
        świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają
        się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy."

        pzdr.



      • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 24.06.07, 15:45
        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

        Dlaczego Bog nie uczynil siebie oczywistym,
        > dostrzegalnym ,namacalnym , bez watpliwosci ?
        > Odpowiedz nalezy szukac w naszej wolnosci. Istota czlowieczenstwa to wolnosc
        > wyboru. Mamy nawet wybor "to be or not to be". Ostateczny wybor
        egzystencjonalny Istnienie niepodwazalnego dowodu Boga to bylby koniec
        wiary > wynikajacej z wolnosci wyboru. Pozostalby tylko przymus wiary i koniec
        > ludzkiej wolnosci.

        Leonardzie dotknąłeś samego sedna zagadnienia, zostaliśmy obdarzeni wolnością
        osobistą po to aby nasza wiara w Boga i miłość do Boga była naszym wolnym
        wyborem.
        Każdy ma wolność wyboru i każdy ponosi odpowiedzialność za swoje wybory.
        Wybór między teizmem a ateizmem to jest wybór między życiem a śmiercią a więc
        to najważniejsza decyzja w życiu.
        • mikronezja Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 03:12
          > Leonardzie dotknąłeś samego sedna zagadnienia, zostaliśmy obdarzeni wolnością
          > osobistą po to aby nasza wiara w Boga i miłość do Boga była naszym wolnym
          > wyborem.

          To jest tak samo słuszne stwierdzenie jak to, że nie wykrycie śladów drutu
          miedzianego na terenach starożytnej Etrurii miało by dowodzić, że Etruskowie
          znali telegraf bez drutu. Ewentualnie, że dlatego zostaliśmy obdarzeni rękami,
          by czynienie znaku krzyża było naszym wolnym wyborem.

          Obdarzeni wolnością osobistą ? A co mieli powiedzieć niewolnicy, którzy nawet
          nie byli uznawani za ludzi ? Często ludzie rodzili się i umierali w niewoli i
          jakoś nie byli obdarzani wolnością osobistą.


          > Każdy ma wolność wyboru i każdy ponosi odpowiedzialność za swoje wybory.
          > Wybór między teizmem a ateizmem to jest wybór między życiem a śmiercią a więc
          > to najważniejsza decyzja w życiu.

          To jest już nadużycie. To tak samo jak by mówić, że wybór pomiędzy SLD i LPR
          jest wyborem pomiędzy byciem mordercą i ratownikiem medycznym (wynikającymi z
          samego faktu przynależności) czy wyznawania danego zestawu poglądów.

          Można być niewierzącym lekarzem ratującym ludzi i wierzącym fanatykiem
          zabijającym przypadkowe ofiary dla wyższej idei i mamy tu pomieszanie z
          poplątaniem. Oczywiście możemy mówić, że wiara tego fanatyka to nie jest wiara,
          tyle, że on uważa innaczej i traktuje innych jako zbyt mało wierzących lub zbyt
          słabo realizujących zasady wiary.

          A w ogóle to dziwne jest, że wiara nie jest nam dana z urodzeniem się tylko
          musi być, mniej lub bardziej skutecznie wpajana w okresie dzieciństwa
          ((prowadzanie do kościoła, udział w życiu danego kościoła, chodzenie na
          religię, itd). Osobnik pozostawiony w terenie gdzie nie ma religii i nie będzie
          dopływu informacji o niej przeżyje całe życie bez pojęcia jakiegokolwiek boga i
          wcale nie oznacza to, że z tego powodu będzie zabijał, dręczył czy ogólnie
          działał na szkodę innych ludzi.
          Podobnie jest w drugą stronę, często ludzie wierzący popadają w skrajności co
          kończy się nieszczęściami (palenie na stosie dawniej, czy dziś wysadzanie się w
          tłumie ).
          • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 13:53
            mikronezja napisał:

            > > Leonardzie dotknąłeś samego sedna zagadnienia, zostaliśmy obdarzeni wolno
            > ścią osobistą po to aby nasza wiara w Boga i miłość do Boga była naszym
            wolnym wyborem.


            > To jest tak samo słuszne stwierdzenie jak to, że nie wykrycie śladów drutu
            > miedzianego na terenach starożytnej Etrurii miało by dowodzić, że Etruskowie
            > znali telegraf bez drutu.

            A nie masz dzisiaj Mikronezjo wolnej woli? Masz jej pod dostatkiem i
            wykorzystujesz ją na wymyslanie kłamstewek przeciwko Bogu.


            > Obdarzeni wolnością osobistą ? A co mieli powiedzieć niewolnicy, którzy nawet
            > nie byli uznawani za ludzi ? Często ludzie rodzili się i umierali w niewoli i
            > jakoś nie byli obdarzani wolnością osobistą.

            Nawet niewolnik ma wolność osobistą wewnętrzną, duchową.
            Można zabrać człowiekowi wolność w sensie fizycznym ale nie duchowym.


            > > Każdy ma wolność wyboru i każdy ponosi odpowiedzialność za swoje wybory.
            > > Wybór między teizmem a ateizmem to jest wybór między życiem a śmiercią a
            > więc > > to najważniejsza decyzja w życiu.

            > To jest już nadużycie.

            Raczej prawda a nie nadużycie.
            Tu nie chodzi o to, że niewierzący może być lepszym człowiekiem niz wierzący,
            bo to prawda że tak się zdarza ale o to że Bogu nie podobają się zarówno
            ludzie podających się za wierzących ale czyniący zło oraz ci, którzy świadomie
            odrzucają jego istnienie , obie te grupy nie mają szansy na życie i na
            zmartwychwstanie.
            Bóg jest życiem, kto go odrzuca wybiera śmierć.


            > A w ogóle to dziwne jest, że wiara nie jest nam dana z urodzeniem się tylko
            > musi być, mniej lub bardziej skutecznie wpajana w okresie dzieciństwa
            > ((prowadzanie do kościoła, udział w życiu danego kościoła, chodzenie na
            > religię, itd). Osobnik pozostawiony w terenie gdzie nie ma religii i nie
            będzie dopływu informacji o niej przeżyje całe życie bez pojęcia jakiegokolwiek
            boga i> wcale nie oznacza to, że z tego powodu będzie zabijał, dręczył czy
            ogólnie działał na szkodę innych ludzi.
            > Podobnie jest w drugą stronę, często ludzie wierzący popadają w skrajności co
            > kończy się nieszczęściami (palenie na stosie dawniej, czy dziś wysadzanie się
            w> tłumie ).

            Mikronezjo człowiek wszystkiego dowiaduje sie od innych ludzi a napewno ludzie
            którzy nie mieli okazji zetknąć się z wiarą w Boga, czy z religią
            chrześcijańską będą łagodniej sądzeni na Sądzie Ostatecznym niż Chrześcijanie
            lub ci co chrześcijaństwo świadomie odrzucili..
            • mikronezja Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 00:49
              > A nie masz dzisiaj Mikronezjo wolnej woli? Masz jej pod dostatkiem i
              > wykorzystujesz ją na wymyslanie kłamstewek przeciwko Bogu.

              Wiesz, to można odbić w drugą stronę: Ty, też masz Vaciu wolną wolę i
              wykorzystujesz ją na wymyślanie kłamstewek o jakimś Bogu co to nas jakoby
              stworzył i dogląda (tyle, że mu obojętne, czy jego dzieci się pozarzynają się
              na wzajem). Jak wiadomo z nauki, papier jest cierpliwy i przyjmuje każdą treść,
              można wszystko napisać i wszytko twierdzić, tylko dobrze jeste jeszcze tych
              twierdzeń dowieść. A twierdzenia o istnieniu Boga są jakoś trudnoudowadnialne,
              a to że wierzy w niego (a sądząc z działań ludzi, to raczej udaje lub wierzy
              wybiórczo) wielu ludzi nie jest żadnym dowodem, bo większości tę wiarę wpojono
              w tym okresie, życia gdzie nawet prawnie nie mamy tzw. wolnej woli.
              Przypominam, że w wielkich tyranów tego świata tez wielu wierzył bezgranicznie
              co się skończyło bardzo źle dla innych ludzi dotkniętych tą "wiarą". Niektórzy
              nawet płakali po śmierci tyranów mimo, że było już wiadomo kim byli na prawdę.

              Wiara jest po prostu szukaniem jakichś stałych odniesienia dla komputera
              zwanego mózgiem (tak jak liczba Pi czy "e" w matematyce), bo z tymi stałymi się
              niestety nie rodzimy. Tyle, że w przypadku mózgu te stałe mają postać agregatów
              pojęciowych a nie prostych liczb.

              Wolę już nie wierzyć w istnienie Boga niż dopuszczać fakt, że jest tak
              nieodpowiedzialny lub obojętny jako rodzic, bo akurat na tle dzieci i ich losów
              jestem przewrażliwoiony i nieodpowiedzialni rodzice realizujący swą wolną wolę
              ze szkodą dla dzieci mnie mierżą.


              > Nawet niewolnik ma wolność osobistą wewnętrzną, duchową.
              > Można zabrać człowiekowi wolność w sensie fizycznym ale nie duchowym.

              Czy aby na pewno ? Czy o fanatyku możemy powiedzieć, że ma wolną wolę ? Czy o
              dziecku chowanym od małego na przestępcę lub żołnierza można powiedzieć, że ma
              wolną wolę ?
              Wolna wola to nie jest twór sam w sobie, to jest możliwość wyboru z iluś tam
              opcji (im więcej tym lepiej) a wielu ma tę ilość opcji ograniczoną. Więc co
              mamy wolną wolę ale stopniowaną ? Pan X ma 0.4 wolnej woli a pan Y 0.85 ?

              > Mikronezjo człowiek wszystkiego dowiaduje sie od innych ludzi a napewno
              > ludzie którzy nie mieli okazji zetknąć się z wiarą w Boga, czy z religią
              > chrześcijańską będą łagodniej sądzeni na Sądzie Ostatecznym niż Chrześcijanie
              > lub ci co chrześcijaństwo świadomie odrzucili..

              A skąd ta "na pewność" ? I za co będą sądzeni, za złamanie zasad, których nawet
              nie znali ? To jakieś pokrętne twierdzenie !!!!
              To coś z gatunku stwierdzeń o "świadku koronnym" ? Wszyscy będą sądzeni
              ale "świadkowie koronni" lżej a może im nawet odpuścimy ich winy ?
              • mikronezja Pomijam już fakt, że twoje ostatnie zdanie Vaciu 01.07.07, 00:50
                to przykład zastraszania psychologicznego [fajną macie wiarę, nie ma co !]
                • vacia Re: Pomijam już fakt, że twoje ostatnie zdanie Va 01.07.07, 14:38
                  mikronezja napisał:

                  > to przykład zastraszania psychologicznego [fajną macie wiarę, nie ma co !]

                  Żadne tam zastraszanie, to chyba oczywiste, że jako ludzie jestesmy gośćmi tu
                  na Ziemii, podlegamy śmierci a kto z tej śmierci nas może wybawic jeśli nie Bóg?
                  • mikronezja Oczywiste ? Z jakiegoż to powodu ? 01.07.07, 15:36
                    Jakoś nie zauważyłem by wierzący nie umierali ;)))) więc z tym wybawianiem to
                    jakoś nie tak do końca. Wykopki cmentarne lub masowogrobowe po latach też nie
                    wskazują na to, że kogoś wybawiono od śmierci (a podobno kiedyś ludzie byli
                    bardziej wierzący niż dziś) wszędzie kości i ani śladu życia :))
                    • vacia Re: Oczywiste ? Z jakiegoż to powodu ? 01.07.07, 18:47
                      mikronezja napisał:

                      > Jakoś nie zauważyłem by wierzący nie umierali ;)))) więc z tym wybawianiem to
                      > jakoś nie tak do końca.

                      Mikronezjo
                      Ten się śmieje kto się śmieje ostatni :-)
                      Zatrzymujesz swoje ulubione książki mimo, że je już je dawno przeczytałeś?
                      Prawi ludzie są jak "ulubione książki" dla Boga.
                      Zmartwychwstanie prawych ludzi wprawdzie dopiero przed nami ale jest pewne bo
                      w Biblii pisze,że Bóg nie jest Bogiem umarłych ale Bogiem żywych.
                      • mikronezja Nie przekonujesz mnie 01.07.07, 19:11
                        > Mikronezjo
                        > Ten się śmieje kto się śmieje ostatni :-)

                        No oczywiście, może my się "przekonywać" w ten sposób ;))) tyle, że to do
                        niczego nie prowadzi.

                        > Zatrzymujesz swoje ulubione książki mimo, że je już je dawno przeczytałeś ?

                        Tak , bo książki są źródłem wiedzy (różnej) a pamięć ludzka nie jest tak
                        szczegółowa jak zawartość książki i czasami trzeba do niej sięgnąć by
                        przypomnieć sobie szczegóły. Do tego uważam wyrzucanie książek (nawet tych
                        gorszych) za barbarzyństwo. Akurat ulubione książki to te, do których częściej
                        sięgam a nie te, które z tego powodu zostawiłem :)))

                        > Prawi ludzie są jak "ulubione książki" dla Boga.

                        A jaka jest definicja prawego człowieka ? Czy trzeba wierzyć w Boga by być
                        uznanym za prawego ?

                        > Zmartwychwstanie prawych ludzi wprawdzie dopiero przed nami ale jest pewne bo
                        > w Biblii pisze,że Bóg nie jest Bogiem umarłych ale Bogiem żywych.

                        Jeżeli już to "w Biblii jest napisane" (forma dokonana). Tylko, że Biblia to
                        nie jest dzieło dane od Boga, bo jeżeli by takim miało być, to powinno być dane
                        w jednej i jednoznacznej postaci od początku, bez możliwości dłubania przy nim
                        (z wyjątkiem jednoznacznego tłumaczenia na inne języki, bez dodawania
                        interpretacji ani zmiany treści). Niestety Biblia jest zbiorem tekstów z
                        dłuższego okresu czasu, z licznymi zmianami, dodawanymi interpretacjami, itd.
                        A tak to jest dzieło, które kazdy sobie może interpretować na różne spospby
                        wedle własnego widzimisię (co i się dzieje).

                        Jako dzieło Boże powinna być zapisana jednoznacznie: 2+2=4 a nie zależnie od
                        tego, kto ją tłumaczy czy komentuje: od 3.12 do 5.26 :))

                        Polecam "Rozmowy o Biblii" prof. Anny Świderkówny, tam dopiero widać jak to
                        dzieło jest "jednolite", "jednoznaczne" i pochodzące z "jednego" źródła.
                        • vacia Re: Nie przekonujesz mnie 02.07.07, 14:09
                          mikronezja napisał:


                          > > Prawi ludzie są jak "ulubione książki" dla Boga.
                          >
                          > A jaka jest definicja prawego człowieka ? Czy trzeba wierzyć w Boga by być
                          > uznanym za prawego ?

                          Prawy człowiek to człowiek przestrzegający prawa - oczywiście prawa Bożego
                          czyli Bożych przykazań.
                          Naiważniejsze przykazanie zaleca aby miłować Boga najbardziej na świecie.
                          A więc aby być uzany za prawego trzeba miłować Boga, oczywiście najpierw
                          uwierzyć, że istnieje Bóg.

                          > Jeżeli już to "w Biblii jest napisane" (forma dokonana). Tylko, że Biblia to
                          > nie jest dzieło dane od Boga, bo jeżeli by takim miało być, to powinno być
                          dane> w jednej i jednoznacznej postaci od początku,

                          Zauważ,że mimo tego, że Biblia była pisana przez 40 pisarzy w ciągu 1600 lat
                          jednak stanowi harmonijną całość, pisma pochodzące z róznych okresów sa ze soba
                          wzajemnie powiązane, w pisamch greckich sa cytaty z pism hebrajskich, to
                          wszystko byłoby niemozliwe bez pomocy ducha świętego,pod wpływem, którego
                          zostały na piśmie utrwalone Boże myśli.
                          Jesli chodzi o własciwą interpretację Biblii to wynika ona z wieloletniego
                          wnikliwego badania myśli zawartych w Biblii. Niektóre wersety łatwo jest
                          zinterpretowac po jednokrotnym przeczytaniu a niektóre sa trudniejsze do
                          zrozumienia.

                          P.S.
                          Miktonezjo, to dobrze że zadajesz pytania, takie zadawane pytań to właśnie
                          droga chrześcijanina, "Kto szuka ten znajduje" i Ty też znajdziesz
                          odpowiedzi ;-)
                          • Gość: Acro Re: Nie przekonujesz mnie IP: *.aster.pl 02.07.07, 21:21
                            vacia napisała:

                            > mikronezja napisał:
                            >
                            >
                            > > > Prawi ludzie są jak "ulubione książki" dla Boga.
                            > >
                            > > A jaka jest definicja prawego człowieka ? Czy trzeba wierzyć w Boga by by
                            > ć
                            > > uznanym za prawego ?
                            >
                            > Prawy człowiek to człowiek przestrzegający prawa - oczywiście prawa Bożego
                            > czyli Bożych przykazań.
                            > Naiważniejsze przykazanie zaleca aby miłować Boga najbardziej na świecie.
                            > A więc aby być uzany za prawego trzeba miłować Boga, oczywiście najpierw
                            > uwierzyć, że istnieje Bóg.
                            >

                            Prawy człowiek człowiek to człowiek miłujący Boga. Ergo prawym może być tylko
                            wierzacy (bo nie moge miłowoć czegoś, co nie instnieje). Fajna definicja.

                            > > Jeżeli już to "w Biblii jest napisane" (forma dokonana). Tylko, że Biblia
                            > to
                            > > nie jest dzieło dane od Boga, bo jeżeli by takim miało być, to powinno by
                            > ć
                            > dane> w jednej i jednoznacznej postaci od początku,
                            >
                            > Zauważ,że mimo tego, że Biblia była pisana przez 40 pisarzy w ciągu 1600 lat
                            > jednak stanowi harmonijną całość, pisma pochodzące z róznych okresów sa ze
                            soba
                            >
                            > wzajemnie powiązane, w pisamch greckich sa cytaty z pism hebrajskich, to
                            > wszystko byłoby niemozliwe bez pomocy ducha świętego,pod wpływem, którego
                            > zostały na piśmie utrwalone Boże myśli.
                            > Jesli chodzi o własciwą interpretację Biblii to wynika ona z wieloletniego
                            > wnikliwego badania myśli zawartych w Biblii. Niektóre wersety łatwo jest
                            > zinterpretowac po jednokrotnym przeczytaniu a niektóre sa trudniejsze do
                            > zrozumienia.
                            >
                            > P.S.
                            > Miktonezjo, to dobrze że zadajesz pytania, takie zadawane pytań to właśnie
                            > droga chrześcijanina, "Kto szuka ten znajduje" i Ty też znajdziesz
                            > odpowiedzi ;-)

                            Taaa, biblia jest spojna jak chorobą! Zwłaszcaa te jatki na pbezpośrednie
                            polecenie boga w ST: wyrzynanie mężczyzn, kobiet, chłopców a dziewczynek-dziwic
                            oddawanie swoim. Ludobójstwa itd. to wszystko jest super spójne z NT.

                            Tak to wszystko spójne, że doktryna się nieustająco zmienia. Ponoc już
                            zliwkidowano czyściec, czy tam inny twór pod nazwa odchłań (gdzie trafiały
                            nieochrzczone dzieci). Nieomylny papież zmienia doktryny poprzednich
                            nieomylnych papieży. Nieomylni papieże wysyłali ludzi na stosy i wojny. Czy ta
                            koncepcja wyrzynania innowierów jest w takim razie nadal aktualna?

                            A
              • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 14:36
                mikronezja napisał:

                >A twierdzenia o istnieniu Boga są jakoś trudnoudowadnialne,

                Twierdzenie o nieistnieniu Boga jest jeszcze trudniejsze do udowodnienia, czemu
                to Ci nie przeszkadza?



                > Wolę już nie wierzyć w istnienie Boga niż dopuszczać fakt, że jest tak
                > nieodpowiedzialny lub obojętny jako rodzic, bo akurat na tle dzieci i ich
                losów jestem przewrażliwoiony i nieodpowiedzialni rodzice realizujący swą wolną
                wolę ze szkodą dla dzieci mnie mierżą.

                Też jestem wrażliwa na punkcie zaniedbywania dzieci przez rodziców , jednak Bóg
                jest troskliwym rodzicem, dał nam dokładne wskazówki jak mamy postępować, w
                Biblii znajdujemy szereg informacji w rodzaju jak prowadzić szczęśliwe życie
                rodzinne,nad jakimi cechami swojej osobowosci pracować, jak odróżnić dobro od
                zła, jak odnosić się do bliźnich, jak traktować ludzi niewierzacych i tak
                dalej.



                > Czy aby na pewno ? Czy o fanatyku możemy powiedzieć, że ma wolną wolę ? Czy o
                > dziecku chowanym od małego na przestępcę lub żołnierza można powiedzieć, że
                ma wolną wolę ?

                Wszyscy ponosimy konsekwecje swoich czynów już teraz lub w przyszłości (" co
                człowiek sieje to i żąć będzie")
                Pamiętaj, że każdy ma sumienie i wolną wolę. Dlatego dziecko wychowywane w
                rodzinie alkoholików wcale nie musi być alkoholikiem i odwrotnie.

                >Wszyscy będą sądzeni ale "świadkowie koronni" lżej a może im nawet odpuścimy
                ich winy ?

                Bóg też wprowadził nadzwyczajne złagodzenie kary dla grzeszników ale muszą
                spełnić prosty warunek: okazać skruchę za swoje grzechy i te grzechy porzucić i
                naśladować Chrystusa.
                To nie takie trudne , co stoi na przeszkodzie aby pokornie się temu
                podporządkować?
                • Gość: Acro Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.aster.pl 02.07.07, 21:30
                  vacia napisała:

                  > mikronezja napisał:
                  >
                  > >A twierdzenia o istnieniu Boga są jakoś trudnoudowadnialne,
                  >
                  > Twierdzenie o nieistnieniu Boga jest jeszcze trudniejsze do udowodnienia,
                  czemu
                  >
                  > to Ci nie przeszkadza?
                  >

                  Mnie nie przeszkadza z powodów logicznych. Moeistnienie czegokolwiekk jest
                  generalnie trudne do udowodnienia. Wierzysz we wróżki? A udowodnij, że ich nie
                  ma? Albo Atlantydę? Albo że swiat powstał z odchodów mrówek (autentyczne
                  wierzenie afrykanskiego plemienia)? Udowodnij, ze tak nie jest? Mam wierzyć we
                  wszystko, czego nieistnienia nie da się udowodnić - życia by mi nie starczyło,
                  żeby tylko wymienić takie rzeczy!
                  I dlatego właśnie cięzar dowodu spoczywa na tworzącym nowy byt, nie nie na
                  oponentach.

                  >
                  > > Wolę już nie wierzyć w istnienie Boga niż dopuszczać fakt, że jest tak
                  > > nieodpowiedzialny lub obojętny jako rodzic, bo akurat na tle dzieci i ich
                  >
                  > losów jestem przewrażliwoiony i nieodpowiedzialni rodzice realizujący swą
                  wolną
                  >
                  > wolę ze szkodą dla dzieci mnie mierżą.
                  >
                  > Też jestem wrażliwa na punkcie zaniedbywania dzieci przez rodziców , jednak
                  Bóg
                  >
                  > jest troskliwym rodzicem, dał nam dokładne wskazówki jak mamy postępować, w
                  > Biblii znajdujemy szereg informacji w rodzaju jak prowadzić szczęśliwe życie
                  > rodzinne,nad jakimi cechami swojej osobowosci pracować, jak odróżnić dobro od
                  > zła, jak odnosić się do bliźnich, jak traktować ludzi niewierzacych i tak
                  > dalej.

                  To miło z jego strony. To jakbym ja powiedział dwoim dziatkom: bądżcie grzeczni
                  i spokojnie umył ręce patrząc, jak biją staruszkę - przecież im poweidziałem,co
                  robić!

                  > Bóg też wprowadził nadzwyczajne złagodzenie kary dla grzeszników ale muszą
                  > spełnić prosty warunek: okazać skruchę za swoje grzechy i te grzechy porzucić
                  i
                  >
                  > naśladować Chrystusa.
                  > To nie takie trudne , co stoi na przeszkodzie aby pokornie się temu
                  > podporządkować?

                  Na przykład to, że nawet nie mieli okazji poznać tych zaleceń, albo - pechowo -
                  wybrali (czy raczej wpojono im) inne, niewłasciwe, wśród tysięcy innych
                  wierzeń. I jak nimy maja okazać skruchę licząc na 'nadwyczajne złagodzenie
                  kary"? Za co karane sa dzieci nieochrzczone? Co z miliardami zarodków, które
                  obumarły naturalnie w macicach zanim nawet ich matki się zorientowały, że sa w
                  ciązy? Dalibóg, zaprawdę miłosiierne i sprawiedliwe to czyny...
      • pankasztelan Re: Czy istnieje Bóg? 06.07.07, 21:58
        Dodalbym jeszcze ze gdyby nawet Bog oficjalnie sie wszystkim ujawnil,
        zmieniloby to zapewne postepowanie pewnego procentu ludzi. Jestesmy tak wrednym
        gatunkiem, ze maksymalnie wykorzystujemy dana nam wolna wole, a potem jak
        przychodzi co do czego to jest placz i zgrzytanie zebami.
    • grzegorz1948 Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 17:18
      Kiedys w "Der Spiegel" z listow do redakcji wyczytalem takie
      rozumowanie:Spotyka ateista chrzescijanina i mowi do niego"Jak wielce bedziesz
      sie czul oszukany jak po smierci nie bedzie nieba" Chrzescijan popatrzyl na
      niego i mowi mu:"Jak ty sie po smierci bedziesz czul oszukany gdy zobaczysz
      pieklo".No coz z ateistami -materialistami to najlepiej zapytac sie ich jak
      wszystko ma swoj koniec i poczatek to jak powstal wszechswiat i gdzie on sie
      konczy.Jak w tej ich wyobrazni powstal wegiel,azot itd.Przecie to tez mozna na
      ich sposob wytlumaczyc no nie.Ateisci to sa w wiekszosci ludzie >nawiedzeni<
      ktorzy staraja sie cos wytlumaczyc innym ale zostaja stac z swoja wiedza w
      polowie drogi i potem pozostaje tylko belkot i nazywanie adwersarza durniem itd.
      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 23.06.07, 18:24
        To wymaga wysilku , zeby byc ateista lub teista , bo trzeba sobie zadac pytanie
        "czy istnieje Bog " i na to pytanie sobie odpowiedziec.
        Wiekszosc ludzi w obecnym spoleczenstwie takich pytan sobie nie zadaje.
        Kim jest ta szara wiekszosc w spoleczenstwie ? To zabobonisci czyli ofiary
        zabobonu. Bo zabobon zwiazany jest z glupota. Jakie sa wspolczesne zabobony ?
        1) wiara we wszechpotege nauki (lub paranuki). NIe bedzie chorob. Bedziemy
        zyli wiecznie. Bedziemy wiecznie mlodzi. Wyleczymy wszystkie choroby etc
        2) Wiara w zjawiska paranormalne. Astrologie, choroskopy, duchy, etc
        3) wiara w konsumpcie i zycie od zakupow do zakupow
        4) zycie w sztucznym pospiechu, na komorce i w pracoholizmie.
        A to wszystko aby zapomniec o smierci nieuchronnej i bezsensie tego
        wszystkiego. Zabobonisci to najliczniejsza grupa spolecznych idiotow.
        Oni sie o Boga nie spieraja. Ich Bog nie obchodzi.
      • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 19:17
        grzegorz1948 napisał:

        > ktorzy staraja sie cos wytlumaczyc innym ale zostaja stac z swoja wiedza w
        > polowie drogi i potem pozostaje tylko belkot i nazywanie adwersarza durniem itd

        Wy to zawsze (z braku innych argumentow) wybitna uwage zwracacie na kulture rozmowy.

        Ludzie wiary posluguja sie kilkoma standardowymi pseudoargumentami:
        -Kajfaszowy argument (gdy sa przycisnieci do muru, zaczynaja zwracac nadmierna
        uwage na kulture dyskusji-obludny kajfaszowy gest rozdarcia szat,majacy pokazac
        jego glebokie oburzenie bluznieniem niewinnego Jezusa).
        -Argument osla-polega on na nieustepliwym trwaniu przy tym co obalone
        faktograficznie.
        -Argument Boga zapchajdziury-polega on na uciekaniu sie do interwencji sil
        nadprzyrodzonych w miejscach, gdzie nauka jeszcze czegos nie wyjasnila.
        -Przesuwania granic-jak sie wierzacemu racjonalnie cos wyjasni, ten
        automatycznie przesuwa granice na oszary przez nauke niezdobyte i tam lokuje
        swoje bostwo (argument powiazany z argumentem 'Bog zapchajdziura).

        pzdr.
        • grzegorz1948 Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 23:15
          Kajfaszowy argument (gdy sa przycisnieci do muru, zaczynaja zwracac nadmierna
          > uwage na kulture dyskusji-obludny kajfaszowy gest rozdarcia szat,majacy
          pokazac
          > jego glebokie oburzenie bluznieniem niewinnego Jezusa).
          No jezeli ktos adwersarza uwaza za durnia??????Czy to jest kultura?
          -Argument osla-polega on na nieustepliwym trwaniu przy tym co obalone
          > faktograficznie.
          A co z biblii zostalo obalone faktograficznie( cholera ale madry zwrot pierwszy
          raz to slysze)
          -Argument Boga zapchajdziury-polega on na uciekaniu sie do interwencji sil
          > nadprzyrodzonych w miejscach, gdzie nauka jeszcze czegos nie wyjasnila.
          > -Przesuwania granic-jak sie wierzacemu racjonalnie cos wyjasni, ten
          > automatycznie przesuwa granice na oszary przez nauke niezdobyte i tam lokuje
          > swoje bostwo (argument powiazany z argumentem 'Bog zapchajdziura).
          >
          No masz racje i to wlasnie powoduje ze znakomita wiekszosc uczonych jest
          wierzacych?!
          Wiesz kto odrzuca Boga?Ten ktoremu nie pasuja 10 przykazan.W niedziele z
          czystego lenistwa nie chce mu sie tylka podniesc aby pojsc do kosciola.Ot
          obnizymy sobie poprzeczke moralna i tak dlugo az bez wysilku przejdziemy nad
          porzeczka i powiemy poprzeczki nie bylo.Potem przychodzi drugi ktory tak samo
          zrobil okrada/morduje cie i wtedy krzyczych to nie jest moralne a on
          odpowiada "Gdzie widzisz ta poprzeczke"To tylko tak obrazowo.Kiedys w latach 60
          powiedzialem ze zostane komunista/ateista/ jak wynajda sztuczna krew lub lepsza
          maszyne niz czlowiek.Kolega przychodzi i pokazuje mi "widzisz w Japoni
          wynaleziono sztuczna krew" <slowo sie rzeklo kobylka u plotu> po dwoch dniach w
          tej samej gazecie"Tak sztuczna krew ale tylko na dwie goziny w czasie operacji"
          A coz to jest ta krew ?Plyn ktory mozna pobrac dokladnie zbadac i co stoi na
          drodze do produkcji?! Jeszcze raz kiedy wszechswiat powstal i gdzie sa granice?
          Jak powstal wegiel i azot?Czy jeszcze nikt z UCZONYCH sie nie postaral tego
          wyjasnic?!
          • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 09:16
            >Wiesz kto odrzuca Boga?Ten ktoremu nie pasuja 10 przykazan.[...]
            Wiesz, jakie są statystyki dotyczące rozkładu wierzących i ateistów w
            więzieniach? Obawiam się, że nie różnią się one szczególnie od statystyki ogółu
            społeczeństwa.

            > Kiedys w latach 60 powiedzialem ze zostane komunista/ateista/ jak wynajda
            > sztuczna krew lub lepsza maszyne niz czlowiek.(...)
            > A coz to jest ta krew ?Plyn ktory mozna pobrac dokladnie zbadac i co stoi na
            > drodze do produkcji?!
            Widzę, że sam się zorientowałeś, że istnienie lub nieistnienie sztucznej krwi
            nie ma się nijak do istnienia/nieistnienia Boga. :) Nie wiem, co masz na myśli
            mówiąc o "maszynie lepszej od człowieka", ale jeśli chodzi ci o sztuczną
            inteligencję, to jakoś nie mam wątpliwości, że religie naszego świata z tym
            niespodziewanym kłopotem teologicznym sobie poradzą.

            > Jeszcze raz kiedy wszechswiat powstal
            Ostatni raz, kiedy sprawdzałem, jakieś 13 miliardów lat temu.

            > i gdzie sa granice?
            Gdzie kula ma granice, jeśli spacerujesz po jej powierzchni?

            > Jak powstal wegiel i azot?
            Gwiazdy zrobiły.

            Coś jeszcze?
          • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 11:34
            grzegorz1948 napisał:

            > Kajfaszowy argument (gdy sa przycisnieci do muru, zaczynaja zwracac nadmierna
            > > uwage na kulture dyskusji-obludny kajfaszowy gest rozdarcia szat,majacy
            > pokazac
            > > jego glebokie oburzenie bluznieniem niewinnego Jezusa).
            > No jezeli ktos adwersarza uwaza za durnia??????Czy to jest kultura?
            > -Argument osla-polega on na nieustepliwym trwaniu przy tym co obalone
            > > faktograficznie.
            > A co z biblii zostalo obalone faktograficznie( cholera ale madry zwrot pierwszy
            >
            > raz to slysze)
            > -Argument Boga zapchajdziury-polega on na uciekaniu sie do interwencji sil
            > > nadprzyrodzonych w miejscach, gdzie nauka jeszcze czegos nie wyjasnila.
            > > -Przesuwania granic-jak sie wierzacemu racjonalnie cos wyjasni, ten
            > > automatycznie przesuwa granice na oszary przez nauke niezdobyte i tam lok
            > uje
            > > swoje bostwo (argument powiazany z argumentem 'Bog zapchajdziura).
            > >
            > No masz racje i to wlasnie powoduje ze znakomita wiekszosc uczonych jest
            > wierzacych?!
            > Wiesz kto odrzuca Boga?Ten ktoremu nie pasuja 10 przykazan.W niedziele z
            > czystego lenistwa nie chce mu sie tylka podniesc aby pojsc do kosciola.Ot
            > obnizymy sobie poprzeczke moralna i tak dlugo az bez wysilku przejdziemy nad
            > porzeczka i powiemy poprzeczki nie bylo.Potem przychodzi drugi ktory tak samo
            > zrobil okrada/morduje cie i wtedy krzyczych to nie jest moralne a on
            > odpowiada "Gdzie widzisz ta poprzeczke"To tylko tak obrazowo.Kiedys w latach 60

            Kolego zeby postepowac moralnie nie trzeba lazic po zadnych nabozenstwach, to
            dobre dla mutantow moralnych,ktorzy ulegajac psychozie indukowanej wyobrazaja
            sobie,ze odkryli jakies nowe jezyki (inni,ze je potrafia wykladac),a kawalek
            ciasta na wodzie przemienia im sie w boskie miesko. Inni,jak jehowici, to
            glownie grupa nieudacznikow zyciowych, ktorzy zamienili swoje nalogi na nalog
            kolportarzu kolorowych gazetek. Ja w nic nie wierze (nawet w to,ze nie ma Boga)
            i jest mi z tym dobrze. Czuje sie wolny szczesliwy,pracuje w szpitalu i pomagam
            chorym ludziom (czesciowo spolecznie). W wolnych chwilach kupuje czesci na
            'Alegro' i skladam komputery dla biednych dzieci. Kocham swoja zone i nigdy (od
            25 l) jej nie zdradzilem itd (in vivo:)). Nie wiem co bym zrobil jakbym musial
            co niedziela wysluchiwac tego falszu i mistyfikacji,ale chyba bym sie w koncu
            porzygal. Ja w niedziele biore zonke,core i jade nad wode,albo w gory.


            >
            > powiedzialem ze zostane komunista/ateista/ jak wynajda sztuczna krew lub lepsza
            >
            > maszyne niz czlowiek.Kolega przychodzi i pokazuje mi "widzisz w Japoni
            > wynaleziono sztuczna krew" <slowo sie rzeklo kobylka u plotu> po dwoch
            > dniach w
            > tej samej gazecie"Tak sztuczna krew ale tylko na dwie goziny w czasie operacji"
            > A coz to jest ta krew ?Plyn ktory mozna pobrac dokladnie zbadac i co stoi na
            > drodze do produkcji?! Jeszcze raz kiedy wszechswiat powstal i gdzie sa granice
            > ?
            > Jak powstal wegiel i azot?Czy jeszcze nikt z UCZONYCH sie nie postaral tego
            > wyjasnic?!

            Nie bede sie szerzej wypowiadal na temat powstania wszechswiata, bo sie na tym
            nie znam. Niemniej ogolnie hipotezy kosmologiczne tez sie obchodza bez
            koniecznosci interwencji nadprzyrodzonej. Nie ma dowodow na istnienie Boga. Ja
            jako przyrodnik nie widze tej interwencji w swiecie ozywionym,za to widze (w
            akcji i zapisie historycznym) dzialanie darwinowskiej ewolucji,ktora sie obywa
            bez boskiej pomocy. Poczekaj jeszcze 30l bedzie i sztuczna krew (argument z
            przesuwania granic).

            pzdr.
            • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 18:10
              maynardd napisał:

              >Inni,jak jehowici, to glownie grupa nieudacznikow zyciowych, ktorzy zamienili
              swoje nalogi na nalog> kolportarzu kolorowych gazetek.

              Co z tego, że masz wiele zalet skoro sam siebie deprecjonujesz przez wyrażanie
              się z pogardą o ludziach ,o których nie masz zielonego pojęcia a którzy są
              godni szacunku, w dodatku piszesz kłamstwa na ich temat.
              Swiadkowie Jehowy zajmują się bezinteresownym pomaganiem ludziom, którzy chcą
              poznawać Biblię a tacy ludzie są i chętnie o Biblii rozmawiają.
              TY z całą swoją wiedzą nie zastąpisz Swiadków więc ich nie krytykuj.
              Człowiek powinien pisać prawdę a nie kłamstwa.
              • slartibartfast Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 00:47
                Vaciu, może maynardd trochę "pojechał" z charakterystyką religijności w ogóle a
                świadków jechowy osobliwie, ale - sorry - ma rację. Osobiście nic do nich nie
                mam, ale znając kilka takich osób (świadków) widzę, że mają "wdrukowaną"
                potrzebę sprzedawania swoich ideałów, podobnie jak ludzie zamotani w sieć
                Amway'a. Nie uważam tych ludzi za sekciarzy, ale moim zdaniem są lekko
                skrzywieni. Nieszkodliwie - o ile jest się asertywnym.

                pozdrawiam
                • skory1 Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 08:59
                  slartibartfast napisał:

                  > mają "wdrukowaną" potrzebę sprzedawania swoich ideałów, podobnie jak ludzie
                  zamotani w sieć Amway'a.

                  Możesz nie mieszać AMWAY-a do religii? Dziękuję.
                  • mikronezja O dyżurny Ojciec Amwayan czuwa ;))) ! 30.06.07, 03:24
                    ;))))
                • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 12:52
                  slartibartfast napisał:

                  > widzę, że mają "wdrukowaną" potrzebę sprzedawania swoich ideałów, podobnie
                  jak ludzie zamotani w sieć Amway'a. Nie uważam tych ludzi za sekciarzy, ale
                  moim zdaniem są lekko skrzywieni. Nieszkodliwie - o ile jest się asertywnym.

                  Slartibartfast
                  Pokaż mi osobę nie "zamotaną" ,"skrzywioną" czy raczej nazwałabym to " gorliwą
                  w przekonaniach" , każdy wybiera sobie wartości i ideały ,których potem jest
                  niewolnikiem, ważne jest raczej jakiego rodzaju wartości dana osoba preferuje .
                  Niektórzy są zagorzałymi ateistami, niektórzy komunistami , czasem
                  materialistami , lub pracocholikami i tak dalej.
                  Pobożni Chrześcijanie jakimi są Swiadkowie Jehowy naśladują
                  starożytnych,pobożnych Żydów i ich "gorliwość" w mówieniu o Biblii i Bogu o
                  nadaje ich życiu szczytny cel, nie żyją tylko dla siebie lub dla małych
                  wartości, nie są egoistami.
                  Pozatym oni też mają prawo do asertywności.



                  • slartibartfast Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 20:06
                    Nie chciałem Cię, Vaciu ani nikogo innego urazić. Cieszę się, że odpowiadasz
                    zgodnie z moją intencją: są ludzie, którzy kultywują własne przekonania i system
                    wartości, będąc pobożnymi, lub ateistami. Są i tacy, którzy podchodzą do sprawy
                    ZBYT gorliwie, włączając w swoją misję nawracania na "jedyny słuszny
                    światopogląd" wszelkie dostępne środki. Takim żywo się sprzeciwiam, przez co sam
                    nie jestem wolny od winy... :)
                    Tak już mamy, ludzie, że łatwo identyfikujemy się z poglądami, które
                    przywykliśmy uważać za własne, choćby to były poglądy na jakość chemii
                    gospodarczej ;)

                    Z osobistego punktu widzenia przedkładam empirię nad mistycyzm i - jak już
                    gdzieś napisałem, bardziej jestem agnostykiem niż "bezbożnym, wyuzdanym" ateistą.

                    pozdrawiam.
                    • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 29.06.07, 14:15
                      slartibartfast napisał:

                      > Nie chciałem Cię, Vaciu ani nikogo innego urazić.

                      Byłam tego pewna :-) Pamiętam ,że zawsze byłeś bardzo miłym i kulturalnym
                      dyskutantem.

                      . Są i tacy, którzy podchodzą do sprawy
                      > ZBYT gorliwie, włączając w swoją misję nawracania na "jedyny słuszny
                      > światopogląd" wszelkie dostępne środki. Takim żywo się sprzeciwiam, przez co
                      sam> nie jestem wolny od winy... :)

                      Kto jest bez winy? Wszyscy jesteśmy niedoskonali. Czasem Swiadek Jehowy ma
                      czyste intencje ale presja jaką wywiera w trakcie głoszenia zraża ludzi.
                      Z drugiej strony bez gorliwości nie można wogóle zajmować się działalnościa
                      kaznodziejską, przecież jest tyle innych konkurencyjnych zajęć.



                      > Tak już mamy, ludzie, że łatwo identyfikujemy się z poglądami, które
                      > przywykliśmy uważać za własne, choćby to były poglądy na jakość chemii
                      > gospodarczej ;)

                      Tak, jak najbardziej
                      >
                      > Z osobistego punktu widzenia przedkładam empirię nad mistycyzm i - jak już
                      > gdzieś napisałem, bardziej jestem agnostykiem niż "bezbożnym, wyuzdanym"
                      ateistą.


                      To się cieszę,,że nie jesteś bezbożnym wyuzdanym ateistą :-)
                      Też cenię empirię, potwierdza ,że mistycyzm który wybrałam jest prawdą.
                      Pozdrawiam serdecznie :-)
                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg?3333333333 28.06.07, 20:31
                    > Pokaż mi osobę nie "zamotaną" ,"skrzywioną" czy raczej nazwałabym to " gorliwą
                    > w przekonaniach" , każdy wybiera sobie wartości i ideały ,których potem jest
                    > niewolnikiem, ważne jest raczej jakiego rodzaju wartości dana osoba preferuje .


                    No Twoja religia to juz rozne idealy w przeszlosci preferowala;zakaz spozywania
                    z aluminiowych garnkow,zakaz przeszczepow (traktowano je jak kanibalizm),zakaz
                    usuwania migdalkow (przyrownywano ten zabieg do gwaltu),zakaz przyjmowania
                    szczepionek itd. Wszystkie te zakazy odeswzly do lamusa i widzac dzisiejsze
                    kolorowe strazniczki nikomu nie przychodzi do glowy,ze SJ mogli byc takimi
                    szarlatanami. Dzisiaj podobny przypadek mamy z zakazem transfuzji, oczywiscie
                    moze byc tak,ze zostanie uchylony (jak i w poprzednich opisanych przypadkach)
                    nowe swiatlo od Jehowy i transfuzje bedzie mozna przyjmowac (o ile sumienie
                    zezwoli-juz dzisiaj dopuszczono niekture frakcje krwi do uzycia przez SJ. No
                    ,ale zanim padnie to nowe swiatlo ile osob jeszcze musi umrzec?
                    i Ty uwazasz,ze takie postepowanie jest zgodne z etyka i 'Slowem Bozym,ktore
                    jest zrodlem zycia'?
                    Wiesz,ze wlasnie poleglas w tej dyskusji,ale bedziedz sie miotac,poniewaz juz
                    nie potrafisz sie przyznac do bledu? Rozumiem i wyrazam glebokie wspolczucie....
                    Po takiej obrobce psychologicznej malo kto potrafi obiektywnie patrzec na fakty.....

                    pzdr.

                    Te dzieci ŚJ zmarły przedwcześnie - czy wiesz dlaczego?
                    www.ajwrb.org/polish/
                    pzdr.
                    • vacia Re: Czy istnieje Bóg?3333333333 29.06.07, 15:05
                      maynardd napisał:

                      > No Twoja religia to juz rozne idealy w przeszlosci preferowala;zakaz
                      spozywania z aluminiowych garnkow,zakaz przeszczepow (traktowano je jak
                      kanibalizm),zakaz usuwania migdalkow (przyrownywano ten zabieg do gwaltu),zakaz
                      przyjmowania> szczepionek itd. Wszystkie te zakazy odeswzly do lamusa i widzac
                      dzisiejsze> kolorowe strazniczki nikomu nie przychodzi do glowy,ze SJ mogli byc
                      takimi> szarlatanami.

                      Maynarddzie, można śmiać się z cudzych błędów ale nie zapominać o własnych
                      błędach. Jak kiedyś lekarze leczyli gruźlicę i inne choroby?
                      Ile gruźlikow umarło w młodym wieku, korzystając po drodze z róznych cudownych
                      terapi lekarzy w całej Europie.
                      W XX wieku po odkryciu promieni Roentgena naświetlano nimi bez umiaru zamiast
                      zachowac ostrozność!
                      Medycyna stale zmienia standardy leczenia stosownie do wiedzy, tak samo
                      Swiadkowie Jehowy stosownie do wiedzy zmieniają swoje poglądy.
                      Co w tym złego?





                      Dzisiaj podobny przypadek mamy z zakazem transfuzji, oczywiscie
                      > moze byc tak,ze zostanie uchylony (jak i w poprzednich opisanych przypadkach)
                      > nowe swiatlo od Jehowy i transfuzje bedzie mozna przyjmowac (o ile sumienie
                      > zezwoli-juz dzisiaj dopuszczono niekture frakcje krwi do uzycia przez SJ. No
                      > ,ale zanim padnie to nowe swiatlo ile osob jeszcze musi umrzec?
                      > i Ty uwazasz,ze takie postepowanie jest zgodne z etyka i 'Slowem Bozym,ktore
                      > jest zrodlem zycia'?
                      > Wiesz,ze wlasnie poleglas w tej dyskusji,ale bedziedz sie miotac,poniewaz juz
                      > nie potrafisz sie przyznac do bledu? Rozumiem i wyrazam glebokie
                      wspolczucie...

                      Współczuj też sobie przy okazji, są ku temu powody.
                      Pewnie trudno ci w to uwierzyć ale również lekarze zostają Swiadkami Jehowy.
                      Z uwagi na swoje sumienie już wtedy nie leczą transfuzjami krwi, to jak sami o
                      tym piszą inni lekarze nie dają im odczuć że nimi pogardzają, mają też dalej
                      prawo do wykonywania zawodu lekarza.
                      Według Ciebie nasza religia jest naprawdę straszna ale zauważ że mamy prawo do
                      działalności w 234 krajach na świecie.
                      Swiadkowie Jehowy mają zalety o których wogóle nie wspominasz, nie biora
                      udziału w wojnach, nie brali udziału w I i II wojnie światowej i we wszystkich
                      lokalnych wojnach od tamtego czasu.
                      Swiadek Jehowy wybiera więzienie zamiast słuzby wojskowej bo nie chce się uczyć
                      sztuki zabijania.
                      W obozach zagłady Oświęcimiu i innych wystarczyło się wyrzec swoich poglądów
                      religijnych i juz faszyści wypuszczali świadków na wolność, jednak ludzie ci
                      woleli zginąć niż współpracować z nazizmem w jakiejkolwiek formie ,nawet w
                      postaci pracy w fabrykach zbrojeniowych.
                      Swiadkowie Jehowy są tez przeciwnikami aborcji.
                      Cenimy życie swoje i innych.




                      > .
                      > Po takiej obrobce psychologicznej malo kto potrafi obiektywnie patrzec na
                      fakty

                      Moim zdaniem tez nie jesteś obiektywny, kiedy naczytasz się róznych kłamstw na
                      nasz temat( a ich nie brakuje) to jak możesz nie mieć spaczonego zdania nasz
                      temat?
                      Tez Cię pozdrawiam
                      • maynardd Re: Czy istnieje Bóg?33333311 03.07.07, 20:56
                        vacia napisała:

                        > maynardd napisał:
                        >
                        > > No Twoja religia to juz rozne idealy w przeszlosci preferowala;zakaz
                        > spozywania z aluminiowych garnkow,zakaz przeszczepow (traktowano je jak
                        > kanibalizm),zakaz usuwania migdalkow (przyrownywano ten zabieg do
                        gwaltu),zakaz
                        >
                        > przyjmowania> szczepionek itd. Wszystkie te zakazy odeswzly do lamusa i wid
                        > zac
                        > dzisiejsze> kolorowe strazniczki nikomu nie przychodzi do glowy,ze SJ mogli
                        > byc
                        > takimi> szarlatanami.
                        >
                        > Maynarddzie, można śmiać się z cudzych błędów ale nie zapominać o własnych
                        > błędach. Jak kiedyś lekarze leczyli gruźlicę i inne choroby?
                        > Ile gruźlikow umarło w młodym wieku, korzystając po drodze z róznych
                        cudownych
                        > terapi lekarzy w całej Europie.

                        Nie wiem konkretnie co masz na mysli,ale domyslam sie,ze probujesz bledy
                        naukowe odnosic do bledow WTS, i tutaj szukac usprawiedliwienia dla ich
                        szarlatanerii? Skoro uwazasz, ze twoi bracia mieli dobre intencje i chcieli
                        innych braci ochronic przed 'szarlatanami od szczepionek' ,to sie zastanow
                        dlaczego tak chetnie korzystali z innych wynalazkow owczesnych medycznych
                        tych 'szarlatanow'? Czy uwazasz, ze (nawet biorac pod uwage to,ze nauka jest
                        omylna) 'naukowcy z Broklynu' maja prawo ustalac kiedy myli sie prawdziwa
                        medycyna,a kiedy nie? Jesli pomysly z zakazem szczepien ochronnych i nazywanie
                        lekarzy 'wyslannikami diabla' byly wywarte dzialaniem ducha Jehowy, to dlaczego
                        okazaly sie mylne? To dlaczego okazalo sie ,ze ci 'wyslannicy diabla ' mieli
                        racje?

                        > W XX wieku po odkryciu promieni Roentgena naświetlano nimi bez umiaru zamiast
                        > zachowac ostrozność!

                        No i co? SJ zachowywali wowczas ostroznosc,czy naswietlali sie bez umiaru? Jak
                        wowczas podyktowal Jehowa?

                        > Medycyna stale zmienia standardy leczenia stosownie do wiedzy, tak samo
                        > Swiadkowie Jehowy stosownie do wiedzy zmieniają swoje poglądy.
                        > Co w tym złego?
                        >
                        >
                        Jakiej 'wiedzy'? Garstki nieukow po zawodowkach zwanych 'Cialem Kierowniczym'?
                        Juz ichny jeden czlonek dokladnie opisal ich 'naukowosc':
                        (O przepraszam jeden z nich F.Franz -bratanek Rajmunda,na ktorego dalem namiary-
                        jest biblista po wyzszym wyksztalceniu).

                        watchtower.org.pl/kryzys_sumienia-6.php
                        >
                        >
                        > Dzisiaj podobny przypadek mamy z zakazem transfuzji, oczywiscie
                        > > moze byc tak,ze zostanie uchylony (jak i w poprzednich opisanych przypadk
                        > ach)
                        > > nowe swiatlo od Jehowy i transfuzje bedzie mozna przyjmowac (o ile sumien
                        > ie
                        > > zezwoli-juz dzisiaj dopuszczono niekture frakcje krwi do uzycia przez SJ.
                        > No
                        > > ,ale zanim padnie to nowe swiatlo ile osob jeszcze musi umrzec?
                        > > i Ty uwazasz,ze takie postepowanie jest zgodne z etyka i 'Slowem Bozym,kt
                        > ore
                        > > jest zrodlem zycia'?
                        > > Wiesz,ze wlasnie poleglas w tej dyskusji,ale bedziedz sie miotac,poniewaz
                        > juz
                        > > nie potrafisz sie przyznac do bledu? Rozumiem i wyrazam glebokie
                        > wspolczucie...
                        >
                        > Współczuj też sobie przy okazji, są ku temu powody.
                        > Pewnie trudno ci w to uwierzyć ale również lekarze zostają Swiadkami Jehowy.
                        > Z uwagi na swoje sumienie już wtedy nie leczą transfuzjami krwi, to jak sami
                        o
                        > tym piszą inni lekarze nie dają im odczuć że nimi pogardzają, mają też dalej
                        > prawo do wykonywania zawodu lekarza.
                        > Według Ciebie nasza religia jest naprawdę straszna ale zauważ że mamy prawo
                        do
                        >
                        > działalności w 234 krajach na świecie.

                        Tak,tak dobrze,ze napisalas o tych lekarzach,poniewaz to lekarze bedacy SJ
                        zalozyli AJWRB (Swiadkowie Jehowy Na Rzecz Reform W Sprawie Krwi). Jeszcze
                        NIGDY sie nie zdarzylo zeby jakikolwiek lekarz, bedacy SJ ,poparl pomysly CK w
                        sprawie ich pogladow na transfuzje krwi jak i przyjmoweania poszczegolnych
                        frakcji krwi. ZADEN LEKARZ BEDACY SWIADKIEM JEHOWY NIGDY NIE POPARL OFICJALNIE
                        ZAKAZU TRANSFUZJI KRWI I DZIELENIA KRWI NA POSZCZEGOLNE FRAKCJE KRWI-MNIEJ LUB
                        BARDZIEJ ISTOTNE-PONIEWAZ TAKIE ZABIEGO SA SPRZECZNE Z ICH CALYM DOSWIADCZENIEM
                        NAUKOWYM! Pozostaje im tylko zywic nadzieje,ze ich niedouczeni bracia z WTS/CK
                        wkoncu sie opamietaja!

                        > Swiadkowie Jehowy mają zalety o których wogóle nie wspominasz, nie biora
                        > udziału w wojnach, nie brali udziału w I i II wojnie światowej i we
                        wszystkich
                        > lokalnych wojnach od tamtego czasu.
                        > Swiadek Jehowy wybiera więzienie zamiast słuzby wojskowej bo nie chce się
                        uczyć
                        > W obozach zagłady Oświęcimiu i innych wystarczyło się wyrzec swoich poglądów
                        > religijnych i juz faszyści wypuszczali świadków na wolność, ...

                        No i chwala im za to!!! Niemniej nie uwazasz, ze powini miec szacunek np. do
                        zolnierzy,ktorzy ich wyzwolili z obozow koncentracyjnych? Do zolnierzy,ktorzy
                        przelewali krew w imie wolnosci, z ktorej ja i Ty m.in. dzisiaj korzystamy?
                        Moim zdaniem czlowiek ma prawo zabijac w obronie swojej i tych,ktorych kocha,
                        niemniej nie odmawiam nikomu prawa do pacyfizmu, a nawet smierci w jego imie
                        (daruj sobie ewentualne wyjasnienia, wiem ,ze SJ nie sa pacyfistami).

                        Ale co to ma wspolnego z tematem dyskusji, ktory dotyczy szarlatanerii
                        uprawianej przez WTS? Pamietaj;'kto w malym bedzie wierny w duzym
                        pozostanie','kto jest przestepca jednego z tych praw ,jest przestepca calego
                        zakonu'.

                        >jednak ludzie ci

                        >woleli zginąć niż współpracować z nazizmem

                        Czyzby???

                        Świadkowie Jehowy w 1933 r. napisali haniebny list do Hitlera w którym chcieli
                        ratować swoją skórę kosztem Żydów. (autor: Cezary Podolski, zmiany: 2001-08-04)


                        watchtower.org.pl/cp_hitler_i_zydzi.phtml
                        Świadkowie Jehowy podpisali w 1933 r. haniebną deklarację lojalności wobec
                        Adolfa Hitlera.

                        Deklaracja Faktów, Berlin 19

                        watchtower.org.pl/deklaracja_faktow.phtml

                        Tutaj wiecej:
                        watchtower.org.pl/praktyki.php

                        > Swiadkowie Jehowy są tez przeciwnikami aborcji.
                        > Cenimy życie swoje i innych.
                        >
                        No i co z tego,katolicy,muzulmanie i buddysci tez sa przeciwnikami aborcji.
                        Nawet niektorzy ateisci...
                        >
                        >
                        > > .
                        > > Po takiej obrobce psychologicznej malo kto potrafi obiektywnie patrzec na
                        >
                        > fakty
                        >
                        > Moim zdaniem tez nie jesteś obiektywny, kiedy naczytasz się róznych kłamstw
                        na
                        > nasz temat( a ich nie brakuje) to jak możesz nie mieć spaczonego zdania nasz
                        > temat?


                        Jakich klamstw? Nie widze zebys dala jakas merytoryczna replike na jakikolwiek
                        zarzuc przeciwko twojej religii. Poza tym znam SJ i czesto z nimi dyskutuje
                        osobiscie i prawde mowiac sa zieloni na temat swojej organizacji i polegli w
                        kazdej naszej rozmowie. Jeden starszy to nawet przyjechal mnie przeprosic i
                        przyznal racje. Pokazalem mu na podstawie 'Straznicy',ze hemoglobina jest juz
                        dopuszczona,i ze jego zwierzchni bracia znowu ten dopust skrzetnie przemycili
                        w 'listach od czytelnikow'.Twoje zarzuty co do rzekomych klamstw, jakie szerza
                        oponenci SJ,a na ktore sie powolywalem okazuja sie wyssane z palca. Wiem,ze
                        masz szczere intencje, po prostu jestes nastepnym z setek tysiecy oklamanych
                        szeregowych SJ.


                        pzdr.
                        Przebudz sie!
                        • vacia Re: Czy istnieje Bóg?33333311 04.07.07, 08:06
                          maynardd napisał:

                          > Jakich klamstw? Nie widze zebys dala jakas merytoryczna replike na
                          jakikolwiek > zarzuc przeciwko twojej religii. Poza tym znam SJ i czesto z nimi
                          dyskutuje > osobiscie i prawde mowiac sa zieloni na temat swojej organizacji i
                          polegli w > kazdej naszej rozmowie. Jeden starszy to nawet przyjechal mnie
                          przeprosic i > przyznal racje. Pokazalem mu na podstawie 'Straznicy',ze

                          Maynardd kiedy ja podaję argumenty Ty je pomniejszasz stąd to poczucie
                          wyższości które Cie opanowuje.
                          Znasz osobiście Swiadków? Jacy to ludzie?
                          Powiem Ci szczerze, że ja lubię Swiadków Jehowy i to nie dlatego, że sama
                          jestem ale dlatego że to mili ludzie, czuję się wśród nich dobrze. Bardzo mnie
                          wspierali w trudnych chwilach w zyciu.
                          Osobiste doświadczenie tez ma jakąś wartość czy według ciebie nie ma żadnej
                          wartości?
                          Podajesz mi jakieś linki do wypowiedzi wrogów SJ,oni nie sa obiektywni, sa
                          stronniczy.
                          Wyszukują starannie każdy błąd SJ i go rozdmuchuja do niebotycznych rozmiarów.
                          Historycy II wojny światowej nie będący Swiadkami Jehowy obiektywnie
                          podkreslają że Swiadkowie Jehowy zachowali lojalnośc wobec Boga kiedy byli
                          więzieni w róznych obozach zagłady. To męczennicy za wiarę.
                          Nie mozna tych ofiar nazizmu pomniejszać i sprowadzać do zera ich niewinnie
                          przelaną krew tylko dlatego, że ktoś chce zdeprecjonować religię świadków
                          Jehowy.
                          Raz wzięłam do ręki broszurę przeciwko Swiadkom autorstwa Kundy i zobaczyłam
                          tam same kłamstwa.
                          Swiadkowie Jehowy są niedoskonali, omylni ale stale koryguja sie a co robia
                          inni ludzie, czy też stale pracują nad doskonaleniem swojej osobowości?
                          Co do przeszczepu krwi to każdy człowiek niezaleznie czy jest swiadkiem Jehowy
                          czy nie może odrzucić taką metoda leczenia.
                          Takie są przepisy prawne i jako lekarz musisz ten stan prawny respektować.
                          Na siłę nie mozna zmuszać ludzi do leczenia metodą której nie chcą.
                          A co do tego że w Bibli jest zakaz spozywania krwi a nie transfuzji to powiedz
                          czy medyczny zakaz spozywania narkotyków nie obejmuje róznież dożylenego ich
                          przyjmowania?
                          Bardzo Cię szanuję jako lekarza ale T również szanuj Swiadków Jehowy bo oni
                          świadomie wybrali swoją religię i mają prawo do szacunku wobec swojego wyboru.


                          .

                          • maynardd Re:Podsumowanie kolejniej dyskusji z SJ. 08.07.07, 15:25
                            > Maynardd kiedy ja podaję argumenty Ty je pomniejszasz ...

                            > Podajesz mi jakieś linki do wypowiedzi wrogów SJ,oni nie sa obiektywni, sa
                            > stronniczy...

                            Teraz pozostaje mi tylko nazwac cie KLAMCA. Gdziez ja pominalem jakiekolwiek
                            twoje argumenty???? Krok po kroku odpowiedzialem na kazdy punkt twojej
                            argumentacji,odnioslem sie do niej w pionie i poziomie! To ty unikasz
                            merytorycznej dyskusji i poslugujesz sie standardowymi argumentami ktore sa
                            zywcewm skopiowane od WTS. Wiec nie dziw sie ,ze latwo je odeprzec. Dostalas
                            pelno linkow do artykulow nawiazujacych do poruszonych przez ciebie
                            problemow,lecz ty nie odnioslas ani do zadnego mojego arumentu,ani
                            merytorycznie nie skomentowalas zadnego artykulu. Skwitowalas to wszystko
                            obrzuciwszy nas blotem,nazywajac klamcami,a -jak sie okazuje-sama jestes
                            zaklamana. Jezus tak nie nauczal. Jezus kazal stawac w prawdzie i przyznawac
                            sie do swoich slabosci ('wyznawajcie grzechy jedni drugim'). Wy SJ tego nie
                            czynicie. Bagatelizujecie swoje powazne bledy i zamiast od nich od razu
                            odchodzic brniecie w dalsze klamstwa,jak np. z transfuzja krwi).

                            Skad ty mozesz wiedziec ,ze artykuly, do ktorych podaje linki sa stronicze
                            skoro ich nawet nie przeczytalas??? Jakbys je przeczytala,to bys nie wypisywala
                            glupot,ze pisza je 'wrogowie SJ'! Ty chcesz poprzez te tanie ogOlniki po prostu
                            zdeprecjonowac tamta argumentacje w oczach czytelnikow i ich do czytania tych
                            artykulow zniechecic. To stary sprawdzony chwyt propagandowy,ale SJ sa juz z
                            takich zabiegow znani;jak sie nie da inaczej,to trzeba obrzucic blotem i tyle.

                            > Historycy II wojny światowej nie będący Swiadkami Jehowy obiektywnie
                            > podkreslają że Swiadkowie Jehowy zachowali lojalnośc wobec Boga kiedy byli
                            > więzieni w róznych obozach zagłady. To męczennicy za wiarę...

                            DLACZEGO PISZESZ,ZE PODKRESLAJA ZGODNIE,SKORO WCALE TAK NIE JEST? Ano
                            dlatego,ze tak cie nauczyla 'Straznica'. SJ roznie postepowali w czasie wojny.
                            Na poczatku lizal;i Hitlerowi tylek,obrzucali Zydow blotem (dalem ci konkretne
                            linki do ORYGINALNYCH materialow poswiadczajacych taki stan rzeczy),ale kiedy
                            zobaczyli ,ze Hitler i im dobral sie do tylkow zaczeli na niego narzekac i mu
                            sie stawiac. I czy SJ ZAWSZE BYLI NEUTRALNI? nie!

                            'Nowe światło dla wszystkich Świadków Jehowy. Oto Jehowa zastanowił się i
                            błysnął nowym strumieniem rozumienia Biblii. Pewnie wziął pod uwagę wybryk
                            swoich samowzwańczych pupilków, kiedy to ciskając gromy na ONZ jednocześnie
                            zapisali się do tej szatańskiej organizacji ...'

                            'Strażnica brnie dalej w kłamstwie n/t swych powiązań z ONZ'

                            'Drugim wielkim kłamstwem Strażnicy jest rzekoma konieczność zarejestrowania
                            się jako organizacji pozarządowej ONZ aby po roku 1991 uzyskać "dostęp do
                            bibliotek ONZ". Strażnica mówi także, że korzystała z biblioteki ONZ przed 1991
                            r. bez zapisania się do DPI, a po roku 1991 dostęp do tych materiałów został im
                            zablokowany przez bibliotekę ONZ dopóki Strażnica nie "zwiąże" się z DPI. Aby
                            przekonać się, że Strażnica mówi prawdę, wystarczy skontaktować się z dowolnym
                            z oddziałów ONZ i zapytać się czy tak jest w istocie (kontakt:
                            www.unic.un.org.pl/). Wystarczy też sięgnąć do odpowiednich stron
                            internetowych ONZ dostępnych w Internecie aby się przekonać, że Strażnica
                            kłamie. Dokładne informacje w jęz. angielskim można znaleźć na serwisach
                            www.randytv.com/secret/unitednations.htm oraz
                            watchtower.observer.org. Jednak z ciekawości postanowiłem sprawę zbadać
                            osobiście i w tym celu zadzwoniłem do ONZ aby zapytać się o kwestię NGO (tzn.
                            organizacji pozarządowych ONZ) i tego, czy trzeba być NGO aby mieć dostęp do
                            bibliotek ONZ. Odpowiedź była jednoznaczna: nie! Nigdy nie było takiej zasady,
                            żeby dostęp do bibliotek ONZ był uzależniony od przynależności do NGO. Dostęp
                            do tych materiałów zawsze był publicznie dostępny. Strażnica więc kłamie, że po
                            roku 1991 musiała się zapisać jako NGO aby mieć dostęp do tych bibliotek!

                            Dlaczego więc Strażnica zdecydowała się na tak ryzykowany krok aby "ujeżdżać
                            szkarłatną Bestię" razem z Babilonem Wielkim? Odpowiedź jest banalna i pokazuje
                            w jak wielkim "poszanowaniu" ta organizacja ma przestrzeganie zasad, których
                            wymaga od swych członków. Otóż Strażnica zapisała się do ONZ zapewnie po to,
                            aby im za darmo przysyłano te materiały do biura, bo im się pewnie nie chciało
                            chodzić do biblioteki. Materiały są jawne, lecz niektóre są płatne (pokrycie
                            druku) zaś organizacje pozarządowe ONZ otrzymują je za darmo i na dodatek mogą
                            otrzymywac je wysyłkowo pod wskazany adres. Jak widać, niewiele trzeba
                            Strażnicy, aby pójść na kompromis i dosiąść "szarłatnej Bestii" z Apokalipsy.
                            Co na to powiedzą szeregowi ŚJ jak ta hipokryzja stanie się szerzej znana? '



                            Tutaj wiecej:
                            watchtower.org.pl/onz.php#nowe
                            Czy teraz nazwiesz mnie klamca ,jak ci napisze,ze SJ wraz w 'wielka
                            nierzadnica' dosiadali bestii z Ksiegi Objawienia?

                            watchtower.org.pl/onz.php#nowe
                            Dla zachety pozwolilem sobie wkleic nieco dluzsze fragmenty.

                            Swiadkowie Jehowy są niedoskonali, omylni ale stale koryguja sie a co robia
                            > inni ludzie, czy też stale pracują nad doskonaleniem swojej osobowości?
                            > Co do przeszczepu krwi to każdy człowiek niezaleznie czy jest swiadkiem
                            Jehowy
                            > czy nie może odrzucić taką metoda leczenia.


                            Tylko,ze kazdy czlowiek,ktory chce zostac SJ JEST ZMUSZANY POD GROZBA
                            WYKLUCZENIA ZE SPOLECZNOSCI stosowac sie do zakazu transfuzji!!! Dlaczego
                            probujesz ten fakt zataic? Powiem ci jedno;twoj sposob dyskusji i to ,co tutaj
                            zaprezentowalas WYRAZNIE pokazuje jaka z was uczciwa organizaja. Zalosne,ale
                            przynajmniej prawdziwe.
                            watchtower.org.pl/ajwrb.php

                            pozdrawiam i dziekuje za dalsza dyskusje.






                            • vacia Re:Podsumowanie kolejniej dyskusji z SJ. 08.07.07, 17:23
                              maynardd napisał:


                              > pozdrawiam i dziekuje za dalsza dyskusje.

                              Chciałabym podyskutować z Tobą ale bez emocji z twojej strony. Silne negatywne
                              emocje jakie prezentujesz, każdą dyskusję pogrzebią.
                              Z tego też powodu lekarze nie leczą swoich bliskich, właśnie z uwagi na zbyt
                              silne podejście emocjonalne do rodziny, które utrudnia obiektywną ocenę
                              rzeczywistości i postawienie naukowej diagnozy.

                              • maynardd Re:Podsumowanie kolejniej dyskusji z SJ. 08.07.07, 23:12
                                > Chciałabym podyskutować z Tobą ale bez emocji z twojej strony. Silne
                                negatywne
                                > emocje jakie prezentujesz, każdą dyskusję pogrzebią.

                                Mylisz sie,ja do kazdej dyskusji podchodze jak zimny chirurg. Zapewniam Cie,ze
                                jak ktos dysponuje argumentami nie musi ulegac zadnym emocjom. A tak wogole to
                                nie rozumiem skad wyciagasz ten wniosek o moich emocjach,to jest na jakiej
                                podstawie?
                                > Z tego też powodu lekarze nie leczą swoich bliskich, właśnie z uwagi na zbyt
                                > silne podejście emocjonalne do rodziny, które utrudnia obiektywną ocenę
                                > rzeczywistości i postawienie naukowej diagnozy.

                                Dziekuje za rade ukryta pod ta perfidna aluzja,ale poki co to ja pomagam chorym
                                psychicznie nie Ty. A swoja droga to w przypadku SJ lekarze, biorac pod uwage
                                wasze emocje wywolane fanatycznym posluszenstwem 'naukowcow z Broklynu',
                                uciekaja sie czesto do pomocy sadow by ratowac wasze dzieci od smierci w wyniku
                                odmowienia im transfuzji przez 'kochajacych' rodzicow.
                                Daruj uszczypliwosc,ale (jak to w kazdym przypadku adwersarza,ktory jest SJ)
                                probowalas znowu starego numeru i ucieklas sie do 'argumentu Kajfasza'. Pozniej
                                obrzucilas mnie blotem sugerujac chorobe psychiczna. No coz mnie to rybka,juz
                                sie przyzwyczailem do niechrzescijanskiego postepowania 'prawdziwych
                                chrzescijan',niemniej jak widzisz nie podarowalem:). No i znowu lipa,wogole nie
                                odnioslas sie do nastepnych moich argumentow,wogole nie zacytowalas. Jak
                                podejmiesz w koncu merytoryczna dyskusje, uzywajac wlasnego rozumu,a nie
                                skopiowanych sofizmatow made in 'Straznica',to moge gadac dalej. Poki co nasza
                                dyskusja nie daje tobie i twojej organizacji dobrego swiadectwa. Myslisz,ze
                                ktos jest slepy? Ze wszyscy poza wami to glupcy?

                                pzdr.
                  • Gość: leonard3 Bog to racjonalizm, filozofia i nauka IP: 83.238.144.* 03.07.07, 17:39
                    Racjonalne,zdyscyplinowane, filozoficzne myslenie zawsze prowadzi do Boga.
                    Tylko ateistyczne genetyczno-intelektualne niedorobki, musza sie tchorzliwie
                    czepiac wszystkich niedorzecznych ortodoxii, zeby utrzymac sie przy swoim
                    ateistycznym szarlatanstwie.
                    Wasz Bog atole nazywa sie grawitacja. Przenika wszystko,wszystkim rzadzi i jest
                    alfa i omega kosmosu.
                    BOG (nieskonczony potencjal nicosci)......Antygrawitacja/Grawitacja
                    w stanie rownowagi.....czynnik sprawczy......Antygrawitacja/Grawitacja w stanie
                    NIErownowagi(osobliwosc pierwotna)= WIminiP i antyWIminiP i czas i przestrzen =
                    = neutrony = gwiazdy i galaktyki= pierwiastki = planeta ziemia = zwiazki
                    organiczne = jednokomorkowce = wielokomorkowce = czlowiek
                    I to jest prawda o swiecie, kosmosie i Bogu wynikajaca z racjonalizmu,filozofii
                    i nauki.

                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 08.07.07, 23:34
                    vacia napisała:

                    > każdy wybiera sobie wartości i ideały ,których potem jest
                    > niewolnikiem, ważne jest raczej jakiego rodzaju wartości dana osoba
                    preferuje .

                    'Kreujesz rzeczywistosc na swoje zadanie lecz uwazaj niech niewola innym sie
                    nie stanie'


                    > ... czasem
                    > materialistami...

                    Mozesz mi napisac kogo tutaj uwazasz za materialiste? Czy moze tych,ktorzy
                    zamiast wykupywac cenny czas na kolportarz waszej literatury od drzwi do drzwi
                    raczej poswiecaja go na dobre wyksztalcenie pozwalajace zdobyc platna prace?
                    Czy czasami nie tych ,ktorzy zamias wiecej godzin poswiecac na 'sluzbe panska'
                    zostaja po godzinach w robocie ,zeby sobie kupic nowe nowe BMW? A co z tymi
                    bracmi,ktorzy pod Sale Krolestwa podjezdzaja najnowszymi BMWicami i merolami?
                    Co oni sobie postawili za cel; pieniadze BMWice,czy zycie wieczne? A moze jakos
                    pogodzili wszystkie te aspekty?
                    www.racjonalista.pl/forum.php/q,pl/s,91412
                    Biblia dobra na wszystko,pozamykajmy uniwerki. Kurcze,czy w tej Biblii sa az
                    tak skomplikowane przepisy na szczesliwe zycie malzenskie,ze trzeba je
                    studiowac kosztem nauki na studiach? Przeciez ta cala nauka miesci sie w kilku
                    zdaniach;'szanuj zone jak wlasne cialo','nie draznij dzieci,wychowuj je w
                    duchu milosci i sprawiedliwego karcenia'. Innymi slowy;'czyn ludziom co bys
                    chcial ,zeby ci ludzie czynili'. A moze wladzom SJ idzie o to,zeby zamiast
                    tracic czas
                    na dlugoletnie studia i zdobywanie kwalifikacji zawodowych,zadowolic sie
                    miernym wyksztalceniem i raczej dzialac w celu ratowania malejacej frekwencji
                    w ich sekcie?

                    www.watchtower.org/p/20051015/article_01.htm

                    "CZY nie czułeś się kiedyś tak przytłoczony problemami, że miałeś wrażenie, iż
                    wciąga cię jakiś wir? Ileż szkód mógłby w takiej sytuacji spowodować jeden
                    nierozważny krok! Nikt nie rodzi się z umiejętnością podejmowania wyłącznie
                    dobrych decyzji i rozwiązywania każdego problemu. Właśnie dlatego musimy się
                    kształcić. Ale gdzie można się nauczyć pokonywania trudności, jakie niesie ze
                    sobą życie?

                    Wielu ludzi, zarówno młodych, jak i starszych, podkreśla znaczenie
                    wykształcenia akademickiego. Niektórzy są nawet przekonani, że bez dyplomu
                    szkoły wyższej nie znajdzie się przyzwoitej pracy. Ale człowiek ma też wiele
                    potrzeb niezwiązanych ze sprawami materialnymi. Na przykład czy wyższe
                    wykształcenie pomoże ci być dobrym ojcem lub matką, współmałżonkiem albo
                    przyjacielem? Zdarza się, że ludzie podziwiani za osiągnięcia intelektualne
                    przejawiają niepożądane cechy charakteru, zawodzą w życiu rodzinnym, a nawet
                    popełniają samobójstwo."

                    pzdr.
                  • maynardd Re: Czy istnieje Bógjajajajajajajaj? 08.07.07, 23:38
                    vacia napisała:

                    > każdy wybiera sobie wartości i ideały ,których potem jest
                    > niewolnikiem, ważne jest raczej jakiego rodzaju wartości dana osoba
                    preferuje .

                    'Kreujesz rzeczywistosc na swoje zadanie lecz uwazaj niech niewola innym sie
                    nie stanie'


                    > ... czasem
                    > materialistami...

                    Mozesz mi napisac kogo tutaj uwazasz za materialiste? Czy moze tych,ktorzy
                    zamiast wykupywac cenny czas na kolportarz waszej literatury od drzwi do drzwi
                    raczej poswiecaja go na dobre wyksztalcenie pozwalajace zdobyc platna prace?
                    Czy czasami nie tych ,ktorzy zamias wiecej godzin poswiecac na 'sluzbe panska'
                    zostaja po godzinach w robocie ,zeby sobie kupic nowe nowe BMW? A co z tymi
                    bracmi,ktorzy pod Sale Krolestwa podjezdzaja najnowszymi BMWicami i merolami?
                    Co oni sobie postawili za cel; pieniadze BMWice,czy zycie wieczne? A moze jakos
                    pogodzili wszystkie te aspekty?
                    www.racjonalista.pl/forum.php/q,pl/s,91412
                    Biblia dobra na wszystko,pozamykajmy uniwerki. Kurcze,czy w tej Biblii sa az
                    tak skomplikowane przepisy na szczesliwe zycie malzenskie,ze trzeba je
                    studiowac kosztem nauki na studiach? Przeciez ta cala nauka miesci sie w kilku
                    zdaniach;'szanuj zone jak wlasne cialo','nie draznij dzieci,wychowuj je w
                    duchu milosci i sprawiedliwego karcenia'. Innymi slowy;'czyn ludziom co bys
                    chcial ,zeby ci ludzie czynili'. A moze wladzom SJ idzie o to,zeby zamiast
                    tracic czas
                    na dlugoletnie studia i zdobywanie kwalifikacji zawodowych,zadowolic sie
                    miernym wyksztalceniem i raczej dzialac w celu ratowania malejacej frekwencji
                    w ich sekcie?

                    www.watchtower.org/p/20051015/article_01.htm

                    "CZY nie czułeś się kiedyś tak przytłoczony problemami, że miałeś wrażenie, iż
                    wciąga cię jakiś wir? Ileż szkód mógłby w takiej sytuacji spowodować jeden
                    nierozważny krok! Nikt nie rodzi się z umiejętnością podejmowania wyłącznie
                    dobrych decyzji i rozwiązywania każdego problemu. Właśnie dlatego musimy się
                    kształcić. Ale gdzie można się nauczyć pokonywania trudności, jakie niesie ze
                    sobą życie?

                    Wielu ludzi, zarówno młodych, jak i starszych, podkreśla znaczenie
                    wykształcenia akademickiego. Niektórzy są nawet przekonani, że bez dyplomu
                    szkoły wyższej nie znajdzie się przyzwoitej pracy. Ale człowiek ma też wiele
                    potrzeb niezwiązanych ze sprawami materialnymi. Na przykład czy wyższe
                    wykształcenie pomoże ci być dobrym ojcem lub matką, współmałżonkiem albo
                    przyjacielem? Zdarza się, że ludzie podziwiani za osiągnięcia intelektualne
                    przejawiają niepożądane cechy charakteru, zawodzą w życiu rodzinnym, a nawet
                    popełniają samobójstwo."

                    pzdr.
              • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 13:00
                > Co z tego, że masz wiele zalet skoro sam siebie deprecjonujesz przez wyrażanie
                > się z pogardą o ludziach ,o których nie masz zielonego pojęcia a którzy są
                > godni szacunku, w dodatku piszesz kłamstwa na ich temat.
                > Swiadkowie Jehowy zajmują się bezinteresownym pomaganiem ludziom, którzy chcą
                > poznawać Biblię a tacy ludzie są i chętnie o Biblii rozmawiają.
                > TY z całą swoją wiedzą nie zastąpisz Swiadków więc ich nie krytykuj.
                > Człowiek powinien pisać prawdę a nie kłamstwa.

                SJ nie pomagaja ludziom,tylko ich wprowadzaja w blad stosujac wyrafinowana
                psychomanipulacje. Nie bede tu wymienial tysiecy dowodow potwierdzajacych te ich
                zabiegi, bo o tym mozna poczytac w sieci:

                watchtower.org.pl/
                watchtower.org.pl/forum/
                brooklyn.org.pl/index.htm

                Ja sie tu skoncentruje na czysto biologicznym aspekcie ich zaklamania. Swego
                czasu zainspirowany ta strona www.ajwrb.org/polish/ przeprowadzilem
                tasiemcowa dyskusje ze SJ. Pokazalem im nielogicznosci i wszystkie zafalszowania
                wiazace sie z nowymi pogladami na temat zakazu transfuzji krwi. Otoz dopuscili
                oni do radykalnego zakazu pewne modyfikacje,polegajace na przyzwoleniu na
                stosowanie niektorych sklanikow krwi w leczeniu SJ. I tak doszlo juz prawie do
                tego, ze mozna krew przyjmowac niemal po kawalku,a nie mozna przyjmowac jej
                calej. A najdziwniejsze jest to ,ze SJ podzielili sobie krew na MNIEJ lub
                BARDZIEJ podstawowe skladniki krwi i jedne pozwolili szeregowcom przyjmowac,a
                drugich nie (oczywiscie krew nie spelnia swojej podstawowej funkcji organicznej
                przy braku jakiegokolwiek ze skladnikow jaki ja tworzy).OCZYWISCIE nie ma czegos
                takiego,jak mniej lub bardziej PODSTAWOWE SKLADNIKI krwi, niemniej zeby
                ograniczyc szeroko krytykowana smiertelnosc wsrod SJ nieprzyjmujacych transfuzji
                z przyczyn religijnych, "naukowcy z Broklynu" musieli jakos uzasadnic swoje
                kretactwa. Otoz obserwujemy jawne zaklamanie: prorocy z Broklynu zdali sobie
                sprawe z bezsensu, jakim byl dlugoletni zakaz transfuzji u SJ. Zakaz, ktory
                przyczynil sie do smierci tysiecy ludzi. Teraz zeby jakos wyjsc z twarza
                szarlatani z Broklynu musza stopniowo odchodzic od szalonej doktryny,czesciowo
                dopuszczajac do legalnego uzycia kolejne skladniki krwi. Niemniej jeszcze duzo
                ludzi poniesie smierc zanim 'swiatlo na temat krwi stanie sie calkiej jasne'. I
                co Ty na to? Dalej uwazasz,ze krytykuje czego nie znam?
                Zajrzyj tez tutaj:
                www.racjonalista.pl/forum.php/s,91412
                pzdr.
                • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 18:43
                  maynardd napisał:

                  Niemniej jeszcze duzo
                  > ludzi poniesie smierc zanim 'swiatlo na temat krwi stanie sie calkiej jasne'.
                  I> co Ty na to? Dalej uwazasz,ze krytykuje czego nie znam?

                  Maynardd
                  Dlaczego nie piszesz nic o niebezpieczeństwach zdrowotnych związanych z
                  transuzją krwi i o ilości osób przy tej okazji zarażonych?
                  Dlaczego nie wspominasz o postępach w chirurgii ,która radzi sobie z operacjami
                  bez podawania krwi a postęp ten wynikł własnie z leczenia Swiadków Jehowy.
                  Człowiek ma prawo do wyboru metody leczenia, nawet jest procedura pytania o
                  zgodę pacjenta.


                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 20:18
                    > Dlaczego nie piszesz nic o niebezpieczeństwach zdrowotnych związanych z
                    > transuzją krwi i o ilości osób przy tej okazji zarażonych?

                    Kazda inwazyjna metoda leczenia wiaze sie z pewnymi zagrozeniami. Umrzec mozesz
                    nawet podczas operacji wyrostka robaczkowego,usuniecia migdalkow,czy usuniecia
                    zeba. Zainfekowac sie mozna u kosmetyczki,stomatologa,jak i przy transfuzji.
                    Wiecej ludzi umiera w wyniku odrzucenia przeszczepow niz stosowania transfuzji
                    (ktora tez jest PRZESZCZEPEM,poniewaz krew jest TKANKA LACZNA),wiec dlaczego ich
                    nie zakazecie? Czy to,ze jest tyle wypadkow na drogach ma powodowac zakaz
                    jezdzenia pojazdami mechanicznymi? Nie ,poniewaz (w przypadku jak
                    transfuzji,usuwania migdalkow,wyrostka robaczkowego owe zabiegi wiecej ludzi
                    ratuja niz usmiercaja. I to jest powod zeby je stosowac!
                    Poza tym to czym sie posluzylas, to nie jest argument biblijny, tylko podstawowy
                    chwyt propagandowy TS ,zeby jakos odeprzec uzasadniona krytyke waszych
                    oponentow. Propaganda AWS dawno zostala rozebrana na elementyu pierwsze,a
                    wnioski podane do publicznej wiadomosci www.ajwrb.org/polish/ .


                    > Dlaczego nie wspominasz o postępach w chirurgii ,która radzi sobie z operacjami.

                    A co to ma wspolnego z tematem? Sztucznej krwi,lub terapii alternatywnej do
                    transfuzji krwi jeszcze nie wynaleziono,wiec transfuzja w wiekszosci przypadkow
                    pozostaje ostatecznoscia w obliczu smierci.


                    >
                    > bez podawania krwi a postęp ten wynikł własnie z leczenia Swiadków Jehowy.

                    Nie tylko. Ale co to ma do rzeczy?

                    > Człowiek ma prawo do wyboru metody leczenia, nawet jest procedura pytania o
                    > zgodę pacjenta.

                    Tu nie chodzi o prawo do wyboru leczenia,tylko o to,czy postepowanie SJ jest
                    podparte Biblia. O to jest spor. Wykazalem Ci zaklamanie waszej organizacji,jej
                    wladz,ale Ty nie podjelas z tym zadnej dyskusji. Jako biolog podjelem temat
                    krwi i dzielenia jej na 'MNIEJ LUB BARDZIEJ PODSTAWOWE FRAKCJE' i pokazalem
                    bledy waszych 'naukowcow'. To natyle.

                    pzdr.
                    • maynardd Re: Czy istnieje Bóg?trrrrransfuzja. 28.06.07, 20:20
                      > Dlaczego nie piszesz nic o niebezpieczeństwach zdrowotnych związanych z
                      > transuzją krwi i o ilości osób przy tej okazji zarażonych?

                      Kazda inwazyjna metoda leczenia wiaze sie z pewnymi zagrozeniami. Umrzec mozesz
                      nawet podczas operacji wyrostka robaczkowego,usuniecia migdalkow,czy usuniecia
                      zeba. Zainfekowac sie mozna u kosmetyczki,stomatologa,jak i przy transfuzji.
                      Wiecej ludzi umiera w wyniku odrzucenia przeszczepow niz stosowania transfuzji
                      (ktora tez jest PRZESZCZEPEM,poniewaz krew jest TKANKA LACZNA),wiec dlaczego ich
                      nie zakazecie? Czy to,ze jest tyle wypadkow na drogach ma powodowac zakaz
                      jezdzenia pojazdami mechanicznymi? Nie ,poniewaz (w przypadku jak
                      transfuzji,usuwania migdalkow,wyrostka robaczkowego owe zabiegi wiecej ludzi
                      ratuja niz usmiercaja. I to jest powod zeby je stosowac!
                      Poza tym to czym sie posluzylas, to nie jest argument biblijny, tylko podstawowy
                      chwyt propagandowy TS ,zeby jakos odeprzec uzasadniona krytyke waszych
                      oponentow. Propaganda AWS dawno zostala rozebrana na elementyu pierwsze,a
                      wnioski podane do publicznej wiadomosci www.ajwrb.org/polish/ .


                      > Dlaczego nie wspominasz o postępach w chirurgii ,która radzi sobie z operacjami.

                      A co to ma wspolnego z tematem? Sztucznej krwi,lub terapii alternatywnej do
                      transfuzji krwi jeszcze nie wynaleziono,wiec transfuzja w wiekszosci przypadkow
                      pozostaje ostatecznoscia w obliczu smierci.


                      >
                      > bez podawania krwi a postęp ten wynikł własnie z leczenia Swiadków Jehowy.

                      Nie tylko. Ale co to ma do rzeczy?

                      > Człowiek ma prawo do wyboru metody leczenia, nawet jest procedura pytania o
                      > zgodę pacjenta.

                      Tu nie chodzi o prawo do wyboru leczenia,tylko o to,czy postepowanie SJ jest
                      podparte Biblia. O to jest spor. Wykazalem Ci zaklamanie waszej organizacji,jej
                      wladz,ale Ty nie podjelas z tym zadnej dyskusji. Jako biolog podjelem temat
                      krwi i dzielenia jej na 'MNIEJ LUB BARDZIEJ PODSTAWOWE FRAKCJE' i pokazalem
                      bledy waszych 'naukowcow'. To natyle.

                      pzdr.
                    • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 29.06.07, 14:29
                      maynardd napisał:

                      > Poza tym to czym sie posluzylas, to nie jest argument biblijny, tylko
                      podstawowy chwyt propagandowy TS ,zeby jakos odeprzec uzasadniona krytyke
                      waszych> oponentow.


                      Właściwie JEDYNYM argumentem Swiadków Jehowy jest Boży zakaz przyjmowania
                      krwi zawarty w pismach hebrajskich i greckich Biblii.
                      Zakaz ten wynika z faktu,że Bóg uznał krew za świętą.
                      To, że użyłam innych argumentów wynika z tego,że może dla Ciebie Biblia nie jest
                      Swiętą Księgą, Słowem Bożym ,jak w takiej sytuacji moglibysmy znależć wspólny
                      język?
                      Dlatego posłużyłam się argumentami ewentualnych zagrozeń,które są faktem, jak
                      sam potwierdziłeś.
                      • mikronezja A ja uważam, że ten zakaz nie ma nic wspólnego 30.06.07, 03:58
                        z jakimkolwiek bogiem tylko ze zwykłą pragmatyką. Krew ma to do siebie, że się
                        bardzo szybko psuje, szczególnie w wysokiej temperaturze i zaczyna mieć
                        własności szkodliwe przy jej spożyciu. W tamtych czasach nawet jeżeli próbowano
                        przetaczać krew (co jest raczej mało prawdopodobne ze względu na problemy
                        techniczne) to miało to wątpliwą skuteczność, ze względu na brak wiedzy na
                        temat cech grupowych krwi. Wprowadzano więc zakaz (poparty siłami wyższymi dla
                        większej skuteczności) dla ochrony ludu przed zatruciami. Tyle, że przenoszenie
                        doświadczeń z dawnych czasów i innych terenów na dzisiejsze czasy i tereny w
                        systemie 1:1 jest bez sensu, bo to trochę tak jak by Eskimos się do Afryki
                        przeniósł i chodził dalej w futrze, bo zapisy w księgach z dawnych czasów
                        mówiły, że Eskimosi muszą chodzić w futrze, bo innaczej umierają :))

                        To nie Bóg uznał krew za świętą tylko człowiek, który pisał jakieś teksty dawne
                        opierając się na swoich domniemaniach i ówczesnym poziomie wiedzy w temacie.
                        A dziś pewne grupy usiłują przenosić dawne poglądy na dzisiejsze czasy, bez
                        usiłowania zrozumienia z czego mogły wynikać dane przepisy postępowania czy
                        jakieś zakazy.

                        Co do Biblii to proponuję sobie poczytać "Rozmowy o Biblii" Pani prof. Anny
                        Świderkówny, gdzie jest przedstawione jak to dzieło jest niejednolite i jak nie
                        powstało jako jedność o początku tylko jest kompilacją wielu róznych tekstów
                        dobieranych wg widzimisię różnych autorów czy ówczesnych władców. I to co ona
                        pisze jest oparte na wiedzy historycznej i analizie starych tekstów.

                        Inna sprawa, że wiele rzeczy w Biblii jest współczesną interpretacją dawnego
                        przekazu, a ten jest zniekształcony chociażby przez tłumaczenia (np. słowa
                        greckie miały szersze znaczenie niż współcześnie używane ich równoważniki w
                        innych językach a poza tym możemy się tylko domyślać co autor miał na myśli, bo
                        nie ma praktycznie żadnych materiałów równoległych, które pozwoliłyby na
                        porównawcze zawężenie znaczeń czy wybranie właściwego tłumaczenia.
                        To trochę tak jak z tłumaczeniem polskiego słowa zamek na angielski bez
                        znajomości kontekstu: jeden wybierze castle inny lock a jeszcze inny zipper i
                        gotowi się pozabijać, bo każdy uważa, że to on wybrał właściwe tłumaczenie.


                        A tu coś jest o sztucznej krwi:

                        www.naukowy.pl/artykul101.html
                        • maynardd Re: A ja uważam, że ten zakaz nie ma nic wspólneg 03.07.07, 21:14

                          > A tu coś jest o sztucznej krwi:
                          >
                          > www.naukowy.pl/artykul101.html

                          No i SJ tam nie pochwalili,a raczej ubolewali ,ze brakuje tej prawdziwej do
                          leczenia.

                          pzdr.
                      • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 03.07.07, 21:12
                        vacia napisała:

                        > maynardd napisał:
                        >
                        > > Poza tym to czym sie posluzylas, to nie jest argument biblijny, tylko
                        > podstawowy chwyt propagandowy TS ,zeby jakos odeprzec uzasadniona krytyke
                        > waszych> oponentow.
                        >
                        >
                        > Właściwie JEDYNYM argumentem Swiadków Jehowy jest Boży zakaz przyjmowania
                        > krwi zawarty w pismach hebrajskich i greckich Biblii.

                        No,ale Ty uzywalas argumentow medycznych ,dotyczacych ryzyka zwiazanego z
                        transfuzja,a nie biblijnych.

                        > Zakaz ten wynika z faktu,że Bóg uznał krew za świętą.

                        A gdzie w biblii pisze o zakazie transfuzji? Jesli zakaz ze ST i
                        NT;DziejowApostolskich juz czegos dotyczyc, to spozywania,z udzialem
                        trawienia,a nie przyjmowania transfuzji,krora jest PRZESZCZEPEN TKANKI NIE
                        JEDZENIEM! Poza tym,jak pisalem,jestescie niekonsekwentni,poniewaz calej krwi
                        nie przyjmujecie,a po 'kawalku ' tak. Pomijajac juz herezje,ze istnieja-jak
                        twierdza SJ- mniej lub bardziej istotne skladniki. Cy uwazasz, ze skoro Bog
                        zakazuje kradziezy calej ciezarowki, to pozwoli kupowac od zlodziei fragmenty
                        tej ciezarowki (radio,kolo itd)? Czy teraz widzisz jak Cie OSZUKALI?


                        To,ze Biblia nie jest dla kogos sieta ksiega nie znaczy,ze nie potrafi rozumiec
                        jej przeslania.czynisz jak katolicy w przeszlosci i dzielisz ludzi na klase
                        znawcow pism i laikow swieckich?

                        pzdr.
          • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 11:39
            No masz racje i to wlasnie powoduje ze znakomita wiekszosc uczonych jest
            wierzacych?!

            maynard:
            A kto Ci takich bredni naopowiadal? Dwa niezalezne testy (1914 i 1996)
            pokazaly,ze czym wiekszy wskaznik wyksztalcenia i pozycja naukowa tym wiekszy
            ateizm (WSROD BIOLOGOW STANDARD). Rozklad miedzy niewierzacymi i wierzacymi
            naukowcami w USA rozklada sie mniej wiecej 50/50%. Niemniej w naukach
            przyrodniczych dominuje ateizm. W Europie pewno jest jeszcze lepiej/gorzej,nie
            wiem jak to okreslic:)

            pzdr.
            • mikronezja Poza tym jest ten drobny czynniczek, że .... 30.06.07, 04:02
              wiarę się wpaja człowiekowi w dzieciństwie a naukowcem się staje w okresie
              dorosłości !! A jak doświadczenie uczy, rzeczy czy zwyczaje wpojone w
              dziecińswie są najtrwalsze i czasami bardzo ciężko je wykorzenić.
          • deree Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 09:57
            A które z 10 przykazań karze chodzić do kościoła w niedzielę? Może to o zakazie
            okazywania czci rzeźbom czy obrazom?
            • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 11:26
              Deree,"Bedziesz dzien swiety" swiecil mowi Boze przyzkazanie.
              "Bedziesz milowal pana swego ze wszystkich sil swoich" mowi przykazanie- nie
              tylko slowami ,ale muzyka koscielna Mozarta czy Bethowena czy Malarstwem
              Sakralnym Michala Aniola czy Rzezba Sakralna Leonarda Da Vinci.
              Dlatego katolicyzm, ktory sztuke inspirowal, jest najpelniejszym holdem i
              wyrazem milosci do Boga. Katolik modli sie do Boga a nie do obrazu. "Ojcze
              nasz ktorys jest w niebie......."
              No ale jezeli ciemny ateista ma swoje klamliwe sterotypy o katolicyzmie -
              - to pal go licho. Co to mnie obchodzi ?
              • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 13:03
                > Deree,"Bedziesz dzien swiety" swiecil mowi Boze przyzkazanie.
                > "Bedziesz milowal pana swego ze wszystkich sil swoich" mowi przykazanie...


                No tak,ale ten 'dzien swiety' przypadal na sobote nie niedziele.

                pzdr.
    • slartibartfast Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 19:19
      Ludzie, przestańcie mleć!! Dyskusja o istnieniu/nieistnieniu boga nie ma tu końca.
      > W świetle dostępnych nam danych...< powinniśmy być świadomi, że takie
      dociekanie jest skazane na porażkę. Jeżeli bóg istnieje i nie jest staruszkiem
      nasłuchującym z chmurki miliardów modlitw, jest WSZECHMOGĄCY. Mógł zatem właśnie
      stworzyć ten świat w momentalnym akcie woli, razem z nami, naszą pamięcią,
      skamieniałościami, kwarkami i archiwami periodyków naukowych. I jak to się ma do
      ewolucji, czy fizyki kwantowej?
      • Gość: jer Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:45
        slartibartfast napisał:

        > Ludzie, przestańcie mleć!! Dyskusja o istnieniu/nieistnieniu boga nie ma tu koń
        > ca.
        > > W świetle dostępnych nam danych...< powinniśmy być świadomi, że takie
        > dociekanie jest skazane na porażkę. Jeżeli bóg istnieje i nie jest staruszkiem
        > nasłuchującym z chmurki miliardów modlitw, jest WSZECHMOGĄCY. Mógł zatem właśni
        > e
        > stworzyć ten świat w momentalnym akcie woli, razem z nami, naszą pamięcią,
        > skamieniałościami, kwarkami i archiwami periodyków naukowych. I jak to się ma d
        > o
        > ewolucji, czy fizyki kwantowej?

        Oczywiście, że mógł. Mógł go nawet stworzyć przed dziesięcioma sekundami. Rzecz
        w tym, że w takiego boga raczej nikt nie chce wierzyć, więc nie wierzy. To
        bóg-sukinsyn kpiący sobie z ludzi i umyślnie wprowadzający ich w błąd. Taki jak
        ,nie przymierzając, biblijny szatan. Przy całej swojej niewiarygodności taki bóg
        jest wiarygodniejszy niż bogowie róznych religii świata (w tym
        judaistyczno-chrześcijańskiej). Bo ludziom nie wystarczy, że bóg istnieje. On
        musi coś robić, czegoś rządać, czymś nagradzać, jakoś się objawiać, zapewniać
        życie po śmierci, regulować życie po śmierci, mieć proroków, czynić tzw. cuda i
        w ogóle spełniać różne postulaty często ze sobą sprzeczne i według różnych
        wyznawców różne. Każdy z tych postulatów zmniejsza wiarygodność boga.

        Co do niekończońcej się dyskusji, nic się nie poradzi. Trudno traktować teistów
        na forum jako trolli i kasować każdy wątek, który zaczną, zwłaszcza, że ludzie o
        innych poglądach często chcą z nimi rozmawiać. W każdym razie nawet ciągnąca się
        bez końca i pusta dyskusja może doprowadzić do jakiejś ciekawej wymiany zdań.
        Nie ma co załamywać rąk.
        • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 22:13
          jer, bardzo sie mylisz co do mojego stosunku to ateistow. Jezeli ktos sie
          deklaruje jako ateista to jest czlowiekiem myslacym. Bo wielu ludzi nie mysli
          wcale na te tematy i stanowia oni ludzka mamalyge , ktorej wystarcza
          egzystencja bez egzystencjonalnych pytan,
          Jery jesli chcesz dyskusji na pewnym poziomie to nie moge kazdemu dyskutantowi
          pisac serii felietonow. Jesli chcesz RACJONALNEGO wywodu o Bogu z pozycji
          Kosmolgii i fizyki znajdziesz go w temacie "Swiat to rzeczywistosc ........"
          • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 22:17
            jerr, chodzi o temat "swiat to nie wrazenie, swiat to rzeczywistosc"
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 23.06.07, 20:13
      Kazdy moze przyniesc do tej dyskusji wlasne uprzedzenia, cytaty pisma swietego,
      fragmenty poprzednich dyskusji etc. A moze by tak troche wlasnych prywatnych
      przemyslen? Prochu nie wymyslimy ale chociaz nie bedziemy sie klocic.
      Ja osobiscie mowie: Bog stworzyl ewolucje. Ewolucja jest procesem od
      najprostszej mozliwej rzeczywistosci jaka byla osobliwosc pierwotna do
      najbardziej skomplikowanej (znanej rzeczywistosci) jaka jest czlowiek.
      Czy ewolucja kosmosu jest dowodem "za" czy "przeciw" ? Ewolucja po prostu jest.
      Czy to jest przesuwanie Boga poza kolejny choryzont ? Wcale nie.
      Za kazdym najdalszym nawet choryzontem nie znajdziecie "dowodu" na istnienie
      Boga. Istota Boga to wiara wolnego czlowieka posiadajacego wola wole
      a nie pewnosc niewolnika. Kogo wy szukacie? Nadzorcy niewolnikow z widocznym
      biczem?
      • slartibartfast Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 20:14
        podpisuję się obiema rękoma
      • Gość: jer Nadzorca z biczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 04:33
        Istota Boga to wiara wolnego czlowieka posiadajacego wola wole
        > a nie pewnosc niewolnika. Kogo wy szukacie? Nadzorcy niewolnikow z widocznym
        > biczem?

        Niewolnik, nad którym stoi nadzorca z biczem też ma w zasadzie wolną wolę. Może
        nie pracować dla swego pana, tylko wtedy zostanie wysmagany. Jest to groźba
        widoczna.

        Natomiast głosiciele Boga zazwyczaj stosują bardziej subtelny terror. Mówią, że
        masz postępować zgodnie z zasadami ich wiary, bo inaczej w końcu dopadnie cię
        _niewidoczna_ na razie groźba. Spotka cię najboleśniejsza kara. Ale masz wybór,
        możesz nie wielbić pana i czekać na karę. Niektórzy nazywają to wolną (hehe) wolą.

        Więc jak to z wami jest, wierzycie w niewidocznego kata i kibicujecie mu, żeby w
        końcu dopadł tych, którzy nie wielbią waszego idola? Wierzysz w to vaciu? A ty
        leonard?
        • Gość: leonard3 Re: Nadzorca z biczem IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 12:09
          Jak sobie maly jasio wyobraza sex. Oj zle sobie wyobraza, bardzo zle.
          W tym samym stylu sa dywagacje Jerrego o Bogu.
          Wedlug Katechizmu Kosciola Katolckiego jezeli chciales Boga za zycia z wlasnej
          nieprzymuszonej woli ,to po smierci bedziesz mial calkowita WIEDZE o Bogu,
          bedac z nim poza czasem i przestrzenia. (to jeset raj katolika)
          Jezeli z wlasnej woli NIE chciales Boga za zycia to i po smierci NIE bedziesz
          z nim. To jest pieklo jerego. Trwanie w glupocie poza czasem i przestrzenia.
          Zadne inne kary jeremu nie groza za zycia ,co widac po historii zycia wielu
          ateistow.
          • Gość: jer Re: Nadzorca z biczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 17:55
            > Jak sobie maly jasio wyobraza sex. Oj zle sobie wyobraza, bardzo zle.
            > W tym samym stylu sa dywagacje Jerrego o Bogu.

            To nie są moje dywagacje. Przytaczam pogląd wielu wyznawców Boga, w
            szczególności wielu Katolików. Pytam się, jakie jest zdanie entuzjastów tego
            wątku na temat nagrody/kary za wiarę/niewiarę.

            Dziękuję więc, leonardzie, za odpowiedź. Twoja wizja (istotnie rozpowszechniana
            przez współczesnych katechetów) jest jednak twierdzącą odpowiedzią na moje
            pytanie. Wbrew temu co piszesz przedstawione przeze mnie wyobrażenie ludzkiego
            losu zgadza się z twoją wiarą.
          • Gość: wsiok Re: Nadzorca z biczem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 18:45
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Jak sobie maly jasio wyobraza sex. Oj zle sobie wyobraza, bardzo zle.
            > W tym samym stylu sa dywagacje Jerrego o Bogu.
            > Wedlug Katechizmu Kosciola Katolckiego jezeli chciales Boga za zycia z wlasnej
            > nieprzymuszonej woli ,to po smierci bedziesz mial calkowita WIEDZE o Bogu,
            > bedac z nim poza czasem i przestrzenia. (to jeset raj katolika)
            > Jezeli z wlasnej woli NIE chciales Boga za zycia to i po smierci NIE bedziesz
            > z nim. To jest pieklo jerego. Trwanie w glupocie poza czasem i przestrzenia.
            > Zadne inne kary jeremu nie groza za zycia ,co widac po historii zycia wielu
            > ateistow.

            A skąd o tym wiesz ?
    • gotlama Re: Czy istnieje Bóg? 23.06.07, 23:42
      ISTNIENIE JAK I NIEISTNIENIE Boga pozostaje w kategoriach WIARY a nie nauki.
      Proste rozwiazania w bliższym oglądzie mogą okazać się prostackimi.
      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.07, 00:01
        A o brzytwie Occhama slyszal? W nauce im teoria prostsza tym bardziej zblizona
        do prawdy.
        • grzegorz1948 Re: Czy istnieje Bóg? 24.06.07, 00:52
          A o brzytwie Occhama slyszal?
          No nato Bog zostawil ci kosc ogonowa zebys mogl z brzytwy Occhama uzytek zrobic.
          A jeszcze jedno jezeli czujesz sie takim swiatowcem to musisz tez znac bibblie
          gdzie pisze"Drzewo ktore nie przynosi owocow nalezy sciac i spalic" jak widzisz
          blysczec z brzytwa nie musisz bo to sa tylko podrobki z biblii.
          • Gość: leinard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.07, 08:16
            Ja jestem gorliwym i praktykujacym katolikiem.
            A ty kto? Jeden z tych co sa "za a nawet przeciw Bogu" ?
            Bo z twoich postow , za cholere sie nie mozna zorientowac czy ty ateista czy
            teista.
            • grzegorz1948 [...] 24.06.07, 21:22
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.07, 21:54
                Jak ktos jest wierzacy ,to nie znaczy , ze nie ma poczucia humoru.
                Co z tym Szczecinem? Nie mieszkam kolo Szczecina.
                Z tym podpuszczaniem polaczkow to zart. Chlopak zadawal glupie ale zabawne
                pytania z fizyki no i wszyscy dobrze sie bawilismy, widocznie oprocz ciebie.
                Co do mnie to jestem na tym forum od dlugiego czasu. Jestem Polakiem herbu
                Odrowaz, mam podwojny doktorat(MD PhD), od 1969 roku jestem obywatelem
                amerykanskim. Obecnie mieszkam i w USA i w Polsce. Co w tym dziwnego?
                Z duma rowniez stwierdzam zawsze , ze jestem praktykujacym rzymskim katolikiem
                i czesto dyskutuje z pozycji mojej religii. Ok ? A kto ty jestes?
                Jeszcze jeden frustrat motlochu Michnika ?
                Z vacia laczy mnie szacunek. Vacia jest swiadkiem Jehowy i dobrym czlowiekiem.
                • grzegorz1948 Re: Czy istnieje Bóg? 24.06.07, 22:12
                  Witam cie absztyfikant.
    • llukiz Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 00:05
      Mój kumpel ma wujka który twierdzi że stworzył świat i ma cudowną moc tworzenia
      wszechświatów w przeszłości, co ma skutki w teraźniejszości. W świetle
      dostępnych nam danych teza o istnieniu kumpla wujka jest bardziej prawdopodobna
      niż nieprawdopodobna.

      Wujek kumpla stanowi najbardziej wiarygodne, najprostsze, a zarazem ostateczne
      wyjaśnienie takich zjawisk, jak istnienie oraz ład wszechświata, istnienie życia
      na ziemi, fakt świadomości, zdarzające się niekiedy zjawiska cudowne oraz
      doświadczane przez wielu ludzi przeżycia religijne.

      Wniosek: wiara w to co mówi mój kumpel jest czymś bardzo naturalnym i
      racjonalnym dla człowieka.
      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.07, 00:20
        Ateista mowi do Rabina " Rebe , nie wierze w Boga!!! Rabin na to:
        Nie martw sie przyjacielu, ja tez NIE wierze w Boga w ktorego ty NIE wierzysz."

        Przytocze ci takze slowa bardzo madrego Leonarda:
        " Bog wielkiego geniusza Leonarda jest jeszcze wiekszy od Leonarda.
        Bog malego Ilkuza jest tylko mniej maly niz Ilkuz."
      • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 11:41
        llukiz napisał:

        > Mój kumpel ma wujka który twierdzi że stworzył świat i ma cudowną moc tworzenia
        > wszechświatów w przeszłości, co ma skutki w teraźniejszości. W świetle
        > dostępnych nam danych teza o istnieniu kumpla wujka jest bardziej prawdopodobna
        > niż nieprawdopodobna.
        >
        > Wujek kumpla stanowi najbardziej wiarygodne, najprostsze, a zarazem ostateczne
        > wyjaśnienie takich zjawisk, jak istnienie oraz ład wszechświata, istnienie życi
        > a
        > na ziemi, fakt świadomości, zdarzające się niekiedy zjawiska cudowne oraz
        > doświadczane przez wielu ludzi przeżycia religijne.
        >
        > Wniosek: wiara w to co mówi mój kumpel jest czymś bardzo naturalnym i
        > racjonalnym dla człowieka.



        Nie masz racji ,poniewaz to moj wujek stworzyl swiat. Ten wujek Twojego kolegi
        jest wujkiem falszywym.


        pzdr.
        • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.07, 13:00
          Tak sobie mysle - dlaczego z waszych wypowiedzi nie mozna wywnioskowac czy
          jestescie ateistami czy teistami ? Dlaczego to takie pokretne wszystko?
          No bo trzeba chyba zaczac: jestem teista , jest to moj wolny wybor dokonany
          z takich czy innych powodow. A potem podzielic sie z nami (jesli chcecie)
          jakie sa wasze powody.
          Ja szanuje ateistow , ze dokonali wlasnego wyboru bo to znaczy, ze mysleli.
          Wiekszosc ludzi o tych sprawach nie mysli wcale i nie wie kim sa.
          Ot , taka ludzka mamalyga.
          • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 21:26
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Tak sobie mysle - dlaczego z waszych wypowiedzi nie mozna wywnioskowac czy
            > jestescie ateistami czy teistami ?

            Leonardzie, dla RACJONALNEGO wywodu nie ma znaczenia czy sa oni ateistami czy
            teistami. Niepotrzebnie ludziom zagladasz gdzie niepotrzeba.

            A swoja droga, to jakies dwa lata temu sam mnie zapewniales, ze to Ty
            stworzyles swiat. Teraz pytanie, czy kalmales, czy jestes wujkiem jednego z
            tych panow?

            Prawdziwie zaciekawiony,

            Napoleon, Cesarz
          • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 13:07

            > Tak sobie mysle - dlaczego z waszych wypowiedzi nie mozna wywnioskowac czy
            > jestescie ateistami czy teistami ? Dlaczego to takie pokretne wszystko?
            > No bo trzeba chyba zaczac: jestem teista , jest to moj wolny wybor dokonany
            > z takich czy innych powodow.

            A nie pomyslales,ze mozna nie byc ani teista,ani ateista? Ze mozna miec wywalone
            na to wszystko i w nic nie wierzyc? Ja osobiscie mam takie podejscie i albo cos
            wiem,albo czegos nie wiem,a na obszary wiary sie nie zapuszczam, bo po cholere?
            Nie zastanawiam sie nad istnieniem bogow, w tej samej mierze co nad istnieniem
            dobrych wrozek,czy krasnoludkow.

            pzdr.
            • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 13:33
              Marynyard, czuje sie gosciem w temacie zaincjonowanym przez Vacie , ktora jest
              Swiadkiem Jehowy. Osobiscie Vacie lubie , bo to dobry czlowiek.
              Ja sam jestem Rzymsko Katolikiem i opuszczam ten temat , bo nie mam zadnej
              wiedzy na temat SJ i nie moge uczestniczyc w twojej dyskusji na ten temat.
              • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 15:13
                Pozatem chcialem zauwazyc mamyard, ze temat dyskusji jest "czy istnieje Bog".
                I o tym chetnie bede dyskutowal. Nie jwestem natomiast zainteresowany twoja
                prywatna vendetta przeciwko swiadkom Jehowy
                • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 19:50
                  > Pozatem chcialem zauwazyc mamyard, ze temat dyskusji jest "czy istnieje Bog".

                  A skad ja,czy ty mamy wiedziec czy on istnieje,czy nie?


                  > I o tym chetnie bede dyskutowal.

                  Ale o czym? To moze lepiej podyskutujemy o krasnoludkach:)

                  >Nie jwestem natomiast zainteresowany twoja
                  > prywatna vendetta przeciwko swiadkom Jehowy.


                  Nie prowadze zadnej krucjaty, ja tepie szarlatanow roznej masci i wiara nie ma
                  tu zadnego znaczenia. Wychylila sie w obronie sekty ,wiec jej pokazalem ,co ona
                  warta:'po owocach ich poznacie'.

                  pzdr.
                  • mikronezja Już krasnoludki są bardziej prawdopodobne ... 30.06.07, 04:25
                    z resztą był nawet o tym film, jakiś Kingsajz czy coś podobnego !

                    Wypowiedzi teistów przypominają trochę wypowiedź niejakiego Kilkujadka:

                    „Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać,
                    aż oni nas wreszcie pokochają”.

                    Tak rozmawiamy z ateistami, ale prawda jest po naszej stronie a oni są
                    oczywiście w błędzie i piekło ich za to czeka ;)))
                    -------------------------------------------------------------
                    Szuflandio, Ojczyzno moja krasnoludowa ....
              • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 15:19
                Facet , naprawde mnie rozweseliles. No bo wyskoczyles "emocjonalnie nabuzowany"
                pelen gniewu i pogardy dla mnie, nie zrozumiawszy ani slowa z mojego naukowego
                wywodu. Ty to musisz miec ciezkie zycie chlopcze , pelen frustracji z powodu
                tylu rzeczy ktorych nie rozumiesz. Oj, ciezkie jest zycie niedouka, prawda
                facecik ?ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha.ha
                No tak na probe chlopczyku: Jaki jest stosunek grawitacji do antygrawitacji
                w obecnym kosmosie ?
                • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 16:27
                  marynar i facet, cwiercmozdzki sfrustrowane. Daje wam szanse nawiazania
                  naukowego dialogu: "Czym jest osobliwisc BH ? " No pokazcie ,ze nie jestescie
                  tylko fanatykami ateizmu, ale zachowaliscie takze zdolnosc prymitywnego
                  myslenia.
                  No cale forum czeka z napieciem. A moze tylko przeklinac i ublizac potraficie
                  fanatyczni trolle? Czy potraficie zrozumiec pytanie ?
                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 19:53
                    > No cale forum czeka z napieciem.

                    No a ja myslalem,ze tylko ty.



                    pzdr.
                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 19:54
                    > No cale forum czeka z napieciem.

                    No a ja myslalem,ze tylko ty sie wypinasz.



                    pzdr.
                  • maynardd Re: Czy istnieje Bóg666? 28.06.07, 19:57
                    > No cale forum czeka z napieciem..
                    A ja myslalem,ze tylko ty sie wypinasz?
                    Ej ten wapniak to twoj koles?

                    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1017955&pid=1017995&MID=%3Cf5u81c%246ne%241%40inews.gazeta.pl%3E

                    pzdr.


                • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 19:52
                  > No tak na probe chlopczyku: Jaki jest stosunek grawitacji do antygrawitacji
                  > w obecnym kosmosie ?

                  A co ten stosunek udowadnia istnienie Boga?

                  pzdr.
              • maynardd Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 19:42
                > Marynyard, czuje sie gosciem w temacie zaincjonowanym przez Vacie , ktora jest
                > Swiadkiem Jehowy. (......)
                > Ja sam jestem Rzymsko Katolikiem....

                No ale jak ja wam moge pomoc?

                pzdr.
    • Gość: chcecie-dowodu? prawdziwe zdarzenie; mam nadzieje, ze boga nie ma IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.06.07, 02:57
      moj znajomy, kolo 30tki, byl normalnym czlowiekiem, co wspoczesnie oznaczac moze
      m.in. ze cierpi sie na chorobe psychiczna zapewne zwiazana z neurotransmiterami.
      mial ataki paniki, trudnosci w skupieniu sie i normalnym oddychaniu kiedy mial
      dolek. leczyl sie, zmienial lekarzy, ostatnio mu sie jak mowil polepszylo.

      w tym roku uczestniczyl w niedzielnej wycieczce do jaskinii, wraz z 30 innymi
      osobami. przewodnik zabladzil. 6 czy 7 osob zginelo, reszta ocalala podtruta
      metanem lub czadem po wielogodzinnej probie ucieczki z jaskinii.
      moj znajomy musial umierac szczegolnie ciezko, w ataku paniki i dusznosci,
      przez wiele godzin. byl cichym, wspanialym chlopakiem, jak sie go poznalo
      lepiej. zawsze sklonny do pomocy.
      =====================
      c.n.d.

      ps. jesli ktos nie rozumie implikacji tego zdarzenia dla istnienia i natury
      boga, prosze napisac, bardzo chetnie objasnie.
      • Gość: leonard3 Re: prawdziwe zdarzenie; mam nadzieje, ze boga ni IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.07, 09:35
        Ten przyklad, NIC ci o "naturze" Boga nie powie. Prawda jest , ze Bog szanuje
        wolna wole czlowieka. Ale , zebys mogl swoja wolna wole wykorzystac ,konieczne
        sa przewidywalne zasady fizycznych praw. Jezeli stoisz na szczycie wysokiego
        budynku musisz miec pewnosc z grawitacja istnieje zawsze i jak skoczysz to
        spadniesz. Masz wolna wole skoczyc lub nie skoczyc ale zawsze musisz miec
        pewnosc , ze grawitacja bedzie. Twoj przyjaciel mial tez wolny wybor i wybral
        jaskinie, miejsce gdzie latwo o bolesna smierc.
        Wszyscy umieramy. Jedni w luzku w czsie snu a drudzy w bolu choroby
        raka. Jest to tez uczciwa wiedza o nieuchronnosci smierci. I koniecznosc
        smierci to nigdy nie byla wolna wola. I nic o naturze Boga nie mowi.
        Bo , czy fakt ze tysiac ludzi musialo umrzec w Tsunami mowi nam cokolwiek o
        wolnej woli czy naturze Boga? Absoloutnie nic. Ludzki los wpisany jest w
        scenariusz ewolucji kosmosu . Bog nie jest okrutny. W jaskini obowiazuja
        zelazne prawa fizyki i twoj przyglupi koles mogl tam swojej d*py nie pchac.
        • zorbathegreek Re: prawdziwe zdarzenie; mam nadzieje, ze boga ni 25.06.07, 13:23
          Czemu to niby Bog ma szanowac nasza wolna wole? Przeciez ona odbiera mu glowny
          atrybut boskosci - kontrole nad wszystkim i wszystkimi, zawsze i wszedzie. Bez
          tej kontroli Bog staje sie tylko kolejnym, ulomnym bozkiem, rodzajem
          nadczlowieka, i niczym wiecej... :(
        • you-know-who nie zrozumiales leonardo 27.06.07, 00:03
          ale moze to moja wina bo za malo powiedzialem. moj znajomy nie pchal sie wcale
          na niebezpieczna wyprawe spaleologiczna.

          to byla niedzielna wycieczka turystyczna bez zadnego sprzetu, takie
          zorganizowana dla kazdego, zeby sobie przejsc korytarzem w dlugim tunelu. to
          byla taka impreza dla milosnikow przyrody na ktora wybralo sie 10 osob z pracy
          mojego znajomego. wrocilo 8.

          nie krec tylko odpowiedz mi: czy moj znajomy padl ofiara zbiegu okolicznosci,
          na ktory bog nie mial wplywu? czy wrecz przeciwnie, bog zaplanowal dla niego
          straszna, niczym nie zasluzona i sadystyczna smierc?

          w pierwszym przypadku, jak przed chwila uslyszales, nie jest omnipotentny i jest
          bozkiem, w drugim zas...

          wiem ze masz trudnosci z wczuciem sie w sprawe, bo nie kazdy czlowiek styka sie
          z tym problemem osobiscie. nie zycze ci oczywiscie, ale jesli twoje dzieco
          bedzie umierac "z woli boga", przypomnisz sobie i pojmiesz o czym mowie.



          • Gość: leonard3 Re: nie zrozumiales leonardo IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 11:02
            yoy know who, dobrze zrozumialem twoje pytanie, niestety tobie nie chcialo sie
            czytac mojej odpowiedzi. Wciagane smierci do rozwazan telogicznych to glupota.
            Wszystko umiera. Kwiaty,ludzie,gwiazdy i kosmos. CZy smierc jest okrutna?
            Zawsze jest okrutna bo konczy zycie. Dlaczego smierc w lozku jest mniej okrutna
            niz smierc w jaskini ? Tyle juz zyjesz czlowieku i nie pogodziles sie jeszcze
            z koniecznoscia smierci? Oj ty biedny ateisto. Co ma Bog do tego ?
    • zorbathegreek Re: Czy istnieje Bóg? 25.06.07, 13:21
      A ja uwazam, ze wszechswiat jeszt zrobiony z sera przez Wielkiego Serowara,
      ktory mieszka po ciemnej stronie Ksiezyca... Ale ja nie jestem
      chrzescijaninem...
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.07, 13:32
      Podsumowanie:
      1) Oczywisty i niepodwazalny dowod na istnienie Boga stanowilby koniec
      wiary oraz autonomii czlowieczenstwa opartego na wolnosci wyboru. Za kazdym
      nowym horyzontem nie znajdziemy dowodu na istnienie Boga
      2) Wolnosc wyboru czlowieka ma tylko sens jezeli jest zakotwiczona w swiecie
      stalych praw fizyki.
      3) Wolna wola czlowieka jest konfrontowana z logika ewolucji kosmosu i zjawisk
      przyrody. Bog nie jest okrutny.
      4) Wiedza naukowa rozumiana holistycznie nigdy nie zaprzeczy istnieniu Boga
      Nieskonczonego. Wierzacy nie musi swego mozgu zawieszac na kolku.
      Zauwazcie , ze punkt 1 i 4 stanowia calosc.
      • Gość: jer Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 19:46
        1) Oczywisty i niepodwazalny dowod na istnienie Boga stanowilby koniec
        wiary oraz autonomii czlowieczenstwa opartego na wolnosci wyboru. Za kazdym
        nowym horyzontem nie znajdziemy dowodu na istnienie Boga

        A niby czemu koniec autonomii człowieczeństwa. Człowiek nadal mógłby odrzucać
        Boga. Mógłby twierdzić, że Bóg źle to wszystko stworzył i odmawiać wielbienia
        go, a nawet nienawidzić. Mógłby szukać innego sensu życia niż wiara w Boga.
        Przedstawienie takiego dowodu przez Boga i jasne opisanie, czego chce od i dla
        ludzi, byłoby uczciwe.

        • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 19:58
          Czy wszyscy wierza , ze Bog jest nieskonczony ? O nieskonczonosci Boga
          mowi Tora, Koran i Biblia. Nieskonczonosc jest kluczowym aspektem Boga i
          racjonalny wywod myslowy ateisty dotyczacy nieskonczonosci bedzie taki sam jak
          wywod myslowy teisty w ramach teologii. Kilka razy dowodzilem tego na tym
          forum oraz na forum katolickim Malach i innych.
          Twoje subiektywne wyobrazenie Boga ,ktorego sie boisz, to twoj subiektywny
          problem i nie mieszaj mnie do tego.
          Powtorze tylko jeszcze raz:
          Bog glupca, jest tylko nieco mniej glupi od niego
          • Gość: jer Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:20
            Nieskonczonosc jest kluczowym aspektem Boga i
            > racjonalny wywod myslowy ateisty dotyczacy nieskonczonosci bedzie taki sam jak
            > wywod myslowy teisty w ramach teologii.
            Rzecz w tym, że nie chcesz ujawnić jaki jest twój wywód - teisty czy ateisty i w
            ramach czegokolwiek. Używasz słów-kluczy, takich jak nieskończoność, ale nie
            chcesz powiedzieć na czym ta nieskończoność polega i jak do niej doszedłeś
            (wszystko jedno - wiarą czy rozumem).

            > Twoje subiektywne wyobrazenie Boga ,ktorego sie boisz, to twoj subiektywny
            > problem i nie mieszaj mnie do tego.
            > Powtorze tylko jeszcze raz:
            > Bog glupca, jest tylko nieco mniej glupi od niego
            Tzn. wszystkie hipotetyczne byty są dla ciebie głupie i nie będziesz o nich
            dyskutował. Ale musisz wiedzieć, że dla człowieka nie przeżywającego Twoich
            uczuć religijnych są one podobne lub wręcz nieodróżnialne od Twojego Boga.
            A Twoje uczucia religijne to może być żart ślepego zegarmistrza, o tym też pamiętaj.

            Jako oświecony powinieneś właśnie dyskutować, a nie oskarżać o strach i głupotę.
            A jak nie chcesz, to po prostu znikaj w swojej nieskończoności. Jak wrócisz, to
            może nam powiesz, czy ta nieskończoność to alef zero, czy może jakaś większa
            kardynalna. Możesz zabrać ze sobą vacię.
    • Gość: t0g Re: Ale konkretnie o którego chodzi? IP: *.fuw.edu.pl 26.06.07, 14:30
      Nie wszyscy ludzie wierzący wierzą w tego samego Boga. Zatem wiara w jednego
      Boga automatycznie neguje istnienie wszystkich innych.
      • Gość: leonard3 Re: Ale konkretnie o którego chodzi? IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 15:13
        Alez bardzo sie mylisz gosciu z USA w kraju fizyki podrzednej.
        W kregu wielkich religji monoteistycznych wierzymy w Boga nieskonczonego.
        NIESKONCZONY to moze byc tylko jeden Bog.
        (Islamistyczny=Judaistyczny=Chrzescijanski)
        • Gość: jer Re: Ale konkretnie o którego chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 19:14
          > W kregu wielkich religji monoteistycznych wierzymy w Boga nieskonczonego.
          To znaczy wszyscy wyznawcy, co do jednego, tych religii wierzą, że Bóg jest
          nieskończony? Skąd wiesz?

          > NIESKONCZONY to moze byc tylko jeden Bog.
          To wygląda na kategoryczne twierdzenie. Potrafisz je udowodnić?

          Przyjmijmy, że Bóg istnieje. Daje znaki i oddziałuje miłością, gniewem, czy innymi
          ludzkimi emocjami na ludzi tudzież jakąś bliżej nieokreśloną "obecnością" na
          tych, którzy w niego wierzą. I jest realnym bytem, nie wytworem samopobudzającej
          się wyobraźni. Skąd ktoś może wiedzieć, że jest nieskończony, a nie na przykład
          ma ukryte x-wymiarowe skończone ciało zdolne do niezrozumiałych dla zwykłego
          śmiertelnika oddziaływań, ale oddziaływań o skończonym natężeniu, nawet jeśli
          bardzo dużym? Może nie jest wszechpotężny, wszechwiedzący, niezniszczalny - np.
          nie umie zniszczyć Galaktyki, nie wie jak uczynić ludzi takimi, jak chce, można
          go zabić wrzucając do czarnej dziury? Potrafi natomiast zachować świadomość
          człowieka po jego śmierci (jeśli tylko zechce) i poddać skończonym choć
          niewyobrażalnym wrażeniom. Ja bym się bał takiego boga.

          To jest oczywiście pytanie do wierzących, dlaczego nie wierzą w takiego boga. Bo
          nawet jeśli coś się wydaje nieskończone, to może być po prostu bardzo duże. Po
          co dodawać jeszcze jedną hipotezę, która czyni i tak nieprawdobodobnego boga
          prawdopodobnym jeszcze mniej.

          Tak więc pytam was, o wierni, a w szczególności ciebie, leonardzie. Jeżeli nawet
          odczuwacie swoją wiarą istnienie rzeczywistego, a nie wyimaginowanego boga, to
          skąd wiecie, że jest on nieskończony (w czymkolwiek).
        • you-know-who Re: Ale konkretnie o którego chodzi? 27.06.07, 00:16
          w jakim sensie judaizm jest 'wielka religia' skoro wyznawany jest przez
          0.23% ludzi (CIA (c) 2004).

          a propos 'dowodu' jednosci bogow (ktorego nie podales i z ktorym polowa ludzi na
          ziemi i tak sie nie zgodzi!), przypomnialo mi sie jak arystoteles jakis czas
          temu udowodnil, bardzo elegancko, ze moze istniec jedna i tylko jedna planeta
          (ziemia).
          • Gość: leonard3 Re: Ale konkretnie o którego chodzi? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 11:09
            You know who, Bog Niekonczony jest tylko jeden i dowod na to jest matematyczno-
            racjonalny.
            1 + 1 + 1 = 3
            Nieskonczonosc + Nieskonczonosc + Nieskonczonsc = Nieskonczonosc
            Czyli jeden nieskonczony Bog ale w trzech Osobach nieskonczonych.
            Taka jest obiektywna prawda racjonalnego myslenia i nikogo nie obchodzi twoja
            opinia na ten temat.
            Jezeli przeczysz , ze dwa plus dwa jest cztery to twoj psychiatryczny problem
            • slartibartfast Re: Ale konkretnie o którego chodzi? 28.06.07, 21:25
              Właśnie poznałem nowe znaczenie określenia "racjonalne myślenie".

              Zrobiło się ciemno

              leonard, pisywałeś dużo lepsze posty. Nie pal tyle tego świństwa ;)
            • europitek Re: Ale konkretnie o którego chodzi? 04.07.07, 02:52
              Miałem się oddalić, ale to za chwilkę.

              Cytat:
              > Jezeli przeczysz , ze dwa plus dwa jest cztery to twoj psychiatryczny problem
              W idealnym świecie matematycznego modelu rzeczywistości - fakt. Ale w realnym świecie obiektów fizycznych już nie jest tak prosto - nie wszystkie obiekty się "tak pięknie" sumują.
              Jedno jabłko + jedno jabłko + jedno jabłko nijak nie równa się jedno jabłko.
              Zatem Twój Bóg nie może być "w trzech Osobach" lub nie jest on realnym obiektem. lecz pewnym konstruktem idealnym (nierzeczywistym), podobnie jak liczby.
    • facet123 Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 08:29
      Teza o istnieniu boga jest nienaukowa i trudno mówić o jej
      "prawdopodobieństwie". Faktem jest, że z punktu widzenia metodologii naukowej,
      bóg niczego nie wyjaśnia, a jedynie przerzuca całą naszą niewiedzę na boga.
      • skory1 Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 09:07
        Gdyby nie było Boga, całe życie byłoby kpiną Wszechświata. Kosmos jest czymś tak
        niepojętym, że wymyka się ludzkiej wyobraźni. Tak samo wymyka się nam Bóg.
        Obojętnie jak go nazwiemy - Bogiem, Nadistotą czy Wielkim Intelektem - nie
        wierzę w to, by wszechświat był jedynie zbiorem wypadkowych rachunku
        prawdopodobieństwa, byłoby to zbyt "płaskie", zbyt trywialne. Musi być jeszcze
        "coś" więcej, niż materialna rzeczywistość. To podpowiada nawet własny rozum.
        Wszechświat stworzyły prawa fizyki. A kto stworzył te prawa? ;)
        • docelowo Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 10:32
          A ja trochę zachowuję się wyrachowanie i podejmuję zakład Pascala?
          Jak jest to wygram, bo wierzę - jak nie to nic nie strcę!
          Ot, takie to cwaniactwo z mojej strony.
          • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 13:34
            > A ja trochę zachowuję się wyrachowanie i podejmuję zakład Pascala?
            > Jak jest to wygram, bo wierzę - jak nie to nic nie strcę!
            W co niby wierzysz? W którego Boga?

            Ten zakład jest do niczego. Domyślasz się, czemu? Pewnie nie, he, he, he.
        • facet123 Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 12:50
          > nie wierzę w to, by wszechświat był jedynie zbiorem wypadkowych rachunku
          > prawdopodobieństwa, byłoby to zbyt "płaskie", zbyt trywialne

          A dla mnie taki właśnie jest obserwowalny wszechświat.

          > Wszechświat stworzyły prawa fizyki. A kto stworzył te prawa? ;)

          "Bóg stworzył wszechświat, a kto stworzył boga? ;)"

          Właśnie tego nie wiadomo. Różnica między nami jest taka, że ja godzę się z tym,
          że nie wiem jak powstały prawa fizyki i dlaczego są takie a nie inne. Twierdzę
          nawet, że są to pytania na które nie istnieją odpowiedzi. Ty natomiast
          odpowiadasz sobie na nie bogiem i ignorujesz nasuwające się pytania - kto
          stworzył boga, dlaczego jest jaki (jakoby) jest i dlaczego stworzył wszechświat.
          • mikronezja No właśnie, kto stworzył nieskończoność ... 01.07.07, 01:13
            czyli Boga ? ;))
        • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 12:59
          skory1 napisał:

          > Gdyby nie było Boga, całe życie byłoby kpiną Wszechświata.

          Miło mi ,że tak myślisz ,bo też tak od zawsze myślałam i jestem tego pewna :-)
          • mikronezja Wiesz, to Twoje ''od zawsze'' to mi przypomina 01.07.07, 01:34
            taki dżingiel z radia Tok FM, gdzie red. Kurski, mówi jak to od dziecka słuchał
            jedynie słusznych źródeł "Wolna Europa, Głos Ameryki, BBC ..." (o ile mnie
            pamięć nie myli) .... :)))))
        • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 13:39
          > Gdyby nie było Boga, całe życie byłoby kpiną Wszechświata.
          Nie widzę związku.

          > nie wierzę w to, by wszechświat był jedynie zbiorem wypadkowych rachunku
          > prawdopodobieństwa, byłoby to zbyt "płaskie", zbyt trywialne.
          Jak mi przykro, że Rzeczywistość jest prozaiczna. "Byłoby cool, gdyby bóg był"?
          To jedyny twój powód do wiary?? Hah.
      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 11:15
        "mowisz , ze "teza o istnieniu Boga jest nienaukowa" Alez calkowicie sie
        mylisz. Teza o istnieniu Boga jest w 100 racjonalna i naukowa.
        Racjonalny dowod fizyki i kosmologii na istnienie boga jast zawarty w temacie
        "swiat to nie wrazenie, swiat to rzeczywistosc". No ale jezeli wolisz
        myslec stereotypami XIX wieku to twoj problem (nieuleczalny)
        • facet123 Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 11:25
          Abstrahując na chwilę od meritum, naprawdę wierzysz, że sformułowałeś
          "Racjonalny dowód fizyki i kosmologii na istnienie boga". Że tutaj na forum GW
          rozwiązałeś w sposób nie budzący wątpliwości największy spór filozoficzny od
          początku ludzkości? Był już u Ciebie ktoś z komisji decydującej o przyznawaniu
          nagrody Nobla?
          • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 12:14
            Facet,zdanie wyrwane z kontekstu nie znaczy nic. Nie mozna cokoolwiek
            wyjasnic uzywajac forumowego ping-ponga slownego. Jezeli masz intencje , zeby
            sie czegos nauczyc lub nauczyc kogos, musisz przeczytac caly wywod.
            Bo przeciez na tej samej stronie stwierdzam , ze za kazdym nowo odkrytym
            horyzontem nie odkryjemy niepodwazalnego dowodu na istnienie Boga (z pelna
            uzasadnieniem). Czescia tej samej filozofii jest rowniez stwierdzenie
            ze prawdziwym jest paradox "z punktu widzenia Nieskonczonego Boga nie istnieje
            Kosmos , Z punktu widzenia Skonczonego Kosmosu nie istnieje Bog".
            I jest to wszystko ten sam racjonalny i logiczny wywod.
            Staram sie namowic Stevena H. do wspolartorstwa ze mna ksiazki z dziedziny
            filozofii naukowej. Z drugiej jednak strony ,Steven H zamowil czas Teleskopowy
            na potwierdzenie grawitacyjnej teorii materii i nie chcielibysmy "stawiac karety
            przed zaprzegiem". Takie forum jak to ,jest dobrym poligonem ,zeby testowac
            nowe mysli na ludzkim motlochu. Ostatecznie dla niego wszystko to robimy.
            Steven H jest schorowanym czlowiekiem a ja mam w zyciu zupelnie inne cele
            niz glupi rozglos. Prezentowane teorie nieuchronnie zostana potwierdzone
            a nam jest wszystko jedno kto z tego powodu zdobedzie slawe.
            • facet123 Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 13:46
              > Facet,zdanie wyrwane z kontekstu nie znaczy nic. Nie mozna cokoolwiek
              > wyjasnic uzywajac forumowego ping-ponga slownego. Jezeli masz intencje , zeby
              > sie czegos nauczyc lub nauczyc kogos, musisz przeczytac caly wywod.

              Ok, w takim razie w wolnej chwili przeczytam. Trochę zniechęca mnie do tego
              łatwość z jaką przechodzisz od abstrakcyjnego wnioskowania i dyskusji na jako
              takim poziomie do używania absurdalnych dogmatycznych argumentów i obrzucania
              błotem forumowiczów i w ogóle wszystkich którzy mają inne zdanie.

              > Staram sie namowic Stevena H. do wspolartorstwa ze mna ksiazki z dziedziny
              > filozofii naukowej. (...)

              Jedną z wad komunikacji poprzez forum internetowe jest dla mnie to, że nigdy nie
              wiadomo, czy człowiek z którym dyskutuję akurat sobie żartuje, czy faktycznie
              wierzy w to co wypisuje i jest szalony. Też teraz nie wiem, czy twoja wypowiedź
              sugerująca znajomość ze Stevenem Hawkingiem jest ironiczną odpowiedzią na moja
              ironię dotyczącą komisji noblowskiej, czy też autentycznie wysyłasz temu
              schorowanemu człowiekowi jakąś korespondencję, która pewnie nigdy do niego nie
              trafia, i roisz sobie wspólną pracę nad problemami filozoficzno-naukowymi...


              • facet123 Re: Czy istnieje Bóg? 28.06.07, 14:37
                Kurde, koleś, przeczytałem te twoje wypociny z wątku "Świat to nie wrażenie.
                Świat to rzeczywistość" i stwierdzam, że to forum powinno być chyba moderowane.
                Wiedziałem, że coś jest z Tobą nie tak, ale tłumaczyłem sobie, że to lekki odpał
                religijny, tymczasem sytuacja jest poważniejsza i ociera się o chorobę
                psychiczną. Najbardziej podobał mi się ten kawałek:

                > Rewolucje stanowi "Grawitacyjna teoria materii" mojego autorstwa.
                > obala ona teorie Einsteina oraz czesc fizyki kwantowej

                Naprawdę w to wierzysz? Powiedz mi, czy posiadasz przynajmniej jakiś stopień
                naukowy w dziedzinie fizyki? Bo z tego co wypisujesz to wygląda raczej, że
                kreujesz się na domorosłego samouka-geniusza który odkrył tajemnice
                wszechświata, ale źli profesorowie mu nie wierzą. Na pocieszenie powiem Ci, że
                jest takich więcej i od czasu do czasu nawet ich do telewizji zapraszają, obok
                wróżbitów i cudotwórców. Do tego fantazjujesz i konfabulujesz, bo choć mogę się
                mylić, to jakoś nie sądzę abyś prowadził dwustronną korespondencję ze Stevenem
                Hawkingiem...

                Chciałem merytorycznie się ustosunkować do twoich teorii, ale to trudne, bo te
                wywody są dość bełkotliwe.
                Po pierwsze - Jedyne co nas łączy ze światem rzeczywistym to nasze zmysły, a
                więc świat odbieramy jako wrażenie. Inaczej mówiąc - każdy zamieszkuje
                rzeczywistość złożoną w całości z wrażeń zmysłowych docierających do naszej
                świadomości. Zatem bez sensu jest wykłócać się o to czy świat to wrażenie, czy
                rzeczywistość bo dla naszego mózgu to jedno i to samo.
                Po drugie - Zarówno teoria względności jak i mechanika kwantowa pozwala na
                wyjaśnienie wielu zjawisk, których inaczej wyjaśnić się na razie nie da. Zarówno
                Dylatacja czasu przy wielkich prędkościach jak i kwantowa nieoznaczność
                elektronów to fakty potwierdzone ekperymentalnie. Wiadomo też, że istnieje
                zasadnicza sprzeczność między niektórymi obszarami teorii względności i
                mechaniki kwantowej. Wiadomo, że szuka się teorii bardziej ogólnej od tych dwóch
                i wiadomo, że najważniejsze będzie umieszczenie w niej grawitacji. Teoria taka
                nie może jednak przeczyć obserwacjom. Dlatego Einsteina ani Heisenberga nie da
                się obalić, co najwyżej inaczej wyjaśnić obserwowane zjawiska. Natomiast
                wyjaśnienie obszarów spornych bez zaawansowanej matematyki nie może być poważne.
                Trzeba mieć źle z głową, żeby twierdzić, że kilka zdań skleconych na forum
                wyjaśnia bezspornie te mocno specjalistyczne kwestie i wywraca świat naukowy do
                góry nogami.

                PS. Widząc twój styl dyskusji mogę się spodziewać co się zaraz stanie, więc od
                razu uprzedzam, że przestanę odpowiadać na Twoje posty z chwilą gdy zaczniesz
                mnie obrażać.
                Miłego dnia życzę i proponuję nieco wyluzować.
                • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 15:09
                  Koes facet, ani jednego merytorycznego zastrzezenia , ani jednego sensownego
                  zdania w twojej opinii. Nie wazne jest ze ty CHCESZ dyskutowac o"grawitacyjnej
                  teorii materii" wazne jest ,ze ty nie MOZESZ dyskutowac, poniewaz
                  jestes ignorantem. Tak jak przedszkolak ,ktory sie zlosci , ze nie potrafi
                  pilotowac odrzutowca. Rzucam ochlapy zaawansowanej wiedzy motlochowi
                  forumowemu , zeby zbadac jego reakcje. Na razie normalka. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
                • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 13:37
                  Daj siana. Leoś ma kompleksy i megalomanię. Nie pierwszy obalacz Einsteina, nie
                  ostatni. :)))
                  • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.07, 16:31
                    Madcio, jestes pozyteczny i wprzyrodzie nawet googolaczek robaczek jak ty jest
                    potrzebny. Ale nawet dzdzownica, ktora polyka piasek , miesza ja wyrzucaja jako
                    glebe. Ty madcio jestes dzdzownica mutant - polykasz piasek i wydalasz piasek
                    calkowicie niestrawiony. Polykasz piasek googla i wyrzuczsz go na forum
                    absolutnie nieskazony mysleniem wlasnym jako linki. Madcio - idealna
                    komputerowa wyszukiwarka. Dlatego tak cie lubie.
                    Ps: Madcio , znalazlem dla ciebie kandydatke na zone. Ma wymiary:
                    biust 90, biodra 90, IQ 90 . To co lubisz.
    • top.x Re: Czy istnieje Bóg? 27.06.07, 12:22
      Wszystko co pomyślisz istnieje, ale Bóg jest ponad wszystkim.
      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 12:57
        Racja
        • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.07, 13:17
          Dla ateistow zainteresowanych racjonalnym spojrzeniem na ewolucje kosmosu:
          Nieskonczony Potencjal Nicosci (Bog).........Antygrawitacja/Grawitacja
          w stanie rownowagi...........Czynnik Sprawczy(Slowo).........
          ..Antygrawitacja/Grawitacja w stanie NIErownowagi (osobliwosc pierwotna)=
          =WIminiP = czas i przestrzen = neutrony = gwiazdy i galaktyki = pierwiastki =
          = planeta ziemia = organiczne zwiazki chemiczne = jednokomorkowce =
          = wielokomorkowce = czlowiek
          • mikronezja A co na to mówią .... 01.07.07, 01:39
            twoi lekarze ?
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 21:31
      Maniak , nic nie wiem o Swiadkach Jehowy, wiec ta cala twoja para poszla w
      gwizdek.
      Jezeli chodzi o twoj ateizm jest to to pospolity "istynktowny" ateizm
      wynikajacy z twojego uposledzenia w mysleniu.
      Ateizm to prymitywny ,odzwierzecy ,instynktowny produkt ewolucji genetycznej.
      Wszystkie zwierzeta to ateisci.
      Teizm to zaawansowany produkt ewolucji kulturowej czlowieka.
      Prymitywni genetycznie i kulturowo ateisci nigdy nie stworzyli zadnej
      ateistycznej kultury ani cywilizacji. Ateisci to kulturowy smietnik ludzkosci.
      • kniaz.igor Czolo chyle przed filozofem.. 29.06.07, 16:41
        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

        > Ateizm to prymitywny ,odzwierzecy ,instynktowny produkt ewolucji genetycznej.
        > Wszystkie zwierzeta to ateisci.

        > Teizm to zaawansowany produkt ewolucji kulturowej czlowieka.

        > Ateisci to kulturowy smietnik ludzkosci.

        Leonardzie, te produkty Twojego geniuszu jako cytaty oprawie w ramki i beda mi
        zawsze towarzyszyly zarowno na polach bitewnych i na salonach.
        W miedzyczasie, mam dla Ciebie druchu rade;
        Get a Life. Podsylam Ci linka, zebys wiedzial od czego zaczac.

        www.youtube.com/watch?v=XVAaUpzYk6k
        Zaniepokojony,

        Napoleon, Cesarz
    • peerelski a gdzie Kagan? - ten ktory zna odpowiedz! 30.06.07, 12:43
      czyzby tym razem zasypial gruszki w popiele? wstawaj Kaganie!
    • peerelski Re: Czy istnieje Bóg? - Tak, istnieje w Holywood! 30.06.07, 12:50
      tam cala te koncepcje Boga wykorzystuje sie maksymalnie w celach prawdziwie
      boskich, inaczej mowiac komercjalnych.... Superman, James Bond, Swiety (Simon
      Templar.....kto da wiecej, jak mawial Pstrowski?
    • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.07, 13:19
      Prawdziwych ateistow intelektualistow jest bardzo malo. Dlatego nie ma tu z
      kim dyskutowac. Bo to co spotykamy na tym forum to anty-religiancki motloch
      zabobonny. Spotykamy tu niewierzacych dziadkow rewolucji , ktorzy zaliczyli
      jeden kurs filozofii marksistowskiej i oszolomionych mgr. pl , ktorych na zawsze
      oduczono myslenia. Spotykamy takze typowych cwiercinteligentow Gazety Wyborczej,
      ktorzy chrzania tylko naglowkami wiadomosci medialnych oraz krostowatych
      nastolatkow , ktorzy maja leb podlaczony do googla i nie sa ludzmi.
      Oj ziewac sie chce i spac przy tym anty-religianckim motlochu.
      Co ich wszystkich laczy ? Laczy ich strach. Oblegaja oni wszelkie dyskusje
      o Bogu , zeby uslyszec wlasne geganie i szczekanie we wlasnym tlumku idiotow.
      Ge,ge, ge. Czy Boga nie ma? Czy napewno? hau, hau , hau , hau. Chyba nie ma?
      No i modla sie do jakiegos psychola kagana sagana , zeby
      ich wsparl w glupocie. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,
      • Gość: peerelski Re: Bóg podobno istnieje w Anglii IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.06.07, 13:39
        i nazywa sie Clapton
      • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 20:14
        Leonardzie, problem polega na tym ze ten temat powinien byc poruszony na forum
        Wiray, teizmu czy czegostam. Ktos kto wprowadza ten temat na forum Nauka nie ma
        wszystich klepek w mozgu.
        W praktyce "udowodninie" ze Bog istnieje, lub nie isnieje moze miec znaczenie
        tylko dla osob wierzacych dla niewierzacych takie dowody sa bez sensu.

        Opre sie tutaj na naukach KK.
        Po pierwsze, Bog stworzyl czlowieka z milosci i obdarzyl go wolna wola, aby ten
        odplacil Mu miloscia (np poprzez dozenie do blizszego poznania Boga, spelnienia
        Jego woli, etc.)
        Po drugie, wiara jest laska od Boga.

        Teraz zalozmy, ze ktos kto nie otrzymal Laski Wiary, zapominajac zazyc lekow,
        podazyl za Twoim kosmologicznym dowodem na istnienie boga i jest przekonany "na
        sposob" naukowy ze Bog istnieje. Nie ma w nim milosci do Boga ktorej zrodlem
        bylaby Laska Wiary, ma on tylko wiedze, ze Bog istnieje. Taki czlowiek, robiac
        bilans strat i zyskow zapewne podjalby wykalkulowana decyzje, ze dolaczy do
        gromadki "wierzacych". I tu dochodzimy do paradoksu, ze poprzez zycie zgodnie z
        "wola boza" bylby po prostu karykatura tego do czego Bog go stworzyl (tzn.
        milosci.) Stalby sie zwyklym niewolnikiem sluzacym Bogu z "wolnej woli"
        wynikajacej z przymusu psychologicznego.

        Leonardzie, jesli Cie dziwi ze mnie genialnego co prawda ale tylko zolnierza
        zebralo na filozofowanie, to przyznam, ze zawsze cos tam w Wersalu czlowiek
        zalapie jak najtezsze glowy w Europie zwala sie na party.

        Napoleon, Cesarz


        • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: 83.238.144.* 30.06.07, 21:33
          Igor, zastanawialem sie dlaczego zawsze ukrywasz sie za maska idioty.
          No i teraz wiem. W momencie kiedy usilujesz na serio zadac pytanie to widac
          wyraznie. Pod maska igora idioty jest AUTENTYCZNY IGOR IDIOTA.
          Ty sie wstydzisz prawdy o sobie, bo jestes taki maly ignorancik niedouczony,
          ktory nie ma niczego do powiedzenia. Co za zalosny debilek niesmialy.
          Ha,ha,ha,ha,ha,ha Jestes "Pod-bydle gazety wyborczej". ha,ha,ha, ha
          • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 30.06.07, 22:59
            Widzisz Leonardzie, to jest cala prawda o Tobie. Tak jak odwiedzanie mojego
            Marengo w stajni nie uczynilo z Ciebie konia, tak i chodzenie do kosciola nie
            uczynilo z Ciebie Chrzescijanina.

            Gość portalu: leonard3 napisał(a):
            Ha,ha,ha,ha,ha,ha Jestes "Pod-bydle gazety wyborczej". ha,ha,ha, ha

            c.b.d.o. ha, ha ha, ha

            Napoleon, Cesarz
            • Gość: lwonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: 83.238.144.* 01.07.07, 00:33
              Wnies cos merytorycznego do jakiejkolwiek dyskusji zalosna miernoto
              intelektualna. Sam nic nie potrafisz zazdrosny pod-bydlaku i tylko forum
              zasmradzasz.
              • mikronezja Wiesz, jak czytam twoje odpowiedzi a raczej bluzgi 01.07.07, 01:47
                to stwierdzam, że ty tu jesteś największą miernotą, bo jedyne co potrafisz to
                obrażanie osób mających inne zdanie od twojego. Vacia jest przynajmniej
                kulturalna w przedstawianiu swoich poglądów.
                • kniaz.igor na jego bluzgi nie zwracaj uwagi... 01.07.07, 02:02
                  ..zawsze tak ma przed przesileniem. Po elektrowstrzasach jego stan znacznie sie
                  poprawia. Wiem co mowie.

                  Pozdrawiam,

                  Napoleon, Cesarz
                • docelowo Re: Wiesz, jak czytam twoje odpowiedzi a raczej b 01.07.07, 02:10
                  W sumie racja! ale leonard3 fajny gość, mnie poprowadził na manowce nauki, że
                  teraz chleję, i nic nie robię , tylko, trzymam się krzywizny czasoprzestrzeni,
                  aby nie wypaść z trajektori!;)(((
                • Gość: leonard3 Re: Wiesz, jak czytam twoje odpowiedzi a raczej b IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 11:15
                  Mikronezja, igor, perelowski i spolka ateistycznych mikro-fiutow.
                  Kazdy kto pisze merytorycznie i na temat , moze liczyc na pelna kurtuazje i
                  fachowosc mojej dyskusji. Ale co zrobic z bydlakiem , ktory uporczywie rznie
                  idiote jako Napleon? Ale co zrobic z tlumkiem krwiozerczych,slepych atoli ,
                  ktorzy rozrzucaja inwektywy na dzien dobry?
                  A pozniej jak ich sflekuje i zmieszam z blotem to placza i rzna pokrzywdzonych
                  przyglupow. No coz , tchorzliwy i glupi atolski motloch. Normalka.
                  ha,ha,ha,ha,ha,ha,ah
                  • Gość: leonard3 Re: Wiesz, jak czytam twoje odpowiedzi a raczej b IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.07, 11:22
                    Ja , nie jestem swiadkiem Jehowy i nie porownojcie mnie do Vaci. Wstapcie do
                    jej sekty.
                    Ja jestem Rzymskim - Katolikiem i od dwoch tysiecy lat nie nadstawiam drugiego
                    policzka. Jak mi ktos napluje w twarz to daje mu w morde i flekuje tak zeby nie
                    wstal. Osatnia rzecza ktora chce , zeby jakis pi*rdolo*ny atolski motloch
                    wpi*rdal*l sie do RK Kosciola. Won gnidy zwierzece do lasu.
                    Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                    • mikronezja O ile pamiętam to twój przewodnik duchowy, 01.07.07, 15:30
                      od którego się wszystko zaczęło 2000 lat temu, kazał nadstawiać drugi policzek
                      i wybaczać winowajcom, przypomnij sobie paciorek pt. "Ojcze nasz" jaki mówisz
                      (o ile go mówisz) i przemyśl jeszcze raz znaczenie słów w nim zawartych.
                      Po tym co napisałeś to widzę, że tobie do Koscioła Rzymskiego równie daleko jak
                      z Rzymu na Księżyc (a może i dalej).
                      • kniaz.igor Przewodnik duchowy nie ma z tym nic wspolnego , 01.07.07, 16:59
                        Leos wyznaje Chrzescijanstwo zreformowane, tzn. praktyka zredukowana do dawania
                        na tace raz w tygodniu i nieuzywaniu kondomow.
            • Gość: alt Re: Czy istnieje Bóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 23:49


              Kto stworzył Boga? Gdzie był Bóg przed stworzeniem świata? Od
              kilkudziesięciu lat nie znajduję odpowiedzi na te pytania.
        • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 13:25
          > ten temat powinien byc poruszony na forum
          > Wiray, teizmu czy czegostam.
          Nie ma na gazecie takiego forum publicznego, więc siłą rzeczy takie tematy
          lądują tak daleko od religii i wiary, jak to możliwe - czyli do działu "nauka".
          Smutna ironia, czyż nie?
          • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 17:25
            Wczesniej nie doczytalem, ze zalozyciel tego watku jest Swiadkiem Jehowy.
            Swiadkowie odczytuja literalnie Biblie i odrzucaja jakakolwiek jej
            interpretacje. Nie "wierza" w ewolucje (wyraz wiara ma w tym przypadku swoj
            wlasny wymiar ;-) oraz glosza ze swiat zostal stworzony 5 tys lat temu
            (oczywiscie wg. doslownego przepisu z Biblii). Takze odwolywanie sie do nauki w
            celu "dowiedzenia istniena Boga" przez ta osobe watku na Forum Nauka jest
            rzeczywiscie podwojna ironia.

            A w GW mozna sobie zalozyc wlasne Forum i zajmuje to 20 sekund.

            Pozd,

            Napoleon, Cesarz
            • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 17:48
              kniaz.igor napisał:


              > Swiadkowie odczytuja literalnie Biblie i odrzucaja jakakolwiek jej
              > interpretacje. oraz glosza ze swiat zostal stworzony 5 tys lat temu
              > (oczywiscie wg. doslownego przepisu z Biblii).

              Tu napisałeś nieprawdę o Swiadkach Jehowy, nie zawsze odczytujemy literalnie
              Biblię , czasami odczytujemy Biblię symbolicznie i interesuje nas jej właściwa
              interpretacja.
              Jesli chodzi o czas stworzenia świata nie przyjmujemy 5 tys. lat ale
              przyjmujemy naukowe ustalenia tego okresu.



              Takze odwolywanie sie do nauki w
              > celu "dowiedzenia istniena Boga" przez ta osobe watku na Forum Nauka jest
              > rzeczywiscie podwojna ironia.


              Twoje wpisy na tym wątku są wyjątkowo nienaukowe ,a pozatym sprzeczne z
              Natetykietą i Regulaminem Forum , ( obrażasz innych) :-(
              Lubisz obrażać osoby nie podzielające twoich przekonań?
              • mikronezja A skąd wiecie, że wasze interpretacje są właściwe 01.07.07, 19:15
                • vacia Re: A skąd wiecie, że wasze interpretacje są właś 02.07.07, 14:21
                  Przy analizie Biblii Swiadkowie Jehowy nie byli skrępowani ustaleniami
                  poprzednich wieków, ich analiza odznacza się wolnością od błedów tradycji, stąd
                  możliwość większej swobody w poszukiwaniach prawdy.
                  Wykładnia pisma świętego ma prawo się zmieniać gdyż zależy ona od stale
                  zmieniającej się wiedzy i zmieniającej sie rzeczywistości.
                  Każdy człowiek ma prawo sprawdzać czy podawana interpretacja Biblii jest według
                  niego słuszna.


                  • mikronezja Wszytko pięknie Vaciu ale interpretacja to 02.07.07, 16:37
                    w pewnym sensie zabawa w Boga, jeden to zdanie zinterpretuje tak a inny
                    innaczej często odmiennie od tego pierwszego.

                    Poza tym przy waszej pewności wykładni przyjmujecie, że dzieło zwane Biblią nie
                    zawiera błędów (kopiowania, tłumaczenia, przeinaczeń wynikających z przekazów
                    ustnych, które zostały zapisane wiele lat po opisywanych wydarzeniach. Nawet
                    sami Ewangeliści różnią się w opisach zdarzeń, u jednych coś jest a u innych
                    nie i nie wiadomo czy tak na prawdę coś było czy to tylko się komuś wydawało.
                    Poza tym Biblia to nie jest dzieło jednolite tylko kompilacja różnych źródeł,
                    gdzie wyboru ich dokonywano na podstawie bliżej nam nie znanych kryteriów (a
                    były tez kryteria polityczne).

                    Jaką mamy pewność, ile z obecnej Biblii ma coś wspólnego z realnymi
                    wydarzeniami z dawnych czasów a ile powstało później na zasadzie przypisów,
                    interpretacji i widzimisię kopistów ? Praktycznie nie ma równoległych źródeł
                    pisanych, które pozwoliłyby zweryfikować zapisy biblijne a mamy sytuację taką,
                    że im dalej od wydarzeń tym "lepiej" wiemy kto grał i co było grane !!!!
                    To jest jakaś sprzeczność

                    Jak człowiek współczesny może sprawdzić czy interpretacja Biblii jest słuszna ?
                    Na podstawie czego ? A poza tym patrząc z drugiej strony interpretacje są
                    powątpiewaniem w Słowo Boże (które przecież jest podobno jednoznaczne i
                    genialne) !!!
                    • vacia Re: Wszytko pięknie Vaciu ale interpretacja to 03.07.07, 22:33
                      mikronezja napisał:

                      > w pewnym sensie zabawa w Boga, jeden to zdanie zinterpretuje tak a inny
                      > innaczej często odmiennie od tego pierwszego.

                      Interpretacja fragmentu Biblii powinna korelować z treścią całej Biblii.
                      Nie można wyrwać wersetu z kontekstu i go próbować odczytać.
                      Akurat Ty Mikronezjo gdybyś tylko zechciał to napewno dobrze zrozumiesz Biblię.
                      Piszę to, bo zauważyłam że nie brakuje Ci ani inteligencji ani intelektu tylko
                      brakuje woli aby z tych zasobów skorzystać.


                      >
                      > Poza tym przy waszej pewności wykładni przyjmujecie, że dzieło zwane Biblią
                      nie> zawiera błędów (kopiowania, tłumaczenia, przeinaczeń wynikających z
                      przekazów> ustnych, które zostały zapisane wiele lat po opisywanych
                      wydarzeniach.

                      Jesli widzisz błąd to go pokaż. Odnalezione starożytne zwoje z proroctwem
                      Izajasza znad Morza Martwego okazały się wierne współczesnym przekładom Biblii.


                      Nawet
                      > sami Ewangeliści różnią się w opisach zdarzeń, u jednych coś jest a u innych
                      > nie i nie wiadomo czy tak na prawdę coś było czy to tylko się komuś wydawało.
                      > Poza tym Biblia to nie jest dzieło jednolite tylko kompilacja różnych źródeł,
                      > gdzie wyboru ich dokonywano na podstawie bliżej nam nie znanych kryteriów (a
                      > były tez kryteria polityczne).
                      >
                      > Jaką mamy pewność, ile z obecnej Biblii ma coś wspólnego z realnymi
                      > wydarzeniami z dawnych czasów

                      Ponieważ Zydzi bardzo dbają o zachowanie tradycji, obchodzą różne święta
                      opisane w Biblii, np święta Paschy, szałasów na cześć wyjścia z Egiptu , święto
                      Chanuka na cześć odbudowy świątyni w Jerozolimie i inne to mozna powiedzieć że
                      sa oni żywym dowodem na prawdziwość Biblii.


                      > Jak człowiek współczesny może sprawdzić czy interpretacja Biblii jest
                      słuszna ?
                      > Na podstawie czego ?


                      Dlaczego proste myśli z Biblii jak na przyklad ten abyśmy jako ludzie się
                      wzajemnie miłowali miałby sprawiac taki kłopot jeśli chodzi o interpretację?
              • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 01.07.07, 19:34
                vacia napisała:

                > kniaz.igor napisał:
                >
                > Tu napisałeś nieprawdę o Swiadkach Jehowy, nie zawsze odczytujemy literalnie
                > Biblię , czasami odczytujemy Biblię symbolicznie i interesuje nas jej właściwa
                > interpretacja.
                > Jesli chodzi o czas stworzenia świata nie przyjmujemy 5 tys. lat ale
                > przyjmujemy naukowe ustalenia tego okresu.

                Vacia, jesli pisze nieprawde to zwracam honor. Swoje wiadomosici o wierzeniach
                SJ opieram na naukach moich przyjaciol ktorzy sa Swiadkiami Jehowy i na
                podstawie lektur ktore od nich otrzymalem do czytania ;-(((

                Czy mozesz mi powiedziec ile teraz SJ przyjmuja, ze wszechswiat istnieje (moi
                znajomi uwazaja za 5 tys lat)?
                Co z ewolucja?


                > Twoje wpisy na tym wątku są wyjątkowo nienaukowe ,a pozatym sprzeczne z
                > Natetykietą i Regulaminem Forum , ( obrażasz innych) :-(
                > Lubisz obrażać osoby nie podzielające twoich przekonań?

                Nie mialem ochoty nikogo urazac, jestem wyjatkowo tolerancyjny no odmiennosc.
                Na dodatek jestem rowniez wierzacy, chociaz na forum na ktorym gosci Leonard
                wstyd sie do tego przyznac.

                Podtrzymuje swoje zdanie, ze powinnas dyskusje przeniesc na froum wiara.
                • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 02.07.07, 13:14
                  kniaz.igor napisał:


                  > Czy mozesz mi powiedziec ile teraz SJ przyjmuja, ze wszechswiat istnieje (moi
                  > znajomi uwazaja za 5 tys lat)?

                  Spojrzałam do jednej z książek SJ i pisze tam ogólnie, że jest są to miliardy
                  lat, może to być i kilkanaście miliardów lat .


                  > Co z ewolucja?
                  >
                  Co do ewolucji to Swiadkowie odrzucają tą teorię, są kreacjonistami, uważają,że
                  życie pochodzi od Życia czyli od Boga i że to Bóg w akcie stwarzania powołał do
                  życia całe bogactwo flory i fauny a także to Bóg stworzył człowieka.


                  > Podtrzymuje swoje zdanie, ze powinnas dyskusje przeniesc na froum wiara.

                  Igorze
                  Zagadnienie istnienia Boga to problem filozoficzny a filozofia to nauka jak
                  inne.
                  • petrucchio Re: Czy istnieje Bóg? 02.07.07, 14:42
                    vacia napisała:


                    > Co do ewolucji to Swiadkowie odrzucają tą teorię, są kreacjonistami,
                    uważają,że życie pochodzi od Życia czyli od Boga i że to Bóg w akcie stwarzania
                    powołał do życia całe bogactwo flory i fauny a także to Bóg stworzył człowieka.

                    No to chyba nici z porozumienia :-((
                  • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 02.07.07, 15:48
                    > Co do ewolucji to Swiadkowie odrzucają tą teorię,
                    Jakie to łatwe. 150 lat badań Rzeczywistości przez naukowców, którzy nierzadko
                    całe życie poświęcili zdobywaniu nowej wiedzy i niewiarygodnie żmudnemu
                    zbieraniu informacji za pomocą dostępnych środków technicznych według reguł
                    znanych pod nazwą metodologii naukowych.

                    Odrzucane, bo komuś to nie pasuje do pewnej składanki tekstów napisanych przez
                    lud pastuchów kóz (nie umniejszając w niczym temu zawodowi) sprzed dwóch tysięcy
                    lat. :)

                    Dooobre.

                    Nie krytykuję tu wiedzy owych pastuchów - biorąc pod uwagę ograniczone środki
                    techniczne i poznawcze, które stały do dyspozycji ówczesnych ludów, wyszły im
                    całkiem niezłe teorie stworzenia*.

                    Dzisiejszy problem w tym, że owe teorie się... "nieco" zdezaktualizowały. Wszystkie.

                    > są kreacjonistami, uważają,że życie pochodzi od Życia czyli od Boga i
                    > że to Bóg w akcie stwarzania powołał do życia całe bogactwo flory i
                    > fauny a także to Bóg stworzył człowieka.
                    Czyli świadkowie jehowy są OEC - Old Earth Creationists. Moim zdaniem, YEC
                    (Young Earth Creationists) są przynajmniej konsekwentni i na swój pewersyjny
                    sposób spójni.

                    Teorie OEC mają w środku gigantyczną lukę między stworzeniem wszechświata a
                    powstaniem życia i człowieka. Ni przypiął, ni przyłatał, kupa desek owinięta
                    taśmą klejącą i zapchana dyktą.

                    Innymi słowy, pół bzdury może czasem być jeszcze większą bzdurą. :D

                    *Choć istnieje pewna podpowiedź co do wartości owych teorii stworzenia, możliwą
                    do wywnioskowaną już w tamtych czasach: dość istotny fakt, że każdy lud miał
                    własną teorię, a większość (jeśli nie wszystkie) one były z sobą rażąco sprzeczne.
                  • kniaz.igor Re: Czy istnieje Bóg? 03.07.07, 18:39
                    vacia napisała:

                    > Igorze
                    > Zagadnienie istnienia Boga to problem filozoficzny a filozofia to nauka jak
                    > inne.

                    Jest nauka tylko w takim stopniu w jakim stosuje sie metody naukowe do
                    udowodnieia tezy. O ile postawienie hipotezy jest zgodne z metoda naukowa, o
                    tyle dowod metoda "pick and choose" fakty ktore by mialy ja dowiesc i odrzucic
                    te ktore sa niewygodne nie jest nauka.

                    Dobry jest tu przyklad mojego przyjaciela SJ ktory jest wspanialym
                    mikrobiologiem i moze opowiadac godzinami o swojej pracy i jak mu sie w
                    laboratorium kolonie wirusow mutuja. Po czym niemal w nastepnym zdaniu potrafi
                    powiedziec ze "czlowiek nie pochodzi od malpy" (laskawie pomijam juz subtelnosc
                    tego stwierdzenia). Mowimy tu o kims kto z pasja obserwuje mini ewolucje przez
                    60 godzin w tygodniu, rok po roku!

                    Cytownay (a raczej misinterpretowany tu przez Leonarda Hawking)czesto sie
                    wypowiada na temat prawdopodobenstwa istnienia Boga. I zawsze na "raczej nie
                    istnieje" albo "nie jest mozliwe udowodnienie".

                    Pytanie do Ciebie Vaciu? Czy gdyby ktos udowodnil naukowo, ze Bog nie
                    istnieje, to czy przestalabys wierzyc w Boga. Jesli odpowiedz jest "nie
                    przestala bym" to juz wiesz na jakim forum powinien sie znalesc ten watek.
                    • europitek Re: Czy istnieje Bóg? 04.07.07, 00:31
                      A ja nie zgodziłbym się z Vacią, że istnienie bogów, to problem stricte filozoficzny - dla mnie jest on teologiczny. Teologia nie jest nauką o mądrości, lecz o Bogu lub bogach.
                      Jakikolwiek bóg nie jest filozofom do niczego potrzebny, chyba że są filozofami religijnymi (np. chrześcijańskimi). Tylko, że wtedy ich filozofowanie jest z pogranicza filozofii i teologii, z przewagą tej ostatniej. I jego wartość poznawcza jest mocno ograniczona w wielu aspektach.

                      Przykład Twojego przyjaciela pokazuje jedno z niebezpieczeństw wąskiej specjalizacji, czyli zwyczajny brak wiedzy spoza własnej domeny. Większość ludzi uważa, że istnieją dziedziny, na których wszyscy się znają (zwłaszcza oni sami) i muszą mieć swoje zdanie. I głoszą je przy każdej nadarzającej się okazji. Dotyczy to zwłaszcza "techników" i "ściślaków", którym się wydaje, że ich dyscypliny są najtrudniejsze, więc jeśli coś w nich osiągnęli, to nauki społeczne lub humanistyka to "bułka z masłem". A w rzeczywistości najczęściej posiadają "wiedzę ujemną" na temat mechanizmów rządzących ludzkim społeczeństwem (i nie tylko).
                      • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: 83.238.144.* 04.07.07, 00:41
                        Europitka, no jezeli Bog nie jest problemem filozoficznym to Platon nie jest
                        filozofem. A kto jest? Oczywiscie Europitka. Ha,ha,ah,ha,ha,ha
                        • europitek Re: Czy istnieje Bóg? 04.07.07, 01:38
                          Słuszna uwaga nt. Platona - nie jest on filozofem, lecz był filozofem (baaardzo dawno). Poza tym chcę zwrócic Twoją uwagę, że w dialogach "Timaios" i "Kritiasz" poswięcił dużo miejsca Atlantydzie, o której dowiedział się od swego krewnego Solona (a ten od egipskich kapłanów). Skoro więc pofilozofował sobie na jej temat, to czy więc Atlantyda jest problemem filozoficznym, czy nie?
                          • Gość: leonard3 Re: Czy istnieje Bóg? IP: 83.238.144.* 04.07.07, 01:55
                            Europitek, nie jest filozofem Platon , Plotinus ,Spinoza.
                            Natomiast filozofem jest Europitek. Oj chlopie, ty sie lepiej przespij i nie
                            pieprz bez sensu. ha,ha,ha,ha,ha,ha,
                            • europitek Re: Czy istnieje Bóg? 04.07.07, 02:38
                              "Pieprzenie bez sensu" jest jedyną znaną miarą filozoficzności delikwenta.
                              Ale fakt, muszę się oddalić ...
                    • vacia Re: Czy istnieje Bóg? 04.07.07, 15:49
                      kniaz.igor napisał:


                      > Dobry jest tu przyklad mojego przyjaciela SJ ktory jest wspanialym
                      > mikrobiologiem i moze opowiadac godzinami o swojej pracy i jak mu sie w
                      > laboratorium kolonie wirusow mutuja. Po czym niemal w nastepnym zdaniu
                      potrafi> powiedziec ze "czlowiek nie pochodzi od malpy" (laskawie pomijam juz
                      subtelnosc tego stwierdzenia). Mowimy tu o kims kto z pasja obserwuje mini
                      ewolucje przez 60 godzin w tygodniu, rok po roku!


                      :-) Przyjaciel twój to człowiek wykształcony i mądry, sam stanowi dowód
                      naukowy na to, że człowiek jest dziełem Boga.
                      Na twoim miejscu głeboko bym się zastanowiła nad poglądami kolegi,który napewno
                      nie jest fanatykiem religijnym ale wierzącym.
                      Mam wyższe wykształcenie ekonomiczne a naukę biologi niestety zakończyłam w
                      wieku 15 lat ale on ma wiedzę i jeśli mimo tego ma takie poglady warto mu ufać.



                      > Pytanie do Ciebie Vaciu? Czy gdyby ktos udowodnil naukowo, ze Bog nie
                      > istnieje, to czy przestalabys wierzyc w Boga. Jesli odpowiedz jest "nie
                      > przestala bym" to juz wiesz na jakim forum powinien sie znalesc ten watek.

                      To trudne pytanie ale sądzę i mam taką nadzieję że dalej wierzyłabym w Boga bo
                      przecież nauka wielokrotnie popełniała błędy ,nie ma sensu jej bezgranicznie
                      wierzyć :-)
                      Jeśli Igorze spojrzysz na inne wątki zakładane przez forumowiczów ten nie
                      będzie wyglądał na ich tle mało naukowo :-)
            • madcio Re: Czy istnieje Bóg? 02.07.07, 00:14
              > A w GW mozna sobie zalozyc wlasne Forum i zajmuje to 20 sekund.
              Odróżniasz forum publiczne od prywatnego i ich rangę, PRAWDA?
    • frreja nie 01.07.07, 15:44
      nie istnieje :)
    • Gość: leonard3 Petrucchio, Madcio IP: 83.238.147.* 02.07.07, 17:35
      Jestescie od kilku chyba lat uczestnikami dyskusji miedzy kreacjonistami a
      ewolucjonistami. Dyskusji absurdalnej w swym zalozeniu. Jest tak jakbyscie
      dyskutowali zalety i wady swoich zon w sytuacji, gdy nikt, nigdy,w calym
      swiecie nie widzial zadnej kobiety.
      Dyskusje nalezy zaczac od poczatku poprzez rozwiazanie podstawowego pytania -
      czy istnienie boga jest niemozliwe ? Uzyskanie odpowiedzi , ze istnienie Boga
      jest niemozliwe - automatycznie ucina wszystkie dyskusje z pozycji kreacjonizmu.
      Wbrew pozorom jest mozliwe wspolne racjonalne myslenie teisty i ateisty.
      Mozliwe jest dojscie do wspolnych wnioskow dotyczacych Nieskonczonego
      Potencjalu Nicosci.
      Ale musi to byc dyskusja racjonalno-logiczna a nie pro- lub anty-biblijna.
    • Gość: leonard3 Biblia nie dla idiotow IP: 83.238.147.* 02.07.07, 18:48
      Ciagle nam donosza o wykopaliskach w Egipcie. Bezuzyteczna wiedza o
      bezuzytecznej kulturze. Egipcjanie mumifikowali i wznosili kamienie w piramidy.
      Statyczna cywilizacja ,ktora nie wniiosla prawie nic do skarbca ludzkiej
      kultury. Dla kontrastu wezmy obszerny zbior przyslow, anegdot , plotek i
      opowiadan zwany Biblia. Biblia wywarla i wywiera wiekszy wplyw na ludzkosc niz
      tysiace egipskich cywilizacji razem wzietych.
      Biblia to najwiekszy i najkompletniejszy zbior meme ludzkosci.
      Zawiera meme cywilizacji presumeryjskiej, sumeryjskiej,babilonskiej,doliny
      gangesu,egipskiej i judaistycznej. Po dolaczeniu Nowego Testamentu ,ktory
      zawiera meme cywilizacji Perskiej i Greckiej jest to najbardziej kompletna
      skarbnica ludzkiej madrosci. Biblia umozliwila powstanie cywilizacji zachodniej
      i zachodniej mentalnosci, ktora calkowicie zdominowala swiat.
    • Gość: leonard3 Zwierzeta ateizmu IP: 83.238.147.* 02.07.07, 18:58
      Kazde zwierze to ateista. Ateizm to prymitywny, odzwierzecy produkt ewolucji
      genetycznej.
      Teizm to dowod czlowieczenstwa i zaawansowany produkt ewolucji kulturowej.
      Dotyczy to ludzi NORMALNYCH.
      W ludzkiej populacji istnieje grupa NIEDOROBEK genetyczno-kulturowych
      niezdolnych do rozpoznana Boga. Sa to slepcy egzystencjonalni zwani potocznie
      ateistami. Tym ludzkim slepym zwierzetom wystarzy do osiagniecia
      egzystencjonalnej pelni tylko zezrec, wypic,wysrac i zdechnac.
      • mikronezja Teizm zwierzęcy 02.07.07, 20:47
        Każdy teista to zwierzę ;)) Teizm to prymitywny odludzki produkt ludzkich
        lęków. Ateizm to dowod samodzielnego myślenia i zaawansowany produkt ewolucji
        kulturowej. Dotyczy to ludzi NORMALNYCH.
        W ludzkiej populacji istnieje duża grupa NIEDOROBEK genetyczno-kulturowych
        niezdolnych do samodzielnego myślenia. Sa to slepcy umysłowi zwani potocznie
        teistami. Tym biednym ludziom wystarzy do osiagniecia egzystencjonalnej pelni
        oglądanie obrazków i powtarzanie w kółko tych samych tekstów, nawet bez
        zastanowienia się co znaczą. Niektórzy nawet zostają leonardami (ale nie da
        Vinci).
        • Gość: Leonard3 Re: Teizm zwierzęcy IP: 83.238.147.* 02.07.07, 21:38
          Kazdy teista to zwierze? A czy widzial ktos krowe modlaca sie na mszy?
          Albo wielblada bijacego poklony w meczecie? Wiec co pieprzysz cwiercmozdzku.
          Ale kazdy widzi tlumy bezmyslnych ,prymitywnych ATEISTOW zyjacych
          tylko dla przyjemnosci zarcia ,kopulowania i srania. Dokladnie to samo robi
          krowa pasaca sie na lace.
          Jezus Chrystus powiedzial:" Nie samym chlebem czlowiek zyje"
          Ale kierowal te slowa do normalnych LUDZI.
          Nie kierowal ich do ZWIERZAT ateistycznych.
          • europitek Re: Teizm zwierzęcy 04.07.07, 01:30
            Aleś się trochę chyba zaperzył ...
            Poszukaj danych o zwyczajach pogrzebowych delfinów lub specyficznym stosunku słoni do doczesnych szczątków ich krewnych. Ale ja nie o tym ...

            Rzecz w tym, że wszyscy (teiści i ateiści) jesteśmy zwierzętami, tylko mamy różne wyobrażenie o naszej zwierzęcości. Nie bycie zwierzęciem to coś więcej niż własne wyobrażenie, że się nim nie jest. Gdybyśmy sobie - w ramch empirii - złapali jakiegoś przypadkowego teistę na warszawskiej ulicy i dokonali jego wszechstronnej analizie, to zobaczylibyśmy takie samo zwierzę, jak w przypadku standardowego ateisty. Z tą tylko różnicą, że obaj różnie sobie tłumaczą swoją zwierzęcość. A czy przekonanie o tym czym się jest powoduje, że się tym czymś jest?
            Chyba przemawia przez Ciebie zwyczajny antropocentryzm, który każe Ci szukać wyznaczników odrębności gatunkowej istot własnego rodzaju. Ogólnie rzecz biorąc, to jego konkretny przejaw (teizm) jest historyczną (czasami też histeryczną) formą samoidentyfikacji gatunkowej i grupowej (to przyszło trochę póżniej) dopasowaną do poziomu wiedzy ludzkiej sprzed tysięcy lat. Stąd też kłopoty z jego pogodzeniem ze współczesną wiedzą o świecie.
            Nie ma się co srożyć i rzucać gromów ... jest, jak jest i własne mniemanie o sobie-człowieku tego nie zmieni ani na jotę.
            • Gość: leonard3 Re: Ateizm zwierzecy i ateistyczne bydlo IP: 83.238.144.* 04.07.07, 01:51
              Europitek,,
              Ateizm to prymitywny odzwierzecy produkt ewolucji genetycznej.
              Wszystkie zwierzeta to ateisci (poniewaz nie posiadaja zdolnosci myslenia
              abstrakcyjnego).
              Teizm to zaawansowany product ewolucji kulturowej ludzkosci. Ewolucja kulturowa
              jest w toku i nasza zdolnosc rozpoznania Boga rosnie.
              Teizm jest calkowicie komapatybilny z nauka i mysleniem racjonalnym.
              Z drugiej strony istnieje grupa niedorobek genetyczno-kulturowych niezdolna
              do rozpoznana Boga. Tych slepcow intelektualnych potocznie nazywa sie
              ateistami. Ateisci w calej histori ludzkosci nie stworzyli ateistycznej
              kultury i cywilizacji. Ateisci to kulturowe szambo i smietnik ludzkosci.
              Ha,ha,ah,ah,ha,ha,ha,ha,ha
              • europitek Re: Ateizm zwierzecy i ateistyczne bydlo 04.07.07, 02:36
                W kwestii myślenia abstrakcyjnego u innych zwierząt, to się za bardzo nie rozpędzaj, ponieważ właściwie dopiero zaczęły się badania związanych z tym zagadnień i np. w przypadku jednego z gatunków delfinów dają one niepokojące (dla Ciebie) wyniki.

                Cytat:
                > Teizm to zaawansowany product ewolucji kulturowej ludzkosci. Ewolucja
                > kulturowa jest w toku i nasza zdolnosc rozpoznania Boga rosnie.
                Inretesujące spostrzeżenie ("zaawansowany produkt"), zważywszy fakt, że początki teizmu sięgają "epoki kamienia łupanego". Wtedy chyba nic nie było "zaawansowane" oprócz ostatniego zlodowacenia.
                Mam też poważne wątpliwości co do wzrostu <zdolności rozpoznania Boga>. Sądząc po postępującym spadku religijności oraz danych historycznych (np. o zdarzeniach cudownych) można raczej wyciągnąć wniosek odwrotny. Manifestacji boskości jakby mniej i mniej z każdym stuleciem. I Niebo, jakby coraz dalej. Ale może to tylko moje chciejstwo ...
                Nie, to błędy genetyczne i kulturowe kumulują się z biegiem czasu, gdyż ich nosiciele nie trwonią czasu na modły (i inny teistyczny behawior), lecz oddają się ateistyczno-zwierzęcym czynnościom podnoszącym ich dostosowanie. I jeśli tak dalej pójdzie, to z biegiem czasu na Ziemi zostaną tylko sami ateiści.

                Cytat:
                > Ateisci w calej histori ludzkosci nie stworzyli ateistycznej
                > kultury i cywilizacji.
                Co racja, to racja. Lecz jeszcze wszystko przed nami. Stały wzrost liczby ateistów może w końcu doprowadzić do pojawienia się takiej cywilizacji i kultury. W przeszłości było ich zbyt mało i musieli się starannie ukrywać, więc co najwyżej mogli liczyć na jakąś masonerię lub inne konspiracje.
                Z drugiej jednak strony ... nie masz chyba racji w zupełności. Jeśli ateizm jest stanem naturalnym, pierwotnym, to najstarsze ludzkie kultury materialne powinny być wytworem ateistów właśnie. Czyżby więc bez ateistycznej podwaliny ludzkość nie mogła powstać? Dlaczego teiści mogli coś stworzyć dopiero po tym, gdy ateiści wymyślili pięściaki i inne "kamienie łupane"? Czyżby teiści nie potrafili tego zrobić sami? Przecież to takie proste - każdy ateista potrafi.

                Co do "szamba i śmietnika", to zgodzę się z Tobą, z tą jednak uwagą, że to wynalazki nad wyraz pożyteczne, które w niedalekiej przeszłości uratowały więcej istnień ludzkich niż penicylina.
                • madcio Re: Ateizm zwierzecy i ateistyczne bydlo 04.07.07, 15:27
                  > jeśli tak d alej pójdzie, to z biegiem czasu na Ziemi zostaną tylko sami
                  > ateiści.
                  Hah. Póki człowiek jest człowiekiem, nigdy tak się nie stanie. Potrzeba bycia
                  czymś WAŻNYM w porządku wszechrzeczy wystarczy, by zorganizowane instytucje
                  czystego chciejstwa, zwane ogólnie "ideologiami" (a szczególnie w konkretnym,
                  omawianym teraz przypadku, "religiami") nadal miały rację bytu i żyły w umysłach
                  ludzi.
                  • europitek Re: Ateizm zwierzecy i ateistyczne bydlo 05.07.07, 01:40
                    A tu się z Tobą nie zgodzę. Ideologie, w dzisiejszym ich rozumieniu, są przejawem braku dostatecznej, uporządkowanej i kompleksowej wiedzy o rzeczywistości, a także braku możliwości realizacji pewnych zachcianek ludzi. W przypadku religii "ważność w porządku wszechrzeczy" jest jednak czynnikiem drugorzędnym. Posiada swoją atrakcyjność ewolucyjną jako czynnik budujący ludzkie wspólnoty i stanowiący ostotny wyróżnik ogrębności grupowej i społecznej. Ma też wiele innych zalet, ale najważniejsza jest _oferta_ _nieśmiertelności_ (życia wiecznego, nawet jeśli w formie innego bytu). To jest jej największa atrakcja, której ciężko się oprzeć istotom samoświadomym.
                    • madcio Re: Ateizm zwierzecy i ateistyczne bydlo 09.07.07, 15:22
                      > A tu się z Tobą nie zgodzę.

                      ... a potem w dalszej części tekstu zasadniczo potwierdzasz to, co napisałem?

                      > Ideologie, w dzisiejszym ich rozumieniu, są przejawem braku dostatecznej,
                      > uporządkowanej i kompleksowej wiedzy o rzeczywistości
                      Nigdy wiedza o rzeczywistości nie będzie pełna, uporządkowana, dostateczna,
                      nazwij to jak chcesz.
      • Gość: Acro Re: Zwierzeta ateizmu IP: *.aster.pl 02.07.07, 22:08
        > Kazde zwierze to ateista
        Poniewaz interesuję sie trochę psychopatologią, czytam twoje posty uwaznie,
        więc podrażnię trola i zapytam: skąd wiesz? Jak wypytałeś żaby, płazince i
        strzykwy o ich swiatopogląd? skąd wiesz, że się nie modlą? Zdradziły ci to w
        wigilię?
        • Gość: leonard3 Re: Zwierzeta ateizmu IP: 83.238.147.* 02.07.07, 22:32
          Acro, "interesujesz sie troche psychopatologia"? No i caly twoj problem
          jest w tym "TROCHE". Bo brak doglebnej wiedzy nie pozwala ci cokolwiek ZROZUMIEC
          i jestes zwykla niewierzaca miernota. Ja jestem MD PhD i posiadam szeroka
          i doglebna wiedze i dlatego jestem Teista.
          • Gość: Acro Re: Zwierzeta ateizmu IP: *.aster.pl 03.07.07, 09:29
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Acro, "interesujesz sie troche psychopatologia"? No i caly twoj problem
            > jest w tym "TROCHE". Bo brak doglebnej wiedzy nie pozwala ci cokolwiek
            ZROZUMIE
            > C
            > i jestes zwykla niewierzaca miernota. Ja jestem MD PhD i posiadam szeroka
            > i doglebna wiedze i dlatego jestem Teista.

            O wielki, acz nieistniejący boże! I moje, skromne mgr miałoby rywalizować z md
            phd i dogłebną wiedzą ich własciwiela? Jam twoich ran całować niegodny...

            Dobra, doktorze Dolittle, ale jak to jest z ta wiara jamochłonów - skąd wiesz,
            że są niewierzące? Bo na tacę, chłe, chłe, nie dają?
      • szymon2377 każdy teista to zwierze 05.07.07, 22:54
        Homo sapiens należy do królestwa zwierząt.

        A tak na marginesie: leonard3 potrzebuje jak widać do osiagniecia egzystencjonalnej pelni (cokolwiek to jest) tylko zezrec, wypic, wysrac, poobrażać ateistów i zdechnac.
        • Gość: gość Re: Wyjątkowo,bez propagandy Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 23:35
          Tak sądzę,że była podstawowa różnica pomiędzy Polską,a USA.W Polsce każdy szczyci się tym,czym nie jest.To tak,jakby kapłan szczycił się tym,że nie jest mężczyzną.To znaczy co,ma obcięte jądra i członka?Obrzędek religijny chyba w każdej religii,obojętnie,czy przyjmuje się i dopuszcza istnienie boga _musi_ się opierać na tym,jaka jest konstrukcja świata.Podważać to mogą jedynie ludzie wyjątkowo niedojrzali,lub cyniczni gracze.Dzieci fałszywego boga-czy to możliwe?Czy człowiek w nawet największym porywie nie dorównuje siłą sprawczą i duchową bogu?Imperator,Hitler,czy wreszcie naród wybrany,czy wręcz policyjne państwo tolalitarne,demokracji przeciętniaków mogą być namiastką boga rodem z horrroru.Bóg z pewnością nie jest żadnym z oszustów,którzy się za niego podają w złej wierze.
    • bartonbox Re: Czy istnieje Bóg? 02.07.07, 20:52
      "Teizm stanowi najbardziej wiarygodne,
      najprostsze, a zarazem ostateczne wyjaśnienie takich zjawisk" ---
    • Gość: leonard3 Malutki bozek malutkiego atola IP: 83.238.147.* 02.07.07, 21:57
      Cecha niewierzacych jest plytkosc intelektualna i wynikajaca z tego ich
      niepewnosc. NIEWIARA ATEISTY jest cholernie chwiejna.
      Zacytuje ateistyczny mienotom madrego Rabina:
      "Ateista podekscytowany mowi- nie wierze w Boga.
      Ja tez NIE wierze w Boga w ktorego ty NIE wierzysz, odpowiada Rabin"
      I to jest sedno sprawy.
      Bog geniusza Leonarda jest jeszcze WIEKSZY od Leaonarda.
      Bozek malutkiej , atolskiej miernoty jest tylko troche mniej MALY od miernoty
      atolskiej.
      • Gość: leonard3 Rozpacz Atola. IP: 83.238.147.* 02.07.07, 22:11
        Ateisci cisna sie do dyskusji o Bogu jak muchy do miodu. Na jednego wierzacego
        usilujacego wyjasniac jest 10 ateistow i niewierzacych usilujacych cos
        wykrzyczec w wielkim podnieceniu.
        Skad to wasze emocjonalne nabuzowanie , gniew i agresja ?
        Ja was rozumiem. Ateista nie moze w sobie zagluszyc egzystencjonalnych pytan o
        sens zycia i tego wszystkiego. Zycie bez sensu to zycie w frustracji i
        rozpaczy, w strachu przed smiercia rowniez bezsensowna.
        I dlatego zbieracie sie jak stada przerazonych wron zeby sie nawzajem wspierac
        i krakac: Boga nie ma ? A moze jest ? A moze nie ma?
        Wy glupi , zalosni Atole. Bog jest i jest normalny czlowiek moze go latwo
        rozpoznac. Idzcie powiescie sie na drzewie. Nie zaluje was , bo Bog dal wam
        wolna wole i wy swoj wybor calkowicie spieprzyliscie. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
        • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola. IP: *.aster.pl 03.07.07, 11:46
          Gość portalu: leonard3 napisał(a):

          > Ateisci cisna sie do dyskusji o Bogu jak muchy do miodu. Na jednego wierzacego
          > usilujacego wyjasniac jest 10 ateistow i niewierzacych usilujacych cos
          > wykrzyczec w wielkim podnieceniu.

          Mozna to wytłumaczyć dwojako:
          po pierwsze, ateiści WIEDZĄ


          > Skad to wasze emocjonalne nabuzowanie , gniew i agresja ?
          > Ja was rozumiem. Ateista nie moze w sobie zagluszyc egzystencjonalnych pytan
          o
          > sens zycia i tego wszystkiego. Zycie bez sensu to zycie w frustracji i
          > rozpaczy, w strachu przed smiercia rowniez bezsensowna.
          > I dlatego zbieracie sie jak stada przerazonych wron zeby sie nawzajem
          wspierac
          > i krakac: Boga nie ma ? A moze jest ? A moze nie ma?
          > Wy glupi , zalosni Atole. Bog jest i jest normalny czlowiek moze go latwo
          > rozpoznac. Idzcie powiescie sie na drzewie. Nie zaluje was , bo Bog dal wam
          > wolna wole i wy swoj wybor calkowicie spieprzyliscie. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
        • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola. IP: *.aster.pl 03.07.07, 11:52
          Gość portalu: leonard3 napisał(a):

          > Ateisci cisna sie do dyskusji o Bogu jak muchy do miodu. Na jednego wierzacego
          > usilujacego wyjasniac jest 10 ateistow i niewierzacych usilujacych cos
          > wykrzyczec w wielkim podnieceniu.



          Mozna to wytłumaczyć dwojako:
          1. Ateiści WIEDZĄ czemu idea boga jest słabiutka, więc zabierają głos w
          dyskucji. Teiści nic nie wiedzą, tylko temu sie wydaje, ten czuje, ten uważa,
          że bez boga byłoby przykro, a to są marniawe argumenty.
          2. Wśród atreistów jest więcej piśmiennych w ogóle a mających dostep do netu w
          szczególności. ten pomysł popieraja badania wskazujące, że wraz ze wzrostem
          wykształcenia maleje ilośc ludzi wierzacych, i to drastycznie.

          > Skad to wasze emocjonalne nabuzowanie , gniew i agresja ?
          > Ja was rozumiem. Ateista nie moze w sobie zagluszyc egzystencjonalnych pytan
          o
          > sens zycia i tego wszystkiego. Zycie bez sensu to zycie w frustracji i
          > rozpaczy, w strachu przed smiercia rowniez bezsensowna.
          > I dlatego zbieracie sie jak stada przerazonych wron zeby sie nawzajem
          wspierac
          > i krakac: Boga nie ma ? A moze jest ? A moze nie ma?
          > Wy glupi , zalosni Atole. Bog jest i jest normalny czlowiek moze go latwo
          > rozpoznac. Idzcie powiescie sie na drzewie. Nie zaluje was , bo Bog dal wam
          > wolna wole i wy swoj wybor calkowicie spieprzyliscie. Ha,ha,ha,ha,ha,ha


          A tu dałes przykład pozbawionej agresji i pogady 'argumentacji' teisty.
          • Gość: leonard3 Re: Rozpacz Atola. IP: 83.238.144.* 03.07.07, 13:40
            The name of this game is freedom. Wolnosc powinna byc fundamentem tej
            gry zwanej zyciem. Wolnosc SWIADOMEGO wyboru to najwiekszy i najbardziej
            niewygodny dar Boga dla czlowieka. Ja wybralem teizm z wlasnej woli uzywajac
            mojej wielkiej wiedzy , inteligencji oraz serca.
            Ja sie ciesze , ze jestes ateista. Nie chcialbym zebys zasmradzal moj kosciol.
            I tak jest ciasno.
            • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola. IP: *.aster.pl 03.07.07, 18:26
              Gość portalu: leonard3 napisał(a):

              > The name of this game is freedom. Wolnosc powinna byc fundamentem tej
              > gry zwanej zyciem. Wolnosc SWIADOMEGO wyboru to najwiekszy i najbardziej
              > niewygodny dar Boga dla czlowieka.

              Tu zgoda. Nikt ci, mam nadzieję, nie zabrania wierzyć we wróżki, boga, smoka
              wawelskiego, latającego potwora spaghetti, że ziemia jest płaska, co chcesz.
              Troche może drażni uprzywilejowana pozycja wiary, której rytuał polega np na
              publiczym kanibaliźmie, ale generalnie ostatecznie da sie do przełknąć.

              Ja wybralem teizm z wlasnej woli uzywajac
              > mojej wielkiej wiedzy , inteligencji oraz serca.

              I jakaż to wiedza przemawia na istnieniem boga? Jakie równanie, eksperyment,
              wywód logiczny?

              > Ja sie ciesze , ze jestes ateista. Nie chcialbym zebys zasmradzal moj kosciol.
              > I tak jest ciasno.

              Raduje sie moje serce, że jestes teistą. W ten sposób pojawia się kolejny
              dowód, że wiara nie czyni człowieka lepszym.

              No i co z tymi niewierzacymi zwierzetami? Miałes jakies objawienie?
              Przepowadziłeś ankietę? I czemu tylko zwierzęta są ateistami? A rośliny nie?
              Ich nędzna wegetacja jest jakże ateistyczna... A skały, woda, albo taka , za
              przeproszeniem, kupa - kwintesencja ateizmu? Nie żałuj sobie, miłujący boga
              człowieczku...
              • Gość: leonard3 Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: 83.238.144.* 03.07.07, 18:53
                Arco, a ty niegramotnyj? Tuz obok twojego postu jest post "Bog to
                racjonalizm , filozofia , nauka" Ja stracilem nadzieje na racjonalna i
                merytoryczna dyskusje ,bo ateista to z definicji ignorant, atogant i
                genetyczno-intelektualna niedorobka.
                • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: *.aster.pl 03.07.07, 19:56
                  Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                  > Arco, a ty niegramotnyj? Tuz obok twojego postu jest post "Bog to
                  > racjonalizm , filozofia , nauka" Ja stracilem nadzieje na racjonalna i
                  > merytoryczna dyskusje ,bo ateista to z definicji ignorant, atogant i
                  > genetyczno-intelektualna niedorobka.

                  Och światło moje, łajaj, łajaj i wybatoż albo i ukamieniuj, tak po
                  chrzescijańsku, albowiem niegodniśmy i wielki nas raczył spotkać zaszczyt, o Ty
                  Wielce Utytułowany, żeś z nami, robaczkami, swoja kulturą, wiedzą i
                  miłosierdziem raczył się podzielić...

                  Nie widzę tam poza tym stwirdzeniem żadnego dowodu. Za to jest taki tekst w
                  którym sam stwierdzasz, że go nie bedzie:
                  "Bo przeciez na tej samej stronie stwierdzam , ze za kazdym nowo odkrytym
                  horyzontem nie odkryjemy niepodwazalnego dowodu na istnienie Boga (z pelna
                  uzasadnieniem"

                  No i co, o boski, z tą wiarą lub niewiara zwierząt? Skad wiesz, że są
                  ateistami? Umieram z ciekawości.
                  • Gość: leonard3 Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: 83.238.144.* 03.07.07, 20:06
                    Arco, mam dla ciebie ciekawszy filozoficzny problem. Jak jest ze swiadomoscia
                    kamienia? Porozmawiaj z nim no i jak mozesz to go zacytuj.
                    • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: *.eranet.pl 03.07.07, 22:24
                      Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                      > Arco, mam dla ciebie ciekawszy filozoficzny problem. Jak jest ze swiadomoscia
                      > kamienia? Porozmawiaj z nim no i jak mozesz to go zacytuj.

                      Pewno problem jest ciekawy, ale geologia to nie moje poletko. Wolałbym wrócic
                      do tematu wiary zwierząt. Twierdzisz, że sa ateistami co ma ateistów-ludzi
                      stawiać w jednym z bydlatkami szeregu. Skąd zatem wiesz o tym? Ujme to może
                      tak, aby rzecz uatrakcyjnić: jak to jest ze świadomoscią żaby?
                      • Gość: leonard3 Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: 83.238.144.* 03.07.07, 23:26
                        Uporczywie odmawiasz odpowiedzi na pytanie o swiadomosc kamienia.
                        Zacytuj nam opinie kamienia na tematy teologiczne.
                        • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: *.aster.pl 03.07.07, 23:56
                          A co to ma do rzeczy? Dlaczego ja mam ci na to odpowiedzieć?
                          Chyba sie pogubiłeś , więc jeszcze raz przypomnę, jak było.
                          Stwierdziłeś - z właściwą sobie elegancją i kurtuacją - że ateiści sa jak
                          zwierzęta, bo zwierzęta tez nie wierza w boga. Więc ja sie pytam, skad wiesz,
                          że nie? Moze na swój prymitwny sposób wierzą - uznając np człowieka za istotę o
                          nadprzyrodzonej mocy? w kazdym razie ty postawiłes teze o możliwości
                          wiary/niewary zwierząt, to ty się z tego tłumacz.
                          No więc: skąd wiesz, że zwierzęta są ateistami?
                          • Gość: leonard3 Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: 83.238.144.* 04.07.07, 00:37
                            Arco, alez odmawiasz bezczelnie odpowiedzi na zasadnicze pytanie.
                            Czy kamienie sa ateistami? Ja twierdze , ze kamienie sa ateistami.
                            Porozmawiaj z kamieniem i zrelacjonuj co ci kamien powiedzial. I przestan sie
                            wymigiwac od rozmowy z kamieniem. Masz nam natychmiast przekazac co ci kamien
                            powiedzal.
                            • Gość: Acro Re: Rozpacz Atola - analfabety i idioty IP: *.aster.pl 04.07.07, 10:26
                              Założym bym się, że pisałes o tym, że to zwięrzęta są ateistami, ale byc moze
                              na poziomie phd to już to samo...

                              "Ja twierdze , ze kamienie sa ateistami."
                              Dlaczego tak twierdzisz?

                              " Porozmawiaj z kamieniem i zrelacjonuj co ci kamien powiedzial. I przestan sie
                              > wymigiwac od rozmowy z kamieniem. Masz nam natychmiast przekazac co ci kamien
                              > powiedzal."
                              Wypatrzyłem nawet jednego, wyglądającego na bystrzejszego otoczaka, za twoją
                              radą zagadnąłem, ale nie odpowiedział - sprawiał wrazenie pogrążonego w transie
                              religijnym albo w modlitwie. Skąd pomysł, że kamienie są ateistami?! To nad
                              wyraz religijne twory! Zatem to teiści są jak zwierzęta ze swoimi wierzeniami w
                              nadprzyrodzone!
                              • absurdello Leonard3 pije za dużo herbaty .... 04.07.07, 18:48
                                TEINA mu szkodzi ;)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka