Dowod na Zycie poza grobowe

IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 18.08.03, 11:17
Istnieje czy nie?? Jest raj czy go nie ma ?? Oto sa pytania na ktore jak do
tej pory nie bylo odpowiedzi. Sa ludzie, ktorzy twierdza ze juz zakosztowali
zycia poza ziemskiego, najpierw zmarli, nastepnie widzieli tunel, na koncu
ktorego bylo swiatlo, dazyli w kierunku tego swiatla, gdzie czuli wielka
wolnosc, wielka milosc, wielka swobode, za zadne skarby nie chcieliby
zawrocic z tej drogi z tego tunelu, ktory prowadzil do wiecznosci, do
szczescia, nagle poslyszeli jakis glos, ktory kazal im stanac, zawrocic i
pojsc tam skad przyszli, choc sami nie wiedzieli skad przyszli, skad tu sie
wzieli, po czym budzili sie na lozku, otoczeni przez grupe ludzi ktorzy
przywrucili ich z powrotem do zycia. Pobyt na drugim swiecie trwal, niby,
zaledwie kilka minut.
Prawda czy bujda, sen czy jawa???
Kilka miesiecu temu ja rowniez bylem na "tamtym swiecie" na stole
operacyjnym, pamietam jedynie jak swiatlo nad moja glowa rozplynelo sie i
zgaslo, w nastepnej chwili zobaczylem nad soba usmiechnieta twarz aniola,
ktory cos do mnie mowil, cos czego nie moglem zrozumiec, po niebiansku nie
rozmawiam, czulem ze aniol trzyma mnie bardzo delikatnie za reka i
natarczywie powtarza to samo zdanie, powoli zaczalem rozumiec pojedyncze
slowa - tak - dzielny - wszystko - jestes , jestem w niebie, pomyslalem,
jedynie aniol, moze miec tak sliczna twarz, taki slodki glosik, tak
delikatnie sie ze mna obchodzic. Inne slowa, wypowiadane przez ta, poza
ziemska slicznosc, zaczely przenikac do mojej swiadomosci - pic - dzwonila -
powiedzialam - ponad - piec i pol -.
Naraz zrozumialem cale zdanie, juz wiam gdzie jestem.
Siostra szpitalna, ktora sie mna opiekowala, byla teraz przy mnie bez przerwy
- Byles bardzo dzielnym - mowila - juz jest po operacji, moze chcesz pic,
zona dzwonila, powiedzialam ze jest wszystko w porzadku, ze moz ciebie jutro
odwiedzic, operacja trwala ponad piec i pol godzin, wszystko poszlo dobrze.
Tak mniej wiecej wygladala moja podroz na drugi swiat, bylem bez zycia,
bylem martwy, ponad piec i pol godzin, nie kilka minut, nie widzialem
zadnego tunelu, zadnego swiatla, milesc jedynie, czulem, plynaca od siostry
szpitalnej, ktora byla przy mnie gdy odzyskalem przytomnosc.
Wiem teraz, ze gdybym przytomnosci nie odzyskal, sostalbym na spisie "nie
udanych operacji" ale ja sam bym juz o tem nie wiedzial.
    • Gość: Kasyx Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: 213.25.168.* 18.08.03, 13:47
      Chyba miałeś halucynacje związane z niedotlenieniem mózgu.
      • Gość: coto Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.konst.silesianet.pl 18.08.03, 16:06
        Czy ten aniol mial skrzydla? A moze to byla ta siostra szpitalna?
    • Gość: spiwor Dowod na reinkarnację IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.03, 17:35
      Na pewno słyszeliście powiedzenie "całe życie stanęło mi przed oczami".
      Ludzie co widzieli światełko na końcu tunelu to pod wpływem "śmiertelnego"
      szoku powracają pamięcią do początku swojego życia. I pod wpływem największego
      lęku, lęku związanego z narodzinami, gdy z ciepłego brzunia matki mają się
      wydostać na ten "zły" świat blokują swoje powtórne narodziny(reinkarnację) i
      spowrotem "wstają z martwych".

      Nie wiem Julek czy masz żonę, może to ona jest dla ciebie aniołem?
    • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.03, 17:36
      Sorry. Z pośpiechu nie doczytałem.
      To jest dowód.
      • Gość: Julek Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 18.08.03, 18:32
        `Widze ze mnie nikt nie zrozumial. jestem ateista i w zycie poza ziemskie nie
        wierze, moze nie jasno napisalem. Wlasnie stracilem przytomnosc na stole
        operacyjnym i odzyskalem ja na drugi dzien, pomimo ze operacja trwala tylko
        ponad piec i pol godzin i "aniolem" tym byla wlasnie siostra szpitalna,
        myslalem ze to bylo jasne.
        Zycia poza ziemskiego nie ma, nieba nie ma, czyscca nie ma, jak rowniez nie ma
        piekla, ktorym nas ciagle straszy kler,przeciez to oni, kler, najbardziej
        powinni sie tego "piekla" bac. A zycie kinczy sie z chwila ostatniego
        uderzenia serca. Pozdrawiam
        • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.03, 18:48
          Też uważam się za ateistę ale...
          Ale Wielka Istota zwana Bogiem, Buddą, Jahwe i zwana jeszcze wieloma imionami
          musi istnieć co udowodniłem w innym poście:
          Sięgnęliśmy poziomu gdy zaczynają się kończyć naturalne zasoby energetyczne i
          doprowadzamy do całkowitego wyniszczenia fauny i flory i nas samych. Czyżbyśmy
          byli najsłabszym ogniwem matki ziemi i myląc się co do własnej samooceny
          doprowadzamy do następnej "epoki lodowcowej", wielkiego meteorytu czy
          biblijnego potopu?
          Napisałem:
          doprowadzamy do następnej "epoki lodowcowej", wielkiego meteorytu czy
          biblijnego potopu?

          Raczej nie pasuje "biblijnego potopu"
          Ziemia będzie raczej istnieć zawsze, tylko zmienia się gatunek rządzący.
          "Bóg" musi istnieć, daje we władanie poszczególnym gatunkom ziemię aby
          poszczególny gatunek zrobił coś dla niej.
          Rządziły dinozaury-nic nie dały ziemi to został nasłany wielki meteoryt.
          Itd.

          Teraz człowiek też nic nie daje wzamian-co roku podnoszą się temperatury co
          może doprowadzić do globalnego ocieplenia. Ziemia zostanie "zamrożona" aż
          nastanie era następnego gatunku. Ale jakiego-którz to może wiedzieć?

          Pozdrawiam(a tak przekonująco napisałeś:)
          • Gość: j.s. Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.03, 12:23
            Ale nie chcę Nobla po śmierci...
          • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 14:18
            Gość portalu: spiwor napisał(a):

            > Też uważam się za ateistę ale...
            > Ale Wielka Istota zwana Bogiem, Buddą, Jahwe i zwana jeszcze wieloma
            imionami
            > musi istnieć co udowodniłem w innym poście:
            > Sięgnęliśmy poziomu gdy zaczynają się kończyć naturalne zasoby energetyczne
            i
            > doprowadzamy do całkowitego wyniszczenia fauny i flory i nas samych.
            Czyżbyśmy
            > byli najsłabszym ogniwem matki ziemi i myląc się co do własnej samooceny
            > doprowadzamy do następnej "epoki lodowcowej", wielkiego meteorytu czy
            > biblijnego potopu?
            > Napisałem:
            > doprowadzamy do następnej "epoki lodowcowej", wielkiego meteorytu czy
            > biblijnego potopu?
            >
            > Raczej nie pasuje "biblijnego potopu"
            > Ziemia będzie raczej istnieć zawsze, tylko zmienia się gatunek rządzący.
            > "Bóg" musi istnieć, daje we władanie poszczególnym gatunkom ziemię aby
            > poszczególny gatunek zrobił coś dla niej.
            > Rządziły dinozaury-nic nie dały ziemi to został nasłany wielki meteoryt.
            > Itd.
            >
            > Teraz człowiek też nic nie daje wzamian-co roku podnoszą się temperatury co
            > może doprowadzić do globalnego ocieplenia. Ziemia zostanie "zamrożona" aż
            > nastanie era następnego gatunku. Ale jakiego-którz to może wiedzieć?
            >
            > Pozdrawiam(a tak przekonująco napisałeś:)

            ta wielka istota wcale nie musi istniec. jakos nie przekonuje mnie twoje
            twierdzenie ze jakis gatunek nic nie dajac ziemi jest skazanay na wyginiecie.
            gatunek jest skazany na wyginiecie gdy nie potrafi dostosowac sie do
            odpowiednich warunkow. wtedy wypada z gry. jak te dinozaury - byla katastorfa,
            warunki zycia na Ziemi zmienily sie diamentalenie, oone nie potrafily sie
            przystosowac. za to male ssaki tak.
            a podnoszace sie temperatury juz daly globalne ociceplenie. to jest w pewnej
            czesci wina czlowieka - zgadzam sie z tym. ale warto zauwazyc ze Ziemia
            miewala okresy ocieplen i zlodowacen. moze wiec teraz nastepuje taki okres
            ocieplenia?? i nie wierze ze za tym ktos stoi, jakis bog, mysle to natura sama
            soba kieruje.
            pozdrawiam serdecznie:)
            • Gość: Julek Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 19.08.03, 14:58
              pstosia napisała:

              > ta wielka istota wcale nie musi istniec. jakos nie przekonuje mnie twoje
              > twierdzenie ze jakis gatunek nic nie dajac ziemi jest skazanay na
              wyginiecie.
              > gatunek jest skazany na wyginiecie gdy nie potrafi dostosowac sie do
              > odpowiednich warunkow. wtedy wypada z gry. jak te dinozaury - byla
              katastorfa,
              > warunki zycia na Ziemi zmienily sie diamentalenie, oone nie potrafily sie
              > przystosowac. za to male ssaki tak.
              > a podnoszace sie temperatury juz daly globalne ociceplenie. to jest w pewnej
              > czesci wina czlowieka - zgadzam sie z tym. ale warto zauwazyc ze Ziemia
              > miewala okresy ocieplen i zlodowacen. moze wiec teraz nastepuje taki okres
              > ocieplenia?? i nie wierze ze za tym ktos stoi, jakis bog, mysle to natura
              sama
              > soba kieruje.
              > pozdrawiam serdecznie:)

              Droga Gosiu, Jasne ze ta wielka istota nie istnieje. Ja przestale wierzyc w ta
              istote juz dziesiat lat temu, choc kiedys bylem ministrantem. Ktos juz
              poruszal ten temat i pytanie bylo, Kto stworzyl kogo, Bog czlowieka czy
              czlowiek Boga, w moim przekonaniu to czlowiek stworzyl Boga, Kler, nie tylko
              katolicki, o tym najlepiej wie i wukozystuje te ludzka naiwnosc, dla
              wyscielania wlasnego gniazdka )*(@}=+$&^¬¬`.
              • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 15:20
                Gość portalu: Julek napisał(a):

                > Droga Gosiu, Jasne ze ta wielka istota nie istnieje. Ja przestale wierzyc w
                ta
                > istote juz dziesiat lat temu, choc kiedys bylem ministrantem. Ktos juz
                > poruszal ten temat i pytanie bylo, Kto stworzyl kogo, Bog czlowieka czy
                > czlowiek Boga, w moim przekonaniu to czlowiek stworzyl Boga, Kler, nie tylko
                > katolicki, o tym najlepiej wie i wukozystuje te ludzka naiwnosc, dla
                > wyscielania wlasnego gniazdka )*(@}=+$&^¬¬`.

                tez uwazam ze to czlowiek stworzyl boga.
                )*(@}=+$&^¬¬`.
                • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.lanet.wroc.pl 19.08.03, 16:02
                  Sama udowodniłaś moją tezę, że ta Wielka Istota istnieje tylko dla Ciebie na
                  imię ma ona Natura.
                  Pozdrawiam równierz.
                  • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.lanet.wroc.pl 19.08.03, 16:07
                    Oczywiście Natura w "".
                    Moim zdaniem ludzie nie wymyślili "Boga". Wymyślili tylko jego imię(Bóg, Budda
                    itd.) oraz realną dla siebie do tego historię.
                    Pozdrówka
                  • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 16:38
                    Gość portalu: spiwor napisał(a):

                    > Sama udowodniłaś moją tezę, że ta Wielka Istota istnieje tylko dla Ciebie na
                    > imię ma ona Natura.
                    > Pozdrawiam równierz.

                    pod postacia natura chodzilo mi o przyrode, klimat... nie uwazam ze natura
                    siedzi sobie gdzies na tronie i w zaleaznosci od jej widzi mi sie tu zesle
                    deszcz a tu jakas katastrofa.

                    mam jeszcze pytanie do ciebie. napisales ze uwazasz sie za ateiste, ale
                    wierzysz w istnienie "wielkiej istoty", wiec moze jestes deista??
                    • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.lanet.wroc.pl 19.08.03, 17:01
                      pstosia napisała:
                      > pod postacia natura chodzilo mi o przyrode, klimat... nie uwazam ze natura
                      > siedzi sobie gdzies na tronie i w zaleaznosci od jej widzi mi sie tu zesle
                      > deszcz a tu jakas katastrofa.
                      >
                      > mam jeszcze pytanie do ciebie. napisales ze uwazasz sie za ateiste, ale
                      > wierzysz w istnienie "wielkiej istoty", wiec moze jestes deista??
                      No właśnie co to jest natura? Natura nie istnieje jest ona wymyślona przez
                      człowieka, jest to ogół poszczególnych "zjawisk". Jest skutek i przyczyna.
                      W wierze(fajnej historii) którą najbardziej znam, Bóg karze za błędy. Natura
                      także nie wybacza.

                      Jestem całkowicie nie wierzący. Inaczej- nie wiem w co mam wierzyć, stawiam tezy
                      (może błędne-ja nie wiem) i chciałbym żeby ktoś w przekonujący sposób albo to
                      potwierdził albo zaprzeczył tak żebym wiedział w co mam wierzyć.
                      • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 17:02
                        Gość portalu: spiwor napisał(a):

                        > Jestem całkowicie nie wierzący. Inaczej- nie wiem w co mam wierzyć, stawiam
                        tez
                        > y
                        > (może błędne-ja nie wiem) i chciałbym żeby ktoś w przekonujący sposób albo
                        to
                        > potwierdził albo zaprzeczył tak żebym wiedział w co mam wierzyć.

                        a wierzysz ze to bog stworzyl swiat?
                      • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 17:07
                        Gość portalu: spiwor napisał(a):

                        Natura nie istnieje jest ona wymyślona przez
                        > człowieka


                        jeszcze jedno... to co napisales u gory mozna podciagnac pod wszystko.
                        czlowiek mogl sam wszystko wymyslec: nature, boga, wszystkie gatki ze keidys
                        bylismy malpami (w to wierze) i co jeszcze chcesz. nic nie jest pewne na 100 %
                        pozdrawiam
                        • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.03, 08:50
                          pstosia napisała:
                          > jeszcze jedno... to co napisales u gory mozna podciagnac pod wszystko.
                          > czlowiek mogl sam wszystko wymyslec: nature, boga, wszystkie gatki ze keidys
                          > bylismy malpami (w to wierze) i co jeszcze chcesz. nic nie jest pewne na 100
                          %
                          > pozdrawiam

                          No właśnie. Tysiące teorii, która jest tą prawdziwą? Nie korci cię poznanie?
                          Strasznie trudno mi wytłumaczyć ale spróbuję. Świat składa się z teorii(ale
                          istnieje, nie żeby był wymyślony w moim czy czyimś umyśle, choć to też możliwe
                          ale to już by było za dużo do myślenia).
                          Na przykład kolory.ciekawe czy trawę(zwykłą do deptania) widzimy w tym samym
                          kolorze, czy na przykład ja widzę w kolorze czerwonym ty w kolorze niebieskim
                          ktoś inny w zielonym itd. Ale dla nas wszystkich jest w kolorze zielonym bo
                          rodzice nas nauczyli bo tak się przyjęło od dawien dawna, żeby nie było
                          nieporozumień. I żeby wytłumaczyć kolor zieleni(który nie istnieje) nawet jest
                          następna teoria- kolor zielony dają hemoglobiny i można dalej lecieć teoriami
                          co tak naprawdę niczego nie udowadnia.
                          Można też lecieć teoriami w drugą stronę. Po co się zastanawiać nad kolorami
                          jak one nie istnieją bo nie ma na nie prawdziwego wytłumaczenia.(nie będę teraz
                          tego tłumaczył bo nie o tym jest temat).
                          Spróbuję jeszcze inaczej to wytłumaczyć. Na pewno jest coś dla ciebie, jakiś
                          przedmiot koło twojego domu, którego nie zauważasz bo jest dla ciebie
                          naturalne, że tam jest a tak naprawdę nie ma żadnego wytłumaczenia dlaczego tam
                          jest i skąd się tam wziął. Nie korci cię żeby się dowiedziedzieć skąd się tam
                          wziął. Jaki był cel tego, że tam jest. Tysiące teorii. Możesz w jedną uwierzyć
                          bo będzie wydawać ci się jak najbardziej prawdopodobna ale nigdy nie będziesz
                          mieć pewności, że tak jest. Może dobrze, żyć w nieświadomości nad niczym się
                          nie zastanawiając bo tak łatwiej, ale ja chciałbym wiedzieć. A jak nie chcę żyć
                          w nieświadomości to nie wiem nic. Rzucam tylko następne prawdopodobne teorie i
                          każda z nich może być prawdziwa ale i tak nie wiem nic.
                          Inna teoria może być, że po prostu zwariowałem. I jeszcze możnaby podciągnąć
                          parę teorii: ja mam rację, wy macie rację, wszyscy mamy rację, nikt nie ma
                          racji itd.

                          Nie wierzyłem w istotę wyższą(Może to być jedna "nieznana" lub jak np.natura
                          czyli zbiór "czegoś" co tą naturę tworzy)Ale teraz nie jestem taki pewien.
                          Zastanawiałem się nad przeznaczeniem, nad nieuniknionym. Jeśli coś jest
                          nieuniknione to musi to być "zapisane", każda zmiana którą myślę, że robię żeby
                          uniknąć nieuniknionego o czym myślę(np.piję alkohol to przestaję pić bo zostanę
                          alkoholikiem) to i tak było z góry, zgodnie z przeznaczeniem, wiadome, że tak
                          zrobię. A jeśli mamy scenariusz to "nieznana" musiał/a go napisać. Skąś mamy
                          naszą przyszłą historię. No chyba, że to się da obalić ale jeszcze się nad tym
                          nie zastanawiałem.
                          pozdrowienia.
                          Sorry, że tak się rozpisałem, czy ktoś to wogóle rozumie?.
                          • pstosia Re: Dowod na Zycie poza grobowe 20.08.03, 13:08
                            Gość portalu: spiwor napisał(a):

                            >
                            > No właśnie. Tysiące teorii, która jest tą prawdziwą? Nie korci cię poznanie?
                            > Strasznie trudno mi wytłumaczyć ale spróbuję. Świat składa się z teorii(ale
                            > istnieje, nie żeby był wymyślony w moim czy czyimś umyśle, choć to też
                            możliwe
                            > ale to już by było za dużo do myślenia).
                            > Na przykład kolory.ciekawe czy trawę(zwykłą do deptania) widzimy w tym samym
                            > kolorze, czy na przykład ja widzę w kolorze czerwonym ty w kolorze
                            niebieskim
                            > ktoś inny w zielonym itd. Ale dla nas wszystkich jest w kolorze zielonym bo
                            > rodzice nas nauczyli bo tak się przyjęło od dawien dawna, żeby nie było
                            > nieporozumień. I żeby wytłumaczyć kolor zieleni(który nie istnieje) nawet
                            jest
                            > następna teoria- kolor zielony dają hemoglobiny i można dalej lecieć
                            teoriami
                            > co tak naprawdę niczego nie udowadnia.
                            > Można też lecieć teoriami w drugą stronę. Po co się zastanawiać nad
                            kolorami
                            > jak one nie istnieją bo nie ma na nie prawdziwego wytłumaczenia.(nie będę
                            teraz
                            >
                            > tego tłumaczył bo nie o tym jest temat).
                            > Spróbuję jeszcze inaczej to wytłumaczyć. Na pewno jest coś dla ciebie, jakiś
                            > przedmiot koło twojego domu, którego nie zauważasz bo jest dla ciebie
                            > naturalne, że tam jest a tak naprawdę nie ma żadnego wytłumaczenia dlaczego
                            tam
                            >
                            > jest i skąd się tam wziął. Nie korci cię żeby się dowiedziedzieć skąd się
                            tam
                            > wziął. Jaki był cel tego, że tam jest. Tysiące teorii. Możesz w jedną
                            uwierzyć
                            > bo będzie wydawać ci się jak najbardziej prawdopodobna ale nigdy nie
                            będziesz
                            > mieć pewności, że tak jest. Może dobrze, żyć w nieświadomości nad niczym się
                            > nie zastanawiając bo tak łatwiej, ale ja chciałbym wiedzieć. A jak nie chcę
                            żyć
                            >
                            > w nieświadomości to nie wiem nic. Rzucam tylko następne prawdopodobne teorie
                            i
                            > każda z nich może być prawdziwa ale i tak nie wiem nic.
                            > Inna teoria może być, że po prostu zwariowałem. I jeszcze możnaby
                            podciągnąć
                            > parę teorii: ja mam rację, wy macie rację, wszyscy mamy rację, nikt nie ma
                            > racji itd.
                            >
                            > Nie wierzyłem w istotę wyższą(Może to być jedna "nieznana" lub jak np.natura
                            > czyli zbiór "czegoś" co tą naturę tworzy)Ale teraz nie jestem taki pewien.
                            > Zastanawiałem się nad przeznaczeniem, nad nieuniknionym. Jeśli coś jest
                            > nieuniknione to musi to być "zapisane", każda zmiana którą myślę, że robię
                            żeby
                            >
                            > uniknąć nieuniknionego o czym myślę(np.piję alkohol to przestaję pić bo
                            zostanę
                            >
                            > alkoholikiem) to i tak było z góry, zgodnie z przeznaczeniem, wiadome, że
                            tak
                            > zrobię. A jeśli mamy scenariusz to "nieznana" musiał/a go napisać. Skąś
                            mamy
                            > naszą przyszłą historię. No chyba, że to się da obalić ale jeszcze się nad
                            tym
                            > nie zastanawiałem.
                            > pozdrowienia.
                            > Sorry, że tak się rozpisałem, czy ktoś to wogóle rozumie?.

                            Jasne, ze korci mnie poznanie 'tej prawdziwej teorii'. ale czy taka istnieje??
                            ja tez nie chce zyc w nieswiadomosci. moze sobie ktos pomyslec, co ta gowniara
                            tu wypisuje, ma dopiero 18 lat i powinna sie starac o przyjecie na studia...
                            co ja moge wiedziec o zyciu?? fakt, wiem niewiele, ale chce je poznac. chce
                            poznac te terorie.

                            co do kolorow juz kiedys sie nad tym zastanawialam. bo np, jakby kiedys ktos
                            powiedzial ze trawa jest czerwona a pomidory niebieskie i wszyscy by to
                            przyjeli to by tak bylo. i teraz bysmy mowili "patrz, jaka ladna czerwona
                            trawa". ja wszyscy ludzie zaczna w cos wierzyc to powastaje nowa
                            rzeczywistosc. a ci, ktorzy nie chce jej przyjac do swiadomosci uznawani sa za
                            waritow.
                            i tez moga zadac to samo pytanie: czy ktos mnie rozumie??
                            pozdrawiam
                            • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.lanet.wroc.pl 21.08.03, 16:27
                              pstosia napisała:

                              > co do kolorow juz kiedys sie nad tym zastanawialam. bo np, jakby kiedys ktos
                              > powiedzial ze trawa jest czerwona a pomidory niebieskie i wszyscy by to
                              > przyjeli to by tak bylo. i teraz bysmy mowili "patrz, jaka ladna czerwona
                              > trawa". ja wszyscy ludzie zaczna w cos wierzyc to powastaje nowa
                              > rzeczywistosc. a ci, ktorzy nie chce jej przyjac do swiadomosci uznawani sa
                              za
                              > waritow.
                              > i tez moga zadac to samo pytanie: czy ktos mnie rozumie??
                              > pozdrawiam

                              A tak naprawdę są w starej rzeczywistości. Tak naprawdę to wszyscy są w
                              wariatami a za wariatów uważają normalnych ludzi bo żaden wariat nie przyznaje
                              się do swego wariactwa. I już znam korzenie tego powiedzenia. To tak jak ze
                              słynnym toastem "wstrzemiennego". Ktoś nie chce pić wódki ale żeby być
                              jedynym niepijącym w towarzystwie to wypija wstrzemiennego.

                              To jaka jest ta prawdziwa rzeczywistość?

                              p.s. internet mi się popsuł, jak ja wytrzymam bez internetu.
        • Gość: coto Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.konst.silesianet.pl 19.08.03, 22:08
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > `Widze ze mnie nikt nie zrozumial.
          Jakie to szczescie, ze mamy Julka. Inaczej ludzkosc zylaby w ciemnocie.
          • Gość: Julek Re:Coto IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 19.08.03, 22:33
            Gość portalu: coto napisał(a):

            > Gość portalu: Julek napisał(a):
            >
            > > `Widze ze mnie nikt nie zrozumial.
            > Jakie to szczescie, ze mamy Julka. Inaczej ludzkosc zylaby w ciemnocie.

            Jezeli napisalem ze mnie nikt, oprocz Coto, nie zrozumial, to nie znaczy
            ze "ludziska sa ciemne" , oprocz Coto, tylko ze sie wyrazilem nie zrozumiale.
            Pozdrawiam
        • Gość: toni Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.tvgawex.pl 20.08.03, 21:40
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > `Widze ze mnie nikt nie zrozumial. jestem ateista i w zycie poza ziemskie nie
          > wierze, moze nie jasno napisalem. Wlasnie stracilem przytomnosc na stole
          > operacyjnym i odzyskalem ja na drugi dzien, pomimo ze operacja trwala tylko
          > ponad piec i pol godzin i "aniolem" tym byla wlasnie siostra szpitalna,
          > myslalem ze to bylo jasne.
          > Zycia poza ziemskiego nie ma, nieba nie ma, czyscca nie ma, jak rowniez nie
          ma
          > piekla, ktorym nas ciagle straszy kler,przeciez to oni, kler, najbardziej
          > powinni sie tego "piekla" bac. A zycie kinczy sie z chwila ostatniego
          > uderzenia serca. Pozdrawiam
          ......to dlaczego pytasz,skoro wszystko wiesz? Troche to dziwne.pozdr:)
          • Gość: Julek Re:Kto ma Dowod na Zycie poza ziemskie IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 20.08.03, 22:01
            Gość portalu: toni napisał(a):

            > Gość portalu: Julek napisał(a):
            >
            >
            > ......to dlaczego pytasz,skoro wszystko wiesz? Troche to dziwne.pozdr:)

            Tyle co ja wiem, to moznaby zapisac na znaczku pocztowym i zostalo by jeszcze
            miejsce na adres, dlatego wyrazilem jedynie swoj poglad i chcialem poznac
            opinie innych forumowiczow i ich poglad na zycie po tej drugiej stronie, skad
            nikt jeszcze nie wrocil. pozdrawiam
        • Gość: Jeroh Re: Dowod na Zycie pozagrobowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.03, 01:58
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > `Widze ze mnie nikt nie zrozumial. jestem ateista i w zycie poza ziemskie nie
          > wierze, moze nie jasno napisalem. Wlasnie stracilem przytomnosc na stole
          > operacyjnym i odzyskalem ja na drugi dzien, pomimo ze operacja trwala tylko
          > ponad piec i pol godzin i "aniolem" tym byla wlasnie siostra szpitalna,
          > myslalem ze to bylo jasne.
          > Zycia poza ziemskiego nie ma, nieba nie ma, czyscca nie ma, jak rowniez nie
          ma
          > piekla, ktorym nas ciagle straszy kler,przeciez to oni, kler, najbardziej
          > powinni sie tego "piekla" bac. A zycie kinczy sie z chwila ostatniego
          > uderzenia serca. Pozdrawiam


          Na pewno niektórzy cię zrozumieli, tylko tacy cię olali, ponieważ żarty twoje i
          tobie podobnych
          dawno ich znudziły.
          A ja cię tym razem nie oleję, tylko postaram się ci coś uzmysłowić.

          Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że ateizm jest również
          rodzajem wiary. Możesz wierzyć, że nie istnieje życie pozagrobowe czy Bóg, ale
          nie możesz wiedzieć tego na pewno.
          Dokładnie tak, jak nie można wiedzieć, że Bóg istnieje - jest to właśnie
          kwestia wiary. I pewnie tak już pozostanie.

          Odwołując się do racjonalizmu oraz kierując się swoją zapalczywą skłonnością do
          przekory, wpadasz w prostą pułapkę logiczno-psychologiczną.
          Nie jesteś wcale taki rozsądny, jakbyś chciał, emocje utrudniają ci
          sformułowanie sensownej tezy.
          Widać taka twoja kharma :P

          jeroh
          • Gość: Jeroh Julek, przeczytaj powyższe i spróbuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.03, 02:03
            myśleć rzeczywiście racjonalnie. Kto wie może dasz się przekonać?
    • alex.4 Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 13:00
      nie ma
    • mrb4 Re: Dowod na Zycie poza grobowe 19.08.03, 15:27
      Tak na marginesie:

      Poza matematyką, logiką i cybernetyką w nauce nigdy nie mamy do czynienia z
      czymś takim jak dowód. Co najwyżej możemy mówić o tymczasowym potwierdzeniu
      hipotezy.

      Oczywiście uwaga ta dotyczy również wszelkich naszych dociekań o "życiu po
      życiu", OBE itp.
      • Gość: spiwor Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: *.lanet.wroc.pl 19.08.03, 16:08
        Szkoda, że wcześniej tego nie przeczytałem.
        Zgadzam się całkowicie
        • Gość: darkonza Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: proxy / 172.16.61.* 20.08.03, 09:04
          Istnieje życie pozagrobowe!!!

          Wyniki badań są jednoznaczne: istnieje życie pozagrobowe. W ciągu ostatniego
          roku międzynarodowa grupa naukowców składająca się z biologów, psychologów,
          socjologów i filozofów przebadała reprezentatywną próbę kilku tysięcy
          cmentarzy na całym świecie.

          - Z wiadomych względów badaniu uwzględniliśmy tylko istoty ludzkie. - mówi
          prof. Paputy Mapantu, filozof z Ugandy - Przez cały rok dokładnie badaliśmy
          stan ciała osób odwiedzających cmentarze i okazało się, że 100% z nich były to
          osoby żywe! To pierwszy taki wynik w całej historii nauki. Mało tego - w
          żadnym z przebadanych przez nas grobów nie wykryliśmy najmniejszego śladu
          życia. Jest to prawdziwa rewolucja, która odwróciła dotychczasowy sposób
          myślenia nas wszystkich o 180 stopni! -

          To fenomenlne odkrycie położy na pewno podwaliny pod zupełnie nową naukę i
          religię.

          za: nie_wierz_plot.com
          • alex.4 Re: Dowod na Zycie poza grobowe 21.08.03, 11:02
            a swistak siedział zaiwjał je w te sreberka....
            Rozumiem kanikuła, to i letnie tematy...
            Pozdr
    • Gość: Jarek Re: Dowod na Zycie poza grobowe IP: 63.82.101.* 21.08.03, 19:26
      Byles nieprzytomny, w spiaczce, dostales narkoze i odleciales, nic nie
      udowodniles. Cienki gosciu jestes. Raz dostalem narkoze, fajny odlot, nie wiesz
      kiedy zasypiasz, budzisz sie, nie wiesz jak dlugo spales, co sie dzialo,
      calkowita pustka, no ale to co innego jak smierc, dusza caly czas w tobie
      siedzi, nigdzie sie nie ruszasz, wiec dodatkowe atrakcje nie sa ci potrzebne.
      Ty byles nieprzytomny, twoje zmysly dzialaly, choc tego nie czules, czules cos
      innego. Nie wiem czy to jest prawda, bynajmniej lekarz mi to powiedzial, ze jak
      daja ci narkoze to podczas operacji lekarz ktory cie operuje, moze z toba
      normalnie rozmawiac, ty sie budzisz potem, ale nawet nie wiesz o tym ze
      rozmawiales z doktorkiem czy pigula:) moze zartowal sobie ze mnie :) nie wiem...
      • Gość: Julek Re: Jarek IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 21.08.03, 22:47
        Gość portalu: Jarek napisał(a):

        > Byles nieprzytomny, w spiaczce, dostales narkoze i odleciales, nic nie
        > udowodniles. Cienki gosciu jestes. Raz dostalem narkoze, fajny odlot, nie
        wiesz
        >
        > kiedy zasypiasz, budzisz sie, nie wiesz jak dlugo spales, co sie dzialo,
        > calkowita pustka, no ale to co innego jak smierc, dusza caly czas w tobie
        > siedzi, nigdzie sie nie ruszasz, wiec dodatkowe atrakcje nie sa ci
        potrzebne.
        > Ty byles nieprzytomny, twoje zmysly dzialaly, choc tego nie czules, czules
        cos
        > innego. Nie wiem czy to jest prawda, bynajmniej lekarz mi to powiedzial, ze
        jak
        >
        > daja ci narkoze to podczas operacji lekarz ktory cie operuje, moze z toba
        > normalnie rozmawiac, ty sie budzisz potem, ale nawet nie wiesz o tym ze
        > rozmawiales z doktorkiem czy pigula:) moze zartowal sobie ze mnie :) nie
        wiem..
        > .

        Drogi Jarku, mowisz ze dusza w tobie caly czas siedzi, przedewszystkim powiedz
        mi co to jest dusza, bo ja jako ateista napewno takiego atrybutu nie posiadam.
        Owszem bylem pod narkoza, ale serce moje bylo unieruchomione, ze wzgledu na
        operacje, 5 przeszczepow, i dopiero po pieciu i pol godzinach z powrotem go
        uruchomiono, czyli trchnicznie mowiac nie zylem przez ten okres czasu, obieg
        krwi byl pompowany przez zwykla pompe. Pozdrawiam
        • moped NDE- czy to bylo twoje doswiadczenie? 21.08.03, 23:12
          Ostatnio duzo publikacji mozna przeczytac na temat NDE (Near Death Experience).
          Tematem tym zapoczatkowal dr. Raymond Moody na poczatku lat 1970....solidne badania naukowe.

          Nie mniej wczesniej jak i obecnie wielu pacjentow mowi o swoich doswiadczeniach,
          ktore generalnie mozna podzielic na trzy etapy:
          1/ unoszenie sie nad swoim cialem
          2/ wejscie w tunel i doswiadczenie przegladu swego zycia jak rowniez odczucie wielkiej milosci
          w zblizaniu sie do swiatla

          oraz nie wielu doswiadczylo

          3/ wyjscie z tunelu i przebywanie - plus - rozmowa z ogarniajcym miloscia swiatlem...

          Daj sobie sam odpowiedz cos ty doswiadczyl....

          Jedno tylko moge tobie powiedziec, ze ludzie , ktorzy doswiadczyli NDE:
          bardzo drastycznie zmienili swoje zycie,
          zapatrywania jak rowniez odkryli wielka chec poznawania drugiego czlowieka
          ...a przy tym wszystkim sa szalenie wyrozumiali oraz glodni wiedzy....

          Czy to wszystko wyzej opisane mozesz u siebie okreslic?
          Nie dawaj nikomu odpowiedzi, zachowaj dla siebie.....

          Zycze powodzenia.......
          • Gość: toni Re: NDE- czy to bylo twoje doswiadczenie? IP: *.tvgawex.pl 22.08.03, 08:54
            Tylko Ci dodam,ze i bez smierci to tez sie zdarza."tam skarb moj,gdzie serce
            moje".Julku ty sam znasz i pytanie i odpowiedz!pozdr.:)
        • Gość: Jarek Re: Jarek IP: 63.82.101.* 22.08.03, 19:11
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > Gość portalu: Jarek napisał(a):
          >
          > > Byles nieprzytomny, w spiaczce, dostales narkoze i odleciales, nic nie
          > > udowodniles. Cienki gosciu jestes. Raz dostalem narkoze, fajny odlot, nie
          > wiesz
          > >
          > > kiedy zasypiasz, budzisz sie, nie wiesz jak dlugo spales, co sie dzialo,
          > > calkowita pustka, no ale to co innego jak smierc, dusza caly czas w tobie
          > > siedzi, nigdzie sie nie ruszasz, wiec dodatkowe atrakcje nie sa ci
          > potrzebne.
          > > Ty byles nieprzytomny, twoje zmysly dzialaly, choc tego nie czules, czules
          >
          > cos
          > > innego. Nie wiem czy to jest prawda, bynajmniej lekarz mi to powiedzial, z
          > e
          > jak
          > >
          > > daja ci narkoze to podczas operacji lekarz ktory cie operuje, moze z toba
          > > normalnie rozmawiac, ty sie budzisz potem, ale nawet nie wiesz o tym ze
          > > rozmawiales z doktorkiem czy pigula:) moze zartowal sobie ze mnie :) nie
          > wiem..
          > > .
          >
          > Drogi Jarku, mowisz ze dusza w tobie caly czas siedzi, przedewszystkim
          powiedz
          > mi co to jest dusza, bo ja jako ateista napewno takiego atrybutu nie posiadam.
          > Owszem bylem pod narkoza, ale serce moje bylo unieruchomione, ze wzgledu na
          > operacje, 5 przeszczepow, i dopiero po pieciu i pol godzinach z powrotem go
          > uruchomiono, czyli trchnicznie mowiac nie zylem przez ten okres czasu, obieg
          > krwi byl pompowany przez zwykla pompe. Pozdrawiam


          Byles sztucznie podtrzymywany przy zyciu, wiec wciaz zyles, narzady (choc jak
          widze nie wszystkie) funkcjonowaly. Dzisiejsza medycyna moze podtrzymywac
          czlowieka przy zyciu. Jezeli jest mozliwa transplantacja serca, a wiadomo na
          czym ona polega, to mozna to przezyc. Maszyny utrzymuja organizm przy zyciu. O
          smierci moglbys mowic jakby twoje narzady przestalyby funkcjonowac. Bez serca
          nie da sie zyc, ale mozna je tymczasowo czyms zastapic zeby przetrzymac
          organizm przy zyciu. Twoj mozg normalnie funkcjonowal, stad miales ten sen nie
          sen. Nie wiem czy miewales cos takiego normalnie w zyciu jak spales, ze snilo
          ci sie ze ogladasz telewizje, obudziles sie a okazalo sie ze usnales przy
          wlaczonym telewizorze i przez sen slyszales co mowia w telewizji i normalnie by
          sie to zgadzalo. Mysle ze twoj przypadek mozna do czegos takie porownac. Ja
          mialem wlasnie cos takiego, usnalem przy wlaczonej muzyce, snilo mi sie ze
          jestem na koncercie, leca kawalek po kawalku. Potem sie budze no i latwo sie
          domyslilem ze przez sen slyszalem muzyke ktora wciaz leciala, zlalo sie to z
          moim snem, fajne wrazenie.
          A czym jest dusza? Jest to niematerialna czesc ciebie, cialo praktycznie jak
          ktos to kiedys okreslil jest tylko taka pokrywa, ktora zrzucasz jak odchodzisz
          na tamten swiat. Wtedy dopiero czujesz wolnosc, uwolniony od swojej powloki
          cielesnej. I kazdy posiada dusze, kazdy czlowiek, nie wazne czy jestes ateista,
          satanista, chrzescijaninem, buddysta, islamista czy wyznawca kryszny. A rozum i
          wolna wole masz po to zeby nad soba pracowac. Im bedziesz doskonalszy i twoje
          uczynki beda pozytywniejsze, tym lepiej dla ciebie. To chyba tyle co mialbym
          narazie do powiedzenia :)

          Pozdrawiam rowniez.
          • Gość: Julek Re: Jarek IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 23.08.03, 00:21

            .
            > A czym jest dusza? Jest to niematerialna czesc ciebie, cialo praktycznie jak
            > ktos to kiedys okreslil jest tylko taka pokrywa, ktora zrzucasz jak
            odchodzisz
            > na tamten swiat. Wtedy dopiero czujesz wolnosc, uwolniony od swojej powloki
            > cielesnej. I kazdy posiada dusze, kazdy czlowiek, nie wazne czy jestes
            ateista,
            >
            > satanista, chrzescijaninem, buddysta, islamista czy wyznawca kryszny. A
            rozum i
            >
            > wolna wole masz po to zeby nad soba pracowac. Im bedziesz doskonalszy i
            twoje
            > uczynki beda pozytywniejsze, tym lepiej dla ciebie. To chyba tyle co mialbym
            > narazie do powiedzenia :)
            >
            > Pozdrawiam rowniez.
            Jarku ja, nie mialem zadnego snu podczas operacji. Dla mnie to byl tak krutki
            moment ze tega nawet nie mozna okresli, to byla chwila, mgnienie,
            najdrobniejszy ulamek sekundy i dopiero gdy powracala przytomnosc, zobaczylem
            i poslyszalem, stojaca nade mna siostre szpitalna, to ona byla tym aniolem.
            Drogi Jarku, Trudno jest zrozumiec, co to jest dusza, jest to jakoby czesc
            mnie, tylko ze mnie tam nie ma. To jest taki sam wymysl jak t.zw. Trojca sw.
            czy wiele innych stworow umyslu ludzkiego.
            Powiadaja ze niby jest jeden Bog, bez wzgledu na to do jakiej religii sie
            przynalezy, czci sie tego sameg Boga. Co za wielka bzdura, jedynie Bog
            chrzescijanski ma, niby, syna. Bogowie innych wyznan, maja jedynie prorokow,
            posrednikow, ale zaden nie ma syna, ktorego poczela jakas kobieta, Miram, bez
            stosunku plciowego, prawdopodobnie byla zaplodniona przez samego wodza
            aniolow, Archaniola, przeciez aniolowie, wedlug wyznan religijnych sa bez
            plodni, czyli sa bez plciowi. Jezeli chodzi o Buddyzm, jest to religia
            ateistyczna, ktora nie uznaje zadnego Boga, ani jego syna, ani jego zony, no
            bo jak mozna miec syna, nie bedac zonatym, przeciez to jest grzech.
            Pozdrawiam
            • Gość: Jarek Re: Jarek IP: *.dyn.optonline.net 23.08.03, 22:08
              Gość portalu: Julek napisał(a):

              >
              > .
              > > A czym jest dusza? Jest to niematerialna czesc ciebie, cialo praktycznie j
              > ak
              > > ktos to kiedys okreslil jest tylko taka pokrywa, ktora zrzucasz jak
              > odchodzisz
              > > na tamten swiat. Wtedy dopiero czujesz wolnosc, uwolniony od swojej powlok
              > i
              > > cielesnej. I kazdy posiada dusze, kazdy czlowiek, nie wazne czy jestes
              > ateista,
              > >
              > > satanista, chrzescijaninem, buddysta, islamista czy wyznawca kryszny. A
              > rozum i
              > >
              > > wolna wole masz po to zeby nad soba pracowac. Im bedziesz doskonalszy i
              > twoje
              > > uczynki beda pozytywniejsze, tym lepiej dla ciebie. To chyba tyle co mialb
              > ym
              > > narazie do powiedzenia :)
              > >
              > > Pozdrawiam rowniez.
              > Jarku ja, nie mialem zadnego snu podczas operacji. Dla mnie to byl tak
              krutki
              > moment ze tega nawet nie mozna okresli, to byla chwila, mgnienie,
              > najdrobniejszy ulamek sekundy i dopiero gdy powracala przytomnosc,
              zobaczylem
              > i poslyszalem, stojaca nade mna siostre szpitalna, to ona byla tym aniolem.
              > Drogi Jarku, Trudno jest zrozumiec, co to jest dusza, jest to jakoby czesc
              > mnie, tylko ze mnie tam nie ma. To jest taki sam wymysl jak t.zw. Trojca
              sw.
              > czy wiele innych stworow umyslu ludzkiego.
              > Powiadaja ze niby jest jeden Bog, bez wzgledu na to do jakiej religii sie
              > przynalezy, czci sie tego sameg Boga. Co za wielka bzdura, jedynie Bog
              > chrzescijanski ma, niby, syna. Bogowie innych wyznan, maja jedynie prorokow,
              > posrednikow, ale zaden nie ma syna, ktorego poczela jakas kobieta, Miram,
              bez
              > stosunku plciowego, prawdopodobnie byla zaplodniona przez samego wodza
              > aniolow, Archaniola, przeciez aniolowie, wedlug wyznan religijnych sa bez
              > plodni, czyli sa bez plciowi. Jezeli chodzi o Buddyzm, jest to religia
              > ateistyczna, ktora nie uznaje zadnego Boga, ani jego syna, ani jego zony, no
              > bo jak mozna miec syna, nie bedac zonatym, przeciez to jest grzech.
              > Pozdrawiam


              Podoba mi sie to ze probujesz odnalesc prawde, bo tak wnioskuje po twoich
              slowach. Podoba mi sie rowniez ze nie podchodzisz do tematu z ignoracja, tak
              jak tobie podobni, ktorzy pojawiaja sie na tych forach tylko po to zeby
              skrytykowac, wyszydzic i nic lepszego nie maja do powiedzienia. To w jaki
              sposob Maria zaszla w ciaze i porodzila syna, jest dla nas wszystkich wielka
              tajemnica. Dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych. Dla nas zeby powstal czlowiek,
              musi byc stosunek, komorki musza sie polaczyc, nowe zycie rozwinac i potem
              urodzic sie znana nam droga. W przypadku Marii wygladalo to po czesci inaczej.
              Jak doszlo do tego, ze zaczelo sie w niej rozwijac nowe zycie, podczas gdy
              nigdy nie byla z mezczyzna blisko i jak Go urodzila, dla nas jest wielka
              tajemnica, cudem, ktorego nigdy nie zrozumiemy. Dla nas do pojecia jest tylko
              to co jestesmy w stanie sami wytlumaczyc. Ile wciaz nierozwiazanych zagadek
              dreczy nauke. Czlowiek jest w stanie o wiele wiecej dokonac jak naprzyklad
              chocby paredziesiat lat temu, ale wciaz to jest kropla w morzu potrzeb do tego
              zeby swiat i ogarniajacy nas wszechswiat byl dla nas bez zagadek.
              Ty nie sniles, ale z twojej historii wynika ze nie byles tez martwy. Nie
              mozesz powiedziec, ze naprzyklad jezeli komus robia transplantacje serca, to
              osoba na lozku operacyjnym jest martwa w momencie, kiedy wyjmuja mu/jej chore
              serce i przeszczepiaja nowe, zdrowe. Jakbys nie zyl, nie mial pulsu, czy
              jakichkolwiek oznak zycia, ktore pod kontrola caly czas maja podczas operacji
              maszyny, bylbys tak jak to wspomniales dopisany na liste nieudanych operacji.
              Takze taka jest roznica miedzy tym co ty przezyles, a ludzmi ktorzy byli w
              smierci klinicznej.
    • Gość: al Istnieje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 10:39
      Oto szczegóły:

      Przyszedł doktor na grób znanej wszystkim baby. Już chciał rozpocząć modlitwę,
      a tu nagle słyszy głos:
      *Panie doktooorze, niech mi pan przepisze coś na robaki".
      Jak z tego wynika, ludzie mają swoje życie również poza grobem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja