Gość: Julek
IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk
18.08.03, 11:17
Istnieje czy nie?? Jest raj czy go nie ma ?? Oto sa pytania na ktore jak do
tej pory nie bylo odpowiedzi. Sa ludzie, ktorzy twierdza ze juz zakosztowali
zycia poza ziemskiego, najpierw zmarli, nastepnie widzieli tunel, na koncu
ktorego bylo swiatlo, dazyli w kierunku tego swiatla, gdzie czuli wielka
wolnosc, wielka milosc, wielka swobode, za zadne skarby nie chcieliby
zawrocic z tej drogi z tego tunelu, ktory prowadzil do wiecznosci, do
szczescia, nagle poslyszeli jakis glos, ktory kazal im stanac, zawrocic i
pojsc tam skad przyszli, choc sami nie wiedzieli skad przyszli, skad tu sie
wzieli, po czym budzili sie na lozku, otoczeni przez grupe ludzi ktorzy
przywrucili ich z powrotem do zycia. Pobyt na drugim swiecie trwal, niby,
zaledwie kilka minut.
Prawda czy bujda, sen czy jawa???
Kilka miesiecu temu ja rowniez bylem na "tamtym swiecie" na stole
operacyjnym, pamietam jedynie jak swiatlo nad moja glowa rozplynelo sie i
zgaslo, w nastepnej chwili zobaczylem nad soba usmiechnieta twarz aniola,
ktory cos do mnie mowil, cos czego nie moglem zrozumiec, po niebiansku nie
rozmawiam, czulem ze aniol trzyma mnie bardzo delikatnie za reka i
natarczywie powtarza to samo zdanie, powoli zaczalem rozumiec pojedyncze
slowa - tak - dzielny - wszystko - jestes , jestem w niebie, pomyslalem,
jedynie aniol, moze miec tak sliczna twarz, taki slodki glosik, tak
delikatnie sie ze mna obchodzic. Inne slowa, wypowiadane przez ta, poza
ziemska slicznosc, zaczely przenikac do mojej swiadomosci - pic - dzwonila -
powiedzialam - ponad - piec i pol -.
Naraz zrozumialem cale zdanie, juz wiam gdzie jestem.
Siostra szpitalna, ktora sie mna opiekowala, byla teraz przy mnie bez przerwy
- Byles bardzo dzielnym - mowila - juz jest po operacji, moze chcesz pic,
zona dzwonila, powiedzialam ze jest wszystko w porzadku, ze moz ciebie jutro
odwiedzic, operacja trwala ponad piec i pol godzin, wszystko poszlo dobrze.
Tak mniej wiecej wygladala moja podroz na drugi swiat, bylem bez zycia,
bylem martwy, ponad piec i pol godzin, nie kilka minut, nie widzialem
zadnego tunelu, zadnego swiatla, milesc jedynie, czulem, plynaca od siostry
szpitalnej, ktora byla przy mnie gdy odzyskalem przytomnosc.
Wiem teraz, ze gdybym przytomnosci nie odzyskal, sostalbym na spisie "nie
udanych operacji" ale ja sam bym juz o tem nie wiedzial.